claudel6
16.11.18, 23:43
„Jeden z patroli policji z Suwałk od około 2 lat pilnuje całą dobę posesji Jarosława Zielińskiego w podsuwalskiej wsi. Stoją całą dobę. Czy jest czy go nie ma, to radiowóz stać musi. Osobiście kontroluje te patrole obecny komendant. Nawet po służbie potrafi przejechać obok. Kontrolują patrole oficerskie z KWP w Białymstoku, dzwonią i pytają dyżurni z KWP w Białymstoku, czy wszystko ok. pod domem ministra. Nikt nie wie, dlaczego tak jest. Nic mu [Zielińskiemu – red.] nie grozi. Policjanci siedzą w tych radiowozach, nawet jak chcą się załatwić, to w ich miejsce musi przyjechać ktoś inny, by mogli odjechać. Ponoć minister wybudował się w innej miejscowości i niedługo już dwóch posesji mają pilnować policjanci. Poza ochroną osobową, posesja ma podłączony alarm bezpośrednio do dyżurnego KMP w Suwałkach zamiast do firmy ochroniarskiej. Minister lubi być w centrum uwagi – przyjeżdża z ochroną BOR-u [obecnie to Służba Ochrony Państwa – red.], służbowymi samochodami. Czasami za BOR robią miejscowi policjanci, którzy przebierają się w garnitury, zakładają okulary, wkładają na sztukę do ucha słuchawki od telefonów, by poważniej wyglądać i chodzą w pobliżu ministra – co widać było m.in. na zdjęciach z imprezy z okazji Dnia Strażaka w Suwałkach, gdzie taka pseudoochrona idzie obok. Tuż obok ministra i tej ochrony idzie komendant wojewódzki policji, który zna tę ochronę, bo wśród tej ochrony jest naczelnik jednego z wydziałów. Wszystko dzieje się za zgodą komendantów”.
bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,24170351,suwalscy-policjanci-maja-dosc-wiceministra-jaroslawa-zielinskiego.html#a=338&c=143
Bantustan PISu.