allga
10.10.04, 09:28
Może powinnam wrzucić ten wątek na forum o zdrowiu, ale problem chyba
bardziej dotyczy mamy i jej kondycji niż samego dziecka. Chodzi mi o zaufanie
do pediatrów. Chcę Was zapytać o to, czy macie pełne zaufanie do lekarzy
Waszych dzieci? Czy jeżeli macie pytania, wątpliwości, bardziej lub mniej
wyimaginowane lęki, to macie do kogo pójść i spokojnie porozmawiać i w
oparciu o konkretną diagnozę oprzeć swój spokój i pewność, że Wasze dziecko
jest zdrowe?
Ja mam z kosmiczny problem i fatalne doświadczenia. W 7 tygodniu życia mojej
córki pani doktor znałazła u niej małą przepuklinkę pachwinową. Diagnoza: nie
trzeba operować (u dzieci do I roku, raczej się nie operuje), obserwować czy
nie uwięzgnie. Wtedy rzeczywiście natychmiast do szpitala. Po dwóch
tygodniach obserwowania byłam już szczerze wykończona i kazałam się wieść w
niedzielne popołudnie ze "zdrowym, uśmiechniętym" dzieckiem na dyżur do
szpitala na Litewską w W-wie. A tam starszy, siwy chirurg mówi, że operujemy
i to natychmiast, bo dziewczynkom w takie przepuklinki "lubią" wpadać
jajniczki. No i jajnik był, na szczęście jeszcze żywy, choć już niedługo
trzeba by było...
Trzy m-ce temu znalazłam mojej córce (teraz 18 m-cy) małą "gulkę" w mięśniu,
gdzieś tak po środku między łokciem a pachą (od tamtego czasu nie urosła).
Zapytana o to pani doktor przy okazji kolejnego szczepienia powiedziała, że
to węzełek chłonny i nie ma co się bać. Ok, wierzę. Wczoraj zamówiłam lekarza
do domu, bo obie z córeczką rzęzimy jak stare konie dorożkarskie (jak się
okazała mała ma zapalenie ucha). Przy okazji zapytałam o tę gulkę...
-"Jaki tam węzeł! To raczej włókniak. Jak gwałtownie nie rośnie - nie bać
się!"
Jedziemy dziś na Litewską do chirurga. Pewnie spuści nas ze schodów, bo to
ostry dyżur a my tak "nieostro" i pewnie pomyśli, że chcemy załatwić za
darmochę to, za co większość buli... Ale...
No jak to jest, dziewczyny? Histeria, przewrażliwienie, które wcale dobrze
nie wpływa na dziecko? A z drugiej strony właśnie histeria uratowała mojej
córeczce jajnik...
Napiszcie mi proszę, jak sobie z tym radzicie?!?! Odchodzę od zmysłów, mam
poczucie, że nikomu już nie można ufać, nawet najbardziej utytułowanym
sławom... Gdzie jest środek między histerią a zdrowym rozsądkiem?
Zdaję sobie sprawę, że większość z tych pytań ma charakter retoryczny. Ale
ciężko mi z tym i proszę Was o wsparcie... Byłabym wdzięczna, gdybyście
podzieliły się ze mną swoimi doświadczeniami i przemyśleniami.
Pozdrawiam cieplutko