Dodaj do ulubionych

A u której emamy

04.02.18, 23:21
było odwrotnie?Mąż imprezowicz,niepokorny,wspinaczki wysokogórskie,bawidamek a po ślubie do rany przyłóż?Tak podczytuje wątki i często czytam jak to widziały gały co brały i że naiwne myslały że małzonek po ślubie się zmieni a przecież nie ma takiej opcji-piszą forumki-nie zmieni się a bedzie jeszcze gorzej...u mnie takie wyjątek sie trafił,narzeczony imprezowicz,alkohol litramijakies wypady kilkudniowe,koncerty,matka ręce załamywała a po slubie stopniowo(nie od razu) odpowiedzialny mąż,potem ojciec,fajny facet,teraz tylko dom,czas z nami,...u której jeszcze?
Pzdr
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: A u której emamy 04.02.18, 23:31
      moze nie az tak ekstremalnie przed slubem ale po slubie (a raczej po narodzinach dziecka) zmiany sa i to az tak, ze zaczyna mnie to draznic wink
    • bergamotka77 Re: A u której emamy 04.02.18, 23:31
      Ooo to trafiłaś na wyjątek wink Nie znam takiego. Sama mam ulozonego choć z nuta szaleństwa faceta i zawsze taki był. W zmiany osobowości za bardzo nue wierzę chyba że np. koleś pił i hulal po rozstaniu jako odreagowanie a potem poznał nową miłość i mu przeszło. Zwykle takie nawrócenia na rodzine u bawidamkow i niebieskich ptaków sa rzadkością.
    • 89mumin Re: A u której emamy 04.02.18, 23:38
      Ja się mocno zmieniłam na przestrzeni lat, jeśli chodzi o podejście do życia i związków. Nawet pomiędzy mną z początku aktualnego związku a mną aktualnie widzę dużą różnicę. Facet raczej się nie zmienił, trochę wydoroślał. Spektakularnej zmiany w ramach związku nikt z nas nie przeszedł. Chyba bym się czuła oszukana gdyby taka zmiana nastała, nawet gdyby była to zmiana z niepokornego bawidamka w ułożonego ojca i odpowiedzialnego męża.
    • aj.riszka Re: A u której emamy 04.02.18, 23:41
      U mnie nic z tych rzeczy smile
      Hmm..skoro to byl, jak piszesz, stopniowy proces..to moze tu jakies "zmeczenie materialu" nastapilo wink
      Tak czy siak, fajnie ze na lepsze smile
    • domowapani Re: A u której emamy 05.02.18, 07:05
      Z obserwacji moich i koleżanek związków, oraz losów naszych eks, nasuwa się jeden prosty wniosek. A materiał badawczy naprawdę duży.
      Faceci się nie zmieniają po ślubie.
      Znam jednego - który podobno kiedy się zakochał, przestał pić i chodzić na dzi.ki.
      Ale jak dla mnie związek z alkoholikiem i dzi.karzem, który "się zmienił" to tykajaca bomba.
      Nawet mój szanowny drugi mąż przed ślubem bardzo dbał o kontakty towarzyskie z przyjaciółmi, czasem kosztem mnie i potem małego dziecka, bo uważał że tak trzeba. Po ślubie wcale nie uległo to zmianie. Zmianie uległo dopiero, kiedy wszyscy koledzyvpozakladali rodziny i zobaczył, że siedzą pod pantoflami swoich żon i najpierw się podsmiechiwal, a w zeszłym roku, po 10 latach małżeństwa przeprosił za to, że był takim glabem emocjonalnym. I że nie powinien tak robić.
    • domowapani Re: A u której emamy 05.02.18, 07:12
      Reszta - jak facet nieodpowiedzialnym był, to i na starość skacze z pracy do pracy, bo mu się w każdej coś nie podoba, a winni są rzecz jasna wszyscy, tylko nie on. Jak któryś jest snobem i zrozumiałym bubkiem, to rozwiedzie się z żoną, jeśli ta przytyła, przestała robić karierę i nie można się nią pochwalić jak trofeum, jak ktoś jest dziwadlem, to zdziwaczeje jeszcze bardziej. Jak któryś każdy związek kończy, kiedy nowy trwa już w tajemnicy od pół roku, to nas też tak zostawi, albo przynajmniej zdradzi. Jak ktoś ru..a co popadnie i nam o tym dobrzy ludzie mówią, pokazują dowody, a mamusia pana zapewnia, że sebulek to nigdy. Ze to pomówienia, to znaczy, że zrobi Ci 2 dzieci i nadal będzie ru..ł co popadnie, wypisywal SMSy do eks, a żonę zapewniać będzie o miłości.
      Życie.
      Zmienić to się może figura, obycie, nie wiem... Zainteresowania? Ogólny charakter człowieka się nie zmieni.
      • triss_merigold6 Re: A u której emamy 05.02.18, 08:10
        Postawy się zmieniają pod wpływem okoliczności i wskutek motywacji wewnętrznej oraz zewnętrznej.
    • solejrolia Re: A u której emamy 05.02.18, 08:48
      Znam taki przypadek. Nie mój mąż, ale obserwuję kogoś takiego wśród znajomych.
      Jak poznałam go to nadal byl w buncie młodzieńczym, nastolatkowym, mógł mieć 17-18 lat. I chlał, bawił się, jakas subkultura, panienki chyba tez, i zero odpowiedzialności.
      Studia jedne, i po roku drugie studia -spektakularnie zawalił przez życie studenckie.
      W akademiku być nie mógł, więc tulal się po mieszkaniach studenckich. Robota marna, ale była(znalazł w 2dni, chociaż właśnie wtedy szalało bezrobocie a młodzi wyjeżdżali na potęgę ).

      Pierwszy przełom nastąpił, gdy przeprowadził się do innego miasta i trochę zmienił środowisko.
      A przełom drugi nastąpił jak znalazł dziewczynę na stałe. I jak z nią zamieszkał. Nowej pracy szukał 1 dzień, robota taka se, ale stała. A potem, po kilku latach, ślub z tą dziewczyną i zmiana pracy z takiej sewink na prace taką se ale za to w korporacji. ( zasady, regulaminy,otoczony młodym i raczej ambitnymi ludźmi).
      Kolejny przelom- Kiedy ta praca skończyła się, znalazł w tydzień inną, tym razem bardzo dobrą, a w krótkim czasie w podobnej firmie-drugi etat. Plus to że ma czas na dobre ( ciekawe i rozwijające) hobby.

      Zobaczymy co będzie dalej smile pewnie nas jeszcze zaskoczy smile
      Przykładny mąż i przykładny bardzo szanowany pracownik. Dzieci nie ma, ale na to mają jeszcze kupę czasu. Bardzo stopniowo dojrzewał i nabierał odpowiedzialnosci, to naprawdę fajny, inteligentny, oczytany facet.
      I teraz nie pije wcale ( trochę z powodu przekonań a trochę... z braku czasu).
    • wuwujama Re: A u której emamy 06.02.18, 17:37
      Moj brat taki byl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka