Dodaj do ulubionych

teściowa a wnuki

06.04.18, 16:11
Zazwyczaj teściowe spedzają sen z powiek, bo sie wtrącają. Moja teściowa sie nie wtrąca. Mieszka daleko. Żle sie czuje po kolejnej wizycie u niej. Otóż z racji dużej odległości odwiedzamy się rzadko. Dotychczas czułam się poniekąd w obowiązku odwiedzać ją z dziećmi. Nie ma innych wnuków. Drugich dziadków mamy na miejscu, więc żeby było chociaż trochę sprawiedliwie jeździlismy na długie weekendy, żeby i tamci mieli trochę radości. Po raz, któryś z rzędu jestem rozczarowana i zmęczona tą wizytą. Gdy przyjeżdzamy teściowa nie zajmuje sie dziećmi, nie poświęca im uwagi, nie szykuje smakołyków itp. Nie ma mowy o herbacie czy poczęstunku. Przy małych dzieciach mnie to wpienia, bo po przejechaniu takiej drogi musze ogarniać temat obiadu itp. Jestesmy u niej rzadko i krótko, zajeżdżamy około południa w sobotę i w niedziele po 16 się zbieramy. A ona potrafi w taka sobotę wybyć do sąsiadki na ploteczki. No i powoli mam tego dosyć. Spędzam taki weekend w cudzym domu nie przystosowanym do małych dzieci, więc umęczę się bardziej niż w swoim. Gdyby mąż nie nalegał przestałabym jeździć, bo czuje sie chyba nawet obrażona takim olewackim zachowaniem. Dla mnie gość w dom to wiecie...
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:16
      Teściowa swoim zachowaniem daje do zrozumienia, że te odwiedziny nie są jej na rękę. Jak często do niej jeździcie? Może ona wcale nie ma ochoty na tak długie wizyty wnuków, są i takie babcie.
    • kochamruskieileniwe Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:20
      Możesz nie jechać. Puść męża samego z dziećmi. I po kłopocie smile
      Myślę, że babcia szybko zmieni front w obliczu syna z dziećmi i bez żony.
      • volta2 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:25
        bardzo dobra rada

        od siebie dodam, że skoro macie na tyle daleko że musicie nocować, to ja bym przyjeżdżała na wieczór po obiedzie (czy to u siebie w domu czy to w trasie, może jest po drodze coś fajnego do jedzenai?) i wyjeżdżała po śniadaniu. jedyną rzeczą która by mnie przekonywała do takich wizyt to właśnie gotowy obiad, ale żeby jeździć i tam się o to martwić? no way.

        dziwne, teściowa nic nie przygotowuje do jedzenia dla syneczka? (bo że dla wnuków to jeszcze rozumiem, że jej się może nie chcieć, moje grymasiły i rozumiałabym zniechęcenie)
        • domowapani Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:33
          potwierdzam. mój mąż jeździ do swojej babci z dziećmi. i od kiedy nie jeśdzi sam, tylko z nimi, znacznie ograniczył te wizyty wink
          • volta2 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:37
            ale czemu? musiał się zająć i dziećmi i obiadem?
            • domowapani Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 19:10
              smile nie, ale musiał zająć się dziećmi, więc babcia nie miała go tylko dla siebie, więc upadły pomysły włóczenia się po IKEAch, centrach handlowych, wymyślaniu dziwnych akcji i przedłużaniu wizyt, bo jednak dzieci, zwłaszcza to najmłodsze po pewnym czasie się nudzą.
              poza tym cóż... o ile trzy razy w roku dzieciom naleśniki z serem na zmianę z plackami ziemniaczanymi smakowały, bo ja nie robię, o tyle jedzenie tego kilka razy w miesiącu - babcia umie ugotować 3 rzeczy: naleśniki z serem, placki ziemniaczane i krokiety z kapustą i grzybami, a jak kiedyś gotowała kalafior, to sprawdzała jak się go gotuje w książce kucharskiej -AUTENTYK - już nie jest taką atrakcją.
              w dodatku działa też czynnik pt. "no tak... on tu z dziećmi biedny, a ona tam w domu leży i odpoczywa..." (wykorzystuję ten czas na większe porządki)
      • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:32
        Zastanawiam się wobec powyższego czy jest sens tych wizyt skoro zainteresowanie wnukami żadne.
    • arwena_11 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:26
      Ale czego oczekujesz? Że babcia zajmie się wnukami - a ty będziesz miała wolne?
      Są ludzie, których męczą małe dzieci - nawet jak są to wnuki.
      • margotka28 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:31
        " Nie ma mowy o herbacie czy poczęstunku. Przy małych dzieciach mnie to wpienia, bo po przejechaniu takiej drogi musze ogarniać temat obiadu itp. Jestesmy u niej rzadko i krótko, zajeżdżamy około południa w sobotę i w niedziele po 16 się zbieramy. A ona potrafi w taka sobotę wybyć do sąsiadki na ploteczki. "
        Super- jadę (nie wiem ile km) do babci i dziadka z wnukami. Gdzie sama robię obiad, babcia wybywa do koleżanki i jest wszystko w porządku? W życiu moja noga by w takim domu nie postała. Po prostu sobie nie wyobrażam takiej sytuacji. No chyba, że synowa (ta zła i wredna jak wiadomo) sama pcha się do teściów z dziećmi, bo chce odpocząć (po długiej podróży) i jest foch, że babcia ma je w dudzie.
        Weź się arwena ogarnij z twoimi tekstami, bo to, że ty jesteś zaburzona w relacjach rodzinnych, nie oznacza, że inni też są.
      • mamma_2012 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:32
        Dlatego nie warto zawrac im głowy. Jak zatęsknią to przyjadą.
      • volta2 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:36
        w takiej sytuacji babcia do garów, matka z ojcem do dzieci.

        pytanie, czy babcia w ogóle ich zaprasza? bo jeśli tak, to powinna jednak poczuć się do przygotwania posiłku. jeśli nie zaprasza, a oni się jej zwalają to może rzeczywiście wizyta w tym czasie u somsiatki ma cel zniechęcający.
      • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:55
        Oczekuję, że teściowa odejdzie od zlewu i się z nimi przywita. Zrobi herbatę chociaż na początek. Da obiad dzieciom. No nie wiem. Po prostu ugości. A ja mam tam za każdym razem wrażenie, że wszystko jest ważniejsze niz wnuki i my. Może to wynika z tego, że jak do mnie ktos przyjeżdża z tak daleka, to jest świeto i pełna gościna.
        • margotka28 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:59
          ale jesteście zapraszani, czy jedziecie sami z siebie bo tak wypada od czasu do czasu? Ja bym się nie pchała do domu, w którym nie jestem mile widziana.
      • krypteia Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:03
        arwena_11 napisała:

        > Ale czego oczekujesz? Że babcia zajmie się wnukami - a ty będziesz miała wolne?
        > Są ludzie, których męczą małe dzieci - nawet jak są to wnuki.

        sorry ale wychodzenie do sąsiadki na plotki kiedy przyjeżdżają goście to jest po prostu chamstwo
        • margotka28 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:10
          szczególnie jak się te wnuki widzi raz na kwartał. No, ale jak wyżej napisałam, w niektórych zaburzonych rodzinach to norma przecież.
        • mamma_2012 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:50
          Podobnie jak nocowanie u teściowej jakby hoteli w pobliżu nie było.
        • volta2 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:00
          wiesz, że miałam dość podobną sytuację
          wyemigrowaliśmy na koniec świata, w lutym i latem przyjechalśmy w odwiedziny do mojej matki. ty wiesz, że ona na obiad zaprosiła sąsiadkę? z którą mogła się widywać co niedziela ale nie, musiała dokładnie wtedy gdy my przyjeżdżamy.

          to była moja matka, nie teściowa, wnuki jedne jedyne, bo i ja jedynaczka, powiedziałam prosto z mostu, że trochę upadała na główkę, że nie lecę parę tysi km żeby sąsiadki oglądać.
          no, wyrodna córka się okazałam i chamka, bo jak sąsiadka przyszła to byłam naburmuszona(to było silniejsze ode mnie) i chyba po pół godzinie poszłam sobie do pokoju. nie było miło...
          • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:14
            No ja się nigdy nie spotkałam z czymś takim. Jeżdżąc w gości gdziekolwiek indziej czuję, że tej wizyty wyczekiwano i przygotowano sie na przyjazd właśnie dzieci pod katem chociażby jedzenia. Ja na przyjazd gości też się przygotowuję -i wyjście w czasie wizyty i zostawienie gości w domu jest dla mnie nie do pomyślenia. Dlatego osobiscie traktuję to jako afront. Jednorazowy przypadek zaakceptowałabym, ale to sie zdarza niemal za każdym razem.
            Ta propozycja by potwierdzać wizytę i oczekiwać zapewnień, że będzie co zjeść, też nie jest dla mnie. Nie umiem w ten sposób. Wydaje mi sie to niegrzeczne.
            • triss_merigold6 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:17
              Pamiętaj, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom. Oni zachowują się niegrzecznie i nietaktownie, ale raczej nie mają dysfunkcji, która nie pozwala na zrozumienie prostych konkretnych pytań.
            • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:30
              No ale mają siedzieć dwa dni i się w was wpatrywać podtykajac pod nos smakołyki?
              Nie przesadzasz aby?
              W czasach młodości niemal co roku jeździłam z ojcem w odwiedziny do jego rodziny, dalej niż 4h w jedna stronę. I o ile w dniu przyjazdu czekał ciepły obiad i ciasto to po kolacji pomagałam sprzątać, tata pomagał łóżka rozscielac, drugiego dnia pomagalismy w przygotowaniach do obiadu. A jak trzeba było to lecialam z kuzynem do sklepu bo czegoś brakło. I nikt nie czuł się urażony. To przecież rodzina. Poza tym co innego gościć kogoś 3-4 godziny, wtedy można skakać. Ale przez dwa dni? Wyluzuj.
              Zresztą kiedy jesteśmy zapraszani do rodziców czy teściów na obiad czy kawę bywa, że w międzyczasie coś ciężkiego przenosimy czy reperujemy. A i nałożenie obiadu dzieciakom na talerz nas nie przerasta.
              • triss_merigold6 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:33
                Autorka pisała, że nawet herbaty im nie zaproponują więc wizja, że oczekuje podtykania pod nos smakołyków jest cokolwiek nadmiarowa.
                • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 20:02
                  Ok, ta herbata mi faktycznie umknela. Autorka wątku pisze o szykowaniu smakołyków i o tym, że ona skacze kolo gości. Dlatego tak mi się skojarzyło. Ale kolejne posty napisane później trochę sprawę pojasnily. Ja bym się z wizytą nie pchala. Męża postawiła do pionu.
          • basiastel Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 22:14
            A nie przyszło Ci do głowy, że mama chciała się córką i wnukami pochwalić? To chyba nie był jedyny obiad tej wizyty?
    • bei Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:26
      Może babcia chciałaby, byście zatrzymali się w hotelu i na odwiedziny wpadli tylko na chwilę. Nie chce stać przy kuchni i pitrasic, jej dom nagle przestaje być jej domem. Maluchy są głośne, nagle pełno ludzi...nie uszczęśliwiwszy jej zwalając się na głowę. Może zaproście do siebie, jak zatęskni za wnukami i Wami to chętnie przyjedzie.
      • mamma_2012 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:31
        Zaprosić taka osobę do siebie? Po co? Jak chce to niech przyjedzie i zatrzyma się w hotelu.
    • mamma_2012 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:30
      Ja bym przestała jeździć lub bardzi ograniczyła. Jak mąż chce niech jedzie.
    • eilian Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:30
      Po co tam jeździcie w takim razie? Skoro mężowi zależy, żeby matkę odwiedzić, niech jedzie sam. Widać wyraźnie, że te wizyty babci radości nie sprawiają, po co uszczęśliwiać ją na siłę i samemu się męczyć. Nie rozumiem takieko masochizmu.
      • volta2 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:33
        ja męża rzadko widuję w tygodniu, dzieci tym bardziej, gdyby miał mi wybywać sam na weekend do mamci to bym się nie cieszyła. a droga daleka to też bym nie chciała by sam ją pokonywał w pośpiechu(żeby do nas jak najszybciej wrócić)

        sam to może mój chłop jechać do matki i wrócić w ciągu 2-3 godzin(gdzie dojazd w jedną stronę zajmuje 15 min.)
        • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:47
          U mnie takie rozwiązanie typu krótka kurtuazyjna wizyta odpada, bo to są 4 godziny jazdy. Samych dzieci z mężem nie puszczę, bo wiem, że będzie musiał mieć oczy dookoła głowy i jeszcze wikt im zapewnić. Poza tym stresowałabym sie przez cały ich pobyt własnie ze wzgledu na taki olewacki stosunek teściowej do dzieci.
          • margotka28 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:04
            no bez przesady. Jak mąż chce jechać, niech jedzie. Z dziećmi. Niech im gotuje i zapewnia rozrywki. Przecież babci i tak nie będzie, bo pójdzie do sąsiadki. Nie rozumiem po jaki wuj wy tam jeździcie?
          • aqua48 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:30
            beciabecia1980 napisał(a):

            > U mnie takie rozwiązanie typu krótka kurtuazyjna wizyta odpada, bo to są 4 godz
            > iny jazdy. Samych dzieci z mężem nie puszczę, bo wiem, że będzie musiał mieć oc
            > zy dookoła głowy i jeszcze wikt im zapewnić.

            I co nie poradzi sobie z własnymi dziećmi? Ile ich macie?
            Może po jednym takim wyjeździe mąż przestałby tak ciągnąć do swoich rodziców?
            • mikams75 Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 13:48
              pewnie chodzi o 4 godziny w samochodzie - w zaleznosci jak to dzieci znosza, ale bywa, ze bezpieczniej jest jak jedna osoba prowadzi a druga animuje maluchy.
              • mikams75 Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 13:49
                ale fakt, jakby ojciec mial te 4 godz sam spedzic z dziecmi w samochodzie to pewnie niepredko pojechalby ponownie big_grin
          • hosta_73 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:28
            Poradzi sobie, poradzi. I na 99% matka sie zaangażuje.
        • gryzelda71 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:14
          Nie przesadzasz?
    • agnieszka_kak Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:37
      Przestań jeździć.
    • jollyvonne Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:38
      Mezowi to powiedz, ale nie w przelocie, tylko znajdzcie wolna chwile tak zeby sie nawzajem slyszec. Staraj sie nie wylewac tego jako pretensji, ale zapowiedziec mu z gory, ze chodzi o to aby omowic wspolny front. Moze maz traktuje to jako wyjazd do domu wlasnego dziecinstwa, dobrze mu sie kojarzy (nostalgia to co innego niz nieoderwanie od cyca mamusi), moze spotyka sie wtedy z kolegami? Powiedz mu jak Ty to odbierasz, moze te wyjazdy ograniczyc, skrocic albo zaplanowac inaczej (wyjazd do babci polaczony z wizyta na basenie, zoo, jakas atrakcja po drodze?).
      Mysmy kiedys jezdzili do tesciowej 100km w jedna strone w prawie kazdy weekend, bo maz bardzo chcial. Wyjazd w piatek, powrot w niedziele, dwa noclegi. My do tesciowej, a tesciowa w tym czasie wyjezdzala z domu, wiec widywalismy sie raz na kwartal lub rzadziej. To jest dopiero babcia malo interesujaca sie wnukami smile
      • ras.szamra Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 20:11
        Jejku.
        Ale jak ona wyjeżdżala, to nie mogła powiedzieć wcześniej? Jezdzliscie tam z automatu, by nocować w obcym mieszkaniu?
        • jollyvonne Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 21:45
          Dla mojego malzonka to nie bylo obce mieszkanie, tylko dom w ktorym sie wychowal, dorastal i mieszkal ponad 20 lat. Wiedzielismy ze tesciowej nie bedzie, bo jezdzila do swojego przyjaciela albo do kogos z rodziny, a my przyjezdzalismy spotkac sie ze znajomymi. Roznica miedzy nami a autorka jest taka, ze ja zgadzajac sie na wyjazdy wiedzialam co nas czeka i nie nastawialam sie na zaciesnianie wiezi, ani ugoszczenie i sie z tym stanem z gory zgadzalam. Podobienstwo jest takie, ze zarowno tesciowa autorki, jak i moja, maja poczucie uskuteczniania regularnych odwiedzin (przy czym skad sie to mojej tesciowej wzielo, to ja naprawde nie mam pojecia, ale klocic sie ani domagac "odrobienia" tych odwiedzin nie bede smile )
    • scarlett74 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:49
      Po co w ogóle tam jeździcie, w myśl zasady "każde Dziadki po równo bawią dziatki"...
      Może ona ma taki sam problem z wami, ty narzekasz na forum ,a ona biega po sąsiadkach i narzeka "znowu przyjechali, nawet weekendu nie mam spokojnego, co oni sobie myślą, że będę koło nich skakać, obiadki gotować, ciasto podawać, jestem rozczarowana i zmęczona , znowu sobota i niedziela do luftu".
      porozmawiaj z mężem, niech jeździ sam, a ty będziesz miała wieczór wolny , luz, odpoczniesz sobie ,itp.
      • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:58
        Może i tak jest. Ale odwiedzamy ich 4-5 razy w roku. No i przez telefon pytaja kiedy przyjedziemy. A jak przyjedziemy to jest tak jak jest
        • jollyvonne Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:25
          To jak zapytaja kiedy przyjedziecie, to zapytaj kiedy CHCA zebyscie przyjechali i co planuja wam podac na obiad. albo zapytaj, czy tesciowa moglaby zrobic golabki/schabowego albo jakas potrawke, bo to bardzo lubicie, a jej jest najlepsza. Daj wyraz temu, ze oczekujesz obiadu, bo z tego co napisalas, to tesciowa w czytaniu w myslach raczej kiepska jest (jak wielu ludzi).
          Mozesz tez zachowac sie jak ematka: jak przyjedziecie i obiadu nie bedzie, to ubierasz dzieciaki i idziecie na obiad na miescie, a tesciowa je co sobie zrobi (moze jest na diecie i nie ma w planach jedzenia obiadu?).
        • hosta_73 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:15
          Pytają odruchowo. Na razie daj na wstrzymanie, nie jedź, najwyżej mąż sam niech sie wybierze.
        • lot.ti Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 10:22
          4-5 razy w roku to często, niemal co m-ce.
          przy następnej okazji spakuj dzieci i niech jadą tylko z ojcem do jego mamuni, a Ty w tym czasie zrób sobie wypad do Paryża.
          • karen_ann Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 14:38
            wink wypad do Paryza tak przy polskich zarobkach kazda z matek przeto sobie robi w ramach relaksu. Takie rady prosto z ematki.
            • aqua48 Re: teściowa a wnuki 09.04.18, 22:55
              karen_ann napisała:

              > wink wypad do Paryza tak przy polskich zarobkach kazda z matek przeto sobie robi
              > w ramach relaksu.

              Wiesz są już tanie loty, a i hotele w Paryżu można znaleźć taniej niż w Warszawie, tak, że ten...
    • agonyaunt Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 16:55
      A jeździcie na zaproszenie czy tak sami z siebie? Jak to pierwsze, to zła teściowa, jak drugie, to zrozumcie w końcu aluzję i dajcie kobiecie spokój.
      • scarlett74 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:00
        No właśnie jeździcie na wyraźne zaproszenie, czy mąż uważa że do domu i rodzinnego i rodziców może przyjeżdżać kiedy chce i bez zaproszenia. I czy w ogóle pytacie się mąż/ty , czy rodzice mają jakieś plany na weekend , czy jest im na rękę wasz przyjazd.
        • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:08
          Tak jak napisałam powyżej. Teściowie nie zapraszaja wprost, ale oczekują na przyjazd. Nigdy nie wpadamy znienacka, bo to wyprawa jest z naszej strony.
      • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:03
        Ani na zaproszenie ani sami z siebie. Jest dopytywanie: kiedy przyjedziemy? Ja bym nie jeżdziła, bo więcej z ta wizytą zachodu i moich nerwów niż budowania więzi wnuków z dziadkami. Ale jest jeszcze mąż...
        • scarlett74 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:07
          "Ani na zaproszenie ani sami z siebie"-tzn.jak ?Oni pytają :kiedy przyjedziecie? mąż: w następny weekend (oznajmia), Oni: acha.
          Trochę cienko...
          • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:15
            Mniej więcej w taki sposób tylko zazwyczaj termin proponujemy bardziej odległy, bo musimy go zgrać z naszą pracą jeszcze.
            Ja sie tam nie pcham. Lepiej mi z dziećmi we własnych katach, przy własnych garach. Ale mam takie poczucie obowiązku wobec męża, żeby te wizyty u jego rodziców odbębnić. On nie rozumie co mi tak przeszkadza w tych wizytach.
            • scarlett74 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:19
              Trzy wyjścia:jedzie mąż+dzieci, jedziecie (jak tu któraś pisała) na sob wiecz, powrót niedz po śniadaniu, dzieci zawozicie w wakacje na kilka dni. Pozdr.
            • arwena_11 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:30
              Ale pytacie się czy im ten termin pasuje? I np z kilka dni przed przyjazdem - zadzwońcie i przypomnijcie o swojej wizycie. Bo może zapomnieli i zaplanowali sobie coś innego?
              • mamma_2012 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 17:55
                A do Cuebie goście dzwonią i przypominają, że zgodziłas się ich przyjąć?
                Jak Cię ktoś zaprosił to przypominasz się i upewniasz, że nadal zaproszenie obowiązuje i nic sobie nie zaplanowali gospodarze?
                Dzwonisz do teściowej i przypominasz, że przyjedziesz?
                • arwena_11 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:05
                  Jeżeli umawiałam się 5-6 tygodni wcześniej ( autorka pisze o odległym terminie ) - to tak.
                  Ja mam i rodziców i teściową 15 minut od siebie - więc nie muszę się na jakieś dalekie terminy umawiać. Ale jak zamierzam wpaść do rodziców - to dzwonię, żeby byli w domu.

                  Moja mama ma sporo spraw na głowie i zdarza jej się zapomnieć, że się umawiałyśmy - bo się czymś zajęła i zapomniała o bożym świecie.
                  • volta2 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:09
                    moja też dzwoni, żeby potwierdzić. chyba że dogadywałyśmy wizytę w czwartek na najbliższą niedzielę, wtedy juz nie dzwoni, ale jak rozmawiamy że w przyszłym tygodniu się wybieramy, to właśnie potwierdza przed zrobieniem zakupów.
                    • arwena_11 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:13
                      No więc właśnie - a skoro autorka pisze o dużym wyprzedzeniu - to nie jest to raczej tydzień czy dwa. Można zapomnieć. Więc na miejscu autorki bym zadzwoniła i się nawet zapytała czy czegoś nie przywieźć.
              • volta2 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:07
                arwena, ale co tu mają uzgadniać, moi też pytają koło czwartku czy się wybieramy, bo jak tak, to mama chce w piątek zakupy na niedzielny obiad zrobić. i wiadomo, że jak byliśmy w ostatnią niedzielę to minimum 2 najbliższe się nie wybieramy.
                a jak by jej nie pasowało (co ma nie pasować jak oni się z domu w zasadzie nigdzie nie ruszają) to by wprost powiedziała, oj, teraz nie, bo coś tam, to może za tydzień.

                tu wątkodajka ma długą drogę w jedna stronę, więc jak ustalają to jadą, nie przekładają z tygodnia na tydzień, a dopytywanie czy się wybieraja to jest taka nieoficjalna forma zaproszenia - na tyle nieoficjalna, że tesciowa nie czuje się w obowiazku "goscić".

                • arwena_11 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:14
                  Ale ona się umawia na kilka tygodni do przodu a nie w poniedziałek, że będą w sobotę. Można zapomnieć.
                  • mamma_2012 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:19
                    Gość ma dzwonić czy nadal jest zaproszony?
                  • triss_merigold6 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:23
                    Jasne. Teściowie mają tyyyleee na głowie i tak atrakcyjne życie, że spokojnie mogą przeoczyć umawianą raz na kwartał wizytę syna z rodziną.
                    Skądinąd dzwoniłabym, żeby się upewnić czy będzie obiad, czy też mamy zjeść po drodze, a na kolację kupić sobie pieczywo, wędlinę, warzywa, mleko.
                    • hosta_73 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:33
                      O, i to by bylo dobre rozwiązanie.
                • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:25
                  Oj, to nie tak. Rozmawiajac przez telelefon dajmy na to dziś, teściowie pytają, kiedy przyjedziemy. No to mąż proponuje, że może na ostatni weekend kwietnia. No to oni mówią, że ok. Potem jeszcze jest ten kontakt telefoniczny w międzyczasie. No i jak wyjeżdżamy to też dajemy znać, że wyruszamy. Teściowa najczęściej jeszcze wtedy prosi by zajechać do biedronki i coś tam kupić. Co mnie ostro wkurza, bo po 4 godzinach jazdy ostatnia rzecz na jaką mam ochotę to wizyta w sklepie z przedszkolakami.
                  • triss_merigold6 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:29
                    Po pierwszym takim numerze zmieniłabym taktykę:
                    - telefon z przypomnieniem i pytaniem czy coś kupić 2 dni wcześniej
                    - telefon z informacją, że właśnie ruszacie i tu stanowcza odmowa jeżdżenia po sklepach, pytaliście, trzeba było powiedzieć wcześniej, teraz to niewygodna, dziękuję, do zobaczenia za 4 godziny.
                    • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:32
                      Dokładnie.
            • triss_merigold6 Chwilowo stawiam na szczerość 06.04.18, 18:13
              Wyjaśnij zarówno mężowi, jak i teściom, co konkretnie przeszkadza Ci w wizytach, informując że dla Ciebie są niekomfortową i upierdliwą operacją logistyczną, której sensu nie potrafisz dostrzec, bo zainteresowanie wnukami jest żadne.
              Odpuściłabym sobie poczucie obowiązku, nikt Ci za nie nie podziękuje.
        • aankaa Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 21:54
          a co to za "budowanie więzi wnuków z dziadkami" 4-5 razy w roku ?
          • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 22:07
            Ale nawet te 4-5 razy w roku dziadkowie nie są zainteresowani.
            Ja miałam jedna babcie daleko, widywalam ja raz na rok, dwa. Kiedy już umiałam pisać to wysylalysmy do siebie listy. I kontakt miałyśmy fantastyczny, ale to cudowna kobieta była.
    • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:16
      Przeczytałam twoje odpowiedzi i mam mieszane uczucia. Z jednej strony tesciowa was zaprasza, z drugiej zachowuje się jakby was miała w dudzie.
      Być może jest typem mało gościnnym, a na dodatek uważa, że syn i synowa to nie "goscie", ale raczej domownicy i tak was traktuje.
      Z twoich postów wynika, że oczekujesz pełnej obsługi i jeszcze zajmowania się waszymi dziećmi. Być może tesciowie w ogóle nie mają sił na taką gościnę (nie wiem czy są w 100%sprawni czy coś im dolega, ale ty na pewno wiesz)
      Czy tego obiadu w ogóle nie ma i musicie iść na zakupy i jeszcze dla wszystkich ugotować czy po prostu nikt wam pod nos nie podaje, a wystarczy obiad podgrzać?
      I co to znaczy, że nie interesuje się wnukami? W ogóle do nich nie zagadkę, nie zajmie się choćby pół godziny, pogra w piłkę czy co tam wnuki lubią? Czy zajmuje się ale nie w takim zakresie jakbyś ty oczekiwała.
      Uważam, że powinnaś przegapić te sprawę z mężem i niech on ewentualnie ustala z rodzicami jak te wizyty mają przebiegać by obie strony były zadowolone.
      A jeśli faktycznie przyjeżdżasz, w lodówce pusto a tesciowie siedzą u sąsiadów to bym sobie takie wizyty opuściła i wytlumaczyla mezowi dlaczego.
      A teść w ogóle istnieje? I jak on się zachowuje podczas tych wizyt?
      • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:33
        Ja też mam mieszane uczucia. I tak faktycznie jest jak piszę. Nie oczekuję absolutnie obsługi. Moje wizyty u teściów wyglądaja w ten sposób, że rano wstaję razem z dziećmi i robię im śniadanie, potem dopóki sie nie rozciepli bawie sie znimi w domu, a potem idziemy na spacer, a potem pakuję ich do auta i jedziemy do sklepu po coś na obiad, potem jemy, potem idziemy do lasu, potem kapiel i spać. Wszystko co robie w domu, robie u tesciów, z tym, że z większym stresem, bo musze obserwować czy igieł nie rozsypują, tabletek nie wcinaja bo nie są pochowane
        • hosta_73 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:45
          A jak gotujesz juz ten obiad to dla teściów tez? Nie ma żadne rozmowy przy kawie po śniadaniu, jaki jest plan dnia, co gotujemy, bo idę do sklepu to kupię składniki itp. To mi się takie normalne wydaje.
          Jeszcze mi przyszło do glowy ze może masz tak konkretny, władczy sposób bycia, ze teściowa niejako oddaje ci pałeczkę gospodyni gdy przyjeżdżasz?
          • triss_merigold6 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:49
            Kobieta o władczym sposobie bycia nie narzekałaby, że każda wizyta u teściów przebiega tak samo i tak samo niekomfortowo.
            • hosta_73 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 19:01
              Niekoniecznie. Moze sobie z tego nie zdawać sprawy, a teściowa woli się wycofać i niech sobie "młoda" robi tak jak chce.
              Poza tym znam osoby, które pierwsze się pchają do dyrygowania a potem narzekają, ze gdyby nie one to nikt by nie pomyślał i nie zrobił. Co nie znaczy, ze autorka do nich należy.
          • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 19:46
            Teściowie na emeryturze śpią dłużej. Dzieci wstają wcześnie, więc daje im śniadanie. Tak wiec rano dnia nie planujemy wspólnie. Poza tym jestem osoba uległą, nie narzucam sie ze swoimi pomysłami. Z obiadem sie nie wyrywam, ale jak widzę, że koło 14-15 teściowa nic w tym kierunku jeszcze nie robi, to mówie, że podjadę do sklepu i kupuje jakiegoś gotowca typu kluchy na parze itp. No i wszyscy je wtedy jemy, bo głodni sa wszyscy nie tylko moje dzieci.
            Napisałam tego posta, bo nie znam nikogo kto miałby podobną sytuację, a wizyt tych mam powoli dosyć. Jestem zmęczona tak fizycznie po tej wizycie, ale też zniechęcona tak mentalnie. Jakoś rozgoryczona. Większośc znajomych drze koty z teściowymi, ale jeśli chodzi o relacje z wnukami zwłaszcza tymi na odległość to sa one ciepłe i pełne takiego zaangażowania, którego zazdroszczę. Ja też mam takie wspomnienie babci rozpieszczającej.
            • hosta_73 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 19:57
              No to chyba rzeczywiście trafił ci się trochę nietypowy egzemplarz 😊.
              Ja bym nie jeździła bo nie lubię sie czuć jak piąte kolo u wozu. Mogłabym ewentualnie pocierpieć dla dzieci, ale z tego co piszesz to na tym polu tez kicha.
            • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 19:58
              Następnym razem, jeśli jeszcze zdecydujesz się jechać, to nie jedz do sklepu po gotowca tylko zapakuj towarzystwo do samochodu i zjedzie coś w drodze do domu. A tak w ogóle to po raz kolejny pytam - co na to wszystko twój mąż a syn tesciow? I dlaczego masz pretensje tylko do teściowej, a do teścia juz nie?
              • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 20:15
                Teść jest jakby cieniem teściowej, więc traktuję ich jako całość. W zasadzie nie mam pretensji do nikogo, bo wiem, że ludzi sie nie zmieni. Raczej szukam potwierdzenia tego, że w zaistniałych okolicznościach mogę sobie odpuścić niektóre wizyty. Za bardzo ostatnio czuje się nimi umeczona a i starsze dziecko marudzi, że woli zostać w domu.
                Mąż ciśnie na te wizyty, bo wypada, bo rzadko jeździmy, a z moimi rodzicami dzieci widują się bardzo często. Jak tam jesteśmy to mąż kręci się z kąta w kąt albo dreno teściom do kominka szykuje itp.

                • bergamotka77 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 20:27
                  Przeczytałam wątek i rzeczywiście dziwni ci teściowie. Rzadko dość odwiedzamy teściowa ale jak jak już to staje na uszach by nas ugoscic - ugotowac obiad jak dla pułku, napiec ciast itp. Złoty człowiek. Ja bym chyba olala takie wizyty i jak sobie przypominam był tu już podobny wątek o takich tesciach niegoscinnych i olewajacych...
                • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 20:42
                  Ustaw męża do pionu a sama wizyty odpuść. Szkoda zachodu, skoro tesciowie nie są wami zainteresowani.
                  Bo w zasadzie czemu służą te odwiedziny? Oprócz tego, że "wypada". Dziadkowie wnuki jak rozumiem mają gdzieś, was również. Spędzają z wami chociaż trochę czasu?
                  Jeśli mąż dalej się będzie upierał i zdecydujesz się mu ulec to zjedzcie obiad po drodze i wyjedzie przed obiadem. Albo w wersji hard po przyjeździe wyciągnij termos i kanapki, zjedzcie pogadajcie przez godzinę i wracajcie do domu. 8h z przerwami w aucie dzieci nie zabije, a tesciow może da do myślenia. Albo mezowi. Bo tu też tkwi cześć tego problemu.
                  • filga Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 22:03
                    Co to znaczy "ustaw męża do pionu" Co to za relacje? Kapral i szeregowy? Rozmawiać nie można? Ten mąż jest kimś gorszym? To nie jest obrona teściowej tylko zdumienie, jak można tak pogardliwie o własnym mężu
                    • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 22:12
                      Bo mąż jest wspolodpowiedzialny za całą sytuację. Ciśnie zone na wyjazdy bo wypada, ale nie robi nic by jego żona i dzieci czuły się dobrze, albo przynajmniej nie czuły jak piąte kolo u wozu w jego rodzinnym domu.
                      • filga Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 22:59
                        Jest. Tego przecież nie neguje. Ale rozmowy a nie raport karny
                • sanrio Re: teściowa a wnuki 07.04.18, 23:34
                  Boże jak czytam to co piszesz to aż mam ochote tobą wstrząsnąć. Weź dziewczyno się obudź i zacznij mieć swoje zdanie, co z tego ze mąż chce? A co to mąż - twój władca, ze masz obowiązek go słuchać? Coś czuje ze jesteś z bardzo tradycyjnej rodziny i wszystko w małżeństwie musi być „obowiązkiem”, żona musi słuchać męża, gotować obiady i nie odzywać się nie pytana. Hellllo, mamy rok 2018, trochę się pozmieniało przez ostatnie 100 lat
                  • zuzi.1 Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 13:58
                    10/10
                • koronka2012 Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 11:31
                  beciabecia1980 napisał(a):

                  > Mąż ciśnie na te wizyty, bo wypada, bo rzadko jeździmy, a z moimi rodzicami dzi
                  > eci widują się bardzo często. Jak tam jesteśmy to mąż kręci się z kąta w kąt al
                  > bo dreno teściom do kominka szykuje itp.

                  A powiedziałaś mu w krótkich żołnierskich słowach, że teściowie nie są zainteresowani ani dziećmi ani wami? że nie widzisz sensu w tłuczeniu się 8 godzin w tę i wewtę, żeby im przeszkadzać w lokalnym życiu towarzyskim?

                  Mąż ma poczucie obowiązku - niech jedzie, twoje projekcje nieszczęść czyhających na dzieci podczas twojej nieobecności są mocno na wyrost.
              • berdebul Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 20:50
                Bo teściowa jest kobietą, powinna opiekować się wnukami i gotowac. Dokładnie tak samo, jak robi to autorka. Plus mąż oczywiście nie da rady ogarnąć własnych dzieci, dlatego ciągnie ze sobą umęczoną żonę. big_grin
                • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 20:59
                  No właśnie.
                • bergamotka77 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 21:08
                  Też nie wyslalabym męża z dwójką przedszkolaków samego w długą podróż. Odczepcie się od dziewczyny.
                  • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 21:42
                    No ale zagonic do obsługi własnych potomków juz można. A ona wstaje rano, szykuje śniadanie, zabiera na spacer a potem jeszcze leci do sklepu po garmaz na obiad dla wszystkich. Pan tymczasem pierdzi w stołek z przerwa na pomachanie siekierą. Do dudy z takimi atrakcjami.
                  • milka_milka Re: teściowa a wnuki 07.04.18, 20:54
                    A dlaczego? Ja wysłałbym. Jeśli sama mogłam jeździć, to czemu mąż nie?
                  • arwena_11 Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 08:46
                    A dlaczego nie? Nie poradziłby sobie? Przecież jedzie do swoich rodziców.
                  • bulzemba Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 14:36
                    bergamotka77 napisała: 06.04.18, 21:08
                    Też nie wyslalabym męża z dwójką przedszkolaków samego w długą podróż. Odczepcie się od dziewczyny.

                    Nie wysłałabyś męża samego z dziećmi. Za to autorka jedzie i nie tylko gotuje ale też dogląda WŁASNYCH dzieci w niedostosowanym mieszkaniu. A szanowny pan to co? Nie jego dzieci?
                    • karen_ann Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 14:44
                      Było juz ze w garazu siedzi z dziadkiem. Uwazam ze raz w roku to by bylo w sam raz. Jesper Juul pisał ze nasze krzywdy często się robią z oczekiwań. Autorko nie oczekuj od teściów uwagi i miłości wnuków. Przyjmij ze są dysfunkcyjni, nie lubiś dzieci i ciesz się tymco masz czyli miłością dziatków z drugiej strony. Moze to mąz zabiega o uwagę rodziców oni mają was gdzieś.
        • aamarzena Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 19:07
          Gdyby moje wizyty u tesciow/rodziców wygadał w ten sposób to bym sobie opuściła. Skoro nie chcą spędzać z wami czasu to nie ma co się narzucać. Z mężem porozmawiaj. Niech pogadać z rodzicami albo przestanie cie cisną na wizyty i jeździ sam. A co mąż robi? Ty gotujesz, zajmujesz się dziećmi i jeszcze zakupy robisz, tesciowiw maja was q dooopie i nawet herbaty nie proponuja a on co?
    • szmytka1 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 18:49
      haha jesteż zapewne zoną brata mego meża i teściowka jest nasza wspólna wink
    • sandrasj Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 20:03
      Też jeździłam, jestem jedynaczką mam jedno dziecko, mieszkam z teściami, chciałam żeby mój rodzice byli także kochanymi i kochającymi dziadkami. Żeby syn budował z nimi więź taka jaką ja miałam ze swoimi dziadkami.
      Tylko ze... moi.rodzice pracują, są wiecznie zmęczeni, wiecznie niezadowoleni, egoistyczni do bólu, a matka ma nerwicę natręctw pod względem czystości. Wizyty zostały ograniczone, ale sa telefony jak to oni nie tesknia i żebyśmy przyjechali. A potem... jest dupa
    • lubieogrody Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 20:23
      A co na to twoj maz?
    • alba27 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 20:58
      To zröbcie tak, wyjedzie w sb ok 10, obiad jedźcie po drodze, u teściów będziecie 15-16. W nd wyjazd ok 13 i znowu obiad zjedzony po drodze. Mniej się narobiłaś, mniej stresu i jakiś kompromis. Poza tym rzuciło mi się w oczy, że wszystko Ty ogarniesz, nie może mąż zrobić dzieciom śniadania?, zabrać ich na spacer? Zrobić samemu zakupy? Trochę brzmisz jakbyś była samotną matką.
      • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 21:29
        To nie ten brak obiadu mi najbardziej przeszkadza, ale poczucie, że wizyty nic nie wnoszą. 8 godzin weekendu spędzamy w aucie. Mąż może zrobić i śniadanie i iść na spacer. Ale co ja mam wtedy robić w obcym domu? Nie to mnie męczy. Raczej cała otoczka
        • karen_ann Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 21:53
          Hmm jedyne co mi przychodzi na myśl to ze teściowa cierpi na jakieś zaburzenie w stylu depresja, schizofrenia i bierze leki i nie za bardzo potrafi sprostać wymaganiom w stylu zrobienie herbaty gościom. Ciekawe co na to twój mąz? Uwaza ze to norma?
          Czy jak jesteś u nich nie rozmawiasz wcale z teściową teściem? Pogadaj z męzem o tym co czujesz. Brak herbaty dla podróznych to jak afront. Tak czy inaczej lepiej conajmniej ograniczyć te wizyty.
        • aqua48 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 22:59
          beciabecia1980 napisał(a):

          > Mąż może zrobić i śniadanie i i
          > ść na spacer. Ale co ja mam wtedy robić w obcym domu?

          Dziadek też nic z wnukami nie robi? Nie bawi się, nie organizuje im czegoś, żeby pomagały choćby to porąbane drewno układać, nie rozmawia z nimi wcale? Powiedz, żeby dzieci poprosiły dziadków żeby na spacer poszli razem, żeby dziadek poopowiadał jak to było jak on był mały, co robił, jak miała jego babcia na imię, gdzie mieszkała, albo babcia niech im pokaże jakąś zabawę z własnego dzieciństwa. Opowie jak była moda, jak dzieci się ubierało. Przecież po to przyjeżdżacie żeby wspólnie spędzać czas. Może dziadków trzeba zachęcić i ukierunkować? Może trzeba im też przywieźć pęto kiełbasy, słoik sałatki,blachę ciasta i pieczeni na dwa dni? Może zwyczajnie ich nie stać na podejmowanie dodatkowych 4 osób jeśli mają małe emerytury lub renty?
      • volta2 Re: teściowa a wnuki 06.04.18, 21:47
        ta propozycja wydawałaby się całkiem do rzeczy ale jeśli oni na paliwo muszą wydać parę stów(nie wiem ile, ale ze 300?) i do tego 2x obiad (nas taki obiad w knajpie kosztuje ok. 200 zeta, tu policz w tę i spowrotem) to taka wycieczka robi się zdecydowanie za droga na to, by w tym czasie teściówka sobie siedziała u sąsiadki.

        dlatego widziałabym to jako wyjazd wieczorno-ranny, po śniadaniu do domu i obiadokolacja, no chyba że nie muszą zważać na finanse.

        dodam, że moja teściowa jak jeździła do swojej teściowej (6 godzin autem w 1 stronę) to wiozła już gotowy obiad w garnku/brytfannie. upieczony schab czy innego kurczaka. oczywiście na stole wszystko na nich czekało, więc ta karkówka lądowała pewnie w zamrażarce u gospodyni ale mnie na ten widok było słabo...

        do czasu aż my się nie wybraliśmy do babci męża(czyli teściowej mojej teściowej) - po drodze nie wstąpiliśmy na jedzenie bo przecież nas ugoszczą, a czas podróży długi, wiec dodatkowa godzinna przerwa na jedzenie to strata czasu. przyjechaliśmy o 18 ej i czekał na nas żółty ser, śledź i rybki z puszki.
        piątek - to post a poza tym posiłki się je jak u franciszka józefa, 6 śnaidanie, 12 obiad i 6 wieczorem kolacja. no więc zjedliśmy kolację, karkówki upieczonej nie wiozłamsmile
        oczywiście teściowa przyjeżdżała bliżej 12 niż 18ej ale i tak zaczęłam lepiej ją rozumieć(pomijam że te schaby to na żądanie męża wiozła)
    • zolla78 Re: teściowa a wnuki 07.04.18, 20:51
      Po pierwsze chyba bym uwzględniła, że postawa męża, który nalega na jeżdżenie i jak rozumiem "udaje", że wszystko jest ok, może wynikać z tego, że on bardzo chce by było ok i liczy, że za którymś razem zaskoczy coś między dziadkami i wnukami. Może jemu jest tak naprawdę przykro, że to wygląda jak wygląda, ale nie chce się z tym skonfrontować. Porównuje do zainteresowania wnukami przez Twoich rodziców i cierpi. Ale nie chce się właśnie skonfrontować ani z rzeczywistością ani ze swoimi uczuciami i z rodzicami pewnie przede wszystkim.
      Jeżeli to ten przypadek, to odmową jeżdżenia, mówieniem wprost, że niefajnie jego rodzice się zachowują, nie osiągniesz pewnie nic dobrego. I o ile jestem zwolenniczką nie dopuszczania do sytuacji, że ktoś leczy swoje problemy kosztem innych, to jednak relacja z rodzicami plus fakt, że mąż to osoba bliska - to temat podjęłabym łagodnie.
      Nie wiem jaki jest twój mąż, ale może można mu zasygnalizować, że widzisz w czym problem, że rozumiesz, że mu przykro. Może poddać pomysły na większe zaangażowanie w relacje z dziećmi, typu że jeżeli jest taka możliwość, to poproście ich o zaopiekowanie się dziećmi, a wy wyjdziecie sobie wieczorem gdzieś tam na miejscu. Jeżeli to nie da nic, to chyba będziesz musiała po prostu powiedzieć mężowi, że w ten sposób swojego celu nie osiągnie. Rodzice będą przekonani, że jest ok, bo te 4-5 razy w roku jesteście, a mąż dalej będzie się tym gryzł, a za chwilę będzie zły na dzieci, że będą protestować, że nie chcą jechać.

      Może być też tak, że mąż jest z rodziny, gdzie w sumie tych relacji bliskich nie ma i nie ma takiej potrzeby by były, ale jest potrzeba zachowania pozorów i właśnie to robią. I im z tym jest ok. A ty wprowadzasz zamęt, bo chcesz czegoś bardziej autentycznego. Tu niestety nic nie zrobisz, bo zakładając, że to rodzina, krzywdy nie robią i mąż chce i ma do tego prawo, to te 4-5 wizyt weekendowych rocznie to nie jest dużo. Można zacisnąć zęby i jakoś przeżyć.

      Można jednak spróbować coś zmienić i tu zostaje tylko metoda bezpośrednia, powiedzenie wprost, że ok, rozumiesz potrzebę zachowania pozorów, ale ograniczasz swój udział do np. 3 wizyt rocznie, względnie jednak zorganizowanie sobie pobytu tam tak, by było ciekawiej. Przecież można po drodze o jakieś fajne miejsca zahaczyć z dziećmi i dojechać później. Przecież nikt nie będzie miał tam do was o to pretensji raczej z tego co piszesz. Możesz wyjść na dłuższe połażenie po sklepach w sobotę czy znaleźć tam kosmetyczkę czy coś, dzieciaki zostawiasz z mężem i z dziadkami i masz trochę czasu dla siebie. Skoro formuła odwiedzin jest taka, że teściowa wychodzi na plotki, to dostosuj się i wyjdź też gdzieś. Co za problem.

      Bo z tego co piszesz, to wygląda jakbyś z jednej strony problem robiła tylko ty w tym układzie, a z drugiej strony usiłowała nie zauważyć, że problem to mąż, a nie teściowa. Jak to możliwe, że musisz robić obiad dla wszystkich i jednocześnie pilnować dwójki dzieci, przy jak rozumiem jeszcze trzech dorosłych osobach obok? A mąż i ich ojciec co wtedy robi? Obiad, rzuć hasło czy będzie, jak nikt się nie odezwie, to też pomiń temat, jak dzieci będą głodne, to zwróć się z zapytaniem do męża i co z tym zamierza zrobić. Względnie weź dzieci na ten spacer i potem pizze, wróć do domu i udawaj, że nie słyszysz, że inni są głodni. Skonfrontuj ich z sytuacją, a nie ułatwiają im ją.
      • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 07.04.18, 23:08
        Faktycznie chyba problem tkwi we mnie i w mężu. Fakt jest taki, że potrzeby dzieci u teściów sa gdzieś na szarym końcu, a ja to odbieram jako takie lekcewżenie, bo nie wiem jak to inaczej nazwać. Uwiera mnie też to, że dostrzegam czasami u męża cień irytacji na zaistniałą sytaucję (brak organizacji, zachowania porządku dnia typu drzemki i posiłki szybko prowadzi u dzieci do frustracji, a u nas do nerwówki), ale nigdy głośno nie powie, że coś w tych wizytach nie gra.
        Zolla 78 trafiła w sedno, bo faktycznie sprawę zaognia fakt, że drudzy dziadkowie (czyli moi rodzice) maja hopla na punkcie naszych chłopaków. Jest wyraźna dysproporcja w tych relacjach.
        W postach kilka razy mnie pytano co w czasie wizyt robia teściowie. No więc teściowa zajmuje się takimi "niecierpiącymi zwłoki" sprawami typu sprzątanie w piwnicy albo prasowanie ściereczek... Czymś co może zrobić wczesniej lub później. Dlatego to mnie tak denerwuje. Niby chce byśmy przyjechali, a potem te ściereczki lub wizyta okazuje sie ważniejsza. Teść ogląda tv, przysypia, albo coś z meżem w garażu.
        • beciabecia1980 Re: teściowa a wnuki 07.04.18, 23:10
          wizyta u koleżanki
        • chocolate-cakes Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 14:12
          Dla mnie to wygląda tak, jakby teściowa nie lubiła małych dzieci, hałasu czy bałaganu, który robią. Ona ucieka z własnego domu.
    • mikams75 Re: teściowa a wnuki 08.04.18, 13:57
      temat jedzenia to latwo rozegrac - najlepiej jak maz ze dwa dni przed wizyta zadzwoni z pytaniem czy tesciowa cos przygotuje czy macie zjesc cos po drodze, bo dzieci o tej godzinie beda glodne.
      Co do reszty - moze ustalic jakis konkretny plan dnia? Okreslic - po obiedzie idzemy tu czy tam, zapowiedziec, ze kupujecie bilety do kina dla dziadkow i wnukow itp. Moze oni po prostu nie wiedza co robic z wnukami, jak sie nimi zajac a wnuki nie lgna same z siebie, bo nie maja dobrej relacji. Jak takie inicjowanie przejdzie to ok, jak nie, to zapraszac ich do siebie. Jak nie skorzystaja, to trudno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka