koronka2012
04.11.18, 20:16
Właśnie obejrzałam program z cyklu chyba "Wielkie Projekty" i chciałam się z wami podzielić historią: otóż państwo po 50tce, z dorosłymi dziećmi wymarzyli sobie piękny, przeszklony dom na klifie w Walii z widokiem na ocean i takie tam.
Nie byłoby w tym nic bulwersującego, gdyby nie parę detali:
- klif się nieuchronnie obsuwa do morza - szacowany lifetime domu to od 60-120 lat, ale to tylko szacunki
- na szczycie klifu jest goło i pusto - wieją wiatry o prędkości 160 km/h, i nie jest to żaden ewenement, a raczej sezonowa norma. Szklany dom = ryzyko, technologia dobra do Kalifornii niekoniecznie sprawdzi się na północy, do tego utrata ciepła, wysokie koszty utrzymania itd. Również problem z poruszaniem się (nocowałam kiedyś w takim miejscu, wiem co mówię, bo ciężko było przejść 20 metrów od samochodu, a podobno wtedy wcale mocno nie wiało).
Co oczywiste, budowa pochłonęła 80% więcej, niż państwo zakładali, tzn. 200 tys funtów ponad ich budżet. Nie było to powiedziane wprost, ale wychodzi na to, że chyba się zadłużyli.
Dom piękny, ale jakoś nie mówili jak sobie radzą z aurą, zdjęcia były w miły słoneczny dzień.
Clou: dzieci państwa (przynajmniej do kamer) twierdzą, że cieszą się, że rodzice realizują swoje marzenia, z uśmiechem mówią, że rodzice zawsze byli rozrzutni i że od zawsze było oczywiste, że oni nic im po sobie nie zostawią.
Serio??? Cieszylibyście się i wspierali, gdyby wasi rodzice podjęli na stare lata tak szaloną decyzję?
Raz - finansowe zarżnięcie się z niefajną perspektywą na przyszłość (nie chodzi nawet o spadek, ale... ojciec był już na emeryturze, ze względu na koszty musiał wrócić do pracy i pewnie przyjdzie mu tyrać do śmierci). Ale przede wszystkim koncepcja jest lekko szalona - fajnie, że mają piękny widok, ale... klif może nie brać poprawki na estymacje specjalistów, wystarczy parę mega silnych sztormów, żeby te szacunki poszły się walić razem z domem i rodzicami w środku...
Jak byście zareagowali na tego typu pomysł własnych rodziców?