poprykarz
17.06.18, 16:25
Może to i moja wina, bo za dużo sobie wyobrażam, podejmuje złe decyzje - nie wiem.
Mieszkamy już 12 lat w UK.
Na początku było różnie, sprzątanie, pakowanie itp. Mieszkanie we wspólnym domu z innymi ludźmi. Gdy urodziło się dziecko przeprowadziliśmy się do wynajmowanego domu.
Ja skończyłam kilka kursów, znalazłam prace i staram się podnosić kwalifikacje. Angielski mam lepszy niż 12 lat temu, niby znałam, niby na studiach przedmiot miałam do zaliczenia po angielsku ale to nie to samo. Zrobiłam prawojazdy co dla wielu wydaje się normalna sprawa, ja w najbliższej rodzinie nie miałam auta.
Moj mąż natomiast przez te lata nie rozwinął się wcale. Znalazł prace w której zarabia minimalnie więcej niż wynosi najniższe wynagrodzenie. I nie zamierza robić nic więcej. Liczy ze to ja zarobię na ,luksusy’.
Już na początku naszej znajomosci mnie okłamał, powinnam się wtedy zastanowić ale podtrzymałam jego bajkę przed mama bo było mi zwyczajnie wstyd. Powiedział mi, że nie skończył studiów, okazało się że nie skończył
Liceum...
Czuje ogromna złość i żal, czuje że wszystko jest na mojej głowie.
Gdziekolwiek jedziemy zawsze ja prowadzę bo on przecież nie ma prawka, zakupy i gdzieś podjechać tez zawsze ja. Załatwić coś u mechanika tez ja, chociaż naprawdę bym chciała żeby zrobił to moj mąż. Światła w kuchni nie ma od pol roku - zadzwoń do właściciela bo ja się nie dogadam. Pękła rura w pralni - zadzwoń do ja się nie dogadam. Przyszedł zły rachunek - zadzwoń... pojedź ze mną do lekarza bo ja się nie dogadam... przez to ze nie zrobił prawka nasze dziecko spędzało w szkole ponad godzinę dłużej niż musiało - zanim dojechał autobusem...
Temat zapalny u mnie - dom - kupmy kupmy ale Ty wszystko załatw...
Mam uraz - nigdy nie miałam własnego domu, mama urodziła mnie w akademiku gdzie mieszkałam z nią ponad 12 lat. Inne rodziny się wyprowadzały do własnych mieszkań a ja ciagle w jednym pokoju z mama. Zawsze myślałam, że to dlatego że nie mam taty, że to mężczyzna dba o wszystko, że jak ma się tatę to wkrótce ma się tez dom, samochód itp. Jak widać nie miałam racji... wiem, że to głupie ale dzieci maja różne przekonania.
Do tego gdy wraca z pracy to kładzie się odpocząć, rozumiem że praca stojąca meczy ale chyba nie aż tak, żeby w wieku 40 lat trzeba było 3-4 h poleżeć po pracy. To nie jest ciężka praca, obsługa maszyny wycinajacej części.
Moj mąż jest nerwowy i obrażalski, nie można z nim normalnie rozmawiać bo zaraz jest :to ja już nic nie mówię’ i głośny foch. Co to za przykład dla dziecka
Jutro mamy rocznice ślubu, mam ochotę na kartce wypisać czego w nim nienawidzę i mu to dać, żeby coś ze sobą zrobił bo się powiększa przepaść między nami.
Przepraszam za chaotyczna wypowiedz ale jest mi dzisiaj naprawdę źle