Często uwazalyscie, ze idealizuje swoje życie i twierdze, ze u mnie zawsze wszystko super. Otóż nie, mam normalne życie i zmartwienia jak wszyscy. W tym wątku trochę sobie ponarzekam 😜
1. Jestem po operacji cholecystektomii laparaskopowej i na cholernej ścisłej diecie watrobowej. Polega ona na tym, że nie wolno jeść niczego dobrego

Rozumiem brak tłuszczu, mięsa itd. ale owoce, warzywa kiszonki, zupy, kawa? Masakra. Nie wiem jak ludzie chudna na tej diecie skoro wszystko co możesz jeść jest tuczące - białe pieczywo, biały ryż, makaron przemysłowy, dżemy, soki (tylko niektóre). Dobrze ze to tylko miesiąc - moze przeżyje na tych młodych marchewkach i indykach gotowanych lub rybie na parze

Co wy jadlyście po operacji bezworeczkowe siostry?
2. Za dwa dni przełożona z wakacji operacja syna - przegroda nosowa. Martwię się jak on przetrwa te operację, mdłości po narkozie, wyciąganie drenow z nosa ( mało nie umarłam gdy usuwano mi dren spod wątroby

Chciałabym go wspierać a sama jeszcze nie jestem w pełnej formie - ze szwami w trzech miejscach jakbym była postrzelona w brzuch, mostek i pępek...
3. Mam w domu mysz. Wlazla w ciepły dzień gdy drzwi do tarasu były uchylone i teraz w nocy tłucze mi się po kuchni. Bobki znalazłam też w pojemniku na pościel sofy w salonie blee! Chyba zastawimy pułapkę. Kota brak a chętnie bym wypożyczyła
4. Do tego ciągle pada - jakaś depresyjna ta Polska po kanadyjskim chill- oucie

Co robić drogie emateczki? Pocieszcie pls!