niktmadry
15.05.18, 17:03
Wesele, rodzina męża (a jakże). Mąż będzie świadkiem.
Mnie na ślubie w kościele nie będzie, ponieważ tego dnia MUSZĘ być w pracy do 14. Planuję dojechać na wesele - (wiadomo kąpiel, fryzjer - nie pojadę przecież w ciuchach po pracy).
Ślub w naszym mieście ale wesele ponad godz drogi samochodem. Autokaru brak. Co zrobić z zaproszonymi dziećmi:
1) niech mąż weźmie auto i niech wbrew wszelkim zasadom zawiezie nim siebie i dzieci
2) Niech dzieci po ślubie jadą do domu. Na wesele dojadą ze mną taxi (ja nie prowadzę auta ale jak się wyszykuję to zamawiam taxi i jadę na imprezę)
3)Zamówić dzieciom osobną taxi (dzieci by sobie poradziły ale to opcja dośc droga w sytuacji gdy tą samą trasą ja też będę po jakimś czasie jechać taxi)
W sumie to planowałam opcję 2. Mówiłam dzieciakom, ze po ślubie mają iśc na pizzę (nie chcę by ktoś dla nas specjalnie obiad na weselu odgrzewał, przyjdziemy na ten posiłek, który akurat będzie serwowany), następnie wrócić do domu i gdy ja się wyszykuję - pojedziemy razem.
Teściowa chce bym nie szła tego dnia do pracy (gdybym nie musiała to bym przecież nie szła, ale jak już muszę to niech mąż auto bierze) Ja uważam, ze jako świadek powinien jednak być tego dnia do dyspozycji młodych - nie chcę mu jeszcze do pakietu dzieci wciskać.
Opcja 3) - nie wiem czy warto - to dla mnie dodatkowe około 150 zł.
Dzieciaki to nastolatki zatem kwestie czy sobie poradzą odpadają. Tak - poradzą sobie zarówno z dojazdem taksówką jak i z samodzielnym powrotem z kościoła do domu i zjedzeniem obiadu. O wolnych miejscach w samochodach innych gości nic mi nie wiadomo. Co powinnam zrobić?