gaskama
04.07.18, 15:22
Co to za kretyński pomysł. Zawsze jak dzwonię do męża, to mam wrażenie, że stoi na dworcu, albo mają alarm bombowy. Huk w tle, rozmowy, śmiechy. Mają oczywiście takie akwaria, gdzie można się zamknąć, by popracować. Ale np. mam klaustrofobię, w salce bez okien zeszłabym. A mąż nie pracuje w call center. W jego biurze najwyżsi rangą szefowie siedzą na takiej wspólnej przestrzeni. To jakiś koszmar. Od dwóch lat pracuję w biurowcu, na parterze jest olbrzymie biuro typu open space, przez szyby widać, że mają tam piłkarzyki i inne gó..a. Ale jak wychodzę z windy, to zawsze ktoś siedzi z tego biura przy recepcji albo stoi przed budynkiem i prowadzi rozmowy telefoniczne. Nas architekt też namawiał na takie rozwiązanie, ale nie daliśmy się. Każdy mógł wybrać, czy woli własny pokój, czy po dwie osoby. Open space ma jakieś zalety?