barbibarbi
20.09.18, 13:39
Z fachowcami jest dramat, czekam na glazurnika, spóźnia się już 4 godziny, umawiam się z nim od lipca. Ostatnio do usunięcia kaloryfera przyszedł podpity (chyba) pan z naszego osiedla "złota rączka", rozbabrał mi pół kuchni, uszkodził sprzęt i nie skończył pracy. Dramat, rozmemłanie, brak umiejętności i pazerność. Sama lepiej bym zrobiła, gdybym trochę więcej pary w rękach miała. Dlatego nie lubię zdawać się na pracę innych. Dlatego tak jest, że brak fachowców, ci co są nie muszą się starać i niedługo trzeba będzie do pana glazurnika czy hydraulika zapisywać się w kolejce jak do lekarzy specjalistów.