Dodaj do ulubionych

Tatuś bohater

26.08.17, 19:30
Czy macie takie obserwacje, że ojcom jest wiele łatwiej niż matkom w analogicznej sytuacji?
Ja raz byłam na szczepieniach. Córka była noworodkiem a ja świeżą matką. Musiałam w jednym gabinecie rozebrać dziecko całkowicie do ważenia, dokonać opłaty i podać książeczkę, ogarnąć rzeczy i pieluche - panie mi nie pozwoliły wrzucić pieluchy do kosza ani ubrać małej bo zaraz będzie szczepienie obok. I wiem, nic takiego ale ja wtedy część rzeczy w zębach niosłam do tej drugiej sali. Na następnym szczepieniu był mąż, panie te same. Przejęły małą od początku do końca, rozbieranie, ubieranie itd, nawet pielucha wylądowała w ich koszu.
Obecnie mam troje dzieci i tak wyszło, że okresowo jestem z nimi sama. Daję radę bo muszę ale nie jest lekko. Na pomoc bliskich nie mogę liczyć. Mój mąż, znajdując się w podobnej sytuacji, na pewno byłby zaproszony do swojej rodziny i opieka nad dziećmi rozlozylaby się na kilka osób. Natomiast ja jeżdżę z nimi sama nawet do supermarketów, ponieważ nie mam innej opcji (a ja nienawidzę po supermarketach chodzić nawet sama). Sam fotelik zajmuje mi 3/4 wózka sklepowego plus pilnowanie pozostałej dwójki to jest dla mnie niezle wyzwanie. Na myjni ostatnio też było ciekawie, zresztą przykładów niedogodności związanych z wiecznym ogonkiem można mnożyć. A jak mąż był ostatnio na chwilę i przypadkiem mała zasnela mu na rękach to toasty wznoszono że super tata. Że ja ogarniam wszystko sama przez większość czasu nie uczyniło mnie super mamą w oczach nikogo. I nie chodzi mi o ordery i pokłony ale o zwykle ludzkie poklepanie po plecach, że masz ciężko ale fajnie dajesz radę lub pytanie od czasu do czasu, czy można mi w czymś pomóc.
Po ostatnim okresie na prawdę współczuję samotnym matkom.
Obserwuj wątek
    • aniani7 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 19:34
      Niestety tak jest. Jeszcze jak mezczyzna niezle wyglada, to juz klekajcie narody😀
    • asmarabis Re: Tatuś bohater 26.08.17, 19:36
      Skąd pomysł zeby mieć 3 dzieci, toz to harówka od świtu do nocy sad
      • whitney85 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 19:43
        Zawsze chciałam mieć troje, mogłam jedynie bardziej rozłożyć to w czasie ale cieszę się z drugiej strony, że już nigdy nie będę w ciąży.
        Nie przypuszczalam, że tak wyjdzie z pracą męża, myślałam że będziemy utyrani razem.
        • aguar Re: Tatuś bohater 26.08.17, 19:52
          A czy z tej pracy męża nie wynika taka korzyść, że znalazłoby się parę groszy na odpłatną pomoc? Albo przynajmniej, żebyś zamawiała zakupy w necie, a mąż by zarobił na ewentualną różnicę w cenie?
          • whitney85 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:11
            Póki co nie, rozkręca interes.
            • rysiowa85 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:30
              nie wiem gdzie mieszkasz ale takie zakupy marketowe mozesz zamówić przez internet w tesco i dowoza ci za około 5 złotych. Moze to cię odciąży.

              O co do robienia z mężczyzn bohaterów za to że w ogóle są, to wiadoma sprawa. Szkoda tylko że w twoim przypadku to jeszcze jest też ignorowanie ciebie przez rodzinę.
      • zosia_1 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:54
        A mówią, że nie ma głupich pytań
      • semihora Re: Tatuś bohater 27.08.17, 16:45
        asmarabis napisała:

        > Skąd pomysł zeby mieć 3 dzieci, toz to harówka od świtu do nocy sad
        >

        A co? Powinna być bezdzietna jak nasz wódz? W ogóle skąd pomysł, że możesz się wtrącać w czyjś wybór i zadawać takie pytania.
    • alam.kota Re: Tatuś bohater 26.08.17, 19:51
      Tak jest. Kobiety w sprawach rodzicielskich mają przechlapane. Facet jest bogiem gdy tylko zarabia, a jak jeszcze dodatkowo coś przy dziecku zrobi to jest świętą trójcą w komplecie.
      Matek polek nikt nie doceni.
      Dlatego mądre kobiety wolą siedzieć w pracy i myśleć o zabezpieczeniu siebie a mężowi każą zarobić na opiekunki do dzieci smile
      • whitney85 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:11
        Idź ty, oczywiście że ja też pracuję, teraz jestem na urlopie macierzynskim.
        • asia06 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:42
          Tak, a tym dzieciom z opiekunkami najlepiej smile
    • sundry Re: Tatuś bohater 26.08.17, 19:56
      Dobry artykuł był o tym w dużym formacie, już sam tytuł wiele mówi. wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22000170,udal-sie-panu-ten-porod-jak-redaktorka-jonek-i-pisarz.html
      Nie wspomnę o częstych pochwałach dla męża, który "pomaga" w domu... Jakie pomaga? On w tym domu nie mieszka? Skoro mieszka i jest dorosły, to powinien nie pomagać, tylko współuczestniczyc w domowych obowiązkach.
      • whitney85 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:14
        Chętnie bym poczytala ale nie mam dostępu uncertain
        Ale zaczyna się słusznie.
        • sundry Re: Tatuś bohater 27.08.17, 08:57
          Też niestety nie mam, bo czytałam w wersji papierowej.
          • morgen_stern Re: Tatuś bohater 27.08.17, 09:14
            Ona: Wiem, że nie urodzi za mnie, nie weźmie na swoje barki mojego bólu. Ale chcę, żeby mnie trzymał za rękę, pogłaskał po głowie. On: Jedyna użyteczna rada, jaką usłyszałem w czasie tych dziewięciu miesięcy? "Nie słuchaj żadnych rad".

            Czytasz ten artykuł, bo jesteś prenumeratorem Wyborczej. Dziękujemy Ci za wsparcie!
            Filip: Czego dokonałem
            – Moje gratulacje – lekarz podchodzi do mnie, ściska dłoń, podaje aparat i komórkę, które z przejęcia porzuciłem gdzieś w kącie sali porodowej. – Proszę zrobić jakieś zdjęcia i przyjąć moje serdeczne gratulacje – powtarza z uśmiechem.

            Patrzę na niego tępym wzrokiem. K. leży pod wielką lampą badany przez neonatologa, nierealny w swojej nieustępliwej obecności. Julką zajmują się położna i pielęgniarka.

            Jestem najczystszym człowiekiem na tej sali, a on, ten lekarz, mi gratuluje? Dlaczego? Jakim prawem? Sobie niech pogratuluje, Julce, tym wszystkim ludziom dookoła. Czego ja tu niby dokonałem? Przecież gdyby faceci mieli rodzić dzieci, to ludzkość by wyginęła!

            >> Porodówki poza siecią. Koniec z rodzeniem po ludzku?

            Julia: Kim jest matka
            Jeszcze brzuch nie był widoczny, gdy uprzedziłam Filipa, żeby przypadkiem nie wpadł na pomysł kupienia mi T-shirtu dla ciężarnych z napisem „Przemytniczka arbuzów” ani z żadnym innym suchym żartem. Oraz że ma wygonić z domu każdego, kto przyniesie w prezencie koszulkę z nadrukiem na piersiach „Bar mleczny”.

            Kto wymyśla te produkty? Kobiety same sobie to robią? Czy robią im to mężczyźni?

            Pod koniec ciąży przeczytałam książkę Rachel Cusk „Praca na całe życie. O początkach macierzyństwa” (wyd. Czarne, 2014). Ze dwie trzecie zdań i akapitów podkreśliłam na czerwono.

            „Pojechałam do szpitala jako jedna osoba, wracam jako dwie”.

            „Owładnęło mną uczucie wywłaszczenia i wykorzenienia”.

            „W miejsce pytania o to, kim jest kobieta, jeżeli nie jest matką, pojawia się inne: kim jest kobieta, jeżeli jest matką. I kim tak naprawdę jest matka”.

            „Jako matka istnieję poza sferą wybaczenia drugiego człowieka”.

            Przepłakałam całą noc. Nie tak ukradkiem, nie leciały mi łzy, po prostu wyłam. Filip był wściekły – nie na mnie, ale na autorkę. Chciał jechać (dokąd?), znaleźć autorkę (ciekawe jak?) i wcisnąć jej tę książkę do gardła. Poprosiłam, żeby przeczytał te podkreślone zdania.

            Filip: Za dużo
            W szkole rodzenia kazali się nam podzielić na grupy i opowiedzieć sobie, dlaczego tu jesteśmy i czego się obawiamy w związku ze zbliżającym się porodem. Trafiam do grupy składającej się z czterech facetów i jednej dziewczyny. Coś tam opowiadamy, atmosfera jest napięta, bo widzimy się pierwszy raz w życiu, a tu od razu zmuszają nas do takich zwierzeń.

            – A ja tam na poród nie idę, to by już dla mnie było za dużo – mówi jeden z męskich uczestników mojej grupy. – Boję się widoku krwi, od razu bym zemdlał. Po prostu nie dam rady, wolę się od tego trzymać z daleka.

            „To by już dla mnie było za dużo” – naprawdę tak powiedział. Do dziś zachodzę w głowę, co miał na myśli, mówiąc „już”, na czym polegał ten jego wysiłek przed porodem, że udział w nim postanowił sobie odpuścić (on akurat, patrząc czysto technicznie, mógł). Ale tylko się zastanawiam, to pierwsze zajęcia, nie znamy się, nie mam odwagi go zapytać. Na następne zajęcia już nie przychodzi.



            Julia: Zrób mężowi kanapki
            W szpitalu, w którym rodziłam, nie używa się słów mąż/żona. Żeby nikogo nie krępować etykietkami, personel medyczny mówi: partner/partnerka.

            Przed porodem dostaliśmy listę wytycznych, co wziąć z domu, gdy wybije godzina zero.

            Partnerka: dwie koszule nocne, szlafrok, trzy komplety ubranek, czapeczka bawełniana, pieluszki tetrowe i tak dalej.

            Partner: aparat fotograficzny, ładowarka do telefonu, wygodne ubranie na zmianę, kanapki...

            Uśmialiśmy się – ale każdy przygotował rzeczy zgodnie z zaleceniami.

            Opowiedziałam o tym koleżance jako zabawną ciekawostkę.

            – W naszym szpitalu dostaliśmy tylko jedną listę, dla kobiety – powiedziała. – Było na niej między innymi napisane, żeby żona przed wyjściem przygotowała mężowi kanapki do szpitala, żeby nie zgłodniał, gdy ona będzie rodzić.

            Filip: Jak przeżywają faceci
            – Zastanów się, czy chcesz sobie to robić – słyszę kilka razy przed porodem i mało która ze złotych rad wyprowadza mnie z równowagi tak jak ta. To dla mnie nowa sytuacja, ale podejrzewam, że w tym konkretnym momencie to jednak nie o mnie chodzi. Ja wyjdę z tej sali co najwyżej z silnym bólem głowy wywołanym przez stres. To najgorsze, co może mi się tam przytrafić. To nie mnie natną krocze, żeby wziąć tylko tę najbardziej działającą na męską wyobraźnię okoliczność (skurcze kojarzą się często z sytuacją boiskową – trudno sobie to wyobrazić). Na ból głowy bierze się tabletkę, ból przechodzi w ciągu kwadransa. A jak długo goi się to krocze?

            Rozmawiam o tym wszystkim ze znajomym, również młodym ojcem. Rozsądny gość, można nawet powiedzieć, że intelektualista.



            – Faceci przeżywają poród bardziej i głębiej niż kobiety – mówi. – Wiesz, podchodzą do tego bardziej analitycznie, intelektualnie, przerabiają to głową, rozpatrują wszystkie możliwe scenariusze, co się może wydarzyć. Kobiety odbierają to bardziej fizycznie, cieleśnie.

            Patrzę na niego uważnie. Jest śmiertelnie poważny.

            Julia: Dlaczego chcę mu to zrobić
            – Dlaczego chcesz mu to zrobić? – słyszę wielokrotnie przed porodem. – Będzie mieć traumę. Faceci nie są odporni, kobiety są silne, ty jesteś silna, dla ciebie to naturalne, natura cię do tego stworzyła, on tego nie wytrzyma, a nawet jeśli nie ucieknie, nie zemdleje, to będzie czuć później do ciebie odrazę, nie będzie już widzieć w tobie kobiety. To źle wpłynie na wasz związek, a zresztą po co on ci tam, w niczym nie pomoże, a tylko będzie mieć pręgę na mózgu, skrzywdzisz go.

            Chciałabym wtedy powiedzieć, że potrzebuję jego obecności. Wiem, że nie urodzi za mnie, nie weźmie na swoje barki mojego bólu. Ale chcę, żeby mnie trzymał za rękę, pogłaskał po głowie. Że wcale nie chodzi o to, żeby zaglądał pod prześcieradło, wgapiał się tam, skąd ma przyjść na świat nasz syn, ale że po prostu nie chcę być sama, chcę móc się na nim oprzeć, gdy będę chodzić po korytarzu, żeby pomóc dziecku w przesunięciu się do kanału rodnego, żeby podał mi wodę, żeby pomógł pójść do łazienki, przebrać się, żeby włączył naszą ulubioną piosenkę, żeby powiedział kilka głupich żartów. W końcu żeby był przy K., gdy ten się już urodzi i położna będzie sprawdzać jego funkcje życiowe. Żeby był z nami w tym momencie, bo to przecież też jego dziecko.

            Nie mówiłam tego, gdy ktoś pytał: Dlaczego chcesz mu to zrobić? Jak ktoś nie rozumie, dlaczego kobieta potrzebuje, żeby w tym krańcowym momencie życia trzymał ją za rękę ktoś, kto ją kocha, to nie ma co mu tego tłumaczyć.

            Filip: Najpiękniejsze w ojcostwie
            Facebook już wie, że jestem ojcem. Zjadł moje „ciasteczka” i teraz podsuwa mi linki do odpowiednich portali i serwisów. Dowiaduję się z nich, że ojcostwo rozwinie moją kreatywność. Czytam o projektantach mebli, rysownikach komiksów, pisarzach, fotografach, artystach wszelkiej maści (jakimś trafem wszyscy są brodaci), o tym, że bycie ojcem wyzwala inwencję, otwiera emocjonalnie, rozwija duchowo i intelektualnie. Że to kolejny krok na drodze twórczego rozwoju. Że tylko na tym zyskam. Przecież wszystko, co robiłem dotąd sam, będę mógł zaraz robić z moim synem – pokażę mu, jak działa aparat fotograficzny, może nawet zarażę fotografią. Będziemy jeździć rowerami na fantastyczne wyprawy („w końcu ruszysz się sprzed komputera!”), takie z ogniskiem, namiotem i podsłuchiwaniem nawoływań sów żyjących w lesie. Ojciec i syn – razem będziemy się rozwijać. Na tym to ma polegać.

            • whitney85 Re: Tatuś bohater 27.08.17, 09:53
              Dziękuję.
              Ja też się czułam wywlaszczona btw.
            • morgen_stern Re: Tatuś bohater 27.08.17, 09:57
              Na Tata.gazeta.pl czytam o „Grach mojego dzieciństwa” i o aplikacji, która pozwoli mi stworzyć niesamowity wideodziennik z każdego dnia ojcostwa. Jest też tekst pod wszystko mówiącym tytułem „To ja ci pokażę, czego słuchałem w młodości”. No i sonda. Pytanie brzmi: Najpiękniejsze w ojcostwie jest? Możliwe odpowiedzi: Obserwowanie, jak dziecko dorasta i się zmienia / Możliwość kształtowania młodego człowieka / Wspólne spędzanie czasu z dzieckiem / Budowanie więzi z dzieckiem.

              Szukam na tym samym portalu analogicznego serwisu dla matek. Żadnego nie znajduję.

              >> Tylko lekarze będą nam odtąd dyktować, jak mamy rodzić

              Julia: Mamy ze Stepford
              Jeszcze byłam w ciąży, gdy od wspólnego znajomego (który zresztą Filipowi zachwalał ojcostwo jako niesamowitą przygodę) dostałam listę produktów zakazanych przy karmieniu piersią. Dieta wykluczająca sprowadzała się z grubsza do gotowanego, nieprzyprawionego drobiu i ryżu.

              Drogi kolego z dużym doświadczeniem laktacyjnym: nie wykluczyłam z diety niczego (poza alkoholem oczywiście).

              Szybko zorientowałam się też, że nie należę do grupy docelowej większości czasopism i portali skierowanych do młodych mam. Do młodych mam ze Stepford.

              Są idealne, jak lalki Barbie (ma się wrażenie, że również głupie lub ograniczone, a przynajmniej za takie mają je autorzy artykułów), ich najważniejszą (a w zasadzie jedyną) rolą życiową jest bycie mamą. Teksty są skierowane tylko do nich – do ojców już nie, jak gdyby te idealne dzieci ojców nie miały lub nie potrzebowały. Kolki, gazy, kupki, ulewanie, ból ucha czy brzuszka, bioderka, odparzenia pupy, ciemieniucha, wyrzynające się zęby, gorączka, rozszerzanie diety, alergie pokarmowe, szczepienia, wizyty kontrolne, podnoszenie główki (trzeba ćwiczyć), przekręcanie na brzuszek, symetryczna praca ciała, ale i urządzenie pokoiku, wybór kosmetyków, pieluch, kąpiel (codziennie czy raz na kilka dni?), smoczek czy nie, a jeśli tak, to jaki, zabawki edukacyjne, zabezpieczanie mieszkania, ubrania (czapeczka? rękawiczki? jaki śpiwór na zimę i jak długi pierwszy spacer?) – wszystko jest sprawą kobiety.

              Gdzieś przeczytałam, że domeną tatusiów jest wybór wózka, ponieważ znają się na resorach, oponach, wypytują o przyczepność, zwrotność i tak dalej.

              Filip nie ma prawa jazdy i nie interesuje się motoryzacją.

              Nie odnajdujemy się w zaproponowanym modelu rodziców. Jeszcze w czasie ciąży ustalamy: ja zajmuję się obcinaniem paznokci, Filip przejmuje stery w razie wymiotów. Wózek wybieramy wspólnie.

              Filip: O radach
              – No to zaczynasz prawdziwe życie – mówi mi M. i serdecznie klepie po ramieniu. – No to kończysz prawdziwe życie – mówi mi kilka dni później R. i dokładnie w taki sam sposób klepie po ramieniu.

              Właśnie powiedziałem im, że zostanę ojcem. Pomiędzy tymi dwoma znoszącymi się wzajemnie komunikatami rozpina się spektrum złotych porad udzielonych przyszłemu ojcu przez tych, którzy są już po drugiej stronie. Usłyszałem ich dziesiątki, każdy, nie wiedzieć czemu, ma jakąś potrzebę udzielenia jakiejś wskazówki. Ich użyteczność, dokładnie wszystkich z wyjątkiem jednej, jest absolutnie zerowa. Tylko jak zniechęcić do ich udzielania?

              Szczęśliwie, także dla mężczyzny, ciąża trwa zwykle aż dziewięć miesięcy. Nie mogło zdarzyć się lepiej. Jeszcze nigdy nie miałem takiej świadomości upływu czasu, jak wtedy, gdy oczekiwałem na narodziny K. Mam wrażenie, że fizycznie odczułem każdy dzień zbliżający mnie do tego momentu. Dziewięć miesięcy to okres idealny, by mentalnie się do tego przygotować, by z fazy zaskoczenia, przez przerażenie dojść do niecierpliwego wyczekiwania (kolejność faz dowolna i pewnie niekompletna).

              A co z tą jedyną użyteczną radą, jaką usłyszałem w czasie tych dziewięciu miesięcy? Brzmi ona tak: „Nie słuchaj żadnych rad”.
              • morgen_stern Re: Tatuś bohater 27.08.17, 09:58
                Julia: Pochwały dla mam
                Już od kilku miesięcy byliśmy rodzicami.

                Filip od początku bardzo się angażował: nosił, odbekiwał, usypiał, kąpał, przewijał, ubierał, wstawał w nocy, wychodził na spacery. Gdy opowiadałam to niektórym koleżankom, wzdychały z zazdrością. Koledzy często nie mogli uwierzyć: kto by pomyślał! Każdemu zachwalałam go jako tatę.

                I pewnego dnia po wizycie rodziców Filipa, podczas której znowu opowiadałam z radością, jakim ich syn jest wspaniałym ojcem, zapytałam:

                – Wiesz, że jeszcze ani razu nikt mi nie powiedział, że jestem dobrą mamą?

                – Ja też ci tego nie powiedziałem.

                Tak jakbyśmy my, kobiety, rodziły się z umiejętnością przystawiania do piersi, z wiedzą, co oznacza płacz dziecka, jak dbać o pępek, jak gdyby to było dla nas normalne, naturalne jak oddychanie. Dla faceta zmiana pieluch to osiągnięcie, powód do pochwał, dla nas – chleb powszedni.

                Filip: Kiedy zostałem ojcem
                Kiedy zostałem ojcem? To się nie stało na sali porodowej ani w chwili tych kłopotliwych gratulacji składanych przez lekarza. K. przychodził na świat nie bez problemów, mozolnie, ale gdy już się pojawił, cały emanował dostojnością. Nie krzyczał, po prostu leżał, patrzył (choć tak naprawdę wiem, że widział niewiele) i przebierał paluszkami. Był spokojny, a jego dłonie wydawały mi się monstrualnie duże w stosunku do reszty ciała. Ale nie wtedy zostałem ojcem – cała sytuacja była zbyt surrealistyczna.

                To się stało kilka miesięcy później, gdy już przywykliśmy do jego obecności. Pamiętam dokładnie ten moment, jakby to było wczoraj. Umiem przywołać każdą emocję, która we mnie wtedy całkiem nieoczekiwanie uderzyła. Ten ogrom radości, odpowiedzialności i troski, jakie tamtego dnia, w tamtym konkretnym momencie poczułem. Wszystko to jednak wymyka się sensownemu opisowi, pozostaje kwestią przeżycia.

                Tak właśnie zostałem ojcem – przez doświadczenie, nie przez słowa.

                >> Wyciskane dzieci. Lekarze stosują na porodówkach groźny chwyt Kristellera

                Julia: Nie zniknąć
                Kilka dni po porodzie kurier przyniósł wielką paczkę. W środku kilka zabawek dla K. oraz alkohol i kartka z gratulacjami dla Filipa od jednego z jego współpracowników. O mnie ani słowa. Ani czekoladki, ani kwiatka, ani chociaż karty okolicznościowej z bocianem w niebieskiej pielusze.

                Ja swoje już zrobiłam, więc znikłam. Moja osobność rozpuściła się w nowym bycie, który z siebie wycisnęłam, od jego pierwszego krzyku zaczęłam istnieć tylko w nim i przez niego, sama stając się niewidzialna, nieoddzielna, szczęśliwa tylko szczęściem dziecka, bez własnych potrzeb i marzeń, bo przecież dostałam (syn dostał, a to w końcu teraz na jedno wychodzi) gryzaczki, grzechotki, grające mobile i maty sensoryczne.

                Cieszyłam się z każdego prezentu dla K. Ale tak bardzo chciałam, żeby ktoś mnie zauważył.

                – Ja wiem, że teraz ci się nie przyda, może to głupi prezent. – Patrycja wydawała się trochę zakłopotana. – Ale pomyślałam, że chociaż zostałaś mamą, to przecież jesteś przede wszystkim kobietą...

                Dla K. przyniosła kolorową szmatkę z metkami (jeszcze nie wiedziałam, jak genialnym wynalazkiem są te dziwne metkownice), a mnie wręczyła małą papierową torebkę. Wyleciał z niej. lakier do paznokci. Chanel. W kolorze klasycznej czerwieni (Le Vernis).
                • pade Re: Tatuś bohater 27.08.17, 16:43
                  sad
                  Też mnie pytano, dlaczego chcę to zrobić mojemu mężowi.
    • frey.a86 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 20:13
      Dokładnie tak jest. Sama pamiętam jak lata temu dojeżdżałam do pracy autobusem miejskim i obserwowałam jak codziennie wsiadała do niego młoda dziewczyna z dwójką małych dzieci. Nigdy nikt nie ustąpił jej miejsca. A raz sie zdarzyło, że z tymi samymi maluchami wsiadł tata. Matko, co to się działo, starsze panie, które normalnie ustać nie mogą, rzuciły się ustępować miejsca i zagadywac tego chłopaka jaki to on dzielny że z dwójką dzieci sobie sam radzi. Komedia.
      • alam.kota Re: Tatuś bohater 26.08.17, 20:27
        i sama zobacz - kto jest tak bezwzględny wobec kobiet a wyrozumiały i pomocny dla panów? - inne kobiety..
        • whitney85 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:15
          Tak jest, sama ostatnio w autobusie z niedowierzaniem patrzyłam, jak tatuś z dwójka dzieci był zaglaskiwany przez tabuny babć.
    • wilowka Re: Tatuś bohater 26.08.17, 20:29
      Tak zauważyłam. Jak mąż poszedł do poradni po kwity do rejestracji dziecka, to wrócił z wypełnionymi i z karteczką napisaną przez rejestratorki - co gdzie kiedy i do kogo zgłosić. Jak pojechał dokupić kilka rzeczy do wyprawki, to go obsługiwali jak Julię Roberts w Pretty Woman w tym lepszym sklepie big_grin
      • alam.kota Re: Tatuś bohater 26.08.17, 20:39
        Czyli rejestratorkom się instynkt opiekuńczy włączył? Kiedyś byłam świadkiem jak w tramwaju jechał ojciec z kilkuletnim dzieckiem na kolanach, naprzeciw nich siedziała kobieta 50+letnia, i zaczęła mu zwracać uwagę że dziecka nie powinien trzymać tak tylko inaczej, bla bla, z pozycji "ja kobieta wiem lepiej to cię pouczę". Facet ją zjechał z góry na dół żeby się nie wtrącała bo nikt ją o zdanie nie pytał, a ta dalej poucza, że ona dzieci wychowała i wie że to dziecku szkodzi! łojesuuu
        • alpepe Re: Tatuś bohater 27.08.17, 23:14
          może miała rację.
      • zosia_1 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 22:02
        Widocznie inne kobiety uważają porządnych ojców za upośledzonych umysłowo, Zborowski nawet dokumenty im wypEłniły
    • dziennik-niecodziennik Re: Tatuś bohater 26.08.17, 20:44
      Mi sie wydaje ze w tej przychodni to tatusia raczej potraktowali jak nieogarnieta pie..., a nie jak bohatera big_grin
      • wilowka Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:06
        Może Ci się wydawać. smile
    • nickbezznaczenia Re: Tatuś bohater 26.08.17, 20:45
      Mój mąż nie potwierdza tych spostrzeżeń.
      • thaures Re: Tatuś bohater 26.08.17, 20:55
        Mój też nie. Mimo, że często zajmował się naszymi chłopakami nie zauważył jakiegoś zbytniego poruszenia w związku z tym. Może tylko zdziwienie mojego własnego ojca, że bez problemu daje radę i nie oczekuje pomocy. Mój tata nie robił przy dzieciach nic.
      • wiosennaburza1 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:01
        a mój potwierdza. ja też. swego czasu co czwartek wracałam z targu z wózkiem pełnym dziecka i zakupów. zdarzało się, że pchając wózek , pod pachą niosłam jabłonkęsmile albo skrzynię drewnianą. kosz pod wózkiem i siatki wiszące na rączkach wózka uginąły się od zakupów. wnoszenie tego po schodach do dziś odbija się kręgosłupem.
        i nic.
        a raz na targ pojechał mąż. co druga pani straganiarka piała z zachwytu nad dzielnym tatą. bo i dziecko i zakupy... cud po prostu, że dał radę w tak niesamowicie trudnej sytuacji;D
        zresztą, moja teściowa żywi przekonanie, że kobiety to tak instyktownie i niemalże bez użycia zwojów mózgowych i sił fizycznych zajmują się dziećmi. ot, tak im to samo z siebie wychodzi, bez wysiłku i potem lenie jedne leżą i pachną. a facet, jak ma przez pół godziny zająć się własnym dzieckiem to uciskany , ciemiężony biedaczyna. który potrzebuje nadludzkich sił, aby temu zadaniu sprostać. bohater.
        • alam.kota Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:10
          hahaha, mój bezdzietny szwagier ostatnio takie mądrości prawił "kobiety naturalnie są stworzone do opieki nad dziećmi, mają to w pakiecie wrodzone"... współczuję siostrze jeśli z nim się rozmnoży..
          • whitney85 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:17
            Mój kolega tak mówi swojej żonie...
    • szmytka1 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:01
      Standard. Jak miałam dziecko w szpitalu i wymiennie zajmowalismy się z meżem, to ja miałam OPR od pielęgniarek, że wymiocin nie zdazyłam złapac w nerkę a mezowi prały zarzy..e ubranka dziecięce, bo bidulek taki dzielny i biedny zarazem, trzeba go trochę wyręczyć.
      • aniani7 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:06
        Jeszcze pewnie myslaly, ze jestes taaaka podla, bo biednego misia samego zostawiasz w tak trudnej sytacji.
        • szmytka1 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:09
          a jak i ja powinnam w kącie na krzesełku warować i nie przeszkadzać (nawet byłam na rozmowie w zamyśle dyscyplinującej u pani doktor big_grin ) a on przemęczony przecież, jemu zaproponowały łózko. Szkoda, że mu obiadu z domu żadna nie przyniosła, byłaby oszczędność wink
    • lauren6 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:03
      Oczywiście, że tak jest. Perfidnie wysyłam męża by załatwiał różne rzeczy, bo wiem, że babony bedą się przymilać.
      • wilowka Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:07
        Ja też smile
        • whitney85 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:18
          Też bym wysyłała jakbym mogła.
    • nisar Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:20
      Hłe, hłe, przypomniało mi się. Jak młody miał 2 lata wróciłam do pracy na cały etat. Mąż wtedy ograniczył swoją pracę, żeby od południa być w domu i zająć się dzieckiem. Raz tak wypadło, że musiał po południu podjechać do kontrahenta, z dzieckiem. Co on się nasłuchał - jaki jest dzielny i jak się POŚWIĘCA dla dziecka. Ja byłam wtedy menadżerem w korpo - utyrana na maksa, kto przeżył ten wie, o czym mówię. Jak usłyszałam, że mąż się poświęca, bo pracuje na pół gwizdka i spędza czas z własnym dzieckiem to tak mnie zatkało, że do dziś to pamiętam.
    • ichi51e Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:35
      Poklepuje cie. Rozumiem. Pomic pielegniarska potwierdzam ale to trzeba byc asertywnym i ubrac dziecko spakowac sie spokojnie i nie zwazac na zespol.
      Staje na glowie prosze i blagam zeby dziecko siadlo i wykonalo prace manualna. Podstepem prosba grozba przekupstwem - slysze "NIE dziekuje"
      Tata usiadl raz - dziecko trzaskalo szlaczki z przytupem i przyjemnosciasad
      Jakos sie przykro zrobilo.
      • asia_i_p Re: Tatuś bohater 27.08.17, 09:54
        A to prawda, dzieci też dyskryminują i nie tylko własne dzieci.
        Parę lat temu koło szkoły córki woźny palił liście, a dzieciaki się zbierały wokół i piekły na patykach drugie śniadania. Bałam się, że się któreś podpali, więc stoję tam i się z nimi wykłócam i co odpędzę, to wracają. Podszedł ojciec koleżanki z klasy córki i ponieważ ma jakąś chorobę oczu, przez którą jest prawie niewidomy, neutralnym tonem spytał "Co się dzieje?". Towarzystwo rozpierzchło się jak stado wróbelków i już nie wróciło.
      • milva24 Re: Tatuś bohater 28.08.17, 09:05
        Może właśnie dlatego, że usiadł raz dziecko posłuchało. Gdyby to była codzienność pewnie byłoby jak z Tobą.
    • onnomatopeja Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:36
      Kiedy ja chodziłam do szkoły tatuś odprowadzający dziecko był rzadkością. Teraz bywa, że jest ich więcej niż matek. Niektórzy z młodszym dzieckiem w wózeczku. Często z minami : "podziwiajcie mnie!". Większość mamusiek podziwia, ja nie. Mężczyzna ciumkający do dziecka i niosący kapcie jest dla mnie kompletnie aseksualny.
      • nickbezznaczenia Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:39
        Czyli mają nie odprowadzać. bo tobie to się nie podoba?
      • ichi51e Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:44
        Pewnie jest im cholernie przykro ze cie nie podniecaja...
        • aniani7 Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:52
          Onomatopeja ma racje, chodzi o seksualne postrzeganie faceta i wyobrazenie sobie, jakim bylby wspanialym ojcem dla ich jajeczek, to atawizm.
        • semihora Re: Tatuś bohater 27.08.17, 16:56
          ichi51e napisała:

          > Pewnie jest im cholernie przykro ze cie nie podniecaja...
          >


          Lubię to smile
    • miniulowa Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:48
      Zupełnie nie mam takiego wrażenia. Łącznie z tym, że mąż stojący w kolejce z dzieckiem na rekach, tuż obok plakatu informującego o pierwszeństwie dla kobiet z dziećmi (!) kiedy chciał z tego pierwszeństwa skorzystać, został zrugany, że na plakacie jest KOBIETA, więc wypad na koniec kolejki.
      Nie mówiąc już o tym, że kiedy mówi, że on z 3 dzieci coś tam robił, wszyscy pobłażliwie kiwają głowami i mnie zadają pytania jak JA sobie wtedy poradziłam. Kiedy jesteśmy z jego dziećmi np. u lekarza, lekarze w 9 przypadkach na 10 mówią do mnie ignorując męża.
      Generalnie nikomu we łbie się nie mieści, że facet może sam dzieci ogarniać.
    • undoo Re: Tatuś bohater 26.08.17, 21:58
      Tak wlasnie jest.
    • cosmetic.wipes Re: Tatuś bohater 26.08.17, 22:14
      Rodzina męża pomoglaby jemu przy dzieciach, a tobie nie ma kto pomoc?
      Na pewno macie wspólne dzieci, czy może czegoś nie ogarniam?
      • whitney85 Re: Tatuś bohater 27.08.17, 09:54
        Na moją rodzinę nie mogę liczyć a rodzina męża to rodzina męża, od czasu do czasu mi pomoże, jemu pomagaliby regularnie.
        • cosmetic.wipes Re: Tatuś bohater 27.08.17, 10:10
          Nadal nie rozumiem.
          Ty i wasze dzieci nie jesteście rodziną dla rodziny męża? Mąż nie widzi niestosownosci w tym jak jesteś przez nich traktowana?
    • forumologin Re: Tatuś bohater 26.08.17, 22:15
      Mam na fb znajoma, ktora w analogicznej sytuacji np opisuje na fb swoj dzien, w tonie jaka to ona jest superbohaterka bo sama ogarnia 3 dzieci. Oczywiscie zaraz dostaje miliony lubieto, oraz teksty jaka to ona jest supermatka. Zrob to samo, nie koniecznie na fb. Wymus poklepywaniesmile
      • whitney85 Re: Tatuś bohater 27.08.17, 09:55
        Aż tak się prosić nie będę big_grin
    • kota_marcowa Re: Tatuś bohater 26.08.17, 22:29
      Oczywiście, że tak. Nawet sama założyłam kiedyś taki wątek. Nie dość, że fory u personelu, to jeszcze inne matki z małymi! dzieciakami przepuszczały go w kolejce. Babom odbija jak widzą faceta z małym dzieckiem.
    • escott Re: Tatuś bohater 27.08.17, 01:16
      Wszystko, co kobieta robi przy dziecku to jej psi obowiązek; jeśli mężczyzna robi cokolwiek, to jest bohaterem i potrzebuje pomocy - to prawda. Niemniej akurat w sytuacjach szpitalnych ojcowie naprawdę są traktowani skrajnie po chamsku i nie tyle wyręcza się ich z życzliwości czy uznania dla ich zasług, co z koszmarnego i niewykorzenialnego przekonania, że kompletnie niczego po prostu nie potrafią. Pielęgniarki i lekarki często nawet nie odpowiadają ojcom na pytania, tylko mówią do kobiety, jeśli matki nie ma przy badaniu, każą przekazać instrukcje żonie. To jest potwornie wkurzające dla obojga rodziców, i przykre dla ojca.
    • asia_i_p Re: Tatuś bohater 27.08.17, 09:47
      Przypomniało mi się z "Nie wiem, jak ona to robi" (książki, a nie filmu), jak wychodzący na zawody pływackie córki ojciec był uznawany za modelowego ojca i całe biuro (włącznie z kobietami) się wzruszało, a w tej samej sytuacji kobieta była traktowana jak leniwa bumelantka usiłująca urwać się z pracy.

      Niestety jest tak, jak piszesz.
    • kropkacom Re: Tatuś bohater 27.08.17, 10:11
      Czyja to wina? Chyba właśnie nas, kobiet.
    • la_mujer75 Re: Tatuś bohater 27.08.17, 10:14
      Wiele lat temu mąż stworzył grę on-line, która po jakimś czasie przynosiła niezły dochód, a mąż w zasadzie nic przy niej nie musiał robić. Samo się kręciło wink Akurat urodziło nam się II dziecko, przeprowadziliśmy się do domu i miała być sielanka.
      Dwójka małych dzieci, non stop choroby, ogarnięcie dużego domu, to było moje zadanie. Mąż jeździł raz w tygodniu po zakupy (o, boże jaki dzielny, bo odróżnia seler od pietruszki), gotował obiady - to już bohater! To, że on gotował godzinę, a ja potem 3 godziny po nim sprzątałam nikogo nie wprawiało w taki zachwyt. To, że ja odśnieżałam, grabiłam liście, podlewałam ogród, wstawałam w nocy do dzieci, prałam, sprzątałam, szykowałam imprezy (to był etap, że co tydzień mieliśmy gości ), jeździłam po lekarzach, wmuszałam syropki, stawiałam bańki, robiłam inhalacje, czytałam na dobranoc, sprzątałam wylane soczki, zmieniałam pieluchy, wycierałam zarzygane łazienki (różne pochodne rota ), wymyślałam zabawy rozwijające dzieci na poszczególnych etapach ich rozwoju, zawoziłam i odwoziłam do przedszkola, a potem jedno do szkoły, a drugie do przedszkola (bez samochodu, bo wtedy się bałam jeździć), nikogo nie wprawiało w zachwyt ...
      Gdy wyszły problemy ze Starszym, to ja jeździłam po poradniach, na terapie, na wizyty u specjalistów i nikogo to nie dziwiło. Jak raz mąż poszedł do poradni na spotkanie z psychiatrą ( ja z Młodszym miałam ważną wizytę u okulisty), to babeczka mało się nie posikała z radości, jaki tatuś dzielny. I potem przez kilka miesięcy w tej poradni słuchałam zachwytu, jakie ja to mam szczęście, że mąż nie tylko mnie nie zostawił (przecież większość tatusiów czmycha, jak się okazuje, że ich potomek nie jest idealny), to jeszcze bierze "aktywny" udział. Mało mnie wuj nie strzelił- bo tatuś nie mógł zaakceptować akurat swojego dziecka, nasze małżeństwo przechodziło niezły kryzys i to ja 2 x w tygodniu leciałam na piechotę po syna do szkoły (rano też go zaprowadzałam, potem Młodszego w drugą stronę do przedszkola) 2 km, potem go ciągnęłam na przystanek (znowu 2 km), potem jechaliśmy około 45 minut do centrum, potem znowu lecieliśmy około 2 km do poradni. Tam dziecko miało 2 godzinne zajęcia terapeutyczne, a ja siedziałam w malutkiej poczekalni, gdzie nawet herbaty, ani kawy nie można było zrobić, dobrze było jak człowiek mógł usiąść. A potem lecieliśmy biegiem na pociąg (powrót był łatwiejszy) i po powrocie do domu, usiłowałam nadrobić kilkugodzinną nieobecność (z reguły wychodziłam o 12 z domu, a wracaliśmy koło 17) z wytęsknionym Młodszym, ogarnąć dom (tatuś siedział w domu, początkowo nawet nie musiał odbierać Młodszego z przedszkola, bo przez pierwsze miesiące tej harówki, Młodszy był odbierany przez teściową) i znaleźć czas aby jeszcze poćwiczyć ze Starszym (np. logopedyczne ćwiczenia, ćwiczenie czytania itd). Mąż nie jeździł na te terapie, bo uważał (!!!), że synowi są niepotrzebne!!!!! Nie ćwiczył z nim, bo nie widział sensu (!!!) w takich ćwiczeniach. Nikt się nade mną nie litował ! I nikt mi nie pomógł. Ale to jego chwalili, że taki jest dzielny, bo gotuje i robi zakupy. Przypominam- siedział w domu, kasa sama spływała na konto, on tylko "udawał", że pracuje.
      Udało nam się jakoś przebrnąć przez to wszystko i nie rozwiedliśmy się, ale było blisko i nikt (oprócz mojej matki i kilku dobrych koleżanek) nie mógl zrozumieć o co ja się czepiam, przecież to taki dobry mąż mi się trafił....

      P.S. 3 lata temu mąż poszedł pracować - od 3 lat ja gotuję ( dużo lepiej, szybciej i czyściej), robię zakupy, jeżdżę do warsztatów, umawiam się ze wszelkimi specjalistami, odwalam zebrania, itd. I w tym roku siedzieliśmy ze znajomymi na wakacjach i gadaliśmy - nagle pada zdanie: "Ale przecież on gotuje, a ty nie". No, żesz kurcze, nie ma to jak sobie zrobić dobry PR. Mąż zaczął mnie "bronić" i sam się przyznał, że on żadnych tak naprawdę nie ma obowiązków, to oczywiście mówili (głównie baby):"Ojejku, ja ki ty skromny jesteś, jaki ty jesteś dobry, ojejku, zaraz się posikam z zazdrości", wrrr..............
      • la_mujer75 Re: Tatuś bohater 27.08.17, 10:23
        Aaaaa, ja jeszcze w tym czasie usiłowałam rozkręcić własny biznes, bo zewsząd słyszałam, że nie można siedzieć w domu i nic nie robić, a branie kasy od męża, to szczyt żenady i metoda na krótką metę....Przecież jesteś wykształcona, nie marnuj się i zacznij sama zarabiać, a nie być utrzymanką ! - najczęściej takie zdanie słyszałam od kobiet !
        • pade Re: Tatuś bohater 27.08.17, 16:52
          La_mujer75, dla mnie jesteś bohaterką.
          Wszystkie Tobie podobne matki są bohaterkami. Serio.
          • la_mujer75 Re: Tatuś bohater 27.08.17, 20:45
            Powinnam się zalać rumieńcem smile i niedbale machnąć ręką, mówiąc "ehhhhhhhhhhhh". Ale nie ! Jestem spragniona słów uznania smile
            • wiosennaburza1 Re: Tatuś bohater 27.08.17, 21:15
              rozumiem. rozumiem aż za dobrze.
            • pade Re: Tatuś bohater 27.08.17, 21:33
              I należą Ci się bez dwóch zdańsmile
            • zla.m Re: Tatuś bohater 28.08.17, 09:25
              Jesteś bardzo, bardzo dzielna. Podziwiam - ja się poczułam wykończona od samego czytania, ile zrobiłaś. I gratuluję, że udało ci się wyjść na prostą. A mąż niech się cieszy, że żyje, bo ja bym podała zupkę z muchomorów wink
              • araceli Re: Tatuś bohater 28.08.17, 09:36
                zla.m napisała:
                > I gratuluję, że udało ci się wyjść na prostą.


                To jest prosta???
                "3 lata temu mąż poszedł pracować - od 3 lat ja gotuję ( dużo lepiej, szybciej i czyściej), robię zakupy, jeżdżę do warsztatów, umawiam się ze wszelkimi specjalistami, odwalam zebrania, itd.".


                Yyyyyyy....
      • whitney85 Re: Tatuś bohater 27.08.17, 14:27
        Omg no właśnie sad
      • semihora Re: Tatuś bohater 27.08.17, 17:01
        Dziewczyno, szacun! I że nie zabiłaś męża też szacun wink
        • la_mujer75 Re: Tatuś bohater 27.08.17, 20:48
          O, byłam blisko. Ciężko się napracowałam nad tym moim mężem, aby dorósł do roli ojca. I chyba było warto, bo synowie kochają ojca, a ten ich.
      • black.emma Re: Tatuś bohater 28.08.17, 07:45
        Po co to wszystko robiłaś? Żeby się wykończyć? Rozumiem opiekę nad dziećmi, bo jak mąż się nie garnie, to wyjścia nie ma, ale reszta? A potem się dziwicie, że jest jak jest.
        • kondolyza Re: Tatuś bohater 28.08.17, 07:55
          black.emma napisała:

          > Po co to wszystko robiłaś? Żeby się wykończyć? Rozumiem opiekę nad dziećmi, bo
          > jak mąż się nie garnie, to wyjścia nie ma, ale reszta? A potem się dziwicie, że
          > jest jak jest.

          a jakie miala wyjscie? i poza opieką nad dziecmi niewiele jest tej reszty bo i pranie i gotowanie to tez jest zwiazane z dziecmi...
          • black.emma Re: Tatuś bohater 28.08.17, 08:01
            3 godziny po nim sprzątałam nikogo nie wprawiało w taki zachwyt. To, że ja odśnieżałam, grabiłam liście, podlewałam ogród, szykowałam imprezy (to był etap, że co tydzień mieliśmy gości ), sprzątałam wylane soczki - to wszystko trzeba było zwalić na męża, zrezygnować z imprez co tydzień.
            Po prostu nie rozumiem, dlaczego kobiety się zarzynają, a potem jeszcze mają pretensje do tych, które tego nie robią. Boże, ile ja się nasłuchałam, że przetworów nie robię, warzywek nie uprawiam, ciast nie piekę, a mąż gotuje i robi zakupy. No jak to tak?
            • zla.m Re: Tatuś bohater 28.08.17, 09:23
              Trochę się z Tobą zgadzam - ale wiesz, to nie jest takie łatwe od razu odrzucić to całe "powinnam" i "co ludzie powiedzą, jak przyjdą w gości, a tu syf i do podania tylko herbata". Do wdupiemania i zmuszenia drugiej osoby do pracy też trzeba dorosnąć.
              • black.emma Re: Tatuś bohater 28.08.17, 09:50
                "co ludzie powiedzą, jak przyjdą w gości, a tu syf i do podania tylko herbata" - tak bym gości tez nie przyjęła. Dlatego w takiej sytuacji nie organizuję imprez. Trudno. Własne zdrowie ważniejsze, a ja nie jestem zwierzęciem pociągowym.
        • araceli Re: Tatuś bohater 28.08.17, 08:51
          black.emma napisała:
          > Po co to wszystko robiłaś?

          To, że robiła to rozumiem - ktoś musi. To, że dalej to robi i zdobywa uznanie to już ciężko zrozumieć.

          Kobiety wyznaczają standardy kobietom, rozliczają kobiety a na koniec poklepią po pleckach jakie to one dzielne uncertain
          • pade Re: Tatuś bohater 28.08.17, 09:26
            Uznanie z mojej strony nie było za pracę domową, a za zdecydowanie ponadstandardową opiekę nad dziećmi.
            Ale to trzeba przeżyć, żeby zrozumieć jaki to wysiłek i stres.
            • black.emma Re: Tatuś bohater 28.08.17, 09:49
              Za to jak najbardziej i tu nie ma co się na kiepskiego męża oglądać. Domyślam się, jaki ogrom pracy mujer włożyła w dzieci, więc tym bardziej powinna olać grabienie liści i imprezy co tydzień na rzecz odpoczynku.
          • la_mujer75 Re: Tatuś bohater 28.08.17, 14:31
            Bo mam kurcze, syndrom wzorowej uczennicy sad Niczego nie umiem/nie umiałam sobie odpuścić. Nie znoszę bałaganu w otoczeniu- źle wtedy funkcjonuję, a dzieci to już była siła wyższa.
            Teraz- mocno gonię dzieciaki do pomagania. To chłopcy, tym lepiej, może nie wyrosną na fleje i może jakaś synowa mi kiedyś podziękujewink
            Starszy - nieźle ogarnięty i rośnie na fajnego faceta (tfu, tfu, tfu, aby nie zapeszyć).
            Mąż ... Jest dużo lepiej, do ideału mu brakuje. Chociaż w opinii znajomych to jest ideałem. W naszym towarzystwie wszystkie babki pracują i zasuwają w domu, ja jedyna robię za kurę domową, która najwięcej wymaga od męża w domu, więc w opinii większości - jestem roszczeniową harpią, na którą biedny misiaczek haruje. Złe otoczenie.
            W zasadzie mąż "skorygowany" i nie mam zamiaru się go pozbyć. Za dużo pracy w niego włożyłam i nie oddam wink Polubiłam go ponownie wink Nadal ma przebłyski lenia, ale wie, że ja nie mam siły już na wszystko, a i ja się nauczyłam, że czasami trzeba coś olać. 5 lat temu przeszłam sepsę, jako powikłanie po grypie, którą zlekceważyłam, bo przecież trzeba to, czy tamto zrobić. Ta moja choroba wiele zmieniła, czyli nie ma tego zlego, co na dobre nie wyszło. To była taka terapia wstrząsowa. Jak się mąż zaczyna "rozregulowywać", to mu przypominam... Fakt, że mam tendencję to robienia wszystkiego za wszystkich, bo uważam, że nikt tego lepiej nie zrobi, niż ja. Walczę z tym, ale czasami natura bierze górę nad rozumem.
            P.S. i przyrzekam, że jak ja idę w gości, to mam w odwłoku, czy gospodyni myje okna raz do roku, czy co miesiąc. Nigdy nikomu nie narzucałam i nie oceniam nikogo według własnych standardów.
            • pade Re: Tatuś bohater 28.08.17, 15:16
              Wzorowa uczennica czy chęć "odpracowania" w naturze tego, czego nie zarobisz u kogoś?
              Byłam do Ciebie bardzo podobna ale już dawno się przekonałam, że to jest bez sensu, i teraz jak coś robię to dla siebie, a w domu każdy ma sprzątać, bo każdy brudzi i bałagani.
              Nie pozwalaj na to, żeby otoczenie rozliczało Cię z tego, co robisz. Nie ma do tego prawa. Wkład, który włożyłaś w opiekę nad dziećmi jest bezcenny.
    • afro.ninja Re: Tatuś bohater 27.08.17, 10:27
      A ia wysyłam męża specjalnie, oczywiście jak się da i do lekarza i do nauczycieli, bo wiem w jakim społeczeństwie żyjemy. Panie nauczycielki, lekarki o wiele lepiej reagują na mężczyźn, panowie podobnie, jak jesteśmy razem, to nie osiagniemy tyle, co mąż sam. Zauważyłam, że jestem traktowana z szacunkiem i doceniana przez ludzi, którzy mnie znają i mają minimum empatii. Reszta wchodzi w role i faktycznie sika ze szczęścia jak widzi tatę z dzieckiem.
      • mozambique Re: Tatuś bohater 28.08.17, 11:57
        cos w tym jest - jak ja ide z malym do logopedy to potem wysluchuje kilka minut jakie to on ma braki i ile musi cwiczyc w domu
        gdy z malym idzie tatus - logopeda twierdzi dziwnym trafem dziecko okazuej sie geniuszem, robi wyłącznie postępy itp

        logopeda jest kobietą smile
    • ashraf Re: Tatuś bohater 27.08.17, 10:53
      Oj tak, ja co prawda mieszkam w innym kraju, ale tu jest pod tym względem jeszcze gorzej. Jak mąż zajmował się kilkumiesięcznym synkiem po moim powrocie do pracy i spacerował z wózkiem, to obcy ludzie pytali go, czy jest bezrobotny big_grin Chodził też z małym do fizjoterapeutki, która głośno komentowała, że dlaczego nie ma mamy, czy się dzieckiem nie interesuje (!). Byłam w szoku, szczególnie że to właśnie kobieta... Jak ktoś już wyżej wspomniał, to kobiety najczęściej robią z ojców bohaterów, bo potrafią się zająć własnymi dziećmi. Ja zawsze na takie "zachwyty" lub westchnięcia, że "większość mężczyzn sobie z tymi sprawami nie radzi" odpowiadam, że mój mąż nie jest upośledzony i obraża nas założenie, że opieka nad synem mogłaby go przerastać intelektualnie smile
      • fil.lo Re: Tatuś bohater 27.08.17, 16:32
        Hahahah. Mojego męża położna spytała, czy ma pracę, bo był w domu w czasie jej wizyt patronażowych big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka