Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja

31.07.18, 10:36
Piszę tutaj, bo tu jest dużo matek i szansa na dużo różnych spojrzeń.
Mieszkam na dużym osiedlu (kilkaset mieszkań) i jak to na takim osiedlu - wiele rodzinnych sytuacji rozgrywa się na oczach i uszach sąsiadów.
Wczoraj późnym wieczorem słychać było krzyki dziecka, przez jakiś czas brałam to za chwilowy problem z zaśnięciem zmęczonego upałami dziecka, jedno z moich tez tak miało jak było małe, że po prostu musiało się wykrzyczeć. Ale po jakimś czasie doszły do tego krzyki ojca, a cała sytuacja przeciągnęła się dobrze ponad pół godziny. Niestety nie wiem dokładnie co krzyczało dziecko i ojciec, bo to w odległej części blokowiska się działo. Ale w pewnym momencie nie wytrzymałam i postanowiłam przejść się po podwórku, namierzyć skąd te krzyki. Na dole spotkałam jeszcze dwie osoby, też zaniepokojone sytuacją, a z balkonów już dochodziły pokrzykiwania o wzywaniu policji (swoją drogą łatwo w ciemności z balkonu się tak pokrzykuje, ale ostatecznie nikt nie zadzwonił). No nic, namierzyliśmy mieszkanie, zapukaliśmy z pytaniem, czy jest jakiś problem. Otworzył bardzo poirytowany (ale nie agresywny) ojciec, stwierdził, że owszem jest problem z dzieckiem, bo są po podróży i dziecko zmęczone nie chce iść spać, że z dzieckiem są ogólnie problemy wychowawcze, że chodzi do psychologa, że lekarze zalecili leki uspokajające, ale nie podają dziecku, żeby się nie uzależniło... W tym czasie cały czas było słychać płacz dziecka i krzyki "nie zabierajcie mnie". Zapytałam, czy mogę zobaczyć się z dzieckiem. Rodzice się zgodzili, weszłam do mieszkania sama, pozostali w progu rozmawiali dalej z ojcem. W mieszkaniu najpierw zobaczyłam chłopczyka, na oko jakieś 2 latka, uśmiechniętego, bawiącego się na podłodze. Matka wskazała mi pokój, gdzie było drugie, płaczące dziecko (dziewczynka). W pokoju było ciemno, nie chciałam zapalać światła, żeby nie przestraszyć dziecka, ale nie mogłam jej dostrzec, choć słyszałam cały czas krzyki i płacz. W końcu chłopczyk przyszedł i wyciągnął siostrę spod łóżka - dało się zauważyć, że była to dla niego całkiem normalna sytuacja, bardzo "profesjonalnie" odwinął sięgające podłogi prześcieradło, złapał siostrę za rękę i wyciągnął. Dziewczynka ma na moje oko ok. 4 lat. Krzyczała, że nie chce nigdzie iść, żeby jej nie zabierać, że ona tylko chciała przed snem się pożegnać z rodzicami (zakładam, że chodziło o "dobranoc"). Przez chwilę próbowałam ją uspokajać, że nikt jej nie zabiera, że przecież kocha rodziców i oni ją kochają, że pewnie byli zmęczeni po podróży i dlatego nie przyszli się "pożegnać". Po chwili uspokoiła się i zgodziła pójść spać. Jak wychodziłam to już spokojnie leżała w łóżku. W tym czasie pozostałe osoby nadal rozmawiały z ojcem, przy czym końcówka rozmowy wyglądała tak:
- no to co, mam ją do lasu wywieźć, żeby nie było słychać?
- proszę tak nie mówić, proszę też dziecku nie mówić, że je ktoś zabierze
- ja nic takiego nie mówię (wcześniej dziewczynka zapytana, dlaczego myśli, że ją zabierzemy powiedziała, że rodzice tak powiedzieli)
I jeszcze jedna rzecz, oboje dzieci były nago. Ja wiem, że jest gorąco i że w niektórych rodzinach to jest normalne - nic mi do tego. Ale o ile chłopczykowi to nie sprawiało różnicy, o tyle zauważyłam, że dziewczynka bardzo była zawstydzona, jak siedziała na podłodze podczas rozmowy ze mną to zakrywała się poduszką, jak zaproponowałam, żeby położyła się do łóżka, do którego trzeba było przejść (to inne łóżko niż to, pod którym ją spotkałam), to nie wiedziała co zrobić, aż znalazłam kawałek szmatki i powiedziałam, żeby się nią owinęła.

I teraz mam pytania

Czy powinnam była wchodzić do tego mieszkania i rozmawiać z dziewczynką, czy poprzestać jak pozostałe osoby na rozmowie z ojcem w progu?
Czy to wygląda na sytuację z pogranicza zaburzeń behawioralnych i dać wiarę rodzicom, że są w kontakcie z psychologiem i wiedzą co robią czy jednak może tam się dziać coś złego? Czy jak się powtórzą takie sytuacje to znowu interweniować?
Co w ogóle w takiej sytuacji się robi?
Nie chcę ingerować z życie tej rodziny, wiem jakie problemy można mieć z dwójką dzieci, ale szkoda mi dziecka, które wieczorem zamiast się wyciszyć i spać, krzyczy i płacze, a rodzice dokładają swoje krzyki, nie wiem czy dochodzi do jakiejś przemocy fizycznej, nie mam na to żadnych dowodów. Dziewczynka nie miała problemu z tym, że ją głaskałam, czyli raczej dotyk nie kojarzy jej się z niczym złym.
Napiszcie proszę jak to widzicie. Naprawdę nie wiem, co robić...
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 10:50
      Nic nie robić, dać spokój.
    • ga-ti Re: Taka sytuacja 31.07.18, 10:51
      Moja 4 latka absolutnie się nie krępuje chodzić nago po domu, a zwłaszcza jak jest upalnie (jak obecnie), jak jest padnięta wieczorem.
      A tak w ogóle to trafiliście na bardzo tolerancyjną rodzinę, ja bym chyba nie wpuściła obcych ludzi do domu.
      A dzieci tak mają, że niespodziewany bodziec (reakcja, osoba) je tak zaskakuje, że się uspokajają.
      Mnie tez się zdarza mówić dzieciom, żeby sie uspokoiły, bo jak nic ktoś z sąsiadów na straż miejską zadzwoni i wszystkich nas pozamykają.
      Dzieci mają różne fazy, histerie, nawet te niezaburzone. A rodzicowi też czasem nerwy puszczają i może chlapnąć jęzorem bzdurę, może testować różne metody (tak modne kiedyś niezwracanie uwagi, pozostawienie dziecka by się samo wypłakało i uciszyło, karne jeżyki itp.), może mieć już dość, też człowiek, może być zmęczony.
      Właściwie to nie wiem, co poradzić. Niby nic się nie dzieje złego, ojciec nie ma nic do ukrycia, może dziecko problemowe, może zaburzone, może taki etap, może się nałożyło kilka różnych czynników, może rodzice mało udolni, może potrzebują wsparcia, a może nie, możemy sobie pogdybać.
      • marusia.00 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:03
        Dobrze napisane.
        P.s. dodam, że mojemu 3latkowi, nalozyc jakies majtki czy spodenki,przy tych upalach, graniczy z cudem.
      • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:09
        Jakie histerie? Jakie zaburzone dziecko? Dwulatek siedzi z rodzicami, a płacząca czterolatka, ktorą latwo uspokoić, sama zamknięta w kompletnie zaciemnionym pokoju?
        • dziennik-niecodziennik Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:15
          Miala isc spac. Moze tak zasypia, w zaciemnionym pokoju (jak moja corka - przy swietle nie zasnie), to o siedziala w zaciemnionym. Moze mlodziak mial drzemke popoludniowa, wiec jeszcze go nie kladli?
          A ze latwo uspokoić - zalezy, często obcej osobie latwiej dziecko uspokoić niz rodzicowi, bo dziecko wie ze wobec rodzica moze sobie na wiecej pozwolić...
        • hanusinamama Re: Taka sytuacja 01.08.18, 12:13
          MOja 6latka jak sie obrazi to idzie do pokoju gasi swiatło i siedzi obrazona w rogu...zapewne dla obcych taki widok oznaczałby ze kazałam jej siedziec w rogu w ciemnosci za kare...
      • nowi-jka Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:12
        a wg mni edobrze byłoby zeby ktos sie przyjzal tej rodzinie, dziecko ze strachu ze je ktos zabierze pod łozko włazi, krzyki co wieczór? jak juz zrobiłas taki krok ze wlazlas do mieszkania to moze zrób kolejny i zgłos to zeby ktos sie przyjzal malej
        • dziennik-niecodziennik Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:16
          Jakie krzyki co wieczor??
    • dziennik-niecodziennik Re: Taka sytuacja 31.07.18, 10:53
      Hmmm
      Sytuacja trudna. Jeśli rodzice powiedzieli coś o zabieraniu jej, to obca osoba ladujaca sie do pokoju mogla wywolac panike - bo moze wlasnie przyszla mnie zabrac?? I pytanie co rodzice powiedzieli - co innego gdy straszyli ze "jak sie bedziesz drzec to Cie Cyganie zabiora", a co innego jak matka powiedziala do ojca "zrob cos bo jak będzie tak wrzeszczec to przyjda z MOPSu i ja zabiora". To ze dzieci nago to nic dziwnego, to ze dziewczynka sie zawstydzila wlasnej nagosci przed obca osoba - także.
      Dla mnie wersja ojca jest wiarygodna.
      Daj rodzicom numer telefonu, powiedz ze moga liczyc na Twoja pomoc w razie klopotow i tyle. Co chcesz wiecej robic?
      • niutaki Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:00
        Wiesz co gratuluję i dziękuję Ci, że tam poszłaś. Myślę że niewiele jest takich osób, które reagująsad Wydaje mi się, że zrobiłaś wszystko co było można w danym momencie, może gdy spotkasz rodziców po prostu zagadnij? Co słychać, jak dzieci?
      • amast Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:00
        > Co chcesz wiecej robic?

        Najchętniej nic. Dlatego dość długo zwlekałam z jakąkolwiek reakcją. Ale jak o północy przez ponad pół godziny dziecko wrzeszczy, a do tego dochodzą wrzaski rodziców to JA się zaczynam niepokoić o dziecko. Tak mam, za dużo przemocy w życiu widziałam, żeby nie reagować nigdy i w żadnej sytuacji. Ale mogę się mylić, dlatego chciałam się dowiedzieć, co myślą o tym inni. Już się dowiedziałam, z wcześniejszych wpisów, że zrobiłam źle reagując w jakikolwiek sposób, a zwłaszcza wchodząc ludziom do domu i zagadując obce sobie dziecko. Ok, może faktycznie jestem przewrażliwiona.
        Może czas kupić sobie zatyczki do uszu i spokojnie wszystko przesypiać wink
        • niutaki Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:06
          Zrobiłaś bardzo dobrze!
        • dziennik-niecodziennik Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:11
          Nie, dobrze zrobilas ze zareagowalas. Tylko ze juz chyba nic więcej zrobic nie mozesz. No, jak znow usłyszysz wrzaski to tak, ale na razie - juz nie. Wytlumaczenie sytuacji wydaje sie byc wiarygodne, jeśli się powtorzy to bedzie sie można (szybko) zastanawiac nad nastepnym krokiem.
        • asia_i_p Re: Taka sytuacja 31.07.18, 17:52
          Dobrze zrobiłaś, że zareagowałaś, sprawdziłaś, reakcja ojca nie była reakcją przemocowca, więc chyba nie ma co dalej drążyć.
          Moja córka w wieku właśnie 4 lat miała ataki histerii godzinne, nie półgodzinne, właśnie wtedy, kiedy była zmęczona i przebodźcowana.
          • zurekgirl Re: Taka sytuacja 31.07.18, 21:45
            Moja czteroletnia sasiadka jest takim dzieckiem. Na poczatku slyszalam, ze rodzice ja zabawiali, potem na nia pokrzykiwali, a teraz ona sie drze, a oni nie reaguja, bo chyba im wszystko opada. Dziecko w ten sposob wymusza. Jej brat robil w jej wieku podobnie, jest starszy o dwa lata, teraz on jest cichutenki, a ta, jak diabel wcielony. Mama sie tlumaczy, przeprasza za krzyki, a mi jej bardzo szkoda i tak bardzo kocham swoje dzieci, ze sie nie darly. Bo ja bym sie tez darla.
            • asia_i_p Re: Taka sytuacja 01.08.18, 08:21
              Jak wymusza, to pół biedy, wtedy szybciej przestaje, a w ostateczności (wiem, niewychowawcze), jeśli to środek nocy i żal ci sąsiadów, możesz ustąpić.. Moja nie wymuszała, tylko wpadała w najszczerszą histerię, utrata kontroli, sama się chyba tego stanu bała. Syn nie, miał takich akcji do słownie kilka, ona przynajmnie raz w tygodniu.
          • ewa_mama_jasia Re: Taka sytuacja 31.07.18, 21:54
            I właśnie nad tym się zastanawiam. Dziecko ma histerii, nie można go opanować drze się w niebogłosy. Rodzic zmęczony, sfrustrowany, nie wie co robić - I nagle do domu przychodzi zupełnie obca osoba i pyta o dziecko, prosi żeby je pokazać i "czy wszystko w porządku"? No nie jest w porządku, bo gdyby było, to dziecko by nie krzyczalo i obca osoba by nie przyszła. Powiem uczciwie, mnie nie wiem czy gdybym była w takiej sytuacji, to byłabym grzeczna i zgodziłabym się, aby obca osoba oceniała, czy z moim dzieckiem jest wszystko ok. Jak mojemu synowi rosły zeby, to dar się w niebogłosy i nic nie pomagało - aż usypial że zmęczenia i my z nim. Ostatnie co bym chciała w takiej sytuacji, to żeby mnie ktoś rozpytywal "czy wszystko w porządku". Jestem za kontrolą, ale nie wiem czy społeczną samozwancza czy raczej za specjalistyczna, systemowa. Niechby to była np. położna środowiskowa, pielęgniarka z przychodni, może pracownik socjalny ale nie na zasadzie że ja mam udowadniać, że jestem dobrym rodzicem. Oczywiście nie piszę o przypadkach patologii, przemocy i bezrobocia, dokumentowanie na policji czy w MOPS.
            • asia_i_p Re: Taka sytuacja 01.08.18, 11:18
              A ja nie jestem pewna, czy gdyby właśnie ludzie mieli częściej odruch tej kontroli, to nie wypadałoby to naturalniej, nie musieliby aż tak bardzo przełamywać własnych oporów, więc łatwiej byłoby im robić to taktownie, skupić się na tej osobie.

              Chociaż sytuacja jest bardzo trudna - bo powinnaś wtedy podchodzić do osoby z podwójnym nastawieniem. Że albo jest agresorem i wtedy musisz sama mieć pewną dozę agresji, żeby do niej dotrzeć, albo posądzasz ją niesłusznie i wtedy nagle stajesz w roli niesłusznego oskarżyciela i w zasadzie powinnaś przeprosić. Czyli musisz startować tak jakby ze środka skali w podejściu do tej osoby, z gotowością na przerzucenie się na każde ekstremum.

              Dodatkowo z jednej strony rzeczywiście lepiej dziesięć niepotrzebnych interwencji niż brak jednej potrzebnej. Z drugiej strony dziesięć niepotrzebnych interwencji dla matki dziecka niepełnosprawnego czy zaburzonego to już bardzo duże obciążenie, wyciągające resztki tak potrzebnej energii i głęboko dołujące.

              Nie mam pojęcia, nie widzę idealnego wyjścia. Chyba jednak interweniować, ale z wpisaną gdzieś w głowie gotowością serdecznego przeproszenia, jeśli się pomyliło, a nie ostrożnego wycofania się lub podejrzliwej miny "ja się wam jeszcze przyjrzę". Tak, żeby wtedy tę krzywdę - jasne, że niezamierzoną, nawet konieczną ze względu na dobro dziecka, ale jednak krzywdę - jakoś naprawić.
    • milva24 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 10:54
      Acha, moje własne dzieci też takie akcje robiły, sąsiadka osobiście byla raz, straszyla interwencją w mopsie, pogadała z córką i poszła. Od tamtej pory 4 lata minęły, dzieci starsze to i drą się rzadziej, mopsu u mnie nie było więc chyba uwierzyła, że jednak dIeci nie maltertuję.
    • milva24 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 10:56
      A w ogóle to chwali Wam się, że sprawdziliście.
    • asia_i_p Re: Taka sytuacja 31.07.18, 10:57
      Dać święty spokój tej rodzinie, to nie są zachowania ludzi agresywnych. Niektóre dzieci są bardziej pobudliwe emocjonalnie i jedynymi znanymi mi rodzicami, którzy w takie sytuacji reagują idealnie, są rodzice Kamyczka i Świnki Peppy.
      • ga-ti Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:00
        "jedynymi znanymi mi rodzicami, którzy w takie sytuacji reagują idealnie, są rodzice Kamyczka i Świnki Peppy."

        big_grin
    • janja11 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:02
      Po pierwsze, pozytywne, że się ludziska zainteresowały płaczącym dzieckiem.
      Uważam, ze dobrze, ze weszłaś i sprawdziłaś co się dzieje, bo gdyby faktycznie dziecku działa się krzywda, to prawdopodobne rodzice i tak zapewniali by , że wszystko w porządku.
      Lepiej sprawdzić, niż z mediów dowiedzieć się o tragedii.
      • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:07
        Dziecku faktycznie dzieje się krzywda.
    • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:07
      Jesteście wspaniali, kochani, cudowni, że tam poszliscie, a Ty najbardziej, że z tą dziewczynka rozmawiałaś, że ukoiłaś jej rozpacz.
      Ja mam lzy w oczach, bo dziewczynce dzieje się straszna krzywda, nie zebym myslala o jakimś molestowaniu czy ckolwiek, ale widac, że jej potrzeby emocjonalne sa przez najblizszych calkowicie ignorowane, a kiedy ona się domaga czy protestuje, rodzice reagują przedziwnie, zero empatii, az trudno uwierzyć.
      Powinni zdecydowanie pochodzić do psychologa, oni, nie dziecko.
      Ja bym ich za jakiś czas zagadnęla, jak tam mala, i czy skoro nie bierze lekow, ma jakaś inną formę pomocy.
      • dziennik-niecodziennik Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:18
        Nanga, nie rozpedzaj sie z osadami na podstawie jednego incydentu, ktorego na dokladke nie znamy w calosci.
        Dobrze ze autorka poszla, ale nie ma co JUZ robic z rodziców potworow..
      • milva24 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:21
        Ja też czasem miałam łzy w oczach gdy moje dziecko wyło obok mnie ale przytulić się nie dało, wyrywało się i kopało. Dopiero kiedy jako tako samo się wyciszyło to przychodziło się przytulić.
        • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 12:19
          Ale one nie wyrywa się i nie kopie, tylko w zamknietym pokoju chowa pod łożko. I wyciąga ją spod lożka dwuletni brat, ktory wcześniej spokojnie bawi sie w pokoju rodzicow. To w ogole nie jest normalne i nie po stronie dziewczynki jest problem.
          • verdana Re: Taka sytuacja 31.07.18, 12:33
            Dziecko mogło wejść pod łóżko, jak do mieszkania o północy zwaliła się grupa nieznajomych ludzi, a ono było nago. I wystraszone.
            • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 13:55
              Weszła tylko Autorka wątku. A dziewczynka plakala wcześniej na tyle dlugo, że jeden sasiad wrzeszczal przez balkon, że wezwie policję, a kilkoro innych wyszło z domow i szukalo dziecka. Jak zyje nie obserwowalam podobnej sytuacji.
              • verdana Re: Taka sytuacja 31.07.18, 14:24
                Naprawdę? Dziecko pod opieką psychologa. któremu lekarz zapisuje środki na uspokojenie. Nigdy nie widziałaś zaburzonego dziecka, dziecka np.ze spektrum autyzmu - one potrafią krzyczeć całą noc, jak dziecko mojej znajomej.
                • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 15:24
                  Naprawdę.
                  A to konkretne dziecko uspokoiło się od razu po krociutkiej rozmowie z Autorką wątku.
                  • verdana Re: Taka sytuacja 31.07.18, 16:36
                    Bo się jej panicznie bało.
                    • black.emma Re: Taka sytuacja 31.07.18, 23:12
                      Nic dziwnego, dziecko było nagie i przerażone.
              • black.emma Re: Taka sytuacja 31.07.18, 23:09
                To ci zazdroszczę.
      • feniks_4 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 12:12
        nangaparbat3 napisała:

        > Ja mam lzy w oczach, bo dziewczynce dzieje się straszna krzywda, nie zebym mysl
        > ala o jakimś molestowaniu czy ckolwiek, ale widac, że jej potrzeby emocjonalne
        > sa przez najblizszych calkowicie ignorowane, a kiedy ona się domaga czy protest
        > uje, rodzice reagują przedziwnie, zero empatii, az trudno uwierzyć.

        Ja tez, jak nangaparbat3, uważam, ze dziewczynce dzieje się krzywda.
        To nie jest normalne, ze rodzice groza dziecku, ze zostanie gdzieś zabrane, ze przez pol godziny krzyczą na niego. To jest przemoc.
        Jak sytuacje się powtórzą to najlepiej byłoby znowu interweniować.

        Wspaniale, ze zareagowałaś i poszłaś tam!



      • hanusinamama Re: Taka sytuacja 01.08.18, 12:26
        Moje osobiste starsze dziecko jak pojawiło sie młodsze robiło kilka razy taki cyrk. Darła sie jakby ja ze skóry obdzierać. I tak dbalismy o jejpotrzeby , pomagalismy radzic sobie z emocjami...ale tego sie nie zrobi w 1 dzien. Wiek 5-6 lat jest trudny a jak sie jeszcze rodzenstwo pojawi...zapalnik taki. Zapewne u nas w domu tez bys uwazala ze olawamy dziecko i nie dbamy o jej potrzeby. Tak z ciekawosci masz dzieci? A jak tak to w jakim wieku...bo moze duzo jeszcze przed tobą.
    • nutella_fan Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:18
      W życiu bym do obcych ludzi do domu nie weszła, jeszcze z nagimi dziećmi, nie wiem, dla mnie to chore, ale może ja jestem starej daty.
    • amast Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:19
      Dziękuję wszystkim za dotychczasowe posty. Dyskusja się jeszcze pewnie rozwinie, bo już dało się zauważyć niezłą polaryzację poglądów.
      Napiszę tak: na podstawie dotychczasowych wypowiedzi zdecydowałam jednak nie kupować tych zatyczek. Nie zamierzam też bez powodu wbijać się w życie tej rodziny. Ale jeżeli sytuacja się będzie powtarzać (i nie chodzi mi o kilkunastominutowe wrzaski przed snem!) to zastanowię się, czy gdzieś nie zainterweniować. Choć mam naprawdę mocną nadzieję, ze tego typu sytuacje nie będą się powtarzać...
      • milva24 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:21
        A z ciekawości, masz dzieci?
        • amast Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:22
          Mam. Napisałam o tym w pierwszym poście.
      • dziennik-niecodziennik Re: Taka sytuacja 31.07.18, 11:26
        No i sluszna decyzja. Ja bym poradzila jeszcze - jesli by sytuacja sie powtórzyła - pojsc tam zaraz jak sie zaczna wrzaski i dyskretnie posluchac co tam jest wrzeszczane. W sensie jakie treści.
    • claudel6 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 12:24
      bardzo dobrze, że tam poszlaś. ja bym nie odpuszczała na Twoim miejscu, obserowowała tę rodzinę.
      to znaczy ja osobiscie bym to zgłosiła to do opieki społecznej, bo rodzina sobie nie radzi i może potrzebuje pomocy. ale ematki widzę chórem mówia, że nic złego się nie dzieje.
      • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 12:30
        No wlasnie nie mogę zrozumieć. Mną opowiadanie Amast po prostu wstrząsnęlo, rzadko aż tak emocjonalne reaguję, nie mam wątpliwości, że dziewczynce dzieje sie wielka krzywda. A tu - "nc się nie stalo, to normalne".
        No nie, to nie jest normalne w ogóle - chocby fakt, ze jedno z rodzeństwa rozpaczliwie placze, a drugie usmiechnięte sie bawi. To jak z horroru.
        • verdana Re: Taka sytuacja 31.07.18, 12:40
          Ale nie wiemy, czy dziecko samo siedziało od łóżkiem i płakało zanim przyszli ludzie, cy schowało sie ze strachu przed obcymi. Wiesz, sytuacja, gdy w nocy przychodzą niespodziewanie do domu zupełnie obcy ludzie i rozmawiają o tobie byłaby niekomfortowa i trudna nawet dla dorosłego, a co dopiero dla małego dziecka. Pierwszym odruchem, nawet bardzo dobrze chowanego dziecka, jeśli obcy dorosły przychodzi, bo ono zachowuje się głośno, to znaczy, że ono zawiniło.
          I nie, jeśli jedno z rodzeństwa płacze bardzo często, to drugie jak najbardziej może się w tym czasie bawić. Ja bym raczej niepokoiła się, jeśli w rodzinie, gdzie jest niespokojne i płaczliwe dziecko to drugie musi dostosowywać do niego swój nastrój i być zaniepokojone przy każdej kolejnej awanturze, nie może po prostu tego zlekceważyć, nawet jesli ma dwa lata ma obowiązek niepokoić się i martwić.
          Mój syn miał rok czy dwa takie lata , gdy często budził się w nocy z nieopanowanym płaczem. Jakoś nie wymagałam od siostry, aby była tym przerażona.
          • amast Re: Taka sytuacja 31.07.18, 12:50
            > Ale nie wiemy, czy dziecko samo siedziało od łóżkiem i płakało zanim przyszli ludzie, cy schowało sie ze strachu przed obcymi.

            Gwoli wyjaśnienia.
            Nie wiem, czy to rozjaśni sytuację, czy jeszcze bardziej zagmatwa obraz, ale w momencie otwierania drzwi nie było w mieszkaniu ruchu w sensie gwałtownego przemieszczania się dziecka, dziecko było w ciemnym pokoju pod nie swoim łóżkiem, łóżko dziewczynki było w pokoju, w którym bawił się chłopczyk (było tam też jego łóżeczko).
            Wyobrażam sobie, że moje dzieci w takiej sytuacji raczej by w swoim własnym łóżku schowały się całe pod kołdrę niż biegały po mieszkaniu w poszukiwaniu sprzętu, pod który mogłyby wejść. Bo we własnym łóżku, pod własną kołdrą czułyby się najbezpieczniej. Ale nie jestem psychologiem ani żadnym innym specjalistą, dlatego chciałam się podzielić sytuacją i zapytać o opinie.
            • dziennik-niecodziennik Re: Taka sytuacja 31.07.18, 12:57
              dziecko mogło uciec na dzwiek dzwonka, a nie otwierania drzwi, i schowac sie nie tam gdzie najbezpieczniej, a tam gdzie ja najtrudniej znaleźć. ZWLASZCZA jesli sie balo ze ktos ją zabierze.
              przy czym - niekoniecznie tu musi byc wina rodziców, moze byli np u babci ktora glupio nastraszyla dziecko że jak bedzie wrzeszczec to je ktos zabierze. i teraz rodzice beda musieli to ogarniac.
              no nie wiem. moznaby monitorowac sytuacje, sprawdzac czy to sie powtórzy. poki co to sytuacja jednorazowa byla, tak?
              • amast Re: Taka sytuacja 31.07.18, 13:08
                Dzwonek nie działał. To akurat mnie nie zdziwiło przy małych dzieciach. Po zapukaniu ojciec otworzył w ciągu bo ja wiem - 5 sekund. Przed zapukaniem przez moment nasłuchiwaliśmy odgłosów, żeby ustalić skąd dochodzą krzyki - wbijanie o północy do domu niczego nieświadomych śpiących sąsiadów raczej by nie poprawiło sytuacji. Natężenie krzyków w czasie pukania, otwierania drzwi i początku rozmowy było takie same. Może przeceniam swoje możliwości, ale wydaje mi się, że jednak usłyszałabym zmianę w postaci oddalającego się źródła krzyku.
                • dziennik-niecodziennik Re: Taka sytuacja 31.07.18, 13:11
                  heh
                  chyba ciut przeceniasz
                  chyba ze masz słuch jak nietoperz wink
            • verdana Re: Taka sytuacja 31.07.18, 12:57
              Może to dziecko w chwili stresu zawsze się chowa? To jest trochę niepokojące, ale skoro rodzice to widza, chodzą do psychologa to tak bywa. Zaniepokoiło by mnie zdanie, że chodzą do psychologa, a dziecko ma zapisane leki - bo psycholog leków nie przepisuje, więc problemy dostrzega także lekarz. Może jednak nie chcieli powiedzieć,że dziecko jest pod opieką psychiatry. Nie ulega wątpliwości, że dziecko ma jakieś problemy, dostrzeżone przez rodziców. I teraz pytanie - czy wierzyć rodzicom? Jesli tak, to trzeba po prostu nie wtrącać sie, wtrącanie się sąsiadów, bo zaburzone dziecko zachowuje sie jak zaburzone, jest dla rodziców wyjątkowo trudne - nic na to nie poradzą, a są napiętnowani. Ale jeśli rodzice nie mówią prawdy? Czy coś na to wskazuje?
              • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 14:06
                Wlasnie to jest pocieszające, ze chodzą do psychologa. Dlatego ja bym po prostu za jakiś czas, przy okazji, zagadnela kogoś z rodzicow, jak tam. Bo też lepiej zagadnąć i otwarcie pogadać, nic udawać, że nic nie bylo, paradoksalnie rodzicow wlasnie rozmowa może bardziej uspokoić.
                O ile z tym psychologiem to prawda.
              • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 15:26
                leki przepisał lekarz, tak powiedzial ojciec.
            • asia_i_p Re: Taka sytuacja 01.08.18, 14:32
              Dla mnie to wyjaśnia sytuację - rodzice usiłowali ułożyć małą spać, wynosząc ją regularnie do jej łóżeczka, więc się schowała pod ich własnym, żeby jej nie sięgnęli - dla mnie to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie.
          • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 14:00
            Nie chodzi o wymagania, tylko o empatię. To automat.
            sytuacja, ktorą opisujesz, nie jest analogiczna - syn sie budził w nocy z placzem, ale Wy sie raczej na niego nie darliście.
            Jak darlam się na kota, to pies sie przejmowal, i na odwrot. Niezaleznie od moich wymagań.
            • verdana Re: Taka sytuacja 31.07.18, 14:27
              Innymi słowy, rodzeństwo dziecka z zaburzeniami, albo po prostu takiego, które często płacze i urządza awantury, powinno automatycznie być zaniepokojone, smutne i współczujące bezustannie. Rodzice w takim wypadku powinni właśnie zapewniać dziecko, ze nic się nie dzieje i może spokojnie się bawić. Nie masz racji - przy dziecku, które ma problemy należy to drugie dziecko chronić przed nadmiernym przejmowaniem się i zapewnić mu spokój, a nie huśtawkę emocjonalną.
              • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 15:30
                Mnie zdumiewa, że tak latwo decydujesz, że czteroletnie dziecko jest zaburzone, bez zadnych podstaw. Bo ono moze być zaburzone, ale równie dobrze zaburzone mogą być relacje w rodzinie, a ono w tym ukladzie kozlem ofiarnym.
                • verdana Re: Taka sytuacja 31.07.18, 16:38
                  Ojciec powiedział, ze ma problemy, chodzi do psychologa, ma zapisane leki na uspokojenie. To jest dziecko z problemami, nie zdrowe i zachowujące się jak kazde inne. Chyba, zę kompletnie nie wierzymy ojcu, bo takich dzieci nie ma.
                • asia_i_p Re: Taka sytuacja 01.08.18, 14:03
                  Mnie do zaburzenia dziecka bardzo przekonuje reakcja ojca. W tym zdaniu "To mam ją wywieźć do lasu" słyszę bardzo znajomą nutkę emocjonalną - frustrację wymaganiami otoczenia, żeby dziecko było niekłopotliwe, żeby jakoś je ustawić pod ogólną normę. On nie bronił siebie, nie mówił "nic jej nie robimy", tylko jednym frontem bronił jej i siebie. Tak jakby w ogóle nie zakładał, że jest podejrzany o przemoc, tylko że im przeszkadza hałas - a gdyby tam była przemoc, to raczej wyprzedzałby zarzuty i miał dobrą historyjkę, broniącą siebie, a oczerniającą małą.
                  • kora.bez.loginu Re: Taka sytuacja 01.08.18, 14:14
                    Świetnie napisane, mój mąż wrażliwy na opinię otoczenia (a mający pierwszy raz w życiu tak bliski kontakt z dzieckiemwink) też miałaby takie podejście,co przy każdym kolejnym razie wyzwalać może dodatkową presję na dziecko, że nie wpasowuje się w normy społeczne. Przez co nerwy i stres większy i histeria z krzykami prawdopodobniejsza
        • dziennik-niecodziennik Re: Taka sytuacja 31.07.18, 12:48
          "No nie, to nie jest normalne w ogóle - chocby fakt, ze jedno z rodzeństwa rozpaczliwie placze, a drugie usmiechnięte sie bawi."

          no prosze Cie. wystarczy zemlodszy sie wyspal po poludniu i jest w pelni sil, a starsza jest tak zmeczona ze nie jest w stanie zasnac - i juz wiesz czemu jedno ryczy a drugie nie. chyba nie sadzisz ze dzieci zawsze rycza jednoczesnie?...
          • milva24 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 13:16
            Moje dzieci często tak mają, że jak jedna kręci awanturę to druga jest spokojna. Nie wiem dlaczego oczekujesz, żeby dwójka odrębnych ludzi czuła i zachowywała się podobnie.
          • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 14:09
            Nie musi ryczeć - ale po połgodzinnym wrzasku siostry i rodzicow na nią, kiedy widzi wchodzącą do domu obcą osobę, spodziewalabym sie jednak jakiegoś zaniepokojenia czy chocby lekkiego zmartwienia cierpieniem siostry.
            • kamire12 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 14:22
              jeśli to nie pierwsza taka sytuacja, to rodzeństwo jest po prostu przyzwyczajone do tego. wie, że nie dzieje się nic złego bratu/siostrze, a rodzice nic złego też nie robią. raczej więc pokrywa się ze słowami ojca. sytuacja nie pierwsza, brat przyzwyczajony, wie że może po siostrę iść i ona wyjdzie.
              dzieci często krzyczą i płaczą. teraz mamy straszny natłok wrażeń, typu tablety, tv itp. nie możemy oceniać reakcji innych przez pryzmat tego jak zachowują się nasze dzieci.
              co do nagości: czytając każdy może być lekko zażenowany... jeśli nie miał do czynienia z taką sytuacją. dzieci w wieku do chyba 8-9 lat na serio nie wstydzą się zwykle i po kąpieli biegają nago po mieszkaniu. mogą wstydzić się obcych, ale nie rodzeństwa czy rodziców.
    • pani-noc Re: Taka sytuacja 31.07.18, 13:19
      Generalnie jestem pod wrażeniem Twojej postawy. Zamiast nasyłac na rodzinę policję, mops (jedna forumka w podobnej sytuacji tak zrobiła) poszłaś, porozmawiałaś, rozładowałaś napięcie w rodzinie. Brawo!

      Odnośnie nagości dzieci: myślę, że dziewczynka wstydziła się Ciebie - obcej kobiety. Podejrzewam, że bieganie nago w tym wieku przy 2 letnim bracie czy rodzicach jej nie zawstydza i stąd ten brak majtek. Nie widzę w tym nic niepokojącego.

      Dała bym wiarę rodzicom, że wrzaski to było skumulowanie stresu po podrózy, upałów i dziecięcego zmęczenia. Moje dziecko gdy jest zmęczone też potrafi się wydrzeć przed zaśnięciem, a potem jak gdyby nigdy nic zasypia w minutę. Taki lajf. Jeśli chodzi o Twoich sąsiadów interweniowałabym gdyby wrzaski rodziców częściej się powtarzały.
    • manala Re: Taka sytuacja 31.07.18, 13:24
      W zasadzie prawdę powiedzieli dziecku, że jak się o 12 w nocy będzie darła to ją przyjdą i zabiorą. No i przyszłaś...
      Ja swojemu 5-latkowi jak histeryzuje bo chce coś na mnie wymusić też spokojnie mówię, że jeśli będzie się tak darł to ktoś się zainteresuje i przyjdzie. Na szczęście rzadko mu się zdarza, ale ja nie sądzę, że go straszę. Stwierdzam fakt. A Ty jesteś potwierdzeniem tego faktu.
      Dziecko mogło po raz 15 wędrować do rodziców więc mieli tego dość i kazali iść spać. A skoro dzieciak zmęczony po podróży i w dodatku zaburzony to skończyło się histerią.
    • ma-ura Re: Taka sytuacja 31.07.18, 13:27
      Ojp...na miejscu tego ojca to bym wezwala policje, ze mi obcy ludzie sie wpie..do mieszkania i zycia
      • manala Re: Taka sytuacja 31.07.18, 13:39
        To, ze ja wpuścił i chciał rozmawiać przemawia za nim. Do mieszkania przenocować by raczej nie weszła.
      • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 14:12
        Mojej corce zdarzyło się raz wyć przez chyba kwadrans, a ona jak już wyla to wyla. Miala 3 miesiące. przybiegla sąsiadka zza ściany, z sąsiedniej klatki, zaniepokojona. Bylam jej niezmiernie wdzięczna za troske i gotowość pomocy.
        • verdana Re: Taka sytuacja 31.07.18, 14:31
          Al nie byłabyś wdzięczna, gdyby Twoja córka miała problemy, a sąsiedzi zamiast uznać,że tak już jest, uznali, że coś sie złego dzieje i przyszli nie raz po wyjaśnienia, ale uznali, że jednak rodzina wymaga monitorowania. To jest dla rodziców dzieci z problemami kolejny problem - dziecko płacze, nie daje się uspokoić, a oni zastanawiają się, czy sąsiedzi nie wezwą policji, mimo, ze wyjaśniono, ze z dzieckiem są problemy. Moja znajoma, której dziecko krzyczało nocami przez lata była wręcz zastraszona - póki dziecko nie wyrosło i nie było widać, ze rzeczywiście jest z nim problem.
          • amast Re: Taka sytuacja 31.07.18, 14:49
            Nie wiem, czy to jest nadal w kontekście mojego postu, ale
            byłam tam RAZ, po półgodzinnych krzykach dziecka i ojca
            nie straszyłam rodziców wzywaniem policji ani nawet mopsu, nie uważam, żeby to akurat było skuteczne w takich sytuacjach
            nie znam się na zaburzeniach dzieci, ale wydaje mi się, że krzyczenie na nie raczej w tej sytuacji też nie pomoże
            generalnie: jak pisałam na wstępie, to jest duże osiedle i dużo się dzieje na oczach sąsiadów, mieszkam tu prawie 20 lat i PIERWSZY RAZ sytuacja wydała mi się tak dojmująca, że postanowiłam zareagować

            Część osób tu zrobiła ze mnie agresorkę, na którą ojciec powinien nasłać policję. Być może. Ja jednak słysząc krzyki dziecka zawsze mam przed oczami te dziesiątki opisywanych sytuacji maltretowania dzieci, których sąsiedzi nic nie słyszeli. I jeżeli jest szansa, że jakiemuś dziecku być może dzięki takiej interwencji nie stanie się krzywda, to ja jestem gotowa poczekać na tę wezwaną policję i dać się przesłuchać. Nie jest to dla mnie problemem.
            • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 15:33
              Zainteresowalaś się, poszlaś, pomogłaś. Nie robiłaś rodzicom wyrzutow, nie straszyłaś mopsem. dla mnie to modelowe zachowanie.
            • verdana Re: Taka sytuacja 31.07.18, 16:40
              Amast. Nie, uwazam, ze zrobiłaś bardzo dobrze. To jest właśnie to, co należy robić, gdy człowiek sie niepokoi. Odpowiadam Nandze, która uznała, ze mimo wyjaśnień ojca sytuacja jest bardzo podejrzana.
              Ja kiedyś wezwałam policję od razu - i okazało sie słusznie. Tylko ja znałam sąsiadów.
              • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 23:10
                Zauważ, że nasze konkretne wnioski, są takie same.
                rożnimy sie tylko co do diagnozy przyczyn - czy dziecko jest zaburzone, bo takie sie urodziło (?), czy moze coś w relacjach jest nie tak. A może jedno i drugie.
                Ja po prostu nie wiem, jak jest - moze tak, może siak, a może inaczej.
        • black.emma Re: Taka sytuacja 31.07.18, 23:21
          Raz, przez kwadrans? 😂 Ojej biedactwo.
    • lelija05 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 15:00
      Współczuję tym rodzicom, nie dość, że zmęczeni po podróży, w domu wrzeszczące dziecko, to jeszcze banda sąsiadów przyszła z "pomocą".
    • anorektycznazdzira Re: Taka sytuacja 31.07.18, 15:05
      To dość ciekawy i rozsądny pomysł, żeby poprosić, czy możesz zobaczyć dziecko. Zgoda ze strony ojca- dla mnie najmocniej świadczy o tym, że mówi prawdę, bo na prawdę nie musiał się zgadzać, a typowy agresor dałby Ci popalić w tym miejscu.
      Tak więc: nic nie robić, dać im spokój. Czasem dzieci są "łatwe" a czasem nie są...
      Dużo zrobiliście, to, co było trzeba.
      I tyle.
    • ewa_mama_jasia Re: Taka sytuacja 31.07.18, 15:39
      Mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony dobrze, że zareagowałaś, uspokoiłaś swoje sumienie. Z drugiej strony - jak postawiłam się w sytuacji tego ojca, to już nie wydaje mi się wszystko takie proste. Nie mogę sobie poradzić z dzieckiem (może nawet nie zaburzonym, zmęczonym, w histerii ot tak), wychodzę z siebie, późno już, zmęczona jestem, dziecko tez, a wyje. I naprawdę ostatnim czego bym chciała, to samozwańcza kontrola obywatelska, pytająca czy wszystko w porządku. I weź się człowieku tłumacz, wpuszczaj do mieszkania, pokazuj wszystko czego obcy człowiek chce, bo masz świadomość, że jak nie wpuścisz - to może Ci nasłać policję albo zgłosić do mopsu.
      • ewa_mama_jasia Re: Taka sytuacja 31.07.18, 16:15
        A już w szczególności, jeśli mam dziecko faktycznie z problemami. I w sytuacji kryzysowej tłumacz się człowieku jakiejś obcej osobie, co do której kompetencji nie masz żadnej wiedzy, że dziecko ma takie czy inne zaburzenia i że to czy owo zachowanie jest w palecie zachowań typowych dla tego zaburzenia. No, takie udowadnianie niewinności przed pierwszym lepszym przechodniem z ulicy jakoś mi się nie widzi.
        • niutaki Re: Taka sytuacja 31.07.18, 16:32
          No i tak pewnie większość niereagujących sobie to tłumaczy "pewnie dziecko zaburzone", "może chore" itd itp a potem wiadomo... Nikt nie widział, nie słyszał - to taka porządna rodzina była...
          • black.emma Re: Taka sytuacja 31.07.18, 23:24
            Dzieci maltretowane nie krzyczą niestety.
            • milva24 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 23:33
              Od razu mi się przypomina jak moje biedne maltretowane dziecko zaczepiła na schodach sąsiadka po awanturze "dlaczego ty mamusię tak denerwujesz?" ( tak, wrzeszczałam wtedy, że ma się natychmiast zbierać do przedszkola bo ja się spóźnię do pracy). Na co moje dziecko spojrzało wrogo i wywarczało "to ona mnie denerwuje". Pięć lat wtedy miała czy coś koło tego.
            • niutaki Re: Taka sytuacja 01.08.18, 12:01
              skąd taki pomysł?
    • berdebul Re: Taka sytuacja 31.07.18, 15:56
      Wrzaski rodzica to tez przemoc. Zgłosiłabym. Niech mops się przyjrzy sytuacji w domu.
      • milva24 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 16:51
        Nie zgadzam się z Tobą, sam wrzask nie jest przemocą. Zależy co się wrzeszczy.
        • manala Re: Taka sytuacja 31.07.18, 17:06
          Różne rzeczy się czasem wrzeszczy, w złości szczególnie. Nie każdy jest mega super opanowany. Ale szlachetne ematki wierzą goraco, że należy masowo odbierać dzieci niedoskonałym rodzicom. Bezrefleksyjnie sądzą, że w pogotowiu opiekuńczym czy domu dziecka będzie im lepiej...
          • kora.bez.loginu Re: Taka sytuacja 31.07.18, 18:30
            Moja niespełna trzylatka zasnęła w aucie podczas powrotu od cioci. Obudziła się pod blokiem i zaczęła dwugodzinny seans ryków. M.in. że nie chce do"tego domu" , ma inny dom, mam otworzyć drzwi i ją wypuścić... Podsluchujaca służba obywatelska miałaby używanie.. a ja po dwóch godzinach lamentów wrzasnęłam żeby wreszcie skończyła bo ktoś wezwie policję. Nie mówię że od razu podziałało ale wytrąciło ją z tego komfortu że tylko ona na matkę krzyczy. Gdyby ktoś wtedy zadzwonił do drzwi, pewnie by się schowała..😛
            • manala Re: Taka sytuacja 31.07.18, 21:30
              Właśnie, ja nie wiem kto te posty pisze. Chyba ktos kto z dziećmi bytuje tylko okazjonalnie. Otóż dzieci bywają trudne. Ryczą czasami bez powodu, ze zmęczenia, bo im balonik pękł. I czasem nie da się nic zrobić. Chwała też wsyzstkim, którzy potrafią wrzaski i zawodzenia przetrwać ze stoickim spokojem...choć wcale nie wiem czy to takie dobre. Jeśli wkurza mnie bezsensowne wycie to daję wyraz mojemu wkurzeniu. I uważam, że to ok. Dzieciak też musi wiedzieć, że jedgo zachowanie jest do d...py.
              • kora.bez.loginu Re: Taka sytuacja 31.07.18, 22:36
                Też właśnie się zastanawiam, kiedy mogę dziecku okazać, że moja potrzeba spokoju po dwóch godzinach wysłuchiwania jest równie ważna co jego aktualny dramat. Na dłużej moje pokłady cierpliwości nie starczyły. Ba, teraz ma taki czas że bez półgodzinnych płaczów nie umyje zębów, nie zażyje syropu. Nie bo nie, nie chce i już. U sąsiadów był podobny egzemplarz więc na razie delegacji nie miałam. Ale na wakacjach problem już był.. i nie, nie uważam że człowiek z ulicy ma kompetencje przepytywać mnie czy jestem wystarczająco dobrą matką. Chociaż rzeczywiście gdy zobaczyła obcą osobę to ucichła, a potem miała powód do kolejnych ryków pt. Nie chcę żeby pani przychodziła...
                Reasumując: jako sąsiedzi z osiedla macie może większy ogląd sytuacji, częstotliwości, ale najlepiej spotkać ot przypadkiem na spacerze, porozmawiać wtedy na neutralnym gruncie, podpatrzeć jak dziecko wówczas się zachowuje, a nie podsłuchiwać i oczekiwać pod drzwiami na wyjęte z kontekstu słowa
          • hanusinamama Re: Taka sytuacja 01.08.18, 12:41
            A istnieją doskonali? Pamietam jak wrzasnełam na moją córke bo 2 buty upaprała w krzacozrach a za chwile mieismy jechac na wizyte do cioci. I szwagierka mi tłumaczyła ze do dziecka tak nie mozna, ze trudno niech ubrudzi 5 i 6 parę. Ona tak musi a ja nie mam prawa głosu podsnies (moje pidniesie głosu polegało na jednym "cholera jasna Hanka znowu buty upaparałas w czym teraz pojedziesz" a dziecko miało 5 lat). Potem sie szwagierce urodziło dziecko. Dziecko nie jest trudne z charakteru ale rodzice w pracy od 8 do 20 i czesto w weekendy, dzieciak rzucany od jednej babci do drugiej przez ciocie i kuzynki - no zachowuje sie dla mnie normalnie na taką sytuacje. Czyli płacze, boi sie zasnąc ( bo nie wie gdzie sie obudzi), nie słucha sie albo szaleje...i teraz sie okazało ze jednak na dziecko mozna sie wydrzec. Szagierka zmieniłą zdanie co do "przemocy domowej" jaką ja wtedy zastosowałam na moim dziecku.
        • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 23:13
          >>>sam wrzask nie jest przemocą

          Żartujesz?
          I ja jestem z tych wrzeszczących matek.
          • milva24 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 23:29
            Nie żartuję. Jeśli jest, to moje dzieci regularnie stosują wobec mnie przemoc a ja im się tylko czasem odwdzięczam wink A serio czy przemocą jest według Ciebie wrzaśnięcie "Stój spokojne" do czterolatka szarpiącego się przy jezdni albo wydarcie się "czy możecie wreszcie być cicho" do dzieci, które od 15 minut zażarcie się kłócą?
            • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 31.07.18, 23:55
              Oczywiscie że jest.
              A czymże innym?
              Uzywalam tego rodzaju przemocy, ba, bralam pod pachę i wynosiłam, kiedy uciekala, parę razy dalam w tyłek. I tak, to jak najbardziej byla przemoc. Nieodzywanie sie do dziecka czy unikanie kontaktu wzrokowego, wyrzucanie za drzwi, wszystkie karne jeżyki, osmieszanie i zawstydzanie, nawet najslodszym głosem - tak, to przemoc. Moim zdaniem nie ma co sobie wmawiac, ze wychowamy dziecko calkowicie bez przemocy.
              • milva24 Re: Taka sytuacja 01.08.18, 00:02
                Coż, ja nigdy nie uderzyłam moich dzieci...
                • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 01.08.18, 08:19
                  Ale na nie wrzeszczysz i uważasz, że to w porzadku. Ja przestalam wrzeszczeć, jak sobie uświadomilam, że wrzeszczę, bo daję sobie prawo wrzeszczenia na dziecko.
                  A szef na Ciebie wrzeszczy?
                  • iskierka3 Re: Taka sytuacja 01.08.18, 08:30
                    Znowu moj ulubiony argument. Zdarzalo sie Twojemu szefowi trzymac Cie przed ruchliwa ulica a Ty mu sie wyrywalas, wylas ile fabryka dala i usilowalas go gryzc? Albo usilowal ubrac Cie przed waznym zebraniem a Ty chichoczac uciekalas w majtkach po biurze? Moze sprobujwink
                    • kora.bez.loginu Re: Taka sytuacja 01.08.18, 09:38
                      iskierka3 napisała:

                      > Znowu moj ulubiony argument. Zdarzalo sie Twojemu szefowi trzymac Cie przed ruc
                      > hliwa ulica a Ty mu sie wyrywalas, wylas ile fabryka dala i usilowalas go gryzc
                      > ? Albo usilowal ubrac Cie przed waznym zebraniem a Ty chichoczac uciekalas w ma
                      > jtkach po biurze? Moze sprobujwink
                      😂😂😂
                      Uwielbiam Cię! I w sumie mam ochotę spróbować, ale mam złotą szefową big_grin
                      • milva24 Re: Taka sytuacja 01.08.18, 09:45
                        Hmmm.... ja nie spróbuję bo mojemu szefowi ta druga opcja mogłaby się spodobać wink
                  • milva24 Re: Taka sytuacja 01.08.18, 08:52
                    Czyli moj wrzasj jest gorszy niż Twoje lanie? Tak to sobie tłumacz. Przy czym zaznaczam, że jeśli krzyczę nie wypluwam z siebie rzeczy obraźliwych dla dzieci a raczej to czego oczekuję w danej chwili lub stan moich uczuć.
                    • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 01.08.18, 09:02
                      Nie mówię, ze jest gorszy, mówię, że jest przemocą.
                  • hanusinamama Re: Taka sytuacja 01.08.18, 12:46
                    Co innego wrzeszczec (dla mnie tak sie komunikowac z dzieckiem) a co innego raz na jakis czas jak juz z dziecka mały potwór wyjdzie- wrzasnąc. Chyba mylisz te pojęcia. Poza tym nie mozna swtaiac na równi bicia i wrzasków. Sorry.
              • hanusinamama Re: Taka sytuacja 01.08.18, 12:43
                Tak dałam w tyłek - to przemoc. Krzykniecie na dziecko- nie ejst przemocą. Mozesz miec wyrzuty sumienia za bicie dziecka, ale nie za krzykniecie. Rozumiem ze wysłanie obrazonego dziecka do pokoju zeby przemyslało swoje zachowanie tez przemoc? Kazanie dziecku posprzatać pokoj tez przemoc. Zabornienie obglądania 2 bajki ( a dziecko płacze bo chce) tez przemoc? Ogólnie robienie czegokolwiek co dziecko nie chce lub zabranianie tez przemoc?
                • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 01.08.18, 14:33
                  problemem jest, że kazdy akt przemocy musi pociągać za soba poczucie winy.
      • anorektycznazdzira Re: Taka sytuacja 01.08.18, 07:25
        "Wrzaski rodzica to tez przemoc."

        Jasne, pewnie, najlepiej dzieci odbierać bo ktoś wrzeszczał.
        Za to nieskuteczne uwagi cichym głosem jak pociecha dostaje małpiego rozumu nazywają się: bezstresowe wychowanie.
        Mówi ci to coś?
        • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 01.08.18, 08:22
          Przecież pisze, że wrzeszczałam, nawet parę razy zbilam.
          Nie uważam, że trzeba od razu zabierać dziecko czy sie wtracac, natomiast realnie pomoc przemęczonym rodzicom owszem, jak najbardziej.
          natomiast nie ma powodu wmawiac sobie, ze wrzask na kogoś, tym bardziej nieporownywalnie od nas slabszego i zaleznego całkowicie, nie jest przemocą. Jest.
          • asia_i_p Re: Taka sytuacja 01.08.18, 14:28
            Z tym, że pytania "czy chodzicie nadal do psychologa" i "co robicie, skoro nie podajecie leków" ze strony sąsiadki, z którą się jest na "dzień dobry" to nie jest realna pomoc. Ja przed moją sąsiadką pytającą o smoczek chowałam się albo przemykałam jak Raskolnikow, żeby nie spotkać gospodyni, której nie płacił.

            Nie da się pomóc rodzicom dziecka zaburzonego nie inwestując w to czasu. Da się zainterweniować, tak jak zrobiła autorka, żeby sprawdzić, czy nie ma przemocy - ale uczenie ich, jak mają pracować z dzieckiem za pomocą pytań na schodach w przelocie jest nieskuteczne i przynosi więcej szkody niż pożytku.
      • hanusinamama Re: Taka sytuacja 01.08.18, 12:36
        Oj tak bo MOPS ma takie kompetencje...Masz dziecko albo dzieci> Nigdy sie nie wydarłeś? Nie tylko dziekco jest zmecozne, rodzic tez, tez człowiek.
    • asia_i_p Re: Taka sytuacja 31.07.18, 18:26
      Chyba brakuje w Polsce służb do takich sytuacji. Ludzi na tyle przeszkolonych, żeby potrafili przeprowadzić taki wywiad - bo trudno to nazywać interwencją bez pewności, że rzeczywiście dziecku dzieje się krzywda - w taki sposób, żeby rodzic, który jest w porządku, poczuł się wsparty, a nie atakowany.

      Koleżanka z grupy dla matek afatyków opowiadała, że sąsiedzi zgłosili ją do MOPS-u jako niewydolną wychowawczo. Bo dziecko często płacze, ma cztery lata, a nic nie mówi.

      Przyszła kontrola, pokazała im diagnozę, wyjaśniła, z jakimi specjalistami dziecko ma zajęcia, pokazała, jak z dzieckiem pracuje. Czyli teoretycznie wszystko się stało tak, jak być powinno.

      Tylko że jej po tym nie zostało przeświadczenie, że ktoś się zainteresował dzieckiem, zostało jej głębokie poczucie przytłoczenia - że jeszcze i to.
      • asia_i_p Re: Taka sytuacja 01.08.18, 13:48
        Aha - jestem przeświadczona, że jej reakca na modelową reakcję sąsiadki byłaby bardziej modelowa, gdyby nie fakt, że społeczeństwo interesuje się rodzicami "trudnych" dzieci głównie w sensie kontrolnym. Myślę, że gdyby parę razy usłyszała "czy pani nie pomóc" albo nawet "widzę, że jest ciężko", to może by przyjęła to wezwanie MOPS-u jako wyraz troski, a może i nie byłoby trzeba tego MOPS-u wzywać.
    • szironna Re: Taka sytuacja 01.08.18, 12:38
      Moim zdaniem dobrze, że zareagowałaś. Nie powinno się być obojętnym. Reakcja rodziców świadczy o tym, że dziecko faktycznie może być zaburzone. Mając takie dziecko człowiek niemal cały czas czuje się winny i osądzany. Niestety coś o tym wiem. Napiszę tylko kilka przykładów z mojego życia (moje dziecko ma ZA):
      - przebodźcowanie oznaczało 2-3 godzinny płacz. Nijak nie dało się uspokoić, nie pomagała kołdra obciążeniowa, masaż, przytulanie, zaciemnione i ciche miejsce. A przebodźcowywał się bardzo szybko.
      - mycie głowy - potężny płacz. Nigdy nie myłam siłowo, mamy różne pomoce typu wiaderko. Niestety płakał zawsze
      - obcinanie paznokci. Krzyczał zawsze: boli, boli!! Mimo, że wiedział że obcinamy, mimo że dał na to zgodę. Krzyczał siedząc spokojnie i pozwalając, żebym mu obcinała paznokcie. Dziś też potrafi tak krzyczeć, mimo że wie jak taki krzyk jest postrzegany. Mówi wtedy: mamo przecież jak przyjdzie policja to ja im powiem że mnie nie bijesz, tylko paznokcie obcinamy.
      - płakał również 2-3 godziny, gdy nie mógł poradzić sobie z tym co mu powiedziałam. Wystarczyło, że odpowiedź nie wpasowywała się w jego logikę. Albo gdy nie chciałam go włączać w trudne sprawy. On MUSIAŁ wiedzieć (do tej pory tak ma, że chce mieć kontrolę nad wszystkim), brak tej wiedzy powodował stres i coraz większy płacz.
      Płacz jest u nas częstym gościem, wystarczy że coś się nie udaje. Wrażliwość i nieradzenie sobie ze stresem jest tego podłożem. Gdyby do mnie przyszła w takim momencie delegacja też bym wpuściła, zaproponowała dziecku przywitanie się. Naprawdę wychowując dziecko zaburzone ma się tyle stresu, że ostatnie co bym chciała, to dokładanie kolejnej jego dawki.
      -
      • asia_i_p Re: Taka sytuacja 01.08.18, 13:55
        Jako matka afatyka przybijam piątkę. U nas płaczu mniej, ale nagabujące pytania rodziny co robimy z jego monodietą, czy może dobrze byłoby stymulować rozwój mowy tak czy tak (tu odkrywcze rady, jak mówienie do niego prostymi zdaniami), i "ale pracujecie nad jego odpieluchowaniem, prawda" i "byłaś z nim u lekarza?" (po raz dziesiąty, po tym jak przedstawiłam plan terapii - no ale to teściowa, u której zaczynam podejrzewać początki Alzheimera) też wpędzają w poczucie winy jak jasna cholera. Chciałoby się czasem usłyszeć, że dużo dla niego robimy, więc będzie dobrze, ale troska otoczenia o dziecko jak na razie przejawia się w kontrolnej podejrzliwości wobec rodziców i postawie "zróbcie coś z nim szybko".
        • amast Re: Taka sytuacja 01.08.18, 14:29
          To ja może jeszcze raz tu się wypowiem (bo we wcześniejszych wątkach już takie dość odlegle rozważania zaczynają być).
          Na początek - już pisałam - mam dzieci i owszem, wiem jak to jest (choć żadne nie ma zaburzeń, więc część osób może uznać, że jednak nie wiem).
          Rozumiem, że dziecko może mieć ochotę albo potrzebę popłakania sobie z jakiegoś powodu albo bez, z krzykami albo bez. Masa dzieci na osiedlu robi to codziennie i kolejki nagabywaczy się do rodziców nie ustawiają.
          Rozumiem, że można na dziecko krzyknąć, można też mu dać klapsa - zdaje się, że to jest ostatnio nielegalne, ale z doświadczenia własnego wiem, że czasami konieczne albo po prostu rodzic wychodzi z siebie i nie ma nic innego na podorędziu.
          To, co mnie w całej sytuacji skłoniło do pójścia (a innych do pokrzykiwania o policji) było to, że dziecko nie tylko płakało ale też krzyczało (jak pisałam, nie wiem dokładnie co, bo tak naprawdę jedyne słowo, jakie dało się wyłuskać było "tata") przez dłuższy czas, a potem przez dłuższy czas krzyczało dziecko i tata. Gdyby tata krzyknął raz czy dwa razy (niechby to nawet było "zamknij się wreszcie"), uznałabym, że sytuacja jest "normalna" (jakkolwiek chcielibyśmy to rozumieć), ale przez pół godziny krzyczało dziecko i krzyczał tata. I były to naprawdę głośne krzyki słyszalne z drugiego końca dość dużego blokowiska, o północy. Może żyję w jakiejś bańce, ale naprawdę pierwszy raz w życiu coś takiego słyszałam, choć z różnymi przejawami przemocy miałam okazję w życiu się zetknąć.
          Nie osądzam ani nie podejrzewam o żadne straszne rzeczy rodziców. Napisałam, że ojciec nie był agresywny, że drugie dziecko było uśmiechnięte - właśnie po to, żeby zaznaczyć, że nie widać tam na pierwszy rzut oka szeroko rozumianej patologii. Ale jednak coś tego wieczora tam się wydarzyło.
          Dziękuję wszystkim osobom wypowiadającym się w wątku, bo poszerzyłam swoje widzenie świata o kilka perspektyw, których do tej pory nie dostrzegałam.
          • asia_i_p Re: Taka sytuacja 01.08.18, 14:40
            Jeszcze raz mówię - dobrze, że poszłaś.

            Natomiast moim zdaniem wóz albo przewóz - albo uznajecie, że nie krzywdzą dziecka i dajecie im spokój, albo uznajecie, żę je krzywdzą i informujecie MOPS. Ewentualnie zaprzyjaźniacie się i usiłujecie pomóc, ale wtedy z nastawieniem, że zainwestujecie w to czas. Ale sugerowane tutaj baczna obserwacja i naprowadzanie rodziców przelotnymi pytaniami na właściwy sposób postępowania z dzieckiem to jest coś, co nie wiedzę, jak mogłoby przynieść dobre skutki.

            Trzeba pamiętać, że to się stało, bo to ma wpływ na ewentualną przyszłą interwencję, ale permanentne traktowanie ludzi jak podejrzanych jest wyczuwalne.
          • asia_i_p Re: Taka sytuacja 01.08.18, 14:51
            Aha - jeszcze jedna rzecz.
            Ty tam byłaś pierwszy raz, ale być może mała, podobnie jako moja córka w tym wieku, awanturuje się regularnie i ojciec tekst o wzywaniu policji z sąsiedniego balkonu słyszał nie po raz pierwszy. Co oczywiście nie usprawiedliwia półgodzinnego krzyczenia na dziecko, ale może tłumaczyć gwałtowne i nieskuteczne próby uciszenia dziecka za wszelką cenę. Jak dla mnie takie teksty rzucane z balkonu to jest dno - najlepiej iść, jak ty, w dalszej kolejności jest wezwać policję, ale takie podgryzanie z boku to coś obrzydliwego.
          • ewa_mama_jasia Re: Taka sytuacja 01.08.18, 15:39
            A gdyby nikt Ci nie otworzył drzwi albo otworzył ojciec i powiedział, że wszystko jest w porządku i że małą zaraz uciszy, co byś zrobiła? A gdybyś to Ty miała taką sytuację? Dziecko zaburzone, mające kłopoty z emocjami, które trudno opanować? I byłabyś na granicy wydolności nerwowej (albo już poza nią). I przychodzi do Ciebie zupełnie obca osoba i prosi o oprowadzenie po mieszkaniu, pokazanie dziecka. Chętnie byś wszystko tłumaczyła, pokazywała? Nie czepiam się, pytam z ciekawości.
            • amast Re: Taka sytuacja 01.08.18, 15:57
              Gdyby nie otworzył albo otworzył i powiedział, że wszystko jest w porządku, a pół godziny później nadal by krzyczał na dziecko, to pewnie bym jednak nie oglądała się na nic, tylko wezwała policję.
              Co do pytania: a co gdybyś... To takie bardzo ładne zaczepne pytanie, które wiele razy słyszałam, ale zawsze odpowiadam tak samo: zrobiłam wszystko co w mojej mocy, żeby żaden sąsiad ani żadne służby nie miały powodu interesować się życiem moim i moich dzieci. Skutecznie. Odpowiadać na pytanie "a co by było, gdybyś jednak była niewydolna" nie będę, bo uważam je za obraźliwe. Powtórzę: nikt nigdy nie musiał się interesować dobrostanem moich dzieci. I tylko tyle mam do powiedzenia w temacie "a co..". Nie wykluczam, że miałam w życiu więcej szczęścia niż inni, ale przepraszać za to też nie widzę powodu smile
          • szironna Re: Taka sytuacja 01.08.18, 16:56
            amast ja swój post pisałam nie dlatego, że uważam że zrobiłaś źle. zrobiłaś dobrze. chciałam jedynie ukazać, że płacz dziecka nie zawsze oznacza krzywdę mu wyrządzaną. choć może tak być oczywiście i należy być czujnym smile Ty zachowałaś się naprawdę ok, nie biegłaś zabić a wyjaśnić i byłaś gotowa pomóc. to robi różnicę.
        • szironna Re: Taka sytuacja 01.08.18, 16:52
          Odbijam asia smile doskonale wiem o czym piszesz. u mnie na początku drogi słyszałam jeszcze: wymyślasz mu choroby. powodowało to stres i poczucie niezrozumienia. ja czułam, że coś jest nie tak, a najbliżsi starali się i mnie, i siebie przekonać, że wszystko jest ok. poza tym często inne osoby porównywały moje dziecko ze swoim. i to też bolało, choć wiem, że nikt nie chciał sprawić mi przykrości. dziś cieszę się, że nie dałam się nikomu przekonać i robiłam swoje. Przytulam Cię mocno. Rób swoje. Jesteś dzielną mamą, dla której dobro dziecka jest najważniejsze.
          W mojej rodzinie niepełnosprawność to był temat tabu, bo wygodniej, "bezpieczniej" nie widzieć problemu, może u Ciebie jest podobnie? Ja długo tłumaczyłam, że niczego sobie nie wymyślam, że coś jest nie tak. A po diagnozie znów musiałam wyjaśniać, że ASD to nie choroba, tylko zaburzenie. I nie leczy się go, a jedynie/aż pomaga autyście dostosować się do świata neurotypowych. niemniej wiem, że dużo wody upłynie w naszym kraju zanim odmienność/niepełnosprawność nie będą postrzegane negatywnie, a osoby nimi dotknięte odrzucane. oczywiście trochę generalizuję, ale widzę jaki mały procent społeczeństwa jest tolerancyjny.
          • asia_i_p Re: Taka sytuacja 01.08.18, 17:49
            Dzięki. Dobrze, że nie dałaś się uspokoić, czas się liczy w terapii.
            Wszystkiego najlepszego życzę Tobie i synkowi.
            • szironna Re: Taka sytuacja 01.08.18, 22:37
              Dziękuję smile ja Wam również smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka