argentea
08.12.17, 11:57
Poradźcie jak zareagować. Mąż miał zawieźć dzisiaj dziecko, 9 lat, , jak co piątek, do szkoły i nie zawiózł. Zorientowałam się, bo przeczytałam na Librusie, że syn ma nieobecność. Szybko wsiadłam w auto, pojechałam do domu i zawiozłam syna na pozostałe lekcje - dobrze, że byłam w pobliżu. Jak przyszłam do domu, nawet nie wyszedł z sypialni. Znając jego zaciętość skojarzyłam to z wczorajszą sytuajcą kiedy syn się lecekważąco do niego zachował. I teraz myślę, chociaż jak to piszę to wydaje mi się to absurdem, że on chciał pokazać, że jak ty mnie lekceważysz, to ja ciebie i nie będę wstawał rano żeby cię zawieźć do szkoły. Przy okazji ukarał mnie, bo rzekomo nie zwróciłam synowi uwagi za to zachowanie (chociaż zwróciłam).
To, kurde, mógł mnie chociaż uprzedzić - wtedy byśmy się inaczej zorganizowali. Ręce mi opadły.