Obejrzałam Spotlight. Znowu. I znowu odczuwam to samo. Gniew. Złość. Bezsilność. Niemoc.
Oglądasz film. Zaczynasz od liczby 1. Potem pojawia się ich już 13. By przejść do 6% czyli 90. I na koniec filmu pojawia się napis,że tak naprawdę w Bostonie grasowało 249 księży pedofilii.
Arcybiskup, który ich ukrywał awansował w Watykanie.I przypomniały mi się słowa waszego,polskiego idola JP II,podobno świętego, "święcenia kapłańskie ponad wszystko".
Nie rozumiem dlaczego nadal tyle z nas finansuje instytucje,która ani z wiarą ani z bogiem ani z miłosierdziem nie ma nic wspólnego?
A teraz policzcie,skoro statystyki mówią,że liczba występowania pedofilów czynnych wśród księży to aż 6% ilu z nich żyje wśród was? Liczcie dalej. Każdy z nich ma swobodny dostęp do dzieci. Ile ich może skrzywdzić w ciągu roku przez 365 dni? Ile już skrzywdził?
Może te liczby wyjaśnia choć część z samobójstw "bez przyczyny"? Wątek obok.
W filmie pada określenie "to zwierzęta". Swoje ofiary wybierają starannie.
To ja się pytam, ile jeszcze będzie ofiar?
Kiedyś o przypadkach gwałtów na dzieciach dokonanych przez księży czytałam w NIE. W każdym numerze był opisany choć jeden przypadek. Ale kto by tam wierzył Urbanowi