Dodaj do ulubionych

mamy harcerzy

16.02.18, 15:35
Czy są tu mamy harcerzy, harcerek, zuchów?
Chciałam spytać co myślicie o drużynowych? Jak się dogadujecie? Jak radzą sobie "Wasi" drużynowi z rozmawianiem z rodzicami?

U mnie rzeczy dotyczy dwóch osobnych drużyn, obie bardzo fajne, dzieci zadowolone, my też. Ale jak patrzę na tych biednych drużynowych, jak męczą się rozmawiając z rodzicami to serce się kraje. Z dziećmi radzą sobie bardzo dobrze, ale chyba niewielu 20-paro-latków faktycznie potrafi rozmawiać z rodzicami.
Obserwuj wątek
    • heca7 Re: mamy harcerzy 16.02.18, 15:41
      W ogóle nie rozmawiamy z drużynowymi wink Dziecko idzie na zbiórkę i wraca. W razie czego mamy do niego numer. Starsza córka to już w ogóle ogarnia się sama. Ma swoje zbiórki harcerskie i dodatkowo jeszcze mają pod opieką zuchy w innej szkole na drugim końcu dzielnicy.
    • ruscello Re: mamy harcerzy 16.02.18, 15:44
      Z reguły z częścią rodziców rozmawiać łatwo, z częścią trudniej, a w niektórych przypadkach sięga się po wsparcie szczepowego wink Myślę, że więcej zależy od postawy rodzica niż osobowości drużynowego. Jeśli komuś musisz udowadniać, że nie jesteś dzieciakiem, to zwykle automatycznie jest trudniej się skupić na treści rozmowy.
    • slonko1335 Re: mamy harcerzy 16.02.18, 16:31
      W zasadzie nie rozmawiałam z drużynowymi bo nie miałam powodów do rozmów.
    • kolibeer2 Re: mamy harcerzy 16.02.18, 16:33
      u nas drużynowa to taki mityczny stwór, co się objawia na obozie i krótko przed nim, całą pracę ogarniają zastępowe i przyboczna, z reguły dają radę, większość informacji przez facebook, czasem przez maile,
      nie wiem, co ci rodzice mogą chcieć od drużynowych smile
    • feliz_madre Re: mamy harcerzy 16.02.18, 17:14
      Nie gadam. Nawet nie widuję. Dziecko samo chodzi na zbiórki i z nich wraca, jest naszym łącznikiem, przekazuje co trzeba. Raz na jakiś czas druhna wysyła maila z różnymi sprawami.
      Widujemy się czasem przy okazji wyjazdu na jakis rajd/obóz/biwak gdy odprowadzamy dzieci. Szalenie sympatyczni młodzi ludzie.
      • grey_delphinum Re: mamy harcerzy 16.02.18, 17:24
        U mnie sytuacja nietypowa, bo akurat drużynowego i przybocznego znam bardzo dobrze. Trochę nieogarnięty jest natomiast zastepowy syna i tu czasami rzeczywiście rozmowy bywają trudne 😉

        Córką przez lata była w harcerstwie, potem była zastepową zuchów i chyba nigdy nie miała jakichś trudnych rozmów z rodzicami. Jednak roboty było mnóstwo i w tym roku zrezygnowała z tej funkcji - jak twierdzi, nie tęskni, zresztą w liceum ma huk nauki.
    • volta2 Re: mamy harcerzy 16.02.18, 18:05
      nigdy nie rozmawiałam, natomiast syn zaczyna piąć się w górę i być może kiedyś mu się przytrafi trudny rodzic albo do tego czasu zrezygnuje.
    • ga-ti Re: mamy harcerzy 16.02.18, 22:21
      U nas zuchami zajmują się kobiety w moim wieku albo i starsze, więc jest (było) spoko. Teraz mamy młodego przystojnego druha, wygadany jest, z poczuciem humoru, dogaduje się bez problemu, choć okazji ma mało, większość info jest na stronie, wysyła sms lub maile.
    • grazbed Re: mamy harcerzy 17.02.18, 15:28
      Znam drużynowlpp
      • grazbed Re: mamy harcerzy 17.02.18, 15:34
        Znam drużynową, szefa środowiska, naczelnika organizacji. Bardzo fajni ogarnięci młodzi ludzie. Kontakt głównie przez córkę ale w ważniejszych sprawach też e-mail. Córka była zastępową jest teraz przyboczną. Z rodzicami swoich harcerek kontaktuje się głównie przez dzieci czasami SMS czy e-mail. Nie ma z tym problemu
    • tinatin Re: mamy harcerzy 17.02.18, 17:02
      Drużynową musieliśmy sobie "wychować", bo kiedy objęła nasze dziesięciolatki, miała 17 lat (na wyjścia, obozy itd. "pożyczano" pełnoletnią kadrę). Super dziewczyna, odpowiedzialna, mądra, ale informacja dla rodziców leżała i kwiczała, a dzieciaki jeszcze nie były dobre w jej przekazywaniu. Kiedy przekazywała dzieci do drużyny starszoharcerskiej trzy lata później, była już mistrzem informacji i organizacji, i profil drużyny na fb był prowadzony wzorcowo. Z drugiej strony praktycznie nie było samodzielnej pracy zastępów, odpowiedzialność zastępowych była minimalna (o ile w ogóle).
      Drużynowy hs znów ma 17 lat i te same problemy z informowaniem... ale się stara i wyrabia, podopieczni już o wiele bardziej ogarnięci, zastępowi realnie coś robią, a i rodzice mają więcej zaufania do własnych dzieci i do harcerstwa jako takiego.

      Wśród rodziców większość to byli harcerze, więc wyrozumiali jesteśmy wobec kadry.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka