Coś o zaręczynach

11.10.04, 11:20
Mam pewien problem związany z zaręczynami bratanka mojego męża. Napisałam o
tym więcej na forum salon, ale tam nikt mi nie odpowiada, więc może tu ktoś
mi poradzi. Czytałam na emamie wątek o zaręczynach i oświadczynach, ale tam
więcej jest o tych drugich. Napiszcie coś więcej o Waszych zaręczynach, czy
ktoś z Was też miał w restauracji, przy udziale większej rodziny, nie tylko
rodziców. I czy dostawaliście jakieś prezenty? Moje zaręczyny były bardzo
skromne, ale to już tyle lat minęło, może teraz są jakieś inne zwyczaje i
zaprasza się więcej osób, niż tylko rodziców? Bardzo proszę o oświecenie w
tej kwestii. Pozdrawiam
    • karinka17 Re: Coś o zaręczynach 11.10.04, 11:37
      mnie moż pod innym pretekstem wyciągnoł na miasto, tam mi się oświadczył na
      środku ulicy klękając big_grin a potem poszlismy wybierać pierścionak i na koniec do
      knajpy na obiad smile
      ja wrócilismy do domu i powiadomilismy rodziców co się stało, to wyciągli z
      barku koniaka i uczciliśmy to wspólnie łykiem alkocholu.
      potem tylko zaprosili teścia na kawę i ciach i tyle....

      żadnych wielkich zaręczyn, bez obiadu, prezentów....itp....
      • ada_zie Re: Coś o zaręczynach 11.10.04, 12:36
        no coż - moje zaręczyny były ładnych kilka lat temu... ale pamietam troszkęwink))
        tylko najbliższa rodzina: moi rodzice, brat, teściowie i babcia męża, no i my...
        mój mąż przyjechał razem ze swoją częścią rodziny do mojego domu na obiad - to
        było pierwsze spotkanie naszych rodziców.
        Później - już przy stole - były oświadczyny mojego męża i pytanie moich rodzców
        o zgodę, pierścionek i łzy... mojej mamy /ze szczęścia oczywiście/
        A tak na marginesie - chyba nie chciałabym większej "widowni" przy takiej
        uroczystości...
    • kssia Re: Coś o zaręczynach 11.10.04, 13:43
      Cześć
      Ja nie miałam zareczyn. Miałam super oświadczynysmile)) A potem, kilka dni poxniej
      był obiad u moich rodziców z przyszłymi teściami i poprostu omawialiśmy
      wstepnie ślub i wesele.Kiedy, jak i jak sobie to wszytsko wyobrażamy.Był toast
      za nasze zdrowie i tyle. Aha i moja mama dotstała od mojego obecnego męża
      kwiaty. Powiem Ci że nie słyszałam zeby koś z moich znajomych miał jakieś
      wielkie zaręcznyn np. w restauracji , z prezentami itp
      pozdrawiam
    • le_lutki Re: Coś o zaręczynach 11.10.04, 13:55
      Dla mnie zareczyny to intymne, rodzinne wudarzenie (mam na mysli najblizsza
      rodzine).
      U nas odbylo sie to tak, ze najpierw moj przyszly maz przyleciawszy do Polski
      poprosil mnie o reke (w Warszawie, 1go maja, podczas manifestacji gejow i
      lesbijek na Placu Zamkowym wink a dwa dni pozniej, kiedy mialam juz pierscionek,
      umowilismy sie w Krakowie na obiad u Hawelki na Rynku z moimi rodzicami i kiedy
      oni, niczego nie podejrzewajac (oprocz obiadu wink pojawili sie wraz z moim
      bratem, to przyszly maz wystapil z oswiadczynami przyprawiajac mame o lzy, pape
      o totalne zaskoczenie, a brata o pytanie: to kiedy wreszcie bedziemy jesc wink)
      Po obiedzie papa zaprosil nas na przejazdzke dorozka (pierwszy raz w zyciu
      czulam sie jak klasyczna turystka w Krakowie) a po powrocie do domu otworzyl
      chomikowana od dawna butelke Dom Perignon (na specjalna okazje) - ktora
      zachowalam sobie na pamiatke do dzis smile Pamietam tez, ale to tak nawiasem
      mowiac, ze w TV tego dnia akurat przemawial Chirac, ku wielkiej uciesze mojego
      meza in spe smile
      Swoja sciezka ciekawe elementy z tych zareczyn mi utkwily w glowie -
      manifestacja, przemowienie, he he smile
      Pozdrawiam
      • ewa2233 Re: Coś o zaręczynach 11.10.04, 14:26
        Nie słyszałam, by ktoś dostawał prezenty z okazji zaręczyn.
        Od narzeczonego dziewczyna dostaje pierścionek, kwiaty.
        Bardzo miłe jest gdy mama przyszłej żony dostanie również kwiaty.
        Wielkość imprezy zależy od chęci przyszłych nowożeńców.
        Może być intymne spotkanie we dwoje albo
        obiad z rodzicami Młodej lub z obydwojgiem rodziców.
        Oczywiście można też "dołożyć" do tego spotkania rodzeństwosmile

        Może być też spotkanie popołudniowe tylko z kawą i ciastem.
        Możliwości do wyboru, do koloru.
        • mayessa Re: Coś o zaręczynach 11.10.04, 20:56
          Ja wiedziałam ze sie zareczymy ale nie wiedziałam kiedy.Miś poprosił mnie o
          reke na spacerze.Zaraz potem zadzwonilismy do moich rodziców (teściowie
          wiedzieli bo powiedział jak wychodził do mnie).Później poszliśmy do moich
          rodziców.Chwile pogadalismy.Rodzice za chwilę "koniecznie " musieli gdzies
          jechac.Wrócili po ok.30 min z tortem i szampanem.Siedzieliśmy sobie a potem
          poszliśmy do tesciów na herbate. A na najbliższą niedziele po zareczynach moja
          mama zaprosiła teściów na kawe i ciasto. W życiu bym nie chciała ogromnych
          zaręczyn.
    • polcik2 Re: Coś o zaręczynach 11.10.04, 21:24
      uważam że zaręczyny z tłumem gości są krępujące i niepotrzebne, ponieważ jest
      to intymne święto zaręczających się. Mój kochany mąż 18 marca 2001 r zaprosił
      mnie na wycieczkę do Karpacza , w trakci podziwiania widoków wręczył mi
      pierścionek , czym mnie bardzo zaskoczył - zgodziłam się od razu, następnym
      dniem był poniedziałek ,przyjechał do moich Rodziców - mamie wręczył kwitay i
      zręcznie zagaił w temacie zaręczym i ślubu. Było super. !!!!!!! Polecam smile bez
      niepotrzebnych stresów i jąkania się przy ciekawskiej widowni Pa
      • evee1 Re: Coś o zaręczynach 12.10.04, 03:39
        > uważam że zaręczyny z tłumem gości są krępujące i niepotrzebne, ponieważ jest
        > to intymne święto zaręczających się.

        Tym bardziej, ze nie wszyscy zareczeni biora ze soba slub smile). Wtedy to jakos
        glupio, ze sie mialo te huczne zareczyny.
Pełna wersja