Dodaj do ulubionych

Rodzina w hotelu

27.10.18, 15:54
O co chodzi z tym, ze nie wolno lub nie wypada zaproponowac gosciom noclegu w hotelu?

Pytanie na bazie innego watku ale nie chce tam off topu dokladac.

Zakladam, ze prababci staruszce z glodowa emerytura nie proponujemy, zeby sobie zaplacila za hotel.

Ale teksty "nie WYRZUCILABYM rodziny do hotelu". O co chodzi?
Obserwuj wątek
    • feliz_madre Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 15:57
      Bo "gość w dom bóg w dom".
      To specyficzna, polska gościnność.
    • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 16:01
      Moje zdanie jest takie, zapraszasz kogos do siebie na impreze to powinienes tez zapewnic nocleg.Dlaczego to ja mam ponosic dodatkowy wydatek? Bo to nie maly wydatek.
      A teraz mozesz sobie pojechac po mnie smile w maju pojechalam na komunie chrzesnicy, ojciec dziecka, a moj brat nie zainteresowal sie tym gdzie bede nocowac z rodzina.Wiadomo, ze nie u niego, male mieszkanie, zamieszanie -przygotowania.Wynajelismy kawalerke, kosztowala nas 600zl, do tego podroz, i nie tani prezent.Przyjecie komunijne to porazka, nic zjadliwego nie bylo-nie lubie tortow na margarynie, wysuszonego jablecznika i wysuszonych mies.
      Co zrobilabym teraz> wyslalabym prezent, a za kase wydana na nocleg i przejazd, wyjechalabym na fajny liked.
      • angazetka Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 16:26
        Hm, myślałam, że w uroczystościach rodzinnych się uczestniczy, bo więzi, bliscy ludzie, a nie jabłecznik tongue_out
        • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 16:28
          Nie no pewnie, siedziec z burczacym brzuchem.I tak, jak ide na impreze to oczekuje ze zjem cos dobrego, a nie tego, ze po wyjsciu moje kroki skieruje do maka.
          • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 16:37
            Ale istnieją głodne imprezy i nic na to nie poradzisz. Jeżeli jedzenie jest tylko niesmaczne to pół biedy, gorzej jak go prawie nie ma. Byłam kiedyś na weselu (super exclusive w centrum miasta), z którego wyszliśmy na zapiekanki, a po weselu do maca. Byłam też na super nadętej kolacji firmowej (byłam wtedy jeszcze pracownikiem) w jednej z najdroższych restauracji i też po niej poszliśmy do maca (mimo, że zjedliśmy wszystko co nam dano).
            • arwena_11 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 16:47
              My z przyjaciółmi - na weselu znajomej - poszliśmy do pobliskiego Maca na kawę - bo się nie mogliśmy doprosić. Obiad dostałam ja z mężem. Siedzieliśmy we czwórkę ( my i zaprzyjaźniona para ) obok siebie. Mąż oddał swoją porcję przyjaciółkę. My jadłyśmy, a panowie się patrzyli. Jakbyśmy na nich czekały - jadłybyśmy zimne. Oni dostali z pół godziny później.
            • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:06
              Na podobnym weselu byl brat meza z zona, ona je tyle co ptaszek, ale miala ubaw z reszty towarzystwa/Lokal poza scislym centrum, w zasadzie poza miastem, wiec goscie sie skrzykneli i zamowili kebaby.
              • majenkir Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:51
                mama.nygusa napisał(a):
                > wiec goscie sie skrzykneli i zamowili kebaby.


                Zalożę się, że po latach takie wesele będzie lepiej wspominane, niż suto zastawione smile.
                • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 18:00
                  Czy lepiej? Po latach wszystkie wesela zlewają się w jedno, a tekst, który na stałe wchodzi w rodzinę lub znajomych „jestem głodny aż tak jak na weselu u X” nie jest komplementem.
            • lauren6 Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 11:12
              > Ale istnieją głodne imprezy i nic na to nie poradzisz.

              Ja jednak wychodzę z założenia, że jeśli organizuje się imprezę i zaprasza gości to trzeba ich godnie ugościć. Rzucenie na stół wysuszonych trupów zwanych dumnie pieczenią czy niezjadliwego tortu na taniej margarynie to obciach. Lepiej nie urządzać żadnej imprezy niż taką, na której jedzenie będzie obraźliwe dla zaproszonych gości.
      • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 16:32
        Moim zdaniem wymaganie noclegu od zapraszającego może mieć miejsce wtedy gdy wieczorno nocna impreza jest bardzo daleko od domu gościa. Komunia jest wczesną porą, przyjęcie nie trwa do nocy. Jeżeli jest do 300 - 400 km od domu to do niego wracasz po imprezie (ludzie mogą nie wpaść na to, że ktoś wychodząc z imprezy po obiedzie i deserze w niedzielę nie będzie chciał normalnie wrócić do domu i pójść w poniedziałek do pracy). Jeśli Komunia jest bardzo daleko to raczej nikt nie oczekuje, że ktoś przejedzie tysiąc km z tej okazji.
        • profes79 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:00
          300-400 kilometrów od domu to 4-6 godzin jazdy samochodem - albo i lepiej; zależy od warunków na drodze.
          • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:05
            Zgadza się. Wychodzisz z komunii po południu i wieczorem jesteś w domu, a następnego dnia w pracy. Normalna sprawa.
            • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:08
              I powiedzmy, ze pracujesz jako kierowca autobusu miejskiego, wracasz do domu po dlugogodzinnej podrozy i wozisz ludzi smile
              • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:12
                Jeżeli idziesz na noc do pracy to nie spędzasz tego dnia na imprezie kilkaset km od domu.
              • hanusinamama Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:40
                NO ale ja bym nie pwadła na to ze po komiunii bedziecie chcieli zostac na noc...Co innego wesele. ale komunia. Jak masz tak wymagajaca prace to wracasz do domu a na drugi dzien bierzesz wolne...
                • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:44
                  Szanujemy siebie i swoje zdrowie/zycie to po 1, po 2 byla z nami moja mama, no jej to wogole nie widzialam tyle godzin siedzacej w aucie w jednym dniu.Nie te lata, nie te zdrowie.
            • profes79 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 22:40
              Czyli dajmy na to na 12 wyjeżdżasz z domu już koło 7 rano; potem dajmy na to do tej 16 siedzisz z rodziną, żeby koło 22 być w domu. Bajka. Przerabiam coś takiego na corocznych zlotach rodzinnych z tym, że nie mam problemu z noclegiem gdzies u rodziny (niekoniecznie organizującej imprezę) - gdyby nie to to trzy razy bym się zastanowił, czy w takim układzie jechać z Warszawy pod Bydgoszcz...
            • slonko1335 Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 07:34
              jeszcze trzeba dojechać na tą komunię....6 godzin z rańca, przyjęcie i 6 godzin z powrotem w ciągu jednego dnia? dla mnie jednak hardcore. Wszyscy nasi goście mieli zapewniony w tej sytuacji nocleg, przed lub po komunii kto jak wolał....
              • milka_milka Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 07:47
                Też tak uważam. I jeśli zapraszam na taką imprezę, to organizuję nocleg.
              • arwena_11 Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 08:29
                Ale to jest logiczne - jak zapraszam - to na mojej głowie zapewnienie noclegu.

                Ale byłam na weselu - gdzie część rodziny ( my nie z rodziny i byliśmy zachwyceni ) obraziła się. Jedni- bo nocleg w hotelu, a nie w domu, inni - bo nie mieli noclegu ( mieszkali 20-30 km od hotelu gdzie było wesele ) ale za to był zapewniony bus jeżdżący od godziny 24 co godzinę do 6 rano.
                Więc czasami niezależnie co zrobisz - będzie źle.
        • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:03
          Serio? wyjazd powiedzmy o 4.30, albo ciut wczesniej, kosciol, przyjecie, niech bedzie ten obiad i kawa i powrot? A gdzie czas na odpoczynek ? chyba nie w kosciele czy na obiedzie?
          • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:10
            Ja nie pojechałabym na komunię aż tak daleko (dojazd 5-7 godzin w jedną stronę) i nie brałabym poniedziałku wolnego z powodu czyjejś komunii, ale co kto lubi. Jeśli decydujemy się jednak brać udział w czyimś ślubie i weselu to wiadomo, że nie wypoczywamy tego dnia tylko następnego.
            • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:30
              No wlasnie, odpoczywamy>I to nie wracamy nastepne kilkastet km. tylko idziemy do lozka wypoczywac.dla dobra naszego i innych kierowcow, nie wracamy zmeczeni.Dlatego tez bierzemy nastepny dzien wolny iz tego powodu problemu nikt nie robi, mowimy tu o noclegach, niczym wiecej.
              • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:57
                Nie no jasne, każdy może odpoczywać ile zechce - nawet 2 tygodnie po komunijnym obiedzie. Nie można jednak wymagać aby osoby zapraszające na obiad finansowały komuś nocleg lub noclegi, bo to już absurdalne.
                • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 18:46
                  To sie nazywa odpowiedzialnosc, za sibie, za swoja rodzine ktora sie wiezie i innych uczestmikow drogi.
                • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 18:49
                  A kto tu pisal o obiedzie, mowa jest o przyjeciu komunijnym, a nie stricte obiedzie.Przyjecie z geruly trwa dluzej od obiadu, dlugo dluzej.
                  • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 19:08
                    OK, obiad komunijny. Zaczyna się o 12-13.00 i do której trwa? 15.00? 16.00? No przecież nie do 19.00.
                    • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 19:34
                      Zostalismy zapproszeni na przyjecie komunijne, a przyjecie wyglada tak-obiad, kawa, kolacja.Pewnie, ze mozna wyruszyc w droge powrotna o 16-ej, ale wciaz jest sie zmeczonym, wstalas o 4 i albo bylas caly czas w drodze, albo uczestniczylas aktywnie w czyms innym, zero odpoczynku, a to juz w drodze powrotnej bezpieczne nie jest.Nie "wyrzygiwalabym" ze za nocleg musialam zaplacic, gdyby przyjecie bylo udane, ale nie bylo.Do kosztow podrozy, noclegow doszedl koszt jedzenia big_grin Jedno wiem, na zadne inne imprezy proszone do nich nie jade, wole wyslac prezent, taniej wyjdzie.
                      • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 19:51
                        No ale jeżeli przyjęcie jest nieudane to wychodzi się szybciutko a nie robi dobrą minę do złej gry przez 6-7 godzin wciskając w siebie kolejne niesmaczne posiłki. Naprawdę nie rozumiem (podobnie jak nie rozumiem wstania o 4.00 aby jechać na komunię).
                        • 35wcieniu Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:00
                          Sama podalas przyklad z 400km trasa. To o ktorej niby masz wstac zeby zdazyc dojechac? Pomysl pokonania dwa razy jednego dnia 400km trasy juz przemilcze...
                          • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:27
                            Zależy jaka to trasa - to mogą być 3 godziny lub 6 albo jeszcze inaczej. Ja nie wstawałabym o 4.00 aby dojechać na komunię. Na ślub lub pogrzeb tak, ale na komunię czy imieniny nie. Autorka chciała to wstała. Sprawa druga: czym nadzwyczajnym jest pokonanie jednego dnia 400 km, potem kilka godzin przerwy i dalsze 400 km?😱😱😱 Nigdy dalej nie podróżowałaś? Abstrahując już od faktu, że to był wyjazd rodzinny, czyli najprawdopodobniej minimum dwóch kierowców.
                            • 35wcieniu Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:30
                              Ach, to już dodatkowi kierowcy wkraczają żeby było prościej.
                              I nie, nigdy nie jechałam nigdzie samochodem 400 km, żeby tego samego dnia wrócić taką samą trasą, ale spoko, co kto lubi.
                              Mam nadzieję nigdy nie spotkać na drodze takiego wyluzowanego kierowcy po 10 godzinach i 800 km jednego dnia za kółkiem.
                              • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:44
                                Nie wkraczają, tylko w większości rodzin obie dorosłe osoby są prowadzące (dzieci w zależności od wieku). Ja jechałam niedawno co prawda nie 2x 400 km a 2 razy niespełna 360 km z trzygodzinną przerwą pośrodku. Nie zajęło mi prowadzenie 10 godzin tylko duuużo krócej. Nie rozumiem w czym problem - dla zdrowego wyspanego doświadczonego kierowcy to nie jest wielki wysiłek.
                                • 35wcieniu Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:49
                                  No to mowie - niech kazdy robi jak uwaza, a ja pozostane przy nadziei na to ze nigdy nie spotkam na drodze kierowcy, ktory uwaza ze 2x 400km jednego dnia to nie wysilek.
                                  • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:58
                                    Życzę ci tego😀, a ty mi życz abym na swojej drodze nie spotykała kierowców, którzy trasę 800 km chcą pokonywać w minimum 10 godzin😀
                                • lauren6 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 08:25
                                  > dla zdrowego wyspanego doświadczonego kierowcy to nie jest wielki wysiłek.

                                  Swoje zdanie o robieniu 800 km w jeden dzień przedstawiłaś jako "normalną sprawę", a nie opcję dla zdrowych, doświadczonych kierowców. Dla większości kierowców to opcja ryzykowna, niosąca ze sobą ryzyko zaśnięcia za kierownicą i pozabijania innych uczestników ruchu.

                                  W mojej ocenie niczym się nie róznisz od Froga czy panów, którzy zrobili sobie rajd na Słowacji i zabili człowieka. Z punktu widzenia ofiary nie ma znaczenia czy zginęła w czołowym zderzeniu, bo ktoś wyprzedzał czy zasnął za kierownicą. Takie typowo polskie: "Dalej! Dasz radę! Zmieścisz się!". W Smoleńsku też piloci Jaką wylądowali we mgle i namawiali do ladowania pilotów samolotu prezydenckiego.

                                  Powtórzę jakbyś nie zrozumiała: namawianie innych do ryzykownych zachowań na drodze to skrajna głupota.
                                  • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:16
                                    Wytłumaczę ci zatem: normalna sprawa, że w trasę za kierownicą siada zdrowy, wyspany, doświadczony kierowca. Jeśli ktoś jest chory lub zawalił noc albo jeździ okazjonalnie to rezygnuje z wyjazdu lub jedzie pociągiem/autobusem.
                                    Powtórzę jakbyś nie zrozumiała: przenoszenie na innych własnych doświadczeń z siadaniem za kierownicą niedysponowanego kierowcy to głupota.
                                    • lauren6 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:40
                                      Wiesz kto zabija ludzi na drodze? Właśnie tacy jak ty, uważający się za genialnych kierowców. Niepewny kierowca weźmie nocleg po drodze, pojedzie z kimś kto go zamieni. Nie będzie zasypiał za kierownicą by udowodnić innym jaki jest genialny. Przez taką bezmyślność ludzie giną na drogach.
                                      • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:50
                                        Wiesz kto zabija ludzi na drodze? Właśnie tacy jak ty, uważający się za rozważnych kierowców, czyli wlokący się lewym pasem na autostradzie 50 km/h, stojący gdy mają pierwszeństwo przejazdu, robiący postoje co pół godziny, nocujący dwa razy na trasie 300 km i robiący wszystko by udowodnić innym jaki jest rozważny. W końcu wiadomo - zasypia za kierownicą. Przez taką bezmyślność ludzie giną na drogach.
                                • mgla_jedwabna Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 10:43
                                  To jeszcze jest kwestia tego, po jakich drogach się tłuczesz. Bo 400 km autostradą a 400 km średniej jakości drogą szybkiego ruchu, remontowaną gdzieś między 100. i 170. kilometrem, plus ostatnie 80 km lokalnymi dziurawymi drogami wiejskimi albo w górach, to zupełnie inne 400 km.
                              • erzulie Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 22:30
                                Myślisz, ze ludzie z Krakowa jadą na wczasy nad morze dwa dni?
                              • milka_milka Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 06:59
                                800 km to nic takiego. Naprawdę potrzebujesz noclegu na trasie np. Warszawa-Wiedeń?
                                Z rozsądnym planem i przerwami spokojnie można przejechać 1200.
                                • volta2 Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 10:14
                                  byłam w tym roku 3 razy
                                  i tak, po dojechaniu do wiednia(1 przystanek na obiad, ze dwa na tankownie/kawę/wc, raz prosto dojechaliśmy do centrum i jeszcze godzinkę łaziliśmy -bez siadania bo wysiedzieliśmy się 8 godzin w trasie. po godzince, dwóch spacerku pojechalismy się położyć, z perspektywą całonocną.
                                  a nie z siedzeniem kolejne 6 godzin przy stole i 8 godzin powrotu do wawy.
                            • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:38
                              Co ty bredzisz? nie, nie wstalam o 4 rano, tylko pojechalam dzien wczesniej!! rozumiesz to, pojechalam wczesniej zeby nie musiesc wstawac o tej 4-ej.czego nie rozumiesz?
                              • 35wcieniu Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:42
                                Przeciez nie o tym piszemy. Zakladamy jak teoretycznie moznaby to rozwiazac inaczej. Rozumiesz?
                        • jola-kotka Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:32
                          Nie wstalabys o 4 zeby pojechac np. Do brata corki na komunie?
                          • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:47
                            Nie dajmy się zwariować - to tylko komunia, nie pojechałabym ani nie ściągałbym ludzi z drugiego końca kraju do moich dzieci.
                            • jola-kotka Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 23:32
                              Aha dla ciebie tylko komunia dla twojego brata i jego corki to swieto wiec smutna taka postawa siostry.
                              • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 23:40
                                Dla mojej rodziny Komunia to tylko komunia. Nikt nie wymaga wielkich poświęceń od innych z tej okazji. Smutna to jest twoja próba oceniania co dla kogo jest ważne.
                                • jola-kotka Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 01:08
                                  Ale ja cie nie oceniam nie o ciebie konkretnie chodzi a o ogolnie podejscie ludzi. Jesli ktos posyla dziecko do komuni to nie jest to raczej dla niego tylko komunia a az komunia i gdy rodzina oleje to raczej przykre jest. O to mi chodzilo a nie konkretnie czy ty dobrze robisz czy nie . Ja nawet nie wiem czy masz rodzenstwo smile.
                                  • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:19
                                    Nie rodzina oleje, rodzina (mieszkająca bardzo daleko) zadzwoni, pogada, złoży życzenia, pomodli się za komunistę. Nikt jednak nie będzie jechał kilku godzin w każdą stronę po to tylko aby być na mszy na której nawet nie zobaczy dziecka z rodziny i zjeść obiad.
                          • agonyaunt Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 10:53
                            Ja bym nie wstała. Gdybym chciała jechać, pojechałabym dzień wcześniej, ale wstawanie o 4, żeby wsiąść za kierownicę na kilkaset kilometrów to dla mnie niedorzeczność. Zasnęłabym w najlepszym wypadku podczas kazania, w najgorszym na pierwszym czerwonym świetlesmile
                      • juuuu7 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:25
                        Kolacja na komunii? Ze co?
                        • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:29
                          Też mnie to zaskoczyło, ale w tegorocznym sezonie były artykuły o tym, że niektörzy robią na komunii imprę z tańcami, zespołem i popijawą, więc ta kolacja to i tak pikuś.
                    • zosia_1 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 22:44
                      U nas np. Msza komunijna była o 13, więc do obiadu siadaliśmy o 15
                    • lucyjkama Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 14:49
                      Przyjęcia komunijne moich dzieci trwały do około 20 w lokalu. To oczywiste, że zapraszając rodzinę na przyjecie zapraszam ich też na nocleg. Tak samo po komunii jak i po urodzinach dziecka a nawet po zwykłej rodzinnej wizycie. Moja najbliższa rodzina ma do mnie tylko 120 km mimo to nawet nie przyszłoby mi do głowy nie zaproponować noclegu. Zresztą już nie proponuję tylko pytam na ile dni się wybierają żeby menu zaplanować. Dla mnie rodzina to RODZINA a nie natrętne muchy od których należy się odganiać.
                • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 10:54
                  jeziorowa, dlatego nie wymagamy finansowania holelu a udostępnienia kanapy, podłogi, nie mówiąc o jakimś osobnym pokoju bo nie każdy taki ma.

                  zsumujmy to o co proponujesz:
                  wyjazd o 4 rano, do tego msza i obiad i powrót o 17-ej czyli zaraz po torciku i kawie. jest to do zrobienia przy dwójce kierowców ale często jest jeden, droga to nie autostrada tylko jakieś zakręty, zaułki, radary, tereny zabudowane co czyni jazdę trudniejszą,

                  ale jest nie do zrobienia jeśli masz małe dzieci, bo nie wstajesz o 4 rano do wyjazdu tylko żeby sibie wyszykować i te małe dzieci to robisz to o 3 w nocy. z dziećmi postoje, czyli moze jednak nie dojedziesz na 10 do kościowła, więc wstajesz o 2 i o 3 już wyjeżdżasz. wracasz nie na 12 w nocy, bo postoje, a na 1, czyli jesteś na nogach, w najwyższej uwadze 24 godziny, i oczekujesz potem że gość komunijny pójdzie do roboty czy będzie musiał wziąć urlop?

                  podsumowując:
                  tracisz mnóstwo czasu
                  sporo kasy na paliwo, prezent, (stroje sobie drujemy przy liczeniu)
                  wyżywienienie w trasie? czy jedziesz na kanapce i herbacie z termosu? da się przecież
                  i do tego jeszcze opłacasz nocleg? albo bierzesz wolne w pracy do wyboru czyli kolejne koszty

                  lepiej zostać w domu i wysłać kartę z pozdrowieniami.

                  ale jeśli rodzina chce mieć kontakt i pielęgnować więzi, to doceni powyższe i kanapę udostępni, przemęczając się jedną noc. bo wie, że paliwo, czas i zmęczenie to spory koszt, nie ma sensu narażać na wyższy. skąd to wie?
                  bo sama nie raz musiała jechać do tej warszawy/wrocławia/gdańska na koumunię i też umie kalkulować koszt noclegu - przypominam, że jeśli jesteś na tzw. mieście, to za kosztem noclegu idzie w parze koszt każdej kawy/herbaty i kolacji/śniadania. u rodziny masz to w gratisie, jeśli nie wieziesz ze sobą wałówki(ja nie wożę

                  skro obie rodziny wiedzą jaki to wysiłek te podróże to udostępniaja sobie lokum bez gadania
                  do tego dochodzi aspekt gościny, jeśli nocujesz u gospodarzy imprezy to mozesz sobie z nimi dodatkowo spędzić czas na rozmowie rano/wieczorem, bo podczas samego przyjęcia gospodarze jeszcze oblatują innych gości, miejscowych i lekko dalszych, rzadko widzianych również, bo im też należy sie uwaga.

                  chyba teoretyzujesz, nie masz praktyki w temacie.

                  ps. dlatego serdecznie nie znoszę nocowania u kogoś, gdy jest przewidziana duża impreza rodzinna, ale z braku miejsca wtedy najczęściej zostaje nam hotel w pobliżu.
                  • agonyaunt Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:53
                    >crying...) jeśli nocujesz u gospodarzy imprezy to mozesz sobie z nimi dodatkowo spędzić czas na rozmowie rano/wieczorem, bo podczas samego przyjęcia gospodarze jeszcze oblatują innych gości, miejscowych i lekko dalszych(...)

                    Jasne, bo gospodarz, który najpierw szykował przyjęcie, a potem oblatywał gości, tylko marzy o tym, żeby wrócić do domu i dalej zasuwać, zabawiając rodzinę, która nie ma na tyle taktu, żeby dać mu odpocząć.

                    • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:59
                      znasz gospodarza który zasuwa sam osobiście robiąc komunię w lokalu czy wesele na 200 osób?
                      odpoczywać sobie może wtedy gdy my będziemy zaswuać 6 godzin w drodze powrotnej. nie widzisz tego, że obie stron coś tu muszą od siebie dać i coś poświęcić? widocznie chcą.
                      • agonyaunt Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:49
                        Gospodarz to gospodarz, ma swoje obowiązki, musi najpierw dopilnować, potem zabawiać, nie ma tak, że usiądzie i inni będą go obsługiwać. Więc tak, gospodarz w trakcie imprezy zasuwa bardziej, nawet jeśli sprzątanie i gotowanie zleci komuś innemu.

                        Obie strony nic nie muszą - kluczem jest to ostatnie: chcą. Ja nie chcę. Do dużej imprezy chcę się w spokoju przygotować, bez konieczności stania w kolejce do własnej łazienki. A po chcę po prostu odpocząć. Nie potrzebuję rwetesu, po paru godzinach zabawiania gości mam siłę tylko na zmycie makijażu i zasypiam na stojąco. Ale to ja, to jest moja strefa komfortu. Inni mogą mieć inaczej, i to, co najbardziej mnie w tych paru ostatnich wątkach zadziwia, to kompletny brak zrozumienia dla cudzych potrzeb i przeogromna chęć postawienia na swoim, "bo w imię dobrych stosunków trzeba się czasami przemęczyć". Zgłaszam zdanie odrębne; jak ktoś chce pozostać ze mną w dobrych stosunkach, to nie może naruszać moich granic.
                        • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 13:00
                          Utrzymywanie dobrych stosunków z ludźmi polega na tym, że od czasu do czasu każdy wychodzi ze swojej strefy komfortu.
                          Oczywiście to nie jest obowiązkowe, ale wtedy w różnych sytuacjach ludzie mają prawo zachowywać się tak samo wobec Ciebie, a los bywa przewrotny i wcale nie musi to być rewanż w noclegu.
                          • agonyaunt Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 13:32
                            Nie da się zbudować dobrej relacji na przymusie do wychodzenia ze strefy komfortu, wcześniej czy później skończy się kwasem. Ja się innym nie narzucam, nie wbijam im do domu bo tak mi wygodnie, i tego samego oczekuję od innych. Zrozum, to jest cecha charakteru, nie musisz mnie straszyć zemstą losusmile
                        • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 13:16
                          no więc - możesz zrobić imprezę do której w spokoju się przygotujesz i nawet imprezę będziesz miała spokojną bo nikt na nią nie przyjedzie. bo też lubi spokój, zamiast targać się przez pół polski między tirami i radarami w te i we wte.

                          jak piszę, w naszym przypadku na imprezę zjeżdza ok. 20 osób, wiadomo więc, że organizator albo będzie miał najazd szarańczy albo brak imprezy. spokojem będzie się delektował jak za ostatnimi zamknie drzwi.
                        • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 13:18
                          po paru godzinach zabawiania gości mam siłę tylko na zmycie makijażu i zasypiam na stojąco

                          no popatrz, a gość po paru godzinach imprezy u ciebie ma jeszcze znaleźć siłę, czas i pieniądze na bezpieczny powrót do domu. że też cię nie martwi że nie zaśnie na siedząco za kółkiem?
                          • agonyaunt Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 13:48
                            Nie, ale ja mam odpowiedzialnych znajomych, których nie trzeba pilnować, bo sami wiedzą kiedy nie siadać za kółkiemsmile
                            • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 21:58
                              ale inni mogą nie mieć takich zayebistych znajomych i popatrz, mogą się z nimi spoktać na drodze. refleks i odpowiedzilanosć po jednej stronie to trochę za mało by sie nie martwić o bezpieczny powrót swoich gości ale cieszę się twoim szczęściem.
                  • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:24
                    Teoretyzuję z wyjazdem 400 km na komunię, bo całą rodzinę mam do 50 km od swojego domu i wszyscy po uroczystościach, świętach itd wracają do siebie (może dlatego nie odpoczywają dzień przed mszą i obiadem i dzień po).
                    Ty także teoretyzujesz ale w sprawie trasy. Bardzo dużo jeździmy, nasi znajomi i przyjaciele też. Nie wiem jak niewiarygodnie nieszczęśliwy zbieg okoliczności musiałby nastąpić aby w niedzielę raniutko jechać 400 km przez 6 lub więcej godzin (w niedZielę późnym popołudniem tak, raniutko nie). Jakie wyżywienie po drodze? Zjadasz śniadanie a za 3-4 godziny jesteś na miejscu. Jakie postoje z dziećmi? Mam trójkę z małą różnicą wieku. Trasę 400 km robimy z jednym, wyjątkowo dwoma postojami po 3-5 minut (na siusiu), długie trasy owszem z przerwą na obiad, kawę itd, ale nie takie krótkie. Kolejna sprawa: nie znam takich ryzykantów (chociaż pewnie istnieją) którzy pojechaliby w kilkuset kilometrową trasę z rodziną jeżeli są jedynymi kierowcami.
                    • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:56
                      w odróżnieniu od ciebie - NIE TEORETYZUJĘ - mam małą różnicę wieku u dzieci, i rodzinę męża raptem 350 km od wawy. teraz jeździmy tam 5-6 godzin, ale w czasach małych dzieci obowiązkowo 2 przystanki na trasie z uwagi na nie (chyba że jechaliśy nocą to bez przerwy, to też męczące). 6 godzin to było minimum, częściej 7, bo były przerwy i na jedzenie ale i awarie typu siusiu tu natychmiast, rzyganko tam natychmiast, karmienie na żądanie tu i teraz, bo ryk,
                      bywa, że na tej trasie nie zmieniam męża, bo od warszawy on nie jest zmęczony, a potem trasy są kręte, drogi śliskie, mi nieznane, za kierownicę więc idę tylko jak bardzo muszę.
                      ja rozumiem, że może myślisz o jeżdzie drogami krajowymi i autostradami ale męża babcia mieszka tam, gdzie są góry, śnieg, a my jak tam jedziemy to właśnie wtedy gdy sypnie, czyli warunki w górach o północy(bo wtedy zwykle dojeżdżamy w piątek po pracy na weekend) są mocno różne i lepiej, by prowadził doświadczony kierowca a nie awaryjny zmiennik. dodam, że w trasie zjadamy porządny obiad, 2 daniowy, bo dojeżdżamy zwykle na wieczór i najwyżej możemy liczyć na skromną kolację. wyjeżdżamy zwykle po śniadaniu, jak się domyślasz, nikt w domu na nas z obiadem nie czeka, więc też zatrzymujemy się na obiad i w domy tylko kolacja. i nie, nie jedziemy 350 km w 3 ani 4 godziny, nigdy nam się to nie udało, a mimo to raz przyszedł mandat na 500 zeta, bo się na pogrzeb spieszyliśmy.

                      ty piszesz o jeździe w niedzielę raniutko, rzeczywiście może i jest wtedy puściutko, ale drogi się nie wyprostują z tej okazji wiec szybciej niż 60 km na określonych odcinkach typu przełęcze, podjazdy nie pojedziemy. nie zwykliśmy wyjeżdżać w 6 godzinną trasę w jedną stronę z zamiarem powrotu wieczorem/nocą, bo nas taki wyjazd nie interesuje. na komunię chrześnicy pojechaliśmy w sobotę o 13, by na spokojnie dojechać na wieczór, pobyć z rodziną (czyli nie tylko z gospodarzami), skoczyć na basen, saunę, zabrać chrześnicę na jakieś atrakcje i w niedzielę wieczorem wyruszyć.

                      ty robisz inaczej i wolna ci wola, ale widać nasza rodzina jest przygotowana na to by nie wprowadzać nas w kanał, bo być może wtedy, jako wredna i wygodna sucz uznałabym, że co mi tam po jakiejś komunii, wystarczy przesłać prezent albo i same pozdrowienia pocztą, bo nie będę się męczyć dla idei.

                      rodzina jest raczej mało zamożna, więc hotelu nie opłacą, my wolimy dać chrześnicy tę stówkę, której nie wydamy na hotel, wszyscy wydają się zadowoleni skoro układ trwa ponad 20 lat (z moim udziałem) albo więcej (rodzice męża też tak jeździli)

                      zjadłabyś śniadanie z dziećmi o 3 nad ranem? raz wyjeżdżałam tak z dwulatkiem i czterolatkiem na narty do austrii i nikt z nas śniadania nie zjadł, ubraliśmy ryczące dzieci z trudem, znieśliśmy do samochodu a na śniadanie zatrzymaliśmy się normalnie, koło 8 rano jak się solidnie wybudziły. proszę cię, nie pisz mi jak wygląda podróżownie autem w polsce i poza, bo akurat mam spore doświadczenie w temacie.
                      • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 13:01
                        dodam, że owszem, jeździmy długie trasy, całodniowe i ponad, ale wtedy zwykle się nie spieszymy z dotarciem do celu na określoną godzinę, robimy przystanki na posiłki, tankowanie, i najważniejsze, na drugi dzień odpoczywamy w hotelu, na plaży i nigdzie się nie ruszamy przez najbliższe dni, więcej wigoru wstępuje w nas tylko wtedy, gdy jest śnieg i słońce, to wtedy o 10 rano możemy być już na stoku. to nas jakoś nie męczy.
                      • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 13:20
                        Przypomnę: dyskutujemy o wątku dotyczącym wyjazdu w niedzielny majowy poranek. Autorka nic nie pisała o zimie i górach - to są inne warunki drogowe.
                        Nie jadam śniadań o 3.00, wtedy śpię. Moje poranne wyjazdy to wyjazdy o 9.00, wyspani wyjeżdżamy.
                        • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 13:27
                          a jak dojedziesz na komunię na 11 w śliczny majowy poranek, jeśli do przejechania masz 6 godzin? mówisz o helikopterze czy jednak trzymamy się realiów czyli ograniczeń w zabudowanym do 50, brak autostrady czy nawet gierkówki?

                          widać, że teoretyzujesz, nie widziałam u nikogo komunii nawet o 13, nasza zaczęła się o 10 i też uznałam, że ksiądz sumienia nie ma, skoro wiadomo, że dzielnica słoikowa i mało kto ma dziadków jak my w sąsiedniej dzielenicy czy sąsiednim miasteczku?
                          • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 13:38
                            Już pisałam, ja nie mam rodziny bardzo daleko od miejsca zamieszkania. Podaj mi proszę, ile jest tras w Polsce gdzie w niedzielny majowy poranek jedziesz 6 godzin 400 km. Pewnie takie są, ale to zdecydowana mniejszość. Komunie są na 10.00 zazwyczaj - zgadzam się, ale wtedy obiad kończy się ok. 15.00
                            • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 21:55
                              dla nas wystarczy że jest ta jedna trasa, jedziemy 5 godzin minimum, gdyby było jeszcze 50 km więcej to pewnie byłaby to 6 godzina. jeździsz 6 godzin z dwójką małych dzieci bez przystnku po drodze? szczęściara.
                              a majowym porankiem na naszej trasie jest spory ruch lokalny proszę pani, bo co wioska to kościół, a co kościół to od 8 rano co godzinę są poranne msze, szczególnie wysokie fekwencyjnie bo jest sezon komunijny i ludzie, którzy dzieci do komunii nie mają, to z chęcią ruszają na wcześniejsze msze.

                              droga jest kręta, z serpentynkami, nie wyprzedzisz, lokalsom się przecież nigdzie nie spieszy...

                              więc nie rozśmieszaj mnie śniadankiem o 9 w maju, bo pod słowacką granicą na pewno o 12 ej się nie znajdę. i tak, obiad może skończyć się o 15 tylko co z tego wynkika dla kogos, kto ma 6 godzin jazdy przed sobą, a wyruszył z domu o 3-4 w nocy? można? można ale nie trzeba i tego się trzymajmy.
                              znacznie przyjemniej jest wyjechać sobotnim popołudniem, wrócić na niedzielny późny wieczór, zapewniam cię że jest to znacznie bardziej wyczerpujące niż przygotowanie w pojedynkę przyjęcia dla rodziny na 30 osób - mam wprawę i mogę porównać oba te przedsięwzięcia.

                              bardzo zgrabnie też poruszasz kwestię powrotu do domu - jeśli wyjedziesz po południu z drugiego końca kraju to jesteś w dużym mieście wtedy, kiedy zazwyczaj się tworzą korki powrotne, od prau lat księża unkiają organizaji komunii w długi majowy łikend, ale taki 4-6 maj może się trafić, no nie? i wtedy godzinka na wylotówce się spokojnie może zdarzyć, i leci 7 godzina jazdy.

                              pomijam że po 6 godzinnej jeździe wypadałoby sie odświeżyć przed przyjęciem, może zmienić wygniecione ciuchy i zrobić sobie makijaż, bo ten z 4 nad ranem nie będzie pewnie zbyt staranny, bo przecież i tak już wstałaś o 3. pomijam, że po 6 godzinnej jeździe w pozycji siedzącej masz siedzieć na przyjęciu kolejne 6 godzin by szykować już kręgosłup na kolejne 6 godzin w samochodzie w pozycji siedzącej - idziesz na to ty i twoje 2-3 letnie dzieci? odważna jesteś!

                              no i wypadałoby po 6 godzinach jazdy i po odświeżeniu się trochę odetchnąć po podrózy, by móc pouśmiechać się do gości, pokonwerswoać bez bólu głowy. no nic, widać, żeś teoretyczka i użytkowniczka mniemanologii stosowanej. z kimś takim już dłużej się nie podyskutuje, bo widać, że nie zrozumiesz. masz swoją teorię, której nikt nie jest w stanie podważyć.
                              • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 22:50
                                Wszystko mieszasz, nie wiem celowo czy nie - nieważne. Powtórzę zatem ponownie: ja nie wstaję wcześniej niż o 8.00 aby gdzieś wyjechać, bo nie mam takiej potrzeby. Ty możesz wstawać nawet o 1.00 jeśli chcesz i potrzebujesz. Powyżej 50 km od domu jeżdżę turystycznie lub służbowo, nie na uroczystości rodzinne, bo rodzinę mam na miejscu. Nigdy nie jechałam z dwójką małych dzieci w trasę, za to bardzo często (conajmniej 20-30 razy w roku) z trójką. W trasie 6-cio godzinnej (czyli w zależności od trasy 550-800 km) zatrzymujemy się najczęściej dwukrotnie (rzadziej raz) na kilka minut aby skorzystać z toalety. Wiem, że warunki drogowe bywają różne nie tylko zimą lub w górach. Zdarzyło mi się kiedyś trasę z Łodzi do Warszawy (standardowo 70-80 minut) pokonać w prawie 5 godzin, ale to wyjątek a nie norma.
                                • volta2 Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 00:14
                                  no dobrze, to teraz jeszcze pochwal się co robisz, jak już pokonasz tę 6 godzinną trasę z trójką dzieci, siadasz na 6 godzin do stołu i od razu wracasz?

                                  bo mniej więcej to doradzasz. słyszysz sama siebie (czyli czy czytasz to co piszesz)?
                                  i to wszystko TEORETYCZNIE bo ty na rodzinne uroczystości nie jeździsz, więc się typowo nie znam, ale wypowiem?

                                  • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 00:37
                                    Jeśli ktoś decyduje się jechać taki kawał drogi na uroczystość (przypominam dyskutujemy o 400 km a nie 6 godzinach, więc to może być 6 godzin, ale prędzej 3-4 godziny) to albo jeśli kończy się ona wcześnie i jest minimum dwóch kierowców (to najczęściej) to wraca albo jeśli tak nie jest to nocuje na miejscu lub po drodze. Pierwszy raz jednak czytałam aby ktoś wymagał opłacenia dwóch noclegów dla siebie i swojej rodziny.
                                    • volta2 Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 00:58
                                      a ktoś wymagał? bo nie zauważyłam?
                                      i dalej czekam na wyjaśnienie, co robisz po dotarciu na miejsce po 6 godzinnej jeździe? skoro innych do tego zachęcasz? może opatentujesz i skorzystam za rok, akurat się jubileusz seniorki będzie szykował, dodam, że kasy na nocleg w hotelu nie ma, rodzinę bardzo lubimy i wysłanie pozdrowień nikogo nie usatysfakcjonuje? (ani nas ani jubilata)? i uroczystość nie zacznie się o 10 rano ani nie skończy o 10 wieczorem.
              • mikams75 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 14:31
                jesli ktos musi po komunii i przyjeciu w rodzinnym gronie wypoczywac zanim bedzie prowadzil samochod, to jak sie takim osobom udaje wrocic z pracy do domu? Ok, juz wiem, autobusem wink
            • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:12

              Ja nie pojechałabym na komunię aż tak daleko (dojazd 5-7 godzin w jedną stronę)

              do chrześniaka byś też nie pojechała? zastanawiające masz układy w rodzinie(no chyba że się nie chrzcicie?)

              po obiedzie komunijnym spokojnie sie wraca nawet te 5 czy 6 godzin, położenie się spać o 1 w nocy i pójście na 8-9 rano do pracy to nic nadzwyczajnego i da się to zrobić w miarę zdrowemu człowiekowi. ale - komunia zaczyna się raczej rano, więc na tę imprezę przyjeżdza się w sobotę i nocuje. czyli podróż dalej jest rozłożona na 2 dni.

              wesele na ogół wymaga nie tyle odpoczynku co przede wszystkim wytrzeźwienia kierowcysmile stąd nocowanie po imprezie jest ważne, nawet jeśli dom jest 50 km od lokalu.
              • jeziorowa Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:29

                >
                > wesele na ogół wymaga nie tyle odpoczynku co przede wszystkim wytrzeźwienia kie
                > rowcysmile stąd nocowanie po imprezie jest ważne, nawet jeśli dom jest 50 km od lo
                > kalu.

                Że co? Jak ktoś jest kierowcą to nie pije alkoholu - prosta sprawa. Byłam na weselach 100-150 km od domu i zawsze wracaliśmy. Nie rozumiem jaki problem w tym aby nie pić na czyimś weselu, czasy namawiania do wypicia skończyły się conajmniej ćwierć wieku temu.
                • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 13:23
                  ja tam jestem kierowcą ale na weselu piję bo chcę i lubię i nikt mnie nie musi namawiać. zatem po zakończeniu imprezy zwykle nie siadam za kółkiem tylko szukam łóżka. nawet jeśli jak ostatnio, do domu miałam godzinkę jazdy.
      • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:44
        Po co wynajmować kawalerkę na jedną noc za 600 złotych, jeśli dużo taniej można wynająć pokój ze śniadaniem w hotelu?
        Może trzeba było wynająć apartament i powiedzieć, że za te pieniądze miałabyś tydzień wakacji AIwink
        • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 18:45
          Bylismy 2 noce' nie lubie hoteli wink
          • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 19:06
            No to o co masz pretensje do brata? Że wam weekendu nie zasponsorował i to jeszcze w wybranym miejscu?
            Chciałaś ekonomicznie to trzeba było wynająć pokój w hotelu na jedną noc, zapłaciłabyś dużo mniej, chciałaś wypocząć przez weekend to zapłaciłaś jak za weekend poza miastem.
            • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 19:37
              Oto ze nawet nie zapytal gdzie bedziemy spac.oto, ze jedzenie bylo nie zjadliwe, ze przyoszczedzil na wszystkim. o to, ze ja zawsze goscilam go i jego rodzine jak krolow, a oni kolejny raz pokazali palec srodkowy, ale to juz koniec.
              • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:00
                A co byś zrobiła gdyby na komunię przyjechał niesmaczny katering albo w pośpiechu robione jedzenie ci nie wyszło? Przecież jedli to samo.
                Masz konflikt z bratem, bywa. Może zaprosił Cię, bo nie wypadało inaczej, a wcale nie chciał żebyś przyjeżdżała.
                • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:35
                  przyjechał niesmaczny katering
                  A to co innego, wspolczulabym.Zreszta niewazne, od tego dnia poprzysieglam sobie ze bede goscic dana osobe to jak ona mnie ugoscila.Coz sprawdzian juz za kilka dni big_grin brat przyjezda z rodzina do moich rodzicow na pare dni, a ze mieszkamy w tej samej mijscowosci to bardzooo zawsze lubili przebywac u mnie.Wiadomo jak przyjda nie wyrzuce, ale specjalnego gotowania, wymyslania i dogadzania nie bedzie.Juz sie sama przylapalam na myslach -co tu dobrego przyrzadzic, ale nie,musze sie pilnowac.
                  Konfliktu z bratem nie mam, mamy widocznie inne zapatrywanie na goscine, wychowanie dzieci, ale o konflikcie nie ma mowy.
                  • maaria33 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:40
                    "Konfliktu z bratem nie mam, mamy widocznie inne zapatrywanie na goscine, wychowanie dzieci, ale o konflikcie nie ma mowy."


                    Pilnuj się! Koniecznie.big_grin
                  • 35wcieniu Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:40
                    To nie rozumiem. Specjalnie Tobie dali niesmaczne jedzenie a sami jedli lepsze czy jak?
                    • chatgris01 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:46
                      Ja zrozumialam, ze jak maja gosci, to chca przyoszczedzic i robia najtanszym kosztem, chociaz jak sami (chetnie) tez te same osoby odwiedzaja, to sa u nich podejmowani frykasami.
                      Dla takich gosci tez bym sie nie wysilala tongue_out
                      • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:57
                        W samo sedno.To nie jest tak, ze nie wiedza jak impreza komunijna moze wygladac, bo wiedza, ale ta chec przyoszczedzenia.Ja sie staram jak przyjezdzaja, skacze, zadawalam kulinarnie, a tu zong.Myslalam ze jednak bedzie inaczej.
                        • baba67 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:22
                          No to nareszcie dotarlismy do sedna problemu.Skoro przyjeżdzaja do rodziców to dlaczego ty masz sie wysilac? Te niesmaczne potrawy do nie w restauracji tylko bratowa? Może gotowac kobieta nie umie, nie jej wina nie każdy jest utalentowany. Nie rozumiem idei wystawnego podejmowania brata z rodzina z okazji wizyty. Podaje sie troche bardziej wypasiony obiad z deserem i już. Przyjeżdzaja do rodziców to tampowinni byc goszczeni a nie u siostry.
                          • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:34
                            Gotowala bratowa z kolezanka, ale widocznie zadna tego nie potrafi, albo inaczej bratowej sie nie chcialo, trzymac pol dnia mieso na piecu kaflowym(impreza w sali na ogrodkach dzialkowych), suche jak wior, tort zrobiony przez kogos z masa z margarny, jablecznik suchy.Inni jakos potrafia wynajac kucharke, katering czy zrobic impreze w lokalu, ale nie, wszystko najnizszym kosztem.Takie sa fakty.Istotnie przyjezdzaja do rodzicow, u nich jedza sniadania, i tak jakos sie utarlo ze u mnie obiady, kolacja, zeby mame wyreczyc.Tak zwyczajnie.Dla mnie goscie sa wazni, jak juz przyjezdzaja to ugaszczam, po prostu.tego ze spac w brata nie bedziemy to byla oczywistosc, nie mialam zamiaru zwalac sie komus na glowe(jak moja corka miala komunie to brat przyjechal do mojego domu, nie mamy i byli u nas przez tydzien.Dla nich to byla oczywistosc ja zaprawszam to do mnie, nie do rodzicow), no ale brat nawet nie zapytal gdzie bedziemy nocowac.Rodzina bratowej tez miala nietegie miny, oni sami mieli miec komunie tydzien pozniej i opowiadali, ze maja w lokalu, cos tam opowiadali co byrali w menu, a bratowa pewnie sobie myslala, co za glupki..
                            • baba67 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 22:45
                              Ty jestes nie tylko mama nygusa, siostra nygusa tez.Przejrzałas na oczy , wysnuj wnioski.Wobec nowych faktów tu przedstawionych uważam że brat powinien zaproponować jakiś nocleg, niekoniecznie 2 noce i niekoniecnie kawalerkee trzyosobowy pokój w 3 * hotelu na jedną noc byłby zupełnie ok. Facet nie ma wstydu ani poczucia przyzwoitosci , nauczył się tylko brać. Terz wiesz jak jest , gośc go zatem frykasami jeśłi masz taka wewnętrzna potrzebe zpełną świadomością że to Twoja wewnetrzna potrzeba, żadnych zobowiązań tu nie ma.
                          • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:36
                            Kurcze to brat, przyjezdza max 3 razy do roku, nie jest co niedziela, jak nie ugoscic fajnie?
                            • baba67 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 22:35
                              Dla mnie fajnie to jest taki trochę fikusniejszy obiad i dobry deser, a Ty co robisz?
                    • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:51
                      Nie no, dla wszystkich to samo, ale bylo widac ze druga strona rodziny tez praktycznie nic nie jadla.Co mam ci napisac, mieso stalo na placie, takiej kaflowej pol dnia, zeby cieple bylo, no bylo ale i suche jak wior, ziemniaki byly ok big_grin,m tort robiony domowo z masy na margarynie, wlasnorecznie robiony jablecznik suchy.Sorry, ale jak ktos nie potrafi gotowac to wzywa kogos na pomoc, takie zycie.I tak, jadac na taka impreze oczekuje ze jedzenie bedzie lepsze niz te codzienne.No sorry, sama robilam komunie, na innych w rodzinie tez bywalam i zawsze bylo co zjesc, teraz nie.Brat w sumie chyba byl zadowolony, ze malo kasy wydali na przyjecie.
                    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 12:04
                      Może brat sknera i wykupił najtańszy catering z jakiejś najgorszej budy w mieście. Mój mąż miał taką ciotkę, co zaprosiła swoją siostrę na grilla i na tym grillu jedyne co było to... grill.
                  • mikams75 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 14:38
                    i moze brat wreszcie sie ucieszy, ze jestes w stanie przyjac gosci bez nadskakiwania i calej tej otoczki, ktora nie kazdy lubi.
                    • baba67 Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 08:33
                      U rodziców ma bez otoczki i jakoś tak u siostry siedzi.
              • hanusinamama Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:43
                Wiesz ja tez bym nie pomyslala ze chcecie zostac na noc. Byłm 2 razy na komunii jakies 300km od domu i wracalismy normalne do domu...na komuni nie trzeba pic.
                • lauren6 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 08:05
                  Tu nie chodzi o picie alkoholu, ale o zwykłe bezpieczeństwo. Przejechanie 600 km jednego dnia dla kogoś, kto nie jest zawodowym kierowcą ani na codzień nie dojeżdża daleko do pracy, to bardzo dużo. Ty byś przyjechała tyle, kto inny by się bał. Albo co gorsza zdecydowały by się jechać pomimo zmęczenia, a potem przesunął za kierownicą i pozabijał ludzi.

                  Przy odległości powyżej 100km imo zawsze wypada zaproponować nocleg. Czy dana osoba skorzysta z tego czy nie to indywidualna sprawa.

                  Rzeczony brat zachował się jak cham, bo z tego co zrozumiałam on chętnie gości się u rodziców czy siostry, ale nie miał klasy by zrewanżować się noclegiem.
                  • starczy_tego Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:25
                    100 km wymaga noclegu??? toż to godzina autostradą, 1,5 h lokalnymi drogami. rozbawiło mnie to big_grin
                  • mikams75 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 14:59
                    jak ktos sie nie czuje na silach jechac iles km, to nie jedzie badz szuka dojazdu pociagiem.
            • mgla_jedwabna Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 10:56
              2 noce dla całej rodziny, a jeszcze dolicz do tego różnicę między śniadaniem hotelowym a kupionym w spożywczym i zjedzonym w warunkach domowych. To samo kolacja w sobotni wieczór. Ta kawalerka mogła być bardziej ekonomiczna od hotelu.
          • hanusinamama Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:42
            2 noce odpoczywaliscie po komunii...w zyciu bym nie wpadła ze moj gosc moze miec takie wymagania. Po weselu zostajesz na miejscu tydzien?
            • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:46
              Boszsze przyjechalismy w sobote, a wracalismy w poniedzailek rano, chcialoby sie napisac jakiie wy tepe.
              • 35wcieniu Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:54
                No i dlatego dziewczyny mowia ze to dziwne bo jak akurat niechec do jazdy w te i z powrotem tego samego dnia -rozumiem, to jednak moglas przyjechac w dzien komunii, a wrocic nastepnego, albo przyjechac dzien przed komunia, a wrocic po niej, oraz nie wynajmowac mieszkania tylko zwykly pokoj. Bo teraz to wyglada tak: Wydalas najwiecej jak sie dalo i labiedzisz ze wydalas. big_grin
                • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:06
                  Jechala z nami tez moja mama, no coz choruje na cukrzyce, puchna jej nogi.Dla starszej pani podroz jednego dnia kilkaset km i siedzenie na imprezie nastepne kilka godzin to troche za duzo.Juz wspominalam, nie szkoda byloby mi kasy gdybym byla9z rodzina) fajnie ugoszczona, a tak po czsie wiem ze powinnam zrobic inaczej,wymigac sie od przyjazdfu, zapewne smutku by ze strony brata nie bylo smile a pieniedze wydalabym na fajny likend.Oczywiscie prezent bym wyslala.
                • hanusinamama Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:43
                  Bo nie lubi hoteli...no zesz. To nie trzeba było przyjezdzac. Jezeli na 2 dni wynajmuje kawalerkę to moj wybór widac mnie na to stać. Jak nie stać to nie robie głupich wydatków i potem nie marudze na forum.
                  • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 22:09
                    Myslis, ze za hotel zaplacilabym mniej, za 3 osoby? za 2 noclegi?
                    • 35wcieniu Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 10:40
                      A nie? Pokój w hotelu jest Twoim zdaniem droższy niż wynajęcie mieszkania? big_grin
                      • arwena_11 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 10:46
                        A to zależy jaki hotel. Ale zazwyczaj jednak wynajęcie "apartamentu" jest tańsze od hotelu
                        • 35wcieniu Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:14
                          No jasne, może poszukać najdroższego w okolicy i utrzymywać że wynajęcie mieszkania było tańsze, ale jednak normalny pokój w przeciętnym hotelu jest tańszy niż wynajęcie mieszkania. Cały wątek to bóldupienie o kasę, więc jak ktoś jej nie ma to szuka taniego hotelu zamiast wynajmować mieszkanie i płakać.
                          • arwena_11 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:33
                            W najtańszym hotelu, możesz nie mieć pokoju dla osób. Może nie być miejsca na dostawkę. Więc trzeba wziąć dwa pokoje.
                        • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:25
                          Co ty opowiadasz? 300 złotych za noc to jest cena całkiem przyzwoitego hotelu w centrum Warszawy, jeśli skorzysta się z ekonomicznego, gdzieś na uboczu to pewnie za 100 złotych coś można znaleźć zwłaszcza w weekend.
                          W granicach 300 złotych za noc to wyskakuje choćby Hampton by Hilton przy lotnisku i to ze śniadaniem oraz różne inne sieciowe.
                          • arwena_11 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:38
                            Dla trzech osób? Zwróć uwagę, że ceny w hotelach w weekendy są często wyższe.
                            • maaria33 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:49
                              Często niższe - dni powszednie sa obliczone na podróże służbowe i "frima płaci"
                            • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:54
                              Dla trzech osób.
                              W weekendy hotele w miastach zwykle mają niższe ceny niż w tygodniu.
                              Rozumiem, ze jeśli nie korzysta się można nie znać cen, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś skorzystała z wyszukiwarki zamiast pisać różne bzdury. Mieszkanie, apartament to jest dobre, często tańsze niż hotel, rozwiązanie, kiedy podróżuje się na dłużej czy w nietypowym składzie, ale nie, żeby przespać się noc czy dwie jadąc 2+1, a za 75 euro za pokój to jest już jakiś wybór hoteli w wielu europejskich stolicach, jeśli nie jest się wybrednym.
                              • arwena_11 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:01
                                Tylko nie wiemy tak naprawdę gdzie była komunia i jakie hotele tam są.
                                • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:08
                                  Nie ma hoteli za to są mieszkania na wynajem krótkoterminowysmile
                                  Poza tym mając samochód nikt nie jest skazany na hotel w najbliższej okolicy, to już naprawdę komfortowa sytuacja.
              • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:56
                Napisałaś, że wyjechaliście o 4 rano. Po co jechać na niedzielną komunię o 4 rano w sobotę?! W Rzymie ta impreza? W Lizbonie?
                • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:00
                  Ja napiosalam, ze wyjechalam o 4-ej? pokaz gdzie to napisalam.jak juz to, ze musialabym o tej godzinie wyjechac, ale w niedziele.
                  • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:37
                    Zostalismy zapproszeni na przyjecie komunijne, a przyjecie wyglada tak-obiad, kawa, kolacja.Pewnie, ze mozna wyruszyc w droge powrotna o 16-ej, ale wciaz jest sie zmeczonym, wstalas o 4 i albo bylas caly czas w drodze, albo uczestniczylas aktywnie w czyms innym, zero odpoczynku, a to juz w drodze powrotnej bezpieczne nie jest.Nie "wyrzygiwalabym" ze za nocleg musialam zaplacic, gdyby przyjecie bylo udane, ale nie bylo.Do kosztow podrozy, noclegow doszedl koszt jedzenia big_grin Jedno wiem, na zadne inne imprezy proszone do nich nie jade, wole wyslac prezent, taniej wyjdzie.
                    • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 22:07
                      jEDNAK NIE ZROZUMIALAS smile PRZECIEZ TO BYLO teoretyzowanie, ze gdybym nie pojechala dzien wczesniej to musialabym wstac o 4.
              • hanusinamama Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:41
                NO chciałas pobyc u rodziny abo zwiedziec miasto to twoja sprawa. I tak jestem tępa nie wpadłabym na to ze ktos jadacy 300-400 km przyjedzie mi na komunie dzien wczesniej i wyjedzie dzien po...moze trzeba było bratu powiedziec ze tak chcesz zrobic, zwyczajnie nie pomyslał.
          • baba67 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:07
            TO Twój wybór, Twoja wygoda, Twoja kasa, Jeszcze może powinie brat zasponsorować tygodniowy pobyt? Za daleko-nie jedziesz. Myślałam że jak się jedzie do rodziny to nie w celu oceniania jakości przyjęcia.
            • mama.nygusa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:16
              Nie no pewnie, naspraszac ludzi, dac suche mieso, niezjadliwy placek, wszystko minimalnym kosztem, a prezenty zgarnac.Kazdy by tak chcial.Jak sie kogos zaprasza to sie go gosci.Gosci!Czyli stara sie zeby bylo milo, fajnie, i tak-zeby gosciew wyjechali zadowoloni.
              • baba67 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 21:30
                Rozumiem w pełni Twoje rozgoryczenie. Ale problem swój przedstawiłas od tzw doopy strony, Tobie wcale nie chodzio ten nocleg tylko skapstwo brata który zwala Ci sie z rodzina na głowę mimo że zdaje się z rodzicami nie mieszkacie a on do rodziców przecież przyjeżdża. Ty koło niego skaczesz , gościsz na bogato (tego nie rozumiem, nigdy by mi cos takiego nie przyszło do głowy) a on podaje byle co byle taniej .
              • la_felicja Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 15:37
                Sorry, ale pierwsza komi=unia to i tak jest koszmar, nuda i poświęcenie, niezależnie jakie pyszności pojawiłyby się na stole, to mnie to by i tak nie wynagrodziło męki kilkugodzinnego tkwienia pod kościołem w upale (w wizytowych strojach!) i tej całej dłużyzny.
                Jak się przyjmuje zaproszenie na komunię, to trzeba się nastawić, że będzie ciężko i robi się to z miłości do małej siostrzenicy i jej rodziców, a nie po to, żeby było miło.
      • maaria33 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 18:01
        Hmmm a jak nie stać Cię na zapewnienie noclegu wszytskim przyjezdnym gosciom? To nie zapraszać? A potem rodzina pamieta do czterdziestego pokolenia, że padziadowie X nie zaprosili praciotki Zenobii na komunię big_grin
        • lauren6 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 08:08
          Dlatego najlepiej nie robić komunii i nie mieć takich problemów jak obowiązek spraszania podmiotów piątej wody po kisielu.
      • banksia Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 10:28
        Wyjątkowo dziwne relacje w twojej rodzinie panują, jeśli z bratem zachowujecie się jak obcy sobie ludzie.

        Rodziców mieliście normalnych? Bo nie wygląda.
    • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 16:10
      Najczęściej jest tak, że rodzina wolałaby hotel niż ciasne mieszkanie kuzynów, ale na przeszkodzie stoją pieniądze.
      Trzeba być bardzo niedomyslnym, żeby na to nie wpaść.
      • ciszej.tam Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 16:23
        Uhm
        Tak jak napisalam przyjmuje zalozenie ze nikt niezamoznym gosciom nie proponuje rozwiazan na ktore ich/nas nie stac.

        Pytam raczej o stanowisko osob, ktore deklaruja, ze nie jest to problem finansowy tylko ze nie wypada.

        Nawet jesli rachunek za hotel niewielki a mieszkanie male I ciasne.

        Zastanawiam sie, dlaczego nie wypada
        • green.moon7 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 16:54
          Może na tej zasadzie, że jeśli ktoś proponuje, że wpadnie na kawę, nie każdy odpowie, nie wpadaj, spotkajmy się w kawiarni.
          Kontakty w rodzinie to dla niektórych chyba mieszanina emocji, dyplomacji, a nawet chłodnych kalkulacji, bo kuzynce z mieszkaniem wakacyjnym w Tajlandii czy bogatej bezdzietnej ciotce się nie odmawia, taką z mieszkaniem w katowickim bloku łatwiej zbyć.
        • jak_matrioszka Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:01
          Nie znam nikogo, kto mieszka w za małym (za ciasnym) mieszkaniu, ale stać go na opłacenie gościom hotelu, gdzie jedna noc to równoważność miesiecznego czynszu.
          • aankaa Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:59
            jak_matrioszka napisała:

            > Nie znam nikogo, kto mieszka w za małym (za ciasnym) mieszkaniu, ale stać go na
            > opłacenie gościom hotelu, gdzie jedna noc to równoważność miesięcznego czynszu


            impreza ze spaniem gości w hotelu, raczej, nie zdarza się kilka razy w miesiącu żeby móc te pieniądze przeznaczyć na kredyt za większe mieszkanie
            • jola-kotka Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:27
              Ale tu nie jest mowa o tzw impreziea odwiedzinach kogos u ciebie w domu z noclegiem np. 2 osob wiec trudno to nazwac impreza.
        • memphis90 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:45
          "Nawet jesli rachunek za hotel niewielki"
          Jak zdefiniujesz "niewielki"? 125-250 zł /osobę/noc to wielki czy niewielki koszt?
          • ciszej.tam Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 18:15
            W watku w ktorym padly te deklaracje, ze hotel to hanba, forumki podawaly jakies okazyjne ceny.

            Tytulu watku nie pamietam, autorka to Koryczko
        • jola-kotka Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:25
          Tzn tak. Babcia, rodzice, tesciowa, tesc, rodzenstwo jak dla mnie po moim trupie. Reszta jak ktos nie ma warunkow , nie chce to ok ale namoj koszt.
        • mgla_jedwabna Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 11:06
          Na tej samej zasadzie, co następuje obraza z fanfarami, jeśli o zmiany pieluch teściowej zaangażuje się płatną, wykwalifikowaną opiekunkę. Bo powinna synowa osobiście w g... się babrać. Na tej samej zasadzie, co kupne ciasto czy pierogi uchodzą za gorsze, choćby były przepyszne. Bo u nas jest kult bezsensownego zprdolu, jak się gospodyni nie nabiega szykując wszystkim pościel, wyciągając polówkę zza szafy i materac z pawlacza, usadzając wszystkich za stołem w sobotni wieczór itd., tylko cały ten cyrk deleguje do instytucji do tego przeznaczonej, to nie jest gościnna, choćby instytucja była luksusowa, a gospodyni równie się styrała zawodowo, np. biorąc nadgodziny, aby to wszystko opłacić (wtedy byłaby nie tylko "leniwa", ale też "rozrzutna").
          • la_felicja Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 11:36
            100/100
    • arwena_11 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 16:54
      Tylko wiesz, jest różnica - ja zapraszam ( wtedy organizuję nocleg ) czy ktoś się wprasza. Ja nie uznaję nocowania u kogoś ani kogoś u nas. Mam za małe mieszkanie, żeby pozwalać sobie siedzieć na głowie. Lubię rano poleżeć dłużej w łóżku ( w weekend ), połazić w piżamie, wypić kawę spokojnie itd. Bardzo chętnie spotkam się, ugoszczę obiadem, kolacją - ale nocleg odpada. Gdybym miała kogoś poza Warszawą i chciała się z taką osobą spotkać- to bym zaprosiła i wykupiła 2 noce w hotelu. Sama też nie nocuję u nikogo.
      Na szczęście nie mam rodziny, z którą utrzymujemy kontakty, poza Warszawą. Dlatego imprezy urodzinowe, komunie itd - nie sprawiają problemu.
    • ruckola Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:00
      smile nie wiem, ale tego argumentu użyła moja mama w kłótni ze mną. Poszło o to, ze nie jestem jak ona. Koronnym argumentem, kiedy zabrakło jej innych dowodów na to, ze jestem gorsza matka i żona, niż ona było wykrzyczane w słuchawkę : „ja bym nie wyrzuciła rodziny do hotelu”. A chodziło o rodzine męża, która jest na tyle specyficzna układowi, ze nie było możliwości przenocowania ich u nas w domu, wiec te kilka razy nocowali w hotelu.
      Wychodzę z założenia, ze mogę przenocować kogoś w ostateczności, albo jeśli się z kimś przyjaźnie. W pozostałych wypadkach nie znoszę gości na noc w domu.
      Niestety dla mojej mamy to jest coś jak grzech ciężki. Woli przenocować każdego i potem jojczyć, jak jej z tym zle, niż zwyczajnie powiedzieć, ze nie ma takiej opcji.
      U kogoś tez nie znoszę nocować.
    • diona78 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 17:40
      Ja nie rozumiem ale od innej strony. Skoro zapraszam kogoś z daleka, to chyba po to, żeby z nim pobyć a nie po to, żeby on sobie pobył w hotelu w moim mieście. Nie zapraszam do siebie ludzi z którymi kontakt mnie nie interesuje, tylko tych za którymi tęsknię i mam ochotę spędzić z nimi czas. Tak samo w drugą stronę, jeśli mnie ktoś zaprasza, to chyba chce mnie widzieć? Naprawdę mam na co wydać kilka stów i nie jest to hotel w mieście gdzie mieszka moja rodzina. Tym bardziej jakbym miała płacić za 6h pobytu w tym hotelu, kiedy dotarłam do niego jak już mi się zamykały oczy i wracam do rodziny od razu z rana. No bezsens i trwonienie kasy.
      • ciszej.tam Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 18:17
        Nie wiem, w takiej sytuacji jak tamta czyli male dziecko, ciezarna laska, pracujacy caly dzien maz I gosc meza w mieszkaniu typu sypialnia plus salon z aneksem wydaje mi sie , ze to nie bylyby wyrzucone pieniadze.
      • koronka2012 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 19:22
        diona78 napisała:

        >Skoro zapraszam kogoś z daleka, to chyba p
        > o to, żeby z nim pobyć a nie po to, żeby on sobie pobył w hotelu w moim mieście

        Jasne, tyle, że nie zawsze jest to faktycznie zaproszenie wychodzące od gospodarzy, jakoś dziwnie często się zdarza (szczególnie tym mieszkającym w atrakcyjnych miejscach) że to nie oni inicjują takie wizyty. Do tego - wystosowując zaproszenie masz możliwość określenia jak ma wyglądać wizyta - mówisz "wpadnijcie na weekend", gorzej, jeśli ktoś by ci zakomunikował zwrotnie, że planuje tydzień...

        Poza tym - nocleg w hotelu nie uniemożliwia przebywania ze sobą w dzień. W hotelu nikt nie przesiaduje.
        • diona78 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 19:29
          No to jak ktoś nie umie sie dogadać z bliskimi to ma jakiś problem. Ja zapowiadam się czasem że wpadnę ale tylko tam, gdzie jest to witane z radością i działa to też w drugą stronę. Ale oczywiście zdarza się czasem, że informuję lub słyszę informację: sorry dzisiaj nie mam siły albo już jesteśmy umówieni. Nocleg w hotelu jest za drogi żeby iść do niego na kilka godzin. Poza tym najlepiej gada się w nocy smile
      • nanokogirl Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 01:33
        nie koniecznie.
        Jeżeli jadę do kogoś w odwiedziny , lubianego na 2-3 dni i chcemy (obydwie strony chcą ! ) razem spędzić czas to wiele zależy jakie są warunki "mieszkalne"
        jeżeli jest do dyspozycji dom i pokój gościnny z łazienka , to w ogóle nie ma problemu, śpi się w gościach.
        W przypadku mniej miejsca, po prostu po wieczornych posiadówkach jadę do hotelu, lub zamawiam gościowi taksówkę do hotelu. Rano umawiamy się albo po śniadaniu, albo na śniadanie u domu gospodarzy, lub w jakiejś lokalnej fajnej śniadaniowej knajpie. I dalej się tarzamy w swoim towarzystwie do wieczora.
        Gość to nie tylko fotel , który zajmuje i kromka chleba która zje.
        To jest łóżko/tapczan, czas pędzony w łazience na pucowaniu zębów czy odmaczaniu nóg po spacerach.
        A te rzeczy, zarówno goście i gospodarze chcieliby robić w jak największym komforcie.
        Ten hotel to po prostu możliwość umycia się, ogarnięcia , wyspania , chrapania, odsiedzenia swobodnie w kibelku co trzeba itp. Na własnych warunkach, nikomu nie przeszkadzając. A nie tylko 6 godzin, za które nie opłaca się płacić.
        Oczywiście, jest zawsze kwesta finansowa.
        Koszty ponosi ten kto zaprasza lub „się” wprasza.
        Szczególnie, jak zapraszający wie, że dla osoby zapraszane j 2x 150 PLN za nocleg w motelu to spory wydatek.
        Ale to w przypadku, jak zapraszający naprawdę ZAPRASZA.
        W przypadku, jak rodzina czy znajomi się wpraszają, nie mam mowy aby nocleg w domu „za darmo” należał się „z automatu”
        I nie ma mowy abym kogokolwiek niezapraszanego w takim wypadku gościła na noc.
        • diona78 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 07:26
          Ale ja mam normalną komfortową łazienkę i moi bliscy też. Poza tym nikt niechciany się do mnie nie próbuje wpraszać.
      • piesekpustyni Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 12:51
        Niby tak. Ale nie zawsze wszystko się składa idealnie jak w wymarzonym scenariuszu.
        Bardzo bym chciała pobyć z siostra cioteczna i jej rodzina, ale musiałam odmówić możliwości noclegu u mnie na tydzień przed świetami, bo mimo warunków mieszkaniowych, nie mam warunków psychicznych do goszczenia kilka dni rodziny 2+2.
        Mam trudny okres - w pracy i życiu prywatnym. Jestem przemęczona, nie będę mieć urlopu w trakcie ich przyjazdu, przede mną ostatnie porządki i przygotowania wigilijne. I wiem, ze słodko brzmi „och pomogę ci w przygotowaniach, och dzieci się zintegrują, och nami się nie przejmuj”, ale realia są inne.
        Taka wizyta to dodatkowy gwar, żeby nie rzec hałas w domu, bałagan - ostatnim razem suszarkę do prania, (mimo ze mam osobne pomieszczenie - suszarnie) wstawili do salonu, pranie znalazłam na krześle w salonie, ściany miałam całe w czekoladzie, ułamany szczebelek w balustradzie, zamalowany kreda taras), wracałam z pracy i zastawalam po prostu bałagan, w którym czuje się złe, nie podobało mi się niezwracanie uwagi dzieciom szalejącym po całym domu, niedopilnowanie, a punktem kulminacyjnym było, kiedy wróciłam z pracy i zastałam pusty dom i otwarte drzwi tarasowe.
        Wizyta na jedna, dwie noce i to w czasie, kiedy ja jestem w domu i faktycznie chodzi o spędzanie wspólnie czasu - super. Kika dni, kiedy jestem w dobrym momencie, super, ale kiedy piętrzą się problemy i okres jest nerwowy - nie.

        Niestety moja odmowa spotkała się z niezrozumieniem i fochem.
        • la_felicja Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 15:32
          Kreda podejrzewam, że zmyła się bez problemu, wilgotne krzesło też powinno wyschnąć, ale czekolada na ścianach i złamany szczebelek to już większa, trudna do naprawienia szkoda i powinni jakoś ci ten wandalizm zrekompensować.
          Przeprosili chociaż?
          Bo jeśli nie, to nie przejmuj się fochami, olej. Albo wytłumacz- nie mam teraz siły na czekoladę na ścianach i martwienie się cały czas, czy ktoś obcy nie wejdzie przez otwarte dzrwi do pustego domu.
          • piesekpustyni Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 16:46
            Nie zauważyli, a ja nie pokazałam ani nie powiedziałam, bo nie lubię psuć atmosfery. Raz zwróciłam uwagę dzieciom kuzynki, ze schody (już wtedy widziałam, ze złamały ten szczebelek, wieszając się na nim przy zakrętach), to dzieci zrobiły naburmuszone miny i się obraziły. Kuzynce te biegi i hałasy nie przeszkadzały. Nie poszła ani razu spojrzeć co się dzieje. Chodził mój mąż.
            Ja po prostu nie mam siły i chęci na taki rwetes.
            • piesekpustyni Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 16:49
              Ze schody nie są miejscem do zabawy - bałam się, ze któreś spadnie.
    • julita165 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 18:53
      Moim zdaniem jeśli zapraszam gości z daleka ( na tyle że powrót do domu wiązałby się dla każdego średnio rozgarniętego człowieka ze zbyt dużym kłopotem, problemem ) to muszę zapewnić im nocleg. W domu czy w hotelu to rzecz wtórna, bez znaczenia, zależy od mozliwosci i chęci.
      • maaria33 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 18:57
        A jak nie masz miejsca i pieniędzy to nie zapraszasz w ogóle? smile
        • julita165 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:13
          maaria33 napisała:

          > A jak nie masz miejsca i pieniędzy to nie zapraszasz w ogóle? smile

          No nie zapraszam.
          • maaria33 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:37
            I wtedy pamiętaja Ci przez następne pokolenia Twoją wredotę, niegościnnośc itd big_grin Gienka zaprosiła mimo, że to dalszy kuzyn a Ziuty nie mimo, że bliższa kuzynka.

            Jak ktoś chce uderzyć to kij się znajdzie albo zupa za słona będzie.
            • chatgris01 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:48
              maaria33 napisała:

              > I wtedy pamiętaja Ci przez następne pokolenia Twoją wredotę, niegościnnośc itd
              > big_grin Gienka zaprosiła mimo, że to dalszy kuzyn a Ziuty nie mimo, że bliższa kuzyn
              > ka.
              >
              > Jak ktoś chce uderzyć to kij się znajdzie albo zupa za słona będzie.

              Ale przynajmniej sie nie narobi, nie wykosztuje, i bedzie miec spokoj w swoim wlasnym domu tongue_out
              • maaria33 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:56
                Chyba, że taka sama mentalność i jak nie dostanie zaproszenia na komunię to będzie przeżywać i obrazi się na Zenka, który zaproszenie dostał - i co prawda na swojego grilla Zenka zaprosi ale da mu najmniejszy kawałek kiełbasy. A Zenek nie tylko mu tej kiełbasy nie zapomni, ale przypomni sobie , że na tej komunii , na której byl, to był rosół a on rosołu nie znosi. I tak dalej - jak ktoś lubi takie klimaty big_grin
          • 35wcieniu Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:39
            Myslalam ze to oczywiste. Sam fakt zaproszenia jest jasny - ja zapraszam wiec ja to sponsoruje. Niby jak inaczej. "zapraszam cie ale to ty placisz"?
      • trut_u Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 11:58
        Tak jest, też jestem tego zdania. U mnie się też praktykuje zapraszanie do innych członków rodziny w tym samym mieście (czyli np. gospodarze imprezy zapewniają nocleg u swoich rodziców). Na ogół ci przyjezdni to nie są jakieś tabuny ludzi, żeby nie dało się ich rozdysponować po rodzinie czy hotelach, a jeśli to już taki wydatek, to można zrobić skromniejszy obiad czy co tam jest w planach...
    • al_sahra Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 19:41
      Przede wszystkim jest różnica, czy okazją jest wydarzenie rodzinne (ślub, komunia itp) czy po prostu wizyta u rodziny. W pierwszym przypadku jako zaproszony gość nie oczekuję ani gościny w domu zapraszających ani pokrycia kosztów pobytu w hotelu. Wiadomo, że nawet jeśli ma się duży dom, to wszystkich gości się nie pomieści. A o ile nawet mało zamożny gość może wyskrobać jakieś pieniądze na skromny hotel, to trudno oczekiwać od zapraszających, że zapłacą za kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt noclegów.

      Jeśli ktoś mnie zaprasza z kilkudniową wizytą (a w przypadku bliskiej rodziny jeśli akceptuje moją propozycję odwiedzin), to oczywiście chodzi o czas spędzony razem i najwięcej sensu ma przyjęcie gości do swojego domu. Ale są też wyjątki - jeśli ktoś mieszka w atrakcyjnej okolicy, którą chciałby gościom pokazać, albo po prostu chce pobyć z rodziną, a nie ma warunków do wygodnego ugoszczenia kilku osób, to nie ma nic złego, jeśli zaproponuje, żeby odwiedzający zatrzymali się w pobliskim hotelu. Kto za to płaci, to zależy od stosunków rodzinnych i zamożności.

      Tylko że ja wychodzę z założenia, że zaproszenia są szczere i że z tą rodziną naprawdę chcemy spędzać czas. Wtedy cała związana z tym logistyka to rzecz drugorzędna, do uzgodnienia.
      • maaria33 Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 20:09
        Tylko że ja wychodzę z założenia, że zaproszenia są szczere i że z tą rodziną naprawdę chcemy spędzać czas. Wtedy cała związana z tym logistyka to rzecz drugorzędna, do uzgodnienia.

        10/10
    • kropkacom Re: Rodzina w hotelu 27.10.18, 19:55
      Którego słowa nie rozumiesz?
    • shumari Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 03:01
      Tez czasami czytam z niedowierzaniem jakim problemem dla niektórych foremek jest przenicowanie kogoś z najbliższej rodziny (pomijając sytuacje absurdalne oczywiście)
      Ja osobiście nie lubie spać u kogoś w domu i zawsze wybieramy noclegi w hotelu, ale nie mam żadnego problemu z przenocowaniem rodziny u siebie ( ba, nawet gościłam kilka forumek u siebie na wakacje )
      • lauren6 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 08:09
        Masz dom czy mieszkanie w bloku?
        • shumari Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 08:21
          Co dwa lata zmieniam miejsca pobytu. Raz mieszkanie, raz dom. Kilka lat temu mieszkałam w Londynie w dosyć małym domu- dwie sypialnie, mały salon. Organizowałam imprezę okolicznosciowa na która zaprosiłam cała najbliższa rodzine. Zaoferowałam salon dla gości- sofa z opcją spania dla 3 osób, plus materace dla tych dzoeci, które chciały zostać z moimi.Reszta spała w hotelu obok. Było tłoczno i głośno ale nikt nie narzekał. Wszyscy zrozumieli, że więcej gości nie pomieszczę. No ale ja mam akurat fajną rodzinę, z która łatwo się dogadujemy.
          W takich samych warunkach gościłam forumke z rodzina- męża i dzieci poznałam odbierając z lotniska.
    • sortfort Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 08:26
      Jak z rodziną są bliskie relacje to chce się wieczorem posiedzieć na luzie, przegadać pół nocy, chce się żeby ich i własne dzieci bawiły się razem aż do padnięcia spać i zupełnie nie przeszkadza kilka dni na materacu czy podobne utrudnienia. Bo perspektywa mieszkania w hotelu to znaczy że już nie będzie wspólnego śniadania i kawusi na luzie, że wieczorem trzeba gości pożegnać by sobie szli do hotelu-jeśli są dzieci to wcześnie- , i właściwie wizyta się ogranicza do kurtuazyjnego obiadu najlepiej jeszcze na mieście. Owszem, gdy mieszanie jest małe i nie ma wolnych łóżek/miejsca, a gości jest kilkoro to naturalne będzie zaproponowanie jednak hotelu, ale odwrotnie- gdy miejsca jest dość, a gości niewielu lub jeden, to da się go przyjąc bez wielkiego uszczerbku dla siebie, na ogół przyjeżdża taki by pobyć z rodziną, a nie by tylko turystyczne zwiedzać -to co to za frajda dla gościa siedzieć samemu w hotelu gdzie tej rodziny nie ma.
      • baba67 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 10:35
        Są różni ludzie i różne upodobania to oczywiste. Na szczęście pewne rzeczy sie dziedziczy i rodzina której nie bawi siedzenie i gadanie do padnięcia, za to bardzo-zwiedzanie , prywatnośc i troche czasu dla siebie na ogół tak ma większej masie. najgorzej kiedy się na skutek ożenku z tzw wyrodkiem spotkają 2 rodziny o całkiem innym podejściu do gościnności. Wtedy jest katasfora i maskobra,
    • lacunalegis Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:38
      Moja babcia obraziła się kiedyś śmiertelnie na moich rodziców, bo nie chcieli przyjąć w gościnę na kilka dni jej sąsiadki z rodziną (nie chodziło o stan wyższej konieczności, tylko wycieczkę turystyczną do innego miasta). Według babci, doradzić hotel to jak nie przyjąć rozbitków na statek. I tak sobie myślę, że to jest chyba, do pewnego stopnia, kwestia pokoleniowa.

      Dla kogoś, komu postrzeganie świata utrwaliło się do lat '80 hotel to miejsce w zasadzie niedostępne - hoteli było mało, były albo dewizowe, albo drogie, albo były to podejrzane meliny służące "wiadomo komu do wiadomo czego". Dzisiaj do hotelu/pensjonatu/apartamentu z Airbnb czy innego Bookinga się po prostu jedzie i już. Żaden cud. Większość ludzi stać, a o ile to wygodniejsze niż spadnie na dmuchanym materacu w kuchni szwagra.

      I stąd te nieporozumienia. Dla jednych hotel to jak być wyrzuconym na bruk, na mróz i śnieżycę, a dla innych propozycja równie naturalna jak oddzielny talerz dla każdego zaproszonego na kolację.

      • volta2 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 11:56
        w dużej części masz rację ale kwestii kosztów też nie da się ominąć
        ja zapraszam kuzyna do siebie, i on jedzie tylko wtedy jak jest mój mąż, bo chce się trochę z nim poturbować alkoholem.

        co oznacza nocleg.
        jak miałby się nie napić i wrócić do domu to ta wyprawa dla niego traci sens
        jak miałby się napić i iść do hotelu za który ma SOBIE zapłacić to go NIE STAĆ to ta wyprawa traci sens(za tę kasę napiłby się z sąsiadem)
        jak miałby się napić i iść do hotelu za który JA zapłacę to dla mnie jego przyjazd traci sens.

        dla świętego spokoju syna przesuwam do drugiego syna na noc, im udostępniam jeden pokój i rano pomęczę sie przez godzinkę czy dwie. tych poranków nie lubię ale cała reszta dla wszystkich jest dość miła i warta poświęceń.
      • ciszej.tam Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:07
        Podoba mi sie tWoja metafora z rozbitkami! Taki wlasnie wydzwiek mial dla mnie ten tekst, ze "nie wyrzucilabym do hotelu" wink

        Fakt, jesli ktos sobie wyobraza zakaraluszony motel przy szosie to moze poczuc zgroze na mysl, ze mialby tam gosc nocowac wink
    • maaria33 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 12:08
      https://pics.me.me/good-morning-america-what-are-we-offended-by-today-morning-34034278.png
    • mikams75 Re: Rodzina w hotelu 28.10.18, 22:31
      po zastanowieniu mysle, ze byloby i glupio proponowac komus hotel, choc to zalezy od ukladow w rodzinie i mozliwosci lokalowych. Jak ktos przyjezdza mnie odwiedzic, to jest to ktos bliski i chetnie ugoszcze, przenocuje i spedze z nim czas. W przypadku wiekszych imprez rodzinnych sytuacja jest jednak inna, bo organizatorzy i tak maja duzo na glowie, wiec nie wypada sie im zwalac do domu. Aczkolwiek goscilam... przezylam, dobrze ze to baaardzo rzadko.
      Z drugiej strony ja sama wole w hotelu nocowac niz u kogos, mam wiecej swobody. Jechalismy niedawno kawal drogi na chrzciny i polaczylismy to ze zwiedzaniem okolicy. Spytalismy czy polecaja w okolicy jakis nocleg i sie okazalo, ze jest fajny pensjonat, gdzie inni tez juz maja rezerwacje i ugaduja znizki, bo bedzie wynajmowanych wiecej pokoi, a to po sezonie i generanie pensjonat byl juz zamkniety i nie do znalezienia na bookingu. Oczywiscie sami za nocleg placilismy, do glowy by i nie przyszlo dopominac sie o darmowy nocleg a ze nie jestesmy bardzo bliska rodzina to tym bardziej, jesli mieli mozliwosc goszczenia w domu to tylko dla najblizszych.
      Ale gdybym nie mogla polaczyc tego wyjazdu z innymi atrakcjami, to bym sie zastanowila w ogole nad jechaniem.

    • slonko1335 Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 07:36
      ja sobie po prostu tego nie wyobrażam szczerze mówiąc, no ale zapraszamy najbliższych żeby z nimi być, spędzić czas, pogadać, spotkać się-tyle, że mamy i warunki ku temu i zapraszamy tyle osób ilu jesteśmy w stanie ten nocleg zapewnić....no przy weselu dopuszczam wyjątek aczkolwiek wtedy u nas odbywa się to tak, że nocują wszyscy zaproszeni w miejscu gdzie odbywa się wesele...
      • jkl13 Re: Rodzina w hotelu 29.10.18, 08:46
        Wszystko chyba zależy od zasad panujących w danej rodzinie. Nie zapraszam nigdy na nocleg osób, dla których przenocowanie na materacu czy łóżku w pokoju dziecka stanowiłoby jakikolwiek problem. Mam dom, nawet dość spory, ale bez pokoju gościnnego. Za to metraż podłogi odpowiedni do nocowania co najmniej kilkunastu gości big_grin I tylko takich gości nocuję, dla których nie stanowi to problemu, którzy przyjeżdżają do nas, bo chcą z nami pobyć (ach te nocne rozmowy i późne śniadania) i zniosą drobne niedogodności, jak spanie na materacu. Ale dla mnie nie stanowi problemu kolejka do łazienki czy piżamowe niespieszne śniadanie, bo przyjmuję najbliższą rodzinę, a nie brytyjską rodzinę królewską, więc mam luz i nie spinam pośladów.
        Ale z drugiej strony byłam na komunii u chrześniaka, u przyjaciół, 500km od mojego miejsca zamieszkania. Do tego mieszkam tak, że 250 km mam do najbliższej autostrady, więc te 500km to dla mnie co najmniej 6 godzin jazdy, zwykle więcej. I dla zapraszającego oczywistością było zapewnienie nam noclegu na 2 noce(przed i po uroczystości), w hotelu obok swojego mieszkania (bo w mieszkaniu nie ma na to warunków). Nikt nie oczekiwał, że na komunie rozpoczynającą się o godz. 11.00 w sobotę wyjadę z domu o 3.00 nad ranem (z dwójką dzieci), a po obiedzie, który skończył się o 19.00 pojadę z powrotem do domu. Pomimo tego, że niby w niedzielę mogłabym sobie odpocząć w swoim łóżku, to jakoś oczywiste dla zapraszających było, że to zbyt długa trasa i nocleg na koszt gospodarza należy się jak psu buda.
        Z trzeciej strony big_grin byliśmy też u brata męża na chrzcinach córki, mąż był chrzestnym, więc raczej nie mogliśmy nie jechać wink Uroczystość w Anglii, 1500km od nas. Wiadomo, że wyjazd na kilka dni (zgodnie z rozkładem lotów - z mojej wsi są 3 tygodniowo). To, że szwagier nie zaproponował pokrycia kosztów przelotu dla 4 osób - przeżyłam. To, że na miejscu musiałam sama sobie organizować jedzenie, w sensie obiad dla dzieci z produktów znalezionych u nich w lodówce - przeżyłam, bo zawsze tak jest. Oni jedzą śniadania, a potem obiadokolacje o 22.00 i żadne z nich nie wpadnie na pomysł, aby poza paluszkami zaproponować coś do jedzenia w międzyczasie. No takie mają zboczenie, przyzwyczaiłam się do tego. To, że wspaniałomyślnie pokrył koszty wynajęcia samochodu (150 zł za 4 dni) - zdziwiłam się, choć na lotnisku okazało się, że wypożyczalnia nie znajduje się na lotnisku, ale 20km od niego, do której trzeba dojechać autobusem, bo było o kilka złotych taniej niż wypożyczenie na lotnisku (przylot o 23.30, 2 zmęczonych i półśpiących dzieci, autobus z lotniska kursuje co pół godziny, formalności w wypożyczalni zajęły prawie godzinę - była kolejka). Ale clou programu stanowił nocleg. Szwagier nie ma dużego domu, do tego zaprosił na chrzciny rodziców swoich i żony. 3 sypialnie, 3 pary (w tym jedna z niemowlakiem), więcej pokoi nie ma, łazienka jedna. Nam (2+2) zaproponował nocleg... na dwóch nierozkładanych kanapach w salonie. Podziękowałam grzecznie i wynajęliśmy hotel 20km od jego domu, najtańszy jaki znaleźliśmy. Koszt wyjazdu na chrzciny zamknął się w 3.000 zł. Na roczek mąż pojechał już sam, choć szwagier serdecznie zapraszał nas całą rodziną i przespał się na kanapie w salonie u brata. Na Święta już jakoś nie chce lecieć, a ja go nie namawiam smile
    • mja-15 Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 10:13
      To zależy czy rodzina chce spać na podłodze na materacu czy woli w hotelu.
    • piesekpustyni Re: Rodzina w hotelu 07.12.21, 11:03
      Bywało, ze mama męża nocowała w hotelu będąc u nas S gościach.
      Nie mieliśmy warunków na nocowanie u nas. Zwłaszcza jeśli np była z chłopakiem.
      Sami tez wielokrotnie spaliśmy w hotelu będąc w odwiedzinach u niej czy u babci. Za stara jestem na spartańskie warunki i spanie na podłodze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka