whitney85
29.10.17, 12:17
Może jestem trochę skrzywiona ale...
Gdyby mnie mój szanowny małżonek wymienił na nowszy model, to dałabym mu odejść bez problemu ale z dziećmi.
To ja wolałabym być tym wyluzowanym weekendowym rodzicem. I od alimentów również bym się nie migala.
On miałby zaraz pomoc swojej rodziny i zapewne swojej nowej kobiety.
Ja w analogicznej sytuacji nie miałabym na kogo liczyć. Tak jak pani z wątku obok musiałabym pracować na więcej niż etat by się utrzymać jakoś a dodatkowo resztę czasu poświęcać tylko dzieciom. Nie byłoby przestrzeni dla mnie, szansy na odpoczynek, na poznanie kogoś, na własne sprawy.
Czy nasze społeczeństwo jest w ogóle w stanie coś takiego zrozumieć, czy byłabym uznana za człowieka bez uczuć?
Ja mam stosunkowo małe dzieci, może gdy są starsze to jest jednak ciut łatwiej i można mieć mimo wszystko kawałek swojego życia?
Tak się tylko hipotetycznie zastanawiam bo jak sobie teraz miałabym wyobrazić, że zostaje z moimi dziećmi sama to wiem, że nie podałam.