Dodaj do ulubionych

Rodzina nie rodzina

21.10.17, 14:58
Przeanalizujcie historię

Macie już swoje lata, od dłuższego czasu nie jesteście w żadnym związku, żyjecie sobie samodzielnie 100km od domu wyjściowej rodziny (babka, matka, brat, formalnie dom babki i matki), odwiedzacie ich regularnie i wtedy pomagacie w ich domowych pracach, m.in. sprzątacie, gotujecie dla wszystkich żeby matka odpoczęła od codziennych obowiązków itd, każde święta obowiązkowo u nich bo taka tradycja i poczucie że rodziców trzeba obsłużyć i atmosferę świąteczną im zrobić. Wzajemności nie ma, czyli do was nikt w odwiedziny nie przyjeżdża, mieszkanie macie mniejsze, oni starsi, więc tak się utarło że wy jeździcie bo jesteście mobilniejsi, wy troszczycie się o ich sprawy, z całej rodziny tylko matka do was zadzwoni pogadać, z resztą kontakty są jeśli wy przyjedziecie tam i zagajacie rozmowy.
Jest impreza rodzinna, trochę towarzystwa, tamtejszy domownik-brat podpity, przegadywał się z kimś wcześniej i przyszedł podkurzony, wkurzenie i alkohol miewa coraz częściej ale matka to zamiata pod dywan. Brat zasiada za zastawionym stołem wymachując rękami, wali w stół "bo musi swoje racje udowodnić" że aż talerze trzeba łapać bo spadają,
na zwróconą przez was zdecydowaną uwagę żeby się pohamował bo nie będziecie tego tolerować, jak chce robić awantury to niech u siebie robi (inny pokój), dostaje napadu furii. Zamachuje się ręką ale stoicie twardo więc nie uderza, zaczyna atak słowny, z hasłami "ty stara panno/rozwódko! chłopa sobie znajdź! co tu robisz, siedź u siebie! po co tu przyjeżdżasz! tyyy ssstara panno bez chłopa!" , później zaczyna wrzeszcząc licytację że to on "wszystko" w domu robi, wszędzie jest coś co on zrobił (remonty itd), piana na ustach, nienawiść w oczach. Przypominacie że hola, właśnie zjada obiad który ktoś inny mu zrobił i przygotowanie go to też praca, ;Na to wtrąca się matka świętym oburzeniem że "jeszcze w tym domu nie było czegoś takiego żeby komuś jedzenia zabraniać !" .

Co robicie, gdybyście to wy tam były ? smile Napiszcie ciąg dalszy krótko i długookresowy, co robicie z taką rodzinką.
Obserwuj wątek
    • zlababa35 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:02
      Chyba od razu wyszły, jeśli nie ma przeszkód co do błyskawicznego powrotu do domu te 100 km (w sensie, że nie mam środka transportu albo nie mogę prowadzić, bo coś wypiłam).
      Na dłuższą metę - olać niesympatyczną rodzinkę i tyle. Obecnie nie miałabym z tym cienia problemu.
    • alpepe Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:03
      Przełączam się na eco-modus i ograniczam kontakty do telefonów raz na miesiąc do matki i kartek z życzeniami na okazje.
      • alpepe Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:05
        no, do babki też.
        A na imprezie zawijam się w trybie natychmiastowym.
    • ira_08 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:04
      Wyszlabym. Ale ja w ogóle nie jestem zbyt rodzinna i potraktowalabym to jako pretekst, żeby w następne święta polecieć do ciepłych krajów.
    • mag1_k Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:04
      Porozmawiałabym na spokojnie z bratem na drugi dzień jakie ma konkretnie do Ciebie zarzuty.
      Rozmowa w cztery oczy bez obecności rodziców.
      • rosapulchra-0 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:10
        Acha! Jemu wolno przy świadkach ubliżać, ale wyjaśniać trzeba w cztery oczy.
        • jola-kotka Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:39
          Rozmowa w cztery oczy to jest najlepsze wyjscie z sytuacji,nie ma swiadkoe,nie ma przed kim pijak sie popisywac. Rozmowa jest lekarstwem na wszystko. Co nie zmienia faktu,ze takie usluzne w rodzinie zawsze sa te najgorsze. Dlatego autorka powinna ograniczyc te swoje zapedy w pomaganiu do sytuacji kiedy zadzwonia i sami poprosza o pomoc. Swieta spedza sie z rodzina ,rodzicami do poki zyja tu tez jestem za ta tradycja i tego bym nie zmieniala.
          • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:09
            >Dlatego autorka powinna ograniczyc te swoje zapedy w pomaganiu do sytuacji kiedy zadzwonia i sami poprosza o pomoc.

            Matka miała zwyczaj dzwonić regularnie z narzekaniem na zdrowie i nieodłącznym pytaniem "kiedy przyjedziesz, tyyyyle roboty w domu a nie ma kto robić a ja już ledwo chodzę.."
            • zlababa35 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:17
              To teraz niech odeśle mamę do braciszka big_grin.
      • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 19:49
        Zapewne nie ma konkretnych zarzutów do siostry bo jakichś zazębiających się spraw nie ma (chyba, że za zarzut uznasz że siostra chłopa nie ma). Jest fakt, że siostrę uznał za obiekt na którym może agresywnie wyładować swoją życiową i pijacką frustrację. Niestety wygląda na to, że przy cichym wsparciu matki.
        • jola-kotka Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 23:29
          No to nie tak niestety tylko logicznie,bo corka posiedzi i wyjedzie a matka z synkiem zostanie i wtedy ona stanie sie jego ofiara w zemscie za stawanie przeciwko nie mu. Matka nie jest glupia dba o wlasne dobro i slusznie.
        • aqua48 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 11:55
          kos1sok napisała:

          >Jest fakt, że siostrę uznał za obiekt na którym może agresywnie wyładować swoją życiową i pijacką frustrację. Niestety wygląda na to, że przy cichym wsparciu matki.

          No to siostra powinna NATYCHMIAST dać wyraźnie do zrozumienia i matce i bratu, że do takich treningów pięściarskich nie będzie służyć. A pomoc w tej sytuacji ograniczyć.
          Z imprezy wyszłabym natychmiast i nie pokazała się tam wcześniej niż rodzinka poszłaby po rozum do głowy i PRZEPROSIŁA.
          Ale już nigdy więcej nie przyjeżdżałabym na cały weekend i nie sprzątała ani nie gotowała. Wpadałabym na kawkę/herbatkę ewentualnie z upieczonymi własnoręcznie ciasteczkami, albo uszkami i barszczykiem na Wigilię. Tyle.
          To ich dom, ich bałagan, i ich problem, a ja popychadłem u kogoś nie mam zamiaru być.
    • zuzi.1 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:06
      Po pierwsze nie jeździmy do rodziców ich wyręczać, tylko w gości, no chyba ze są pod 80 to wtedy można wyręczać, żyjemy własnym życiem i to na nim sie skupiamy a nie na obsłudze rodzinki. Nie szkoda ci zycia tak przeżyć? Po co tam jeździsz? Odwiedziny raz na jakiś czas ale niezbyt często. Robisz tam za sluzaca?
    • woman_in_love Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:13
      Zieeeew, bo klasyka: portki ważniejsze niż służąca. No to nie bądź służącą i tyle.
    • owmordke Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:14
      Ja zerwalam kontakt. Od paru lat nie mam kontaktu z rodzina.
    • daisy Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:39
      Po wytrzeźwieniu brata przeprowadzam z nim zasadniczą rozmowę w duchu: nie jego dom, nie do niego przyjeżdżasz, oboje macie takie samo prawo przebywać w domu matki, jeśli on tam mieszka, to oczywiste, że coś robi i o co halo, ty przyjeżdżasz pomóc mamie między innymi w obsługiwaniu go i powinien ci za to dziękować oraz szanować. Itd.
      Ale nie liczyłabym na spektakularne zmiany i ograniczyłabym wizyty, zwłaszcza pomocowe. Zostaw sobie siły na czas, kiedy mama będzie potrzebowała opieki. I albo przygotuj się na to, że opiekę zapewnisz ty, a dom weźmie brat, albo jak najwcześniej zacznij coś w tej sprawie robić.
    • triss_merigold6 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:42
      Chyba wprost usłyszałaś komunikat, żeby ograniczyć swoje wizyty.
      Nie wiem co bym zrobiła w pierwszej chwili, ale myślę że ograniczyłabym wizyty i poczekała na odwiedziny matki.
      • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 19:51
        Matka nie jeździ w odwiedziny.
        • zlababa35 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:17
          To nie przyjedzie - i co się wtedy stanie?
          • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:34
            Nic się nie stanie, odpowiadam na pytanie żeby czekać na ich odwiedziny. Nie będzie odwiedzin. Będą za jakiś czas telefony matki i oczekiwanie od córki wyrażane westchnieniami lub pretensją, by wszystko było nadal tak jak dotychczas, czyli rytuał "dobrze dzieci wychowałam bo mnie starą odwiedzają i pomagają" był zachowany.
            • zlababa35 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 21:16
              Pytanie, czy córka zamierza do własnej starości przejmować się tymi oczekiwaniami, czy trochę pożyć samodzielnie.
              Stąd moje pytanie - co się stanie, jeśli przerwie rytuał? Bo jak sobie to wyobrazi, to okaże się, że nie stanie się nic strasznego wink.
    • baltycki Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:49
      krótko - w nogi
      długo - nigdy wiecej
      okresowy - okresowo zadzwonilbym z pytaniem, "czy wszyscy zdrowi?".
      Aaa, karteczki zyczeniowe wysylalbym z okazji "okraglych" rocznic, tzn. co 5 lat.

      Sam stosuje (z wyjatkami), wyrzutow sumienia nie odczuwam.
      • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 19:51
        Konkret.
    • mala_truskawka Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:56
      Obawiam sie, ze brat ma ukryty zal do siostry. Historia jest opisana z perspektywy kobiety. Z perspektywy brata moze to wygladac tak, ze caly ciezar opieki nad rodzicami i domem spadla na niego, gdy tymczasem siostra przyjezdza raz w roku, zrobi obiad i odsyla go do jego pokoju jak uczniaka, a on powinien jeszcze dziekowac za obsluge. Nie powinien jej obrazac, to fakt. Ale wyczuwam tu glebszy problem. Potrzebna jest rozmowa.
      • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 19:53
        Co drugi weekend to wg ciebie raz do roku?
      • gryfna-frelka Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:11
        Tez odnioslam wrazenie, czytajac tekst, ze brat ma ukryty zal. Kazde z nich ma swoja perspektywe, swoje racje i swoj bol. Nie jestem przekonana ze rozmowa sie powiedzie, biorac pod uwage charakter brata (nic nie wiemy o charakterze autorki), moze znow wyjsc klotnia. Postawa matki w tamtym momencie mogla wskazywac na to ze nie chce narazac sie bratu autorki, czyli ze jest on dla niej oparciem.
        O jedna sytuacje nie warto zrywac stosunkow. Ochlodzic owszem ale starac sie nawiazac dialog zeby zrozumiec jakie brat ma podstawy do frustracji a co z kolei frustruje autorke. Aha, i jeszcze jedno : mowi sie ze nieobecni nie maja racji i niestety czesto sie to sprawdza. Lepiej pomyslec o organizacji zycia takiej gdzie rodzina nie gra waznej roli, w razie konflitkow bedzie to konflikt gdzies na obrzezach wlasnego zycia, nie w centrum. A konflikt bedzie na pewno.
        • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:24
          I siostra i brat mieli tych samych rodziców i tak samo pokręcone dzieciństwo. Po latach "żal" polega na tym, że brat jest między fazą ostrzegawczą a może już w krytycznej nałogu. W "związku" z matką która chce mieć chłopa w domu. morawica.com.pl/alkohol/fazy-rozwoju-choroby

          • daisy Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:57
            Więc matka jest współuzależniona. Mała szansa, że się z tego sama wygrzebie.
            Sytuacja pod każdym względem nieciekawa. Zapewne wyrzucenie z domu pijaka-syna nie wchodzi w grę.
            • daisy Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:58
              Aha, siostra swoimi porządkami i gotowaniem też wpisuje się w schemat współuzależnienia, niestety.
              • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 11:01
                Możliwe, tu działa schemat manipulującej centrycznej matki ciągle od kogoś współuzależnionej i szukającej "pomagaczy" by kontynuować problem i "zarazić" nim większą ilośc osób, zasysającej energię dzieci emocjonalnym szantażem na problemy, wyimaginowane choroby, pozę ofiary..
                • tt-tka Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 11:18
                  kos1sok napisała:

                  schemat manipulującej centrycznej matki ciągle od kogoś wspó
                  > łuzależnionej i szukającej "pomagaczy" by kontynuować problem i "zarazić" nim w
                  > iększą ilośc osób, zasysającej energię dzieci emocjonalnym szantażem na probl
                  > emy, wyimaginowane choroby, pozę ofiary..

                  No wiec skoro juz to widzisz, nie graj w te gre. Odwiedzaj, ile razy zechcesz (ty zechcesz ! nie matka !), ale nie sprzataj. Nie ty tam smiecisz. Gotuj, jesli chcesz, albo poprzestan na ciastkach.
                  Masz jakies swoje zycie poza praca ? Znajomych, zainteresowania, hobby, inne zajecia ? No to na nie tez powinnas znalezc czas. Nie kazda wolna chwila z rodzina.
                  • szalona-matematyczka Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 11:48
                    Bardzo madrze napisane.
                • aqua48 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 11:59
                  kos1sok napisała:

                  > Możliwe, tu działa schemat manipulującej centrycznej matki ciągle od kogoś wspó
                  > łuzależnionej i szukającej "pomagaczy" by kontynuować problem i "zarazić" nim w
                  > iększą ilośc osób, zasysającej energię dzieci emocjonalnym szantażem na probl
                  > emy, wyimaginowane choroby, pozę ofiary..

                  To czas najwyższy ukrócić ten schemat, zapisać się dla własnego spokoju oraz umocnienia w podjętym postanowieniu i nie uleganiu szantażom na terapię dla współuzależnionych, oraz zadbać o siebie, swój czas wolny, swoje zdrowie i swoje towarzystwo.
                • anka.now Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 12:12
                  kos1sok napisała:

                  > Możliwe, tu działa schemat manipulującej centrycznej matki ciągle od kogoś wspó
                  > łuzależnionej i szukającej "pomagaczy" by kontynuować problem i "zarazić" nim w
                  > iększą ilośc osób, zasysającej energię dzieci emocjonalnym szantażem na probl
                  > emy, wyimaginowane choroby, pozę ofiary..

                  A on ją ma na co dzień, i jeszcze występuje w roli "mężczyzny mamusi". Nic dziwnego że się rozpił i kipi żalem w kierunku wolnej siostry.
                  • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 12:52
                    Nie ma na co dzień, pracuje okresowo za granicą. Więc miał okresy że był nawet kilka miesięcy fizycznie odizolowany od rodziny i emocje mogł układać, ale tam znalazł towarzystwo pijaków.
                    • anka.now Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 13:25
                      Mógł poukładać emocje? Tak łatwo się to z boku ocenia. Skoro twierdzisz, że mu tak dobrze z matką to jak myślisz, skąd te żale do ciebie że przyjeżdżasz, po co ta licytacja że on bardziej matce pomaga?

                      I przede wszystkim czy Ty masz poukładane emocje? Dlaczego jeździsz i się poświęcasz mimo że wcale nie chcesz i masz do rodziny duży żal?

                      Moim zdaniem obydwoje jesteście uwikłani w tę rodzinę, a to przerzucanie się pomiędzy wami kto powinien znaleźć już chłopa/kobietę, albo jak ma się to drugie zachowywać w stosunku do matki to jest szukanie drzazgi w cudzym oku. To nie brat jest twoim głównym problemem, ani ty nie jesteś jego.
                      • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 13:35
                        Twierdzisz, że on bardziej pokrzywdzony bo tam mieszka codziennie więc ci odpowiadam, że nie mieszka codziennie.
                        Skąd twoja agresja?
                        Nie "poświęcam się", jeździłam gdy uważałam za słuszne, robiłam tyle ile uważałam za słuszne w danych okolicznościach. Dbałam o kontakty rodzinne mimo marnej wzajemności. Zostałam potraktowana agresywnie po chamsku przez brata, a matka poparła jego zachowanie. Więc należy zrewidować dotychczasowe postępowanie. I tyle. Z czym masz problem?
                        Licytacja kto ma partnera?? Gdzieś to wyczytała. Odpowiedziałam na pytanie dlaczego brat się nie wyprowadził wcześniej (jego argumentem było że czeka na dziewczynę z lokalem) , a ty sobie dośpiewujesz cuda na kiju. Weź się ogarnij albo co poczytaj albo przynajmniej wypowiedzi formułuj do tego co literalnie napisane a nie jaką sobie historię wymyśliłaś i dopowiedziałaś sama.
                        • anka.now Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 14:08
                          kos1sok napisała:

                          > Twierdzisz, że on bardziej pokrzywdzony bo tam mieszka codziennie więc ci odpow
                          > iadam, że nie mieszka codziennie.
                          > Skąd twoja agresja?

                          Moja agresja? A skąd twoje przeczulenie? Tam niższe piszesz że przeraża cię agresja matki w twoim kierunku. Jaka agresja? Ona ci tylko powiedziała żebyś nie wypominała jedzenia bratu. Ok, możesz mieć żal że nie stanęła po twojej stronie w waszej kłótni, ale odbierać to jako szczyt agresji albo pisanie o "udawaniu życzliwości".. Coś tu jest mocno nie tak.


                          > Nie "poświęcam się", jeździłam gdy uważałam za słuszne, robiłam tyle ile uważał
                          > am za słuszne w danych okolicznościach. Dbałam o kontakty rodzinne mimo marnej
                          > wzajemności. Zostałam potraktowana agresywnie po chamsku przez brata, a matka
                          > poparła jego zachowanie. Więc należy zrewidować dotychczasowe postępowanie. I
                          > tyle. Z czym masz problem?

                          Ja? Z niczym, może tylko jestem zdziwiona tym atakiem.


                          > Licytacja kto ma partnera?? Gdzieś to wyczytała.
                          Odpowiedziałam na pytanie dla
                          > czego brat się nie wyprowadził wcześniej (jego argumentem było że czeka na dzie
                          > wczynę z lokalem) , a ty sobie dośpiewujesz cuda na kiju. Weź się ogarnij albo
                          > co poczytaj albo przynajmniej wypowiedzi formułuj do tego co literalnie napisa
                          > ne a nie jaką sobie historię wymyśliłaś i dopowiedziałaś sama.

                          Uspokój się troszeczkę i zauważ że piszę o licytacji kto więcej pomaga matce, ty użyłaś dokładnie tych samych słów w poście startowym. O partnerach pisałam tyle, że brat ci wypomina żeś stara panna, a ty uważasz że zamiast z dziewczynami umawia się z piwem. Tyle.
                          Pozdrawiam i naprawdę dobrze ci życzę.
                        • tt-tka Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 14:12
                          Zgadzam sie z anka.now - oboje jestescie w te rodzine uwiklani i nie potraficie przewartosciowac ani przebudowac wzajemnych relacji.
                          Innych nie zmienisz, siebie i swoje postepowanie mozesz - zmiany pociagna za soba kolejne zmiany, choc niekoniecznie takie, jakich chcialabys. Z tym musisz sie liczyc.
                          Krotko - nie mow matce ani bratu, jak powinni twoim zdaniem sie zachowywac. Mow, czego ty chcesz lub nie chcesz. Przyjezdzasz - masz byc traktowana uprzejmie, bo tego wymagasz. Nie jestes - oznajmiasz, ze sobie tego nie zyczysz. Zamiast przeprosin eskalacja nieuprzejmych zachowan - mowisz, ze nie bedziesz tego sluchac i wychodzisz. Zostawiajac talerz z niedojedzona potrawa, sprzatanie w trakcie czy bajzel w kuchni. Wrocisz lub nie, za dwa tygodnie albo dwa miesiace, po przeprosinach czy pod nieobecnosc brata wylacznie - to juz twoja rzecz.
                          Jesli nie zrobisz nic, bedzie jak jest lub gorzej.
                          • aqua48 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 14:41
                            tt-tka napisała:

                            > Innych nie zmienisz, siebie i swoje postepowanie mozesz - zmiany pociagna za so
                            > ba kolejne zmiany, choc niekoniecznie takie, jakich chcialabys. Z tym musisz si
                            > e liczyc.
                            > Mow czego ty chcesz lub nie chcesz. Przyjezdzasz - masz byc traktowana uprzejmie,
                            > bo tego wymagasz. Nie jestes - oznajmiasz, ze sobie tego nie zyczysz. Zamiast
                            > przeprosin - eskalacja nieuprzejmych zachowan? Mowisz, ze nie bedziesz tego sluc
                            > hac i wychodzisz. Zostawiajac talerz z niedojedzona potrawa, sprzatanie w trakc
                            > ie czy bajzel w kuchni.

                            Dokładnie tak.
        • e-m-a-m-a Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:38
          Popieram. Łatwo powiedzieć wyjeżdżaj natychmiast. W praktyce nie tak latwo.
          Jedna sytuacja nie przesądza a matka może chciała po prostu uniknąć kłótni.
          • e-m-a-m-a Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:39
            To było do gryfna-frelka.
      • spanish_fly Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 11:09
        Rozkminianie żalów pijanego człowieka nie ma najmniejszego sensu. To alkohol go wzburzył, a nie cokolwiek innego.
    • butch_cassidy Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 15:58
      Też bym wyszła.
      Mogłabym rozważyć bycie wyrozumiałą i kolejną wizytę, gdybym została przeproszona. Inaczej raczej nie. Do matki pewnie bym zadzwoniła, ale nie pojechała na taki spęd.
    • aerra Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 16:04
      Zawinęłabym się w trybie natychmiastowym, brata poinformowawszy, że jakby chciał pogadać jak człowiek, to wie gdzie mieszkam i numer telefonu zna...
      Jeśli brat nie ma zamiaru zachowywać się jak człowiek, a mamusia go broni, to ograniczam kontakty z rodziną, a już na pewno nie robię za pomoc domową więcej, a co najwyżej za gościa.
    • quesuerte Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 16:21
      W tej sytuacji mowie, ze moj stan rodzinny nie ma nic wspolnego z jego zachowaniem i przyjezdzam, zeby spotkac sie z rodzina. I ze jesli brat ma jakis problem, to niech go wyluszczy, a nie obraza.
      Na argument matki, ze nie zabraniam nikomu jesc i ze moja reakcja byla zwiazana tylko z zachowaniem brata przy stole (aczkolwiek ja tez wczesniej nie licytowalabym sie, kto ile zrobil)
      Dlugofalowo probowalabym wyczuc, czego chce matka i babka, tak naprawde, i tylko wobec nich czulabym, nazwijmy to, zobowiazania rodzinne.
    • issa-a Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 16:38
      zacznijmy od początku;
      "cała reszta" to babcia, matka i brat. Od kogo oczekujesz, ze przyjedzie (100 km) chałupe ci posprzątac? ugotować?
      nie wiem, o co była awantura tzn. od czego sie zaczęło ale każdy rozsądny człowiek wie, ze z pijanym nie wchodzi sie w żadne dyskusje. W takim stanie nalezy raczej człowieka uspokoić, dyskutowac można nazajutrz.
      Jednak... brat, mieszkający na stałe ze starszą częścia rodziny (bardziej niedołężną) zdecydowanie bardziej sie tam udziela. Moze i nie gotuje ale bieżące sprawy, domniemywam, ogarnąc musi. Szczegóły znasz ty ale zwykle to nie tylko "remonty". To takze zrobienie zakupów, róznych, podwiezienie do lekarza, zapłacenie rachunkow, załatwienie tego czy tamtego.
      Ty pojawiasz się jak często? raz na tydzień czy bardziej raz na kwartał? Bo wiesz, ugotowac obiad na 4 osoby, raz na kilka miesiecy, to zaden wyczyn. Ja tak gotuję codziennie.
      Oczywiscie, wyrzucanie komus "staropanieństwo", tudziez sugerowanie "chłopa ci trzeba" bez dyskusji. Niemniej to ty go sprowokowalas bo ... z pijanym sie nie wchodzi w dyskusje.
      • szalona-matematyczka Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 17:02
        Jak juz napisala triss, uslyszalas wprost komunikat, zeby ograniczyc wizyty. Ja bym mocno ograniczyla wizyty i telefony; ewentualnie telefonowalabym na wielkie okazje (swieta, urodziny...), lub nawet ograniczyla sie do kartek z zyczeniami. Wtedy bym zobaczyla ich reakcje. Dlaczego oni nie przyjezdzaja do ciebie z wizyta choc raz do roku? To okolo 100 km. To tez o czyms swiadczy. A tak w ogole to staralabym sie miec swoje zycie, a nie robic za sprzataczke i kucharke. Staralabym sie miec duzo przyjaciol w moim miejscu zamieszkania, moze chlopaka poznac itp. Nie koncentrowalabym sie tak bardzo na rodzinie pochodzenia, maja dom, emerytury czy inne dochody, nie zgina bez ciebie. A jak im bedzie zle, to znaja twoj nr telefonu.
        P.S. Gdzies ta historie juz czytalam, nie wiem czy to nie byl zamiast brata jakis wujek, ktory pijany wyzywal autorke postu od starych panien.
      • baltycki Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 17:11
        issa-a napisała:

        > zacznijmy od początku;
        No to zacznijmy

        > "cała reszta" to babcia, matka i brat. Od kogo oczekujesz, ze przyjedzie (100
        > km) chałupe ci posprzątac? ugotować?
        Zacytuj "oczekiwanie"...





        > > rachunkow, załatwienie tego czy tamtego.

        zakupów, róznych, podwiezienie do lekarza, zapłacenie
        > rachunkow, załatwienie tego czy tamtego.
        > Ty pojawiasz się jak często? raz na tydzień czy bardziej raz na kwartał? Bo wie
        > sz, ugotowac obiad na 4 osoby, raz na kilka miesiecy, to zaden wyczyn. Ja tak g
        > otuję codziennie.
        > Oczywiscie, wyrzucanie komus "staropanieństwo", tudziez sugerowanie "chłopa ci
        > trzeba" bez dyskusji. Niemniej to ty go sprowokowalas bo ... z pijanym sie nie
        > wchodzi w dyskusje.
      • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 19:57
        >zacznijmy od początku;
        ">cała reszta" to babcia, matka i brat. Od kogo oczekujesz, ze przyjedzie (100 km) chałupe ci posprzątac? ugotować?


        Gdzie ty to wyczytałaś?? surprised
        • anorektycznazdzira Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 21:13
          Nie wyczytała, bo nie było, ale napisałaś o tym tak, jakby cała rzecz była w braku wzajemności. Czyli jakby ktoś jednak miał przynajmniej Twoją chałupę sprzątać czy obiad gotować.
          • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 21:31
            O braku wzajemności odwiedzin jako takich, choćby z kwiatkiem na imieniny, ja na imieniny domowników jeżdżę z kwiatkami i prezentami.
            Jakoś inni nie doczytali się w tym wymogu sprzątania u mnie.

            • aqua48 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 12:03
              kos1sok napisała:

              > O braku wzajemności odwiedzin jako takich, choćby z kwiatkiem na imieniny, ja n
              > a imieniny domowników jeżdżę z kwiatkami i prezentami.

              To przestań wreszcie bez żadnego poczucia winy. Nikt Ci życzeń nie składa, prezentów nie przywozi i nie odwiedza? A Ty latasz tam z każdej okazji i każdemu kłaniasz się w pas - nie traktujesz SIEBIE jak innych, tylko gorzej? Weź daj spokój..
              • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 12:30
                Nie aż tak to nie, matka o życzeniach pamięta, kwiatki dostanę - jeśli akurat w tym dniu jestem u nich, brat nie dzwoni nigdy, odwiedzin nie mają w zwyczaju, zawsze z tego robił się problem by do kogoś jechać i wynajdywanie powodów że nie mogą, przez ostatnie 15 lat u mnie byli 1 raz, po moim długim truciu żeby przyjechali, innym razem byli na imprezie u kuzyna w tej samej miejscowości co ja mieszkam i nie przyszło im nawet do głowy zadzwonić do mnie czy jestem w domu i przy okazji wracając zajrzeć jak mieszkam. Dla mnie to nienaturalne ale innej rodziny nie mam a ich nie zmienię, więc cóż.
                • aqua48 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 12:42
                  kos1sok napisała:

                  > Nie aż tak to nie, matka o życzeniach pamięta, kwiatki dostanę - jeśli akurat w
                  > tym dniu jestem u nich, brat nie dzwoni nigdy, odwiedzin nie mają w zwyczaju,
                  > przez ostatnie 15 lat u mnie byli 1 raz, innym razem byli na imprezie u kuzyna w tej samej >miejscowości co ja
                  > mieszkam i nie przyszło im nawet do głowy zadzwonić do mnie czy jestem w domu i
                  > przy okazji wracając zajrzeć jak mieszkam.

                  A mówiłaś im kiedykolwiek jak się z tego powodu czujesz, że jest Ci przykro? Jak oni na to zareagowali? Życie rodzinne polega na nieustannych kompromisach ale nie tylko zawsze z jednej strony.
        • issa-a Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 21:58
          >Gdzie ty to wyczytałaś?

          bezposrednio nie ale posrednio masz pretensję, cyt; "odwiedzacie ich regularnie i wtedy pomagacie w ich domowych pracach, m.in. sprzątacie, gotujecie dla wszystkich żeby matka odpoczęła od codziennych obowiązków itd, każde święta obowiązkowo u nich bo taka tradycja i poczucie że rodziców trzeba obsłużyć i atmosferę świąteczną im zrobić. Wzajemności nie ma"
          • issa-a Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 22:07
            aaa, no i szkoda, ze tylko tyle wyjelas z mojej wypowiedzi.
            Wnioskuje wiec, że jednak "coś" na rzeczy jest. Znaczy, ze to głównie brat jest obarczony obowiazkami, zwiazanymi ze starsza częscia rodziny.
            Ty masz swoje mieszkanko, samodzielne, czyściutkie, bez zobowiązan i jakiegokolwiek cudzego nadawania za uszami.
            Mozesz tam sobie przyjmowac kogo chcesz, uprawiac seks kiedy chcesz, pić kiedy chcesz itp itd.
            • tt-tka Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 22:14
              Sorry, brat "jest obarczony" czy brat zdecydowal sie nie usamodzielniac i w konsekwencji mieszka z mama/u mamy ? Tam, gdzie mieszka, remontuje, naprawia i tak dalej. O opiece nad czlonkami rodziny poki co mowy nie bylo, wiec nie dospiewuj sobie.
              Oczywiscie nie jest sam, ale za to ma posprzatane i codziennie obiad podstawiony pod nos. Cos za cos. Siostra go mozliwosci wyboru nie pozbawila.
              • issa-a Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 23:24
                >wiec nie dospiewuj sobie.

                i vice versace. Tez sobie nie dospiewuj.
                Nie podlega dyskusji, ze brat mieszka z matka i babka i przez samo to jest bardziej zaangazowany w sprawy rodzicielek.
                I smiem twierdzic, że zdecydowanie wolałby mieszkac sam, nawet kosztem "obiadków" i "upranych gaci". Wnioskuje to ze swoich wlasnych doswiadczeń (nie zapomniałam, jak cielęciem byłam) oraz swoich 20 paroletnich synow, którzy, mimo wiktu i opierunku, szukaja jednak mieszkania samodzielnego.
                Nie wiadomo, jak to wyglada w tej rodzinie. Może brat zarabia zbyt mało na usamodzielnienie sie, czy w ogole pracuje itd itp.
                • tt-tka Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 23:37
                  issa-a napisała:

                  > Nie podlega dyskusji, ze brat mieszka z matka i babka i przez samo to jest bard
                  > ziej zaangazowany w sprawy rodzicielek.

                  Oczywista konsekwencja. Skoro mieszka z kims, sila rzeczy jest zaangazowany w sprawy tego kogos.

                  > I smiem twierdzic, że zdecydowanie wolałby mieszkac sam,

                  Na jakiej podstawie "smiesz twierdzic"? Powiedzial ci to ?

                  nawet kosztem "obiadkó
                  > w" i "upranych gaci". Wnioskuje to ze swoich wlasnych doswiadczeń (nie zapomnia
                  > łam, jak cielęciem byłam) oraz swoich 20 paroletnich synow, którzy, mimo wiktu
                  > i opierunku, szukaja jednak mieszkania samodzielnego.

                  To co stalo na przeszkodzie ? Skoro z taka pewnoscia twierdzisz, ze wolalby, to trzeba bylo wziac w troki cztery litery i sie wyprowadzic. Oh wait .... ale to trzeba pracowac i zarabiac, no tak. A jak sie juz mieszka samemu, to i samemu trzeba kupic, ugotowac, sprzatnac... taka fatyga...


                  > Nie wiadomo, jak to wyglada w tej rodzinie. Może brat zarabia zbyt mało na usam
                  > odzielnienie sie, czy w ogole pracuje itd itp.

                  Ludzie bez pracy szukaja pracy. Ludzie ze zbyt niskimi zarobkami szukaja pracy lepiej platnej. Jak nie w kraju, to za granica. Siostra mogla. I nie jest jej wina, ze brat nadal mieszka u matki.
                  A skoro mieszka i ma tam utrzymanie, to i obowiazki ma. Na co dzien. Jakby mieszkal sam czy z kobieta, tez by te obowiazki mial i tez nie bylaby to wina autorki.
                  • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 10:56
                    Ani brat ani matka nie mają problemów z finansami. Brat realnie zarabia więcej (jeszcze->postępujący nałóg może to zmienić) niż siostra, siostra dodatkowo spłaca kredyt mieszkaniowy. Brat od zawsze miał filozofię "po co mi kupować oddzielne mieszkania jak może się trafi dziewczyna z mieszkaniem to będziemy mieszkać u niej" . Tylko zamiast dziewczyn umawia się z piwem.
                    • anka.now Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 12:15
                      kos1sok napisała:

                      > Ani brat ani matka nie mają problemów z finansami. Brat realnie zarabia więcej
                      > (jeszcze->postępujący nałóg może to zmienić) niż siostra, siostra dodatkow
                      > o spłaca kredyt mieszkaniowy. Brat od zawsze miał filozofię "po co mi kupować
                      > oddzielne mieszkania jak może się trafi dziewczyna z mieszkaniem to będziemy mi
                      > eszkać u niej" . Tylko zamiast dziewczyn umawia się z piwem.

                      On by się mógł wyprowadzić tak samo łatwo jak ty mogłabyś przestać tam jeździć. Co to za problem, prawda? A, i dziewczynę by sobie mógł znaleźć tak jak ty byś mogła wreszcie faceta znaleźć.
                      Jesteście bardzo podobni, aż szkoda że nie gadacie szczerze, bo byłoby o czym.
                    • issa-a Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 14:04
                      >Ani brat ani matka nie mają problemów z finansami.

                      wiesz...generalnie to nie chce mi sie domyslać jak jest faktycznie, a ty informacje dawkujesz, po każdej wypowiedzi.
                      Opieram sie więc na wcześniejszych faktach i swoim doświadczeniu, czyli tym, czego oczekiwałas, zdaje mi sie.
                      Brat mieszka z rodziną i na pewno na nim spoczywa wiekszośc obowiazkow.
                      Jesli uwazasz, że cos jest nie tak, to trzeba przyjechać do rodziny bez okazji (do picia) i uczciwie z nimi porozmawiać. Z bratem, z matką. Wyjasnic sobie pewne sprawy, bratu uswiadomic problem z piciem.
                      Ile wy macie lat? bo wiesz, inaczej to wyglada jesli brat ma 20 kilka lat a inaczej jesli 40 kilka.
                      Aha, siostra (ty) splaca kredyt na swoje mieszkanie, rozumiem? czyli to jej sprawa, jakby, bo mieszkanie potem też będzie tylko jej. Tak więc, to sobie darujmy.
                  • issa-a Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 14:15
                    >Na jakiej podstawie "smiesz twierdzic"? Powiedzial ci to ?

                    nie zapieniaj sie tak bo ci żyłka pęknie.
                    Ale najpierw mozesz puknac sie w głowę, to zawsze dobrze robi.
                    O co ci, dobra kobieto, chodzi? odnosze sie do watku a nie do roli mężczyzny w domu. Co, twój chłop cie zlewa? w obowiazkach domowych. Musisz "tyrać" za dwoje? troje? wszystkich?
                    Jeszcze raz, brat mieszka ze starsza częścia rodziny. To skutkuje jego wiekszymi obowiazkami.
                    Siostra nie mieszka w tym domu. Raz na jakis czas przyjeżdża i gotuje obiad.
                    I ma pretensje, o co? o to, ze brat jej wyrzucił staropanieństwo? tak, to było ohydne. Reszta nie. Skoro tam nie mieszka to nie pomaga starszej matce i starej babce. To też jest "oczywista konsekwencja".
                    Autorka natomiast sie obrazila i próbuje szukac usprawiedliwienia, u nas.
                    • tt-tka Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 14:55
                      issa-a napisała:

                      > >Na jakiej podstawie "smiesz twierdzic"? Powiedzial ci to ?
                      >
                      > nie zapieniaj sie tak bo ci żyłka pęknie.

                      "Smiem twierdzic" to byly twoje slowa, dobra kobieto. Kto tu sie pieni ?

                      > Ale najpierw mozesz puknac sie w głowę, to zawsze dobrze robi.

                      Zastosuj. Moze pomoze.



                      > Jeszcze raz, brat mieszka ze starsza częścia rodziny. To skutkuje jego wiekszym
                      > i obowiazkami.

                      Dokladnie. Ale mieszka z rodzina z wlasnego wyboru i nie jest wina siostry, ze on ma te obowiazki


                      > Siostra nie mieszka w tym domu. Raz na jakis czas przyjeżdża i gotuje obiad.
                      > I ma pretensje, o co?

                      O chamskie zachowanie brata. Czy ty w ogole czytalas startera i reszte watku ?

                      >Skoro tam nie mieszka to nie pomaga starszej matce i starej
                      > babce. To też jest "oczywista konsekwencja".

                      Przeciwnie. Co drugi weekend przyjezdza posprzatac i ugotowac. Choc absolutnie nie jest to jej obowiazkiem, sporzatanie przynajmniej. Ona tam nie mieszka, wiec i nie brudzi ani nie smieci.


                      > Autorka natomiast sie obrazila i próbuje szukac usprawiedliwienia, u nas.

                      Obrazila sie zasadnie.
                  • anka.now Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 14:25
                    > Ludzie bez pracy szukaja pracy. Ludzie ze zbyt niskimi zarobkami szukaja pracy
                    > lepiej platnej. Jak nie w kraju, to za granica. Siostra mogla. I nie jest jej w
                    > ina, ze brat nadal mieszka u matki.
                    > A skoro mieszka i ma tam utrzymanie, to i obowiazki ma. Na co dzien. Jakby mies
                    > zkal sam czy z kobieta, tez by te obowiazki mial i tez nie bylaby to wina autor
                    > ki.



                    no ale nie ulega wątpliwości że przez to że brat mieszka z matką to autorka ma mniej problemów logistycznych (gdyby chciała przyjeżdżać bo się klamka urwała) albo moralnych (gdyby nie przyjeżdżała na każde wezwanie, co byłoby okupione poczuciem winy skutecznie podsycanym przez matkę). Należy sobie z tego zdawać sprawę, nie po to żeby się użalać nad dorosłym bratem (który jest odpowiedzialny za swoje życie) ale po to, żeby wiedzieć skąd może się brać jego żal.

                    Ja też uważam, że to nie jest taki miód być synusiem mamusi takiej, jaką opisała autorka (angażująca całe otoczenie w pomoc dla siebie). A że łatwo się wyprowadzić? No pewnie że łatwo, tak samo łatwo jak przestać jeździć sprzątać matce mimo że ona nawet nie wie jak córka mieszka. Czyli z boku niby nic prostszego, a jak się w tym siedzi to już nie tak łatwo.
                    • zuzi.1 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 16:49
                      Nie wiemy ile ta matka ma lat. Normalny człowiek wzywa fachowca gdy mu się cos zepsuje a nie od razu dzieci do pomocy. Dzieci maja zazwyczaj własne życie i obowiazki i nie mogą do kazdej sprawy w domu przyjezdzac i ratować matkę z sytuacji codziennych, bo im czasu zabraknie na swoje sprawy...Tutaj uwiązane emocj. dzieci, dorośli ludzie tak przyzwyczaili matkę i babke, ze bez ich pomocy nie dadzą sobie obie rady. Moze warto obie panie usamodzielnić nawet na starość i rzestac je wyręczać ze spraw, które mogą same ogarnac we własnym zakresie czy przy pomocy fachowca. Dzieci maja własne zycia i obie panie powinny zostać w tym zakresie uswiadomione.
                      • anka.now Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 16:54
                        Zgadzam się, ale to jest ogólnik. W tej konkretnej sytuacji nie mamy do czynienia z "normalną matką" tylko taką która lubi uwiązać dzieci. I w tej sytuacji owszem, taki brat na miejscu, pod ręką oszczędza autorce trochę problemów.
              • zuzi.1 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 11:40
                Moze być tez tak ze brat jest mentalnie podobny do matki, leniwy i wygodny i nie chce mu sie w zyciu wysilac, woli przejść przez życie nie wysilając sie zbytnio, wiec mieszka z matka i babka i wsiąka w to nie widząc, ze juz nigdy moze sie ta sytuacja nie zmienić. Ciekawa jestem co by sie stalo gdyby na horyzoncie pojawila się jakas realnie zainteresowana nim kobieta, co by w tej sytuacji zrobily matka i babka? Czy przegonilyby potencjalna zainteresowana, w ramach ochrony swoich interesów czy nie? Czy tez pozwolilyby bratu wyfrunąć z domu? Czy matka jest podobna z charakteru do babki, w jakim obie sa wieku?
      • memphis90 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 11:33
        No chwila moment - jak to go "sprowokowała"? Przychodzi podpity chłop na obiad rodzinny, wściekły, pyszczy się o coś, macha rękami, lecą talerze... A rodzina ma siedzieć cicho, bo "z pijanym się nie wchodzi w dyskusje"? Chyba żartujesz....
        • szalona-matematyczka Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 11:55
          Memphis, chodzi o wlasne bezpieczenstwo. Ja z pijanym czy zacpanym nie dyskutuje, bo taki moze i nozem zabic
      • flo-bo Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 12:32
        Cóż z pijanym się nie dyskutuje, a kto z nim rozmawia ten go prowokuje i jest winny...
        Strasznie mnie irytuje takie podejście, gdzie winny jest nie pijak-cham, lecz osoba atakowana. Pewnie, że dyskutować się nie da z pijakiem i szkoda nerwów, ale zdejmowanie odpowiedzialności z pijaka prowadzi do eskalacji niepożądanych, agresywnych zachowań. Tłumaczenie typu:" on tylko po pijaku bije, mówi takie rzeczy" - jak alkohol źle wpływa na człowieka- to człowiek z niego rezygnuje, żeby sobie i innym krzywdy nie robić. Są różne sposoby
        • issa-a [...] 22.10.17, 14:29
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 16:16
            Bosiu, agresja i wulgarność aż kapie z ciebie. Wy już baby lepiej się swoimi osobistymi problemami zajmijcie zanim komukolwiek zaczniecie "doradzać"big_grin z forim włącznie.
          • flo-bo Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 21:15
            Cała wypowiedź jest w tonie: sama jesteś sobie winna z pomniejszaniem winy pijanego brata. Są też konkretne słowa, " to ty go sprowokowałaś bo.... z pijanym się nie wchodzi w dyskusje".

            W dalsze dyskusje nie wchodzę z osobami reprezentującymi taki poziom jak ty.
    • agonyaunt Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 16:56
      Wychodzę i nie wracam. Do matki, która wzięła stronę pijusa nie czuję się zobowiązana dzwonić.
    • wilan.an Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 17:19
      Wyszlabym, po prostu. Wiem z praktyki.
      Pamiętaj ze nawet rodzina funkcjonuje dobrze na zasadach dobrowolności.
      • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:10
        Racja.
    • koronka2012 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 17:26
      kos1sok napisała:

      > Przeanalizujcie historię
      >
      > Macie już swoje lata, od dłuższego czasu nie jesteście w żadnym związku, żyjeci
      > e sobie samodzielnie 100km od domu wyjściowej rodziny (babka, matka, brat, form
      > alnie dom babki i matki), odwiedzacie ich regularnie i wtedy pomagacie w ich do
      > mowych pracach, m.in. sprzątacie, gotujecie dla wszystkich żeby matka odpoczęła
      > od codziennych obowiązków itd, każde święta obowiązkowo u nich

      No cóż - trudno mi sobie wyobrazić taką sytuację, bo dla mnie to kosmos. Mam własne życie, grono znajomych, i mam dokładnie zerowe ciśnienie na rodzinne wizyty sprowadzające się do jeżdżenia na szmacie. Na święta wielkanocne najchętniej wyjeżdżam, nie interesuje mnie presja rodzinna.

      rzypominacie że hola, właśnie zjada obiad który ktoś inny mu zrobił i przygotow
      > anie go to też praca, ;Na to wtrąca się matka świętym oburzeniem że "jeszcze w
      > tym domu nie było czegoś takiego żeby komuś jedzenia zabraniać !" .
      >
      > Co robicie, gdybyście to wy tam były ? smile Napiszcie ciąg dalszy krótko i długoo
      > kresowy, co robicie z taką rodzinką.

      Wychodzę i nie wracam, nie toleruję towarzystwa prostaków. I przestaję pchać się do roli dojeżdżającej służącej. Zajmuję się swoim życiem, fajnie spędzam czas w weekendy zamiast tłuc się bez sensu tam gdzie mam pozycję podkuchennej, a i to niedocenianą.

      PS. Tekst matki odbieram jako jeden z tych, co to ma niby załagodzić (tzn. żeby ukochany synuś nie poczuł się dotknięty), a który zazwyczaj jedynie dolewa oliwy do ognia.
      • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:02
        >S. Tekst matki odbieram jako jeden z tych, co to ma niby załagodzić (tzn. żeby ukochany synuś nie poczuł się dotknięty), a >który zazwyczaj jedynie dolewa oliwy do ognia.

        Symptomatyczne, że matce zależy na łagodzeniu żeby syn nie poczuł się dotknięty, a nie zależy jej by córka nie czuła się dotknięta. Wychodzi na to, że matka popiera poglądy i stanowisko syna. O ile jeszcze można zbyć pijaka, który w amoku bredzi trzy po trzy, to trudno przejść do porządku dziennego nad faktem, że ktoś na trzeźwo taką twoją rolę i miejsce na łonie tej rodziny widzi.
        • tt-tka Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:47
          kos1sok napisała:

          > Symptomatyczne, że matce zależy na łagodzeniu żeby syn nie poczuł się dotknięty
          > , a nie zależy jej by córka nie czuła się dotknięta. Wychodzi na to, że matka
          > popiera poglądy i stanowisko syna.

          Niekoniecznie popiera. Ale to z synem jest na co dzien - moze jest od niego zalezna, moze bardziej zzyta, moze boi sie klotni z nim/jego zachowan ?
          Corki sie nie boi i nie ma jej na co dzien, wiec liczy sie z nia mniej lub wcale.

          Mozna powiedziec "mamo, przyjade i pobede, o ile bedzie OK. Jesli brat zacznie mnie obrazac, wychodze natychmiast".
          Jesli grosza troche jest, mozna zasponsorowac mamie pania do sprzatania - raz lub dwa w miesiacu na kilka godzin. Ale niekoniecznie. W zasadzie sprzatac powinni mieszkancy, a brat mieszkajac tam w sposob oczywisty uczestniczy w zyciu domu remontujac czy naprawiajac, a i posprzatac moze i powinien.
        • aqua48 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 12:12
          kos1sok napisała:

          > Symptomatyczne, że matce zależy na łagodzeniu żeby syn nie poczuł się dotknięty
          > , a nie zależy jej by córka nie czuła się dotknięta. Wychodzi na to, że matka
          > popiera poglądy i stanowisko syna. trudno przejść do porządku dziennego nad faktem, że
          > ktoś na trzeźwo taką twoją rolę i miejsce na łonie tej rodziny widzi.

          Sorry, ale w taką pozycję w rodzinie - dochodzącej kuchty i sprzątaczki ta córka PRZYJĘŁA na siebie dobrowolnie. I równie dobrowolnie może z niej zrezygnować jeśli jej to nie odpowiada z jakiegokolwiek powodu. Matka, babcia i brat będą musieli wówczas wymyślić inne rozwiązanie.
          • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 12:46
            Chodzi o dysonans, bo jednak matka wyrażała nie raz "o jak dobrze, że przyjechałaś, dziękuje" itd, wydawało się, że relacje z córką ma już na innym poziomie. Ta awantura z bratem pokazał, jak duża jest skala agresji matki wobec córki próbującej zmienić coraz gorszy domowy układ(stopując agresywnego pijaka) , oraz pokazała ostro poglądy matki na jedyne dopuszczalne miejsce tej córki "w kolejce do dziobania".
            Brat też wykonuje wiele domowych innych prac, więc tak samo może się czuć "parobkiem" jak córka "służącą". Każdy może z roli zrezygnować, po prostu przykre, że się rozczarowało rodzicem który długo grał rolę ci życzliwego a jednak tę życzliwość ma warunkową "rób co ja chcę i zaspakajaj moje potrzeby to będziesz dobrym dzieckiem" .
            • zuzi.1 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 14:08
              Pamiętaj ze ty juz nie jesteś dzieckiem, czas najwyższy sie juz odseparować emocjonalnie, nie tylko lokalowo. Co drugi weekend u mamusi? A gdzie w tym czas na własne życie? Nie musisz zyc życiem matki, babki i brata. Ich życie ich sprawa. Możesz im pomoc jesli poprosza np. zorganizować dostawę zakupów przez Internet itp. ale pilnować w tym wszystkim własnych granic i swojego zycia, zeby nie zyc życiem matki i babki tylko swoim...i odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego jesteś sama? Czy do tej pory trafialas na samych facetów palantów i sie zniechecilas? Jesli tak to pomoże ci terapia i nauczenie się dbania o siebie i stawiania granic, wówczas i wyboru partnerów życiowych będzie dokonywalo ci sie łatwiej, a odpadami atomowymi nie będziesz sobie zawracala Glowy juz na poczatku, tylko będziesz potrafila je odsiać.
              • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 16:36
                Jednym słowem nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło smile
            • aqua48 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 14:22
              kos1sok napisała:

              > jednak matka wyrażała nie raz "o jak dobrze, że przyjecha
              > łaś, dziękuje" itd, wydawało się, że relacje z córką ma już na innym poziomie.

              No to nie było jednak tak źle.

              > Ta awantura z bratem pokazał, jak duża jest skala agresji matki wobec córki pr
              > óbującej zmienić coraz gorszy domowy układ(stopując agresywnego pijaka) , oraz
              > pokazała ostro poglądy matki na jedyne dopuszczalne miejsce tej córki "w kolejc
              > e do dziobania".

              A dlaczego córka próbuje ingerować w układy w cudzym domu? Czy to coraz gorsza sytuacja czy nie, to nie JEJ sprawa i nie jej rolą jest naprawa czegokolwiek w tym zakresie. Ona może jedynie bronić SWEGO prawa do traktowania z szacunkiem. I nic poza tym. Nie do córki należy też odsyłanie brata do jego pokoju jakby był dzieckiem. W momencie kiedy brat źle się zachował w swoim domu wobec siostry to siostra powinna natychmiast ten dom opuścić.

              >po prostu przykre, że się rozczarowało rodzicem który długo grał rolę ci życzliwego a jednak tę życzliwość ma warunkową "rób co ja chcę i zaspakajaj moje potrzeby to będziesz
              > dobrym dzieckiem" .

              Życie nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Zdarzają się sytuacje i zachowania przykre. Im mniej po ludziach nawet najbliższych oczekujesz tym mniej rozczarowań Cię czeka..A poza tym o wszystkich swoich odczuciach warto z ludźmi rozmawiać i uświadamiać im jakie się ma wrażenia w związku z ich zachowaniem.
              • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 16:35
                Zgadzam się. Rozjechały się priorytety, dla córki spotkania rodzinne coraz częściej polegające na wysłuchiwaniu pijackich bełkotów i podporządkowanie domu pod czyjś nałog nie mają sensu, mimo uroku fajnego miejsca i kontaktu rodzinnego, dla matki picie w sztok uczestnika spotkania nie jest przeszkodą do spotkań, oczekuje że córka się dostosuje.
                Nosił dzban aż się ucho urwało i tyle.
              • volta2 Re: Rodzina nie rodzina 22.10.17, 18:19
                . Nie do córki należy też odsyłanie brata do jego pokoju jakby był dzieckiem. W momencie kiedy brat źle się zachował w swoim domu wobec siostry to siostra powinna natychmiast ten dom opuścić.

                jeśli dom nie jest brata tylko tam zamieszkuje do momentu slubu z jakąś mieszkaniową panną, to córka jak najbardziej może go odesłać. jako awanturującego się, dla jego i wszystkich przy stole biesiadników.

                córka nie jedzie tam do brata, tylko do matki. i nie ma powodu do opuszczania lokalu bo brat się nie umie zachować

                oczywiście że matka zawaliła bo to ona powinna odesłać pijaka żeby zadbać o komfort obrażanej córki, i szkoda że tego nie zrobiła(może myśli jak syn?) ale to nie powód do wychodzenia z domu i obrażania się na matkę. (stanęla po stronie brata to jasne, bo to ona z nim jutro zostanie i za tydzień też)

                • aqua48 Re: Rodzina nie rodzina 23.10.17, 12:35
                  volta2 napisała:

                  > Nie do córki należy też odsyłanie brata do jego pokoju jakby był dzieckiem. W
                  > momencie kiedy brat źle się zachował w swoim domu wobec siostry to siostra pow
                  > inna natychmiast ten dom opuścić.
                  >
                  > jeśli dom nie jest brata tylko tam zamieszkuje do momentu slubu z jakąś mieszka
                  > niową panną, to córka jak najbardziej może go odesłać. jako awanturującego się,
                  > dla jego i wszystkich przy stole biesiadników.

                  Ne, to nie jej rola tylko ich matki. Jeśli matka nie podejmuje się tego zrobić jedyne co pozostaje córce to zamiast zarządzać w cudzym domu, opuścić go.
                  >
                  > córka nie jedzie tam do brata, tylko do matki. i nie ma powodu do opuszczania l
                  > okalu bo brat się nie umie zachować

                  Ależ powodem jest nie tyle fakt że brat nie umie się zachować ile, że matka jego zachowania toleruje.

                  > oczywiście że matka zawaliła bo to ona powinna odesłać pijaka żeby zadbać o kom
                  > fort obrażanej córki, i szkoda że tego nie zrobiła(może myśli jak syn?) ale to
                  > nie powód do wychodzenia z domu i obrażania się na matkę. (stanęla po stronie b
                  > rata to jasne, bo to ona z nim jutro zostanie i za tydzień też)

                  Nie, córka nie ma na matkę się obrażać, ma jej dać do zrozumienia że toleruje zachowania niedopuszczalne. Fakt, że matka z bratem mieszka na co dzień w żaden sposób nie usprawiedliwia braku reakcji, czy nawet obrony chamskich odzywek. Wręcz przeciwnie jest świetnym sposobem na nauczenie syna, że do każdego może tak wystartować bezkarnie, zapewne w niedługim czasie i do matki także.

                  • volta2 Re: Rodzina nie rodzina 23.10.17, 13:16
                    bratem mieszka na co dzień w żaden sposób nie usprawiedliwia braku reakcji, czy nawet obrony chamskich odzywe

                    oczywiście, że upsrawiedliwia, jeśi matce w poniedziałek będzie ciekł dach, to musi iść do syna po pomoc, gdy go obfuka jak burka, uważając nawet po cichu że zasługuje na to jak mało kto, to już go o pomoc będzie trudniej prosić, albo będzie to niemożliwe.
                    to jest układ przemocowy i w zasadzie córka jako jedyna z zewnątrz ma prawo do ochrzanienie brata bo tylko ona nie poniesie konsekwencji obrazy majestatu.

                    matka w tym układzie tkwiąc jest przy synu na straconej pozycji. dlatego najgorsze co może zrobić córka to się obrazić na matkę, dom i wyjść. braciszkowi niewykluczone, że właśnie chodzi o to by wyszła i nie wracała w ogóle. wtedy przejmie nad paniami kontrolę, nad domkiem również.
                    • aqua48 Re: Rodzina nie rodzina 23.10.17, 13:33
                      volta2 napisała:

                      > oczywiście, że upsrawiedliwia, jeśi matce w poniedziałek będzie ciekł dach, to
                      > musi iść do syna po pomoc, gdy go obfuka jak burka, uważając nawet po cichu że
                      > zasługuje na to jak mało kto, to już go o pomoc będzie trudniej prosić..

                      Czyli stoisz na stanowisku, że portki w domu są wartością nadrzędną, a wokół agresywnego pijaka należy chodzić na paluszkach, by móc się w potrzebie ukorzyć i mieć kogo ładnie poprosić o naprawę dachu, również po to aby temu pijakowi nie lało się na łeb?
                      No cóż, ja jestem zupełnie innego zdania. A to co proponujesz to prosta droga do współuzależnienia.
                      • tt-tka Re: Rodzina nie rodzina 23.10.17, 13:43
                        aqua48 napisała:

                        > Czyli stoisz na stanowisku, że portki w domu są wartością nadrzędną, a wokół ag
                        > resywnego pijaka należy chodzić na paluszkach, by móc się w potrzebie ukorzyć i
                        > mieć kogo ładnie poprosić o naprawę dachu, również po to aby temu pijakowi nie
                        > lało się na łeb?
                        > No cóż, ja jestem zupełnie innego zdania. A to co proponujesz to prosta droga d
                        > o współuzależnienia.

                        A jusci. W sytuacji, gdy leje sie na leb, wzywa sie dekarza, panie jakies wlasne dochody maja. A jesli dochody sa zbyt skromne, mozna je uzupelnic wynajmujac pokoj, albo i dwa. Wzglednie wydatek odbic sobie oszczedzajac na karmieniu syna/wnuka, dorosle chlopie samo sie wyzywi. Ostatecznie gdy chlopie wyjezdza na kilka miesiecy, panie sobie jakos radza i dach na glowy im sie nie wali.
                      • volta2 Re: Rodzina nie rodzina 23.10.17, 17:14
                        stoję na stanowisku takim, że jeśli matka nie potrafi nad synem zapanować inaczej niż wyciszać jego napady złości, to nie poradzi sobie z nim w żadnej innej sytuacji inaczej niż po dobroci.

                        a syn to nie mąż - z synem się nie rozwiedziesz i nie zastąpisz go lepszym modelem i możesz sobie do woli szczuć o portkach w domu, ale nie, to zupełnie nie ten przypadek.
    • blue_meerkat Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:35
      Czy ojciec/dziadek tez pili?
      • kos1sok Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:38
        Rodzice nie.
        • moadek Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 21:01
          Moim zdaniem jest tak brat zachował się skandaliczne ale.. Ty przyjeżdżasz na krótko kiedy masz ochotę a on cały czas z rodzicami. Rodzice nie najmłodsi coraz więcej jest na jego głowie a w perspektywie to on będzie się nimi opiekował do śmierci. Ty masz swoje życie wpuszczasz do niego rodziców kiedy masz taką wolę. Jego życie jest nierozerwalnie związane z nimi. Wezbrała się z nim frustracja po prostu. Alkohol zrobił resztę. Powtorze zachował sie skandaliczne . Ale zastanów się zamieniłabyś się z nim? On wyjeżdża i wpada od czasu a Ty non stop z rodzicami?
          Może jednak warto spokojnie bez wpływu procentów które juz niejednemu z życia zrobiły bagno porozmawiać. Może on tez potrzebuje wytchnienia .postaw się chwilę na jego miejscu zanim zerwiesz za radą niektórych bezdusznych kontakty z najbliższą rodzina.
          • tt-tka Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 21:10
            moadek napisała:

            > Moim zdaniem jest tak brat zachował się skandaliczne ale.. Ty przyjeżdżasz na k
            > rótko kiedy masz ochotę a on cały czas z rodzicami.

            No i ? Siostra jest temu winna ? przeszkodzila mu ulozyc sobie zycie inaczej ?
          • koronka2012 Re: Rodzina nie rodzina 23.10.17, 19:43
            No ale zaraz - z tego co zrozumiałam, brat tam mieszka więc nie robi żadnej łaski, że się zajmie domowymi obowiązkami U SIEBIE. Córka to co innego - jest gościem, nawet jeśli to jej dom rodzinny - i nie powinna wypominać bratu, że coś robi bo zasadniczo jest to jej wybór i jej decyzja.

            Do tego nikt bratu nie bronił iść na swoje, mógł sobie zarobić na mieszkanie - a z wygody został w domu rodzinnym, więc ponosi tego konsekwencje. Trudno, żeby mu współczuć z powodu jego własnych wyborów życiowych.
        • blue_meerkat Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 22:11
          Rodzice mamy?
    • wiosennaburza1 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:48
      "gorsze dzieci"
      na ogół to średniaki. nie - najstarsze wyczekiwane, nie - najmlodsze rozpieszczane. średniaki .
      średniak przyjeżdża co tydzień i pucuje starym rodzicom dom. załatwia większe zakupy i wizyty u lekarza. użera się z dekarzem, który robi rodzicom dach . zarywa własną pracę i zaniedbuje własną rodzinę aby pomóc rodzicom.
      a przy dużej imprezie rodzinnej rodzice wychwalają pod niebiosa najstraszego syna, bo kupił im komplet ręczników. najmłodszą córkę, bo zadzwoniła z życzeniami urodzinowymi. o średniaku milczą, bo ... średniak jest. zawsze pod ręką i zawsze na czas.średniak nie ma najmniejszych szans w boju o uznanie/miłość rodziców.
      jestem średniakiem. długo nie rozumiałam, czemu zawsze jest...tak. teraz mam to niemalże koło nosa. niemalże - bo od rodziców do końca uwolnić się nie da. to rodzice.
      najbliższy przyjaciel jest najstarszym synem. odpowiedzialnym, zaradnym itp. ma własny dom, rodzinę, firmę i cojeszczeniewiem. a w domu rodzinnym robi za popychadło. oczkiem w głowie jest młodszy braciszek, teraz czterdziestoleni alkoholik. Pawełek nawet pije ładnie, bo do domu zawsze wraca. Pawełkowi nie wolno zwrócić uwagi, bo sobie coś zrobi. Pawełek od lat nie pracuje, bo sobie nie radzi. Pawełek jest pokrzywdzony przez cały świat i dlatego trzeba mu pomagać. Pomagać ( według ich rodziców) ma między innymi mój przyjaciel. finansowo, czasowo... bo Pawełek potrzebuje, a on nie.
      także... tego....
    • nenia1 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 20:54
      Ciąg dalszy w moim wykonaniu byłby taki, że kończę od razu jakieś dziwne wyjazdy połączone ze sprzątaniem i gotowaniem dla wszystkich, niby z jakiego powodu to robisz od lat? Matka jest schorowana, niepełnosprawna, brat nie może czasem gotować skoro tam mieszka? Dajże spokój, bo wygląda to na dziwną licytację i rywalizację rodzeństwa, kto jest lepszym "dzieckiem". Już dawno dorośliście oboje, przyjeżdżasz do rodzin w odwiedziny jako gość, a nie jako służka, stereotypowy podział na gotującą "dziewczynkę" i remontującego "chłopca". Możesz żyć jak tobie się podoba, a nie według cudzych schematów i oczekiwań.
    • yuka12 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 21:02
      Ja znam sytuacje, ze jedno dzieci regularnie pomagalo finansowo rodzicom (bo np. potrzebowali nowa pralke), ktorzy nie tylko przekazali te fundusze innemu z dzieci (temu zawsze "biednemu i w potrzebie" oczywiscie w oczach wylacznie owych rodzicow), ale jeszcze rozglaszaja wszem i wobec, jakie to wsperajace ich finansowo dziecko jest niewdzieczne i beznadziejne. Tyllko dlatego ze smie mieszkac samodzielnie i dosc dalego od rodzinnego domu. Coz od roku owo dziecko przestalo sponsorowac rodzenstwo i ograniczylo wizyty do minimum. Skoro i tak jest do niczego sad.
    • anorektycznazdzira Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 21:08
      Raczej bym się zmyła. Ciąg dalszy zależnie od ich zachowania, oczekiwałabym gestów pojednawczych i wtedy mogłabym pogadać co dalej.
    • zuzi.1 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 21:36
      Nie zawsze ten wybrany syn popada w takiej sytuacji w alkoholizm, ale często. Czasem zamiast syna jest uwiklana corka, bez swojego zycia, bez własnej rodziny. Sytuacje bywają różne. Norma jest ze dzieci wychowane przez narcystyczna matkę sa jak niewolnicy, przyzwyczajeni do tego by takiej matce czy rodzicom służyć i wiecznie pomagać. Narcystyczni rodzice wymagają by pozostale dzieci oprócz im samym pomagaly również wiecznie wybranemu przez nich " zlotemu dziecku". Warto wyrwać sie z tego chorego schematu, wpajanego latami. Pomaga w tym terapia.
      • zuzi.1 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 21:44
        W normalnych rodzinach rodzice NIE WYMAGAJA od dorosłych dzieci zaniedbywania swojego zycia i własnych rodzin czy wręcz rezygnowania z własnego zycia, nie zakładania rodziny aby byc z nimi i im służyć. Normalni rodzice prosza o pomoc dzieci gdy sa starzy, chorzy i niedoleznia, a nie od zawsze. Tym różnią sie rodzice narcystyczni od normalnych, zdrowych na umyśle rodzicow. Warto o tym pamiętać, aby nie stracić swojego zycia. Bo powtórki z niego juz nie będzie....
        • zuzi.1 Re: Rodzina nie rodzina 21.10.17, 22:12
          Czasem zdarza sie tak ze przy takim zaburzonym rodzicu/ rodzicach zostaje " koziol ofiarny" a nie zlote dziecko i wtedy taki koziol jest wiecznie ten niedobry i robi za wynieś, przynies, pozamiataj czyli za służącego. Poniewaz sa różne poziomy tego zaburzenia aż do fazy bardzo silnej, dlatego im wyższy poziom tym większe zapędy do uwiklania dziecka i korzystania z niego jak z niewolnika, często przy jednoczesnej wobec niego wredocie i agresji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka