beciabecia1980
06.04.18, 16:11
Zazwyczaj teściowe spedzają sen z powiek, bo sie wtrącają. Moja teściowa sie nie wtrąca. Mieszka daleko. Żle sie czuje po kolejnej wizycie u niej. Otóż z racji dużej odległości odwiedzamy się rzadko. Dotychczas czułam się poniekąd w obowiązku odwiedzać ją z dziećmi. Nie ma innych wnuków. Drugich dziadków mamy na miejscu, więc żeby było chociaż trochę sprawiedliwie jeździlismy na długie weekendy, żeby i tamci mieli trochę radości. Po raz, któryś z rzędu jestem rozczarowana i zmęczona tą wizytą. Gdy przyjeżdzamy teściowa nie zajmuje sie dziećmi, nie poświęca im uwagi, nie szykuje smakołyków itp. Nie ma mowy o herbacie czy poczęstunku. Przy małych dzieciach mnie to wpienia, bo po przejechaniu takiej drogi musze ogarniać temat obiadu itp. Jestesmy u niej rzadko i krótko, zajeżdżamy około południa w sobotę i w niedziele po 16 się zbieramy. A ona potrafi w taka sobotę wybyć do sąsiadki na ploteczki. No i powoli mam tego dosyć. Spędzam taki weekend w cudzym domu nie przystosowanym do małych dzieci, więc umęczę się bardziej niż w swoim. Gdyby mąż nie nalegał przestałabym jeździć, bo czuje sie chyba nawet obrażona takim olewackim zachowaniem. Dla mnie gość w dom to wiecie...