Dodaj do ulubionych

Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy

04.07.18, 22:20
Pomóżcie, czy mam jakąkolwiek szansę na zmianę terminu świadkowanie?
Zostałam wezwana na świadka w spr i... Pierwszy termin - stawiłam się na sprawie, która momentalnie została przełożona na przyszły tydzień z powodu nieobecności adwokata jednej ze stron. Sąd wyznaczył nowy termin. I wszystko ok, ale... Wykroił się nam spontaniczny kilkudniowy wypad wakacyjny i to oznacza, że sama będę musiała wracać znad morza. Nie chcę. Czy jeszcze mogę zrobić coś w tej sprawie, by tego uniknąć? przełożyć? Czy sprawy przełożenia nie komplikuje, ze chyba jestem jedynym świadkiem powołanym tego dnia, a jedna ze stron dowożona jest z więzienia?... czy nie komplikuje, że pierwotnie zgodziłam się na ten termin, i to było ok. 1,5 miesiąca temu? Sąd poinformował mnie o zmianie terminu ustnie na tej 1 rozprawie.
A jeśli nie uda się przełożyć, to mogę się ubiegać o zwrot kosztów powrotu znad morza? I jak się tego ewentualnie domagać?
Mam wizję, ze ja przerywam wyjazd, wracam sama, ponoszę koszty a na sprawie słyszę info, że sprawa została przeniesiona z.. dowolnego powodu...
Obserwuj wątek
    • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 04.07.18, 22:42
      Zwrot kosztów dojazdu - należy się. Tylko trzeba pamiętać, że jeśli to sprawa cywilna, ostatecznie koszty poniesie ta strona, która przegra (a czasem strona procesu to ktoś bliski dla świadka i świadek nie chce jej tym obciążać). To znaczy świadkowi sąd wypłaci z kasy, ale potem każe stronie przegrywającej zwrócić koszty. Wniosek o zmianę terminu przesłuchania można złożyć, ale - nie liczyłabym na sukces, właśnie dlatego, że termin był wcześniej "uzgodniony" ze świadkiem, a poza tym- jeśli jest zaplanowny konwój z zakładu karnego, to sąd nie będzie chciał zmieniać, bo to i koszty i problem organizacyjny. Ważne- zwrot kosztów należy się nawet za termin rozprawy, która się nie odbyła, trzeba złożyć wniosek od razu po przesłuchaniu, albo bodajże do 3 dni po.
      • joszka30 Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 07:10
        czyli koszt dojazdu zostanie uwzględniony- mimo ze to powrót wakacji? I gdzie się to składa? Dowodem będą bilety? Faktury?
        • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 08:27
          Dowodem mogą być bilety albo faktury. Na zakończenie przesłuchania mówisz że chcesz zwrotu kosztów i sąd wtedy informuje gdzie złożyć bilety (W sekretariacie czy na dziennik podawczy). Najlepiej przygotuj sobie takie pismo z sygnaturą sprawy -wniosek o zwrot kosztów dojazdu. Potem podepniesz do niego bilety i złożysz gdzie tam sąd wskaże
      • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 14:06
        lord_peter_wimsey napisała:

        > Zwrot kosztów dojazdu - należy się. Tylko trzeba pamiętać, że jeśli to sprawa c
        > ywilna,

        Baaaardzo malo prawdopodobne, ze jest to sprawa cywilna, z wiezniem dowozonym z wiezienia.
        Swiadek nie musi sie martwic o to czyja strona zostanie ( i czy w ogole) poproszona o zwrot kosztow rozprawy.
        Lepiej odwolac swoj przyjazd niz tluc sie z miejsca ktore jest gdzies bardzo daleko, zwlaszcza, ze istnieje duze prawdopodobienstwo, ze sprawa znow spadnie i dziewczyna i tak znowu bedzie musiala przyjechac. Nie warto przyjezdzac.
        • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 14:44
          Bardziej prawdopodobne, że to sprawa karna, ale ponieważ Autorka określiła, że "jedna ze stron" to więzień, to jest to możliwe, może być to np. sprawa rozwodowa- to po pierwsze. Po drugie, co to znaczy odwołać przyjazd- sprawa jest za tydzień, można owszem napisać, żeby zmienili termin przesłuchania, ale jak sąd będzie musiał zorganizować przyjazd konwoju to może się na to nie zgodzić (jest mało czasu do rozprawy), a urlop nie jest usprawiedliwieniem, bo świadek poprzednio zgodził się na taki termin. I po trzecie, za nieusprawiedliwione niestawiennictwo grozi grzywna- więc nie powiedziałabym, że "nie warto przyjeżdżać'. Sąd nie uzna za usprawiedliwioną sytuacji, w której świadek zgodził się na termin, a potem wyjechał na urlop. Po czwarte- nie zawsze świadka nie obchodzi kto ostatecznie zwróci koszty. Jeśli świadek jest np. rodzicem, siostrą, bratem strony przegrywającej to czasem bardzo go obchodzi czy i jakie koszty będzie musiała ona zwracać. Dlatego w sprawach cywilnych stosunkowo rzadko świadkowie występują o zwrot kosztów przejazdu
          • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 15:43
            Owszem naklada grzywne BEZ USPRAWIEDLIWIENIA. A autorka zamierza sie usprawiedliwic (mozna dzwonic,do terminu jest jeszcze tydzien, czasu dosc zeby cos zorganizowac).
            Sad rozumie, ze ludziom tez moze nagle cos wypasc, nawet mile sprawy. Na ogol nie robi problemow.
            Jesli watkodawczyni nie chce ryzykowac to niech zadzwoni i po prost przez sekretarza sadowego zapyta co ma robic, bo jest na niespodziewanych wakacjach i prosi o przelozenie jej swiadkowania czasu dosc czeby sedzia sie ustosunkowal i zdecydowal czy musi wracac setki kilometrow, czy jednak mozna to na inny termin przelozyc, a jesli zadna miara nie moze, to wtedy bedzie okazja bezposrednio zapytac o zwrot kosztow podrozy(zwykle z miejsca zamieszkania". Ten zwrot to roznie bywa. Znam przypadek ze przyjechal swiadek z zagranicy i domagal sie zwrotu kosztow. Sad sie nie zgodzil, gdyz swiadek powinien zawiadomic ze mieszka nie tam gdzie podawal, ze mieszka, bo istniala mozliwosc przesluchania go w miejscu faktycznego zamieszkania.
            Najlepiej niech zadzwoni i zapyta na miejscu, bo te porady to sa tylko gdybanie.
            • joszka30 Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 15:45
              To sprawa o ograniczenie władzy rodzicielskiej
              • joszka30 Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 15:47
                Jestem obca dla obu stron
                • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 15:51
                  Joszka tak jak pisalam, jutro rano zadzwon do sadu. Powiedz szczerze jak jest, ze jestes na niespodziewanych wakacjach, o ktorych ostatnio nie wiedzialas , ze sie trafia, i chetnie bys przyjechala jesli sie da w innym terminie i czy to bedzie wystarczajace usprawiedliwienie dla sadu. Jesli koniecznie musisz byc (podkresl ile km musisz dojechac) to spytaj czy przysluguja ci koszty przejazdu.
                  Tak na prawde wszystko zalezy od sedziego. Normalny sedzia nie bedzie robil problemow, sam zwykletez lubi wakacje, ale wiesz jak jest, nie kazdy na swiecie jest normalny. Lepiej poprosic o usprawiedliwienie.
                  • joszka30 Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 16:05
                    Dziękuję ☺️
                  • mildred.pierce Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 18:40
                    Nie, normalni ludzie wypełniają zaciągnięte przez siebie zobowiązania. Skoro sędzia się spytał,czy pasuje termin, autorka się na niego zgodziła, po czym niefrasobliwie pojechała na ,,spontaniczne wakacje", to jest zwyczajnie niepoważna i żaden n o r m a l n y sędzia nie powinien w ogóle zgadzać się na jakieś odraczanie rozprawy.
                    • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:04
                      Normalni ludzie zyja i daja zyc innym a nie patra tylko na litere prawa.
            • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 17:02
              "Sąd rozumie że ludziom też może nagle co s wypaść, nawet miłe sprawy"- jako osoba, które codziennie ma z są sami do czynienia nie jestem przepełniona aż takim optymizmem. Zważywszy że nawet chorobę stronyub świadka trzeba według obecnych przepisów usprawiedliwiać zaświadczeniem od tzw.lekarza sądowego (czyli specjalnego lekarza wpisanego na listę, nie wystarczy zaświadczenie od lekarza, który nas leczy ani L4)
              • mildred.pierce Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 18:44
                Milamala wie lepiej niż Ty, bo przecież ma argument pt. ,,normalni ludzie". Biorąc pod uwagę, że mnóstwo moich bliższych i dalszych znajomych miało problem z przekładaniem rozpraw z powodu np. terminu cesarskiego cięcia, bo sędziów, kobiet w szczególności, nie obchodzi, że adwokaci i radcowie też mogą rodzić, nawet jeśli specjalnie tak wszystko układają, by nie robić przerw w pracy. Innej sędzia kazała przyjść na posiedzenie 2 dni po porodzie, bo przecież może wyjść ze szpitala i przyjść, co to za problem. Sędziowie żyją sobie we własnym światku sfery budżetowej, inni ich interesują tylko wtedy, gdy mają przyjść ze świeczkami protestować w ich obronie 😂😃😄.
                • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 19:33
                  W sumie pewnie się nie znam smile, w końcu tylko 9 lat chodzę do sądów na rozprawy- w tym również chora, z gorączką, nie korzystając nigdy ze zwolnienia. To pewnie efekt mojego pracoholizmu. Oczywiście, że bez problemu sądy odraczają rozprawy- i dlatego moja koleżanka szła do sądu na dwa dni przed terminem porodu i musiała walczyć z lekarzem sądowym o zaświadczenie że nie może jechać 500 km na inną rozprawę w 9tym miesiącu.
                  • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:29
                    Ja znam sie w takim razie najmniej. 15 lat tylko pracowalam w sadzie. Noi w goraczce i chorobie do pracy nie chodzilam.
                    • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:51
                      No to oczywiste, pracujący w sądzie na etacie (sędziowie, protokolanci, referendarze) nie mają problemu ze zwolnieniami lekarskimi. Jak sądzie chory albo ma chore dziecko to jasne że rozprawa spadnie, jak pomrotokolantka chora to bierze l4 i zastępuje ją koleżanka. Jak adwokat ma dziecko w szpitalu i nie złoży apelacji w terminie to sąd spóźnioną apelację odrzuci. W końcu mógł prosić kolegę o przysługę, trochę wprawdzie ciężko pilnować terminów z dzieckiem, które walczy o życie ale cóż....(przypadek z 2017 r.)
                      • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:58
                        Apelacja adwokata w terminie to zupelnie inna sprawa niz usprawiedliwienie nieobecnosci swiadka czy adwokata z powody choroby jego saamego czy bliskiego czlonka rodziny.
                        Przez 15 lat nigdy ale to nigdy nie spotkalam nikogo kto nie usprawiedliwilby nieobecnosci z powodu choroby np. dziecka, zwlaszcza zw. z pobytem w szpitalu.
                        Ale zlozenie apelacji to juz inna kwestia, nie trzeba jej przeciez skladac z dnia na dzien.
                        • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 22:10
                          No a ja spotykam bardzo często niestety. A apelację można wysłać w ostatnim dniu terminu, prawda? A jak w tym dniu dziecko akurat wpadnie pod samochód to adwokat sam jest sobie winien, po co zostawial na ostatni dzień, wszak uzasadnienie wyroku liczy tylko 300 stron, w 2 dni można apelację napisać
                          • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 22:33
                            Ale ja nie pisze o usprawiedliwieniu niezlozenia apelacji w terminie tylko o usprawiedliwieniu nieobecnosci na rozprawie czy posiedzeniu.
                            Z cala pewnoscia nie spotkalas sie z nieusprawiedliwieniem nieobecnosci na rozprawie, ktora to nieobecnosc spowodowana byla nagla choroba adwokata czy czlonka jego najblizszej rodziny. Sad wie,ze do rozprawy nalezy sie przygotowac i aplikanta czy kolege nie mozna poslac od tak z lapanki. Nagle sprawy zwlaszcza choroby sa zawsze usprawiedliwiane.
                            Apelacja to zupelnie inna sprawa. Nie opowiadaj, ze nie mozna sie ogarnac i zorganizowac zastepstwa przez pare tygodni od uslyszenia wyroku, bo w praktyce to jest pare tygodni. Najpierw jest wyrok (juz wtedy wiadomo, ze trzeba pisac apelacje), potem jest czas na doreczenie wyroku wraz z uzasadnieniem, i dopiero zdajsie 2 tygodnie od daty doreczenia tegoz, nalezy zlozyc apelacje. W praktyce to jest pare tygodni, bo sedziowie tez lubia przedluzac sobie czas pisania uzasadnienia.
                            • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 22:44
                              Zapewniam Cię, że w sprawach cywilnych się spotkałam- no może grypa żołądkowa ,która dopadła adwokata w nocy byłaby usprawiedliwieniem, ale już jak zachoruję dwa dni wcześniej, to praktycznie nie ma szans na zmianę terminu.... Serio, porozmawiaj z kimś, kto aktualnie wykonuje zawód adwokata/radcy jak wygląda kwestia zmiany terminu rozprawy w ostatnich latach. Owszem, jak strona się rozchoruje, to sąd zmieni termin, pod warunkiem, że akurat znjadzie się lekarz sądowy, ktory wyda zaświadczenie- a w takim okręgu sądowym w Nowym Sączu dwa lata temu było 3 lekarzy, to znaczy w Sączu był jeden, drugi w Nowym Targu, a trzeci chyba w Gorlicach, ten w Sączu akurat był na urlopie - zgadnij co miałam zrobić jak klient doznał urazu kręgosłupa przed rozprawą, obecność obowiązkowa, usprawiedliwia tylko zaświadczenie od lekarza sądowego...
                              • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:04
                                Jesli ktoras ze stron doznaje urazu kregoslupa albo jakiegokolwiek wypadku w dniu rozprawy to usprawiedliwia sie ustnie a zaswiadczenie donosi w pozniejszym terminie. To chyba jasne.
                                • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:16
                                  No ale nie doznał w dniu rozprawy tylko trzy dni przed- jak miał dojechać do lekarza sądowego z tym kręgosłupem, jest jedynym kierowcą w rodzinie, w Sączu lekarza nie ma bo ferie zimowe i wyjechał na narty, zanim lekarz by wrócił byłoby po rozpraawie, do Gorlic miał jechać??? autobusem??? Czy wysłać kogos z rodziny z dokumentacją medyczną??? Nie każdy może jechać, zwolnić sie z pracy itd. A gdyby to była samotna matka i to nie ona by się rozchorowała tylko jej dziecko, no to klops, lekarz sądowy nie wyda zaświadczenia na chore dziecko
                                  • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:22
                                    Nadal usprawiedliwia sie ustnie i obiecuje doniesienie zwolenienia po tym jak bedzie w stanie stawic sie u lekarza.
                                    • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:38
                                      No i albo sąd uwierzy albo i nie. Jeśli to była sprawa karna a przed kolejną rozprawą przestępstwo się przedawnia? To sąd raczej nie uwierzy, a niestety zbiegi okoliczności sie zdarzają...W takiej sytuacji sąd nie zaryzykuje dyscyplinarki i uzna nieobecność za nieusprawiedliwioną
                • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:27
                  mildred.pierce napisała:

                  > Milamala wie lepiej niż Ty,

                  Nie wiem czy ja wiem lepiej, ale widze ze ty Mildred wiesz wszystko absolutnie najlpiej.

                  "Bio
                  > rąc pod uwagę, że mnóstwo moich bliższych i dalszych znajomych miało problem z
                  > przekładaniem rozpraw z powodu np. terminu cesarskiego cięcia, bo sędziów, kobi
                  > et w szczególności, nie obchodzi, że adwokaci i radcowie też mogą rodzić, nawet
                  > jeśli specjalnie tak wszystko układają, by nie robić przerw w pracy."

                  Kwestia adwokatow i radcow prawnych to innna para kaloszy. Adwokaci i radcowie moga poslac na rozprawe subsytuta , co swiadkowi raczej bedzie trudno, stad roznica w traktowaniu usprawiedliwien swiadkow i prawnikow. Rola tych ostatnich jest zasadniczo inna. I to nie prawda, ze sedzia kaze takiej czy innej adwokatce przyjsc w dniu cc czy 2 dni po porodzie, kaze jej po prostu poslac kogos w zastepstwie. Adwokaci przeciez nie pracuja sami, maja kolegow, aplikantow itp.
                  • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:42
                    Mhm, tak, jasne, a ten kolega tak od ręki pójdzie na sprawę, która toczy się od 5 lat a akta liczą 80 tomów. Pewnie że można posłać kolegę, aplikanta i sady bardzo często takim argumentem właśnie się posługują odmawiając zmiany terminu. Tylko pytanie co będzie z większą szkodą dla klienta, czy jak świadek się nie stawi, czy jak adwokat pośle na rozprawę kolegę, który jej nie zna, bo sam jest chory a sąd odmawia odroczenia. Ja np.pracuję sama, nie mam w tym momencie aplikanta. Owszem mogę poprosić kolegę żeby mnie zastąpił, a mam taką uroczą sprawę zorganizowanej grupy przestępczej, której akta przekroczyły już 100 tomów. Kolega chętnie pójdzie, w 15 minut mu opowiem o co chodzi w sprawie....
                    • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:51
                      Wszystko zalezy od sprawy i co na tej sprawie sie przewiduje zrobic. Nawet w sprawie zorganizowanej glupy przestepczej nie kazdy swiadek jest jednakowo wazny i kazdy adwokat wie kiedy moze poslac aplikanta a kiedy lepiej nie. I nie opowiadaj, ze sad nie usprawiedliwia chorob adwokata, jesli ktos jest nagle chory nie musi posylac nagle kogos na zastepstwo, bo wiadomo, ze do rozprawy trzeba sie przygotowac, natomiast porod jest raczej z grubsza przewidywalny i przy wazniejszych sprawach (typu grupa przestepcza) powazny adwokat powinien te sprawy uregulowac. Na przewidywany czas porodu i pologu powinien zapewnic sobie zastepstwo. Co innego gdy porod odbedzie sie zbyt wczesnie, nie ma takiego sadu, ktory tego nie usprawiedliwi, i zaden sedzie nie karze kobiecie 2 dni po porodzie przyjezdzac do sadu.
                      • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 22:06
                        A Ty mowisz o rzeczywistości czy o stanie idealnym. Bo ja znam sytuację, w której matka adwokatki umierała i dziewczyna prosiła o przerwanie rozprawy. Sąd kazał znaleźć substytuta. Sąd nałożył karę za niestawiennictwo na Panią mecenas która miała połamane nogi, klient nie wyrażał zgody na zmianę obrońcy więc nawet nie mogła wysłać substytuta (znana sprawa, orzeczenie jest gdzieś w internecie). Jeszcze w karnych czasem choroba rzeczywiście dziala jako usprzwiedliwienie, w cywilnych - w 90 % sad każe wysłać substytuta. No moze jakbym w nocy zachotowala i rano zadzwoniła do sądu, to może... Jak prowadzę sprawę o dział spadku od kilku lat i trafiam do szpitala tydzień przed rozprawą to gwarantuję że sąd mi każe substytuta wysłać. A jak jestem w szpitalu to mam pecha, będę tego substytuta przygotowywać do rozprawy w sali szpitalnej przy innych pacjentach.
                        • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 22:44
                          Czyli sad jednak nie kazal jej osobiscie przyjezdzac tylko wyslac zastepstwo. Umieranie moze trwac i niestety z uwagi na brak przewidywalnej daty ustapienie "problemu" trudno oczekiwac zeby cala rozprawa zostala przerwana na czas nieokreslony. To jest niestety przykra ale zrozumiala sytuacja, ze sad moze wspolczuc ale nie jest w stanie nic zrobic. Koledzy adwokaci musza stanac na wysokosci zadania.
                          Adwokatka z polamanymi nogami (jak rozumiem nie pare dni przed rozprawa tylko przynajmniej pare tygodni) powinna poslac substytuta tak czy owak. Nikt od polamanej kobiety nie oczekuje,ze sie przyczolga osobiscie. Jesli klient podczas rozprawy oswiadczyl by, ze nie chce nikogo innego tylko swoja polamana adwokatke to sad moze sie do tego ustosunkowac, albo wyrazic zgode i przelozyc rozprawe albo nie wyrazic zgody i prowadzic rozprawe w obecnosci substytua. Pani adwokat nieodpowiedzialna, wiedziala, ze na rozprawe ktos powinien sie stawic bo zlamanie nogi to nie szybka pilka, powinna poslac substytuta mimo wszystko, i niech sad uzera sie z brakiem zgody klienta.
                          • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 22:47
                            No ustosunkował się sąd do połamanej adwokatki- nałożył na nią grzywnę. Po co miała wysyłać substytuta, jeśli klient nia niego zgody nie wyraził Rozumiem, że substytutowi płacić ze swojej kieszeni. Adwokatce od umierającej matki kazał w trakcie rozprawy znaleźc substytuta, rozprawa trwała, adwokata na sali dostała informację, ze matka umiera
                            • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:14
                              Ale adwokat powinien wiedziec, ze to sad decyduje czy klient ma prawo domagac sie konkretnie danej osoby. Chory adwokat i klient ktory rzekomo domaga sie tylko jego obecnosci to stara sztuczka adwokacka celem przedluzenia procesu. Dlatego to sad decyduje czy klient moze sobie chciec konkretnego adwokata czy tez substytut musi mu starczyc. W swietle prawa klient obronce ma. O tym adwokat powinien wiedziec, i dziwie sie zdziwienie tej pani adwokat, ze kare otrzymala.
                              Nie wierze, zeby sedzia kazal w trakcie procesu poszukac zastepstwo. Jesli tak sie stalo to zgaduje, ze sedzia pewnie podejrzewal sztuczke celem przedluzenia rozprawy (adwokat wczesniej pewnie musial sobie na nieufnosc sedziego zarobic). Trudno mi powiedziec czym kierowal sie sedzia. Sedziowie to tez ludzie, niektorzy sa normalni a niektorzy tylko terminy widza. Choc pewnie wszystko zalezalo na ile preznie odbywal sie proces.
                              • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:27
                                No dobrze, ale najpierw piszesz, że na pewno nie było takich wypadków, a ja Ci pokazuję, że jednak są, a czym sie sędziowie kierują to już nie wiadomo. A adwokat z połaamanymi nogami ma jak rozumiem znaleźć substytuta który pojedzie do innego miasta, zapłacić mu z własnej kieszeni (skoro klient nie akceptuje zmiany obrońcy to za jego wyjazd nie zapłaci), a sąd będzie oceniał czy klient słusznie odmawia czy nie. Sugerujesz, że adwokatka, która przedkłada zaświadczenie lekarskie, dokumentację szpitalną i nawet zaświadczenie od lekarza sądowego, że ma złamane nogi stosuje sztuczkę???? Zdjęcie rentgenowskie też podrobiła??? Czy może jednak faktycznie złamała nogę, a klient jednak ma prawo do obrony przez tego konkretnego obrońcę, któego wybrał, a który JEST CHORY. Czy mamy go zmuszać do korzystania z obrońcy, którego adwokat ustanowił pomiędzy prześwietleniem, wizytą u lekarza sądowego i wizytą na SORrze. Prawo do obrony (w przypadku obrońcy z wyboru) to także prawo wyboru konkretnego obrońcy i nie mówię to o tym, żeby czekać miesiącami aż adwokat wyzdrowieje, ale o tym, że jak adwokat na kilka dni (nie miesiąc) przed rozprawą złamał nogę to może niekoniecznie chce złośliwie sparaliżować proces
                                • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:39
                                  Jakich wypadkow nie bylo o ktorych rzekomo pisze? Konkretnie poprosze.
                                  Ja doskonale wiem kiedy sedzia adwokatowi nieobecnosc usprawiedliwia a kiedy nie. To co opisujesz to sa przyklady w ktorych jedna adwokatka jest meganiekompetentna, nie przysyla substyta bo jej klient powiedzial ,ze tylko ja kocha.
                                  Oj juz nie emocjonuj sie. Dobrze wiesz, ze sztuczka to nie zlamane nogi. Sztuczka to namawianie klienta zeby nie chcial substytuta bo adwokatce trudno takowego znalezc, bo zaden nie chce jechac do innego miasta. O tym sedziowie dobrze wiedza, nie sa az tacy glupi.
                                  Adwokatow stac na zaplacenie z wlasnej kieszeni koledze, ale najczesciej stac go na przekonanie klienta, ze zastepca jest nawet lepszy od niego samego.
                                  reasumujac zeby nie ciagnac tematu w nieskonczonosc, przy dlugotrwalej chorobie adwokat zgodnie z obowiazujacym kodeksem powinien znalezc substytuta a nie przekonywac klienta zeby chcial tylko jego, bo on ma problem ze znalezieniem zastepstwa. Sprawy by sie nigdy nie konczyly gdyby kazdy sedzia zgadzal sie na odraczanie w nieskonczonosc rozpraw z powodu dlugotrwalych chorob adwokatow i czlonkow ich rodzin, skoro mozna a nawet trzeba szukac zastepstwa.
                                  • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:47
                                    Ok, ale czekaj- skoro nie może znaleźc substytuta to chyba jest powód do odroczenia, prawda? I nie mówię o długotrwałej chorobie- tylko o nagłej sytuacji, adwokat złamał nogę, może na termin za 2 miesiące znajdzie kogoś albo przekaże innemu obrońcy całą sprawę, albo doturla się do sąduna kulach (tak na ogół to się kończy). ale wnosi o odroczenie tej rozpraawy która jest za tydzień. Sąd odmawia i nakłada grzywnę. W postępowaniu adwokatki nie dopatrzył się uchybienia ani sąd dyscyplinarny (ok. na pewno sitwa broni swoich) ani sąd wyższy nad sądem prowadzącym sprawę (zaskarżyła postanowienie o grzywnie i wygrała), ale masz rację, była meganiekompetenta... ok, kończę dyskusję, bo to faktycznie nie ma sensu
                                    • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 06.07.18, 00:18
                                      Jesli nie moze znalezc substytuta na rozprawe za 2 miesiace to moze powinien zmienic zawod. Jesli zas na za tydzien, no coz to zalezy od sprawy, jesli to jest zorganizowana grupa przestepcza to wiadomo, ze zaden substytut nie przygotuje sie w tydzien, ale z drugiej strony w wiekszych sprawach dziala zwykle wiecej adwokatow, regularnie zastepuja siebie wzajemnie, bo znaja sprawe.
                                      • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 06.07.18, 00:32
                                        No ale mówimy o rozprawie za tydzień, dużej karnej w innym mieście. Sprawa autentyczna, nie gdybam. Nie dalo sie ustanowic innego obroncy z tej samej sprawy. No i co? Sad nałożył grzywnę. No cóż... w sumie drobiazg. Jeśli jest wielu obrońców to może zachodzić kolizja interesów. Sama miałam taka sytuację, mój klient jako jedyny składał wyjasnienia dotyczące innych oskarżonych, pozostali wszystkiemu zaprzeczali. Jeśli chciałabym substytucji musiałabym progoś prosić że swoich kolegów (sprawy w innym.miescie, zawsze wielogodzinne, nikt na caly dzien tak radosnie nie pojedzie) sama I instancja - kilkadziesiąt terminów, obrona obligatoryjna czyli nie ma że się nie stawię nawet za zgodą klienta. Poradzilam sobie - jechałam również z gorączką i zapaleniem gardła, bo klient bal się o swoje życie i nie miał zaufania do przypadkowych obrońców z miasta w którym był proces A koledzy mają też swoje sprawy i o ile na dwie godziny na miejscu ktoś by mnie zastąpił to w innym mieście (z dojazdem 8 godzin) to już nie. Gdybym się rozchorowala poważniej to ciekawe czy okazalabym się meganiekompetentna... A może sąd by odroczyl jeśli do rozprawy został tydzien/ piec dni/ dwa.... a może nalozylby grzywnę... "No cóż"
                                  • mildred.pierce Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 08.07.18, 18:16
                                    Adwokatow stac na zaplacenie z wlasnej kieszeni koledze, ale najczesciej stac go na przekonanie klienta, ze zastepca jest nawet lepszy od niego samego.


                                    Tak, każdy adwokat leży na pieniądzach. Za dużo Magdy M.
                  • mildred.pierce Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 08.07.18, 18:12
                    Pracowałaś w sądzie jako kto przez te 15 lat? Pani w BOI? 😂 To Ty w wątku sprzed 4 lat pisałaś farmazony, że tylko karne sprawy się przedawniaja, cywilne nie.
                    ,,widze ze ty Mildred wiesz wszystko absolutnie najlpiej."
                    Słabo, oj, słabo. Nie wiem WSZYSTKIEGO, trafiłaś jak kulą w płot 😂. Jeśli czegoś nie wiem czy nie jestem pewna, bo nie mam czasu albo ochoty czegoś sprawdzić, to zawsze to zaznaczam, jak choćby w wątku z tego tygodnia na temat ,,czy syn ma pójść na chemię czy farmację". Ale jeśli czytam na forum ewidentne bzdury, pisane z pozycji ,,eksperta", to tak, odzywam się, bo jeszcze ktoś weźmie takie bajdurzenia na poważnie i będzie miał potem problemy.
                    • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 10.07.18, 14:20
                      mildred.pierce napisała:

                      > To Ty w wątku sprz
                      > ed 4 lat pisałaś farmazony, że tylko karne sprawy się przedawniaja, cywilne nie

                      Odwala ci na maksa. Nie znam sie na cywilnych sprawach.
              • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:09
                Jako osoba, ktora przez lata miala do czynienia z sadami nie jestem taka pesymistka. Nie tylko choroba usprawiedliwiala nieobecnosc. Nie kazdy sedzia jest taki pryncypialny. Owszem sedziowie to tez ludzie i jak widac po wpisach kazdy sedzia jak kazdy czlowiek jeden ludzki a drugi tylko litere prawa widzi. Z cala pewnoscia jesli swiadek dostaje zaproszenie i odpisuje , ze sorry ale mam zaplanowane wakacje, to o jest jak najbardziej wlasciwie usprawiedliwienie. Tu jest nieco inno sytuacja to jednak dziewczyna sie zgodzila na termin, dlatego lepiej po prostu zapytac u zrodla. Moze sie zdarzyc, ze sedzie ma zaplanowane dalsze rozprawy i inne cynnosci na wielu roznych rozprawach i po prostu bedzie mu obojetne kiedy swiadek przyjdzie i zgodzi sie aby swiadek przyszedl w innym terminie.
                • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:45
                  Pracowałas 15 lat w sądzie (rozumiem, że w Polsce), ale chyba nie w ciągu ostatnich 10 lat, a sporo się w tym czasie zmieniło
                  • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:53
                    Fakt, nie w ostatnich 10 latach, ale procedury sie nie zmienily.
                    • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 22:20
                      O, zmieniły się i to bardzo. Instytucja lekarza sądowego (chory adwokat najpierw idzie do swojego lekarza pierwszego kontaktu, potem szuka lekarza sądowego, który akurat ma dużur, potem do niego jedzie, czeka w kolejce z innymi pacjentami i potem dopiero może uda mu się uzyskać stosowne zaświadczenie, uwaga- na chorobę dziecka adwokata lekarz sądowy zaświadczenia nie wystawi) kary wymierzane obrońcom za niestawiennictwo wg kpk, kwestia grzywny na świadka- myślałaś, że dopiero za drugie niestawiennictwo, a tymczasem jest już za pierwsze. Nie żartuj, że procedury się nie zmieniły, kpk w tym czasie przewróciło się do góry nogami kilka razy, a jedną z przycyzn zmian była chęć przyspieszenia rozpoznania spraaw- czyli głównie utrudniono uczestnikom postępowań odraczanie a tym samym przedłużanie postępowań
                      • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 22:52
                        Nic takiego nie napisalam, ze dopiero za drugie niestawiennictwo. Za pierwsze niestawiennictwo bez usprawiedliwienia, zawsze tak bylo. Czesto, szczegolnie jak sprawa spada, a nawet sie nie zaczela to po prostu poleca jeszcze raz wezwac swiadka bez nalozenia grzywny. Nalozenie grzywny nie jest obowiazkiem sedziego, to jego prawo i korzysta z niego jak chce, jak uwaza za stosowne. Sedzie nie musi nalozyc grzywny, ale moze.
                        Sady bywaja poblazliwe i jak swiadek po otrzymaniu kary grzywny usprawiedliwi sie jakos, jakkolwiek i grzecznie sie stawi na kolejna rozprawe to najczesciej te grzywny sa umarzane. Spotkalam sie i to nie raz nawet z aresztowaniem uporczywie migajacego sie swiadka, ale wszystko zalezy od sytuacji. Zwyklym bogu ducha swiadkom sad stara sie isc na reke. Wiadomo ,ze swiadek subsytuta nie wysle, najczesciej sie usprawiedliwi, a na kolejne wezwanie pojawi sie bez marudzenia. Sad ma wazniejsze sprawy zebys scigac grzywnami w miare solidnych swiadkow.
                        • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:11
                          Bywają, ale usprawiedliwienie "Bo ja wprawdzie zgodziłam sięna ten termin, ale potem postanowiłam wyjechać na wakacje" jest słabe... Jeśli sąd planuje dalsze terminy, albo nie pojawi sie ktoś jeszcze, to owszem - może i popatrzy przez palce. Ale skoro pracowałaś w sądzie to przyjrzyj się sytuacji- jest sprawa o ograniczenie włądzy rodzicielskiej, ojciec ewidentnie gra na czas (złożył wniosek o adwokata na tyle późno, że spadła pierwsza rozprawa), jak doskonale wiesz (znasz na pewno k.p.c.) - stawiennictwo strony mającej adwokata nie jest niezbędne, jeśli sąd nie zamierza prześłuchiwać stron. Dowód z przesłuchania stron, jak wiesz na pewno, przeprowadza się na końcu, czyli po przesłuchaniu świadków. Sąd sprowadza na rozprawę stronę z zakładu karnego mimo że on ma adwokata. Moim zdaniem to oznacza, że sąd zamierza przesłuchać świadka, strony i zakończyć sprawę. W tej sytuacji niestawiennictwo świadka uniemożliwi wydanie postanowienia. W tej sytuacji na pobłażliwość bym nie liczyła
                          • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:19
                            Nie znam sie na sprawach rodzinnych.
                            Czy takie usprawiedliwienie jest slabe. Ach kochana, nie takie usprawiedliwienia slyszalam. Najlepiej jak dziewczyna do sadu zadzwoni, sedzie sam wie najlepiej czy mozna jej obecnosc przelozyc czy nie.
                            • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:39
                              No ale tak samo jest w każdej sprawie cywilnej, rodzinne nie są tu specyficzne
                    • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 22:36
                      i jeszcze jedno- żeby nie było, że tylko narzekam na sądy. Jest ogromny nacisk na to, żeby sprawy jak najszybciej prowadzić i kończyć- częśc rygoryzmu sędziów wobec stron i uczestników postępowań wynika z tego, że sędziowie są oceniani pod kątem tego, jak szybko prowadzą sprawy. Wiele zmian przepisów wynikało właśnie z postawy stron, które np. dązyły do przedawnienia spraw karnych, przewlekania sprawy cywilnych itd. Czasem taka postawa sędziego nie wynika z jego złej woli tylko z rygorystycznego podejścia do terminowego prowadzenia spraw. Ale wychodzi jak wychodzi, czasem wychodzi nieludzko. Od razu wiedziałam, że nie mogłaś mieć ostatnio do czynienia z sądami polskmii, bo podejście do kwestii zmiany terminów bardzo bardzo się zmieniło. Podobnie kwestia załatwiania spraw przez telefon. Np. do sądu okręgowego w Katowicach nie dodzwonisz się do wydziału- na stronie internetowej każdego wydziału masz tylko numer ogólny na informację (jest podany, ale to numer Biura Obsługi), wyobraź sobie, że stoisz w korku na autostradzie i widzisz, że spóźnisz sie na rozprawę (uprzedzając zarzuty- wyjechałaś z Krakowa z odpowiednim wyprzedzeniem no i pech- wpadek, autostrada zamknięta, do rozprawy zostało pół godziny, ale tkwisz w korku 20 km przed Katowicami)- dzwonisz do Biura Obsługi, jesteś 20 w kolejce, zanim się dodzwonisz do biura mija co najmniej pół godziny. 10 lat temu wprawdzie nie było internetu powszechnie dostępnego w komórce, ale na aktach miałaś napisany numer wydziału (bo był powszechnie dostępny), dzwoniłaś do sekretariatu i (nawet jak było zajęte) to zazwyczaj po jakichś 10 minutach udawało się dodzwonić. Teraz do biura obsługi interesanta dzwonię i jestem często 20 albo i 30 w kolejce i wiszę na telefonie po kilkadziesiąt minut
                      • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:01
                        lord_peter_wimsey napisała:

                        > Czasem taka postawa sędziego nie wynika z jego złej wo
                        > li tylko z rygorystycznego podejścia do terminowego prowadzenia spraw. Ale wyc
                        > hodzi jak wychodzi, czasem wychodzi nieludzko."

                        Sedzia sam ocenia na ile swiadek jest koniecznie na dany dzien potrzebny, a kara grzywny to srodek aby dany cel osiagnac. Jesli obawia sie terminow to przyspieszy swiadka grzywna, jesli oceni, ze rozprawia i tak zapowiada sie na dluga, ciagnaca sie, przewiduje, ze zanim sie rozpocznie to 10 razy spadnie (do tego najczesciej przyczyniaja sie adwokaci, ktorzy probuja stosowac rozne myki, a nie zwykli swiadkowie) stad roznica pomiedzy traktowaniem adwokatow a zwyklych swiadkow.
                        Zawsze sedziow gonily terminy, 10 lat temu nie bylo inaczej.


                        "Od razu wiedziałam, że nie mogła
                        > ś mieć ostatnio do czynienia z sądami polskmii, bo podejście do kwestii zmiany
                        > terminów bardzo bardzo się zmieniło."

                        Terminy pozostaly te same. Kiedys tez nalezalo ich przestrzegac. Sad nigdy rowniez w przeszlosci nie byl sklonny akceptowac zbyt dlugotrwalych nieobecnosci adwokatow, bo jest dosc czasu zeby zorganizowac zastepstwo. Tak bylo, jest i bedzie.

                        Co do telefonow to wiem, ze czekanie na strone z powodu korkow zawsze sie praktykowalo, oczywiscie nie przez caly dzien, bo w koncu na wokandzie przewidywane sa inne rozprawy.
    • bei Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 04.07.18, 22:59
      Zapytaj, czy możesz złożyć zeznania w innym sądzie.....
      • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 14:02
        bei napisała:

        > Zapytaj, czy możesz złożyć zeznania w innym sądzie.....

        Tylko jak przebywa mega daleko i to na stale a nie w trakcie wyjazdu wakacyjnego.
    • bei Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 04.07.18, 23:01
      Sorrki, nie możesz w innym sądzie, pomroczność blondynki mam.
      • tojamarusia Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 04.07.18, 23:09
        Mogłaby w innym sądzie ale w szczególnych okolicznościach. Wczasy do nich nie należą.
        Napisz pismo do sądu podając oczywiście sygnaturę sprawy. Przedstaw sytuację i poproś o zmianę terminu posiedzenia. Sądy raczej przychylają się do tego. Co do kosztów to nie wiem, najlepiej zadzwoń na BOI, tam ci udzielą informacji.
    • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 14:01
      Odwolac dowiezienia oskarzonego z wiezienia sad moze nawet bladym switem w dniu rozprawy. Zreszta wiezien zwykle nie bywa sam, dowozony jest w tabunem innych wiezniow, wiec nie jest to jakis dramatyczny koszt. Napisz szybko list z prosba o usprawiedliwienie nieobecnosci z powodu naglego wyjazdu na wakacje, ktora to mozliwosc pojawila sie nagle juz po ostatniej rozprawie. Podaj termin planowanego powrotu z zapewnieniem grzecznego stawienia sie po powrocie.
      Sad to tez czlowiek i rozumie, ze to termin wakacyjny i ma wkalkulowane spadanie rozprawy z wokandy z powodu wakacyjnych planow uczestnikow rozprawy (swiadkow, adwokatow-nie zawsze sa w stanie przyslac substytuta, lawnikow itp). Tylko nie czekaj dlugo zeby sad mogl sobie w rozprawe wkalkulowac twoja nieobecnosc.
      • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 14:55
        Konwój odwołać owszem może i w dniu rozprawy, ale zorganizowanie nowego terminu i nowego konwoju już może nie być takie łatwe, dlatego wątpię w tę wyrozumiałość sądu (a mam z nimi do czynienia stosunkowo często), zwłaszcza jeśli termin jest uzgadniany na rozprawie z pozostałymi stronami/uczestnikami. Po drugie jeśli rozprawa jest w przyszłym tygodniu to (znając realia poczty polskiej) szczerze wątpię, że pismo wysłane znad morza dojdzie do sądu i trafi na biurko sędziego przed rozprawą. No chyba, że rozprawa jest od koniec przyszłego tygodnia, to wtedy tak
        • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 15:29
          Sa jakies ekspresowe przesylki, ktore docieraja dzien pozniej. Po drugie termin nowego konwoju zawsze da sie jakos zorganizowac, najpierw sie pyta w wiezieniu na jaki termin ew. mozna a potem na rozprawie ten termin sie podaje, na prawde nie jest to zaden problem, mozna sie spokojnie umowic na jakis dogodny dla obu stron (sad/ wiezienie) termin. Po drugie nie z powodu watkodawczyni sprawa spadla, ani nawet z powodu innych swiadkow (bo w razie nieobecnosci innych swiadkow przynajmniej watkodawczyni bylaby juz przesluchana). Z powodu nieobecnosci jednego swiadka swiat i rozprawa sie nie zawali, prawdopodobnie sad z jakiego powodu (nie swiadkowego) nawego nie mogl zaczac przewodu. Jej obecnosc albo nieobecnosc to maly pikus.
      • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 15:08
        Dodam jeszcze, że sąd może być bardziej wyrozumiały, jeżeli w sprawie są zaplanowane jeszcze kolejne terminy, dalsze czynności itd. Autorka pisze, że jest jedynym świadkiem zaplanowanym na ten termin rozprawy. Pytanie, czy sąd planuje dalsze terminy, przesłuchanie innych świadków itd. Jeśli tak- może faktycznie bez większego problemu przełoży przesłuchani. Jeśli natomiast planował końcówkę procesu, to raczej należy się nastawić, że nałoży grzywnę. A koszty konwoju też bywają różne- konwojuje się więźniów zarówno w obrębie tego samego miasta, jak i przez pół Polski, większe grupy, jak i pojedynczych osadzonych.
        • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 15:35
          Faktycznie nie doczytalam, pisala, ze jest jedynym swiadkiem, choc tego nie wie, bo mogla byc jedynym, ktorysie stawil. NIE PRAWDA z ta grzywna, grzywne naklada sie na marudnego swiadka, ktory przynajmniej raz sie nie pojawil, a w praktyce pare razy, i to bez usprawiedliwienie. Jesli poprzednio byla i bez jej udzialu sprawa spadla a teraz jej wypadl wyjazd wakacyjny i usprawiedliwi (nawet telefonicznie jeszcze dzisiaj) to normalny sedzie nie bedzie zadnych konsekwencji wyczynial.
          Nie siej paniki, nie pierwsza sprawa i nie ostatnia ktora prawie na progu jakis przyczyn upadla i swiat sie nie zawalil. Normalnie sady nie utrudniaja zycia porzadnym obywatelom, a zawsze wiedza czy maja do czynienia z bojazliwym swiadkiem czy starym sadowym wyga, i tych ostatnich traktuja surowiej w kwestii stawiania sie w sadzie.
          • joszka30 Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 16:00
            Sprawa jest w środę. Wyjazd planowo-od soboty do srody. Musislabym sama wracac we wtorek.
            Moje ostatnie doswiadczenia z sądem -
            Sprawa i po chwili odroczenie, bo pan zazyczyl sobie adwokata. Sprawa przeniesiona.
            Druga sprawa. Wchodzą wszystkie osoby i decyzja o odroczeniu bo nie stawił się adwokat dziecka - w ogóle nie było z nim kontaktu. Nie dał jakiegokolwiek znaku życia i że go nie będzie. Wszystkie osoby tlukly się bez sensu...
            Obawiam się i takiego obrotu. Że ja ool Polski przemierzę, by usłyszeć o kolejnym odroczeniu....
            • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:15
              joszka30 napisała:

              > Sprawa jest w środę. Wyjazd planowo-od soboty do srody. Musislabym sama wracac
              > we wtorek.

              Koniecznie to powiedz, zeby sad wiedzial, ze to nie jest tak ze sobie przyjedziesz i wrocic i pol dnia jedynei stracisz tylko, ze przyjazd po prostu skroci ci i tak krotkie wakacje.

              > Że ja ool Polski przemierzę, by usłyszeć o kolejn
              > ym odroczeniu....

              Koniecznie o tym pol polski powiedz, zeby sad mial na uwadze i decydowal czy twoja obecnosc jest tak az bardzo niezbedna. Prawdopodobnie sprawa sie nawet nie zaczela, strony nie zostaly przesluchane, wiec sprawa wcale nie musi spasc, sad moze miec dosc roboty tylko z samymi stronami a ciebie spokojnie moze jeszcze w innym terminie przesluchac bez zadnego uszczerbku dla sprawy.
          • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 16:53
            Nie sieję paniki i nie twierdzę że świat się zawali. A co do grzywny przeczytaj Art. 274 kodeksu postępowania cywilnego. Nie musi byc drugiego niestawiennictwa. Wystarczy raz nie stawić się bez usprawiedliwienia. Jeśli wyśle dziś pismo priorytetem to jest szansa że dotrze do sądu przed środą i na pewno lepiej je wysłać niż nic nie robić i po prostu się nie pojawić. Natomiast co do usprawiedliwienia nieobecności przez sąd to nie byłabym pewna pozytywnej decyzji w sytuacji w której świadek uprzednio zaakceptował termin a przyczyną nieobecności nie jest chorobą, śmierć czy inny poważny powód. A z telefonem do sądu to w 80 % przypadków dodzwonić się da wyłącznie do Biura obsługi interesanta w którym udzielą ogolnej informacji że można złożyć wniosek o zmianę terminu. Do sędziego zadzwonić się nie da. Przy wyjątkowym szczęściu można przez sekretariat zadzwonić do protokolanta i przez niego probowac uzgadniać kwestię zmiany terminu. W mniejszych sadach czasem się udaje.
            • mildred.pierce Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 18:49
              Lordzie peter wimsey, nie ma sensu dyskutować z milamala, jej jedyny argument w tym wątku to ,,normalny człowiek", ,,normalny sędzia". W dodatku autorytatywnie wypowiada się, co sędzia zrobi, a czego nie, choć nawet nie doczytała, że wg forumki jest pewnie jedynym świadkiem tego dnia.
            • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:18
              lord_peter_wimsey napisała:

              "Do sędziego zad
              > zwonić się nie da. Przy wyjątkowym szczęściu można przez sekretariat zadzwonić
              > do protokolanta i przez niego probowac uzgadniać kwestię zmiany terminu.

              Nie wiem nigdy nie bylam po stronie dzwoniacego do sekretariatu, wiec nie wiem czy to takie az wielkie szczescie sie do sekretariatu dodzwonic (do innych sekretariatow niegdy nie mialam problemow sie dodzwonic) ale przez sekretariat sie takie sprawy zalatwia bezposrednio protokolanta danego sedziego, to on przekazuje sedziemu wiadomosci.
    • jkl13 Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 18:58
      W sądach nadal działają faksy i w sprawach nagłych sprawdzają się doskonale, a także- o dziwo - poczta mailowa. Wyślij pismo ta droga a dodatkowo zadzwoń i zapytaj się, czy taka forma usprawiedliwienia wystarczy. W piśmie się z powód niestawiennictwa, odległość od miejsca pobytu do sądu i poproś o zmianę terminu. Doprowadzenie kogokolwiek z zk wiąże się z kosztami, ale na tydzień przed wszystko można odwołać, wystarczy telefon na komisariat zajmujący się konwojowaniem. Gdyby zaś sąd się uparł na przesłuchanie w środę, wniosek o zwrot kosztów możesz złożyć w terminie 3 dni od rozprawy. Załącz rachunek za pobyt wakacyjny (aby potwierdzić miejsce z którego dojechałaś do sądu) i bilet za podróż lub ksero dowodu rejestracyjnego auta, którym przyjechałaś. Za dojazd autem przysługuje kilometrówka jak przy podróży służbowej.
      • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 21:21
        Dokladnie jkl13. Doprowadzenie nawet dzien przed albo wrecz w dniu rozprawy bladym switem mozna odwolac a co dopiero tydzien przed i wtedy zadnych kosztow nikt nie ponosi.
        Telefon i zapytanie wyjasni wszystkie watpliwosci.
    • nie.bylo.wolnego.nicka Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 19:49
      Załatw l4
      • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 19:56
        Zwolnienie lekarskie musi potwierdzić lekarz sądowy (Art.214 (1) kodeksu postępowania cywilnego) -l4 nie wystarczy
        • koronka2012 Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:25
          lord_peter_wimsey napisała:

          > Zwolnienie lekarskie musi potwierdzić lekarz sądowy (Art.214 (1) kodeksu postęp
          > owania cywilnego) -l4 nie wystarczy

          Teoria teorią, praktyka zależy od sędziego. To, że sędzia ma prawo odrzucić zwykłe zwolnienie, nie znaczy, że WSZYSCY tak do tego podchodzą.

          Ja się nie bujałam z lekarzem sądowym bo uzyskanie od niego kwitu jest po prostu kuriozalne. W Warszawie jest ich zaledwie kilku, i dopchanie się do placówki w której przyjmują graniczy z cudem. Sędziowie doskonale wiedzą jak to wygląda i odpuszczają.

          Moje zwykłe zwolnienie przeszło bezboleśnie, sąd je przyjął, co więcej - w przypadku koleżanki, która miała świadkować a coś jej nagle wypadło, przedłożyłam email od niej - też sąd usprawiedliwił nieobecność i nie cudował.
          Tak że nie dajmy się zwariować, bo nie każdy sędzia jest despotycznym kretynem.
          • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:28
            koronka2012 napisała:

            "> Moje zwykłe zwolnienie przeszło bezboleśnie, sąd je przyjął, co więcej - w przy
            > padku koleżanki, która miała świadkować a coś jej nagle wypadło, przedłożyłam e
            > mail od niej - też sąd usprawiedliwił nieobecność i nie cudował.
            > Tak że nie dajmy się zwariować, bo nie każdy sędzia jest despotycznym kretynem."

            Dobrze, ze swiadkowie ze tak powiem z drugiej strony tez potwierdzaja to co ja zdolalam zaobserwowac. Na prawde wszystko zalezy od sedziego i wiekszosc nie czepia sie zwyklych swiadkow, sedziowie na prawde maja inne sprawy na glowie niz sciganie kazdego swiadka.
    • koronka2012 Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:18
      Najprościej - napisać do sądu wcześniej, że z powodu nagłej konieczności wyjazdu prosisz o przełożenie przesłuchania na inny termin. Co prawda lepiej byłoby powołać się na jakieś okoliczności na które nie masz wpływu - np. podróż służbową, szkolenie. Dasz radę załatwić sobie jakiś kwit z pracy, email?
      Sąd za bardzo nie wnika i nie sprawdza. Sama miałam takie doświadczenia, sąd się nie czepiał.
      • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:21
        Wlasnie, sad naprawde ma wazniejsze sprawy niz czepianie sie swiadkow.
      • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:33
        Usprawiedliwienie szkoleniem/ podróżą służbową to zupełnie co innego. Tylko musi być jakieś potwierdzenie. Szkolenie czy podrózy nie dało się przewidzieć w momencie, kiedy autorka zgadzała sie na termin przesłuchania
    • katriel Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 05.07.18, 23:38
      Tak zajrzałam z ciekawości do tego wątku i widzę, że milamala i lord_peter_wimsey kłócą się na potęgę, co zrobi sędzia. Po co? Też sobie rozrywkę znalazłyście! I to jeszcze tak bez sensu: jedna mówi, że raczej się zgodzi, druga - że raczej nie, każda przyznaje że 100% pewności nie ma, a kłócą się dalej. A wątkodajce to i tak żadna różnica, niezależnie czy ma 5% szans na sukces czy 95%, nie pozostaje jej nic innego niż zapytać. I z tym też obie się zgadzają, a mimo to kłócą się dalej. Ja nie rozumiem: to jest jakieś skrzywienie zawodowe u prawników, czy co?
      • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 06.07.18, 00:48
        Faktycznie dalszą dyskusja zeszła na trochę inny temat (ale to chyba specyfika forum- jak to było z tym pytaniem o żarówkę smile ) natomiast dla autorki jest dosyć poważne ryzyko- jeśli wyśle pismo z takim usprawiedliwieniem nieobecności, jakie podała, że sąd jednak uzna nieobecność za nieusprawiedliwioną i obciąży ja grzywną (a może nałożyć również obowiązek zapłaty kosztów konwoju itd.) Optymizm mojej adwersarki (nie wiem jaka jest żeńska forma od adwersarz) oparty na tym, że ponad 10 lat temu pracowała w sadzie (jako urzędniczka bo raczej nie sędzią biorąc pod uwagę treść wypowiedzi) uważam za ryzykowny. A przez telefon nie zawsze uda się uzyskać stanowisko sędziego (wyżej pisałam dlaczego obecnie w wielu sadach przez tel.nic się nie załatwi). Jest czwartek wieczór, rozprawa jest W środę, po drodze weekend. Jeśli wyśle pismo jutro to przed rozprawą niczego się nie dowie ( chyba że przez tel.sie uda-jak wyzej). Może się okazać że wraz z wezwaniem na następny termin przyjdzie postanowienie o nałożeniu grzywny. Wolę jednak żeby autorka o tym wiedziała. Taka tam adwokacka ostrożność
        • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 06.07.18, 01:28
          Jak na adwokata za ktorego nam sie tu tak bardzo podajesz masz zadziwiajace fantazyjne pomysly, mowiac delikatnie malo logiczne i mocno niepraktyczne.
          Zalozmy, ze sad nie uzna usprawiedliwienia i wymierzy kare grzywny. Sad ktory wie, ze swiadek nie przyjdzie (bo o tym swiadek poinformowal) a jest jedynym i kluczowym swiadkiem to i tak sprowadza wieznia, tylko po to zeby nic sie nie odbylo, aby poniesiono koszty konwoju i aby nimi dodatkowo za kare (poza grzywna) obciazyc swiadka. Choc konwoj mozna odwolac nawet w dniu rozprawy (odpowiednio wczesnie). Jesli podobnie wystepujesz w imieniu swoich rzekomych klientow jak nam tu do wierzenia zapodajeszs to im nie zazdroszcze.

          • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 06.07.18, 01:41
            Tak, gdyby klient zapytał mnie o poradę w takiej sprawie to z pewnością poinfornowalabym o ryzyku poniesienia kosztów. I doradzalabym stawiennictwo oraz ewentualnie wniosek o zwrot kosztow dojazdu.Co do odwołania konwoju- albo zdąży albo nie zdąży odwołać, nigdy nie miałaś sytuacji że pismo z dziennika poznawczego trafiło do sędziego w dniu rozprawy rano. Bo ja owszem. Jak rozprawa jest na 9.00 to już nic nie odwołają. Tego nie wiemy, bo autorka nie podała. Konwój może być z tego samego miasta albo z miasta 500 km dalej, tego też nie wiemy (nigdy nie miałaś na sali osadzonego dowożonego z odległego zakładu karnego, albo takiego, którego specjalnie przewożą na kilka dni przed rozprawą do ZK bliżej sądu) dochodzą koszty stawiennictwa drugiej strony (też można nimi obciążyć świadka). Ale ok. Jestem złym adwokatem smile smile przyznaję się do tego i wyrażam ubolewanie. Możemy zakończyć dyskusję, przyznaję Ci rację
            • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 10.07.18, 14:13
              lord_peter_wimsey napisała:

              > Jestem złym adwokatem

              Nie jestes zlym bo przede wszystkim nie jestes adwokatem. Ja wiem, ze w Polsce adwokature sie dziedziczy, ale sa jednak pewne granice.
      • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 06.07.18, 01:34
        katriel napisała:

        " to jest jakieś skrzywienie zawodowe u prawników
        > , czy co?"

        Nie wiem nic co do skrzywienia, ale zadna z nas prawnikiem nie jest. Choc jedna widze bardzo by chciala byc, ale to troche za malo zeby nim byc. Nawet srednio bystry aplikant nie wpadlby na pomysl, ze sad bedzie sprowadzal wieznia na rozprawe o ktorej z gory wie, ze sie nie odbedzie tylko po to by kosztami obciazyc swiadka.
        • lord_peter_wimsey Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 06.07.18, 01:43
          Jestem złym adwokatem i jednocześnie średnio bystrym aplikantem - przyznaję się niniejszym smile
          • milamala Re: Świadek w sądzie, a urlop. Pomocy 10.07.18, 14:17
            Zapewne kolo tego typu spraw gdzies sie tam krecisz, bo widac, ze masz bzika i parcie na bycie kims kim nie jestes a cie fascynuje. Stawiam na pania sekretarke w biurze adwokackim. Choc nawet od sekretarki wymaga sie z grubsza logicznego myslenia.
    • joszka30 Aktualizacja 06.07.18, 09:06
      Sprawa będzie bez konwojowanego pana- będzie jego przedstawiciel. To jednak sprawa rozwodowa...
      Nie jestem jedynym świadkiem.
      Piszę jednak podanie o usprawiedliwienie nieobecności. Protokolant sędziego niczego nie obiecuje, nie wie, jak ustosunkuje się do tego sędzia, ale tak czy siak, sugerował pisanie podania i teraz się głowię , jak to sformułować. Prosto i po ludzku?
      z powodu ( nieplanowanego) wyjazdu wakacyjnego?
      • joszka30 Re: Aktualizacja 06.07.18, 09:07
        I uzyskałam info, ze wcale nie należy mi się zwrot kosztów dojazdu, bo to dotyczy tylko miejsca zamieszkania,a nie powrotu z wakacji..
      • koronka2012 Re: Aktualizacja 06.07.18, 11:43
        joszka30 napisała:

        > Piszę jednak podanie o usprawiedliwienie nieobecności. Protokolant sędziego ni
        > czego nie obiecuje, nie wie, jak ustosunkuje się do tego sędzia, ale tak czy si
        > ak, sugerował pisanie podania i teraz się głowię , jak to sformułować. Prosto i
        > po ludzku?
        > z powodu ( nieplanowanego) wyjazdu wakacyjnego?

        Ja bym jednak pokombinowała ze szkoleniem/ważnym spotkaniem służbowym, coś w tym stylu, brzmi solidniej smile

        wystarczy, ze jakaś koleżanka prześle ci na służbowy email stosowną informację, sąd naprawdę nie wnika i nie robi śledztwa w tej sprawie. Sam wyjazd na wakacje jest słabym argumentem.
      • milamala Re: Aktualizacja 10.07.18, 14:18
        Napisalas? Jak poszlo? Udalo sie?
        • joszka30 Re: Aktualizacja 10.07.18, 14:42
          Napisalam. Zlozylam. I zadnej wiadomosci. Poza tym, że wiem, że pismo dotarlo do sędzi. Irytujące to jest. Niechby było info-brak zgody.... Efekt jest taki, że wracam....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka