Dodaj do ulubionych

rozstanie po latach

31.08.18, 15:27
Zastanawiam się nad przyczynami utraty więzi w małżeństwie. Czy to:
- "odpadnięcie różowych okularów",
- przychodząca z wiekiem upierdliwość/wygodnictwo,
- nieudolna komunikacja,
- rozmaite skazy psychiczne u małżonków
- krecia robota "osób trzecich"
- kryzys wieku średniego?

Rozwodzi się długoletni i bardzo dobry nasz znajomy - porządny, inteligentny, pracowity i dobry człowiek. O jego żonie mieliśmy podobne zdanie. W takiej sytuacji człowiek zadaje sobie pytanie o przyczyny rozstania. I co, tak jak w 45% rozwodów - "niezgodność charakterów"?? Czyżby jedynie w młodości człowiek był na tyle elastyczny, żeby się zejść z partnerem, a potem to już ...kicha?

Jestem ciekawa zwłaszcza relacji o rozstaniach małżeństw ze sporym stażem.

O co Kaman ...


Obserwuj wątek
    • ola_fatyga Re: rozstanie po latach 31.08.18, 15:34
      Człowiek przez lata się zmienia...i często zmiany te są nieharmonijne ze zmianami zachodzącymi u partnera...Czyli, zdarza się, że po 20 latach budzisz się obok obcej osoby, z którą nijak nie możesz dojść do porozumienia.
    • strasznymruk Re: rozstanie po latach 31.08.18, 15:34
      wiu napisał:
      > Jestem ciekawa zwłaszcza relacji o rozstaniach małżeństw ze sporym stażem.

      Co to jest spory staż? 10, 20, 30 lat?

      • wiu Re: rozstanie po latach 31.08.18, 15:46
        Oni są/byli małzeństwem ponad 20 lat, pobrali się w po studiach, mają 1 dziecko (nastolatek)..
        • swinki_trzy Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:03
          Znam dwa przypadki rozwodu w dużo starszym wieku, 50+ oraz 60+. W żadnym nie chodziło o zdrady czy nowych partnerów. Podobno "tak wyszło", ale co to znaczy to wiedzą chyba tylko sami zainteresowani.
          • swinki_trzy Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:05
            I zdrad chyba nie było, żadne z nich przez długi czas nie miało nowych partnerów.
            • 3-mamuska Re: rozstanie po latach 11.09.20, 00:50
              swinki_trzy napisała:

              > I zdrad chyba nie było, żadne z nich przez długi czas nie miało nowych partneró
              > w.

              To ze nie mieli nowych partnerów nie oznacza ze nie było zdrad.
              Nie każda zdrada kończy się nowym związkiem.
              Określenie „Tak wyszło„ to najczęściej jest zdrada.
    • triss_merigold6 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 15:40
      Człowiek przez lata się zmienia, zmieniają się jego potrzeby, możliwości, zainteresowania, elementy systemu wartości etc. Ze związku zawartego w młodzieńczym wieku można zwyczajnie wyrosnąć.
    • spanish_fly Re: rozstanie po latach 31.08.18, 15:51
      Syndrom wieku średniego moim zdaniem często wchodzi w grę, ludzie chcą przeżyć coś nowego, i zdają sobie sprawę, że czasu jest coraz mniej, a z tego wynikają różne inne sprawy np. właśnie pojawiają się osoby trzecie.
    • i.co.teraz99 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 16:41
      Wszystko po trochu i sto innych rzeczy.
      Z mężem dobraliśmy się "idealnie". Mi matka wpoiła, że żona jest po to, żeby służyć panu mężowi, którego należ wielbić, za to, że pracuje zawodowo, nie pije i nie bije. Matka cwaniara, mając dwie córki, wykorzystywała nas na maksa. Dbanie o dom, sprzątnie, pralnie, prasowanie, zakupy, gotowanie itp. robiłam ja z pomocą siostry. Matka wydawała polecenia. Nauczono mnie, że moje potrzeby się nie liczą, jestem głupim leniem, nic w życiu nie osiągnę i zostanę starą panną, bo nikt "takim czymś się" nie zainteresuje. A nawet jak tak się zdarzy, to szybko się zorientuje jaka jestem i mnie kopnie w d..ę.
      Mąż za to był wychowany w przekonaniu, że żeby się z kobietą ożenić, to ona musi sobie na to zasłużyć i żona jest, tradycyjnie do obsługi męża i domu, ale mąż też miał nowoczesne poglądy na małżeństwo, pt. żona musi pracować zawodowo i być niezależna finansowo.
      Zakochałam się. Bardzo, ale to bardzo chciałam wyjść za mąż i mieć dzieci. Mąż też, ale uważał, że bez mieszkania to nie nie da. Wynajem też w grę nie wchodził, bo nie. Ok, pracowałam na dwa etaty + zlecenia po 6 latach kupiłam mieszkanie. Mąż nie chciał nic wspólnie kupić, bo nie i już. Oświadczył mi się w kawiarni, gdzie poszliśmy po wizycie u notariusza. Po 7 latach związku. byłam przeszczęśliwa, zakochana.
      Oczywiście zamieszkaliśmy razem, wzięliśmy ślub, urodziły się dzieci. On pracował zawodowo 8 godzin i odpoczywał. No czasami zajął się dziećmi, ale to jak tylko nie był zmęczony. Ja - cała reszta. On był najważniejszy. Mieliśmy jeden samochód (formalnie jego), więc on dojeżdżał nim do pracy, a ja jeździłam do pracy zbiorkomem z dzieciakami do/z przedszkola, robiąc po drodze zakupy i załatwiając wszystko. Miał do pracy tak samo daleko jak ja i mógł dojeżdżać tramwajem.
      Dlaczego tak było? Bo wydawało mi się, że jestem, a raczej bardzo chciałam być kochana, akceptowana i chciałam tez stan utrzymać.
      Nie dałam rady. Dotarło do mnie, że mąż jest ze mną, bo mu wygodnie. I jestem dla niego domowym robotem, z wypasioną funkcją bankomatową. Opadły klapki z oczu. Próbowałam naprawiać naszą relację. Nic to nie dało.
      Chcę się rozstać. Byłam u adwokata, przygotuje pozew.
      Tak postanowiłam, ale on nie przyjmuje tego do wiadomości. Stwierdził, że mi odwaliło, krzywdzę dzieci, jestem egoistką.
      O co mi chodzi, przecież on nie robi awantur, nie bije mnie, więc co jest? Moja matka go popiera. Dla niej jest problemem, co ludzie powiedzą.
      Będzie ciężko, wiem. Na matkę nie nie mam co liczyć, ojciec ma to gdzieś (chociaż jest oburzony moim zachowaniem).
      Rodzina twierdzi, że powodem naszego rozstania jest mój egoizm, lenistwo, wygodnictwo. I się okropnie zmieniłam, na gorsze, rzecz jasna.

      Wygrałam konkurs na idiotkę wszechczasów?
      • alpepe Re: rozstanie po latach 31.08.18, 16:51
        Wygrałaś konkurs na bohaterkę.
        Jest taki amerykański serial na faktach o, nie wiem, jak to po polsku, ocalałych. To kobiety, które przeżyły zło i się z niego wyrwały. Twoja historia przypomina mi moją poniekąd. Trzymaj się i pisz tu lub na forum Życie rodzinne, jak będziesz potrzebowała wsparcia. Jesteś na dobrej drodze. Bardzo dobrej
      • swinki_trzy Re: rozstanie po latach 31.08.18, 16:57
        Jeśli nie robiłaś po ślubie żadnych zmian z mieszkaniem to jesteś wygrana - to twój majątek własny, przedślubny, nie musisz się martwić o byt.
      • bistian Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:07
        i.co.teraz99 napisał(a):

        > Moja matka go popiera. Dla niej jest problemem, co ludzie powiedzą.

        Matce mów, że jeśli chce, może mieszkać ze swoim zięciem, Tobie to nie będzie przeszkadzać i będziesz mamę odwiedzać, jak teraz. smile
      • maadzik3 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:13
        przytulam i wspieram. różnie nasze życie wygląda. Też bym sporo (nie aż tak!!!!! dalece!!!) mogła napisać.
      • sasha_m Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:25
        Miałabyś szansę na wygraną, gdybyś w tym trwała 😀 Szacun za podjęcie niełatwej decyzji.
      • cosmetic.wipes Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:36
        > Wygrałam konkurs na idiotkę wszechczasów?

        Wygrałaś życie ☺️
      • triss_merigold6 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:37
        Gratulacje, teraz będziesz miała słabo, ale później odetchniesz.
        Pan mąż niczego nie zrozumie, nie ma sensu mu tłumaczyć, bo i tak będzie czuł się pokrzywdzony, a Tobie koncertowo załatwi poczucie winy.
        • kota_marcowa Re: rozstanie po latach 31.08.18, 18:21
          Dokładnie.
          I ja jeszcze skupiłabym się na podziale majątku, bo znając życie pan będzie chciał żonę oszukać.
          • triss_merigold6 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 18:32
            A, to z pewnością.
            Skądinąd zdumiewające, jak płynnie panowie potrafią łączyć przywiązanie do tradycji (obsługa domu i dzieci jest domeną żony) z otwarciem na nowoczesność (żona powinna pracować, zarabiać, rozwijać się zawodowo).
            • jola-kotka Re: rozstanie po latach 31.08.18, 19:09
              Bo to tez oplacalne, nie ma w tym zadnej troski z jego strony , to typ co jest nastawiony tylko na zysk z racji posiadania zony. Juz na etapie gdy nie chcial dolozyc do mieszkania dla nich dwojga powinna sie zapalic czerwona lampka pani ze to cos nie tak.
              • annajustyna Re: rozstanie po latach 11.09.20, 06:59
                Mam nadzieję, że mieszkanie tylko na nią?
      • sylwadomowa Re: rozstanie po latach 31.08.18, 18:46
        Dwa lata temu w sytuacji z grubsza podobnej zrobiłam coś, co planujesz - i teraz dzieją się sprawy, o jakich niemal zapomniałam w czasie trwania małżeństwa: Mam mnóstwo chwil, w których czuje się szczęśliwa i wdzięczna za moje życie takie, jakie teraz jest. Czasem nawet zadaję sobie pytania: Czemu jest aż tak dobrze? Jak długo może to potrwać? Czy to dzieje się naprawdę?...
        Nie mam wiele kasy, nie mam nowego partnera, ale mam wolność i poczucie godności. I siły. Czuję, że teraz jestem taka, że już nie dam sobą pomiatać: matce, mężczyźnie, szefostwu. To jest upajające uczucie, i ja to przeżywam, a kiedyś nie czułam już prawie nic. Najwyżej przykrość i strach.
        Sytuację taka, jak nasza, kojarzę ze sceną z "Mistrza i Małgorzaty", kiedy ona odchodzi od męża i pisze list "Odchodzę i nie wrócę. Na skutek wszystkich nieszczęść, które na mnie spadły, zostałam wiedźmą." Ona też nie odeszła, bo mąż ją bił czy za wiele pił. Ona odeszła od nie bycia dla niego ważną i godną uznania, odeszła od hipokryzji. My też zostajemy wiedźmami dla tzw. opinii publicznej, bo odważyłyśmy się być wolne i mieć godność, czyli nie pozwalać innym, by traktowali nas przedmiotowo. Poza tym odleciałyśmy, czyli odważyłyśmy się marzyć o życiu w prawdzie, także w prawdzie uczuć. Gdzie nie ma miłości ani szacunku - tam nie ma małżeństwa. Tak uważamy i zgodnie z tym żyjemy. Jesteśmy buntowniczkami, nie uprawiamy dość powszechnej gry w udawanie "u nas wszystko ok", nie nasłuchamy się za to komplementów, ale... no właśnie, dość często będziemy szczęśliwe. Prawdopodobnie będziesz. Bo ja często bywam. Aż się boję o tym mówić innym kobietom, żeby nie wzbudzać ich zazdrości. Dlatego oficjalnie podkreślam ciemną stronę bycia rozwódką, czyli brak pieniędzy i "męskiego ramienia". Po cichu myślę sobie, że wolę jeść suchy chleb wolności niż ciasteczka hipokryzji, a tak powszechnie wysławiane "męskie ramię" niech sobie biorą jego ślepe fanki, gotowe służyć mu i bić pokłony - ja na takich warunkach nie chcę go nawet z dopłatą na ciasteczka.
        • asia.sthm Re: rozstanie po latach 31.08.18, 20:54
          sylwadomowa napisała:

          Po cichu myślę sobie, że wolę jeść suchy chleb wolności niż ciasteczka hipokryzji, a tak powszechnie wysławiane "męskie ramię" niech sobie biorą jego ślepe fanki, gotowe służyć mu i bić pokłony - ja na takich warunkach nie chcę go nawet z dopłatą na ciasteczka.

          Zlota mysl ci wyszla - powinno byc to wpisane do podrecznika: #nauka o rodzinie czy "przysposobienie do zycia".
          Trzymaj sie Sylwo.
        • beneficia Re: rozstanie po latach 01.09.18, 23:29
          Sylwa, tak właśnie się czułam pierwszego wieczoru w siedząc w pustym wynajętym mieszkaniu.
      • jola-kotka Re: rozstanie po latach 31.08.18, 19:06
        A ja sie rozryczalam. Wspolczuje z calego serca. Nie daj sie wpedzic w poczucie winy. Rozwiedz sie, walcz o siebie. Powodzenia
      • asia.sthm Re: rozstanie po latach 31.08.18, 20:09
        i.co.teraz99 napisał(a):
        > Wygrałam konkurs na idiotkę wszechczasów?

        O nie nie, idiotka wszechczasow do konca jest idiotka, Ty ocknelas sie akurat w sama pore. teraz to juz tylko lepiej moze byc. Wez krok do tylu i przyjrzyj sie jak wszyscy ze zdziwienia teraz zglupieli. Ludzie sie wlasnie najpierw zdziwia , potem zaczynaja zloscic kiedy im ofiara nabiera rozumu...i sily.
        Bedzie dobrze.
      • fawiarina Re: rozstanie po latach 31.08.18, 20:34
        Kochana, nawet nie wiesz jak przyjemnie się potem patrzy jak były mąż uczy się w końcu gotować, sprzątać, ogarniać dzieci i gospodarstwo smile i jak nie może tego wszystkiego pogodzić z pracą zawodową, bo nagle się okazuje że to mu zabiera tak dużo czasu! A ty w tym czasie masz wolne, bo dzieciaki u tatusia. O nikomu nie pierzesz skarpetek, po nikim nie sprzątasz kuchni. Naprawdę, pisz ten pozew! smile
      • kachaa17 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 22:15
        Ja też zawierając małżeństwo byłam niepewna siebie i przyjęłam to co dawał mąż bo tak miałam wdrukowane, że nie zasługuję na więcej. Bo w młodości nie zostałam nauczona jak dbać o siebie, jak rozpoznawać czego chcę więc pozwoliłam sobie wmówić, że ja sama nie wiem czego chcę za to mój eks mąż wiedział lepiej. Ale z czasem człowiek zaczyna sobie uświadamiać, ze ma prawo zawalczyć o swoje szczęście.
      • piesiedwa Re: rozstanie po latach 10.09.20, 13:37
        Dziewczyno, gratuluje sily. Trzymaj sie!!
        • igge Re: rozstanie po latach 10.09.20, 16:08
          To wykopany stary wątek
      • doubledoublejoyandtrouble Re: rozstanie po latach 10.09.20, 13:42
        i.co.teraz99 napisał(a):

        > Wygrałam konkurs na idiotkę wszechczasów?

        Nie. Jesteś mądrą osobą, bardzo samoświadomą i trzeźwo patrzącą. Współczuję Ci (nie lituję się, tylko współczuję) i trzymam kciuki. Jeszcze będziesz miała fajne życie, zobaczysz.
      • claudel6 Re: rozstanie po latach 11.09.20, 01:14
        nie no, kurde, wygrałaś życie.
    • gryfna-frelka Re: rozstanie po latach 31.08.18, 16:46
      Mam w bezposrednim otoczeniu dwa malzenstwa ktore rozpadly sie bardzo niedawno plus trzecie kilka lat temu. Wszystkie trzy byly dlugoletnie, rozwody nastepowaly w okolicach poczatku piedziesiatki.

      Malzenstwo nr. 1 : pania znam bardziej niz pana, oboje sprawiaja wrazenie ludzi ogarnietych, towarzyskich, pozwalajacych drugiej osobie na troche wolnosci (typu wypad pana z kolegami na motory do Szkocji, osobne zajecia po pracy itd) i... dobranych. Pani baaaardzo byla za tym malzenstwem, caly czas mowila "moj maz i ja" i wszystko bylo takie super ulozone. Rozwod nastapil dosc nagle i to w roku kiedy mlodsze dziecko konczylo 18 lat. Powod? Pan nie widzial tego malzenstwa tak iddealnie jak pani, od kilku lat ich wewnetrzne relacje sie pogarszaly, pan od jakiegos czasu przeniosl dzialalnosc raczej do innego miasta i tam zaczal ukladac sobie zycie, rozwod pozwolil mu na wolnosc i ulozenie go do konca.

      Malzenstwo nr 2 : rozwiedzione tak jak pierwsze w momencie kiedy dziecko konczylo 18 lat, tylko ze tutaj ich drogi rozjechaly sie conajmniej 10 lat wczesniej. Byli razem bo chcieli zeby dziecko mialo rodzine, nawet kupili dom trzy lata wczesniej. A pozniej pani odeszla i po jakims roku ulozyla sobie zycie w innym kraju. Rozwod ciagnie sie do dzis.

      Malzenstwo nr 3 : bezdzietne, oboje bardzo usportowieni, sport bardzo ich laczyl, spedzali aktywnie czas. Maz (ktorego znam lepiej) bardzo kochajacy zone i bardzo bioracy jej zdanie pod uwage, przez co troche dostosowywal prace pod tym katem. Z czasem ich drogi sie rozeszly, kondycja pana spadla (takze po urazach), charaktery jakos wzmocnily... Malzenstwo nie przetrwalo, pan odetchnal(!).

      Ludzie zmieniaja sie tak bardzo w ciagu zycia ze trudno przewidziec, wychodzac za kogos, czy za te 20 czy 30 lat bedziemy rozwijac sie w tym samym tempie i kierunku... A teraz rozwod jest duzo, ale to duzo bardziej akceptowany spolecznie niz wczesniej.
      • bywalec.hoteli Re: rozstanie po latach 10.09.20, 12:24
        Gryfna Frelko, samo życie w tych historiach!
        • morgen_stern Re: rozstanie po latach 10.09.20, 13:38
          Znowu ten jełop wyciąga stare wątki.
          • pani_tau Re: rozstanie po latach 11.09.20, 06:42
            No to raz przynajmniej jest z niego pożytek - wątek interesujący, dużo ciekawych wypowiedzi, zwłaszcza ten sylwy domowej, którą bardzo polubiłam, a którzy zniknęła i niezmiernie tego żałuję.
            Szkoda, że sytuacja na forum pogorszyła się tak znacznie, że dotyczące spraw rodzinnych/uczuciowych wyważone posty, którymi autorka nie chce sobie nic "załatwiać" to teraz rzadkość.
      • taki-sobie-nick Re: rozstanie po latach 11.09.20, 00:28

        > . dobranych. Pani baaaardzo byla za tym malzenstwem, caly czas mowila "moj maz
        > i ja" i wszystko bylo takie super ulozone. Rozwod nastapil dosc nagle i to w ro
        > ku kiedy mlodsze dziecko konczylo 18 lat. Powod? Pan nie widzial tego malzenstw
        > a tak iddealnie jak pani

        A nie mógł tego pani zakomunikować i popracować nad relacjami?
        >
        > Malzenstwo nr 2 : rozwiedzione tak jak pierwsze w momencie kiedy dziecko konczy
        > lo 18 lat, tylko ze tutaj ich drogi rozjechaly sie conajmniej 10 lat wczesniej. w
        > czesniej.

        Nadal nie widzę odpowiedzi na pytanie: ale DLACZEGO? Same im się te drogi nie rozjechały.




        > Malzenstwo nr 3 : bezdzietne, oboje bardzo usportowieni, sport bardzo ich laczy
        > l, spedzali aktywnie czas. Maz (ktorego znam lepiej) bardzo kochajacy zone i ba
        > rdzo bioracy jej zdanie pod uwage, przez co troche dostosowywal prace pod tym k
        > atem. Z czasem ich drogi sie rozeszly, kondycja pana spadla (takze po urazach),
        > charaktery jakos wzmocnily... Malzenstwo nie przetrwalo, pan odetchnal(!).

        Nadal nie rozumiem, czy pan nie mógł odetchąć bez rozwodu, tzn. wytłumaczyć żonie, że nie będzie dostosowywał (plus praca nad związkiem).


        A teraz rozwod jest duzo, ale to duzo bardziej akceptowany spolecznie
        > niz wczesniej.

        Za to, że się powtórzę, nieakceptowana jest praca nad związkiem. Przynajmniej przez niektóre ematki. Małżeństwo ma się robić samo i już.
        • rosapulchra-0 Re: rozstanie po latach 11.09.20, 02:46
          Byłaś kiedyś mężatką?
    • lot_w_kosmos Re: rozstanie po latach 31.08.18, 16:54
      Ja obstawiam skazy psychiczne.
      Znam takie rozstania i z tych powodów nastąpiły.
      Po prostu po latach dzieci poszły z domu, był majate6do podziału, którego starczyło dla obojga małżonków na nowy początek i któraś ze stron miała "dziada" dosyć i już można się było rozstać i wreszcie uwolnić.
      Proza.
      • triss_merigold6 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:38
        Doprawdy, nikt nie musi mieć skazy psychicznej, żeby powiedzieć dosyć. Wystarczy, że oczekiwania i poziom zaspokojenia istotnych potrzeb się mocno rozjadą.
        • lot_w_kosmos Re: rozstanie po latach 31.08.18, 20:52
          Nie bierz tak wszystkiego do siebie.
          • katja.katja Re: rozstanie po latach 31.08.18, 22:00
            He he big_grin
    • cosmetic.wipes Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:38
      Ludzie się zmieniają. Jeśli zmieniają się w innych kierunkach, to lepszym wyjściem jest rozstanie, niż trwanie.
    • bergamotka77 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:42
      Jak jesteś ciekawa to go zapytaj o przyczyny rozstania. Co, nie uwierzył ci się? Wscibstwo ludzkie mnie osłabia.
      • bergamotka77 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 17:43
        *zwierzyl
    • ana119 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 18:04
      Po latach zakochanie ulatuje a powinna pojawić się przyjaźń
      • aqua48 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 18:11
        ana119 napisała:

        > Po latach zakochanie ulatuje a powinna pojawić się przyjaźń

        Chyba częściej pojawia się zmęczenie obowiązkami, zirytowanie, niecierpliwość i chęć nieustannego dogryzania.
      • jola-kotka Re: rozstanie po latach 31.08.18, 18:38
        W malzenstwie przyjazn? Przechodzi zakochanie tzw. Chemia i wtedy powinna byc milosc z przyjacielem to ja moge na kawe sie spotkac a nie spac w jednym lozku i pic kawe co rano pol naga.
        • gulcia77 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 21:15
          Zapewniam Cię jolu, że jak najbardziej można pić kawę z przyjacielem, siedząc nago w łóżku. Owszem, pojawia się czasem irytacja, jakaś pretensja, dopada rutyna i codzienność. Ale właśnie bez tej przyjaźni wszystko się rozjeżdża. Nam chyba sprzyja fakt, że przyjaźń pojawiła się bardzo szybko i płynnie połączyła się ze sporym temperamentem. Ale mam świadomość, że teraz to nam jest już w dużym stopniu wygodnie i bezpiecznie.
          • jola-kotka Re: rozstanie po latach 31.08.18, 22:22
            Zyc z kims kogo sie nie kocha i nazywac go mezem? No nie u mnie musi milosc isc razem z przyjaznia. Nie kocham odchodze ale to ja,rozumiem ze ktos moze miec inaczej. Tylko nie wiem czy dobrze cie zrozumialam.
            • gulcia77 Re: rozstanie po latach 01.09.18, 02:17
              Ależ my się kochamy. Tylko już nie jesteśmy zakochani. Osiągnęliśmy wyższy level. Fakt, że nie mamy ślubu 😋
            • ana119 Re: rozstanie po latach 01.09.18, 21:16
              Zakochanie objawia się motylami w brzuchu a one mijają po jakichś 3 latach związku. Potem jest codzienność i dobrze gdy się przyjaźnią, rozmawiają o wszystkim, uzupełniają. To wyższy level o którym pisze gulcia.
    • jola-kotka Re: rozstanie po latach 31.08.18, 18:35
      Barakuje jednego najwazniejszego ,wypalenie sie uczuc. Nie kochasz juz a nie lubisz mieszkac pod jednych dachem z kims kto jest juz dla ciebie tylko jak wspollokator to sie rozwodzisz.
    • muchy_w_nosie Re: rozstanie po latach 31.08.18, 21:25
      Tylko nie wielki % ludzi dobiera się w pary na cale życie, tak, że nawet nie pomysli o nikim innym. Ja uważam, że jak kto ma ochotę i znajdzie się druga osoba też chętna to czemu nie.
      Byleby się nie zakochać bez pamięci i nie chcieć stworzyć drugiego związku jesli w pierszym jest tylko nudno.
      • jola-kotka Re: rozstanie po latach 31.08.18, 22:23
        Ulala
    • alba27 Re: rozstanie po latach 31.08.18, 21:56
      Ludzie się zmieniają, .Czasami rozmija się ludziom światopogląd i system wartości., czasami po prostu przestają się lubić.
    • lekkogazowana Re: rozstanie po latach 01.09.18, 04:08
      11 lat w małżeństwie, 13 lat razem
      spieprzyło się coś po drodze, ogólnie proza życia i ten upływ czasu nieubłagalny, a mnie się wydawało, że jeszcze na wszystko jest czas, że dzieci podrosną a my odzyjemy i skupimy się na sobie.
      Doznałam szoku jak się dowiedziałam, że on chce rozwodu, bo "ma mnie dosyć i tak będzie lepiej"
      po 2-3 takich rozmowach przeprowadziłam dochodzenie i wiem, że mu odwalił kryzys wieku średniego, szuka lasek na bokach, znika, dba o siebie. Oczywiście on nie wie, że ja wiem... Zbieram dowody, konsultuje sie z prawnikiem i patrze w międzyczasie na niego...mając nadzieję, że dam radę, nie wykończę się psychicznie, że nie dostanę ataku serca i doprowadzę to do końca.
    • 18lipcowa3 Re: rozstanie po latach 01.09.18, 22:19
      I co, tak jak w 45% rozwodów - "niezgodność charakterów"??


      hahah zadna niezgodnosc po prostu KTOŚ inny
    • mae224 Re: rozstanie po latach 10.09.20, 13:49
      Dodałabym tzw. doświadczenie życiowe:
      widzę męża/żonę w sytuacji skrajnej po raz pierwszy (jako młoda para nie było większych problemów) i jego/jej reakcje na na przykład chorobę, śmierć, chwilowe bezrobocie lub depresję w rodzinie i nagle okazuje się, że jest innym człowiekiem niż myslałam/łem.
    • gliminstory Re: rozstanie po latach 11.09.20, 01:14
      obejrzyj "Co się wydarzyło w Madison County"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka