Dodaj do ulubionych

BN filozoficznie, teksty - prośba

10.12.18, 14:49
Możecie polecić coś do poczytania o BN w necie lub w formie książki? Tak bardziej serio?

Sama bardzo lubię "Aniołowie czasu Bożego Narodzenia. Medytacje" Anselm Grun. Polecam serdecznie, niezależnie od światopoglądu. Gruna właśnie cenię m.in. za umiejętność przekucia własnych przekonań w uniwersalne rozważania. Książka niestety chyba na teraz trudna do dostania.

Do tej książki chyba się nie zabiorę: "Narodziny Bożego Narodzenia" Józef Naumowicz
Z opisu wygląda mi na desperackie bronienie katolickiej wizji Gwiazdki. Intuicja mnie myli? Czytał ktoś może? Mógłby ktoś zaopiniować? Bo z jednej strony kusi, z drugiej zniechęca.

Jak trafiłyście na ciekawe krótkie teksty w necie na podobne tematy, to także będę bardzo wdzięczna. I za polecenie książek także, najlepiej dostępnych.
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 10.12.18, 14:51
      A opowiadania o Wigilii zebrane w jednym tomie Cię interesują?
      • mama-ola Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 10.12.18, 14:55
        Taka książka jest:
        lubimyczytac.pl/ksiazka/19750/9-wigilii

        Mam to w domu, czytałam parę lat temu... Chyba mi się podobały - teraz już niewiele pamiętam - bo polecałam i pożyczałam mamie i teściowej.
        • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 10.12.18, 14:59
          A... to znam. To jednak literatura.
          Tym razem chodziło mi o coś z filozofii, czy nawet religii, ale tak z rozsądkiem, bez przegięć.
          • mama-ola Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 10.12.18, 15:15
            > Tym razem chodziło mi o coś z filozofii, czy nawet religii, ale tak z rozsądkiem, bez przegięć.

            To mi przypomniałaś, że w weekend słuchałam krótkiego wykładu o świętach profesora Zbigniewa Mikołejki, o tu: labiryntywiedzy.gwo.pl/pages/series/8
            Tylko z tego, co widzę, już nie jest za darmo (w weekend było pewnie jakoś promocyjnie). Warto, bo ciekawie mówił, chętnie wysłuchałabym jeszcze raz.
          • jowita771 Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 12:45
            Aaa, myślałam, że chodzi Ci o jakąś książkę z BN w fabule.
      • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 10.12.18, 14:57
        Jasne, czemu nie.
    • fornita111 Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 10.12.18, 14:55
      Mnie sie kiedys bardzo podobala "Tajemnica Bozego Narodzenia" Gaardera. Ale bylam wtedy nastolatka, to nie moge z czystym sumieniem tego doroslym polecac...
      • maadzik3 Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 11.12.18, 22:58
        Kiedys to czysta propaganda polityczna!
    • mmoni Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 10.12.18, 23:23
      To nie filozofia sensu stricto, ale Josif Brodski "Wiersze bożonarodzeniowe".
      • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 08:14
        Niestety niedostępne.
        • mmoni Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 12:24
          No to zostają tylko biblioteki. Jakby Ci bardzo zależało, to mogę zeskanować swój egzemplarz i wysłać na priv.
          • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 12:36
            Całość to nie. Bez przesady, zapewne masz co robić smile
            Ale coś najładniejszego, wedle uznania, to chętnie. Będę wdzięczna. Mail mam na stary nick: butch_cassidy.
            • mmoni Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 16.12.18, 11:56
              kosmos_pierzasty napisała:

              > Całość to nie. Bez przesady, zapewne masz co robić smile
              > Ale coś najładniejszego, wedle uznania, to chętnie. Będę wdzięczna. Mail mam na
              > stary nick: butch_cassidy.
              Poszło.
              • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 16.12.18, 12:40
                Bardzo Ci dziękuję.
                Pierwszy jest piękny.
    • stephanie.plum Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 11.12.18, 22:51
      desperackie bronienie katolickiej wizji gwiazdki...


      dobre.
      piękne.

      wszak chrześcijanie powinni milczeć w temacie BOŻEGO NARODZENIA. to nowa, świecka tradycja, która ich nie dotyczy...
      • lellapolella Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 11.12.18, 23:56
        smile
      • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 08:13
        stephanie.plum napisała:


        > wszak chrześcijanie powinni milczeć w temacie BOŻEGO NARODZENIA. to nowa, świec
        > ka tradycja, która ich nie dotyczy...
        >
        Tylko niech nie zapominają dodać, że skradli ją poganom, bo tradycja faktycznie nie jest nowa, a jak teraz ateiści je odzyskują, to oburzenie wielkie... Nie mówię, że Ty osobiście, ale zdarzają się takie osoby - typowo katolickie zakłamanie (w przypadku takich indywiduów) tongue_out
        • mdro Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 09:09
          Nawet przy założeniu, że Boże Narodzenie chrześcijaństwo "ukradło poganom" (które mimo różnych zapożyczeń jest dość odważne), twierdzenie, że ateiści je "odzyskują" jest... no nawet nie wiem jak to ująć, żebyś się nie czuła urażona. Bo wiesz, ci "poganie" nie byli ateistami big_grinbig_grinbig_grin
          • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 09:50
            Owszem, nie byli, jednak mieli inną religię niż chrześcijańska. I bynajmniej nie czuję się dotknięta, wychwyciłaś skrót myślowy, faktycznie niezbyt fortunny.

            A więc:
            Tak jak chrześcijanie kiedyś odebrali BN poganom, tak teraz jest ono im odbierane przez ateistów (ale też np. neopogan nota bene) - tak czy owak, nie mają najmniejszych podstaw się burzyć.
            • stephanie.plum Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 12:37
              e tam, przecież dzisiejsi ateiści nie chcą chyba niczego chrześcijanom odbierać?

              ja się w każdym razie nie spotkałam z odbieraniem mi BN przez ateistów...
              • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 12:39
                smile
                No dobrze. Może upraszczam. Ale faktem jest, że świętują nie tylko wierzący.
        • stephanie.plum Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 12:34
          a może nie skradli, tylko dodali kolejny element, dla nich kluczowy?
          • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 12:38
            No i fajnie. Dopóki każdy zajmuje się własnym świętowaniem, a nie wsadza nos w cudze i pomstuje, że ono nie takie, jak by sobie życzył.
            Jak napisałam - to do nikogo personalnie, ale znałam taką osobę, nieprzyjemna postać.
    • jowita771 Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 12:42
      Tak na szybko przychodzi mi do głowy "Szukając Noel" Richarda Paula Evansa i trochę młodzieżowa "Noelka" Musierowicz.
      • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 12:43
        Czytałam. Chodziło mi o takie poważniejsze tym razem smile
        • miedzymorze Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 12:59
          Wklejam co roku i jak co roku dodam, że nie znam lepszego tekstu o świętach wink

          Kurisumasu, czyli świętowość świąt

          Pamiętam z dzieciństwa dowcip przeczytany w jednej z książeczek z przedwojennymi szmoncesami: Mały Moryc wychowuje się w inteligenckiej, zasymilowanej rodzinie; rodzice nie są zbyt religijni, więc choć obchodzą święta żydowskie, postanowili co roku ubierać choinkę, żeby nie odmawiać Morycowi radości z bożonarodzeniowych prezentów. W któreś święta chłopiec, wpatrzony roziskrzonymi oczami w drzewko, pyta rodziców: Mamo, tato, czy goje też mają choinkę?

          Nie wiem, czy przed wojną ten dowcip kogoś bawił. Prawdę mówiąc, wydaje mi się, że nigdy nie był to dowcip, raczej scenka z prawdziwego życia, która, opowiadana znajomym, w końcu oderwała się od tej konkretnej rodziny, tego konkretnego chłopca i tej konkretnej choinki. Nie o rozśmieszanie chyba w nim chodzi – wydaje się raczej dobrym komentarzem do świętowania w czasach laicyzacji i globalnego uwspólniania świąt wszelakich.

          Lament na odchodzenie od prawdziwego znaczenia świąt jest obowiązkowym punktem w medialnym kalendarzu, jak doniesienia o cenach zniczy przed Zaduszkami, zeszytów – przed rozpoczęciem roku szkolnego, a jaj – przed Wielkanocą, jak frazy o amatorach białego szaleństwa oraz zimie zaskakującej drogowców przy pierwszym śniegu. W lamencie tym jednoczą się właściwie wszyscy, od prawa do lewa i z powrotem: pada tradycja, znika zaduma, zostaje komercha i radość z prezentów. Wraz z importem towarów i reklam cały świat zalewają chińskie gadżety wygrywające amerykańskie kolędy, nasze Boże Narodzenie coraz mniej się różni od niemieckiego Weihnacht i japońskiego Kurisumasu. Nikt już nie pamięta, jak drzewiej w Polsce bywało, odrażający Santa Claus z reklamy coca-coli zabrał nam biskupa z mitrą! Ach i och!

          W tradycji chrześcijańskiej powinniśmy świętować wcielenie Boga w jedną z trzech jego Osób, w małego żydowskiego chłopczyka, urodzonego w Betlejem, nie bardzo podłym mieście – ale kto w Polsce, kraju katolickim, poza garstką głęboko religijnych osób, faktycznie odczuwa narodziny Jezusa jako główną treść świąt? To znaczenie w większości martwe. I nie jest to kamyczek tylko do katolickiego ogródka – założę się, że srodzy moraliści mają za złe muzułmanom, którzy w ramadanie zwracają większą uwagę na wspaniałe jedzenie niż na to, że to wówczas anioł Gabriel zaczął szeptać Mahometowi do ucha wersety. A ortodoksyjni rabini – że Purim to dla wiernych okazja do karnawałowych przebrań, a nie do rozpamiętywania upadku Hamana. Prawdziwe znaczenia świąt w zlaicyzowanym świecie odchodzą tam, gdzie leżą dinozaury.

          Problem w tym, że nie bardzo wiadomo, jakie miałoby być to prawdziwe znaczenie, a tradycja niewiele nam wyjaśnia, bo – taką bym zaryzykował tezę – nigdy nie było to wyłącznie Boże Narodzenie, tylko ogólne święta. I nie chodzi nawet o to, że mały Jezusek nie zakwilił w żłobie 25 grudnia, bo w ten sposób jedynie schrystianizowano pogańskie obrzędy, od niepamiętnych czasów towarzyszące w wielu kulturach przesileniu zimowemu – ale i o dodatki.

          Choinka to protestanckie Tannenbaum, przywleczone z Niemiec do naszych miast przez podłych lutrów, a potem wciśnięte otumanionemu chłopu polskiemu, który z tej okazji odrzucił świątecznego pająka, podłaźniczkę i dziada-diducha, czyli swoje prawdziwe dziedzictwo: polskie, słowiańskie i, niestety... pogańskie do imentu. Księża, którzy z takim zapałem tępią obce, szatańskie Halloween, zapominają, że mieliśmy rodzimych halołinów kilka, a jedno z nich przypada właśnie w Wigilię, ba, nadal jest obchodzone.

          W dzieciństwie mówiono mi – i pewnie podobną historię opowiadano w wielu inteligenckich domach – że pusty talerz zostawia się dla wędrowca, bo kiedyś zawsze był w rodzinie jakiś zesłaniec czy więzień, na którego powrót liczono (w tej samej opowieści opłatek jest płaski, bo wysyłano go w listach na Sybir, a łańcuchy na choince symbolizują carską niewolę, zaskakująco kolorową). Ale miejsce dla zesłańca to późne, XIX-wieczne wyjaśnienie tradycji znacznie bardziej posępnej: bo to upiór za tym talerzem siedzi, trup z nami barszcz z uszkami i karpia zajada, duch przywołany wcina kutię i kompotem suszowym zapija. A wszystko to – trupie jedzenie: grzyby, mak, orzechy, suszone owoce, pleśń, sen i martwota. Przy dzieciach, między prezentami, najzupełniej bezwstydnie. Ho! Ho! A i prezenty – bujda na kółkach. Prezenty Święty Mikołaj, ten prawdziwy, z Miry i w mitrze, przynosi 6 grudnia; ten bożonarodzeniowy jest zlepkiem różnych postaci, począwszy od słowiańskiego Welesa, władcy zaświatów (przychodzi w gości z tym trupem od talerza), a na grubasie z coca-coli kończąc.

          Mówię te oczywistości, żeby pokazać świętowość świąt; okres przesilenia był obchodzony na rozmaite sposoby od niepamiętnych czasów, a kolejne stulecia, religie i kultury dokładały mu to Jezuska, to Mikołaja, to upiora, to zesłańca, za każdym zresztą razem udając, że chodzi o prawdziwą, o tę jedyną właściwą tradycję.

          Tymczasem, jak sądzę, prawdziwy sens tego spotkania jest zupełnie inny: świętujemy samych siebie. Świętujemy wspólnotę. Świętujemy to, że okrutne, pazerne, egoistyczne zwierzęta, którymi jesteśmy, co jakiś czas budzą się z przekonaniem, że nie chodzi tylko o ego. Że w czasie kiedy jest zimno i ciemno, noc zdaje się zwyciężać, a dzień przegrywać, kiedy wokół wilki, wicher wyjący w kominie i rosnące raty kredytów we frankach, potrafimy znaleźć w sobie siłę, by przekroczyć codzienne własne interesy i wyjść ku innym. Że zamiast myśleć o tym, jak napełnić swój kawałek jaskini zapasami na resztę zimy, oddajemy najdorodniejszą brukiew bliźniemu. Że zamiast przyciągnąć całą niedźwiedzią skórę na swoje nogi, otulamy nią kogoś, o kogo postanowiliśmy się, wbrew egoistycznej potrzebie, zatroszczyć.

          Świętujemy ni mniej, ni więcej, tylko naszą odnawiającą się, jak dzień w przesileniu, gotowość do czynienia dobra. I to, proszę Państwa, naprawdę jest powód do świętowania. Najprawdziwszy.

          Jacek Dehnel
          • kosmos_pierzasty Re: BN filozoficznie, teksty - prośba 12.12.18, 13:43
            Dzięki za przypomnienie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka