nie cierpię klasyfikacji

11.05.05, 15:29
dlaczego wszyscy zawsze muszą klasyfikować ludzi w jakieś grupy i podgrupy
przecież każdy z nas jest inny i nasze zachowania trudno jest przewidzieć.
Spójrzcie na forum ile jest różnych opinii na ten sam temat. Dlaczego dążymy
ciągle i mimo wszystko do ujednolicenia tego. Dzielimy ludzi na złych i
dobrych a jeśli są szarzy to nadajemy im odcienie szarości.
Ja starałam się kilka razy uzyskać pomoc i odpowiedzi na wiele pytań i
przeważnie przy odpowiedziach ze skrajnie różnych forum uzyskiwałam to samo
charakterystyczne kryterium klasyfikacji zachowań ludzkich. Można się
strasznie pogubić a ja chciałam uzyskać tylko jak najbardziej obiektywną
opinię.
    • elf28 Re: nie cierpię klasyfikacji 11.05.05, 16:34
      czytając to forum często mam wrażenie, że nie zawsze chodzi o życzliwe wsparcie
      ale o krytykowanie. Jak nie myślisz tak jak ja, to znaczy że myślisz źle. I
      dalej jazda.
      Ile ludzi tyle opinii. I każda z nich zawsze będzie subiektywna. Osobiście za
      najbardziej obiektywne uważam wypowiedzi m-m-m. Widać, że to kobitka, która
      doświadczyła wielu różnych sytuacji i mimo, że wcale nie jest łatwo, to jednak
      potrafiła to sobie wszystko w głowie poukładać. M-m-m, mam wrażenie, że jesteś
      po psychoterapii, ale może się mylę smile)

      Ja jestem zdania, że przydałoby się przede wszystkim więcej życzliwości a mniej
      oceniania. A jeśli już coś krytykujemy, to krytykujmy zachowanie a nie ludzi.
      Kobity, wszystkie jesteśmy jakoś w tym życiu pogubione - mniej lub bardziej.
      Wszystkie mamy dylematy dotyczące naszej macoszanej sytuacji. Wspierajmy się
      więc!

      A tak od siebie: uważam (i wdrażam to też w swoim życiu), że mogę zabrać głos
      jeśli jakiejś sytuacji doświadczyłam na własnej skórze i wiem już jak się
      zachowałam. Jeśli nie doświadczyłam to nie powinnam służyć radą a już tym
      bardziej mówić co złe a co dobre, moralne, niemoralne etc.

      Popieram więc Twój apel magdalenas!
      • m-m-m Re: nie cierpię klasyfikacji 11.05.05, 17:26
        M-m-m, mam wrażenie, że jesteś
        > po psychoterapii, ale może się mylę smile)



        Trafiony zatopiony. 10 lat temu leczyłam depresję "żałobną".
        Leczyłam też moją wtedy 90-letnią babcię, która przeżyła swoją córke, a moją
        matkę.
        Efekty zarówno u babci jak i u mnie były doskonałe.
        Babci udało się w spokoju przetrwać wszystko i jeszcze pobyć ze mną kilka lat
        (wtenczas byłam jej jedynym opiekunem) zanim odeszła, a mi udało się "wejść" z
        powrotem do życia oraz spotkać M. i jego syna.
        Bez moich doświadczeń niechybnie szybko uciekłabym z tego związku, ale to, że
        wczuwam się w pasierba to go lepiej rozumiem i nie dziwią mnie jego lub moje
        emocje.
        Jestem macochą z wyboru.
        Chciałam nią być i wiedziałam co mnie czeka (nota bene spodziewałam się o wiele
        większych problemów niż te, które mamy z pasierbem obecnie).
        Wiem też jak potwornym spustoszeniem jest rozwód rodziców, choć rozwód moich to
        kszka z mleczkiem na przeciko niektórych historii, moi rozstali sie pokojowo,
        dzieliła ich duża różnica wieku. Uważam, że mój ojciec też cierpiał w owym
        czasie na depresję, ale mama nie miała takiej wiedzy, że to jest uleczalne i
        nie potrafiła mu pomóc.
        • ania_rosa Re: nie cierpię klasyfikacji 11.05.05, 18:13
          Nie bardzo rozumiem postulat.
          Pierwsze primo: klasyfikujemy zawsze. Kwestia, czy ktoś się do tego przyznaje,
          czy nie. Świat bez klasyfikacji jest bytem utopijnym- na przykład należałoby
          skasować tak prawo, jak i więziennictwo, bo jedno i drugie opiera się na ocenach
          czynu i konsekwencjach tego czynu. Nie wyobrażam tez sobie- szczerze
          powiedziawszy- przyjęcia postawy wybitnie relatywnej wobec pedofilii, morderstw
          czy kradzieży.
          Drugie primo: tak, swiat opiera się na klasyfikacji także moralnej. Postulat,
          aby stawiać w jednym rzedzie "chodzacego na boki" męzczyznę i męzczyznę wiernego
          swojej zonie jest co najmniej niesprawiedliwy.
          Trzeice primo: to, o co w rzeczywistości prosisz, to wdrażanie relatywizmu
          moralnego. Ja nie jestem chętna, ale może chętne się znajdą.
          Czwarte primo: prosząc o radę prosimy jednocześnie o ocenę. Nie da się doradzić
          postepowania z pasierbami nie wiedząc, czy było się motorem rozpadu związku, nie
          mając danych odnosnie relacji ojciec- dzieci, matka- ojciec i nie przyjmując
          wobec tych informacji jakiejś postawy. Samo napisanie "zdystansuj się od tej
          sytuacji" wypływa z przekonania "to nie jest Twoja sprawa, daj czas na
          zaleczenie ran", co jest już oceną.
          Piąte primo: jak długo tu jestem tak widzę, że pojawiają się zarówno oceny, jak
          i dobre rady. Jedno i drugie ma wartość. Są osoby bardzo krytykowane, które tę
          krytykę przekuły na coś dobrego. Są i takie, które najpierw wyrażą swoj stosunek
          do sprawy, a potem udzielą rzeczowej rady. Nie uważam, aby to forum było pełne
          dyszących nienawiścią i chęcią oceny kobiet. Jak w zyciu, jak w zyciu.
          Rosa
          • milcha1 Re: nie cierpię klasyfikacji 11.05.05, 19:08
            Zgadzam się w całej rozciągłości.
          • balladynka Re: nie cierpię klasyfikacji 11.05.05, 19:17
            ania_rosa napisała:

            > Nie bardzo rozumiem postulat.
            > Pierwsze primo: klasyfikujemy zawsze. Kwestia, czy ktoś się do tego przyznaje,
            > czy nie. Świat bez klasyfikacji jest bytem utopijnym- na przykład należałoby
            > skasować tak prawo, jak i więziennictwo, bo jedno i drugie opiera się na
            ocenac
            > h
            > czynu i konsekwencjach tego czynu. Nie wyobrażam tez sobie- szczerze
            > powiedziawszy- przyjęcia postawy wybitnie relatywnej wobec pedofilii,
            morderstw
            > czy kradzieży.

            Wieziennictwo tym sie jednak rozni od tego forum (a przynajmniej powinno) ze
            oceniaja i sadza ludzie w tym zakresie kompetentni a najpierw odbywa sie
            gromadzenie dowodow, przesluchania swiadkow oraz processmile

            > Drugie primo: tak, swiat opiera się na klasyfikacji także moralnej. Postulat,
            > aby stawiać w jednym rzedzie "chodzacego na boki" męzczyznę i męzczyznę
            wierneg
            > o
            > swojej zonie jest co najmniej niesprawiedliwy.
            > Trzeice primo: to, o co w rzeczywistości prosisz, to wdrażanie relatywizmu
            > moralnego. Ja nie jestem chętna, ale może chętne się znajdą.

            Ania_rosa, kiedys na samodzielnej napisalas piekny post na temat alimentow od
            dziadkow i jak rozne eksy, eksie, dziadkowie i sytuacje moga sie zdarzyc. Jesli
            o taki relatywizm moralny chodzi to ja owszem, jestem chetna. Swiat nie jest
            czarno-bialy a pozory czesto myla.

            > Czwarte primo: prosząc o radę prosimy jednocześnie o ocenę. Nie da się
            doradzić
            > postepowania z pasierbami nie wiedząc, czy było się motorem rozpadu związku,
            ni
            > e
            > mając danych odnosnie relacji ojciec- dzieci, matka- ojciec i nie przyjmując
            > wobec tych informacji jakiejś postawy. Samo napisanie "zdystansuj się od tej
            > sytuacji" wypływa z przekonania "to nie jest Twoja sprawa, daj czas na
            > zaleczenie ran", co jest już oceną.

            Niekoniecznie. Swoje dosadne uwagi na temat osoby mozna zachowac dla siebie, a
            skupic sie na radzie albo pominac post milczeniem jesli wybitnie nas klawiatura
            swierzbi. Ja tam jestem za milczeniem wtedy kiedy nie ma sie nic milego do
            powiedzenia bo i po co? Raza mnie te wszystkie "skurwysynstwa" beztrosko
            rzucane w eter na podstawie napisanych przez kogos kilku zdan, chocby i post
            sie o to prosil.
            Pozdrawiam wszystkich forumowiczowsmile
            • magdalens jestem 11.05.05, 20:17
              zadowolona że trafiłam na to forum. Wiele razy mi się dostało ale czuję że tu
              ocena jest najbardziej obiektywna. W poście chodziło właśnie o samokrytykę.
              Nasze doświadczenia wpływają na nasze myślenie. Nie chcę być klasyfikowana
              wśród kochanek jako biedna sierotka a jego ex jako wredna baba ani wśród
              pokrzywdzonych żon jako biedna żona a jego next jako suka. Ani jako wredna
              matka ani jako straszna macocha. Jestem tylko człowiekiem.
        • elf28 Re: nie cierpię klasyfikacji 12.05.05, 10:02
          smile))))

          ściskam mocno!!! Ależ się cieszę. Tak mi się wydawało smile
          Sama jestem w trakcie i jako przyszły terapeuta, ciesze się że psychoterapia
          pomaga ludziom się odnaleźć, poczuć się wolnym, dokonywać świadomych wyborów, a
          przede wszystkim żyć w prawdzie.

          FAjnie znaleźć Kogoś o podobnych doświadczeniach smile

          • m-m-m Re: nie cierpię klasyfikacji 13.05.05, 08:05
            Jeśli chcesz poznać szczegóły to napisz na pocztę gazetową smile))
Pełna wersja