zetkaad Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 14:00 Przytulam, współczuję i wirtualnie trzymam za rękę Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 21:35 Niestety, i u mnie happy endu nie będzie Trzymaj się kochana. Jestem myślami z Tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
spirit_of_africa Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 17:33 Przykro mi. Próbujesz kolejny raz? Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 17:52 Dzięki Spirit. Tak, jeszcze mamy jeden zarodek zamrożony, a potem się zobaczy. Lekarz po raz pierwszy wspomniał o komórkach dawczyni... Dlatego zrobimy chyba badanie materiału z poronienia tym razem - może pozwoli to nas ukierunkować, ale podejrzewam wady genetyczne. Nie mam żadnych problemów z krzepkiwoacia itp. byłam na baterii leków, wiec co innego może być przyczyną? Teraz przede mną czekanie, bo zdecydowałam się na naturalne poronienie. Dziś byłam w szpitalu, dali mi pojemniki na materiał i czekamy. Odpowiedz Link Zgłoś
paniciasteczko Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 21:07 Bardzo mocno przytulam.. Jestem w szpitalu. Wczoraj zaczelam tracić przytomność w domu, maz zawiozl mnie do szpitala, gdzie calkowicie odlecialam.. Cisnienie 190/110, drgawki i zero kontaktu. Wyladowalam na OIOMie. Ustabilizowali mnie i przeniesli na ginekologię. Dzisiaj zalecono podanie leków, ale znow mialam drgawki, bylam totalnie odwodniona. Od poniedziałku zwracalam wszystko, pilam tylko wode. Po południu podano mi w leki, a po pięciu goodzinach, przewieziono mnie na zabieg.. Jestem juz po.. Fizycznie czuję się lepiej, ale psychicznie.. Chcemy pochować dziecko w Ogrodzie Pamieci, alle do tego musiny przejsc oznaczenie płci, zarejestrowanie w USC, nadanie imienia.. Wolalabym pozegnac dzidziusia bez tej biurokracji. To takie niehumanitarne. Jestem Wam bardzo, bardzo wdzięczna. Potrzebowalam wsparcia i swiadomosci, że nie jestem sama. Fajne z Was kobitki. Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 21:48 Bardzo mi przykro. Myślałam, że Ci się uda, a te przeczucia to tylko takie asekurowanie się...Trzymaj się! Odpowiedz Link Zgłoś
spirit_of_africa Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 22:12 Paniciasteczko dobrze ze wyszłaś z tego oiomu cało. Przykro mi ze czekają Cię te wszystkie biurokratyczne przejścia ale pamietaj ze nie jesteś sama. Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 08:52 "Przykro mi ze czekają Cię te wszystkie biurokratyczne przejścia" Ale one nie są obowiązkowe! Natomiast są warunkiem do otrzymanie zasiłku pogrzebowego... Odpowiedz Link Zgłoś
paniciasteczko Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 13:27 Mam szczerą nadzieję, że nie sugerujesz, ze czekam na pieniądze z ZUSu. To bylobu tak podle, ze.. chcę pochowku indywidualnego, muszę miec te badania. Odpowiedz Link Zgłoś
werdipurke Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 15:59 paniciasteczko napisał(a): > Bardzo mocno przytulam.. > Jestem w szpitalu. Wczoraj zaczelam tracić przytomność w domu, maz zawiozl mnie > do szpitala, gdzie calkowicie odlecialam.. Cisnienie 190/110, drgawki i zero k > ontaktu. Wyladowalam na OIOMie. Tobie wspolczuje. a teraz proszę o komentarz te Panie ktore twierdzily ze czekanie w domu jest super bezpiecznea zabieg w szpitalu to zarobek dla NFZ. jednak ja i moi bliscy ginekolodzy mają rację. Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 16:16 Przestań. Daj sobie siana i zamilcz proszę. Komplikacje naturalnego poronienia się zdarzają dlatego zawsze kobieta czekającą na naturalne poronienie jest informowana kiedy udać się do szpitala. Te komplikacje zdarzają się raz na sto. W 99% nic się nie dzieje. Przestań wiec, zamilcz, daj se siana, idź gdzie indziej się wyklocac co do swoich racji, a tu daj nam przeżyć to tak jak każda uważa. Odpowiedz Link Zgłoś
werdipurke Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 19:13 brenya78 napisał(a): > Przestań. Daj sobie siana i zamilcz proszę. Komplikacje naturalnego poronienia > się zdarzają dlatego zawsze kobieta czekającą na naturalne poronienie jest info > rmowana kiedy udać się do szpitala. Te komplikacje zdarzają się raz na sto. W 9 > 9% nic się nie dzieje. > Przestań wiec, zamilcz, daj se siana, idź gdzie indziej się wyklocac co do swoi > ch racji, a tu daj nam przeżyć to tak jak każda uważa. jezeli ryzyko istnieje to trzeba je wykluczyc a nie bawić się w rosyjską ruletkę czy padnie na tą czy na inną. i jeszcze radzić dziewczynie w stracie takie rozwiązanie przez które omal sie nie przekręciła! a mówilam przeciez! do szpitala! ciąża obumarla od takiego czasu to niestety proszenie się o problemy... takie komplikacje występują częściej niz myslisz! nie masz o tym pojęcia bo jedyne co przezylas to twoje przezycie plus opowiesci kolezanek/forum. a moj brat jako ginekolog wie i widzial tyle ze nigdy by zadnej kobiecie z obumarlą od powyzej tygodnia ciążą nie pozwolil wyjsc do domu i tam spokojnie czekac. bo to ogromne ryzyko. więc nie zamilczę tylko będę ostrzegać inne dziewczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 22:25 Nie masz pojęcia o czym mówisz. Chodziłam z obumarla ciąża przez trzy tygodnie. Regularnie monitorowałam temperaturę. Nic mi się nie stało, poronienie było lżejsze niż niejeden okres. Taka jest natura. Ciążę obumierają w naturze często i na długo zanim nastąpi poronienie. W UK o zatrzymanym poronieniu kobiety najczęściej dowiadują się w 12 tyg na pierwszym skanie. Często to oznacza, że chodzą z obumarla ciąża od 6-7 tyg i nic się nie dzieje. Mnie nikt nie straszył, nikt siła nie zatrzymywał w szpitalu, lekarze mnie wspierali i nie opowiadali bzdur. Wpadłaś nieelegancko do wątku i się madrzysz na tematy o których nie masz pojecia. Po cholerę to robisz zastanów się. Nie wiem dlaczego autorka miała powikłania, może nie wzięła środków przeciwbólowych? Takie rzeczy się zdarzają i wtedy jedzie się do szpitala. To wszystko. Nie siej paniki. Myślisz, że po łyżeczkowaniu zawsze wszystko jest cacy? Że nie zdarzają się krwotoki, zakażenia, zrosty? Wkurzasz mnie. Obecnie czekam na poronienie, jestem otoczona opieka szpitala, a ty wparowywujesz i zamiast kuźwa wspierać to tylko wkurzasz w bardzo niefajnym czasie. Zastanów się nad sobą, czy to na pewno czas i miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
werdipurke Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 22:40 slyszysz co mowisz? autorka wylądowala na OIOMie bo nie wzięła przeciwbólowych? wspolczuje Ci straty ale dla Twojego dobra polecam wziac sobie do serca moje slowa zanim bedzie za pozno Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 22:42 Dzięki za troskę, ale nie slucham bytów internetowych tylko lekarzy z st. Mary's hospital, najlepszego w w Wielkiej Brytanii szpitala od wczesnych ciąż i poronień. A ciebie, droga forumko, wygaszam, bo mi źle robisz na głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
werdipurke Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 22:47 rob jak uwazasz. ale jak ktos kiedys przeczyta ten wątek, to ze polecacie wątkodajce siedziec i czekac bo tak lepiej, a ja mowie czym to grozi a potem ona pisze ze wylądowała na oiomie. niech to przeczytają i niech kazda wezmie to ryzyko pod uwagę. Ty ze swoim ryzykiem rob co uwazasz. przezylam to co Ty i bardzo wspolczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
pani-noc Re: Nie ma już dzidziusia... 15.07.18, 09:52 > Nie masz pojęcia o czym mówisz. Chodziłam z obumarla ciąża przez trzy tygodnie. To jest jakiś festiwal głupoty? Przyjmij do wiadomości, że przez twoje durne "rady" autorka mogła osierocić dzieci! Nie chodzi się z rozkładającym zarodkiem w macicy tyle czasu. To żadna natura, tylko pomysły z czasu gdy kobiety umierały z powodu glupich powiklań okołociążowych. Weź na klatę fakt, że popelnilaś bląd i bardzo głupio pisałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
leyre2 Re: Nie ma już dzidziusia... 15.07.18, 10:15 ??? Dlaczego nie? Po stwierdzeniu faktu przedstawia sie kobiecie opcje, zazwyczaj sa 3, naturalne poronienie, przyspieszenie lekami albo mechaniczne. Jesli kobieta nie ma z tym emocjonalnych problemow to doradza sie jako najlepsza opcje naturalne poronienie, monitoruje sie jednak proces. Wiele kobiet zreszta roni po kilku tygodniach nawet nie wiedzac ze caly ten czas ciaza byla martwa. Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 15.07.18, 13:33 Może trudno ci to ogarnąć ale wytyczne ginekologiczne w cywilizowanych krajach to postawa wyczekująca. Monitoruje się tylko temperaturę żeby uniknąć ewentualnej infekcji, która zdarza się niezwykle rzadko. Monitoruje się upływ krwi żeby uniknąć powikłań - 4 podpaski w ciągu godziny to znak na udanie się do szpitala. Tyle. Wiem, że dla niektórych może być to szokujące, chodzenie z martwa ciąża tyle czasu, ale w naturze tak właśnie się dzieje i udowodnione jest że mniej powikłań daje naturalne poronienie w porównaniu z zabiegiem. Co do rozkładającego się zarodka, to proszę bardzo doczytaj sobie co się dzieje z zarodkiem po obumarciu i proszę przestań szerzyć nieprawdę. Bo niczemu naprawdę to nie służy i nie pomaga nikomu. Ja nie mam siły prostować tego. Jestem zszokowana poziomem wypowiedzi w tym wątku i tym jak bardzo kobieta kobiecie wilkiem. Nie rozumiem tego, czytam angielskie fora gdzie kobiety zawsze ale to zawsze się wspierają nikt na sile nie przekonuje do swoich racji, cokolwiek kobieta wybierze. Tutaj, mamy przykład takiego typowego polactwa - kobieta kobiecie nie przepusci, byleby na jej wyszło. Mam wrażenie że wykorzystujecie historię watkodajki (bardzo rzadkie powikłanie, nawet nie wiemy co się tak naprawdę stało, mógł być chociażby napad paniki) aby z jakąś chora satysfakcja udowodnić że wasze jest na wierzchu. Chore to i smutne. I przykre. Radzę więcej pokory, więcej wiedzy medycznej i więcej refleksji. Fajnie by było. Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Nie ma już dzidziusia... 15.07.18, 16:12 Zgadzam się, że to co opisuje autorka to nie są typowe powikłania poronienia zatrzymanego około ósmego tygodnia. Nie wiemy czy nie choruje ona na coś dodatkowo. A zarodek na tym etapie ciąży ma niewiele ponad centymetr: stosunkowo duża główka, ogonek i kikuciki więc niespecjalnie ma się co rozkładać. Odpowiedz Link Zgłoś
werdipurke Re: Nie ma już dzidziusia... 18.07.18, 12:53 zrozum w koncu ze ja nie piszę tego zeby cokolwiek udiwodnic tylko ze inne czytające to OSTRZEGAĆ!!! aby nie popelnily takiej glupoty! powiklania są, nawet jesli to kilka procent to są mega niebezpieczne i trzeba zrobic wszystko aby im zapobiedz a juz na pewno nie radzic innym to samo! Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 22:28 Co do brata, to sorry ale wygląda na to że jest kiepskim ginekologiem. Odpowiedz Link Zgłoś
werdipurke Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 22:37 brenya78 napisał(a): > Co do brata, to sorry ale wygląda na to że jest kiepskim ginekologiem. przestań pisać głupoty które ci humor poprawiają bo to nieprawda..., Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Nie ma już dzidziusia... 15.07.18, 08:16 Ojp dziewczyny miejscie troche serca jesli juz kultury nie macie... Odpowiedz Link Zgłoś
spirit_of_africa Re: Nie ma już dzidziusia... 15.07.18, 10:56 Werdipurke i pani-noc nie dość ze zachowujecie sie w tym wątku jak ostatnie chamidła to niepotrzebnie szerzycie bzdury. Nawet PTG rekomenduje postawę wyczekującą przy poronieniu. Wytyczne w UK są pewnie inne. Odpowiedz Link Zgłoś
werdipurke Re: Nie ma już dzidziusia... 15.07.18, 10:58 spirit_of_africa napisała: > Werdipurke i pani-noc nie dość ze zachowujecie sie w tym wątku jak ostatnie cha > midła to niepotrzebnie szerzycie bzdury. Nawet PTG rekomenduje postawę wyczekuj > ącą przy poronieniu. Wytyczne w UK są pewnie inne. a teraz patrz na to co spotkało wątkodajkę. to jest właśnie to niby małe ryzyko któremu jednak można zapobiedz zamiast „przyjmować postawę wyczekującą” Odpowiedz Link Zgłoś
pani-noc Re: Nie ma już dzidziusia... 15.07.18, 11:24 Wspominanie o ryzyku to jest chamstwo i brak kultury. Kulturalne forumki doradzają żeby kobieta ryzykowała swoje życie w imię natury. Każdy podręcznik SV tak mówi! Odpowiedz Link Zgłoś
werdipurke Re: Nie ma już dzidziusia... 18.07.18, 12:56 dokladnie. powiesz cos co jest prawdą + przypadek wątkodajki jako dobitny dowód, ale nie nie nie, nie wolno tak mowic, bo to zlo, bo to burzy czyjś spokój! i bardzo dobrze, mam nadzieje ze to zburzy spokoj jak najwiekszej liczby kobiet ktore wejdą tu i przeczytają ze znalazla sie na OIOMIE!!! to nie są zarty! postawa wyczekująca to glupota. to jak leczenie anginy paciorkowcowej sokiem z malin. i to ze duzej czesci uda sie wyleczyc to w zaden sposob nie pociesza bo gros osob zapadnie na zapalenie wsierdzia,dostanie sepsy lub goraczki reumatycznej w powiklaniach poznych. dociera? Odpowiedz Link Zgłoś
spirit_of_africa Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 22:04 A w której klinice sie teraz leczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 22:16 W Londynie w Guy's Hospital. Teraz po trzecim poronieniu dodatkowo w st. Mary's będę miała jakieś dodatkowe badania, tylko co oni mogą? Podobno najlepszy ośrodek w kraju, ale najpierw to ja muszę w kolejną ciążę zajść. W życiu nie pomyślałam, że tak będzie z deszczu pod rynnę, najpierw recurrent implantation failure potem recurrent miscarriage. Dlatego się nie zdecydowałam na zabieg, bo znając moje szczęście to by mi do listy doszły jeszcze jakieś zrosty Ashermana... Do tego wiek nagle 41 i można sobie w łeb strzelić. Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 08:54 Eee, 41 to jeszcze nie tak dużo. I przypuszczam, że niecałe skoro 78 Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 14.07.18, 10:43 77. To jest mój zapasowy nick, bo stary przestał działać przez jakiś czas. 41 to niestety bardzo dużo jeśli chodzi o ivf. W tym wieku niestety ale trudno zajść w ciążę, a jeszcze trudniej ją utrzymać. Trochę kanał. Odpowiedz Link Zgłoś
znowu.to.samo Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 17:48 Przytulam Jeśli cie to pocieszy to wiedz, że mnóstwo kobiet przez to przeszło i kolejne mnóstwo przejdzie. Taka natura że poronienia zdarzają sie często, nawet częściej niż jesteśmy sobue w stanie wyobrazić....widocznie tak miało być.... Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 22:00 Tez to przezyłam. Ja poszłam do szpitala ale ja zdecydowałam sie na prywatny. Kolezanka mi mowiła jak ja po łyzeczkowaniu połozyli na sali z zagrozonymi ciazami i słyszała robione KTG...przezyła to dodatkowo. Ja byłam połozna na 3 godziny, po fakcie połzyli mnie chyba na okulistyce (obok lezała pani po robionej zacmie) jak sie lepiej poczułam poszłam do domu. Przezycie straszne ale teraz mam 2 cudowne zdrowe córki. Wiec wszystko przed tobą Odpowiedz Link Zgłoś