Dodaj do ulubionych

Chodzę, chodzę i nic :(

01.10.17, 16:23
Od ponad m-ca chodzę codziennie do pracy i z pracy pieszo. Równym, energicznym krokiem 45 minut w jedną stronę.
Ze względów zdrowotnych nie jadam wielu rzeczy m.in. słodyczy, cukru, białego pieczywa itp.
Wszyscy mi mówili, że najdalej po 2 tygodniach moja waga zacznie powoli iść w dół.
I co? I nic. Wielka dupa- dosłownie i w przenośni.
To tyle w temacie zacznij się ruszać a szybko schudniesz 😬😬
Obserwuj wątek
    • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:30
      od chodzenia to mozesz miesnie nog wyrobić, co najwyżej
      Wielka doopa zostanie, hłe hłe
      Jesli chcesz zrzucic kg to jest tylko jedna metoda, MŻ.
      Czyli, mniej żreć.
      Nie znam innej.
      Wszystkie cwiczenia fizyczne, bardzo dobre dla zdrowia, tylko wspomagaja kondycje, nie bardzo maja wplyw na WD (wielką dupe).
      • ira_08 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:32
        Mięśnie nóg od chodzenia do pracy? Jakim cudem?
        • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:50
          >Mięśnie nóg od chodzenia do pracy?

          mieśnie od chodzenia.
          Nie musi być do pracy, moze chodzić także do np. galerii, jesli o to ci chodzi.
          Tu masz miesnie naszego narodowego chodziarza

          https://demotywatory.pl/uploads/201003/1267957019_by_Ryan93_600.jpg
          • lady-z-gaga Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:13
            Umarłam big_grin big_grin big_grin
            Chodziarz ma mięśnie od chodzenia big_grin a na przykład taki kulturysta ma mięśnie od przechadzania się po scenie i napinania big_grin
            • wapaha Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 15:30
              Mimo posiadania mięśni nogi umięśniły mi się dodatkowo ( pośladki też ) po 3 m-cach chodzenia w ciężkich butach (ok 7 kg ) i z obciążeniem ( 3-7 kg). Uszczegółowię przez 6 dni w tygodniu po ok 8 godzin miałam na nogach takie obciążenie a raz na jakiś czas 7 w butach i dodatkowe 7 do noszenia. Mierzyłam obwody przed i po tych 3 m-cach - różnice w obwodzie pośladków i ud +1,5 cm, w łydkach 0,5 cm.
              • bialeem Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 15:35
                A co na to Twoje kolana?
                • wapaha Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 16:29
                  Nic, mają się świetnie
          • ira_08 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:46
            Nie porównuj sportowego chodu do spacerów do pracy... to godziny treningu, dieta, rozciąganie, siła, stabilizacja, a nie spacer z domu do biura.
    • lauren6 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:30
      Ja tam nie wierzę w odchudzające walory sportu czy chodzenia. Tylko dieta.
    • ira_08 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:30
      Bo od spacerów nie schudniesz. Nie słuchaj co mówią wszyscy, tylko policz zapotrzebowanie kaloryczne i obetnij ok. 300-400 kcal. Taki spacer do pracy to pewnie ok. 100 spalonych kalorii. Nadrobisz jednym bananem.
      • daszutka Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:53
        45 min chodu z ptedkoscią 6km/h przy wadze 60 kg to.utrata ok 250 kcal wg mojego endomondo
        • bialeem Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:35
          ale jak masz podstawę powiedzmy 2000, to 45min spania, to już ponad 60 kcal wink Spanie w ogóle jest bardzo zdrowe. Mózg odpoczywa, a ty w tym czasie nie jesz;P
        • ira_08 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 18:41
          I to dużo? Poza tym, spalanie zależy nie tylko od wagi. Ale też od %masy mięśniowej, wieku, trybu życia. Taki spacer jest OK dla zdrowia, ale nie dla odchudzania - co widać po słowach autorki.
    • mikams75 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:38
      jak nie maszerujesz pod gorke to sie nawet nie spocisz; wg mnie takie chodzenie to nic nie spala.
      • bialeem Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:38
        Ta kurcze. Nic a nic. Perpetum mobile jeszcze nie wynaleziono. Każdy ruch wymaga energii. Nie jesteśmy roślinkami. Ta energia nie bierze się ze słoneczka na naszych uśmiechniętych buziach.
        Podejrzewam, że dodatkowy ruch jest kompensowany dodatkową bułką albo w wersji bardziej optymistycznej - więcej ważące mięśnie zastępują tłuszczyk. Trzeba się jeszcze zmierzyć.
        • mikams75 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 13:44
          to jest podobnie jak po dniu z malym dzieckiem - caly dzien sie lazi za tym dzieckiem, schyla, podnosi itp. po caly dniu pada sie na pysk ze zmeczenia z wrazeniem przewalenia tony wegla a kalorii spalilo sie niewiele wiecej niz siedzac przy kompie.
    • paloma_blauwinder Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:39
      Po pierwsze - masa ciała od sportu niekoniecznie nie pójdzie w dół, ale obwód w pasie i innych otłuszczonych miejscach już tak. Zmierz sobie uczciwie teraz i ponownie za miesiąc (miesiąc to lepszy rytm pomiarów, ze względu na cykl).
      Po drugie - spacer to jeszcze nie jest sport, a raczej sposób na zdobycie lepszej kondycji, umożliwiającej zdrowe i przyjemne uprawianie sportu (bo przy zbyt dużym otłuszczeniu i słabych mięśniach szybko się męczysz i łatwo o kontuzję).
      • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:47
        No ok. Tylko, że ja nie spaceruje ale idę w szybkim, energicznym tempie. Do pracy wchodzę spocona i solidnie rozruszana.
        Co do mż- jem mało, często, zero chipsów, coli, słodyczy, bananów, frytek itp., piję wodę niegazowana, nie słodzę.
        Ja wiem, że zapotrzebowanie kaloryczne i tak dalej ale po prostu wkurza mnie gadanie, że ktoś jest gruby bo na pewno że i się nie rusza.
        Można nie żreć, robić na nogach kilometry i być grubym 😠
        Tak, mam dziś gorszy dzień...
        • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:53
          >Do pracy wchodzę spocona

          a fuj!
          co na to twoi koledzy?
          zdecydowanie radzę jednak MŻ, koleżeństwo będzie wdzięczne.
          • miss_fahrenheit Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:59
            Ależ jesteś sympatyczna.
            • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:02
              >Ależ jesteś sympatyczna.

              uważasz, że obgadywanie za plecami jest lepsze?
              • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:04
                issa-a napisała:

                > >Ależ jesteś sympatyczna.
                >
                > uważasz, że obgadywanie za plecami jest lepsze?


                Pudło. W pracy mam prysznic i się przebieram.
                • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:35
                  >Pudło. W pracy mam prysznic i się przebieram.

                  tak naprawde to zawsze mnie to zastanawiało.
                  Ja też ma w pracy prysznic. Niby. Można wziac klucz do tegoż (nawet nie interesowałam sie skąd)
                  Ale...to w swojej łazience mam swoje ulubione kosmetyki, balsamy i suszarke, szczotki do włosów, ręczniki.
                  Jakos nie wyobrazam sobie ablucji w publicznej (!) lazience. Suszenia włosow, balsamowania sie, makijażu...
                  I co, mialabym przychodzic do pracy pół godziny wcześniej (co najmniej)? bo chyba prysznic nie jest w ramach godzin pracy? czy tak?
                  I mam miec osobista szafę w pracy?
                  Nie, no ok, moze jestes "szefem wszystkich szefów" i masz takie mozliwosci. U mnie jest tylko prysznic (raczej niewykorzytywany) ale zdecydowanie wole swoj dom, ze swoja łazienką, swoimi kosmetykami i własna garderobą.
                  • jasnoklarowna Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 10:17
                    Ale szybki prysznic to z wytarciem 3 minuty ewentualny balsam 1 dodatkowa. Makijaż to ja w domu robię chwilkę krem gg i tusz. Chyba bym na głowę upadła by w pracy myć włosy suszyć może jeszcze modelować ? I nakładać makijaże jak przed wielkim wyjściem?
                    Też obstawiam częściowe zastąpienie tłuszczu przyrostem mięśni delikatnym.
                • herca Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:27
                  Dziewczyno nie słuchaj tych malkontentek i kontynuuj! Ruch to samo zdrowie, dieta oczywiscie daje widoczne efekty ale przecież mówisz ze również zwracasz uwagę na tk co jesz Wiec głowa do góry i poczekaj jeszcze z dwa miesiące - waga nie musi się zmienić żeby tłuszczyk przerobił się na mięśnie. A samopoczucie jak najbardziej na plusie. Trzymam kciuki i dawaj znać!
        • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:55
          Nie słuchaj dziewczyn. Skoro nie chodziłaś a teraz chodzisz to znaczy, że zużywasz dziennie mniej kalorii niż do tej pory. Żeby zrzucić 1 kg potrzebujesz jeść mniej/spalić ok 7 tys kalorii. Zainstaluj sobie apkę w telefonie, np. samsung health, policzy Ci ile km przeszłaś, jakim tempem i ile spaliłaś. I czekaj cierpliwie, nie poddawaj się, zafunduj sobie 1 dzień, w którym zjesz co lubisz, a na zły humor polecam wystawienie twarzy na słońce.
          Chodzenie dość szybkim tempem to najlepsza forma ruchu, zwłaszcza dla osób, które zaczynają zrzucać wagę, dla wszystkich zresztą. Czyli robisz swojemu ciału i psychice dobrze. Ciało się dotlenia a myśli uspokajają.
          Wypisz sobie na kartce korzyści z tego co robisz i nie myśl obsesyjnie o kilogramach.
          Powodzenia!
          I gratulacje. Serio, nie każdy, wbrew temu co czytasz na ematce, robi to, co Tysmile
          • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:00
            Dziękuję ci pade za miłe słowo😚
            • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:10
              Poczytaj sobie o kryzysie motywacyjnym. Nie dzieje się z Tobą nic niezwykłego. Zniechęcenie jest naturalne.
              • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:26
                I jeszcze jedno, czy Ty czasem nie bierzesz antydepresantów?
                • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:33
                  Tereska?
                  Jeśli bierzesz to tycie może być skutkiem ubocznym, poczytaj ulotkę albo zapytaj lekarza, może da się zmniejszyć lek, albo zamienić na inny.
                • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:39
                  pade napisała:

                  > I jeszcze jedno, czy Ty czasem nie bierzesz antydepresantów?
                  >


                  Biorę fluxemed. Zero skutków ubocznych. Dobrany po to m.in., żeby zlikwidować napady obżarstwa.
                  • daszutka Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:01
                    Tym bardziej maszeruj bo to pomaga się wyciszyć a ruch ma powietrzu przy depresji.jest wskazany
            • gama2003 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:32
              To ja dołączam swoje. Bo schudłam chodząc, to jedyne wyczynowe ćwiczenia jakie mogę uprawiać.
              Plus MŻ ( u mnie kluczowe) - zero słodyczy, białego pieczywa, przejście na paszę roślinną ( o dziwo polubiłam i zaczęłam się tym najadać, wcześniej bez mięcha szybko byłam głodna).
              No i to chodzenie to ze dwie godziny dziennie. Tak żeby było minimum 10000 kroków ( uległam ,, reklamie). Dużo piję i mam w głowie mapę strategiczną kibelków. Schudłam i chudnę pomalutku dalej.

              Trzymam kciuki, by u Ciebie ruszyło. A jeśli problem tkwi gdzieś w zdrowiu/ metabolizmie, żebyś szybko to odkryła i ruszyła z wagą w dół.
              Nie poddawaj się. To mówię ja - leniwa lebiega przyrośnięta do kanapy. I słodyczocholik na odwyku.
              • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:37
                Tobie też gratulujęsmile
                • gama2003 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:42
                  Pade mam innotematyczny biznes, mogę na priva ? Pozdr. wink
                  • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:45
                    Piszsmile
                    • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:52
                      Gamo? Napisałaś?
            • daszutka Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:59
              Słuchaj pade bo dobrze gada. Mówię Ci to ja jako marszowiczka z zamiłowania. Za jakieś dwa miesiące odkryjesz jak Ci się kondycja poprawiła. Trzymam kciuki
            • jasnoklarowna Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 10:19
              A zmiany napięcia skóry np na brzuchu nie zaobserwowałaś? Bo to pierwszy krok
              • jan.kran Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 10:48
                Ja schudłam jedząc pięć posiłków dziennie i trenując .Posiłki to za duzo powiedziane , śniadanie , obiad, mała kolacja i dwie przekąski,Najlepiej się czuję kiedy jem co kilka godzin, gdy jem trzy razy dziennie odczuwam wilczy głód i napycham się do oporu.Poza tym najlepiej funkcjonuję kiedy nie jestem głodna ale nie najedzona do końca , kilka lat trwało zanim sobie wypracowałam taki stan.
                • snakelilith Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 13:37
                  jan.kran napisała:

                  > Ja schudłam jedząc pięć posiłków dziennie i trenując .Posiłki to za duzo powie
                  > dziane , śniadanie , obiad, mała kolacja i dwie przekąski,Najlepiej się czuję
                  > kiedy jem co kilka godzin, gdy jem trzy razy dziennie odczuwam wilczy głód i
                  > napycham się do oporu.

                  Ale autorka wątku je często i mało i NIE CHUDNIE. A to jest wskazówka, że jej metabolizm na taki "luksus" jak stale stymulowana trzustka nie pozwala. No i to, że niedługo po posiłku odczuwasz wilczy apetyt nie jest normalne i świadczy o tym, że schudłaś, bo ograniczyłaś kalorie, ale twój metabolizm nie funkcjonuje optymalnie. Zdrowy człowiek nie ma bowiem żadnych problemów z zachowaniem 5-6 godzinnej przerwy pomiędzy posiłkami i nie ma przy tym żadnych gwałtownych spadków glukozy prowadzących do wilczego apetytu. I jasne, że lepiej się czujesz, jak zjesz coś pomiądzy głównymi posiłkami, wahania glukozy nie są niczym przyjemnym, ale ja jako osoba bez żadnych problemów z hyperinsulinemią nie odczuwam żadnych problemów nawet przez 7 godzin od ostatniego sycącgeo posiłku. W tym czasie zapominam po prostu, że istnieje jedzenie i nie widzę potrzeby wpychania ciągle czegoś do ust, mam bowiem pełny zapas glikogenu w wątrobie i mięśniach i sprawny metabolizm korzytający także z rezerw tłuszczowych. Tylko wyczynowi sportowcy muszą często jeść i to też nie ze względu na to, że są głodni, a po to, by ich rezerwy glikogenu by stale pełne, bo to sprzyja wynikom w sporcie, ale w normalnym życiu nie jest do niczego potrzebne.
          • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:11
            >I gratulacje. Serio, nie każdy, wbrew temu co czytasz na ematce, robi to, co Tysmile

            no przepraszam cie, pade, ale uważam, że robisz zła robotę. Utwierdzasz autorke w przkonaniu, że jest "the best" a prawda jest inna, niestety.
            Tereska chce zrzucic kg a ty jej mówisz "jestes ok bedąc grubą, a inni klamia".
            No, nie jest ok byc grubym, chocby tylko z tego powodu, ze skutkuje to powaznymi konsekwencjami zdrowotnymi dla autorki - pomine reszte, jak np. to, ze wszyscy finansujemy skutki jej obżarstwa (leczenia).
            Teresko, słuchaj dziewczyn, szukaj mozliwosci schudniecia, szukaj dietetyka/lekarza.
            • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:23
              Ty robisz złą robotę, bo dobijasz dziewczynę w kryzysie. Twoje słowa nie są motywujące, wręcz przeciwnie, sama się zastanów co mają na celu.
              I co to ma znaczyć: jesteś gruba=nie jesteś ok?
              Czyli jesteś chamką=jesteś ok, bo jesteś chuda? Skąd Ty wytrzasnęłaś te swoje mądrości??
              • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:53
                >czyli jesteś chamką=jesteś ok, bo jesteś chuda? Skąd Ty wytrzasnęłaś te swoje mądrości??

                no, troche (duzo!) jednak przegielaś
                Puknij sie w głowe, moze pomoze.
                Spadam z tego wątku.
            • miss_fahrenheit Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:27
              issa-a napisała:

              > Utwierdzasz autorke w przkonaniu, że jest "the best" a prawda jest inna, niestety. Tereska chce zrzucic kg a ty jej mówisz "jestes ok bedąc grubą, a inni klamia".

              Tyle, że Pade nic takiego nie napisała. W dużym skrócie - Pade napisała, że to, co robi autorka jest ok i zachęca ją do wytrwałości. Gdzie tu masz pochwałę bycia grubym?

              > finansujemy skutki jej obżarstwa (leczenia).

              Edukację, w tym naukę czytania ze zrozumieniem, też finansuje całe społeczeństwo.
            • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:33
              issa-a napisała:

              >
              >
              > No, nie jest ok byc grubym, chocby tylko z tego powodu, ze skutkuje to powaznym
              > i konsekwencjami zdrowotnymi dla autorki - pomine reszte, jak np. to, ze wszysc
              > y finansujemy skutki jej obżarstwa (leczenia)

              Powiem tak- trochę się zagalopowałaś. Mimo nadwagi mam bardzo dobre wyniki badań, leczę wyłącznie depresję ( od wielu lat)- od razu dodam, że fluxemed, który przyjmuję hamuje wszelkie napady obżarstwa i na pewno nie od niego tyje, nie ma problemów z kręgosłupem, nadciśnieniem, tarczycą.

              > Teresko, słuchaj dziewczyn, szukaj mozliwosci schudniecia, szukaj dietetyka/lek
              > arza.

              Tak robię a właściwie próbuję.
              • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:44
                Fluoksetyna długo stosowana może powodować tycie.
                To tylko sugestia, sama rozważ czy warto to brać pod uwagę czy nie.
                • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:02
                  pade napisała:

                  > Fluoksetyna długo stosowana może powodować tycie.
                  > To tylko sugestia, sama rozważ czy warto to brać pod uwagę czy nie.
                  >
                  >

                  Dzięki, nie wiedziałam.
            • black_halo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:57
              Tereska chodzi do pracy wiec placi skladki i podatki czyli sama finansuje ewentualne skutki swojej nadwagi, niekoniecznie wynikajacej z obzarstwa. Tak na margnesie, skutki obzarstwa finansuje sie z podatku VAT, ktory placi sie od wszystkich produktow spozywczych, slodycze i chipsy zdaje sie, ze maja 23%.
              • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:10
                Ponoć naukowcy twierdzą, że nadwaga ma pozytywny wpływ na zdrowie, nie otyłość a nadwaga zaznaczam, więc chyba bzdury o kosztach społecznych można sobie darować.
                • zona_glusia Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 19:54
                  Też to gdzieś czytałam. Osoba z niewielką nadwagą, która ćwiczy regularnie jest zdrowsza niż niećwicząca szczupła.
            • dzikka Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 09:32
              issa-a, skąd się biorą takie jak ty!? Dziewczyna z jakiegoś powodu bierze leki, nie wiesz, dlaczego ma nadwagę. tez nie wiesz, czy zawsze będziesz taka mądra i zajefajna. Ja w przeciągu 2 lat przytyłam prawie 20 kg. z powodu bardzo poważnej choroby. I szlag mnie trafia jak takie ....... wyzywają inne kobiety od grubasów. Powiem ci, że ja bym mogła być grubsza jeszcze o kolejne 20-30 kg, gdyby ktoś mi powiedział, że będę zdrowa, że będę żyć.
        • asia-loi Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:58
          tereska.z.bombaju napisała:

          > Co do mż- jem mało, często, zero chipsów, coli, słodyczy, bananów, frytek itp.,
          > piję wodę niegazowana, nie słodzę.


          Tylko Ci się wydaje, że jesz mało. To wszystko, co zjadasz jednego dnia, połóż sobie na stole i zobacz ile tego jest. Tylko uczciwie, nie zapomnij o żadnym kęsie.
        • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:59
          >Można nie żreć, robić na nogach kilometry i być grubym 😠
          Tak, mam dziś gorszy dzień...

          nieprawda.
          sama zaczęlam tyć w określonych warunkach, o ktorych teraz nie chce pisać. A zawsze bylam szczupla-chuda.
          Jedyna skuteczna metoda to MŻ.
          Obiad nakladaj na talerzyk deserowy (!), na śniadanie jedz 1 kanapke a nie 2-3-4.
          I zapomnij o chipsach tp.
          • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:03
            Jeszcze raz. Nie jem chipsów. Moja porcja obiadowa jest tej samej wielkości co mojej 10-letniej córki. Na śniadanie jem jedną kanapkę. Nie jem słodyczy. Nie słodzę. Nie jadam fast foodów.
            • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:23
              >Jeszcze raz. Nie jem chipsów. Moja porcja obiadowa jest tej samej wielkości co mojej 10-letniej córki. Na śniadanie jem >jedną kanapkę. Nie jem słodyczy. Nie słodzę. Nie jadam fast foodów.

              od kiedy? od miesiaca? w takim razie idź do lekarza.
              Normalny zdrowy człowiek, jedzac mało, chudnie.
              mnie wystarczy 1 kanapka na sniadanie (+warzywa/owoce), obiad na talerzyku deserowym, kolacja = 1 kanapka (+warzywa/owoce), żebym schudla/trzymala wagę. I żadnego podjadania "miedzy".
              Jeśli tobie nie wystarcza to znaczy, że wymagasz konsulatcji lekarza.
              ps. dziecko 10-letnie rosnie, ty nie = dziecko ma wieksze potrzeby niz ty i nie tyje od nadmiaru kcal
              • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:25
                Skoro mnie wystarczy to Tobie też powinno...
                Widzisz Tereska? Mówiłam nie słuchaj?
                • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:46
                  >Skoro mnie wystarczy to Tobie też powinno...
                  Widzisz Tereska? Mówiłam nie słuchaj?

                  moze nie wyrazilam sie precyzyjnie ale prawda jest jedna i brutalna - żarcie powinno byc mniej kaloryczne niz wydatkowana energia. Dla mnie to wlaśnie "jedna kanapka na sniadanie ...itd". I to miałam na mysli, pisząc post.
                  A ty mozesz dalej mydlic oczy i usprawiedliwiac żarłoka.
                  No chyba, ze ktos jest chory ale to inny temat.
                  • black_halo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:58
                    Ale przeciez ty nawet nie znasz autorki watku a wyzywasz ja od zalorkow. No opanuj sie sie dziewczyno!
                  • pade Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:03
                    "A ty mozesz dalej mydlic oczy i usprawiedliwiac żarłoka."
                    Wstrętna jesteś.
                  • daszutka Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:04
                    Co za chamstwo. Weź się ogarnij
              • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:30
                Przestań bredzić. Nie pomagasz a tylko szkodzisz.
              • rysiowa85 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 19:18
                "mnie wystarczy 1 kanapka na sniadanie (+warzywa/owoce),
                obiad na talerzyku deserowym,
                kolacja = 1 kanapka (+warzywa/owoce), żebym schudla/trzymala wagę. I żadnego podjadania "miedzy".

                ???
                Gdybym tak jadła skończyłoby sie to jakimś niedożywieniem/omdleniem i brakiem siły do czegokolwiek. Obiad na tależyku deserowym???

                To chyba dieta dla osób które nie uprawiaja jakiegokolwiek sportu i przemieszczaja się wszedzie samochodem, dodatkowo są niskie i drobne. Jestem szczupła i wysportowana a po jednym dniu na takiej talerzykowej diecie nie miałabym siły na jakakolwiek aktywnosc
          • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:28
            Największy błąd robiony przez osoby chcące schudnąć to drastyczne zmniejszanie porcji i znaczne ograniczenie kcal. CHcesz schudnąć musi jeść, ale inaczej niż dotąd.
        • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:25
          Tyłaś ileś czasu a chciałabyś to wszystko co masz w nadmiarze zrzucić w miesiąc? Tak łatwo to nie ma.
          • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:36
            oqoq74 napisał(a):

            > Tyłaś ileś czasu a chciałabyś to wszystko co masz w nadmiarze zrzucić w miesiąc
            > ? Tak łatwo to nie ma.


            A gdzie tak napisałam?
            • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:40
              Nie napisałaś. Ale efektów i to widocznych chcą wszyscy odchudzający się. Sama przez to przechodziłam. Wiem jak to jest i też patrzyłam na siebie w lustrze, zaczynałam wątpić czy wysiłek ma sens.
              Ma. Będą efekty. Sprawdź jeszcze co i ile zjadasz.
              • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:48
                Po ponad miesiącu oczekuję jakiegokolwiek efektu. To chyba normalne jest.
                • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:51
                  Sprawdź dietę
                • agonyaunt Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:27
                  Jeśli masz sporą nadwagę, to powinnaś. Tzn. jeśli faktycznie chodzisz dobrzesmile IMO 45 na raz to trochę mało, pierwsze 20 to rozgrzewka. Mówisz, że się pocisz, ale kiedy? Jeśli po 40 minutach, to trochę za późno. Może spróbuj zmienić 2x45 ma 1x90 (jeśli to za dużo, to zacznij od 60 i zwiększaj). Pilnuj tętna, próbuj interwałów (zrób sobie fajną playlistę z muzyką w różnych rytmach, a potem trzymaj ten rytm).

                  I jak dziewczyny mówią, przyjrzyj się diecie. Możesz nie jeść "złych" rzeczy, ale jeść za dużo dobrych. Albo, wbrew pozorom, jeść za mało.

                  Od samego ruchu można schudnąć, wiem po sobie - zaczęłam kiedyś maszerować z zupełnie innego powodu i poleciało. Bez zmiany diety. No, ale to było przejście z trybu pracującego w domu kanapowca, więc może to kwestia szoku dla organizmusmile Tobie też się uda. Trzymam kciuki.
                  • black_halo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:32
                    Boze, widzisz i nie grzmisz. Dziewczyna napisala, ze chodzi do pracy, 2x45 minut dziennie. 2x45minut dziennie x5 razy w tygodniu. A pomyslec, ze edukacje finansuje sie z podatkow, caly kraj musial sie zrzucic na to a niektorzy nie umieja nawet czytac ze zrozumieniem.
                    • agonyaunt Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:13
                      Nie zawracaj dupy Bogu, tylko jeszcze raz przeczytaj co napisałam. Tak trudno zrozumieć, że lepiej zrobić jeden dłuższy trening zamiast dwóch krótszych, gdzie ledwie złapiesz wyższe tętno a już zwalniasz? Co jest skuteczniejsze - 50 pompek ciągiem czy po 2 co pół godziny?

                      Widzisz już gdzie się rąbnęłaś, czy mam palcem pokazać?smile
                      • jan.kran Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:27
                        Ja potrzebowałam kilka lat żeby zmienić nawyki żywieniowe i jeszcze nie jest do końca ok ale dobrze.Kilka posiłków dziennie, nie dopuszczanie do wilczego głodu czyli nic nie jesz pół dnia a potem odpychasz sie do oporu. To był moj wielki grzech.Nie najadanie sie do końca, uczucie sytości pojawia sie około pól godziny po posiłku.Ja jem tyle że zawsze mam miejsce jeszcze na mała porcje, nie jestem głodna ale tez nie do końca najedzona, trzeba sobie umieć znależc taki balans , u mnie to długo trwało.Jedzenie śniadań, dla mnie to masakra ale od kiedy znowu trenuję jest mi o wiele łatwiej coś wciągnąć rano.Ostatni posiłek ze dwie godziny przed zaśnięciem , moja dietetyczka powiedziała ze max. 200 - 300 kalorii.Ja najcześciej kładę sie spać około drugiej nad ranem wiec przed północą.To co nas uczono w sanatorium , u mnie działa.Do końca życia będę musiała uważać na to co jem i trenować wiec nie ma co sie spinać na krótkotrwałe diety tylko jeść rozsądnie..I raz w tygodniu pozwolić sobie na coś ekstra.Ja jem czekoladę tego dnia albo pije wino , czasem jakiś ukochany tłusty ser.W pozostałe dni zero alkoholu, słodyczy czy bardzo tłustych rzeczy.Ale jem tłuszcz i węgle tylko uważam żeby nie za dużo.
                      • black_halo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 22:03
                        Lepiej jest zrobic jeden dluzszy ale ona moze nie miec dodatkowego czasu bo przeciez pracuje juz 8 godzin i 2x45 minut chodzi do pracy. Ma wracac okrezna droga? Moze nie ma na to czasu.
                        • agonyaunt Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 22:27
                          Aha, i dlatego uznałaś, że moja sugestia wynika z nieumiejętności czytania ze zrozumieniem? Doprawdy, pokrętna logika. Ale wybaczam, zdarza się najlepszymsmile
                  • ente2211 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:08
                    Ona chodzi do pracy i wraca z niej 45 minut. Z jakiegoś powodu tak musiała ustawic, a Ty jej każesz robić 1×90? Ma iść do pracy i od razu wracać?
                    • agonyaunt Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:16
                      Nie, ale sugeruję, żeby rano sobie odpuściła, a po pracy nałożyła drogi. 45 minut marszu to naprawdę za mało, żeby zaczęło się coś porządnie spalać.

                      O, jeszcze może dołożyć kije NW, to podobno zwiększa spalanie o 20%.
        • whitney85 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:08
          Ja ci wierzę, też tak mam. Kiedyś jadłam o wiele więcej niż teraz a byłam dużo szczuplejsza.
    • cosmetic.wipes Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 16:48
      Ruch przy odchudzaniu jest przereklamowany. Do schudniecia trzeba diety. A sport do wymodelowania.
      • issa-a Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:01
        >Ruch przy odchudzaniu jest przereklamowany. Do schudniecia trzeba diety. A sport do wymodelowania.

        I tu sie zgadzam, w całej rozciągłości.
      • aquella Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:32
        nie jest, o ile to trening cardio i nie nadrabiamy szybszego spalania po nim większą ilością kalorii
      • hermenegilda_zenia Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 00:08
        Przykro mi, ale to pieprzenie. Dieta to sposób na krótkotrwały efekt i rozpieprzenie sobie metabolizmu, co spowoduje ze w krótkim czasie nawet te ograniczone porcje wiele nie zdziałają. Jedyna droga do sukcesu to trwała zmiana nawyków żywieniowych, dbanie o stałe pory posiłków, jedzenie często małych porcji i tak - ruch. Nie chodzi nawet o to, ze w czasie chodzenia spalisz "tylko" te 200 kalorii, ale właśnie podkręcasz metabolizm, co powoduje ze ujdą ci płazem jakieś okazjonalne grzeszki.
        • snakelilith Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 00:34
          hermenegilda_zenia napisała:

          >jedzenie często małych porcji

          Na to NIe ma żadnych dowodów. To stary mit, pomyłka dietetyczyna z początku XX wieku. Ludzie na małych posiłkach chudną tylko, gdy kontrolują ściśle bilans kaloryczny. U wielu ludzi ze skłonnością do nadwagi częsty wyrzut insuliny prowadzi jednak do hyperinsulinemii/insulinooporności i wielu problemów związanych ze skokami glukozy. Taki diabelski młyn, trzeba wtedy jeść często, bo dramatyczne spadeki glukozy krótko po posiłku nie pozwalają na dłuższe przerwy. Tyle tylko, że w takiej sytuacji trudniej się chudnie, niektórzy nie mają nawet żadnych szans i pomimo trzymania się planu nie chudną ani grama. 90% ludzi z nadwagą ma większe szanse na rzucenie kilogramów gdy jedzą tylko 3 posiłki dziennie. Jeżeli do tego wieczorem zrezygnują z węglowodanów, to mają nawet szanse na wyregulowanie metabolizmu i utrzymanie niższej wagi na stałe.
          • hermenegilda_zenia Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 14:24
            Mozesz tu tokować i to, ze ty nazwiesz pewne zjawiska mitem nie znaczy, ze takie sie staną. Częste, niezbyt obfite posiłki i na co wiele osób nie zwraca uwagi przede wsztystkim dobrze przeżute kęsy to recepta na długotrwały efekt a nie radykalne obcinanie posilkow i zjazdy wagowe z jeszcze szybszymi efektem jojo. 5-6 posiłków dziennie to uczenie organizmu, ze nie będzie głodzony, bo w regularnych odstępach zostaną mu dostarczone substancje odżywcze, mała ilość posiłków to sygnał, ze przemiana materii ma przejść w tryb stand by i magazynować każda dostarczona kalorie, bo nie wiadomo, kiedy trafi sie kolejny posiłek. Zeby to wiedzieć i rozumiec nie trzeba być żadnym Einsteinem.
            • black_halo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 14:35
              Tak uczciwie przyznajac to nie kazdemu to pasuje. Ja przy 5-6 posilkach dziennie jestem permanetnie glodna ale trzy solidne daja szanse na najedzenie sie. Przy 6 ciagle patrzysz na zegarek czy juz mozesz zjesc pol kanapki ...
            • snakelilith Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 15:18
              hermenegilda_zenia napisała:

              > Mozesz tu tokować i to, ze ty nazwiesz pewne zjawiska mitem nie znaczy, ze taki
              > e sie staną.

              Widzisz, ja zajmuję się tematem zawodowo i pomogłam już schudnąć wielu tysiącom ludzi z nadwagą (oraz insulinoopornością) w ciągu ostatnich 15 lat. Nie tylko więc stale uzupełniam moją wiedzę teoretyczną, ale mam też ogromne praktyczne doświadczenie i wiem nie tylko co funkcjonuje, czyli co pozwala schudnąć, ala także co pozwala utrzymać niską wagą bez potrzeby stałego trzymania ilości kalorii na obniżonym poziomie i bez wiecznego odmawania sobie tego, co smakuje. Trzymanie wagi jest bowiem o wiele trudniejsze i wielu dietetyków nie ma na to żadnego pomysłu. Zresztą nie musi, bo ludzie nawet tego nie oczekują. To jest jednak coś, co ja potrafię. Ty masz co najwyżej więdzę bazującą na przestarzałej internetowej wiedzy i/albo podręcznikach dietetyki z lat 80-tych i doświadczenie dotyczące tylko twojej osoby i co najwyżej kilku znajomych. Owszem, jak chcesz kosmetycznie zrzucić 5 kg, by z BMI 22 poprawić się na 20, to 5 małych kontrolowanych posiłków krzywdy ci nie zrobi, u ludzie jednak z BMI powyżej 25, albo nawet 30 ten sposób będzie fatalny. Nie poprawi bowiem metabolizmu, nie zrobi go szybszym, nie wprawdzi na ten mityczny "tryb stand" a tylko go pogorszy, zrobi oszczędniejszym, wpychając ludzi w błędne koło małych, niesatysfakcjonujących posiłków, przy których nie można najeść się do syta. Błędne koło wiecznego głodu (i innych nieprzyjemnych objawów), spowodowanego huśtawkami glukozy, błędne koło psychicznej zależności, stałego zajmowania się tym, co zaraz wolno, a co nie wolno zjeść. To z naturalnym regulowaniem dostarczania energii przy pomocy sygnałów głodu i sytości nie ma nic wspólnego. Regularne posiłki nie oznaczają bowiem, że należy jeść co 2-3 godziny (głupi wynalazek XX wieku), a raczej co 5-6, bo taka przerwa pozwala na spadek wysokiej insuliny i podkręcenia spalania tłuszczu. Częstsze jedzenie stymuluje każdorazowo wyrzut inusliny, a insulina jest hormonem tuczącym, wysoki poziom insuliny to najprostsza droga do dodatkowych kilogramów, wie o tym nie tylko każdy diabetolog, ale także każdy cukrzyk z terapią insuinową. To co piszesz o małych posiłkach jest więc dawno obaloną bzdurą i jeżeli ma się choć odrobinę wiedzy o ludzkiej fizjologii, to łatwo zrozumieć dlaczego. Acha, dobrym żuciem nie oszukasz organizmu, że zjadałaś więcej niż było na talerzu. A jak nie wierzysz mi, to porozglądaj się dookoła i sprawdź jak jedzą dojrzali ludzie, którzy całe życie byli szczupli. Większość z nich nie kieruje się planem 5-6 posiłków dziennie, a je o wiele rzadziej, najada się przy głównych posiłkach do syta (duże porcje często plus deser), nie podjada w międzyczasie, nie pogryza "zdrowych" przekąsek (bo po co?) i potrafi przeżyć lekko przez 6 godzin (nawet dłużej) bez jedzenia nawet tego nie dostrzegając.
              • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 17:14
                Snake- fajnie piszesz, zaciekawiło mnie to.
                Mój problem polega na tym, że moje najedzenie się do syta wystarcza na krótko, bo zjadam małe porcje. Więcej nie upchnę. Nie ma mowy, żebym wytrzymała 6-7 godzin.
                • bialeem Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 17:23
                  Zawsze można polubić głód.
                • ira_08 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 18:49
                  A może spróbuj jeść bardziej sycące rzeczy? Bo wiesz, mnie jedno jabłko zapycha, a po godzinie już mam ssanie. A jedno jabłko i garść orzechów potrafi już nieźle trzymać. Ile jesz tłuszczu?
                • snakelilith Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 23:32
                  tereska.z.bombaju napisała:

                  > Snake- fajnie piszesz, zaciekawiło mnie to.
                  > Mój problem polega na tym, że moje najedzenie się do syta wystarcza na krótko,
                  > bo zjadam małe porcje. Więcej nie upchnę. Nie ma mowy, żebym wytrzymała 6-7 god
                  > zin.

                  Upchniesz, upchniesz. A jak nie potrafisz, to zmuś się po prostu do 6 godzinej przerwy, to przy następnym posiłku gwarantowanie zjesz więcej. Powinnaś jeść tylko i wyłącznie 3 razy dziennie i porcje powinny być tak duże, by ten czas bez problemu wytrzymać. Na początku może być trudno, bo wysoki poziom insuliny spowoduje szybki spadek głukozy i będziesz trochę głodna pomiędzy posiłkami, ale po 2- 3 tygodniach sytuacja się poprawi. Wtedy zrezygnuj wieczorem całkowicie z węglowodanów, tylko białko z niewielką porcją warzyw. Główną część kalorii powinnaś zjadać w pierwszej połowie dnia, czyli duże sycące śniadanie i duża porcja na obiad. Jeżeli utrzymasz do tego ruch to schudniesz beż żadnego liczenia kalorii. Spróbuj, daj sobie 2-3 miesiące na ten eksperyment, jak nie będziesz zadowolona to wrócisz do swoich częstych i małych posiłków, tylko nie wiem dlaczego się tak przy nich upierasz, kiedy najwyraźniej ci nie służą, bo przecież od tego nie chudniesz.
                  • bialeem Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 00:51
                    Oh! to moja "dieta" marzeń. Tylko cholera się nie mogę zabrać za lubienie śniadań i awersję do makaronu.
                    wink
                  • barbibarbi Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 10:47
                    Ja mam małe pytanie do snakelilith, jeśli można, bo widzę, że dużo piszesz o wahaniach insuliny. Ja mam taki objaw, którego nie obserwuję u nikogo innego, mianowicie, jeśli nie jem długo, np. kilka godzin i jestem naprawdę głodna, to dosłownie słabnę w oczach, trzęsą mi się ręce, boli głowa, drżą mi kolana. Muszę natychmiast coś zjeść, dlatego noszę ze sobą cukierki czekoladowe. Wystarczy mi wtedy pół batonika czekoladowego, sok, albo kilka kęsów bułki i już mi lepiej. Dziwne to, bo mój mąż w takiej sytuacji śmiga aż miło. Jestem szczupła i zawsze byłam, nie odchudzam się, ale staram się nie jeść zbyt dużo, robiłam badania cukru - wszystko OK, ale nie robiłam jakichś dokładniejszych badań, jednak martwię się, że coś jest ze mną nie w porządku.
                    • snakelilith Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 14:12
                      barbibarbi napisała:

                      barbibarbi napisała:

                      > Ja mam małe pytanie do snakelilith, jeśli można, bo widzę, że dużo piszesz o wa
                      > haniach insuliny. Ja mam taki objaw, którego nie obserwuję u nikogo innego, mia
                      > nowicie, jeśli nie jem długo, np. kilka godzin i jestem naprawdę głodna, to dos
                      > łownie słabnę w oczach, trzęsą mi się ręce, boli głowa, drżą mi kolana. Muszę n
                      > atychmiast coś zjeść, dlatego noszę ze sobą cukierki czekoladowe. Wystarczy mi
                      > wtedy pół batonika czekoladowego, sok, albo kilka kęsów bułki i już mi lepiej.

                      To typowy objaw spadku glukozy spowodowany hyperinsulinemią. I zwalczasz go w najgorszy możliwy sposób. wink Co zrozumiałe, bo to samo robią cukrzycy, tyle tylko, że to utrzymuje i nawet pogłębia insulinooporność. Objawy które masz, nie są jednak niczym wyjątkowym, to ma także cała masa "zdrowych" ludzi, jak myślisz dlaczego zmuszeni są jeść co 2-3 godziny? Drżenie rąk, bóle głowy, mroczki przed oczami, problemy z koncentracją, pamięcią, słabość, zły humor, agresja, nie wszyscy mają jednak wszystkie objawy na raz. W badaniach nic nie wyjdzie, chyba, że sprawdzisz wartość bazową insuliny na czczo u endokrynologa, do tego krzywa cukrowa, tylko, że sama diagnoza (czy jej potwierdzenie w laboratorium) nic nie da, jak nie zaczniesz się inaczej odżywiać, bo hyperinsulinemia przechodzi w insulinooporność, a ta może skończyć się w cukrzycy. Sprawdź ile jesz, wiele kobiet z obawy przed stratą szczupłej sylwetki je za mało, długoterminowo prowadzi to oszczędniejszego metabolizmu, którego główną cechą jest właśnie hyperinsulinemia. Wtedy właśnie prowadzi to do huśtawek glukozy, które zmusić cię mają do spożywania większej ilości energii, szybkiej energii w postaci cukru. Ale jedząc cukierki nie wyprowadzisz metabolizmu z oszczędniejszego trybu i nie ustabilizujesz pracy insuliny, a tylko konserwujesz status quo. Kiedyś tam twój oszczędny organizm zacznie odkładać może nawet zapasowy tłuszcz. Cała masa szczupłych kobiet zresztą (może nawet większość) zaczyna kiedyś tam w dojrzałym wieku tyć, wiele z nich dobija 50-tki z nadwagą, albo przynajmniej z otłuszczoną talią i brzuchem, co jest nawet większym ryzykiem cukrzycy w przyszłości, niż podwyższona waga sama w sobie. Jeżeli masz w rodzinie cukrzyków, nawet gdyby chodziło o ludzi starszych, to prawdopodobnie masz też skłonność do insulinooporności, więc musisz uważać. Więc co robić? Ważne, regularne posiłki z odpowiednią ilością kalorii do podkręcenia matabolizmu oraz jak najrzadsza stymulacja wyrzutu insuliny, by z czasem uregulować jej metabolizm. Obie sprawy są w zasadzie sprzeczne, więc kompromis nazywa się trzy główne sycące posłki i zero podjadania pomiędzy posiłkami. Praktycznie musisz więc całą masę kalorii (dajmy na to 1800-2000) podzielić na trzy i uczciwie je zjadać nawet jak na początku wydaje ci się, że jest to bardzo dużo. Problem z drżącymi rękoma nie zniknie ale od razu, wysokiej insuliny nie da się wyregulować dietą w ciągu kilku dni, to dłuższa sprawa, ale możliwe, że większa porcja sprawi od początku, że nie będziesz odczuwać tego tak dramatycznie. W okresie przejściowym, kiedy nie będziesz mogła jeszcze zjeść całej porcji i spadki glukozy nadal będą upierdliwe, wolno ci zjeść coś pomiądzy posiłkami, ale w żadnym wypadku cukierki, a tylko żywność z niskim indeksem insulinowym, ale dobrze sycące, czyli zwierzęce, albo roślinne białko. Możesz zjeść na przykład garść orzechów włoskich, albo migdałów. Dobrze sprawdza się też kubeczek serka włoskiego, jogurtu naturalnego (weź tłusty) bez cukru i innych dodatków, albo nawet kilka plasterków szynki. W żadnym wypadku słodycze, owoce, węglowodany wszelkiej maści i zrezygnuj też z warzyw. Warzywa nie pomogą. Wyrównanie poziomu głukozy przy pomocy białka trwa ciut dłuższej niż przy pomocy cukierków, więc nie martw się, gdy nie odczujesz poprawy natychmiastowo. Ale jak napisałam, możliwe, że przy większych porcjach głównych posiłków będzie od razu lepiej. Jeżeli chcesz wszystko przyśpieszyć, to możesz wieczorem zrezygnować całowicie z węglowodanów, tylko porcja białka z małą ilością warzyw. Nie zapominaj przy tym o tłuszczu, ten jest ważny, więc z niego nie rezygnuj. Usmaż więc sobie kawłek mięsa (175-250 g świeżej wagi) czy ryby z sałatką. Owoce wieczorem są zabronione. Przy takim rytmie węglowodany- węglowodany - białko szybko uzyskasz poprawę. Ja osobiście (co nie jest żadną miarą, ale jako przykład) jem zwykle tylko dwa - trzy razy dziennie. Czasem ten trzeci po prostu zapominam, nie mam czasu, whatever. Nie głoduję, jem co chcę, zawsze do syta, nie liczę kalorii, ładuję sobie na talerz tyle samo, co ma mąż, uprawiam sport, a pomiędzy posiłkami zapominam, że istnieje żarcie. Ale dzień zaczynam od duuużego śniadania, nie mam problemów ze zjedzeniem trzech bułek z masłem i miodem (lubię miód). Ok, nie mam może skłonności do insulinooporności, ale w pierwszej połowie mojego życia intuitywnie, a później ze względu na wiedzę przyswojoną w pracę, świadomie nie prowokuję swoejgo metabolizmu, bo co wiele ludzie nie wie, insulinooproność to nie jest choroba, to naturalne przystoswanie naszego oszczędnego organizmu do niekorzystnych warunków. I u każdego można ją w odpowiednich warunkach sprowokować. Jest zupełnie naturalnym stanem podczas ciąży na przykład, dlatego niektóre kobiety z silniejszą skłonnością cierpią na zwykle przejściową cukrzycę ciążową. Oprócz takich właśnie dramatycznych sytuacji jak ciąża, czy długa wyczerpująca choroba, insulinooporność lubi też dłuższe głodówki, niskokaloryczne diety, overeating (to wiadomo) i częsta stymulacja insuliny (na przykład słodkie napoje albo owoce między posiłkami), ale także restraint eating, czyli zredukowana liczba kalorii w małych częstych porcjach, które także stymulują wyrzut insuliny, czyli zwykła dieta. I tak niestety jest, większość ludzi po diecie jest może szczuplejsza, ale często ma gorszy metabolizm, dlatego większość odchudzonych ludzi kiedyś tam (często pomimo starań) znowu zaczyna tyć. Co nie ma oznaczać, że jedzenie małych, częstych porcji jest generalnie dla wszytskich złe, ale czy coś jest dobre sprawdza się na efektach. Jeżeli ktoś ma upierdliwie objawy huśtawek glukozy (jak ty) albo nawet sporą nadwagę i nie potrafi schudnąć (jak autorka tego wątku), albo utrzymuje niższą wagę tylko dlatego, że odmawia sobie wszystkiego i żyje wiecznie na diecie 1000-1500 kcal (jak wiele ludzi po schudnięciu), to znaczy, że robi coś źle.
                      • barbibarbi Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 15:53
                        O boziuniu! Ale mi pięknie odpowiedziałaś i wyczerpująco! Dzięki smile
              • kasiulka25 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 17:51
                Snakelilith, czy to Ty pisalas ze sie opierasz o zasady diety/zywienia dr Pape - pamietam niedawna dyskusje, tylko nie pamietam nicka smile W kazdym razie postanowialm przetestowac na sobie - i przy wazeniu na koniec sierpnia omal z wagi nie spadlam, z wrazenia smile i wazylam sie jeszcze 3 razy, razy wymieniajac baterie na nowe smilesmilesmile a to dlatego, ze waga pokazala na minusie prawie 3kg (w miesiac smile)) - podczas gdy od poczatku roku chudlam sobie w tempie mniej wiecej 1.5kg - 2kg mcznie; po przeczytaniu tamtej dyskusji i doszperaniu w necie szczegolow, zaczelam ja stosowac (zachowujac kalorycznosc, aktywnosc ruchowa tez niezmieniona). I voila smile Rzeczywiscie, najadajac sie do syta (nie mylic z tzw obzarciem pod korek), nie bylam zainteresowana jedzeniem pomiedzy posilkami, tylko tyle i az tyle.
                • snakelilith Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 14:13
                  Cieszy mnie to. smile
                  • szorstkawelna Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 14:39
                    Snakelilith, a jaki jest wg Ciebie najlepszy sposób na przejście z niskokaloryczne diety na Twój sposób odżywiania? Lepiej drastycznie czy stopniowo zwiększał kcal?
                    • snakelilith Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 15:07
                      Stopniowo zmniejszając ilość posiłków i stopniowo zwiększając ilość kalorii. Jeżeli ktoś ma dużą skłonność do jo-jo, to może tymczasowo mocno ograniczyć węglowodany, spożywając je na przykład tylko raz- dwa razy dziennie, reszta posiłków białkowa. To od razu daje efekt podobny do zamierzonych trzech posiłków dziennie, przedłuża bowiem niskoinuslinową fazę, znosi więc blokadę inuslinową i pomimo zwiększenia ilości kalorii nie doprowadzi do tycia, a jedynie do podkręcenia metabolizmu. Nie wolno zapominać, że wiele osób na niskokokalorycznej diecie traci automatycznie także część swojej masy mięśniowej (i zawartej w niej wody), więc zwiększenie ilości kalorii może prowadzić do zwiększania objętości niedożywionej do tej pory masy mięśniowej, co jest też wzrostem wagi, ale jak najbardziej pożądanym. Jeżeli ma się dostęp, to można kontrolować ten proces przy pomocy bioimpednacji (u dietetyka albo na siłowni), waga nie pokazuje prawdziwego stanu odżywienia.
                      • szorstkawelna Re: Chodzę, chodzę i nic :( 03.10.17, 15:47
                        Dziękuję za odpowiedź. Ja straciłam na razie niecałe 5kg z czego masy mięśniowej tylko 200g. Chciałabym schudnąć jeszcze 13-14kg i myślę, że się Twój sposób byłby dla mnie dobry po zakończeniu odchudzania. Dosyć męczące jest to ciągle myślenie o jedzeniu i przygotowtanie posiłków. Jem 4 razy dziennie, ale myślę, że gdybym mogła się porządnie najeść to 3 razy pewnie by starczyły.
    • black_halo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:14
      Nie pociesz Cie, na ostatnim roku studiow przestalam chodzic duzo. Wczesniej codziennie robilam 20 minut energicznego marszu do przystanku i sporo kilometrow po miescie bo lubilam. Jak przestalam to w miesiac zlapalam jakies 4 kg na plus.

      Przyjzyj sie temu co jesz bo zdrowym zarciem tez mozna sie utuczyc i to moze bardziej niz niedrowym. Biala bulke zjesz jedna i to z wyrzutami sumienia, wafle ryzowe mozna jesc paczkami. Kawy nie poslodzisz ale latwo wciagnac pol kilo winogron ...
      • black_halo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:16
        No i mialam dodac, ze jak zaczelam znow chodzic, dwie godziny dziennie to waga wcale nie spadla.
    • jeste_m_sobie Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:23
      Doradzałabym cztery posiłki dziennie, a nie reklamowane pięć, i między nimi absolutnie-nic-do-ust. Chyba że wodę.
      Inna możliwość: jakaś choroba, która spowalnia metabolizm, choćby opisywane miliony razy kłopoty z tarczycą, albo leki, które mają tycie jako skutek uboczny.
      • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:28
        Tarczyca zdrowa, reszta badań też w porządku.
        • gama2003 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:39
          To może masz tak spowolniony metabolizm ? Bo piszesz, że jesz mało. Może za mało ? Bo i tak bywa, byłaś u dietetyka ? Może rozwiązanie zagadki tkwi w rozbujaniu metabolizmu ?
          Tylko się nie zniechęcaj, każdy spacer jest ok, ale u Ciebie coś jest nie tak z dietą.
    • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:35
      Wejdź sobie na jakiś kalkulator spożywanych kalorii i sprawdź ile jadasz w ciągu dnia. A potem sprawdź czego jesz za dużo.
      A chodzenie kontynuuj. To jest bardzo dobry sposób na to by czuć się lepiej.
      I tak jak ktoś wyżej pisał, zmierz się. Nie tyle jest istotna waga, co obwody.
      W końcu jeśli dzięki chodzeniu, wejdziesz w przyciasne spodnie, to będzie cię mało interesowało ile waga pokazuje, prawdasmile
      • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:44
        Bardzo wam dziękuję za słowa otuchy. Potrzebowałam tego dziś.
        Chodzę zatem dalej 😊
        • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:49
          Mnie pomaga prowadzenie dziennika spożytych kalorii na stronie potreningu.pl
          Jest tam sporo o żywieniu. NIe zrażaj się, że to strona dla kulturystów. Tam nikt nie będzie pisał, że masz jeść jak ptaszek by schudnąć, wręcz przeciwnie.
        • migona Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:06
          dołączam się do wspierających. Chodź dalej! Kondycja, zdrowe przyzwyczajenie (ruch jest ważny, a codzienny obowiązek doczołgania się do pracy zwiększa szansę na regularność), mniej centymetrów (raczej w skali roku niż miesiąca, dwóch). Dołączam się też do głosów mówiących o tym, żebyś sprawdziła, czy przypadkiem nie jesz za mało (albo za dużo pomimo wrażenia, że nie jesz wiele). Jak w nawyk wejdzie ci jedno zdrowe przyzwyczajenie, to łatwiej będzie dołączyć następne (np. ćwiczenia siłowe, może jakaś inna dieta) i co najważniejsze - utrzymać to wszystko smile. Trzymam kciuki.
    • a.va Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:43
      Ja już to pisałam kilka razy na ematce - nigdy nie udało mi się widocznie schudnąć, zwiększając ruch. Chudnę wyłącznie dzięki diecie. Ruch jest super, bo poprawia ukrwienie skóry, daje sprężystość i jędrność, ale chudnięcia mi nigdy nie zorganizował. Nie przeczę, że na pewno wyczynowcy i maratończycy chudną, no ale mi do wyczynów i maratonów daleko.
      • princess_yo_yo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:54
        bo to zalezy jaki ruch i ile jest do zrzucenia. ja kiedy sie przestaje ruszac to tyje a ze jem dosc duzo i przy aktywnych insulinomach trudno mi drastycznie ograniczac dostawe enegii, to jedynym wyjsciem jest wlasnie ruch. u mnie to jest kwestia dwoch trzech kilogramow i w takim kontekscie ruch robi roznice. ale samo chodzenie nawet energiczne to nie jest ruch ktory bedzie gwarantowal spadek wagi chyba ze jest to autentycznie zmiana pt nie chodzilam w ogole a teraz mam przecietna dawke ruchu. plus czlowiek sie szybko adaptuje wiec ten relatywnie duzy wysilek przez pierwszych pare tygoni bedzie cos warty, potem stanie sie norma wink
        duzy spadek wagi to glownie dieta plus sport dla kondycji i calej pletory benefitow jesli chodzi o metabolism i zdrowie mentalne.
      • jolie Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:55
        Ja schudłam po zumbie. Chodziłam dla przyjemności, nie miałam na celu schudnięcia. W diecie nie zmieniłam nic. Ale mowa tylko o 2 kg.
    • znowu.to.samo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 17:48
      każdy kto uprawia sport sam ci powie: dieta to 70 % sukcesu. Ruch jedynie pomaga w schudnięciu a decydującym czynnikiem jest dieta. Musisz sie temu przyjrzeć bo podejrzewam że pomimo ograniczeń nadal zbyt dużo czegoś jesz. I nie rezygnuj z ruchu!!!
      • miruka Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:19
        ja jestem na diecie od 5,5 miesiąca, schudłam z 66 do 58 kg, ja widziałam powolne postępy ale dopiero teraz inni widzą, a to jest dopiero jeden rozmiar, od pół roku nie jadłam czekolady, ze słodyczy tylko domowe wypieki, ostatni końcem sierpnia, zero coli, przekąsek, od słodkiego da się odzwyczaić, ale różowo nie jest, mam hipercholesterolemię i cholesterol mi nie spadł, ruch jest do ujędrniania
    • anika772 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:22
      Różne mogą być przyczyny- może mimo chodzenia bilans kaloryczny masz na plus; ale piszesz że się ograniczasz, więc może- za duże są te ograniczenia i wyhamowałaś przemianę materii?
      Dużą masz tę nadwagę? Może nie wystarczy proste MŻ i chodzić, tylko jednak porada dietetyka/ lekarza?
      • princess_yo_yo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:25
        zeby wychamowac przemiane materi to trzeba dojsc do drastycznego wychudzenia na miare minessota experiment. ze tez ten mit chamowania przemiany materi i magazynowania tluszczu mimo nadwagi albo otylosci jest nadal popularny.
        • black_halo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 22:01
          Przeciez te ograniczenia w Minessota Experiment nie byly az tak strasznie drastyczne, panom obcieto racje o polowe: z 3200 kcal dziennie do 1500-1600. Tutaj jedna pani proponuje jedna kanapke na sniadanie, 1 na kolacje i obiad na talerzyku deserowym. Ile to jest kcal? 800?
          • princess_yo_yo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 23:35
            panowie z minessota experiment na poczatku tegoz byli troche ponizej 'idealnej wagi', racje jakie otrzymywali bazowaly na weglach i malej ilosci bialka plus robili 22 mile marszu/biegu tygodniowo. ich wydatek kaloryczny przez 6 miesiecy byl o ok 1000kcal/dzien wiekszy niz zapotrzebowanie. i jak najbardziej doprowadzilo to do bardzo nieciekawego stanu wlacznie z psychologicznymi efektami glodu.

            to moze byc 800 kcal a rownie dobrze moze byc 1800 smile skupilabym sie na dokladnym sprawdzeniu ile jem, nawet niewielki wysilek typu marsz to bardzo dobry sposob na podreperowanie kondycji i lepsze samopoczucie. wagi od tego raczej nie ubedzie a juz na pewno nie w ciagu 2 tygodni. i na koniec, zeby nie bylo watpliwosci od jedzenia za malo/ ponizej swojego zapotrzebowania kalorycznego sie nie tyje ani nie utrzymuje zbyt wysokiej wagi.
            • black_halo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 09:21
              Jak dokladniej przeczytac opis tego esperymentu to bylo tam powiedziane, ze przezpierwszy okres przygotowawczy panowie dostawali takie racje, zeby tych nieco za grubych odchudzic, a tych nieco za chudych podtuczyc, tak zeby kazdy osiagnal swoja idealna wage, mase miesniowa itd. Ale od samego poczatku wszyscy panowie byli zdrowi i mieli wage w widelkach normy.

              22 mile marszu tygodniowo to ok. 5 km dziennie czyli taki przecietny dystans jaki pokonywala wiekszosc ludzi, powiedzmy do sklepu, na przystanek, do szkoly itd. Oczywiscie w tamtych czasach bo teraz znowu sporo osob jezdzi samochodem.
              • princess_yo_yo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 09:34
                nie wiem jak wygladala sytuacja z ich praca, spotkalam sie z wersja ze wykonywali 'hard labour' zeby symulowac warunki wojenne ale same opisy ktore przelecialam wczoraj tego nie wspominaja albo przeoczylam. wydaje mi sie ze marsz to byl dodatkowy wysilek poza normalnym codziennym przemieszczaniem sie ale glowy sobie za to nie dam uciac big_grin
                • black_halo Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 11:59
                  Nie, nie wykonywali hard labour tylko byli zachecani do wykonywania roznych czynnosci przez 15 godzin tygodniowo.
      • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:42
        anika772 napisała:

        >
        > Dużą masz tę nadwagę? Może nie wystarczy proste MŻ i chodzić, tylko jednak pora
        > da dietetyka/ lekarza?


        88 kg przy 173 cm wzrostu. O 20 kg za dużo.
        • anika772 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:59
          Ambitny plan, mam nadzieję że Ci się udasmile Tylko się nie poddawaj.
        • daszutka Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:09
          Dasz radę. Moje dwie koleżanki dały to i ty dasz. Zapamiętaj słowa ich dietetyków: na diecie masz przede wszystkim vjeść zdrowo i nie wolno ci chodzić głodnej
        • agonyaunt Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:28
          Konsultowałaś to ze specjalistą, czy to autodiagnoza? Bo wiesz, te 20 to może być za dużosmile Rozrzut prawidłowej wagi jest spory, zależy od wieku i budowy (wystarczy duży biust i już ktoś ma kilka kilo do przodu). Szybki rzut okiem do ściągi, i tylko na podstawie samego wzrostu możesz sobie ważyć nawet 75 kg. A to już tylko 13, a nie 20 do zrzuceniasmile
          • bialeem Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:44
            Ona wie z jaką wagą czuje się dobrze. Kwestia raczej zacząć i poczuć hype pierwszych 4 kg.
    • edelstein Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 18:28
      Samsung health,mi tez sie wydawalo,ze chodze energetycznie,po wlaczeniu aplikacji okazalo sie,ze sobie dreptam a nie chodze.Minimalne tempo to 5,5km na godzine.Chudnac zaczelam przy 6km na h.
      • 3-mamuska Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 19:06
        Ostatnio wypowiadała sie pani w tv, o menopauzie co prawda ale nadmieniła tez ze z wiekiem zapotrzebowanie kaloryczne maleje.
        I u kobiety około 50 lat to 1300-1400 kalorii jeśli do rze pamietam.
        Moze zamist jest ta kromkę zjesc jajka z warzywami, lub np. Kolacje zamienić na białkowa.
        • anika772 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 19:56
          I u kobiety około 50 lat to 1300-1400 kalorii jeśli dobrze pamietam.

          ILE!? Złe wieści, bardzo złe.
        • snakelilith Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 00:00
          Bzdura. Ja mam 50 plus i na diecie 1300-1400 umarłabym z głodu. Jem spokojnie jakieś 2000 kalorii dziennie i nie mam nadwagi. Tyję tylko, gdy pozwalam sobie na za często na ekstra słodycze, czyli pół tabliczki czekolady na raz, albo co drugi dzień duża porcja lodów z bitą śmietaną. Ale nigdy nie musiałam głodować by trzymać wagę. Co do problemu autorki wątku, to można schudnąć samym ruchem, ale na to trzeba czasu, u mnie pierwsze efekty pokazują się dopiero po 5-6 tygodniach. Więc cierpliwości, kiedyś tam organizm zauważy, że wysiłek nie jest jednorazową imprezą.
    • lady-z-gaga Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:17
      >Wszyscy mi mówili, że najdalej po 2 tygodniach moja waga zacznie powoli iść w dół.

      bzdury mówili
    • inguszetia_2006 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:23
      Witam
      Spokojnie, jeszcze tłuszcze nie ruszyły. Może byś im pomogła jakimś preparatem przyśpieszającym spalanie kalorii? A poza tym - kolacja lekka, mięso, warzywa i powinno schodzić. A może na kolację kiełbasa?wink Mówią, że dieta tłuszczowa działa. Spróbuj z kolacją, jak nie masz przeciwskazań zdrowotnych. Na pewno nie będziesz głodna. Nie namawiam cię na dietę tłuszczową, ale sprawdź może przez dwa, trzy dni, czy waga idzie w dół?
      Pzdr.
      Ing
      • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:26
        Kurcze, od lat nie jadam kolacji..
        • inguszetia_2006 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:31
          Witam
          To dlatego nie chudniesz. Kobieto, za mało jesz! Jedz więcej, tylko małe porcje i sprawdzaj wagę codziennie. Zrób sobie taki test tygodniowy. Jak będzie o kant d... to szukaj innych sposobów.
          Pzdr.
          Ing
          • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:37
            Nie jestem w stanie jeść więcej. Mój żołądek nie mieści więcej jedzenia.
            Poza tym jestem już tak przyzwyczajona, że mało jem że nie mam potrzeby.
            • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:51
              Bzdura. Źle się odżywiasz i dlatego nie chudniesz.
          • asia-loi Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:38
            inguszetia_2006 napisała:

            > To dlatego nie chudniesz. Kobieto, za mało jesz!


            shock shock shock Jak się za mało je, to się tyje?
            • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:52
              Jak się mało je to trudno schudnąć. Podstawa to jeść, tylko odpowiednio.
          • jan.kran Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:44
            Trzymaj sie Tereska !!! Ja byłam 12 tygodni w sanatorium , sporo treningu plus wsparcie psychologiczne plus dieta, ćwiczyłam tak że pot się ze mnie lał.Na początku pobytu pięć godzin na tydzień trening pod koniec około dziesięć, stopniowo zwiększano nam aktywność fizycznaą. Byli tacy co schudli po 20 - 30 kilo , ja 12 z tym że mi obwody poszły w dół sporo.Dietetyczka powiedziała że mam dobowe spalanie 1800 kalorii, sa osoby które maja 2500 - 3000 więc trudno porównywać.Poza tym powiedziała że przytyłam bo jadłam za mało.Teraa jem często
            ja skupiam sie na spadku wagi tylko na dojściu do formy. Od pięciu tygodni trenuję 3/4 godziny na tydzień ,stretch , spinning , maszyny,TRX i na razie spektakularnych efektów nie ma oprócz lepszego samopoczucia fizycznego i psychicznego.Gwiazdy które nie maja problemu z przemianą materii są młode mogą sie wymądrzać, niestety są osoby które muszą ciężko walczyć co każdy stracony kilogram.Pozdrawiam i chodź dalej , na pewno dobrze robisz !!!
            • agonyaunt Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 22:35
              Czy ja dobrze pamiętam, że jakiś czas temu narzekałaś, że nie możesz ćwiczyć? Super, że stanęłaś na nogi. No i gratuluję zrzutki!
        • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:51
          Sorry, ale jak chesz schudnąć to musisz jeść. Poczytaj o zdrowym odżywianiu.
          • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:53
            oqoq74 napisał(a):

            > Sorry, ale jak chesz schudnąć to musisz jeść. Poczytaj o zdrowym odżywianiu.

            Ale ja jem. Nie mam broń boże zadatków na anorektyczkę. Po prostu jadam małe ilości a często. Nie jadam tych niezdrowych. Ograniczam wchłaniane kalorie do tego co muszę zjeść.
            Jak idę na imprezę to zjadam przez cały wieczór czy noc bulionówkę jakiejś zupiny, do tego skubnę mięsa z surówką i mam wrażenie, że zaraz się ocielę z przeżarcia. A potem to już tylko kilka plasterków wędliny, spróbuję sałatki, skubnę coś jeszcze i tyle. Więcej nie dam rady.
            Śniadanie to podstawa, bez niego nie funkcjonuję . Obiad normalnie tylko mała porcja bez tłuszczu lub z odrobiną sosu, jem owoce, surówki, nabiał, mało solę, piję wodę, jem masło, ryby, jajka. ..tylko małe ilości. Na raz nie dam rady więcej zjeść.
            • snakelilith Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 00:17
              tereska.z.bombaju napisała:


              > Ale ja jem. Nie mam broń boże zadatków na anorektyczkę. Po prostu jadam małe il
              > ości a często. Nie jadam tych niezdrowych. Ograniczam wchłaniane kalorie do teg
              > o co muszę zjeść.

              Co najwyraźniej u ciebie NIE działa. Co nie jest żadną sensacją, bo najnowsze badania na temat ludzkiego metabolizmu przeczą temu staremu i głupiemu mitowi o wielu małych posiłkach. Więcej, wiele małych posiłków to kompletnie niefizjologiczny sposób odżywiania u dorosłych i prowadzi u wielu ludzi do hyperinuslinemii/insulinooporności, co zwiększa dramatycznie ryzyko nadwagi (oraz efektowi jo-jo przy niskokalorycznej diecie). Zmień strategię i jedz większe posiłki, za to rzadziej. Najlepiej tylko 3, maksymalnie 4. Zrób eksperyment. Możliwe, że początki będą nieco uciążliwie, bo stare przyzwyczajnia są trudne do zmiany, ale przy 3 większych posiłkach i ruchu zaczniesz w końcu chudnąć. Nie upieraj się przy sposobach odżywania, które najwyraźniej NIE pasują do twojego typu metabolizmu i nie pozwalają ci na uzyskanie i utrzymanie niższej wagi.

              • oqoq74 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 18:12
                Nie jest aż tak bardzo ile, ważne w jakich proporcjach.
                Właśnie dlatego powinno się prowadzić dziennik, aby wyliczać ile zjada się kalorii ale też ile białka, węglowodanów i tłuszczy.
                Ja wiem po sobie, że wystarczy inaczej ułożyć proporcje i waga nie będzie spadać.
                A takie tu skubnę, tam skubnę to nie ma sensu.
                Ja gdy się odchudzałam, zjadałam 1800 kcal i więcej, ale w odpowiednich proporcjach i chudłam jak ta lala.
      • kasiulka25 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 22:03
        jezeli po 2-3dniach diety (Wszystko jedno jakiej b-t czy jakiejkolwiek innej) waga idzie w dol, to albo ze wzgl na naturalny ubytek wagi zwiazany z cyklem (ktory przypadkowo nalozyl sie na zmiane odzywiania) albo - co najbardzie prawodpodobne - z orgaznizmu schodzi woda. O realnym skutku takiej czy innej diety mozna mowic po min miesiacu stosowania..
    • hanka78 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:36
      Jedz produkty które nie pozwalają zawiązywać się tkance tłuszczowej...
    • szorstkawelna Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:40
      To może jednak tarczyca? Mam niedoczynność tarczycy i kiedy miałam TSH na poziomie 3,78 (czyli teoretyczni w normie), nie mogłam schudnąć. Tzn. mimo ćwiczeń na fitnessie 4 razy w tygodniu i diety 1600 kcal przez 3 miesiące schudłam 1,3kg. Poszłam do lekarza, opowiedziałam mu swoją smutną historię, dostałam większą dawkę euthyroxu i od razu waga ruszyła, tylko, że ja już byłam tak zmęczona dietą, że się chwilę później poddałam.
      • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:43
        Badam się regularnie. Tarczyca zdrowa jak rydz.
        • szorstkawelna Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:28
          A może masz zbyt wysoki poziom kortyzolu? To podobno też b. utrudnia chudnięcie.
          W każdym razie współczuję. Doskonale znam to uczucie frustracji kiedy tyle wysiłku się w coś wkłada a efektów brak uncertain
          Idź może do lekarza/dietetyka klinicznego żeby pomógł Ci znaleźć przyczynę tego stanu rzeczy.
      • jolie Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:04
        Tarczyca nie zawsze daje efekt w postaci dodatkowych kilogramów. Zaliczyłam tsh=70 (!) i mimo takiej niedoczynności nic nie przytyłam. Miałam "tylko" straszliwe i częste migreny.
    • lisciasty_pl Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 20:59
      Chodzenie jest dobre, ja mam do roboty 3,5 km w jedną stronę (na raty), do tego w robocie też coś człowiek łazi.
      Ale to jest dobre na lekkie rozruszanie się, wyrobienie trochę nóg i przewietrzenie. Żeby stracić sadło musisz
      ze 3 razy w tygodniu poćwiczyć nieco intensywniej, tak żeby tętno poleciało powyżej 130, to nie musi być
      nic wymyślnego, dynamiczna przechadzka z kijami wystarczy. Do tego raz w tygodniu krótki trening "w trupa",
      tzn. połechtać górne granice tętna, metoda dowolna, np. parę minut truchtania a potem lecisz na złamanie karku
      aż dostaniesz solidnej zadyszki. Na początku nie szalej, kilka minut takiego treningu (włącznie z rozgrzewką
      i odpoczynkiem) wystarczy. A jak się wzmocnisz za 2-3 miesiące to coś się doradzi wink
    • anorektycznazdzira Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:35
      tereska, hulahop sobie kup.
      Jak dojdziesz do domu z roboty, to masz już rozruszany metabolizm i zaczęłaś spalać kalorie (jakieś pół godziny mija, zanim to się zacznie dziać). Bierzesz kółko i wywijasz 15 minut. Nie musisz więcej. Zejdą te najbardziej wpieniające centymetry- "będzie Pani zadowolona"smile
    • bialeem Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:42
      Uczciwie zapisz co jesz. Możesz jeść "zdrowo" i bezcukrowo, ale kalorycznie. Chipsy do tego nie są potrzebne. Spisz przez tydzień każdy wypity napój i każdy sos do sałatki.
      Ja kiedyś dobre 6 kg przytyłam na żywieniu się w pracy sushitongue_out
      • naturella Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:48
        Z tym chodzeniem ogólnie jest lipa - chodziłam przez wiele lat regularnie 5-8 km dziennie, czasem więcej (dobijałam do 12) i jakoś nie chudłam. Nie tyłam, mimo braku diety, ale nie chudłam. Tyle, że kondycyjnie czułam się dobrze smile
        • zona_glusia Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 10:20
          No nie wiem, ja od chodzenia schudłam. Niedużo - 2kg w ciągu 3 miesięcy.
    • kasiulka25 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:49
      Tereska smile

      Nie martw sie, wczesniej czy pozniej cos sie zacznie dziac. Wiem jakie to irytujace, been there, done that.
      Po kolei:

      - JEDZENIE: chudniecie to 70% diety, 30% ruchu, przeanalizuj ile tak naprawde jesz dziennie (kalorycznie).
      Zainstaluj sobie jakas apke do liczenia kalorii i skrupulatnie licz (upierdliwe ale da sie przezyc i przyzwyczaic, a mozesz byc zaskoczona ile to jest malutko ziemniakow czy ryzu itd). KUP WAGE KUCHENNA i kontroluj porcje.
      Oblicz ile kalorii dziennie potrzebujesz, ustaw sobie na apce i wraz z waga kuchenna realizuj.
      Nie znam Twojego wieku, zalozylam 40lat, waga 88kg, wzrost 173cm - apka pokazala 1600 kcal/doba podstawowego zapotrzebowania kalorycznego - czyli tyle spalasz lezac i pachnac, uwzgledniajac ruch 3 x tydz (zanizylam troche, bo te marsze nie sa jednak zbyt intensywne) i wyszlo 2200 kcal zeby utrzymac wage. Od tego odejmujesz 300-400 kcal i wychodzi ci ze dziennie powinnas zjesc 1800-1900 kcal.

      - NIE WAZ SIE CODZIENNIE! bo bedziesz miala dola regularnie. Waz sie raz w tygodniu (i obliczaj srednia na koniec miesiaca) albo raz w miesiacu (w 9-10 dniu cyklu). Wazac sie codziennie bedziesz miala regularne doly jak waga bedzie pokazywala wiecej niz dnia poprzedniego (A bedzie, bo ze wzgledu na cykl potrafimy "przytyc" nawet do 4kg!).

      - NIE KOMBINUJ NA SKROTY jak ktos powyzej napisal - nie ma skutecznych "spalaczy kalorii" gdyby byly to silownie bankrutowalyby jedna po drugiej, dietetycy byliby bezrobotni a ulice byly by pelne pieknych i szczuplych osob. Bzdura na resorach, na ktora szkoda kasy (czasu i zdrowia)

      - Oprocz wazenia sie, mozesz sie tez mierzyc - czasem waga zmienia sie nieznacznie, ale obwody spadaja, a o to przeciez chodzi smile

      - PIJ duzo wody. Czesto podjadamy to i owo bo nam sie tak naprawde chce pic. Albo nam sie nudzi. Miej pod reka butelke z woda i popijaj. Jak lubisz niegazowana to ok, ja pijam tylko gazowana bo niegazowanej szczerze nienawidze i tez jest ok, nie widze negatywnych skutkow.

      Generalnie, trzymaj sie swojego zapotrzebowania kcal. Jak to rozlozysz - to juz ma mniejsze znaczenie. Niektorzy wola 5 posilkow dziennie, niektorzy 3, zalezy tez jak ci czas/praca pozwala. Niektorzy wola sniadanie bialkowo tluszczowe, inni weglowodanowe - znowu, zobacz i takie i takie, po ktorym lepiej sie czujesz. Nie mozesz byc glodna - bo wtedy latwiej rzucic sie na co popadnie.

      - NAGRODY! smile czyli metoda malych kroczkow smile za kazde np. 5kg na minusie wyznacz sobie nagrode. Cos dla przyjemnosci tylko i wylacznie (nie jedzenie, osobiscie tez odradzam ciuchy bo rozmiar zmienisz i szkoda ciuchawink buty/torebki/kometyki/ksiazki/bizuteria - co tam wolisz. Nie powinno byc to za malo kg (czyli np 3, bo za latwo/szybko przyjdzie, ani za duzo np 10 zebys sie nie zniechecila, 5tka wydaje sie w sam raz, sama stosowalam)

      Trzymaj sie, zobaczysz ze w koncu sie ruszy - ale tez przygotuj sie na to ze takie zastoje beda sie pojawialy, i beda trwaly nie tydzien czy miesiac ale nawet i 3 mce albo 6. Po kazdej zgubionej 5tce przeliczaj zapotrzebowanie kaloryczne (tak samo jesli zaczniesz wiecej/mniej cwiczyc) zeby na biezaco dopasowywac bilans.

      Na pocieszenie Ci powiem ze 2 lata temu zaczynalam z 95kg nadbagazu (170cm wzrostu, praca siedzaca) - obecnie waga pokazuje 63kg. Jak to zrobilam? dokladnie tak jak napisalam powyzej. Bilans kaloryczny to podstawa, cwiczyam roznie - zaczelam jak ty od marszy, potem kupilam sobie do domu orbitreka (ale nie zajezdzalam go codziennie), potem zaczelam jedzic rowerem, potem silownia - ale jak nie mam ochoty na cwiczenia, to nie cwicze, bo to nie jest kara. Niemoc ruchowa napada mnie najczesciej dzien - dwa przed okresem, wiec na te 2-3-4dni odpuszczam i juz, bez wyrzutow sumienia.
      Pewnie, ze mozna schudnac szybko, ale ty chcesz schudnac na dlugo, wiec ten proces tez zajmie ci troche czasu.
      Trzymaj sie, jak mnie sie udalo to tobie tez! zobaczysz smile
      • kasiulka25 Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 21:52
        o rany, nie wazylam 150kg, tylko 95kg smile zle napisalam, wiec nadbagazu bylo 30 smile
        • bialeem Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 22:10
          Bardzo dobrze napisane. Mam tylko małe ale. Mnie osobiście codzienne ważenie baaardzo pomaga utrzymać się w ryzach. Jak się tydzień nie ważyłam, to mogłam mieć niespodziankę w postaci +2 (przyjmuję poprawki na okres). Przy codziennym tego typu dołków nie ma.
          • agonyaunt Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 22:23
            Jeśli tylko kontrolujesz wagę, to jest to mniej stresujące, niż kiedy ktoś próbuje zrzucić zbędne kilogramy. Dla Ciebie pół kilo na plusie może być sygnałem, że trzeba się lepiej pilnować, ale dla osoby z nawagą czy otyłej to jest podcięcie skrzydeł, bo jak to, ja tu jem mało i dużo ćwiczę, a zamiast schudnąć, przytyłam. A skoro to na nic, to koniec z dietą i ćwiczeniami. I cały wysiłek na nic. Dlatego lepiej ważyć się rzadziejsmile
    • bei Re: Chodzę, chodzę i nic :( 01.10.17, 22:00
      Zważ się za miesiąc lub jeszcze później, czasami przez kilka a nawet kilkanaście tygodni nie widać efektu i nagle lawiną lecą w dół. Może już spadły, tylko w obwodach nie widać.
      Moja koleżanka tak ma...a u innej waga wciąż ta sama a w obwodach (brzuch , pupa uda) wymiary spadają.
      Poza tym, 45 min i to jeszcze razy dwa ruchu- to najlepsze, co możesz zrobić dla zdrowia😘❤️
    • tereska.z.bombaju Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 06:29
      Bardzo wam dziękuję za wszystkie wpisy. Dały mi dużo do myślenia ale i porządnego kopa smile
      Próbuję dalej big_grin
    • kondolyza Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 06:52
      to sie nazywa insulinoopornosc. nie schudniesz nawet jedzac samą sałate.
      • naszebuty Re: Chodzę, chodzę i nic :( 02.10.17, 12:22
        Teresko mam 172 cm.w lipcu ważyłam 89,6
        Moja waga całe życie się waha-mam doła zażeram stresy-tyję .Gubią mnie słodycze , chleb ,makarony.Próbwałam dwa razy ustalać dietę u dietetyczki: jedna oferowała mi suplementację gotowymi preparatami-odrzuciłam.Druga ustawił mi dietę i 5 kg zeszło i finał. Dzisiaj waże 76kg .Całe wakację musiałam pracować -pracuje w domu.Udawało mi sie dwa razy dziennie wychodzic na spacer szybkim marszem . Marsz mierzony przez endomondo dawał mi w teorii spalanie po 500kcal każdy
        spacer.W teorii odkreślam.Może 10 x udało mi sie pojechać nad jezioro i pływać.Jak wchodziłam do wody to na ponad godzine pływania ciurkiem od brzegu do brzegu. Pod koniec sierpnia okazało sie,ze zeszło mi 4,5kg.Oczekiwałam,ze zejdzie więcej ....Dieta : jem to na co mam ochotę,ale rzuciłam kompletnie cukier : żadnych ciast ,lodów,coli .Raz dziennie nektarynka.Zero bananów.Odstawiłam ryż,makaron,ziemniaki ,pieczywo.Ciągne na rybach i twarogu,bo na nie od sierpnia mam patologiczną ochotę.We wrześniu przełomem było kilka dni ostrego stresu .Piłam ,ale niczego nie mogłam przełknąć .
        W trzy dni zeszło mi ponad 3kg . Reszta ok 6kg zeszła od 5.09 jak ochłonęłamwink) Ryby ,twaróg,mięso /zwłaszcza tatar/.Ponadto warzywa w konfiguracji sałatki.Małe porcje ,jem czasem dwa razy czasem trzy dziennie.Nie zmuszam się do niczego.Bądź db myśłi znajdziesz na siebie sposób.To co robie dietetycznie nie jest zgodne ze sztuką wink) dietetyków,ale działa .Fajne jest to,ze odrzuca mnie od słodyczy .Ruch to tylko marsz raz dziennie po dwie godz o świcie po kawie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka