Dodaj do ulubionych

Świąteczna opowieść

15.12.17, 13:37
Jest sobie kobieta(K). Lat ok. 70. Mąż, alkoholik, zmarł kilka lat temu. Dzieci - dwoje. Syn w Norwegii, w Polsce praktycznie sie nie pojawia. Córka w Polsce, mieszka 300 km. od matki. Siostra z rodziną - kilkanaście kilometrów dalej. Nikt z kobietą nie utrzymuje żadnych kontaktów - świadomie, o czym później.

K. jest osobą kłótliwą. Przez lata zraziłą do siebie sąsiadów, kłócąć sie o wszystko, o przysłowiwą miedzę, o głośno piejącego koguta, o to ze chodnik nie po tej stronie drogi itp.

K. jest także mocno religijna. Codziennie chodzi do kościoła, tak też wychowywała dzieci, zmuszajac ich do chodzenia na roraty, majowe, czerwcowe, wszystkie msze itp., często pod groźbami kar fizycznych. Uważała to za swoja misję, ponieważ czuła sie moralnie odpowiedzialna przed Bogiem za swoja rodzinę. Męża, jak sama mówi, nie mogła już uratować, tylko niosła swe jarzmo życia z alkoholoikiem, ale dusze dzieci musiała uratować. Niejednokrotnie broniła też dzieci przed przemocą ze strony ojca.

K. jest teraz samotna.

Z siostrą pokłóciła sie kilkadziesiąt lat temu. Siostra młodsza o kilka lat, K. jej matkowała od pewnego momentu, gdy ich rodzice zmarli. Kiedy siostra zaszła w niechcianą nastoletnią ciążę, K. wyrzuciła ją z domu jako grzesznicę i ucięła kontaty. Z tego powodu siostra się zawzięła i od niealże pół wieku nie utrzymuje żadnych kontaktów z K. Podobnie dzieci siostry, wiedzą że K. jest ich ciotką, znają historię rodzinną, na ulicy sie ukłonią. Tyle.

Dzieci K. - syn wyjechał kilkanaście lat temu za granicę, związał sie tam z Polką, został na stałe. Ponieważ jego żona jest rozwódką z dziećmi, K. nigdy tego zwiazku nie zaakceptowała, na ślub syna nie przyjechała mimo zaproszenia, a syna niemalże wyklęła, opowiadając każdemu kto chciał słuchać, jaki on niewdzieczny, że grzech popełnia i w ogóle, dopóki nie przestanie i nie wróci jako ten syn marnotrawny na kolanach na jej i Kościoła łono to ona nie chce mieć z nim nic wspólnego. Syn dzwoni żeby sprawdzić czy matce czegoś nie trzeba, regularnie przelewa pieniądze na konto matki, jednak ze wzgledu na podejście matki do jego żony, dzieci i ogólnie ich zwiazku, świadomie nie utrzymuje kontaktów emocjonalnych.

Córka K. odcięła się równie świadomie po latach wpychania w schemat "dobrej córki co to sie rodzicami zaopiekuje". Córka miała własne plany, chciała studiować, K. widziałą ją jako siłę roboczą w rodzinnym gospodarstwie (trzy swinki, dwie krówi, koza, kaczki, kurki, gąski, dwa hekrtary tego, hektar tamtego, warzywka, sad owocowy - zajęcia zapewnione 24/7/365). Córka wizji matki nie podzielała, po skończeniu zawodówki rolniczej (wybór matki) w wieku 18 lat uciekła z chłopakiem do dużego miasta, tam pracowała fizycznie i skończyła zaocznie liceum, potem zaocznie studnia, niestety nie te wymarzone, założyła rodzinę. Matka od momentu wyjazdu córki nie odezwała sie do niej ani razu, nie odwiedziła ani razu, po urodzeniu wnuków nawet nie przyjechała na chrzest, komunię, ucięła kontakty. Córka jest niewdziecznicą, sama wybrała taką drogę, K. nie ma juz córki. Córka strony rodzinne odwiedza, przyjeżdża na grób ojca, czasem do starych znajomych, matki nie widuje.

I teraz K. chodzi, opowiada każdemu kto chce słuchać, jaka to ona samotna. Że dzieci nie odwiedzają. Że wnuków nie zna. Że siostra się nie odzywa. Że całe życie pracowała dla nich i sie poświęcała a teraz sama jak palec. Że Święta powinny być rodzinne, a ona ma tyle rodziny (o dziwo wymnienia i syna, i synową, i jej dzieci, i córkę z zieciem i wnukami, i siostrę z rodziną) a nikt o niej nie myśli, nikt jej nie zaprosi, a ona przecież by im nieba uchyliła a musi na wigilie do GOPSu chodzić.

I teraz - sama sobie na to zapracowała? Ma co chciała? Czy może ma rację, "bo Święta"?
Obserwuj wątek
    • nihiru Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 13:41
      Sama sobie zapracowała.
      • butch_cassidy Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 13:56
        Zgadza się.
    • iwoniaw Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 13:41
      Przy takim przedstawieniu historii, bez najmniejszej szczeliny na ew. wątpliwości czy niuanse, pytanie końcowe jest chyba retoryczne? big_grin
    • aj.riszka Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 13:45
      Nie mnie oceniac...
      Swieta, Wigilia sa przereklamowane wink
      Pare razy spedzilam je zupelnie sama..jak wielu innych ludzi..da sie przezyc.
      • aj.riszka Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 14:00
        Dla mnie o wiele wazniejszy jest dobry kontakt z rodzina w ciagu calego roku..(w opowiesci - brak).
        A ten jeden "magiczny" wieczor..no coz..nie jest swiadectwem, niestety.
    • woman_in_love Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 13:48
      No ale jaki niby problem? Niech ratuje swoje życie.
      Najpierw warunek konieczny to złożenie aktu apostazji, bez tego się nie da, bo na 100% się założę, że jej ksiądz kazał nieść swój krzyż i obiecał że jak będzie mocno religijna i wierząca i dużo się modliła to jej panbuk naprawi życie i wszystko będzie cudownie.
      Potem przeproszenie siostry, synowej, syna, córki i sąsiadów. Ktoś na pewno jej wybaczy (nawet jak nie wszyscy).
      • butch_cassidy Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 13:58
        Celne. Ciekawe czy to jej w ogóle przyszło do głowy, żeby przeprosić zamiast oczerniać. Czyli nadal wiele zależy od niej samej.

        • aerra Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 19:14
          Nie przyszło. Przecież ona nie ma powodów do przepraszania, dla ich dobra wszystko robiła, pouczała, jak zbłądzili, odcięła się, żeby wiedzieli, że grzeszą. To oni powinni się w końcu nawrócić i na kolanach do matki wrócić.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 13:50
      Ale czy co roku jest ta sama gadka, czy nagle pani zauważyła, że samotność fajna nie jest, czy po prostu lubi sobie pooczerniać bliskich, a nawet gdyby ktoś jednak się przełamał i wyszedł z inicjatywą wspólnych świąt, to ona by mu splunęła pod nogi?
    • pade Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 13:51
      Ja bym powiedziała, że pani przeoczyła najważniejsze z przykazań: Kochaj bliźniego swego jak siebie samego.
      Niestety, zbiera to, co zasiała.
    • kk345 Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 14:05
      Jaka prosta, czarno-biała historia...
      • aqua48 Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 14:12
        Gdyby ta pani zrobiła uczciwą spowiedź to ksiądz kazałby jej w ramach pokuty i zadośćuczynienia za grzech zatwardziałości serca pojednać się z rodziną...a tak - cóż, ma na co sobie zapracowała
      • thea19 Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 14:30
        Ja tam wierze, mam taka tfubabke.
        • mama.nygusa Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 16:32
          Znam podobna historie, wiec wierze.
          Zapracowala.
      • folivora Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 22:38
        Znam kilka podobnych historii. I też panie płaczą, jak to okropna rodzina je zostawia same na święta.
    • konwalka Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 19:25
      Dlaczego nie wierzycie w czarno-białe historie? Ja wierze, ale Może dlatego, ze nie muszę daleko szukać. Zatrważająco duZo elementów się zgadza. Niszczące.
      • iwoniaw Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 19:29
        Ja wierzę, zdarza się, czemu nie? Tylko po co w takiej sytuacji w ogóle pytać o rzecz oczywistą?
        • konwalka Re: Świąteczna opowieść 15.12.17, 19:32
          To inna sprawa. Bk odpowiedz jest oczywista
    • eliszka25 Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 04:58
      pani zapomniala, ze istnieje jeszcze przynajmniej jedna mozliwosc - nie trzeba czekac na rodzine, mozna samemu wsiasc w samochod/pociag/samolot/autobus i pojechac z oplatkiem do siostry, corki czy syna. zaloze sie, ze gdyby matka/siostra w wigilie stanela z oplatkiem w drzwiach, to zadna z wymienionych w historii osob nie wywalilaby jej na ulice. najwyrazniej jednak pani woli pielegnowac swoj zal niz zrobic pierwszy krok i wyciagnac reke na zgode.
    • anorektycznazdzira Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 06:35
      Pytanie chyba retoryczne. Kobieta nie dość, że zapracowała, to dalej pracuje, skoro objeżdża de całej rodzinie ale sama się nie ruszy do nich żeby się pojednać.
      Taka niezbyt kumata ta bohaterka.
    • lauren6 Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 07:10
      Ne znam się, ale się wypowiem.

      Chyba zgodnie z doktryną KK człowiek ma prawo do popełniania błędów? Nastolatka zgrzeszyła seksem przedślubnym, ale które przykazania kościelne mówią o wyrzuceniu przyszłej matki na bruk?

      Ta kobieta nie jest żadną "świętą", tylko podłym człowiekiem, który wyciera sobie morde religią katolicką.
      • ghyta_ogg Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 08:36
        W tej historii ta wypedzona siostra to moja teściowa. Siostrynek kilka lat temu chciał pogodzić proboszcz. Siostry się spotkały, pomilczaly, proboszcz pogadal, miały sprawę przemyśleć. Po czym K. napisała donos do biskupa, że proboszcz jawnogrzesznice popiera.
        Historia nie jest czarno biała. Czarno biała jest postawa K , która na w swoim rozumieniu moralną wyższość nad wszystkimi. I klekajcie narody bo ona 40 lat z pijakiem żyła. No żyła, dzieci jak umiała broniła, lekko nie miala, a co przy okazji popsuła samym swoim podejściem do pewnych spraw, to popsuła. Harcerze jej paczki robią (bo samotna, choć nie biedna), parafia i GOPS zapraszają (bo samotna) a wszyscy i tak wiedzą że rodzina jest, i to blisko. I Ci sami którzy się z K. kłócili o chodnik i miedzę, teraz mówią głośno, że jednak samotna starsza pani, i jednak rodzina ma obowiązki moralne, i Święta to Święta. ..
        • zosia_1 Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 08:53
          Może tu jest problem. Gdyby otwarcie jej K. powiedział, czy narzeka, że sama jest sobie winna i niech pierwsza wyciągnie, rękę, że życie z pijaku to żadne bohaterstwo, to może, MOŻE zaczęłaby się zastanawiać a tak, skoro jej przytakują to utwierdzają ją w głupim trwaniu w nienawiści
        • butch_cassidy Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 09:17
          Ludzie są, jacy są... Mało kto stara się naprawdę zrozumieć sytuację. Niektórym mimo starań się po prostu nie udaje. Nie należy się przejmować.
        • lauren6 Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 09:19
          Ona nie jest święta tylko chra psychicznie.
        • lauren6 Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 09:34
          Ksiądz chciał dobrze, ale jak mówi ludowe porzekadło: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Po raz kolejny sprawdza się ematkowa zasada by się nie wtracać w takue stare konflikty rodzinne.
        • anorektycznazdzira Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 09:37
          Bo z kolei ci moraliści od "przecież to Święta" chcą się lepiej poczuć kosztem SKRZYWDZONEJ rodziny. Tak, skrzywdzonej, mającej prawo do swojej oceny tego, jak ich pani bohaterka potraktowała i mających prawo do swojej na to reakcji obronnej.
          Obcy ludzie "poświęcą" K uwagę przez parę minut przy okazji świąt, skonfrontują swoją postawę z postawą rodziny i wyjdzie im, że są "lepsi". Poczują się wzniośle oraz że są dobrymi ludźmi (w przeciwieństwie do "niektórych").
          Temu to służy, widzę sporo podobieństw pomiędzy K a dobrymi katolikami pouczajacymi jej rodzinę, że ma powinności z okazji świąt.
        • olikol Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 10:57
          Pani jest szantażystka i żyje z tego użalania się nad sobą i robienie koło d... reszcie rodziny. A ludzie (harcerze, sąsiedzi, ksiądz) się nabierają na jej jęki, gdy tak naprawdę powinni do psychiatryka odesłać.
    • lodomeria Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 08:40
      On po prostu gładko weszła we wręcz stereotypową rolę. I wcale bym się nie zdziwiła, gdyby swój udział miał w tym jakiś miejscowy spowiednik.
    • zosia_1 Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 08:44
      Hmm, ja rozumiem jej męża, niektórzy zamiast odejść, uciekają w alkohol
    • zosia_1 Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 08:45
      Przypomniałam sobie stare porzekadło, że jak sobie pościelisz tak się wyśpisz
    • lati7 Re: Świąteczna opowieść 16.12.17, 15:33
      Znam podobną historię. Matka nienawidziła starszej córki ( dziewczyna porządna , wyszła za mąż urodziła dzieci , mąż b. zaradny dorobili się wszystkiego własnymi rękoma. Nic nie dostali. ) Młodsza wychowana w nienawiści do starszej. Starsza po wielu perypetiach z ich strony ( ojciec nie lepszy , boi sie młodszej i robi co ona dyktuje) Zazdrość, nienawiść , oczernianie dziewczyny na każdym kroku i wszędzie. Matka już dawno odeszła ... a młodsza podtrzymuje "tradycję" mamusi. Oczernia i rozpowiada jaka to niedobra starsza siostra, która sie wreszcie odcięła.
      I wiecie co ? Ludzie słuchają pierdół tej idiotki i ... wierzą! Bez żadnego podparcia , bez potwierdzenia. No ale dziewczynie dobrze się powodzi, to lepiej wierzyć w to co mówi uboga kłamczucha. Starsza przyjęła zasadę nie tłumaczenia się i wybielana. To ludzie uznają, że młodsza ma "powód".... Bo średnio sobie radzi i umie wzbudzać politowanie.
      Znam obie i wiem kto mówi prawdę. Współczuję starszej takiej "siostry"...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka