Dodaj do ulubionych

A co byście pomyślały na takie coś?

19.12.17, 12:44
Jest sobie para ok 30. Są ze sobą od 3-4 miesięcy. Nie mieszkają razem. Idą święta i Wigilię on spędza ze swoimi rodzicami i rodziną siostry. Jej nie zaprasza - bo zaproszenie do domu na święta równa się poważnej deklaracji. Odmówił też pójścia na Wigilię do jej rodziców. Mieli w planach ( w sensie już wykupione ) wyjazd w pierwszy dzień świąt do sylwestra w góry.
Po rozmowie z Wigilią panna strzeliła focha. Ma racje czy nie ma?
Relacje znam tylko z jednej strony - jego.

Dla mnie postawił sprawę jasno. Za wcześnie na jakieś deklaracje typu będziemy razem do końca życia. Z drugiej jak się wie, że to ten/ta - czas nie ma znaczenia.
Ja nie jestem do końca obiektywna, bo ja z mężem zaręczyłam się po ok 2,5 miesiąca od pierwszej randki.
Chłopak nie rozumie focha i nie wie, czy są razem czy nie. Najchetniej by teraz on strzelił focha i wyjechał sam.
Obserwuj wątek
    • agata_abbott Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:48
      Nie ma. Po 3 miesiącach "związku" też bym faceta na Wigilię nie zaprosiła.

      I też zamieszkałam/zaręczyłam się bardzo szybko, szybciej, niż 3 miesiące. No ale zaręczyłam się i zamieszkałam, więc były konkretne deklaracje.
      • 3-mamuska Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:15
        agata_abbott napisała:

        > Nie ma. Po 3 miesiącach "związku" też bym faceta na Wigilię nie zaprosiła.
        >
        > I też zamieszkałam/zaręczyłam się bardzo szybko, szybciej, niż 3 miesiące. No a
        > le zaręczyłam się i zamieszkałam, więc były konkretne deklaracje.
        >

        Czyli przeczysz sama sobie. Zamieszkać i zaręczyć sie ale do rodziny na święta niebig_grin

        Moze za wcześnie dla rodziny ,choć ja po 2 miesiącach powiedziałam rodzicom ze to ten.
        Dla mnie takie zastanawianie się czy to aby ta dobrze nie wróży.
        Znam takie pary co to pan musiał odczekać zastanowić się i zawsze pozniej to pani więcej się w związku starała.
        Albo pan tak czekał 2-5 lat a potem zamieniał na lepszy modę i szybko był ślub dzieci.

        Mało tego w naszej kulturze powinno się przyjąć obcych pod dach w ten wyjątkowy wieczor , a odnawia się miejsca dla własnej dziewczyny.
        Możliwe ze po prostu taka rodzina z dystansem.
    • hopsi-daisy Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:50
      Ale on przecież nie może zaprosić do swoich rodziców. To jego rodzice mogą lub nie zaprosić. Nie zaprasza się "do kogoś". Ja na miejscu rodziców chłopaka też nie miałabym ochoty na świateczną defiladę dziewczyn - co rok to inna na wigilii.
      A to że nie chce iść do jej rodziców tylko woli do swoich do chyba w miarę normalne na tym etapie. Tak tą dziewczynę ciśnie na deklaracje? 3-4 miesiące to dośc krótko.
      • hopsi-daisy Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:54
        Poza tym, czy ona zna rodziców chłopaka a on jej? Wigilia to nie najlepszy moment na wieczorek zapoznawczy...
        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:58

          a co z dodatkowym talerzykiem dla niespodziewanego gościa ? wink
          • hopsi-daisy Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:09
            Nie wiem, u mnie jest talerzyk dla zmarłych przodków.
            • larrisa Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:36
              Sprytnie, z pewnością nie przyjdą.
              • zla.m Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:43
                big_grin
              • hopsi-daisy Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:54
                co nie? ale ja się też nie zarzekam ani nie udaję że przyjęłabym każdego, bo to nie prawda. dla mnie to czas kiedy zamykam się na trzy spusty z rodziną (czyli mężem i dzieciakami) i mamy czas dla siebie. z resztą chętnie się spotkam w kolejne dni - a jest przecież cały tydzień do świętowania.
                • hopsi-daisy Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:55
                  chociaż teraz pomyślałam że moja reakcja na niespodziewanego gościa jak i tego w teorii zaproszonego zmarłego przodka byłaby taka sama tongue_out
          • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:20
            Zaproszona dziewczyna nie spelnia definicji niespodziewanego goscia wink
            • saszanasza Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:04
              dziennik-niecodziennik napisała:

              > Zaproszona dziewczyna nie spelnia definicji niespodziewanego goscia wink
              >
              A najgorsze w tym wszystkim jest, że cały czas żyjewink
        • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:02
          Rodziców swoich oboje znają. On zaproszenie dostał - ale sie wykręcił - bo według niego spędzanie Wigilii z dziewczyną to taka swego rodzaju deklaracja - a on nie czuje się jeszcze na to gotowy.
          • hopsi-daisy Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:10
            No to jak się nie czuje gotowy to się nie czuje. To dziewczyna ma sprawę do przemyślenia czy ona się czuje gotowa i co zamierza z tą rozbieżnością "gotowości" zrobić. Ale mieć focha to trochę przesada.
          • hopsi-daisy Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:16
            Poza tym - ja znam mojego męża prawie 16 lat a po ślubie jesteśmy 14 i nadal nie czuję się gotowa na spędzanie nie tylko wigilii ale nawet zwykłego podwieczorku jego rodzicami (i na wzajem z resztą). Także co dopiero mówić o 3 mcach
            • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:21

              ale to chyba z innych powodów, niż opisuje Arwena ?
              • hopsi-daisy Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:47
                Nie wiem czy z innych. Może chłopak nie chciał powiedzieć, że jej matka gotuje beznadziejnie i on potem ma problemy żołądkowe, a do tego nie ma ochoty z jej pijanym ojcem dyskutować o polityce PIS a jej bratu śmierdzą nogi, więc powiedział, że nie jest gotowy...
          • rosapulchra-0 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:34
            Inna sprawa, że spędzenie jednego wieczoru z rodzicami wybranka w życiu nie potraktowałabym jako jakiejś deklaracji. Po prostu są święta, można je miło spędzić i już. Jakieś chore myślenie, ale to często się zdarza w twoich wątkach wink
      • ania-z-lasu Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:58
        Czas w związku jest kwestią indywidualną, jak widać. Dla niej starczy, dla niego nie. Każdy ma swoje racje. Gdyby syn przyprowadzał mi co rok inną pannę, nie miałabym nic przeciwko, byleby sam wiedział czego chce.
      • rosapulchra-0 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:32
        hopsi-daisy napisał(a):

        > Ale on przecież nie może zaprosić do swoich rodziców. To jego rodzice mogą lub
        > nie zaprosić. Nie zaprasza się "do kogoś". Ja na miejscu rodziców chłopaka też
        > nie miałabym ochoty na świateczną defiladę dziewczyn - co rok to inna na wigili
        > i.

        O to to to!

        > A to że nie chce iść do jej rodziców tylko woli do swoich do chyba w miarę norm
        > alne na tym etapie. Tak tą dziewczynę ciśnie na deklaracje? 3-4 miesiące to doś
        > c krótko.

        To krótko i jeśli są na tylko spotykania się, to focha zupełnie nie rozumiem.
    • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:51
      Panna nie ma racji. 3-4 miesiące to więcej poufałości jak znajomości. Nie zaprosiłabym na wigilię faceta z którym byłabym tak krótko i nie oczekiwałabym, że zostanę zaproszona.
    • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:51
      > Dla mnie postawił sprawę jasno. Za wcześnie na jakieś deklaracje typu będziemy
      > razem do końca życia.

      czy on ta sprawe postawil jasno "od poczatku", czy tez moze wyszlo to "przypadkiem" przez historie z wigilia? bo to zmienia - wedlug mnie - opinie na sytuacje.
      • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:04
        Ale co miał stawiać od początku? Poznali się, polubili, zaczęli razem spędzać czas, weekendy itd. Czy bedzie z tego coś więcej - nie wiadomo. Może tak, a może nie. Pójście na Wigilie to w jego odczuciu taka deklaracja co dalej - a dla niego za wcześnie. W ogóle wcześniej o tym nie myślał.
        • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:14
          no to uwazam, ze dziewczyna moze sie czuc rozczarowana - jej prawo, moze wierzyla, ze to cos powazniejszego (tzn powazniejszego niz on to czuje). a on moze sie czuc niegotowy. niech pogadaja i tyle.
          • zarin Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:14
            No właśnie. Dla mnie to też by było wcześnie (inna sprawa, że to dla mnie niezbyt ważne), ale lepiej by było, gdyby facet tłumaczył to np. tym, że za słabo się zna z jej rodziną i będzie skrępowany, proponując jednocześnie spotkanie z jej rodzicami już po świętach. Bo w ten sposób zakomunikował jej coś w rodzaju "w sumie to jeszcze nie wiem, czy chcę z tobą być" - i tu jest różnica między brakiem poważnych deklaracji na tym etapie a otwartą deklaracją, że póki co nie jest poważnie. Może być tak, że pani się po tym zawinie.
        • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:33
          Deklaracją są zaręczyny, nie wigilia. Chodzi z nią dla rozrywki? Myślę, że na nie strzeliła focha, tylko poczuła się zraniona, z tego wynika, że ona się bardziej zaangażowała niż on.
          • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:57
            Jest zasada - na imprezy rodzinne tylko oficjalne narzeczone/narzeczeni. Wszyscy się do tego stosują, nikomu nie przeszkadzało. Po co zapoznawać kogoś z rodziną - jak nie wiadomo czy za parę miesięcy nie będzie ktos inny
            • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:22

              czyli że na wesela w rodzinie tez zaczęłaś przychodzić z osobą towarzyszącą dopiero po zaręczynach ? Nigdy nie byłaś z nikim innym ?
              • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:34
                Zanim wzięłam ślub - tylko jedno wesele było w rodzinie - i byłam na nim sama, bo nie miałam ochoty nikogo ciągać, a bawić się i tak było z kim ( znajomi ex szwagra ). Na wcześniejszych weselach byłam dzieckiem.
              • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:37
                Dla mnie przyprowadzić kogoś na wigilie to coś całkiem innego niż osoba towarzysząca na wesele. Każdy ma inne zwyczaje ale ja np bardzo dobrze rozumiem tego chłopaka, na wigilie zabrałam narzeczonego a nie chlopaka z którym jestem cztery miesiące.

                Dziewczyna może uważa inaczej ale raczej sadze ze ona już chciałaby być za ta narzeczona uważana.
            • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:37
              Eee, ale to jakaś Wasza rodzinna zasada?
              Bo u nas to tak nie funkcjonowało wink
              • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:44
                U nas tak funkcjonuje. I dobrze. Jakbym miała poznawać wszystkich chłopaków/dziewczyny kuzynów - to bym oszalała i pomieszała imiona.
                Będąc w jednym wieku, znaliśmy w zasadzie swoje "połówki" - ale na zasadzie - idę do X - a tam jest Adam i ok. Ale Adam nie przychodził na imprezy rodzinne. Jedynie moja obecna bratowa dosyć wcześnie się pojawiła i szybko zaczęła bywać u rodziców brata ciotecznego. Ale na wspólną Wigilię rodzinną u wujka - już nie przychodziła ( zresztą miała swoją rodzinę ) i brat szedł z rodzicami sam.
                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:51
                  Co kraj to obyczaj...Pytanie tylko, po co to? Nie można żyć normalnie?
            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:49
              Ta zasada jest głupia. Na dodatek może być upokarzająca dla jednego z partnerów, który nie ma statusu narzeczonego.
              • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:09
                Ale do tej pory nikt się nie skarżył. To było dla wszystkich normalne. I widocznie trafialiśmy na takich "partnerów" którzy to rozumieli.
                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:19
                  Chcesz bardzo znaleźć potwierdzenie swojej tezy, więc jej szukaj. Jesteś krytyczna wobec dziewczyny, a wg mnie problem leży i w niej, i w nim.
                  • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:42
                    Nie jestem krytyczna, tylko dziwię się fochowi. I to podwójnemu - bo on nie weźmie do siebie i nie chce przyjść do niej. A skoro wie jak to u niego wygląda - to po co foch?
                    • aguar Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 20:38
                      Ty stale o tym fochu, a to takie pejoratywne! Może po prostu jest rozczarowana i czuje się urażona. Dotarło do niej, jaka jest jej pozycja w jego życiu i może straciła ochotę na wspólny wyjazd.
        • 3-mamuska Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:23
          arwena_11 napisała:

          > Ale co miał stawiać od początku? Poznali się, polubili, zaczęli razem spędzać c
          > zas, weekendy itd. Czy bedzie z tego coś więcej - nie wiadomo. Może tak, a może
          > nie. Pójście na Wigilie to w jego odczuciu taka deklaracja co dalej - a dla ni
          > ego za wcześnie. W ogóle wcześniej o tym nie myślał.

          Czyli w jego oczkach to nawet nie widomo czy są parą.
          Facet jest dziwny, albo się jest razem albo nie, jak się jest w zwiazku to nie ma takich watpliwości.
          Pan traktuje panią jak rozrywkę.
          • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:43
            Ale są parą. Tylko on nie wie czy po grób. Czy to ta, którą poprowadzi do ołtarza.
            • aguar Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 20:40
              Ale to, że tego nie wie przecież nie jest przeszkodą do spędzenia wspólnie Wigilii.
            • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 21:16
              A jak nie poprowadzi to co? Nigdy nie będzie miała wejściówki na wigilię i imieniny mamusi pana?
    • jeziorowa Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:52
      Też nie rozumiem focha. W niektórych rodzinach zaprasza się na Wigilię „świeżych” randkowiczów, w innych dopiero narzeczonych/małżonków/partnerów.
      • mozambique Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:03
        a w sąsiednim wątku kazda e-matk asie zarzeka ze obcego bez problmeu by zaprosiła ( nawet z zoną , dziecmi i kuzynostweem)
        a tu okazuje sie ze współspaczka syna to zaszczytu jednak nie dosięgnie
        • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:20
          ja sie w tamtym watku deklarowalam, ze zaprosze. i tutaj potwierdzam - wspolspaczke syna z przyjemnoscia bym zaprosila (mam dwoch synow, ale jeszcze wiekowo nieadekwatnych ...)
    • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:52
      Oboje mają 'rację' tylko rozmijają się w oczekiwaniach.
    • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:54
      Przykre dowiedzieć się, że nie jest się traktowanym poważnie (wspólne Święta z rodziną nie są (jak dla mnie) deklaracją małżeństwa, a oznaką - jesteś dla mnie kimś bliskim).

      A takie wzajemne fochowanie i robienie sobie na złość nie wróży dobrze związkowi.
      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:57
        Trudno w wieku mocno postudenckim traktować się śmiertelnie poważnie po tak krótkim czasie, do tego stopnia, żeby prezentować się rodzicom na uroczystym spotkaniu.
        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:01

          chyba żartujesz.
          Jak dla mnie święta to właśnie dobra okazja do poznania i wspólnego spędzenia czasu. Lepsza od specjalnie sztucznie spreparowanej sytuacji przedstawienia tego kogoś.
          • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:05
            Nie, nie żartuję. Przedstawić rodzicom aktualną partnerkę/partnera można w bardziej neutralnej sytuacji. Zresztą, szczerze mówiąc, nie widzę powodów do prezentowania rodzicom kogoś po kilku czy kilkunastu tygodniach spotykania się, to mocno dorośli ludzie, a nie licealiści.
            • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:15
              tutaj Arwena napisala, ze rodzice znaja wybranow dzieci. tylko facet uwaza, ze dziewczyna jeszcze "niezasluzyla" na wspolne swieta, a jej sie to nie podoba.
              • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:20
                To nie ma nic wspólnego z zasłużeniem. Dla niego zaproszenie na święta równa sie właściwie oświadczynom. A na to nie jest gotowy.
                • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:21
                  no to musza powaznie porozmawiac - juz o tym pisalam.
                  widac im sie wyobrazenia wobec siebie rozbiegaja i wyszlo to przy okazji wigilii.
                • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:28
                  arwena_11 napisała:
                  > Dla niego zaproszenie na święta równa sie
                  > właściwie oświadczynom.

                  A może dla niej nie równa się? Może dla niej wigilia to po prostu spęd rodzinny bez zadęcia więc odmowę pana potraktowała fochem?

                  Związek to jednak sztuka kompromisu.
                  • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:32
                    Rodzinny. Pani rodziną nie jest jeszcze.
                    • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:46
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Rodzinny. Pani rodziną nie jest jeszcze.

                      I jak zwykle jedyne co pozostaje napisać to 'i kto to pisze' big_grin
                      • rosapulchra-0 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:48
                        To samo przyszło mi do głowy big_grin
                    • 3-mamuska Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:36
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Rodzinny. Pani rodziną nie jest jeszcze.


                      Przeciez według ematki żona/mąż to zawsze obcy ludzie. Dziś są jutro ich nie ma.
                      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:35
                        TYm bardziej nie jest rodziną jakaś kobieta, z którą pan się spotyka od kilku miesięcy.
                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:37
                  Oświadczyny to oświadczyny. Po to są, żeby się zdeklarować, on to wymyślił?
            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:36
              Ludzie są różni. Nie znasz par, które składały sobie deklaracje po kilku miesiącach znajomości?
              • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:16
                Ja znam samą siebietongue_out Zaręczyny 2,5 miesiąca po pierwszej randce. Ale to my. On widocznie tego tak nie czuje
                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:52
                  Ale ona może. W tej relacji jest problem.
            • 3-mamuska Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:31
              triss_merigold6 napisała:

              > Nie, nie żartuję. Przedstawić rodzicom aktualną partnerkę/partnera można w bard
              > ziej neutralnej sytuacji. Zresztą, szczerze mówiąc, nie widzę powodów do prezen
              > towania rodzicom kogoś po kilku czy kilkunastu tygodniach spotykania się, to mo
              > cno dorośli ludzie, a nie licealiści.

              Chyba lepiej zabrac dziewczynę na świeta bardziej atmosfera powoduje chcieć spędzania czasu razem.
              To właśnie jakiś specjalnie zaproszenie na „zapoznanie” jest większą dekalaracja.
        • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:35
          To wigilia, nie zaręczyny czy ślub. Trudno się wypowiadać, jak nie zna się pary. Gdyby chłopak był zakochany, wręcz paliłby się do wspólnego spędzenia wigilii.
          • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:39
            Niekoniecznie. To nie chłopak tylko dorosły facet, wigilię spędza ze swoimi rodzicami i może nie ma ochoty stawiać ich w niezręcznej sytuacji + nie ma ochoty na prezentowanie zupełnie nowej panny jako narzeczonej.
            • mozambique Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:42
              moze boi sie , ze rodzice go wsypią szczerym pytaniem " o ! to HAlinka? a czemu nie przyszła Kasia?"
              • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:46
                Cóż, kobieta w tym wieku chyba nie oczekuje, że będzie pierwszą przyprowadzoną do domu faceta.
                • mozambique Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:54
                  mozna byc kolejną ale razcej nie symultaniczną smile))
    • ania-z-lasu Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 12:56
      Czy Pan ma rację? Ma i nie ma, racja zależy od punktu siedzenia. Proste. Pani zaangażowała się mocniej niż Pan, zdarza się. Czas trwania związku nie ma tu znaczenia. Ich oczekiwania rozbiegają się i nie wiadomo czy kiedykolwiek się zejdą. Ja na miejscu Pani nie czekałabym na cud tylko szukała kogoś, kto potraktuje mnie poważnie. Ze strony Pana wygląda mi to na związek z braku laku i czekanie na tę właściwą. Niezbyt uczciwe wobec Pani.
    • nisar Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:07
      Jak pani ma trzy dyszki na karku to pewnie już bardzo mocno "bije jej dzwon" i zapewne traktuje kilkumiesięczny związek jako początek małżeństwa. Jej problem. Ja też bym nie chciała, żeby mi córka przedstawiała świeżo (dla mnie) poznanego faceta akurat w Wigilię, która jest dniem bardzo rodzinnym. Co innego gdyby ta osoba nie miała z kim spędzić Wigilii, ale tu rozumiem taka sytuacja nie występuje.
      Pani chyba próbuje popędzić czas. Niekoniecznie dobrze to wróży, na miejscu pana mnie by to pewnie lekko przerażało i mocno męczyło.
      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:09
        Mogę się tylko podpisać. Pani ciśnie z racji metryki, a pan chce w bardziej zrównoważony i na luzie sposób rozwijać znajomość, bez spinania się.
        • konsta-is-me Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:24
          Ale wredoty z was...
          Pania "cisnie z racji metryki", pan-"chce rozwijac zrownowazona (czyt. niezobowiązującą) relacje".
          Jak Dulskie z bazaru...
          • 1st.world.problems Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 09:58
            Na fb jest stronka "mężczyzna spelniony" (the man who has it all) gdzie ktoś podstawia te dulskie teksty zmieniając płeć bohatera.
            Tutaj nijak by niestety nie wyszłoaż tak groteskowo, równie dobrze 30 letni facet może mieć parcie na założenie rodziny a partnerka w tym samym wieku nie traktować znajomości zbyt poważnie.
            • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 10:08
              Super jest ta stronka big_grin
      • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:16
        > Ja też bym nie chciała, żeby mi córka przedstawiała świeżo (dla mnie) poznaneg
        > o faceta akurat w Wigilię, która jest dniem bardzo rodzinnym.

        rodzice faceta znaja ta dziewczyne!
        jej rodzice tez faceta znaja.
        • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:19
          No ale to że znają - nie oznacza, że przyjmują ją na rodzinnych imprezach.
          • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:22
            przeciez wcale tak nie napisalam smile tylko panie tutaj wysuwaja argument, ze one TEZ by nie chcialy POZNAC dziewczyny z okazji swiat - a to falszywy argument w tej sprawie, bo ci rodzice juz znaja. i tyle.
          • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:39
            A dlaczego mieliby jej nie przyjmować? Dla mnie to dziwne, choć ja bym się tam na rodzinne spotkania nie pchała.
            • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:55
              Bo na rodzinne imprezy tylko oficjalne narzeczone. Taka zasada - u mnie było podobnie.
              • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:02
                > Bo na rodzinne imprezy tylko oficjalne narzeczone. Taka zasada - u mnie było
                > podobnie.

                naprawde???
                a jak definiowane sa "rodzinne imprezy"? urodziny mamy (oficjalne, z goscmi) podchodza pod impreze rodzinna, na przyklad?
                • mozambique Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:07
                  te na kóre wysyła sie imienne zaproszenia
                  • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:41
                    No to chyba tylko ślub z weselem tutaj się mieści. A na tę imprezę często się idzie w parze, nawet jeśli nie jest to stała para wink
                  • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:42
                    > te na kóre wysyła sie imienne zaproszenia

                    czyli wigilia nie podpada - wedlug Twojej definicji?
                • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:08
                  tak.
                  • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:44
                    ok, to naprawde nie znam takich formalnych rodzin.
                    slub/wesele/chrzciny - MOZE (ale tez raczej nie), jednak imieniny rodzica? bardzo formalne to jest, nie chcialabym tak (i nie mam tak wink ).
    • aguar Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:11
      Też myślę, że oboje mają rację na swój sposób. Pan szuka sobie dziewczyny do "pukania", przyjemnego spędzania czasu, wspólnych wyjazdów, a ona szuka partnera do poważnego związku, założenia rodziny. Sytuacja z Wigilią ujawniła ich odmienne oczekiwania, lepiej wcześniej niż później.
      • mozambique Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:19
        racja, bardzo wyrażny sygnał dla Pani ze nalezy rozpatrzyć sens ewentualne kontynuacji pukania pana
      • lady-z-gaga Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:43
        >ona szuka partnera do poważnego związku, założenia rodziny.

        I gotowa jest tę rodzinę zakładac z kimkolwiek, kto się nawinie? bo 18latka, ktora uznałaby trzymiesięczne "chodzenie" za związek na resztę życia, budziłaby pobłażliwe usmiechy. To samo u 30latki zalatuje lekką żenadą. Tzn doskonale rozumiem, że ktoś (w każdym wieku) może być na śmierć zakochany i naprawdę tak myśleć, ale zdecydowanie nie uchodzi się z tym obnosić.
        • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:51
          Zgadzam się ze zgaga, od pani wieje desperacja bo nie wydaje mi się żeby wigilia była dla niej ot takim spędem, raczej chciała już "uwaznic" znajomość a dla normalnej osoby to za szybko
          • 3-mamuska Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:42
            herca napisała:

            > Zgadzam się ze zgaga, od pani wieje desperacja bo nie wydaje mi się żeby wigili
            > a była dla niej ot takim spędem, raczej chciała już "uwaznic" znajomość a dla n
            > ormalnej osoby to za szybko


            A kto powiedział ze pani ma 30 lat i juz desperatka?
            Moze ma 24-25 lat i chce spędzić czas wolny z facetem, poznać rodzinie zwyczaje to tez ma znaczenie w rozwijającym sie zwiazku, bo moze relacje rodzinnie sa zaburzone czy okropne czy zawsze bedzie wrogiem matki/siostry bo zabiera im ukochanego synusia/brata to tez trzeba wiedziec zanim sie na poważnie zacznie.
        • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:54
          Dlaczego?
          • lady-z-gaga Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:10
            Bo wieje niedojrzałością, albo desperacją tongue_out
            Pojedyncze przykłady szybkich małżenstw, ktore na dodatek przetrwały 20 czy 40 lat, to żaden dowód w sprawie.
            Doprawdy, budowanie życiowej filozofii na własnym przypadku nie jest rozsądne wink
            • konsta-is-me Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:49
              Tak sie zastanawiam, kiedy zwiazek upowaznia do "bycia powaznym"
              Tzn. po jakim czasie to nastepuje?
              Po roku, 10 latach?
              Albo po calym zyciu? 😀
              Pani najwyrazniej mocniej zaangazowana, ale po co byc w zwiazku, ktory z zasady rzeczy jest zapchajdziura?
              A jesli ktos szuka takowych, to ok, pod warunkiem, ze jasno stawia sprawe od poczatku, a tu najwyrazniej tak nie bylo.
              Wszystko jedno, czy ma sie 18 czy 40 lat.
              Pan okazal cos w rodzaju "nie planuje przyszlosci z toba i nie jestes nikim na serio".
              Dla mnie Wigilia, to nie to samo co oswiadczyny.
              To kolejny krok w zaciesnianiu zwiazku.

              4 miesiace to wystarczajaco dlugo, by zdecydowac, czy idziemy w kierunku"chcemy byc razem, chcemy tworzyc wspolna przyszlosc"-i nie oznacza to koniecznie "jutro idziemy do usc zaklepac termin".
              Jesli pan "nie wie" to znaczy tyle co"nie chce".
              Ile mozna udawac- mowie o kobietach-"nie zalezy mi"? - latami?
              A po co?
              Zeby byc kryzysowa narzeczona?

              • leyre1 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:54
                3-4 miesiace to wystarczajaco dlugo dla ciebie, dla tego pana nie jest.
                • konsta-is-me Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:49
                  No to niech pan okresli, ile jest i pani moze zdecydowac czy jej to odpowiada czy nie.
                  To jest przecietny czas, dla wiekszosci osob wystarczajacy, przynajmniej w jakims stopniu.
            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:34
              Ja nie buduję filozofii, po prostu podałam przykład w kontrze do wg mnie złośliwych wypowiedzi. Dla mnie w tym związku kuleje komunikacja. Czy pani jest zdesperowana, nie wiem, ale jakiegoś szczególnego uczucia pana do niej, nie widzę na podstawie tego wątku.
    • lady-z-gaga Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:19
      Czas jest pojęciem względnym, co dla jednych będzie mało, dla innych - dosyć, by się poważnie deklarować. Natomiast kluczowe jest wg mnie to, że państwo nie mieszkają jeszcze razem, a więc nie stanowią związku poważnego na tyle, by stawiać się na równi z najbliższą rodziną. Mają spędzić święta na wspolnym wyjeździe, upieranie się przy wspolnej Wigilii to dowód na to, że kobieta zdecydowanie próbuje przedobrzyćwink
      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:26
        Dokładnie.
      • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:41
        Ale nie wszyscy ze sobą mieszkają, a mimo to tworzą poważne związki. Zaraz się okaże, że jest jakiś jeden wzorzec stałego poważnego związku.
        Dla mnie jest to jasne, albo się kogoś kocha - wtedy chce się z num spędzać czas i przedstawić najbliższym, albo tylko spotyka dla rozrywki - wtedy się jest ostrożnym...Nie zapraszanie kogoś jest takim przejawem zachowawczości.
        • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:44
          niezapraszanie
    • mdro Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:22
      Gdyby sytuacja była typu "dziewczyna/chłopak nie mają gdzie spędzić Wigilii/BN" bo rodzina pokłócona/za daleko/cokolwiek, to faktycznie byłabym zdziwiona niezaproszeniem/nieprzyjęciem zaproszenia. Albo gdyby związek był już w poważnej fazie (typu mieszkanie razem), choć tu z kolei mogłoby być zdziwienie/foch ze strony "opuszczonych" rodziców, gdyby sytuacja wynikła nagle. Okazją do mniej zobowiązującego spędzenia czasu z rodziną swojej dziewczyny/chłopaka mógłby być drugi dzień świąt, tradycyjnie przeznaczony na odwiedziny znajomych czy dalszej rodziny.

      Niemniej dziewczynie jest pewnie przykro, bo pewnie miała nadzieję, że są już na dalszym etapie, niż czuje to chłopak. Na jego miejscu bym zaproponowała spotkanie w święta (oczywiście jeśli mu zależy, bo może już nie?).
      • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:24
        No w święta mają wykupiony hotel w górach - do sylwestra. Zaplanowany wyjazd jakiś czas temu. Nie wiadomo jednak czy teraz coś z tego wyjdzie.
      • lady-z-gaga Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:26
        rany, przecież w pierwszym poście stoi jak byk, że w pierwszy dzien świąt razem mieli wyjechać, czy to jeszcze mało? wigilię każdy może spędzić z rodzicami i rodzeństwem, nikt nie powinien być obrażony, skoro pani nie ma statusu oficjalnej narzeczonej, to na czym polega uraza? że w ten jeden wieczor nie będzie u boku swojego partnera? strach pomyslec, co będzie odwalac, jak już tą narzeczoną zostanie
        • mdro Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:44
          A, ok, jakoś mi się zakodowało, że ,wyjazd sylwestrowy. No to tym bardziej nie rozumiem focha - jeśli chłopak na święta wyjeżdża z dziewczyną, to chyba dość normalne, że w Wigilię chciałby być z rodzicami (dziadkiem, babcią, rodzeństwem)?
          • mozambique Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:51
            30to-parę-latek ?
            znam i znałam ich kilku - zaden nie stawiał wyzej rodziców ani babci nad aktualną seksualną partnerke, jesli oczywiscie na partnerce mu zależało
            tym bardizje jesli nie mieszkali razem
            • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:54
              Nie był w stanie wytrzymać doby bez przytulenia ukochanej?! OMG, ale gimbaza.
              • mozambique Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:02
                nie , po prostu mlody zdrowy męzczyzna zna ciekawsze sposoby spedzania wieczorów niz kilkugodiznna kolacja z babcią , i nie o przytulenie tu chodzi a rozne wspolne aktywności , o których dwukrotne rozwódki powinny chyba chociaz pamietac
                • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:07
                  Wigilia jest raz w roku, prawda? Dzieci są uczone przestrzegania pewnych zwyczajów i konwencji, dorośli mężczyźni tym bardziej powinni je znać. Naturalnie, pan może woleć ów czas spędzić z nową panią, a jednocześnie przyjechać do rodziców i uśmiechać się do babci przy karpiu i choince. Pani mu nie ucieknie, sądząc po jej wieku i poziomie zaangażowania.
                  • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:41
                    Każdy dzień jest raz w roku. Tak to z tym rokiem bywa...
            • mdro Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:20
              Z partnerką zaplanowali wyjazd w święta. A trzydziestolatkowie też uczucia rodzinne mają. Oczywiście, że obiad u cioci pewnie by przegrał ze spotkaniem z dziewczyną (i pewnie przegrał i w tym wypadku), ale wizja wigilii z rodzicami dziewczyny była zapewne mniej atrakcyjna niż z własnymi - jeśli już w takich kategoriach to rozpatrywać.
    • deelux Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:29
      Myślę, że oboje zachowują się jak dzieciaki. Niezapraszanie się na Wigilię jakoś rozumiem. Może to za wcześnie. ALE ja na ich miejscu umowiłabym się np.na I lub II dzień świąt.

      Jeżeli po 3-4 miesiącach "chodzenia" spierają się i strzelają fochy o takie rzeczy, to przyszlości im nie wróżę.
      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:33
        Przecież umówili się, że wyjadą w 1. dzień świąt. To mało?!
        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:38

          czyli na seks (bo nie wierzę, że teraz seksu nie ma, albo że na wyjeździe nie będzie) pan uważa związek za zaangażowany, ale na wspólne spędzenie Wigilii nie ?
          Cudne big_grin
          • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:40
            OMG, wychodziłaś za mąż za każdego faceta z którym uprawiałaś seks? Poziom zaangażowania nie ma nic do tego, a panienka już nie taka wiośniana jak będzie cisnąć na klimaty familijne, to spłoszy kandydata.
            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:45
              Prawiesmile
            • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:45

              a ty wychodziłas za każdego faceta, który spędził z tobą u rodziców jakąś rodzinną uroczystość ? (albo ty u jego rodziców) ?
              • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:53
                No ja tak - za tego jednego, który został zaproszony, jako już mój narzeczony tongue_out
                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:55
                  Ależ świetnie Ci się życie ułożyło...byłaś już narzeczoną...
              • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:53
                Hm... w zasadzie tak. Plus konkubent, oczywiście ale to dopiero jak zamieszkaliśmy razem.

              • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:15
                Jedynym facetem ktory spedzal ze mna Wigilie u rodzicow byl moj mąż.
                U nas jest zwyczaj ze na święta to sie zaprasza osoby juz konkretnie zaangazowane w rodzine, a nie kazdego z kim sie akurat sypia czy spotyka.
                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:57
                  Naprawdę sypiacie czy sypiałyście z kim popadnie? Oj, nieładniesmile
                  Może panna z tych cnotliwszych, co to sypia z jednym wybrankiem swego serca.
                  Ja, jak już z kimś sypiała, byłam zaangażowana, jak na wigilię do teściowej nie szłam, to tylko dlatego, że nie miałam na to ochoty.
                • capa_negra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:35
                  Nigdy na naszych wigiliach nie było nikogo, kto w jakimś stopniu nie należał już do rodziny. W moim przypadku był to mąż w roli narzeczonego. Teraz/od ubiegłego roku syn stryjecznego brata przywozi swoją kobietę z którą jest od 5 lat, zaplanowany ślub. Na wigili jest więc tylko rodzina i "omałaco" rodzina. Pierwszy dzień świąt jest również czysto rodzinny. Partnerzy, którzy "rokują" zapraszani są w drugi dzień świąt i z tego rozwiązania korzysta jeden siostrzeniec. Nikt nie zaprasza aktualnych "współspaczy"
                  • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:43
                    Kategoria dość żenująca. "Omałoco" rodzina to nadal nie rodzina.
                    • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:59
                      Jak to się mówi "między ustami a brzegiem pucharu wiele rzeczy może się zdarzyć" i wcale nie oznacza, że ktoś - nawet jak były zaręczyny to wejdzie do rodziny
                      • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:37
                        To akurat każdy dobrze wie, tym bardziej nie ma co przesadzać z tym puszeniem się. Żal mi tej dziewczyny, jakoś Twojego kuzyna mniej, choć z drugiej strony mogłaby mieć trochę więcej godności.
                    • capa_negra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:08
                      Wiesz ja bardzo kocham moją rodzinę i bardzo lubie kandydatki/ów na nowych jej członków, ale dopóki sami zainteresowani nie określają siebie jako rodziny to nie zmienia to faktu że rodziną nie są - w tym kotekście żartobliwie używam określenia "omałoco" i nie ma ono negatywnego wydźwięku. I obojętnie czy komuś się to podoba czy nie, w rodzinie nie oczekujmy przy wigilijnym stole osoby, którą jakiś facet z rodziny aktualnie od 3 miesięcy "kocha". Jakoś dziwnie, już któreś pokolenie dobrze to się sprawdza. Jest wiele innych okazji, kiedy można spotkać się z aktualnym partnerem/partnerką. Co do meritum wątku to uważam, że pani z oczekiwaniami wspólnej wigilii po 3 miesiącach znajomości coś się porypało i to mocno.
                  • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:43
                    Tak samo u nas i nigdy nie myslalam zapraszać albo tym bardziej wpraszać się do partnera, nawet jeśli jesteśmy para. Cztery miesiące to tyle co nic, to znaczy istnieje możliwość ze relacja stanie się bardzo poważna bardzo szybko (np szybkie zaręczyny, mieszkanie razem) ale to jest rzadkie i raczej od razu wiadomo jak się komuś przytrafi.

                    A pani się spieszy do stabilizacji a jej fochy to najlepszy sposób żeby przepłoszyć kandydata (czuc desperację dość mocno)
                    • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:45

                      czy ty nie możesz zrozumiec, że być może dla pani wspólna wigilia to NIE deklaracja zobowiązania się na całe życie, ale zwyczajny ludzki, kulturalny gest, świadczący tylko i wyłącznie o gościnności ?
                      • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:54
                        No ok, ale ona powinna zrozumieć, że on ma inne podejście. I nie powinna mieć focha, że odmówił.
                        • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:08
                          arwena_11 napisała:
                          > No ok, ale ona powinna zrozumieć, że on ma inne podejście. I nie powinna mieć f
                          > ocha, że odmówił.

                          Czyli podejście faceta ponad wszystko? big_grin
                        • leyre1 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:16
                          arwena_11 napisała:

                          > No ok, ale ona powinna zrozumieć, że on ma inne podejście. I nie powinna mieć f
                          > ocha, że odmówił.

                          Czemu nie powinna? Nie wolno jej miec innego podejscia, nie zgadzac sie z facetem i miec focha?
                      • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 22:55
                        Rozumiem inne podejście ale nie rozumiem focha.

                        Jak koleś tłumaczy ze wiesz miło mi ale u nas to jest intymna sytuacja i zaraz matka zacznie się dopytywać kiedy wnuki a przede wszystkim przezywać ze oto objawia jej się przyszla synowa, może nie szargajmy jej nerwów dopóki sami się nie namyslimy co i jak wink o co tu się fochac?
          • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:17
            W seks sa zaangazowani tylko oni dwoje. Wigilia u rodzin angazuje takze te rodziny, na co mozna nie byc gotowym, jak najbardziej.
            • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:19
              dziennik-niecodziennik napisała:
              > Wigilia u rodzin angazuje takze te rodz
              > iny, na co mozna nie byc gotowym, jak najbardziej.


              Zjedzenie z kimś uroczystej kolacji to taaaaakie zaangażowanie. Pewnie ze 2 lata przygotowań trzeba, żeby się nastawić psychicznie big_grin
              • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:22
                To nie jest tylko uroczysta kolacja. To czas dla rodziny. Wlaczenie w to kogoś oznacza wlaczenie do rodziny.
                • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:24
                  dziennik-niecodziennik napisała:
                  > To czas dla rodziny. Wlaczenie w to kogoś
                  > oznacza wlaczenie do rodziny.

                  Może u Ciebie big_grin
                  • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:26
                    Widocznie u pana z watku rowniez. Kazdy ma swoje tradycje.
                    • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:29
                      dziennik-niecodziennik napisała:
                      > Widocznie u pana z watku rowniez. Kazdy ma swoje tradycje.


                      No właśnie - u pana. Może u pani nie - i co wtedy? Musi być jak u pana?
                      • lusitania2 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:41
                        araceli napisała:

                        > No właśnie - u pana. Może u pani nie - i co wtedy?

                        wtedy, to pani (i pan), powinna sobie przemyśleć, na jakie ustępstwa jest w imię bycia w związku z drugą osobą, jest gotowa iść.
                        R.e.a.l.n.i.e, bo na "ma być tak, jak ja chcę " i fochu, to jak widać, daleko nie zajedzie.
                        • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:44
                          lusitania2 napisał:
                          > R.e.a.l.n.i.e, bo na "ma być tak, jak ja chcę " i fochu, to jak widać, daleko
                          > nie zajedzie.


                          A pan na 'to oczywiste, że ma być tak jak ja chcę' gdzie zajedzie? big_grin
                          • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:46
                            A ty się wychasz ludziom do domu w ich szczególne momenty jak cię nie proszą?

                            Może u mnie urodziny babci-seniorki rodu to wesoła otwarta imprezka Wiec jak słyszę ze u ciebie szykuje się podobna rocznica to proponuje ze wpadnę a tu się okazuje ze dla was to szczególny moment spędzany w najbliższym gronie rodziny. Jak się nie wepcham na sile to będzie zle bo jest po twojemu?
                            • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:48

                              ona nie wpycha się ze swoja osobą do niego, ona przekazała mu tylko zaproszenie swoich rodziców na wigilię do jej domu.
                              • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:47
                                Ok ale dla niego to krępujące i ja np go rozumiem bo tak samo postrzegam takie sprawy jak wspólna gwiazdka. Chyba chodzi o brak komunikacji właśnie, być może pan mógł lepiej wyjaśnić swoje powody a i pani zamiast się fochac mogłaby ochłonąć i rozpatrzeć jego racje. Jeśli się oboje jakoś nie ogarną to nie wróżę im świetlanej przyszłości.
                                • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:10
                                  herca napisała:
                                  > Ok ale dla niego to krępujące i ja np go rozumiem bo tak samo postrzegam takie
                                  > sprawy jak wspólna gwiazdka. Chyba chodzi o brak komunikacji właśnie, być może
                                  > pan mógł lepiej wyjaśnić swoje powody a i pani zamiast się fochac mogłaby ochło
                                  > nąć i rozpatrzeć jego racje. Jeśli się oboje jakoś nie ogarną to nie wróżę im ś
                                  > wietlanej przyszłości.

                                  Czyli w ich związku ma być tak jak pan to widzi? Ona zawsze ma 'rozpatrywać' jego racje a on jej nie?
                                  • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 23:02
                                    Z czego tu wnioskować ze zawsze pan? Akurat mamy sytuacje ze dana sytuacja w jego rodzinie jest mega ważna a u niej tak sobie ważna. DLa mnie logiczne jest ze jak szukam z kimś kompromisu to nie wybieram na ślepo rozwiązania po równo tylko porównuje racje obu stron.
                                    Może przy wyborze miejsca na urlop on lubi i góry i morze a ona kocha morze, to co, obowiązkowo pół na pół bo inaczej jego się nie liczy?

                                    Mało mądre mi się wydaje (a napewno jest to nieuzasadnione) rozciąganie jednego konkretnego przypadku jako regule.
                                    Jak zaoferuje ze może ugotuje ogórkowa na obiad a mój gości wyzna od biedy zje ale bardzo lubi żurek to zjedzonym razem ten żurek i będzie fajnie.
                                    Już nie mówiąc o tym ze w normalnym związku raz jedna strona ustepuje a raz druga, nic wielkiego.
                              • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:04
                                Ale oczekiwała też że pójdą razem do niego.
                        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:45

                          poprawka - powinno być w liczbie mnogiej "daleko nie zajadą", bo pan w ramach focha, chce zrobic jej na złość i sam pojechać na ten świąteczno-sylwestrowy wyjazd.
                      • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:48
                        Jesli chodzi o wizyte u jego rodzicow - tak. Ciezko zeby bylo tak jak chce dziewczyna.
                        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:49

                          a jesli chodzi o wizytę u jej rodziców ?
                          • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:52
                            No pan postanowil nie skorzystac z zaproszenia. Przymusu nie ma.
                            • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:19
                              dziennik-niecodziennik napisała:
                              > No pan postanowil nie skorzystac z zaproszenia. Przymusu nie ma.

                              Jakież to proste! W związku nie trzeba absolutnie nic robić czego oczekuje druga strona. Jaśnie pan nie chce - jaśnie pan nie musi big_grin

                              Radzę kobiecie wiać.
                              • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 22:09
                                Nie histeryzuj. Wieeeele razy sie tu czytało ze do teściów jezdzi maz z dzieckiem, bo emama checi nie ma - i wszyscy temu przyklaskiwali.
                                A tu wielkie ajwaj, bo pan nie chce spedzic swiat ze swoja trzymiesieczna podrywka...
                                • leyre1 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 22:14
                                  dziennik-niecodziennik napisała:

                                  >
                                  > A tu wielkie ajwaj, bo pan nie chce spedzic swiat ze swoja trzymiesieczna podry
                                  > wka...
                                  >
                                  Przeciez chce, mieli w planach razem wyjechac wlasnie w BN
                                  • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 22:31
                                    No to z jej rodzina nie chce. Bo patrzcie ludzie, woli ze swoja. Szok po prostu.
                                  • 3-mamuska Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 22:50
                                    leyre1 napisał(a):

                                    > dziennik-niecodziennik napisała:
                                    >
                                    > >
                                    > > A tu wielkie ajwaj, bo pan nie chce spedzic swiat ze swoja trzymiesieczna
                                    > podry
                                    > > wka...
                                    > >
                                    > Przeciez chce, mieli w planach razem wyjechac wlasnie w BN


                                    Tak sobie pomyslałam ze tu nie chodzi o spędzaniu świat razem skoro tylko wigilie maja byc oddzielnie.
                                    A raczej o to ze pani nie jest dosc dobra/poważnie traktowana zeby spotkac wzajemnie swoje rodziny.
                                    Bo o ile pani na boku do bzykania jest ok, to już do rodziny jej nie zabiera ani nie wpadnie po wigilii do niej do domu. Bo boi sie ze chyba ze oświadczyn oczekują.
                                    A są na tyle dorośli ze wiadomo ze maja kogoś i po co sie ukrywać. To raczej około 20-stki przyprowadzenie chłopaka moze byc brane za poważne. A tu dorośli ludzie żyjący własnym życiem.
                                    Tym bardziej ze rodzina zna ja i jego, juz u nich bywała i jadła.

                                    Może tak mysle bo wigilia nie jest az tak ważna ze jest deklaracją, zwłaszcza u dorosłych ludzi bo są samodzielni , No i prawie co roku spędzamy z kimś obcym kiedy jeszcze mieszkaliśmy z ludźmi to i sympatie lokatorów sie zmieniały.
                                    • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 23:11
                                      Właśnie wyglada na to ze ta pani ma problem bo bzyka się z kolesiem którego zna od trzech miesięcy i uważa ze z racji tego powinien ja zaliczać do rodziny.
                                      Wiele ludzi (niezależnie od płci) traktuje te dwie sprawy dość odrębnie i wg mnie jest to pochopny wniosek i wydaje mi się raczej dziwne spodziewanie się traktowania takiego bzykanka jako czegos w rodzaju deklaracji oświadczyn.

                                      Jeśli ta pani chce się bzykać wyłącznie z przyszłym mężem i bzykanie się bez deklaracji jej osobiście uwłacza to nie rozumiem dlaczego chodzi do łóżka ze świeżo poznanym panem, bez uprzednich zaręczyn. Hmmmmm?
                          • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:51
                            Może u niego (tak jak u mnie) wigilia to większa impreza i wizyta na kolacji u innej rodziny uniemożliwia pełne uczestnictwo u siebie. I stara matka/babka/ciotki będą się pytać u kogo to spędza wigilie bo jak u panny to znaczy ze narzeczona i chcą poznać i dalej cała śpiewka. A za rok będzie lepiej wiadomo czy narzeczona czy może jednak nie. Niektórym więcej czasu zajmuje podjęcie takich życiowych decyzji.
                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:01
                  To rzeczywiście trochę się mija z wizją mojej wigilii, na którą zaprosiłabym partnera swojego dziecka a także osobę, która nie miałaby jej gdzie spędzić (np. koleżankę, znajomą córki). Nie rozumiem takiego pseudocelebrowania, jeśli oznacza ono wykluczenie czy ból osób, które chciałyby spędzić ten czas u mnie, bo ze swoją rodziną nie mogą 9albo nie chcą)
                  • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:15
                    Ale ona ma swoją rodzinę. Chciała i do niego i żeby on przyszedł do niej.
                    • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:17
                      I co z tego? Jak chciała, a jemu by na niej zależało, zaprosiłby ją.
                      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:23
                        Pan nie jest u siebie, wigilia jest u jego rodziców więc musi liczyć się z ich podejściem.
                        • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:31
                          To jest jakiś argument, choć ja akurat oporu rodziców nie rozumiem.
                      • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:51
                        Jakby pan robil wigilie u siebie, to pewnie tak. Ale nie robi i musi uwzgledniac zdanie gospodarzy.
    • ichi51e Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:29
      30 alt i poziom komunikacji 14 latka. Gratulacje dla rodzicow.
      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:34
        Mam szczerą nadzieję, że 30-latkowie nie dzielą się takimi pie... z rodzicami.
      • mozambique Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:38
        czyich ?
    • milamala Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:37
      Jezeli im zalezy na sobie powinni to przegadac. Ona oczekuje najwyrazniej czegos bardziej powaznego, on mniej. Mozna sie dogadac jak sie chce, pytanie czy sie chce.
      Na jego miejscu bym z panna pogadala, wyjasnila jej co i jak i poprosila o jej punkt widzenia i wspolne okreslenie "i co z tym fantem teraz zrobimy". Dogadamy sie, bo chcemy byc ze soba, czy lepiej sie pozegnac bo nam nie po drodze.
    • snakelilith Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:40
      Ja myślę, że tu obie strony mają ścisk doopy, ale bardziej na..rane w głowie mam ten chłopak. Nie widzę bowiem przeszkód by na wigilię zaprosić kogoś, kto nie należy do rodziny, a jest tylko znajomym, sąsiadem, kolegą, koleżanką, czy po prostu kim to akurat się przypałętał. Po kiego diabła bowiem ta tradycja pustego talerza przy stole? Więc dlaczego nie miałby być dla dziewczyny, z którą idzie się aktulanie do łóżka? Ludzie, to przecież tylko odświętna kolacja, a nie obietnica ślubu. Znowu więc mamy przerost formy nad treścią, jak cała ta bożenarodzeniowa szopka. Pozoranctwo i dulszczyzna. Boże drogi, jakie szczęście, że siedzę sobie na urlopie, popijam winko i mam cały ten "rodzinny" cyrk głęboku w odwłoku.
      • mdro Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:46
        Jaka "dulszczyzna"? Że chłopak chce spędzić Wigilię z własną rodziną, a nie z rodziną dziewczyny?

        Też nie widzę problemu, by zaprosić na Wigilię nawet całkiem mało znaną osobę, ale ona niekoniecznie musi chcieć to zaproszenie przyjmować...
        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:55

          z tym że odmowa spędzenia wigilii nie oznacza, że chłopak chce ten dzień spędzić z rodzicami, ale, że dziewczyna nie jest dla niego bliska i nie traktuje związku poważnie (tak wynika z deklaracji faceta, nie z naszych domysłów, ani oczekiwań dziewczyny).
          • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:10
            Na ten moment on nie wie jak traktuje - na poważne deklaracje jest dla niego za wcześnie.
        • 3-mamuska Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:53
          mdro napisała:

          > Jaka "dulszczyzna"? Że chłopak chce spędzić Wigilię z własną rodziną, a nie z r
          > odziną dziewczyny?
          >
          > Też nie widzę problemu, by zaprosić na Wigilię nawet całkiem mało znaną osobę,
          > ale ona niekoniecznie musi chcieć to zaproszenie przyjmować...
          >


          A potem wysyp wątków, od 14 lat spędźmy święta .... co roku jezdzimy do teściów
      • lady-z-gaga Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:54
        Zgadzam się, że to tylko odświętna kolacja i gdyby ktoreś z nich nie miało własnej rodziny (albo miało, ale daleko), mogliby spokojnie i bez zobowiązań spędzić ją razem. Jaki jednak sens, żeby facet zostawiał w ten wieczor rodziców, rodzeństwo i gnał do rodzicow dziewczyny, z ktorą zresztą następnego dnia wyjeżdża na tydzien co najmniej? Po co miałby ją koniecznie zapraszać do siebie, co w pewien sposób "ustawia" przebieg wieczoru, bo inaczej wygląda Wigilia w gronie najbliższej rodziny, a inaczej - z obcym? Można, pewnie, ale po co?
        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:57

          a dlaczego uważasz, że wigilia u dziewczyny byłaby "zamiast" wigilii w rodzinnym domu ?
          Może godziny byłyby rózne i udało się spędzić obie wigilie ?
          • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 13:58
            Etap objeżdżania wigilijnego, żeby rodzicom i teściom nie było przykro to dopiero po ślubie. Po 3-4 miesiącach znajomości takie napinanie się jest zbędne.
          • lady-z-gaga Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:06
            >Może godziny byłyby rózne i udało się spędzić obie wigilie ?

            No i znow nasuwa się pytanie "po kiego grzyba? " smile wychodzić z własnej rodzinnej Wigilii, żeby odwiedzić rodzinę partnera, z ktorym się randkuje od 3-4 miesięcy? i z ktorym jutro się wyjeżdża na święta i Nowy Rok? po co właściwie? dla podkreślenia powagi wzajemnych zobowiązań? bo jesli jedna strona tak się przy tym upiera, to znaczy, że wspólna Wigilia jest dla niej jakimś symbolem, a skoro tak, to facet prawidłowo to ocenił - nie jako po prostu Wigilię, ale jako deklarację.
            • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:12
              lady-z-gaga napisała:
              > No i znow nasuwa się pytanie "po kiego grzyba? " smile wychodzić z własnej rodzinn
              > ej Wigilii, żeby odwiedzić rodzinę partnera, z ktorym się randkuje od 3-4 miesi
              > ęcy? i z ktorym jutro się wyjeżdża na święta i Nowy Rok? po co właściwie? dla p
              > odkreślenia powagi wzajemnych zobowiązań?

              No na przykład, żeby odgonić od panny wścibskie ciotki co to się natrętnie dopytują kiedy kawalera przyprowadzi big_grin
            • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:19
              Oczywiscie ze chodzi tu o deklaracje.
              • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:26

                ale deklaracje pt. "Jesteś dla mnie ważna", a nie "zostań moją żoną" !
                • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:36
                  > ale deklaracje pt. "Jesteś dla mnie ważna", a nie "zostań moją żoną" !

                  o wlasnie! zgadzam sie, dobrze napisane.
                  ja chyba nigdy nie spedzilam z rodzina mojego meza swiat zanim nie bylismy malzenstwem (i vice versa), ale ze wzgledow logistycznych - 1500km odleglosci ... zapraszani zawsze bylismy nawzajem i przez kilka lat wcale nie oznaczalo to oswiadczyn, tylko deklaracje "jestes dla mnie wazna", jak ladnie Iwonia napisala.
                • lady-z-gaga Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:03
                  >ale deklaracje pt. "Jesteś dla mnie ważna", a nie "zostań moją żoną" !

                  "Jesteś dla mnie ważna i będę to okazywać w taki sposób, jaki Ty wybierzesz" wink
                  • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:08
                    > "Jesteś dla mnie ważna i będę to okazywać w taki sposób, jaki Ty wybierzesz"


                    "Jesteś dla mnie ważna i będę to okazywać w taki sposób, jaki JA wybiorę" wink
                    • lady-z-gaga Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:16
                      widać, że ani jedno, ani drugie nie brzmi dobrze smile w takim razie może najlepiej iść utartymi szlakami i trzymać się tzw zwyczajowych norm, wg ktorych przerost formy nad treścią nie jest wskazany w związkach dorosłych ludzi smile
                    • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:20
                      Jesteś dla mnie ważna, więc postaram się, żebyś i ty, i ja byli zadowoleni. Wybierzemy tak, żeby było dobrze.
                      • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:37

                        oki, to powyższe zdanie było adekwatne do opisywanej sytuacji wink
                        a to, co wy napisałycie, to TAK powinno być w normalnym związku.
                • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:55
                  Widocznie pan nie jest gotow na taka deklaracje. To zaledwie paromiesieczna znajomosc.
    • iwles Arwena 19.12.17, 13:59

      a weź powiedz cos więcej o jego byłych dziewczynach ? Czy jakakolwiek kiedykolwiek dostapiła zaszczytu wspólnej kolacji z rodzicami chłopaka ?
      • arwena_11 Re: Arwena 19.12.17, 14:11
        Ale w sensie Wigilii czy zwykłej kolacji? Wigilii żadna. Na kolacji czy zwykłym obiedzie pewnie kilka. Dziewczyna też bywała na zwykłych kolacjach.
        • mozambique Re: Arwena 19.12.17, 14:17
          no wlasnie , zadnej jak widac nie traktował poważnie
        • elf1977 Re: Arwena 19.12.17, 15:06
          To rodzina królewska?
          Strasznie się izolujecie od innych. Nie to, żebym uwielbiała spędzać wigilię z obcymi, ale pozostawienie dziewczynie wyboru byłoby miłym gestem.
          Ja się wyłamię i napiszę tak, po 3 miesiącach spotykania się, dorośli ludzie są w stanie ocenić, czy są sobie bliscy i w jakim stopniu im na sobie zależy. Tutaj chłopak manewruje, bo trzyma dziewczę w odwodzie.
          • rosapulchra-0 Re: Arwena 19.12.17, 15:36
            Nie-e, to tylko takie życzeniowe arweny paplanie smile
            • arwena_11 Re: Arwena 19.12.17, 16:09
              Jak widać w wątku, nie tylko u mnie w rodzinie tak jest.
              • herca Re: Arwena 19.12.17, 17:00
                U nas w rodzinie tez nie zaprasza się "obcych", moi partnerzy (nie narzeczeni) w przeszłości nie bywali u mnie na wigilii ani ja u nich bo by mnie to krępowało. Mąż/narzeczony to co innego. Rozumiem ze dla niektórych to po prostu większa kolacja ale wy tez zrozumcie ze są rodziny gdzie ten dzień spędza się tylko w małym gronie. Po co się obrażać.
                • iwles Re: Arwena 19.12.17, 17:05

                  pomijam wigilię, ale w żadne święta? w żaden dzień ? żaden obiad, czy kolacja ?
                  • arwena_11 Re: Arwena 19.12.17, 17:16
                    Zwykłe - tak, w sensie nie proszone, tylko jak akurat ktoś był i była robiona kolacja/obiad.
                    • iwles Re: Arwena 19.12.17, 17:28
                      o Hercę mi chodzi smile
                      • herca Re: Arwena 19.12.17, 17:59
                        W święta owszem, tylko z wigilia tak mamy i z wielkanocnym śniadaniem. Ja zrozumiałam z wątku ze oni znają swoje rodziny tylko dziewczyna się uparła ze koniecznie wigilia.
                      • herca Re: Arwena 19.12.17, 18:11
                        A i my nie robimy proszonych obiadów rodzinnych chociaż nie krytykuje tego, po prostu my z tych przyziemniejszych zjadaczy chleba. Wiem po prostu ze np mój tata niezręcznie by się czuł na wigilii w towarzystwie jakiegoś mojego chłopaka z którym nie wiem czy się zarecze, może to głupie ale nie widzę powodu żeby tego nie uszanować. Również np urodziny mojej babci (już rodzinnej prababci) wolałabym spędzić bez noeopoxnanych chłopaków moich kuzynów właśnie po to by oszczędzić starowince emocji i ewentualnych pytań gdyby na przyszłych urodzinach dana osoba miała się wykruszyc.

                        Rozumiem ze może być piorun i po dwóch miesiącach wiadomo już ze to ta osoba ale może tez być po prostu super randkowanie a pewność przyjdzie po roku lub dwóch (albo jak u mnie trzech). Nie uważam ze straciłam nie bywając u moich teściów na wigilii zanim było już prawie-małżeństwo. Dla mnie są różne fazy razem.
                        Myśle ze jest ok jeśli ktoś uwaza inaczej ale już martwiłaby mnie obrażanie się i zamykanie na tłumaczenia o innym podejściu do rodzinnego spędzania świat.
                        Jeśli dla dziewczyny to nic szczególnego a dla chłopaka w rodzinie to jest bardzo szczególny dzień to odpuscilabym będąc nia (logicznie, jednej stronie mało zależy a drugiej bardzo - ustępuje ta dka której ten dzień mało znaczy). Jeśli dla niej to tez jest szczególne tylko ze ona już wie ze chce mu rodzic dzieci a chłopak uważa ze randkowanie i wspólne wyjazdu na ten moment to jest to to mamy większy problem.
                        • triss_merigold6 Re: Arwena 19.12.17, 18:15
                          Identycznie.
                          Z poprawką na to, że głęboko żenujące jest upupianie nastoletnio dorosłych ludzi i pisanie o 30-latkach per chłopa/dziewczyna.
                          • herca Re: Arwena 19.12.17, 18:28
                            Tez mi średnio pasuje to określenie wink
              • elf1977 Re: Arwena 19.12.17, 17:39
                Jak widać w wątku, jest różnie.
    • aguar Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:08
      Żal mi trochę tej dziewczyny. Bo jak chłopakowi zależy na dziewczynie, to próbuje zgadywać jej życzenia, żeby jej się przypodobać. A ten wie, że ona marzy o wspólnym spędzeniu Wigilii, a wcale mu nie zależy, żeby to jej marzenie spełnić, takim czy innym sposobem...Nie martwi się, że ona go zostawi, znajdzie sobie innego, który będzie chciał z nią Wigilie spędzać. Nie czuje, że trafiła mu się fajna laska i trzeba sobie ją zaklepać, póki mu ją ktoś inny zwinie sprzed nosa. Raczej ma podejście jak nie ta, to inna. Nie fajnie być na miejscu tej dziewczynysad
      • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:10
        Sa razem trzy miesiace. O ile nie byl to sycylijski piorun to naprawde jeszcze maja czas na deklaracje.
        • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:07
          Poważnie? Widać ja jestem jakaś inna...
          • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:12
            Przecież mają po 3 dychy na karku, a nie po 16 lat. Zauroczenie piękna rzecz, ale nie trzeba od razu wyrywać się z deklaracjami czy wyznaniami.
            • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:16

              to znaczy, że dopóki nie będzie oświadczyn, nie powinni spędzać czasu wspólnie z rodzinami ?
              30-latkowie mają się traktować własnie jak 16-latkowie, czyli popołudniowe spacery w parku, a potem każde do swojego domku i najlepiej w tajemnicy przed rodzicami, bo moga zabronić ?
              • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:19
                Ależ skąd. Mogą (i powinni) nie mieszkać z rodzicami i spotykać się u siebie, wyjeżdżać na weekendy, balować towarzysko i w ogóle przyjemnie spędzać czas razem. Mieszanie do tego rodzin w ogóle nie jest potrzebne.
                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:23
                  Lepiej trochę wmieszać te rodziny, bo czasem można się nieźle przejechać...
                  • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:24
                    W sensie, pani uzna że dawała za darmo i na próżno i poczuje się stratna?
                    • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:29

                      ale dlaczego nie mieszać w to rodzin ?
                      Jako matka byłabym strasznie zawiedziona, że syn przedstawia mi swoją dziewczyne dopiero po zaręczynach. To tak, jakby się bał mojej reakcji i nie miał do mnie zaufania tongue_out
                      • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:33
                        Też tak uważam.
                      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:34
                        Mówimy o 30-latkach. Po co miałby przedstawiać wcześniej? Nie muszą być zaręczyny, niech to będzie zamieszkanie razem czy ciąża.
                        • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:35
                          Dziwne podejście, naprawdę, dla mnie trochę niezrozumiałe.
                          • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:39
                            Spróbuję wyjaśnić: jeśli mieszkam sama, prowadzę jakieś życie towarzyskie, nie spotykam się ze swoim pierwszym w życiu chłopakiem i mam te 25+ lat, to wciąganie rodziców w każdy niuans emocjonalny uważam za doskonale zbędne.
                            • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:40

                              i tutaj własnie doszlismy do sedna: pani w tym momencie jest niuansem emocjonalnym. Aha.
                              • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:46
                                Na razie tak. Jest rozwijającą się znajomością, której rozwój próbuje desperacko przyspieszyć zamiast dać temu dojrzeć.
                                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:49
                                  Powinnam sprzątać, a głupoty czytam i piszę.
                                  Moje zdanie z racji braku czasu jest takie: guzik z tego będzie. Arweno, daj znać, jak się rozstaną.
                                  • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:11
                                    Jak się rozstaną dam znać - zobaczymy, chociaż ja też nie wróżę ich związkowi dobrze.
                        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:39
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Mówimy o 30-latkach. Po co miałby przedstawiać wcześniej?

                          a dlaczego nie ?
                    • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:32
                      Nie, w sensie, że rodzina to nadmuchane pajace, więc lepiej w tym układzie uważać.
            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:22
              Dlaczego nie? Mają się spotykać 10 lat, żeby rozmawiać o deklaracjach?
              To może im czasu nie starczyć...
              • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 22:15
                Nie dziesiec lat, ale rok chociaz. To akurat w sam raz.
            • konsta-is-me Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:35
              To ja tez jestem inna.
              Bo piorun, dla mnie oznacza zauroczenie w ciagu kilkunastu minut (szczesliwie tylko raz mi sie zdarzylo).
              I piorun rzadko bywa trwaly, wezcie to pod uwage.

              A akurat w "starczym" wieku 30 lat, tym bardziej nie warto tracic czasu.
              Poza tym z reguly ma sie jakies doswiadczenie i latwiej ocenic czy to osoba "do zycia" czy nic z tego nie bedzie.
              Naprawde, 30-tka to juz tylko niezobowiazujaca przyjazn, bo "bicia serca" sa dla nastolatkow tylko?
              Mnie sie wydaje, ze patrzycie z pozycji starych mezatek, przepraszam-cos w stylu "stary", dzieci i nieco skisla rutyna.
      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:11
        Przedawkowałaś komedie romantyczne + nie zauważyłaś, że nie rozmawiamy o chłopaku i dziewczynie, tylko dorosłych ludziach w okolicach 30. roku życia?
        • aguar Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:28
          "nie rozmawiamy o chłopaku i dziewczynie, tylko dorosłych ludziach w okolicach 30. roku życia? "
          No dobra, ja mam kilkanaście lat więcej więc z mojej perspektywy są dziewczyną i chłopakiem w typowym wieku do wchodzenia w związek.
        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:30

          no więc tym bardziej !
          30-latkowie mają za sobą jakąś przeszłość, doświadczenia i chyba prędzej będą wiedzieli, czego chcą, niż 18-latkowie. O, ci, to jak najbardziej wigilię powinni spędzać ze swoimi rodzicami.
    • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:09
      Jak dla mnie pan sie zachowuje normalnie. Nie ciaga sie na imprezy rodzinne swiezutko przywiazanych osob.
    • vi_san Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:15
      Zależy jak załatwione. Bo jeśli "Nie i nie ma mowy, ja Wigilię tylko z najbliższymi a ty rób se co chcesz!", to obcesowe i panna słusznie poczuła się potraktowana "z buta". A można by kwestię załatwić dyplomatyczniej, czyli "Wigilię każde ze swoimi rodzicami, tak, kochanie, oczywiście, że zadzwonię, w pierwszy dzień świąt wpadniemy na obiad do twoich rodziców, na podwieczorek do moich, już razem, i wieczorkiem wyjedziemy na wywczasy" - w takiej wersji foch [moim zdaniem] bezzasadny. A NIE WIEMY jak to ów pan pannie powiedział...
      • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:18
        Ale oni w pierwszy dzień świąt wyjechać mieli razem.
        • leyre1 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:21
          Czyli jej zalezy na tej nieszczesnej wigili? Darowalabym sobie na jej miejscu, ale ja zawsze takich okazji unikalam.
        • vi_san Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:23
          No toteż mówię - w ten pierwszy dzień świąt pierw pan do rodziców wybranki na obiad czy drugie śniadanie, potem, już z panną i jej bambetlami do jego rodziców na kawkę czy co tam z rozkładu dnia wyniknie, a potem razem na wywczasy. I problem znika, jak za dotknięciem różdżki czarnoksięskiej... Z tym, że przypuszczam iż panu do łba nie przyszło dyplomatyczne rozwiązanie, padło "w wersji pierwszej": ja w Wigilię z MOIMI najbliższymi a ty się powieś, albo rób co chcesz, bo ja mam to w zadku - i panna poczuła się [słusznie!] potraktowana jak dekoracja Wielkanocna w Boże Narodzenie - po prostu zbędna. Nawet jeśli chłopina nie koniecznie to właśnie miał na myśli, to mniemam, że tak mu właśnie wyszło.
          • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:24
            Panna nie jest sierotką, ma rodziców.
          • leyre1 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:26
            Ja na miejscu pani i pana te herbatki w BN tez bym sobie darowala. Po co?
            • vi_san Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:41
              Ty. Panna najwyraźniej jest bardziej rodzinna. Wolno jej, czy ma obowiązek być jak ty?
              • leyre1 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:32
                Pani jeszcze zdazy dpedzic wiele swiat (bardziej lub mniej udanych) z rodzina pana jesli zwiazek przetrwa a jesli nie to nic nie straci.
    • leyre1 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:19
      Akurat dobry czas zeby zobaczyc jakie maja podejscie do zwiazku, swiat, rodziny.
      Kobieta chcialaby po tym czasie znajomosci uczestniczyc w rodzinnym spedzaniu swiat a on uwaza ze to za wczesnie bo ona nieoficjalna narzeczona.
      Widac rozbiezbosc, zupelnie inne postrzeganie zwiazku na tym etapie, kazdy z nich ma swoje racje, maja do tego prawo.
      Osobiscie nie pasuje mi takie podejscie jak ma ten facet czyli jakies oficajalne zareczyny, ale tez ja bym nie nalegala na spedzanie swiat z jego rodzina ani jego z moja, generalnie wolalabym spedzic czesc swiat tylko z nim tak jak jest zaplanowane.

      • vi_san Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:31
        Ale facetowi wcale nie chodzi o "oficjalne" zaręczyny. Uznał, że trzy czy cztery miesiące spotkań, randek [i być może sypiania] to za mało, żeby dziewczynę wprowadzać do rodziny jako partnerkę. To, że jego rodzice ją poznali - to swoją drogą, ale jeszcze o niczym nie świadczy. Ba, abstrahując od sytuacji tu opisanej: znałam jedną ze stron w takiej sytuacji: para "była ze sobą" od czasów szkolnych, jakoś po maturze panny się oficjalnie zaręczyli, z zapraszaniem rodzin i połowy wsi, ze ślubem postanowili poczekać, aż chłopak skończy studia. No a on, w mieście studiując poderwał pannę. Pomieszkiwał z nią, oficjalnie "chodził", towarzystwo z roku wiedziało, że to wielkie uczucie... Ale jakoś do domu jej zaprosić nie chciał... Sprawa się "rypła" przypadkiem, sytuacja była paskudna, bo zarówno panna studentka jak i narzeczona były kantowane...
        A tu nie wiemy czy ów pan ma plany bardziej dalekosiężne wobec panny, czy spotyka się ot tak, bo jest fajnie i nie ma nic innego do roboty [nie pochwalam, ale bywa i tak].
        • leyre1 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:36
          vi_san napisała:

          > Ale facetowi wcale nie chodzi o "oficjalne" zaręczyny. Uznał, że trzy czy cztery miesiące spotkań, randek [i być może sypiania] to za mało, żeby dziewczynę wp
          > rowadzać do rodziny jako partnerkę. To, że jego rodzice ją poznali - to swoją drogą, ale jeszcze o niczym nie świadczy. Ba, abstrahując od sytuacji tu opisane
          > j: znałam

          Ale to wiemy, wiec po co to napisalas?


          > A tu nie wiemy czy ów pan ma plany bardziej dalekosiężne wobec panny, czy spoty
          > ka się ot tak, bo jest fajnie i nie ma nic innego do roboty
          >
          Nie wiemy jakie ma plany, on tez pewnie jeszcze nie wie, cos w tym niezwyklego? Czy ludzie musza sie okreslac na cale zycie po 3 miesiacach?

    • konwalka Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:24
      od lat zachodze w glowe, po diabla kobity tak sie garna do tej "jego rodziny"
      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:27
        Bo są na tyle nieautonomiczne, że czują silną potrzebę bycia zaakceptowaną przez potencjalnych teściów.
      • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:29
        Do jego jak do jego. Ale ona go ciągnie do swojej - po co na tym etapie?
        • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:32
          arwena_11 napisała:
          > Do jego jak do jego. Ale ona go ciągnie do swojej - po co na tym etapie?

          Bo może u niej inaczej obchodzi się to święto i naturalnym jest zapraszanie osób, z którymi jest się związanym - niekoniecznie pierścionkiem zaręczynowym?
          • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:39
            No możliwe. Ale powinna w takim razie nie strzelać focha na odmowę, prawda?
            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:14
              Nieprawda.
        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:33

          bo może w jej rodzinie wspólna wigilia NIE jest deklaracją zamążpójścia? a jest u nich na tyle fajnie, że chciałaby ten wieczór spędzić wspólnie? Bo może rodzina dziewczyny lubi go i jego obecność w żaden sposób nie będzie przeszkadzać w ich świętowaniu ?
          • kura17 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:40
            > bo może w jej rodzinie wspólna wigilia NIE jest deklaracją zamążpójścia?

            na przyklad w mojej absolutnie nie jest. w rodzinie meza (czesciowo niemieckiej) tez nie. i chyba nie znam zadnej rodziny, w ktorej by bylo. ja to sie na ogol musialam "wymigiwac" od wigili z roznymi panami, bo lubilam ja spedzac z moja rodzina (a zadne z nich nie mieszkal nawet blisko mojej rodziny).
        • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:14
          Sama powiedziałaś, że zaręczyłaś się po 2 miesiącach znajomości, dlaczego się więc dziwisz?
          • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:22
            Nie znajomości a od pierwszej randki. Znaliśmy się wcześniej jakieś 12-13 lat.
            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:27
              A ja się zaręczyłam z moim mężem po 2 miesiącach od pierwszego spotkania. A spotkaliśmy się 4 razy, bo mieszkaliśmy daleko od siebie. Od 14 lat jesteśmy udanym małżeństwem, mimo że nie chodziliśmy ze sobą latami, nie mieszkaliśmy ze sobą przede ślubem...Warto jednak czasem nie tak autorytarnie wygłaszać swoje sądy. Prawdziwa miłość szybko znajduje drogę do serc.
              Nigdy przed ślubem nie chciałam spędzać z rodzicami męża wigilii czy świąt, ale nie wyobrażam sobie, żeby mi odmówił zaproszenia do swojej rodziny, gdybym chciała się z nimi w tym dniu spotkać. Bo albo się kogo traktuje jak partnera, albo jak rozrywkę i odskocznię od nudy.
              • sumire Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:46
                Do serc tak. Ja się w moim starym zakochałam od pierwszego wejrzenia. Co nie zmienia faktu, że po 3 miesiącach nadal słabo go znałam i nie widziałabym sensu we wspólnej wigilii. Kogoś, kto by na to naciskał przy tak krótkim stażu, uznałabym za lekko zbyt "do przodu". Są ludzie - i jest ich dużo - którzy potrzebują trochę czasu na okrzepnięcie w związku, z rozmaitych przyczyn, i zmuszanie ich do przyśpieszenia jakichkolwiek wiążących kroków to często prosty sposób na zakończenie związku, zanim ten na dobre się zaczął smile
                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:51
                  Ale trzeba rozmawiać, tutaj chyba dziewczyna bardziej się angażuje.
                  Swoją drogą jej współczuję, musi mieć niskie poczucie własnej wartości.
                • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:23

                  sytuacja mogła wyglądać tak:
                  w domu u pani wspólne spędzenie kolacji wigilijnej NIE jest formą deklaracji. Jej rodzice, z czystej sympatii, zaprosili go na Wigilię, mogli np. na obiad w święta, ale oni przecież wyjeżdżają.
                  I teraz dziewczyna nie wie, co powiedziec rodzicom, dlaczego on NIE chce przyjść, mimo że został ZAPROSZONY.
                  Ja tam tu żadnej desperacji staropanieńskiej nie widzę. A tez głupio bym sie poczuła, gdybym w takiej sytuacji musiała rodzicom powiedzieć: nie przyjdzie, bo wiecie, nie traktuje mnie jeszcze powaznie, na razie mnie testuje i bawi się mną. Jak zobaczy, że spełniam jego oczekiwania, wtedy przyjdzie.
                  • lady-z-gaga Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:29
                    Rany, naprawdę taki macie tok myslenia? dlaczego nie "nie przyjdzie, bo chce pobyc ze swoją rodziną, szczególnie, że następnego dnia wyjeżdżamy" ? no ale to się wpisuje pewnie w tok myślenia tamtej panny, taka próba sił i sprawdzanie, jak mocną ma się pozycję.
                    • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:34

                      ale Arwena przedstawiła tok myślenia kuzyna. I nie było to "nie przyjdzie, bo chce po
                      > byc ze swoją rodziną, szczególnie, że następnego dnia wyjeżdżamy",

                      ale własnie konkretnie padło - nie, bo jeszcze za wczesnie na powazny związek i deklaracje.
                      • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:01
                        Widocznie facet tak czuje. Bywa.
                        • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:14

                          no i o to chodzi, przykre jest dowiedzieć się, iż pan uważa, że pani na dzień dzisiejszy, po 4 miesiącach bycia ze sobą, nie rokuje do jego standardów (przynajmniej na razie).
                          • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:23
                            Nie rokuje na przyszła żonę. Serio niektórym trochę dłużej zajmuje podjęcie tak ważnych decyzji niż cztery miesiące.
                            • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:30

                              no i dlatego nie mogę się nadziwić, że zwykłe kulturalne zaproszenie traktuje się jak deklarację ślubu.
                            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:43
                              Ja tam uważam, że jak facet jest naprawdę zakochany, będzie dążył i do zaręczyn, i do wspólnych wigilii, a zdeklaruje się tak szybko, że dziewczyna będzie się musiała zastanowić, czy aby nie uciec od wariatasmile
                              • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:47
                                Ale to chyba nie w wieku 30 tylko raczej 20. Mając ok 30 człowiek już inaczej patrzy na życie.
                                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:57
                                  Ciekawostka...
                          • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 22:24
                            Nie ze nie rokuje, tylko ze jeszcze nie jest wlasciwy czas. Nie ma co cisnac.
                  • leyre1 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:34
                    iwles napisała:

                    >
                    > sytuacja mogła wyglądać tak:
                    > w domu u pani wspólne spędzenie kolacji wigilijnej NIE jest formą deklaracji. J
                    > ej rodzice, z czystej sympatii, zaprosili go na Wigilię, mogli np. na obiad w ś
                    > więta, ale oni przecież wyjeżdżają.
                    > I teraz dziewczyna nie wie, co powiedziec rodzicom, dlaczego on NIE chce przyjś
                    > ć, mimo że został ZAPROSZONY.

                    > To swiadczy wlasnie o tym ze bardzo slabo sie znaja wiec madrze jest nie wychodzic z takimi zaproszeniami.
                    • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:43

                      wcześniej bywali u siebie w domach rodzinnych na proszonych kolacjach. I nie było żadnego "ale".
                      Więc zwyczajna kultura nakazuje, żeby zaprosić tez i na święta. Czy gdyby to była kolacja w 2 dzień świąt, tez byście uznały, że nie wypada? czy tylko wigilii to dotyczy ?

                      No i dla mnie to jest hipokryzja pana: nie może zaprosić dziewczyny, żeby razem z nim spędziła 1 dzień świąteczny wspólnie z jego rodzicami (albo odwrotnie), ale już mu nie przeszkadza, że i tak święta spędzą razem, z tym że bez rodziców. O co chodzi ? o obecność rodziców ?
                      • leyre1 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 16:52
                        iwles napisała:

                        >
                        > wcześniej bywali u siebie w domach rodzinnych na proszonych kolacjach. I nie by
                        > ło żadnego "ale".

                        Nie przeczytalam wszystkich postow arweny ale ilez tych proszonych kolacji w ciagu 3 miesiecy mogli byc?

                        Czy gdyby to była kolacja w 2 dzień świąt, tez byście uznały, że nie wypada? czy tylko wigilii ro dotyczy ?

                        A to juz zalezy od konkretnej rodziny, jak widac dla tego
                        Wigilia jest specjalna okazja

                        > No i dla mnie to jest hipokryzja pana: nie może zaprosić dziewczyny, żeby razem
                        > z nim spędziła 1 dzień świąteczny wspólnie z jego rodzicami (albo odwrotnie),
                        > ale już mu nie przeszkadza, że i tak święta spędzą razem, z tym że bez rodzicó
                        > w. O co chodzi ? o obecność rodziców ?
                        >
                        Widac o to chodzi
                      • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:19
                        Może na przykład o to ze na wigilii będą konserwatywni babcia z dziadkiem którzy poznawszy partnerkę chłopaka uczestnicząca we wspólnej wigilii uznają ja za przyszła synowa, może rodzice tez by takie uczestnictwo odczytali w ten sposób a chłopak nie chce dawać takich sygnałów swojej rodzinie bo po prostu nie wie na tym etapie czy chce się żenić czy nie. Jak dla mnie to wystarczająco dobry powód.

                        Bo jeśli za rok czy dwa przyprowadzi nowa dziewczynę to mama z babcia będą załamywać ręce nad tym co to za latawiec z tego ich syna a on noe chce ich martwić Wiec zaprosi tylko taka co to już będzie wiadomo ze ma być matka dzieciom itp. Tyle.
                        • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:45
                          Tak, o to chodzi, ale to smutne i mógłby dziewczynie głowy nie zawracać. Później chłopak będzie myśleć, czy się żenić, czy nie, następnie ją testować, jeszcze później myśleć czy to już dobry czas na dziecko...i panna pięknie się zestarzeje.
                          • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:51
                            Jakiej dziewczynie?! To stara baba jest, a nie dziewczyna, on też nie licealista. Spotykają się te 3-4 miesiące, a Ty już byś do ślubu prowadziła. Udusić się można z osaczenia.
                            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:58
                              Nie, raczej zalecam jej ucieczkę.
                              • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:32
                                No, może tupnąć i obrazić się zamiast pomyśleć rozsądnie, że przesadziła z żądaniem dowodów zaangażowania i trwałości znajomości.
                                • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 21:49
                                  Co ty pleciesz Triss. Zwykla swiateczna kolacja, razem z rodzina, w swieto, ktore z zasady ma uczyc dobra i milosci, jest wg ciebie zadaniem dowodow trwalosci zwiazku?
                                  Chyba ty i tobie w tym watku podobne, mialyscie w zyciu podobna desperacje, skoro posadzacie tak latwo dziewczyne. Widocznie to uczucie jest wam bardzo dobrze znane.
                                  • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 21:57
                                    To wg. Arweny na wigiliach w jej rodzinie bywają pary po zaręczynach/ślubie.

                                    Ja bym nie życzyła sobie <pomijam sytuacje typu bezdomny sierota podczas kataklizmu> jakiegoś świeżego dobiegacza czy nowej panny na rodzinnej świątecznej kolacji i tyle. Ani to brat ani swat, obca osoba, która za chwilę może zniknąć. Sama też się nikomu po 3 miesiącach znajomości nie wbijałam na imprezy rodzinne.
                                    • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 22:12
                                      triss_merigold6 napisała:
                                      > Ja bym nie życzyła sobie <pomijam sytuacje typu bezdomny sierota podczas ka
                                      > taklizmu> jakiegoś świeżego dobiegacza czy nowej panny na rodzinnej świątec
                                      > znej kolacji i tyle.

                                      Masz na celu pobicie jakiegoś rekordu w 'ja', 'ja', 'ja'?

                                      Każdy ma prawo tworzyć życie jak mu się chce - rodzina pana mają prawo 'świeżej dobiegaczki' syna nie widzieć na wigilii a rodzina panny może 'świeżego dobiegacza' córki widzieć. NIE MA UNIWERSALNEGO WZORCA.
                          • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:16
                            No widzisz Elf ze się rozumiemy tylko dka mnie bzykanie się z kimś na początku znajomosci bez deklaracji slubu jest fajne, w sensie ze dobrze mieć ileś znajomosci zanim się ostatecznie zdecyduje
                          • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:21
                            Np przed znalezieniem mojego jedynego mieszkałam z dwoma innymi chłopakami i traktowałam ich poważnie ale koniec końców to nie było jednak to i dzisiaj nie uważam ze mnie wybzykali i zostawili ani również ja ich, po prostu byliśmy młodzi i przeżyliśmy sporo pięknych chwil i każdy nauczył się czegoś o sobie chociaż nie mamy razem dzieci (na szczęście). I widzę powodu żeby moja babcia miałaby opłakiwać narzeczonych których mi samej nie żal (a nie zrozumiałaby). Taki punkt widzenia.
                            • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:45
                              Strach się bać, co będzie z babcią jak któreś z wnucząt się rozwiedzie z mężem/żoną. Będziecie ukrywać? Stwierdzicie, że były współmałżonek się przekręcił, byleby babcia nie dowiedziała się o rozstaniu?
                              • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 23:15
                                wink No cóż, pewnie lekko jej nie będzie ale czy chcesz powiedzieć ze ponieważ jest możliwe ze ktoś może się rozwieść należy przedstawiać babci wszelkich świeżo poznanych partnerów?

                                Ponieważ możliwe ze moje dziecko narażone będzie na drastyczny widok np wypadek drogowy, mam mu pokazywać drastyczne filmy itp? Podobna logika.
                                • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 09:11
                                  Rozumiem, że dla ciebie poznanie nowej osoby to tak drastyczna sytuacja jak trupy i wypadki. Ok, to w takim razie rozumiem opory tongue_out
                                  • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 09:26
                                    Nie wierze ze nie zrozumiałaś porównania, do tego nawet iq powyżej 100 nie jest konieczne
                                    • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 09:58
                                      Nie ma to jak jad wylewany przed wigilią...
                            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 09:56
                              Jakieś te wasze babcie skostniałe. Moja babcia (niestety, już świętej pamięci) chętnie poznawała moich chłopaków\narzeczonych. Jak jej nie chciałam pokazać na początku znajomości, zaczaiła się na mnie na ulicy i udawała, że wpadła na nas przypadkiemsmile
                              • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 10:11
                                Serio moje porównanie jest trudne do zrozumienia? To nie jad tylko uczulenie na prostackie przekrzywianie sensu wypowiedzi.

                                Wiem ze fajnie mieć otwarte babcie ale co zrobić ze niektóre są skostniałe. Zawsze można zrobić próbny test i z góry odsiewać kandydatów z tymi skostniałymi wink
                                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 10:52
                                  Po prostu ja mam pewien dysonans poznawczy, jak zawsze przede świętami, że w ludziach jest mnóstwo złości. Nie lubię obcych w domu, momentami jestem skrajnie nietowarzyska, ale gdyby moje dziecko chciało (podkreślam) przywieźć swojego partnera na wigilię, zgodziłabym się bez problemu. Bo wiedziałabym, że robi to z miłości. I w tym cały problem - chłop nie chce. A kobiecie się przykro zrobiło...
                                  • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 13:01
                                    Ja wiem i zgadzam się ze jak dziecko chce to niech przywozi. Tylko akurat dobrze rozumiem tego gostka bo sama tak mam ze na wesele do rodziny albo nawet na wspólne wakacje mogę wziąć ale żeby trzymiesięczna znajomość ciągać na kolacje wigilijna kiedy oboje mamy swoje rodziny to nie. Są różne stopnie zażyłości i ten wigilijny to dla części z nas tak jakby wyższe wtajemniczenie i nie ma się co obrazac. Dla jednych to jak wesele, dla innych jak oświadczyny. I może nie chodzić o to co on sam myśli tylko jak to będzie przyjęte przez resztę obecnych i może nie chce im po prostu fundować karuzeli bo wie ze wywoła to poruszenie. I dobrze.

                                    Za to widzę ze podkreślasz w dyskusji formę przekazania tego komunikatu dziewczynie i zdecydowanie jest to bardzo wazne. Bo niedelikatna odmowa mogła rzeczywiście urazić i o to tez może chodzić w tym fochu, przyznaje.
                              • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 11:03
                                To ja juz wole swoja skostniala wink
                                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 12:39
                                  Moja babcia była cudowna. Byłam jej ukochaną wnuczką, więc może miała troszkę fioła na punkcie mojego życia, ale to niegroźne.
                      • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:26
                        No nie na proszonych kolacjach to nie bywali. Zwykłe kolacje, obiady. Proszone to na imieniny itd.
                  • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:04
                    'Nie przyjdzie bo chce spedzic czas z rodzicami, zwlaszcza ze jutro wyjezdzamy".
                    • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:21
                      A jej pewnie rodzice trują ze jak to tak jechać z chłopem w święta, widać ze seksy będą a tu deklaracji z jego strony brak. Czyli dziewczyna "nie szanuje się" po staremu mówiąc. I ona może by już chciała deklaracji, i się fochuje ze chłopak nie jest pewien.
                      • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:32

                        nie projektuj, bo nie wiesz. Nawet Arwena nie wie.

                        A z chłopakiem jednak faktycznie coś nie halo, skoro ma pomysł wyjechania samemu, a dziewczyna jak chce, to niech się domyśli i do niego sama dojedzie.
                        W życiu nie latałam za chłopakami i na miejscu tamtej, kopnęłabym za takie coś pana w 4 litery.
                        • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 17:51
                          No ale to ona na razie z fochem powiedziała, że nie jedzie z nim. To co - on ma ją prosić? Łazić za nią? Bądźmy poważni. Podjęła decyzje, ale może zmienić jeszcze zdanie. Ja obstawiam, że jak ona nie zmieni zdania - to on też nie pojedzie i pobyt odda jednak siostrze.
                          • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:17
                            Na jej miejscu zdecydowanie zmieniłabym zdanie co do dalszego związku wink
                            • aguar Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:01
                              "To co - on ma ją prosić? Łazić za nią?"
                              Jeśli mu na niej zależy, to pewnie, że tak!
                              • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:36
                                Na razie jest wściekły. Co zrobi nie wiadomo.
                                • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:38
                                  Ale on może być wściekły, a dziewczyna nie?
                                  • mozambique Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 11:28
                                    wsciekly bo mu kilka dni swobodnego bzykania uciekają smile smile smile
                                    • arwena_11 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 11:30
                                      Ty naprawdę myślisz, że nie znalazłby chętnej na taki wyjazd?
                                      • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 11:36
                                        arwena_11 napisała:
                                        > Ty naprawdę myślisz, że nie znalazłby chętnej na taki wyjazd?

                                        Tak - da ogłoszenie w necie i setki chętnych się zgłoszą big_grin
                                      • mozambique Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 13:03
                                        nie wiem - panienka znana, sparwdzona w łóżku, zdrowa ( ??? tak gdybam) i jak widać wytresowana ze ma byc nienachalna i trzymać dziób na kłódkę - moze byc wartością dodaną na taki wyjazd

                                        a jak jeszcze płaci za siebie smile
                                        • herca Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 13:11
                                          Czyli wg ciebie panienka musi marzyć o ślubie po trzech miesiącach znajomosci bo jak nie to jest wybzykana przez gościa? Dziewczyny może bzykajcie się jak macie na to ochotę i z kim macie na to ochotę a nie w celu zapracowania sobie na zaręczyny w ten sposób. Wszystkim będzie prościej.
                                    • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 11:32
                                      Masz jakąś obsesję czy niedobory w tym zakresie?
                                    • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 11:36
                                      mozambique napisała:
                                      > wsciekly bo mu kilka dni swobodnego bzykania uciekają smile smile smile


                                      No i pani śmiała ingerować w jego sposób spędzania wigilii z mamusią i siostrą big_grin
                                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 09:57
                                  I to właśnie świadczy, że nie bardzo mu zależy.
                  • 3-mamuska Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:25
                    iwles napisała:

                    >
                    > sytuacja mogła wyglądać tak:
                    > w domu u pani wspólne spędzenie kolacji wigilijnej NIE jest formą deklaracji. J
                    > ej rodzice, z czystej sympatii, zaprosili go na Wigilię, mogli np. na obiad w ś
                    > więta, ale oni przecież wyjeżdżają.
                    > I teraz dziewczyna nie wie, co powiedziec rodzicom, dlaczego on NIE chce przyjś
                    > ć, mimo że został ZAPROSZONY.
                    > Ja tam tu żadnej desperacji staropanieńskiej nie widzę. A tez głupio bym sie p
                    > oczuła, gdybym w takiej sytuacji musiała rodzicom powiedzieć: nie przyjdzie, bo
                    > wiecie, nie traktuje mnie jeszcze powaznie, na razie mnie testuje i bawi się m
                    > ną. Jak zobaczy, że spełniam jego oczekiwania, wtedy przyjdzie.
                    >
                    >

                    100/100
                    • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:31
                      Jezusicku, 30-latka nie potrafi wygenerować komunikatu "Mamo, Tomek/Janek bardzo dziękuje za zaproszenie, ale nie będzie mógł przyjechać, ma swoje zobowiązania rodzinne".
                      Naprawdę wyrosło tak niegramotne pokolenie, że nie potrafią stopniować komunikatów, poziomów zażyłości i prowadzić small talk? Fakt, że ktoś został zaproszony, nie oznacza, że musi tłumaczyć się z nieskorzystania z zaproszenia.
                      • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:38
                        Ale czemu ona ma go usprawiedliwiać i to na dodatek niezgodnie z prawdą?
                        Bo arwena wprost napisała - nie o zobowiązania rodzinne chodzi, a o to, że panienka nie jest narzeczoną, więc nie jest godna dostąpienia zaszczytu.
                        • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 18:43
                          Nie usprawiedliwiać tylko udzielić rodzicom grzecznej i dyplomatycznej odpowiedzi, dlaczego pan nie przyjdzie do nich w wigilię. Odnośnie do prawdy - jest przereklamowana. Kult szczerości spowodowany przedawkowaniem poppsychologii i programów Ewy Drzyzgi?
                          Ów zaszczyt to zaproszenie pani na wigilię do pana rodziców.
                          • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:38
                            To nie dwulatek, żeby trzeba było za niego odpowiadać na zaproszenie, tylko 30-letni facet, który może chyba odpowiedzieć sam? Skoro to ona ma wymyślać grzeczne i dyplomatyczne odpowiedzi, bo panu się nie widzi, to bardzo nie halo.
                            A co do zaszczytu, to no właśnie - żaden zaszczyt, a zwyczajna kolacja wigilijna, a u nich taktowany jak zaszczyt i nie można go dostąpić bez wcześniejszego wtajemniczenia. W takim wypadku w ogóle nie widzę sensu dalszego związku, bo ewidentnie oboje różnią się podejściem ogólnie do życia i do związku w szczególności.
                            • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:43
                              Z tego co zrozumiałam, zaproszenie od rodziców pani zostało przekazane przez nią. Podziękowanie za zaproszenie może dotrzeć tą samą drogą.
                              U nich jest traktowane jako wyższy stopień wtajemniczenia albo po prostu jako bardzo kameralny wieczór rodzinny i tyle, ja rozumiem, że na wigilii ludzie nie chcą jakichś świeżych chłopaków/dziewczyn i czuliby się w ich towarzystwie skrępowani.
                              • aerra Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 19:51
                                W zasadzie to nie bardzo wiadomo jak z tym zaproszeniem było wink
                                Mi osobiście na uczestnictwie w takich imprezach rodzinnych to zależy średnio, natomiast podejście pana po prostu mi się nie podoba. Na szczęście to nie mój potencjalny partner, bo w takiej sytuacji nie pozostałby nim zbyt długo. A widać tu, że zdecydowanie nie rozmawiali na ten temat wcześniej i nagle się okazało, że rozmijają się i oczekiwaniami i podejściem.
                      • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 10:01
                        Bo rzeczywiście wiek świadczy o dojrzałości? A panowie po 4o, którzy dostają małpiego rozumu na widok krótkiej spódniczki i zostawiają starszą żonę, z którą spędzili 20 lat? Doświadczenie nie podpowiedziało, że to może błąd?
                        Z wiekiem ludzie nie stają się mądrzejsi, a rozmowa z drugim człowiekiem bez foch (pani) i wściekłości (pan) to trudna sztuka.
              • dziennik-niecodziennik Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 22:22
                A rodzice mojej przyjaciolki pobrali sie po pol roku znajomosci. Wielka milosc ich trafila. Po paru latach sie rozwiedli.
                Kazdy inaczej dojrzewa do kolejnych etapow zwiazku. Pani dojrzala, pan jeszcze potrzebuje czasu. Pani sprawa czy chce mu ten czas dac.
                • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 10:11
                  Tylko ta sytuacja nie bezpośredniego związku z małżeństwem.
    • aguar Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:34
      A może ona też wcale nie jest pewna czy chce wspólnej przyszłości z tym facetem. Tylko po prostu z jakiegoś powodu woli spędzić Wigilię jako kobieta będąca w związku z obiektywnie fajnym facetem, a nie jako singielka, znów sama. Może po to, żeby się dowartościować, albo ze względu na głupie pytania starych ciotek lub też aby zaimponować kuzynkom. Może dla niej to by było największą korzyścią z tego związku na tym etapie, podczas gdy dla pana seks i wspólne wyjazdy.
      • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:37
        aguar napisała:
        > A może ona też wcale nie jest pewna czy chce wspólnej przyszłości z tym facetem
        > . Tylko po prostu z jakiegoś powodu woli spędzić Wigilię jako kobieta będąca w
        > związku z obiektywnie fajnym facetem, a nie jako singielka, znów sama. Może po
        > to, żeby się dowartościować, albo ze względu na głupie pytania starych ciotek l
        > ub też aby zaimponować kuzynkom. Może dla niej to by było największą korzyścią
        > z tego związku na tym etapie, podczas gdy dla pana seks i wspólne wyjazdy.

        Właśnie też tak wcześniej napisałam - może pani chce uniknąć tłumaczeń w stylu "tak jestem z kimś ale to dla niego za wcześnie, żeby się pokazywać" big_grin
        • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:40
          A nie może powiedzieć, że to na razie luźna znajomość i są w fazie randkowania, a nie poznawania swoich rodzin?
          • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:42
            ale oni rodzinnie juz się znają. Dziewczyna bywała u w domu chłopaka, na różnych kolacjach też.
          • araceli Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:43
            triss_merigold6 napisała:
            > A nie może powiedzieć, że to na razie luźna znajomość i są w fazie randkowania,
            > a nie poznawania swoich rodzin?

            Łatwiej jest zaprezentować delikwenta niż się tłumaczyć.
      • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:37
        W takim razie traktuje pana b. instrumentalnie. Jeśli chce fasadowo pokazać się kuzynkom czy ciotkom z facetem, może kogoś wynająć, jak partnera na studniówkę.
        • aguar Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:42
          "W takim razie traktuje pana b. instrumentalnie."
          Tak jak Pan ją!
          • aguar Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:42
            pan, nie Pan
        • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:16
          Raczej on ją, jest dość dobra na seks, ale nie dość dobra, żeby bywać z nią jako partnerką.
          • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:22
            O jakim partnerstwie mówisz po 3 miesiącach spotykania się pary TRZYDZIESTOLATKÓW?
            To nie są dzieci, pani już nie w wieku kiedy komuś by na jej wianuszku zależało, pan też nie musi trzymać się kurczowo pierwszej dziewczyny. Przy całej fascynacji fizycznej, mogą na luzie i przyjemnie spędzać czas, poznawać się, zbierać wspólne doświadczenia, angażować się emocjonalnie stopniowo.
            • iwles Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:25

              3-4 miesiące. Przypuśćmy, że jednak 4, to juz o jeden miesiąc dłużej. Też za krótko ?
              A ty, po ilu miesiącach seksu na wyłączność i spotykania się, nawet w domach rodzinnych, z rodzicami przy stole, możesz mówić o facecie: partner ?
              • triss_merigold6 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:31
                Nie jestem miarodajna, biorąc pod uwagę, że jakieś wspólne święta były grane dopiero po zaręczynach/ślubie czy, jak w obecnym wypadku, po zamieszkaniu razem.
              • princess_yo_yo Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:39
                kiedy wiem ze to ktos z kim widze sie w kontekscie dluzszym niz nastepnych pare miesiecy dobrej zabawy, kiedy wiem ze mamy podobne podejscie do zycia, priorytety i ogolnie widze jakas przyszlosc w parze. 3-4 miesiace to dla mnie zdecydowanie za malo, zwlaszcza ze biorac pod uwage normalne uwarunkowania, prace i zainteresowania, moje wlasne plany ktorych nie wyrzucam do kosza bo nagle okazuje sie poznalam kogos na wiecej niz pare randek, oznacza to ze nie spedzilam z kims dostatecznie duzo czasu zeby dojsc do etapu myslenia o partnerstwie.
            • elf1977 Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 15:34
              Mogą, ale nie muszą, co?
      • lady-z-gaga Re: A co byście pomyślały na takie coś? 20.12.17, 10:36
        >Tylko po prostu z jakiegoś powodu woli spędzić Wigilię jako kobieta będąca w związku z obiektywnie fajnym facetem, a nie jako singielka, znów sama. Może po to, żeby się dowartościować, albo ze względu na głupie pytania starych ciotek lub też aby zaimponować kuzynkom

        to akurat jest jasne jak słońce, tylko po co dorabiać do takiej intencji ckliwe opowieści z mchu i paproci?
    • alpepe Re: A co byście pomyślały na takie coś? 19.12.17, 14:36
      Też bym strzeliła focha na miejscu panny. I też nie jestem obiektywna, bo mnie się mąż oświadczył na drugiej randce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka