Dodaj do ulubionych

Słodycze w szkole

12.12.18, 20:06
Ostatnio w klasie mojej córki pewne dzieci codziennie przynoszą słodycze - a to czekoladki, drażetki, mamby, lizaki. Moja córka jest nauczona że słodycze je w domu, po posiłku a potem myje zęby. Nigdy nie domaga się też dużych ilości - czasem zje kilka kostek czekolady, innego dnia lizaka, kolejnego jedno ciastko. Natomiast dzieci z klasy przynoszą tego coraz więcej. Wychowawczyni twierdzi że nie może rodzicom zabronić przynoszenia słodyczy. Dla mnie to jest chore, bo córka przez to nie zjada obiadów, a dzisiaj przyniosła całą garść czekoladek i mamb które dostała od innych w klasie bo już jej było niedobrze i nie dała rady tego zjeść uncertain Jak to jest u was rozwiązane i jak ew. wymóc wprowadzenie jakichś zasad?
Obserwuj wątek
    • bywalec.hoteli Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 20:10
      ciężki temat - zwłaszcza jak są automaty i sklepiki ze śmieciami, a inni rodzice grubaski pakują dzieciom batoniki
      • nutella_fan Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:20
        Dokładnie, ciężki, ja machnęłam ręką, to walka z wiatrakami. W końcu za parę lat sama zacznie sałatki wybierać, mam nadzieję.
    • majenkir Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 20:18
      asasa5 napisał(a):
      > Dla mnie to jest chore, bo córka przez to nie zjada obiadów, a dzisiaj przyniosła całą garść czekoladek i mamb które dostała od innych w klasie bo już jej było niedobrze i nie dała rady
      > tego zjeść uncertain Jak to jest u was rozwiązane i jak ew. wymóc wprowadzenie jakichś zasad?


      Zacznij od nauki wlasnego dziecka, zeby od innych nie brala.
      • asasa5 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 20:27
        Wiesz trudno jest to wymóc od 7latki jeśli inne dzieci mają torebkę cukierków czy mamb i rozdają innym. W sumie moja i tak większość tego chłamu przyniosła do domu i powiedziała że ona tego już nie chce i mogę sama zjeść wink No ale jak coś jej smakuje, to naprawdę wymaganie odmowy jest ciężkim zadaniem. Wychowawczyni też jest zaniepokojona bo niektóre dzieci podobno przynoszą słodycze zamiast jakiegokolwiek posiłku i w zasadzie jadą na tym przez cały dzień od 8 do 16 (obiadów szkolnych oczywiście nie zjedzą). Dotąd każdy jadł to co sobie przyniósł i było ok. Nie obchodzi mnie że inne dziecko je batonik zamiast kanapki na śniadanie. Ale ostatnio zrobiła się dziwna moda na częstowanie i kto ma więcej, a kto lepsze więc to już jest dla mnie przegięcie.
    • janja11 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 20:36
      No raczej nie wymusisz zakazu przynoszenia słodyczy przez dzieciaki z klasy.
      Konkretnie to możesz wytłumaczyć córce, że słodycze są szkodliwe itd.
      Możesz też dać jej szczotkę i pastę do zębów , żeby po konsumpcji zęby umyła.
      • noemi29 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:16
        janja11 napisał(a):

        > No raczej nie wymusisz zakazu przynoszenia słodyczy przez dzieciaki z klasy.
        > Konkretnie to możesz wytłumaczyć córce, że słodycze są szkodliwe itd.
        > Możesz też dać jej szczotkę i pastę do zębów , żeby po konsumpcji zęby umyła.

        Chyba nie masz dzieci szkolnych. Jak sobie to wyobrażasz? Dzieciak leci z całym osprzętem myć na przerwie zęby w zimnej wodzie? U nas nawet nie miałvy sie w co wytrzeć
        • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:33
          > Chyba nie masz dzieci szkolnych. Jak sobie to wyobrażasz? Dzieciak leci z całym osprzętem myć na przerwie zęby w zimnej wodzie? U nas nawet nie miałvy sie w co wytrzeć

          Pacz pani, a te dziesiatki dzieci z aparatami na zębach jakoś dają radę. Latając z całym osprzętem smile.
          • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:34
            A, ja też latałam ze szczoteczką. 25 lat temu. W dużo bardziej fatalnych warunkach, niż teraz dzieci mają w szkolnych łazienkach, wierz mi.
        • 45rtg Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:43
          noemi29 napisała:

          > > Konkretnie to możesz wytłumaczyć córce, że słodycze są szkodliwe itd.
          > > Możesz też dać jej szczotkę i pastę do zębów , żeby po konsumpcji zęby um
          > yła.
          >
          > Chyba nie masz dzieci szkolnych. Jak sobie to wyobrażasz? Dzieciak leci z całym
          > osprzętem myć na przerwie zęby w zimnej wodzie? U nas nawet nie miałvy sie w c

          Dlaczego zimnej? Wysłałaś dziecko do szkoły na Łotwie?

          > o wytrzeć

          W ostateczności są rękawy. A "cały osprzęt" to szczoteczka i pasta, to się zmieści w kieszeni.
        • aerra Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:03
          Nie macie ciepłej wody w szkole??
          I nie martwi cię, jak dzieciaki myją ręce po skorzystaniu z toalety?
          To już wypłukanie paszczy po umyciu zębów w zimnej to luz (ja zresztą całe życie tak płuczę, bo wolę zimną wink ).
          • ola_fatyga Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:59
            >I nie martwi cię, jak dzieciaki myją ręce po skorzystaniu z toalety?

            Pewnie jej dziecko nie myje rąk po wyjściu z toalety..., skoro to jej nie przeszkadza, a zeby w zimnej wodzie już tak <rotfl>
            • janja11 Re: Słodycze w szkole 14.12.18, 10:45
              ola_fatyga napisała:

              > >I nie martwi cię, jak dzieciaki myją ręce po skorzystaniu z toalety?
              >
              > Pewnie jej dziecko nie myje rąk po wyjściu z toalety..., skoro to jej nie przes
              > zkadza, a zeby w zimnej wodzie już tak <rotfl>

              No jak ma myć, jak nie miałby dziubdziś w co wytrzeć rączek. W zimnej wodzie?
              No, jak to sobie wyobrażasz? wink
              Od razu widać, że nie masz dziubdziusia...
    • rb_111222333 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 20:44
      No niestety, jak bardzo by nam się to nie podobało, to nie wszyscy rodzice podzielają nasze poglądy wychowawcze i trzeba sobie z tym jakoś radzić. Tak naprawdę największy wpływ masz na swoje dziecko, jeśli ona będzie podzielała Twoje poglądy, to będzie się do nich stosowała. Może jej się to przeje po jakimś czasie. Jeśli chodzi o resztę klasy to możesz podnieść temat na zebraniu i tyle.
      • asasa5 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 20:53
        OK, chociaż nie rozumiem dlaczego inni rodzice ze swoimi poglądami ("słodycze są super") próbują w to wciągnąć inne dzieci. Wychowawczyni mówi że te dzieci przynoszą całe torby słodyczy i na przerwach jest wielkie rozdawanie. Ja nie zabraniam nikomu karmić swojego dziecka batonami zamiast obiadu, tylko czemu ten ktoś próbuje na siłę uszczęśliwiać moje dziecko? Ktoś tym dzieciom do cho..... daje te torby słodyczy do rozdania!
        • asasa5 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 20:56
          No cóż... może nie na siłę. Moje dziecko częstowane weźmie. Mogę ją uczyć żeby nie brała i robię to, ale z drugiej strony szkoda mi dziecka że musi być codziennie stawiane w takiej sytuacji.
          • jematkajakichmalo Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:32
            asasa5 napisał(a):

            > Mogę ją uczyć żeby
            > nie brała i robię to, ale z drugiej strony szkoda mi dziecka że musi być codzie
            > nnie stawiane w takiej sytuacji.

            Tak, musisz ja nauczyc, ze nie wolno brac i tyle. Co za problem? 7-letnie dziecko powinno takie rzeczy rozumiec. Tym bardziej, ze podobno dostaje slodycze w domu.

            Co maja powiedziec matki dzieci z alergiami? Cala klasa ma sie podporzadkowac, ze jeden dziubdzius nie je czegos tam? Bez przesady.
            • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:14
              > Co maja powiedziec matki dzieci z alergiami? Cala klasa ma sie podporzadkowac, ze jeden dziubdzius nie je czegos tam? Bez przesady.

              Otóż to. Wystarczy jedno dziecko z alergią na gluten, poczęstowane zdrową kanapeczką od kolegi. Zabronić pieczywa?
              • jowita771 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:20
                Wystarczy dziecko z alergią na orzeszki arachidowe, może się przekręcić.
                • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 14.12.18, 10:05
                  To przykład skrajny i akurat totalnie rozumiem zakaz przynoszenia orzeszków.
                  Mówię o alergiach powszechniejszych i nietolerancjach - mleko, cytrusy, jaja, czekolada. Które nie zawsze kończą się zgonem natychmiastowym.
        • ciapkiwciapki Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:04
          ale jak ktoś próbuje uszczęśliwiać twoje dziecko???? wciska jej na siłę słodycze do paszczy???? stoi z pasem i grozi, że jak nie weźmie cukierka to ją zbije???
          ogarnij się. naucz dziecko, że się nie bierze. po prostu. nie bierz i koniec. a od innych się ... odczep.
          jakoś nigdy nie widziałam tych całych toreb słodyczy beztrosko rozdawanych przez rozwydrzone bachory. a jak jakieś dziecko przyniesie żelki do szkoły to naprawdę nie ma obowiązku, aby twoje się częstowało.
          w sytuacji, kiedy obce dziecko wciska twojemu cukierek do buzi - zawiadom dyrekcję, kuratorium i prokuraturę.
          a jak jakieś dziecko coś sobie przyniesie - niech ma. nie twój interes.
          ps. moje nosi do szkoły kanapki/naleśniki/owoce/mięso gotowane i warzywa/ itp.
          owszem, są dzieci w klasie przynoszące w śniadaniówkach słodycze. naszej przestrzeni nie naruszają: nie pchają nam tych słodyczy na siłę do ust. czyli; nie rusza mnie to.
          • asasa5 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:54
            U nas właśnie problemem jest to że przynoszą TORBY i częstują inne dzieci - sama wychowawczyni zwróciła uwagę na ten problem. Mnie naprawdę lata co jedzą inne dzieci.
            • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:01
              Ale częstowany nie musi brać.
              • bywalec.hoteli Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 12.12.18, 22:08
                Dziubdziuś ematki wzgardzi czipsami, batonikiem i koka-kolą, którymi go kolega częstuje, a zamiast tego wybierze pyszny jagielnik przygotowany przez matkę rodzicielkę w przerwie między seksem z mężem, robieniem przetworów na zimę a zabawą z dziećmi smile
                • grrru Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 12.12.18, 22:09
                  Jak ematka nie umie nauczyć swojego dziubdziusia, żeby się nie obżerał to niech ma pretensje do siebie, a nie do innych dziubdziusiów.
                  • asasa5 Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 12.12.18, 22:12
                    No moja dzisiaj wymiękła i przyniosła mi te wszystkie słodycze które dostała od innych dzieci z tekstem, że to dla mnie smile Ale przyznaję że jestem porażona ilością i skalą problemu, a po rozmowie z wychowawczynią jeszcze bardziej. Dla mnie to niepojęte że niektórzy rodzice w tej klasie dają dziecku marsa, ciastka i sok kubuś do szkoły jako jedyny posiłek (a tak się dziś np. zdarzyło wg. wychowawczyni)
                    • aqua48 Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 12.12.18, 22:22
                      asasa5 napisał(a):

                      > niektórzy rodzice w tej klasie dają dziecku marsa, ciastka i
                      > sok kubuś do szkoły jako jedyny posiłek (a tak się dziś np. zdarzyło wg. wycho
                      > wawczyni)

                      A ta wychowawczyni zamiast plotkować i donosić innym matkom co koledzy ich dzieci dostają na śniadanie nie mogłaby zabrać się za swoją robotę czyli za zorganizowanie LEKCJI na temat zdrowego żywienia oraz szkodliwości nadmiaru słodyczy? Zaprosić na tę lekcję jakiś autorytet, dentystę, lekarza, dietetyka?
                      Moje dziecko było raz na klasowej wycieczce po lesie z panem który tak trafił do dzieci opowiadaniem o tym co szkodliwego jest w gazowanych kolorowych napojach które większość dzieci miała ze sobą, że dzieciaki powylewały całą ich zawartość (we wskazanym przez pana miejscu, by nie szkodzić przyrodzie). Mój syn który tego rodzaju napojów nie pijał bo u nas w domu się ich nie kupuje, też był zbulwersowany tym wykładem.
                      • jematkajakichmalo Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 12.12.18, 22:46
                        Otoz to.
                        Moja corka wiedze o szkodliwosci slodyczy wyniosla z przedszkola. Ale tam to pilnowali, nie wolno bylo przyniesc nawet actimela, nie wspominajac o innych slodkich rzeczach. Slodkie bylo, ale tylko i wylacznie to upieczone danego dnia z cala grupa. I tez oczywiscie nie codziennie.
                        • mama_kotula Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 12.12.18, 22:51
                          > Moja corka wiedze o szkodliwosci slodyczy wyniosla z przedszkola. Ale tam to pilnowali, nie wolno bylo przyniesc nawet actimela, nie wspominajac o innych slodkich rzeczach. Slodkie bylo, ale tylko i wylacznie to upieczone danego dnia z cala grupa. I tez oczywiscie nie codziennie.

                          O, to jak Jasio z klasy mojego dziecka.
                          Jego matka podkreśla, że w przedszkolu wszyscy ciężko pracowali, aby dzieciom "wbić do głowy, że cukier jest szkodliwy", w zwiazku z czym słodycze były zakazane itp.
                          A ostatnio na korytarzu szkolnym ten modelowany przez 4 lata Jasio Cukier Samo Zło matce wrzeszczał, ze mają pojechać do sklepu po Cini Minis, bo on tych trocinowych płatków nie bedzie jadł, gdyż są gówniane, a on woli cini minis. No więc.
                          • jematkajakichmalo Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 13.12.18, 00:11
                            No wiec co?
                            Mamy sie licytowac? Kilka dni temu szukalam czegos u corki w pokoju. W szufladzie znalazlam jakies batoniki z terminem 2017... W kuchni stoi torba, do ktorej wrzuca wszystko co przyniesie np. z urodzin. Wszystko lezy i sie "psuje". Zawsze tak bylo, a nikt jej niczego nie zabrania, zawsze ma przy sobie jakis drobne, zeby sobie mogla kupic przyslowiowa drozdzowke, ale ona i tak sobie kupi sucha bulke albo rogala.

                            Tyle tylko, ze w przedszkolu bylo to bardzo madrze przekazane, byly poruszane wszystkie tematy od psucia sie zebow, przez otylosc i choroby, a konczylo sie tym, ze niektorych rodzicow po prostu na to nie stac i potem im przykro jak patrza, ze inni jedza. Da sie?
                      • asasa5 Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 12.12.18, 22:50
                        I to jest doskonały pomysł, na który wychowawczyni widocznie nie wpadła. Przekażę.
                        • memphis90 Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 13.12.18, 07:04
                          Nie stać też na markowe bluzy - czy w takim razie zakazać bluz z H&m i ustawić limit na Lidlu...?
                    • ola_fatyga [...] 13.12.18, 16:04
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • noemi29 Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 12.12.18, 23:19
                    grrru napisała:

                    > Jak ematka nie umie nauczyć swojego dziubdziusia, żeby się nie obżerał to niech
                    > ma pretensje do siebie, a nie do innych dziubdziusiów.
                    >
                    Dorosły człowiek ma problem z odmową, a co dopiero dziecko.
                  • sfornarina Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 13.12.18, 13:03
                    > Jak ematka nie umie nauczyć swojego dziubdziusia, żeby się nie obżerał to niech ma pretensje do siebie, a nie do innych dziubdziusiów.

                    Poczekaj, aż Twój dziubdziuś dorośnie big_grin
                    • grrru Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 13.12.18, 14:23
                      A na co mam czekać? Przecież już teraz wiem, że ludzie mają różne wizje wychowawcze i nie mają obowiązku postępować tak, jak ja. Albo będę umiała przeforsować swoje, albo nie. Ale mam mieć o to do całego świata pretensje? Z jakiej racji?
                      • sfornarina Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 13.12.18, 15:12
                        > Ale mam mieć o to do całego świata pretensje? Z jakiej racji?

                        Jak to z jakiej?

                        Ja mam pretensje, gdy ktoś w mojego dziubdziusia pakuje słodycze.

                        Wczoraj, gdy odbierałam mojego niespełna czterolatka z przedszkola, tuż po podwieczorku, babcia innego dziecka wręczyła mojemu pół słodkiej drożdżówki. Myślałam, że mnie krew zaleje. Moje dziecko w ryk, że mu nie pozwalam, babcia się sfoszyła, że dziecku słodkiego odmawiam, a ja całe życie muszę innych błagać, żeby mu nie dawali, bo moje dziecko zje wszystko, co mu podsuną.

                        Moje dziecko, moja odpowiedzialność, i wkurza mnie niezmiernie, gdy inni w zakres odżywiania mojego dziecka swoje słodycze dodają. Sami niech jedzą, ale mojemu proszę nie wciskać, bo to głupie jest i weźmie, i będzie tyle brało, póki się jedzenie nie skończy. A i wtedy pójdzie szukać następnego jelenia, który go jedzeniem poczęstuje.
                        • grrru Re: Dziubdziuś ematki wybierze jagielnik 13.12.18, 15:19
                          Dorosłym nie pozwalam dziecka karmić, dotykać itp. I potrafię zrobić solidna awanturę, jak nie dociera.
                          Ale zdaję sobie sprawę z tego, że wejdzie w świat rówieśników i np. pozna idiotyczne wg. mnie poglądy, które dzieci będą powtarzać po rodzicach, ktoś czymś poczęstuje, ktoś pokaże durną gierkę, chociaż ja nie kupię telefonu. Raczej to miałam na myśli. Nie mogę oczekiwać, że wszyscy inni rodzice dostosują się do moich poglądów wychowawczych. Mogę jedynie oczekiwać, że nie będą ingerować bezpośrednio. A w tym wątku chodzi o to, że dziecko dziecku daje coś słodkiego, a nie inny rodzic.
    • dwanascie_kopiejek Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:29
      Pomijając chwilowo temat Twojej córki - czy naprawdę nie można tego zgłosić żadnej instytucji, że dane dziecko jest przekarmiane słodyczami? Przy obecnej epidemii otyłości i znanej powszechnie szkodliwości cukru jest to zaniedbanie rodzicielskie porównywalne z głodzeniem.
      • hanusinamama Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:39
        Nie nie można. Bez przesady...ja mam bardzo chude dzieci. Komus sie mzoe wydawac ze nie karmię i co ma nie zgłosić?
        • dwanascie_kopiejek Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:54
          Myślę, że w obliczu podejrzenia niedożywiania przez rodziców, zaistnienia zaburzeń odżywiania lub stosowania skrajnie złego modelu żywienia (jak powyższe przekarmianie słodyczami lepiej dmuchać na zimne i zareagować o raz za dużo niż o raz za mało.
          • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:59
            Przekarmianie to? Od którego momentu się zaczyna? Jak zdefiniujesz?
            • dwanascie_kopiejek Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:06
              Jeśli chodzi o ilość cukru, można zastosować np. wytyczne WHO.
              • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:09
                Proponujesz powołanie cukrowej policji, która będzie łapała osoby, które karmią dzieci niezgodnie z wytycznymi WHO?
                • dwanascie_kopiejek Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:23
                  Nie, proponuję zbiorowy lament dopiero, gdy dziecko ma zaawansowaną insulinoodporność, cukrzycę typu 2 i otyłość.
                  • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:25
                    Z tego co wiem to dzieci mają regularnie robiony bilans u lekarza, więc to on powinien kontrolować takie rzeczy, a nie obce mamuśki bez żadnych kwalifikacji ku temu.
                    • thea19 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:41
                      regularnie? taaa, 6lat, III klasa, 14 i 18lat
                      • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:22
                        Plus pielęgniarka w szkole, przynajmniej u nas, nie wiem czy to zależy od odgórnych przepisów czy od szkoły. Poza tym naprawdę rzadko zdarzają się dzieci, które są tak zdrowe, że u pediatry nie bywają.
                • lacunalegis Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 08:01
                  grrru napisała:

                  > Proponujesz powołanie cukrowej policji, która będzie łapała osoby, które karmią
                  > dzieci niezgodnie z wytycznymi WHO?

                  Wytyczne WHO nie są prawem. Nie możesz kogoś ukarać za ich nieprzestrzeganie. Zresztą, jest to na dłuższą metę i w Twoim interesie - prędzej czy później też nie dośpisz, czy jakoś inaczej naruszysz zalecenia tego czy innego gremium eksperckiego, i będziesz zadowolona, że państwo Ci z tego powodu nie zabrało dzieci.

                  I naprawdę, czasem Świadkowie Jehowy mają więcej zrozumienia dla ludzi, którzy uparcie odmawiają poznania miłującego oblicza Jehowy niż niektóre fit-matki wobec matek, które nie chcą poznać jagielnika.
                  • edelstein Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 08:06
                    Ja sie ciesze, ze moj syn ma normalnego lekarza, slodycze jak najbardziej, byle z jak najmniejsza iloscia dodatkow.Tzn.lepiej tabliczke dobrej czekolady niz cos z tluszczem palmowym i masa Chemii.
            • aqua48 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:23
              grrru napisała:

              > Przekarmianie to? Od którego momentu się zaczyna? Jak zdefiniujesz?

              Od momentu gdy organizm dostaje więcej pożywienia niż potrzebuje do sprawnego funkcjonowania?

              • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:26
                A skąd wiesz, ile potrzebuje dany organizm?
                • dwanascie_kopiejek Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:54
                  Niezależnie od prób sprowadzenia tematu do absurdu, faktem jest że polskie dzieci są w światowej czołówce pod względem otyłości. I najwyraźniej dotychczasowe podejście - łącznie z wspomnianym przez Ciebie bilansem zdrowia dziecka- po prosty nie działa.
                  • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:57
                    To może niech się lekarze wezmą do roboty.
                    • dwanascie_kopiejek Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:06
                      Ale w którym momencie Twoim zdaniem dochodzi do zaniedbania ze strony lekarza?
                      • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:09
                        Jeśli lekarz podczas bilansu stwierdza, że dziecko ma nadwagę to powinien się tą sprawą zająć - skierować na badania i do dietetyka, a przede wszystkim omówić ten problem z rodzicami.
                        • dwanascie_kopiejek Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:16
                          Tylko to już od rodziców zależy, czy pójdą i czy zastosują się do dietetycznych zaleceń. I zasadniczo - łatwiej jest nie dopuścić do nadwagi niż zrzucać.
                          • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:18
                            Jeśli lekarz regularnie widuje dziecko to powinien wychwycić problematyczny moment. A brak leczenia dziecka jak najbardziej może zgłosić do odpowiednich służb.
                            • dwanascie_kopiejek Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:23
                              Tylko jak często odbywają się te bilanse? Serio pytam.
                              • edelstein Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:45
                                Moj syn zostal skierowany do dietetyka w wieku cos 3lat wlasnie na bilansie,bo ja go nie waze w domu🤣
                    • noemi29 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 00:02
                      grrru napisała:

                      > To może niech się lekarze wezmą do roboty.
                      >
                      A może leniwi rodzice niech do roboty się wezmą? Nie chce się ruszyć tyłka z rana, żeby zrobić zdrowe śniadanie, tuta słodyczy do łapki i dziecior z głowy.
      • edelstein Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:53
        Przeciez ty nie masz zielonego pojecia jakie dane dziecko ma zapotrzebowanie oraz Ile tych slodyczy zjada.
        • dwanascie_kopiejek Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:11
          Wyszliśmy od sytuacji, w której dzieci systematycznie przynoszą do szkoły torby słodyczy. Zwróciły na to uwagę matka innej uczennicy oraz nauczycielka.
          • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:16
            Nie było nic o "systematycznie". Było, że przynoszą i że jest rozdawanie.
          • edelstein Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:44
            Nie bylo slowa o systematycznie.Poza tym ponizej autorka twierdzi, ze chodzi o jakies drobiazgi
          • heca7 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:02
            W klasie może być 25 osób. Raz coś przyniesie Zosia, raz Kasia innym razem Jurek i ematce się wydaje, że codziennie każdy przynosi torbę słodyczy.
      • taki-sobie-nick A ta instytucja co ma robić? 13.12.18, 22:25
        dwanascie_kopiejek napisała:

        > Pomijając chwilowo temat Twojej córki - czy naprawdę nie można tego zgłosić żad
        > nej instytucji, że dane dziecko jest przekarmiane słodyczami?

        Chcesz powiedzieć, że pozwalanie na to, by koleżanki częstowały nasze dziecko słodyczami, jest porównywalne z głodzeniem?

        Weź ty się puknij w łeb, a dobrze.

        Dziecko wszak jeść tych słodyczy NIE MUSI. Może je schować do plecaka.

        Ta instytucja co ma robić? Czuwać w klasie i powtarzać "Jasiu, nie częstuj Gosi. Marysiu, nie częstuj Gosi. Marysiu, nie częstuj Jasia" i tak w kółko? tongue_out
    • hanusinamama Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:38
      Nic nie zrobisz naucz dziecko co ma jesc. I tak je w domu. MOja je tylko w domu (ale nie codziennie bo fanką nie jest), w przedszkolu wezmie cukierka urodzinowego (nie zawsze zje bo mało ktore cukierki lubi). U babci potrafi powiedziec ze słodkie je tylko po posiłku i nie po kolacji. Mam w domu całą szafkę słodyczy (99% tylko to co dostajemy), jest tak umiejscowiona ze dziecko moze sobie brać. Ale nie bierze, pyta jak chce. W sumie nie wiem skąd jej się to wzieło bo nigdy tego nie uczylismy. Znajoma uwaza mnie za wyrodną matkę smile Dziecko wszedzie sie moze natknąc na słodycze, wazne aby samo rozumiało co jest dla niego dobre. Znam takie ktoremu zabraniano w 100%. KOlezanka przyniosła do przedszkola torbe z cukierkami na urodziny, chłopak ją po kryjomu zabrał do ubikacji i zjadł wszystko (40 cukierków!!!). Dziewczynka sie popłakała a chłopca pogotowie zabrało tak go brzuch bolał...
      • alpepe Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:44
        Wiesz co, to nie jest kwestia zabraniania. Moja starsza córka nigdy nie miała walających się słodyczy, bo jest łakoma, jak ja. Były, to się zjadło od razu, a młodsza ma stale słodycze, bo zje jednego cukierka lub dwa i na tym się kończy. Po całym jej pokoju walają się jakieś słodycze.
        • hanusinamama Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:48
          Ja rozumiem. MOja starsza zwyczajnie zle ale nie musi (moze ma to po mnie ja zwyczajnie słodkiego nie lubie). Wiem ze mam jakby łatwiej. Co nie zmienia faktu, ze dziecko moze byc wystawione na pokuse smile wszędzie. I mimo wszystko lepiej tłumaczyc czemu nie mozna jesć tego za duzo (bo ja nie ejstem fanka zabraniania zupełnie) niż tak organizowaćprzestrzęń ze słodyczy nie ma.
    • alpepe Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:48
      Zacisnąć zęby i przeczekać. Moja starsza córka miała zawsze porządne drugie śniadanie, typowe, buła z kiełbasą czy szynką, bo nie lubiła serów i serków, a nie chciałam jej dawać nic na słodko. Do tego rzodkiewki i marchewki i wyobraź sobie, że czasem znalazłam w jej pojemniku opakowania po batonikach i wafelkach, wymieniała się z dziećmi stęsknionymi za zwykłą wałówą. Nie broniłam, nie było to codziennie.
    • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:54
      Córka nie dlatego nie zjada obiadów, że inni rodzice dają dzieci slodycze, tylko dlatego, że od nich bierze. Wprowadź zasadę, że ma nie brać i tyle.
    • lodomeria Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 21:55
      Zakazać się nie bardzo da (pamiętacie, jak ten okropny Tusk zabrał dzieciąteczkom słodycze i czpisy ze sklepików szkolnych?). Ale co możesz zrobić, to naciskać na dyrekcję, że jest problem i żeby organizowali akcje związane ze zdrowym żywieniem. Od warsztatów kulinarnych, poprzez pogadanki dietetyków, po najróżniejsze konkursy związane z fit stylem życia.
      No i jednak takie konkurowanie między dziećmi na torby słodyczy też zdrowe nie jest.
    • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:11
      > Wychowawczyni twierdzi że nie może rodzicom zabronić przynoszenia słodyczy.
      Słusznie twierdzi.

      > Dla mnie to jest chore, bo córka przez to nie zjada obiadów, a dzisiaj przyniosła całą garść czekoladek i mamb które dostała od innych w klasie bo już jej było niedobrze i nie dała rady tego zjeść uncertain Jak to jest u was rozwiązane i jak ew. wymóc wprowadzenie jakichś zasad?

      U nas na zebraniu jeden tatuś powiedział, ze on żąda, aby dzieci nie przynosiły słodyczy, bo potem częstują jego syna i on obiadu nie je, cukier mu szkodzi i w ogóle, co to ma być, potem syn mu świruje, jest agresywny i proszę coś z tym zrobić.
      Picie było do mnie - moja córka tego dnia przyniosła do szkoły ciastki z amarantusa i ośmieliła się podzielić.
      Powiedziałam bardzo miło panu, że przekażę córce, aby nie częstowała Jasia ciastkami, bo Jasiowi szkodzi cukier. A skoro Jasiowi szkodzi cukier, to warto Jasia nauczyć, aby słodyczy nie brał - tak, jak się to czyni w przypadku dzieci alergicznych (nota bene od tej pory moja córeczka skrupulatnie wypełnia polecenie - jak ma coś słodkiego, z reguły jakieś domowe słodycze, najczęsciej bez cukru, bo tata ma cukrzycę - częstuje wszystkich, pomijając Jasia i tłumacząc mu spokojnie, że jemu nie da, bo jego mama i tata nie pozwalają tongue_out).

      Jest w klasie tez dziewczę wychowane w innym kraju, które zawsze ma słodkie drugie śniadania - dzieci bez problemu to przyjęły, że w ich kulturze jest to normalne, że na ten posiłek je się ciasto, a nie sałatkę czy mandarynki.

      Mam w nosie, co jedzą inne dzieci, uczę moje, że ma jeść to i to. Przykład idzie z góry.
      • asasa5 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:16
        Rozmiem że byłabyś równie tolerancyjna gdyby twoje dziecko przyniosło kawałek białej czekolady, czekoladową truflę, czekoladowego lizaka, mambę i kilka skitllesów, twierdząc że to wszystko dziś rozdawały dzieci i że zjadła 2 cukierki, a resztę przyniosła dla mnie bo sama już nie dała rady?
        Nie porównuj jakiś tam ciastek czy domowego ciasta (które czasem sama daję i nie jest to jagielnik tongue_out) do shitu typu Mars, skittlesy i mamby
        • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:30
          Ja bym się nawet ucieszyła, gdybym miała taką codzienną dostawą darmowych słodyczy smile
          • lily_evans11 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:32
            No a matka się nie cieszy, że dzieciak się zakleja śmieciami...
            • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:35
              Ale jak się zakleja, jak zjadła dwa cukierki, a resztę przyniosła? Serio dwa cukierki to taki dramat? Z tego wynika, że dziecko się poobżerało kilka razy i wróciło do zdrowych nawyków.
        • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:35
          > Rozmiem że byłabyś równie tolerancyjna gdyby twoje dziecko przyniosło kawałek białej czekolady, czekoladową truflę, czekoladowego lizaka, mambę i kilka skitllesów, twierdząc że to wszystko dziś rozdawały dzieci i że zjadła 2 cukierki, a resztę przyniosła dla mnie bo sama już nie dała rady?

          Dzisiaj moje dziecko przyniosło lizaka o średnicy 15cm oraz 2 garsci cuksów. Była na wycieczce w manufakturze cukierków tongue_out. Nie wiem, ile słodkiego tam zjadła.

          Zdarza jej sie dostawać od kolegów w szkole czekoladki, cukierki, krówki - nie rzuca sie na słodycze jak opętana. Ba, więcej, czasem sama jej kupuję Marsy, skittlesy i inne mamby tongue_out. A teraz dzieci przynoszą słodycze, bo jest tuż po mikołajkach i okres świateczny, dostały pewnie tonę słodkiego, więc rozdają.
          Aha, u nas też są histeryczni rodzice, którzy srają żarem, jak dziecko zje cukierek.
        • edelstein Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:57
          Jasne zjadla dwa cukierki i zapchala sie na amen 😂Tak ze nie byla w stanie jesc obiadu.trolling ci sie sypnal
          • asasa5 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:02
            Najwyraźniej tak, skoro resztę wspaniałomyślnie postanowiła mi oddać. Moje dziecko generalnie nie jest za słodyczami i w domu na przykład leżą jakieś czekoladki i ciastka, które podostawała miesiąc temu na urodziny. Zjadła kilka a reszta sobie leży. Czasem weźmie sobie jedną - jak jej się przypomni. Wkurza mnie tylko ta moda na wzajemne częstowanie i konkurowanie kto ma lepsze i fajniejsze. No i nie rozumiem czemu ktoś chce "uszczęśliwiać" moje dziecko dając swojemu dziubdziusiowi torbę cukierków do rozdania w klasie. Niech zainwestuje te pieniądze w Marsa XXL i litr Coli do popicia dla swojego dziecka i tyle smile
            • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:06
              > Moje dziecko generalnie nie jest za słodyczami i w domu na przykład leżą jakieś czekoladki i ciastka, które podostawała miesiąc temu na urodziny. Zjadła kilka a reszta sobie leży. Czasem weźmie sobie jedną - jak jej się przypomni.

              No to nie rozumiem. Jest problem, czy nie?
              Skoro twoja córka nie je tych słodyczy i sobie reguluje sama, to niech ją częstują do woli, najwyżej przyniesie do domu i wyrzucisz.
            • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:08
              Ale na czym polega problem, jeśli Twoja córka najwyraźniej i tak tego nie je?
            • edelstein Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:46
              No to je czy nie je? Trolling ci sie sypnal
          • cruella_demon Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 00:23
            A może wiedziała,że matka urządzi histerię i PRZYZNAŁA się do zjedzenia "tylko" dwóch big_grin
        • memphis90 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 16:27
          I co - zjadła 2 cukierki i odmówiła jedzenia obiadu? Sorry, nie bardzo sobie wyobrażam, żeby pół klasy przynosiło codziennie po 25 lizakow, kilkanaście tabliczek czekolady, pol kilo trufli i zgrzewkę mamb.
      • lily_evans11 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:31
        Świetnie, że Twoje jest takie samosterowalne, ale na litośc boską, tysiące ludzi dorosłych ma problemy ze zdrową dietą, a co dopiero takie dzieci, dla których słodkości to jednak przeważnie jakaś atrakcja.
        To nie jest fajne, jak ciągle Ci ktoś podtyka pod nos to, co lubisz, ale masz limitowane, a Ty musisz odmawiać.
        Wiem, że ematkowe dziubdziusie są niezależne, asertywne i odrzucają mainstream od urodzenia, ale w normalnym życiu niekoniecznie jest aż tak super, zwłaszcza jak się ma tylko 7 lat.
        Dostępność słodyczy w polskiej szkole to jeden z jej większych mankamentów - i te sklepiki z ciasteczkami, i lizaczkami, i mozliwość przynoszenia do placówki EDUKACYJNEJ rzeczy niezdrowych i szkodliwych.
        • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:42
          Ależ moja córka nie odrzuca mainstreamu. Ona je słodycze, również te najbardziej gówniane i cyrkowe.

          > To nie jest fajne, jak ciągle Ci ktoś podtyka pod nos to, co lubisz, ale masz limitowane, a Ty musisz odmawiać.

          Tak świat wygląda. Sorunia.
          Świat ogólnie podsuwa cały czas pod nos coś, czego nam nie wolno, czego nie możemy, na co nas nie stać, czego nigdy nie osiągniemy i tak dalej. A, tak wygląda też życie wielu dzieci alergicznych. Nie znam żadnych rodziców alergika, którzy zmieniają dietę całej rodzinie i znajomym, aby niuniuś nie był na stres narażony.


          > Dostępność słodyczy w polskiej szkole to jeden z jej większych mankamentów - i te sklepiki z ciasteczkami, i lizaczkami, i mozliwość przynoszenia do placówki EDUKACYJNEJ rzeczy niezdrowych i szkodliwych.

          Ja apeluję w takim razie o zakaz wprowadzania do placówki EDUKACYJNEJ ludzi głupich ;P.
          Zakaz przynoszenia telefonów komórkowych z durnymi gierkami, zakaz przynoszenia badziewnych planszówek i kiepskich książek. Zakaz bawienia się w głupie zabawy. Zakaz śpiewania głupich piosenek. I rozmawiania o rzeczach rozrywkowych. Coś pominęłam?
          • asasa5 Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:45
            Akurat u nas jest zakaz komórek i nawet funkcjonuje w praktyce. Żadne dziecko nie ma telefonu podczas lekcji. Ma albo w swojej zamykanej szafce, albo u wychowawcy - także można.
            • memphis90 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 16:29
              Co "także można" , skoro piszesz, że nie można...?
          • lodomeria Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 22:50
            Sprowadzasz argumenty ad absurdum, ale póki co to jest tak, że z obecnością cukru w diecie (czy to w pokarmach, czy to w napojach) wiążą się konkretne, mierzalne dane i konkretne, diagnozowalne NCDs.
            I warto się o to zatroszczyć nie tylko z powodu moralnych, ale też pragmatycznych: lepiej teraz wprowadzić ograniczenia spożywania napojów gazowanych 9 latkowi, chociażby w szkole, niż za 15 lat zamiast podatnika, zamiast fryzjera, kierowcy, lekarza mieć otyłego kalekę z marskością wątroby wymagającego od systemu i leczenia, i zasiłków.
            • edelstein Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:02
              Moj syn uwielbia slodycze,a nie znosi napojow gazowanych.
              • grrru Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:03
                O, to zupełnie tak jak ja. Uwielbiam słodycze, za to nie znoszę dosładzanych "normalnych" rzeczy. Żadnego słodzenia kawy czy herbaty, jogurt tylko naturalny itp. I nie pijam niczego słodkiego - poza naturalnym sokiem. A słodycze jako takie mogę zjeść w dowolnej ilości. Takie ze mnie dziwadło.
                • cruella_demon Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:08
                  To tak jak mój syn, słodycze lubi, niczego gazowanego nie tknie, za to ja nie lubię słodyczy, za to napoje gazowane uwielbiam smile
            • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:03
              Rozumiem, że proponujesz wszystkim wprowadzić dietę bezcukrową. Ooook.
              Widzisz, problem jest taki, że bazujemy na sytuacji opisanej przez jedną osobę, sytuacji jednostkowej, wyrwanej z kontekstu. Dzieci dostały multum słodkiego na mikołajki (niereformowalne babunie, paczki z pracy rodziców itp), normalne jest (ok, nie normalne - powszechne), że będą nosic do szkoły i rozdawać. O ile to nie jest sytuacja na co dzień, przez cały rok, to bym nie srała żarem, bo nie widzę problemu. Nie widzę też problemu, jeśli dziecko raz, dwa, czy nawet kilka razy w tygodniu zje coś słodkiego. Nie widzę problemu, jeśli dziecko wypije puszkę gazowanego napoju. Słowo klucz to UMIAR.

              A druga rzecz - przedstawianie dziecku słodkiego jako narzędzia szatana prowadzącego do śmierci, chorób cywilizacyjnych itp. bardzo szybko uczyni ze słodyczy owoc zakazany, coś pożądanego. Ale co ja będę pisać o rzeczach oczywistych.

              Zakazywanie odgórne i lekcje o zdrowym żywieniu nie zlikwidują problemu słodkich drugich śniadań. I ogólnie nie zlikwidują problemu żywieniowego.
              Co by mogło zadziałać? Możliwość wykupienia niedrogiego (!!!), smacznego i zdrowego drugiego śniadania w szkole. Sporo tych słodkich drugich śniadań jest na zasadzie "rano nie mam czasu robić tego i tego, w drodze do szkoły zatrzymuję się w Żabce i kupuję dziecku drożdżówkę i Kubusia". Ale nie u wszystkich, wiadomo. I ogólnie trzeba dawać przykład swojemu dziecku i liczyć, że skorupka nasiąknie. I uczyć, jak radzić sobie w sytuacjach narażenia na pokusy tongue_out
              • mama_kotula Re: Słodycze w szkole 12.12.18, 23:24
                A, u nas w szkole nie ma sklepiku ze słodyczami. Jest porządne żarcie, działa pogotowie kanapkowe, są owoce, warzywa itp. - wszystko idealnie, pani, zbilansowane. A na pasowaniu na ucznia w kawiarence były np. sałatki z kaszą bulgur, kanapki z hummusem, a w ramach słodkiego baklawa, od rodziców uczniów z Turcji, której, jak wiemy, nie da się zjeść więcej niż pół kawałka big_grinDDD.
                I ta szkoła, na co dzień serwująca dzieciom rewelacyjną kuchnię i edukację w temacie, ośmieliła się RAZ w roku zaproponować dzieciom wycieczkę do manufaktury cukierków, aby pokazać im proces produkcyjny.
                I też trafiła się jedna histeryczka srająca żarem, że jak to, jak cywilizowani i światli ludzie mogli wpaść na taki pomysł, aby dzieciom pokazać FABRYKĘ CUKRU.
                • 45rtg Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 13:08
                  mama_kotula napisała:

                  > apki z hummusem, a w ramach słodkiego baklawa, od rodziców uczniów z Turcji, kt
                  > órej, jak wiemy, nie da się zjeść więcej niż pół kawałka big_grinDDD.

                  A g*wno prawda.
    • osia83 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 00:26
      Gdyby Twoja córka była nauczona jedzenia słodyczy w domu po posiłku (jak piszesz) to by ich w szkole nie jadła. Skoro je tyle, że jest jej niedobrze to nie jest nauczona, coś jest bardzo z tą nauką nie tak.
      • jematkajakichmalo Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 00:42
        Tez o tym pomyslalam. Jak by w ogole dostawala kiedy chce to by nie przyszla objedzona az do mdlosci... Potem taki dzieciak rzuca sie na slodycze, ale winni sa ci co czestuja big_grin
        • asasa5 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 06:35
          Patrząc po odpowiedziach już wiem skąd niektóre dzieci mają na te 8 godzin Seven Days jako posiłek na cały dzień....
          • edelstein Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:48
            Moi syn by nie rudzyl sehen dass nawet w rozpaczy.Ciskasz sie o cos, Co jest problemem wylacznie twojego dziecka.
          • heca7 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:11
            Bzdury. W życiu dziecku nie kupiłam i nie dałam do szkoły 7 daysów. Ani innych słodyczy poza urodzinami czyli raz w roku.
            • memphis90 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 16:33
              O rany, pamiętam, jak te rogale z czekoladą weszły do sklepów... I dostawałam je czasem do szkoły- to były jedyne śniadania, które nie jeździły miesiac na dnie plecaka, przyjmując kolor toksycznej puszystej zieleni...
        • lily_evans11 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:56
          G... prawda, był okres, że moje dziecko dostawało w domu, a w szkole i tak się rzucali. Do dzisiaj większość klasy się rzuca, chociaż nikt im słodyczy nie hamuje. To od apetytu na słodkie zależy, jednemu nie dasz i nie zje, innemu dasz i nie zje, a jeszcze inny będzie jadł na kilogramy przy każdej okazji.
      • asasa5 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 06:37
        Nie je "tyle, że jest jej niedobrze", tylko właśnie nie jest przyzwyczajona, a bierze że bo wszyscy inni biorą - ma 7 lat i jest dzieckiem. Ale faktycznie - nauczę ją i po problemie, a inni niech się dalej zapychają big_grin
        • cruella_demon Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:26
          Jaasne. Żałujesz jej w domu, to rzuca się jak ma okazję.
          Wszystkie znane mi dzieci, wlacznie z moim własnym, które nie mają limitu na słodycze nie obżerają się do wypęku. Na zapas zwykle jedzą dzieci dla których to dobro zakazane.
          • asasa5 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:49
            Tak jasne. Możesz sobie uważać co chcesz smile
            • cruella_demon Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:54
              Póki co, to twoje dziecko nie potrafi poprzestać na jednym batonie.
              • asasa5 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:54
                Cukierku jeśli już.
          • kandyzowana3x Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 08:26
            A przyszlo ci an mysl, ze limit moze byc spowodowany wlasnie tym niepohamowanym apetytem? Moja starsza sama sobie ogranicza slodycze I jest rozsadna, mlodsza potrafi zjesc pudelko czekoladek an raz.
            U nas w szkole dzieci moga przyniesc ilosc slodyczy odpowiadajaca malemu czekoladowemu batonowi, tak z 6 kostek czekolady. Poza lunchem swoich slodyczy sie nie przynosi I nie jada. Jesli dzieci przynosza slodycze dla poczestowania, rozdawane sa przy wyjsciu. Szkola w uk.
            • amast Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 13:32
              > mlodsza potrafi zjesc pudelko czekoladek an raz

              Ja też potrafię zjeść pudełko czekoladek na raz. Albo nie jeść żadnych słodyczy przez 2 miesiące, chociaż leżą i ładnie proszą. Czasami się ma ochotę na słodkie, a czasami nie. Jak za każdym razem, kiedy dziecko będzie miało ochotę na słodycze i zje za dużo, dostanie szlaban, to po zdjęciu szlabanu znowu zje na zapas i w ten sposób nie nauczy się samo sobie racjonować...
              • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 13:45
                > Jak za każdym razem, kiedy dziecko będzie miało ochotę na słodycze i zje za dużo, dostanie szlaban, to po zdjęciu szlabanu znowu zje na zapas i w ten sposób nie nauczy się samo sobie racjonować..

                Co za bzdura. Pojedyncze jednostki będą umiały sobie racjonować, ale większość nie.

                Ewolucyjnie jesteśmy zaprogramowani, by jeść słodkie na potęgę, bo kiedyś tego słodkiego nie było na co dzień. Jak szympans znajdzie plaster miodu, to ma w głowie zaprogramowane, że ma zjeść natychmiast, bo następna taka okazja trafi się za 6 miesięcy albo jeszcze później. Skąd, myślisz, bierze się ta nasza nieposkromiona ochota na słodkie (lub słone, bo sól też była ograniczona) i organizm wciąż chce więcej i więcej?
                Żeby się dokonała przemiana ewolucyjna i zmiana w naszym "oprogramowaniu", potrzeba setek, jeśli nie tysięcy lat.

                Wszechobecny dostęp do słodyczy mamy dopiero od kilkudziesięciu lat - i zobacz, co się dzieje w Ameryce, UK czy już nawet w Polsce. Serio nie widzisz, że "samokontrola" i racjonowanie nie działa??
                • amast Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 13:59
                  > Serio nie widzisz, że "samokontrola" i racjonowanie nie działa??

                  No właśnie nie widzę. U mnie w domu od zawsze jest dużo słodyczy. Dzieci zawsze miały do nich dostęp bez nadzoru. Wyrosły na normalnych, niezapasionych młodych (dorosłych już) ludzi. Może kluczem jest stały dostęp. Jakby ten szympans codziennie dostawał kolejny plaster miodu, to też by któregoś z kolei już nie zjadł.
                  • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:04
                    > No właśnie nie widzę. U mnie w domu od zawsze jest ...

                    O, proszę. Zgłoś się do WHO oraz rządowych organizacji zdrowotnych w większości wysokorozwiniętych krajów. Bo najwidoczniej dysponujesz wiedzą i praktyką, której one nie posiadają i z problemem sobie po prostu nie radzą.

                    A tak na serio, to, że ja, mój mąż i moje dzieci jesteśmy szczupli naprawdę nie oznacza, że w krajach w których mieszkaliśmy i mieszkamy problemu na ogromną skalę nie ma i że go nie widzimy.
                    • amast Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:09
                      > A tak na serio, to, że ja, mój mąż i moje dzieci jesteśmy szczupli naprawdę nie oznacza, że w krajach w których mieszkaliśmy i mieszkamy problemu na ogromną skalę nie ma i że go nie widzimy.

                      Ja nie twierdzę, że problemu nie ma i że go nie widzę. Zauważam tylko, że być może źródło i rozwiązanie problemu leżą gdzie indziej, niż się niektórym przewrażliwionym matkom wydaje.
                      • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:13
                        Wiesz, że obecnie na świecie więcej ludzi umiera z nadmiernego jedzenia niż z głodu? Jakby rozwiązanie było tak prozaiczne, jak sugerujesz, cywilizacyjny problem otyłości by nie istniał.
                        • amast Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:22
                          Wiesz, każde, najbardziej prozaiczne rozwiązanie, wymaga minimalnego wkładu w postaci rozsądku, żeby zadziałało wink
          • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:24
            Daj spokój, jestem dorosła i nikt mi nie limituje, a potrafię się obeżreć do wypęku, np. lodów, bo uwielbiam.
            • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:37
              > Daj spokój, jestem dorosła i nikt mi nie limituje, a potrafię się obeżreć do wypęku, np. lodów, bo uwielbiam.

              I co, uważasz, że wszyscy mogą? Chyba nawet pamiętam Cię z wątków o zaburzeniach odżywiania - mylę się?

              Ja też się obżeram do wypęku, ale samym sportem spalam 500-1000kcal dziennie, więc dwie tabliczki czekolady mogę w siebie codziennie bez żadnych konsekwencji wcisnąć.

              Ale nie oszukujmy się, nie każdy tak ma.

              Mój starszak jest strasznym żarłokiem i zje wszystko, co mu ludzie dadzą. A wszyscy go dokarmiają, bo on "tak pięknie je". Mam olbrzymi problem, żeby wszystkich naokoło prosić, aby mu jeść nie dawali. W domu ograniczamy; jako dziecko dostawał do jedzenia startą gruszkę na pół ze startą cukinią, żeby chociaż trochę mu ten pokarm rozrzedzić i sensowniej dozować.
              Po przyjściu z przedszkola, gdzie je tylko lunch i podwieczorek, młody nie dostaje kolacji, tylko kubek mleka. Bo tyle w przedszkolu je, że na początku tył w oczach - dopiero jak ucięliśmy kolacje całkowicie, waga stanęła.

              Inne dzieci nie tyją, bo tyle nie jedzą. A moje zje swoją porcję i wszystkich dzieci naokoło. Co z tego, że w domu dostaje wszystko świeżo przygotowane, z przekąsek ma owoce, rodzynki, orzechy lub jogurt naturalny, a ciasto cztery razy do roku, najczęściej na mące razowej lub z upieczone z dyni? Jakby mu zaserwować siatkę słodyczy, wciągnąłby wszystkie uncertain
              • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:43
                Tak, jako nastolatka chorowałam na depresję i anoreksję.
                Przecież ja się nie odnosiłam do tego, czy wszyscy mogą, ani czy to zdrowo, bo wiadomo, że niezdrowo. Tylko do tego, że obżeranie się wynika z limitów. No nie wynika najwyraźniej.
                A co do Twojego dziecka to z czego to wynika? Bo najwyraźniej nie działa u niego polecana rada, że rodzice decydują, co dziecko je, a dziecko decyduje, ile. W sensie - dbasz tylko o to, żeby było zdrowo, a dziecko reguluje samo ilość. jakieś zaburzenia apetytu?
                • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:48
                  > A co do Twojego dziecka to z czego to wynika? Bo najwyraźniej nie działa u niego polecana rada, że rodzice decydują, co dziecko je, a dziecko decyduje, ile. W sensie - dbasz tylko o to, żeby było zdrowo, a dziecko reguluje samo ilość. jakieś zaburzenia apetytu?

                  Wiesz co? Uródź to drugie dziecko, zobacz, czym się różni od pierwszego, i może zbijesz z tonu i przestaniesz mieć patent na wszystko, co?
                  Dzieci są różne, chowam drugie tak samo jak pierwsze, i we wszystkim, począwszy od jedzenia, poprzez spanie, rozwój ruchowy, tolerancję obcych, tolerancję podróży, wózki, smoczki, sraczki, są zupełnie inne.
                  • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:51
                    Rany, zwyczajnie zapytałam, żeby jakby co wiedzieć, w jakim kierunku szukać, a Ty się ciskasz. Po prostu zakładam, że taki problem ma jakąś przyczynę i o to zapytałam. Jak uważasz, że naruszyłam Twoją prywatność to przepraszam.
                    • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:56
                      Po prostu twierdzenie, że nauczysz dziecko, żeby nie jadło, i ono nie będzie jadło świadczy o takiej naiwności i niedojrzałości, że sorry, naprawdę trudno się nie przyczepić. A już szczególnie pod klawiaturą matki jedynie jednego, malutkiego dziecka.
                      • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:02
                        Gdzie ja to napisałam??? Po prostu wielokrotnie czytałam, że dziecko potrafi samo regulować ilość zjadanego pożywienia - taki naturalny mechanizm. Tak jak np. sikanie jak pęcherz jest pełen. I z tego powodu nie trzeba limitować jedzenia, ani na siłę karmić, wystarczy pilnować, żeby dawać wartościowe rzeczy.
                        Dlatego zainteresowało mnie, jaka jest przyczyna, że tak nie jest. Czy to jest jakieś zaburzenie apetytu, czy np. metabolizmu. Przy czym rozumiem, że nie musisz chcieć dzielić się diagnozą na publicznym forum.
                        • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:18
                          > Po prostu wielokrotnie czytałam, że dziecko potrafi samo regulować ilość zjadanego pożywienia - taki naturalny mechanizm.

                          Wiesz, ile ja rzeczy czytałam? To tak jak to, że niemowlę śpi 20 godzin na dobę. Owszem drugie tyle spało, ale pierwsze nie spało nawet czterech big_grin

                          Poważnie, uródź to drugie dziecko, to Ci się myślenie unormalizuje smile

                          Co do starszaka, to żadnych zaburzeń metabolicznych nie ma. Badaliśmy.
                          Po prostu lubi jeść i możesz nie wierzyć, ale takie dzieci istnieją. Tak samo, jak kompletne niejadki.
                          • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:23
                            Wiesz, dwójka dzieci to nie jest próba statystyczna. I doskonale wiem, że zakres normy jest bardzo szeroki, ale jakby niemowlę spało np. 6 godzin na dobę to bym się jednak zaniepokoiła i szukała przyczyn. Dlatego o tę przyczynę zapytałam - żeby wiedzieć, jak się z czymś takim zetknę, czego szukać.
                            • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:28
                              > ale jakby niemowlę spało np. 6 godzin na dobę to bym się jednak zaniepokoiła i szukała przyczyn. \

                              Myślisz, że nie szukałam?
                              Słyszałaś kiedyś o high need babies? 5% tak po prostu ma. I po prostu z tego wyrasta. Takie coś mnie się trafiło i stąd bycie matką jawi mi się po prostu jako "mieć przesrane".
                              • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:30
                                Oczywiście, że słyszałam. I rozumiem, że dlatego temat dla Ciebie drażliwy i odebrałaś jako atak, a ja serio nie miałam nic złego na myśli i nie sugerowałam, że Twoje dziecko je dużo, bo go nie nauczyłaś jeść mniej.
                                • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:48
                                  W ogóle odebrałam wszystko drażliwie i osobiście, bo posypały się tutaj głosy, że jak się dziecko nauczy nie jeść, to nie będzie jadło smile
                                  To nie jest takie proste!
                                  Kładę spory nacisk na dużo ruchu i zdrowe jedzenie, od niemowlęcia - karmienie piersią, blw, wprowadzanie wszystkiego szybko do diety, tylko woda do picia, etc, a mam żarłoka nie z tej ziemi. Nigdy nie chowałam ani nie zabraniałam słodyczy, czyli słodkości nie były codziennie, ale jak gdzieś były lub była okazja, to moje dziecko zawsze dostawało to samo co inne dzieci.

                                  Tylko inne dzieci zjadły i szły się bawić, a moje zostawało przy stole i zjadłoby wszystko, włącznie z solą z solniczki. A potem spieszy do jakiegoś dorosłego z talerzem i się przymila o dalsze jedzenie.

                                  To nie jest kwesta wychowania. Miał tak od pierwszego posiłku stałego, który dostał w wieku 6 miesięcy.
                        • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:19
                          > wystarczy pilnować, żeby dawać wartościowe rzeczy.

                          No właśnie. I jak zamierzasz w tym przedszkolu i szkole pilnować, skoro inni same specjały przynoszą i częstują?
                          • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:25
                            Z przedszkolem powinno być ok, bo planujemy posłać do takiego, w którym jest zakaz przynoszenia własnej żywności - jakiejkolwiek. Moja mama pracowała w przedszkolu i mieli identyczną zasadę. Likwidowało to wiele problemów, z alergiami, nietolerancjami, przekonaniami itp.
                            A w szkole to się okaże. Wiesz, w końcu i alkohol się pojawi, nie da się pilnować do końca życia.
                            • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:34
                              > Z przedszkolem powinno być ok, bo planujemy posłać do takiego, w którym jest zakaz przynoszenia własnej żywności - jakiejkolwiek.

                              Poślesz, zobaczysz sama.

                              W teorii też mnie się wydawało wszystko bardzo proste. Matka trenerka fitness, ojciec biegacz maratonów, w domu wszystko gotowane od podstaw, na śniadanie owsianki, chleb wyłącznie żytni na zakwasie wyrabiany przez 48 godzin, dania na ciepło z solidnych składników, słodycze w domu jedynie dobrej jakości serwowane nie częściej niż kilka razy w tygodniu, jako przekąski orzechy, jogurt naturalny i owoce.

                              Dzieci na dworze więcej niż w domu, wszędzie na piechotę, na hulajnodze, etc - a i tak, z egzemplarzem jaki mam w domu, trudno jest walczyć. I nie, dziecka nie mam grubego, ale jednak troszkę wysoko na tym centylu siedzi i zdecydowanie wyżej niż się urodził. Nadwagi nie ma tylko dlatego, że pilnujemy "dokarmiaczy" i dokarmiać nie pozwalamy. Oczywiście zabraniać też nie zabraniamy - wolno mu tyle, co innym dzieciom, ale na boga, nie więcej, bo "on tak ładnie je że nie mogę się powstrzymać".
                              • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 18:40
                                Ja nie jestem trenerką, ojciec dziecka nie biega, jemy normalnie, czasem zdrowo czasem nie, więc nie mam oczekiwań, że dziecko będzie żyło samą owsianką, choć ją lubi, podobnie jak ja. W sumie dziecko wysoko na siatce centylowej to problem? Pytam serio - moja jest nisko wagowo i wzrostowo, więc uznałam, że ok, taka jej uroda.
                                • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 19:27
                                  > W sumie dziecko wysoko na siatce centylowej to problem? Pytam serio - moja jest nisko wagowo i wzrostowo, więc uznałam, że ok, taka jej uroda.

                                  To nie jest problem, o ile dziecko siedzi cały czas mniej więcej na tym samym centylu. Czyli jak się urodziło na niskim, to może sobie być na niskim przez całe dzieciństwo i jest okej.
                                  Problem pojawia się, jeśli dziecko nagle zaczyna przeskakiwać centyle, zaczyna na przykład na 25, a nagle jest na 90, albo w drugą stronę. Bo albo wtedy za szybko tyje, albo nagle chudnie.
                                  Jasne, są skoki rozwojowe i wiadomo, że dziecko czasem więcej je, rośnie wszerz, a potem nagle wzdłuż, ale u nas raczej ta linia na siatce centylowej idzie w górę za szybko.

                                  Mimo wszystko jest tak, że jak dziecko jest z nami na wakacjach, albo choćby w domu, nie w przedszkolu, to jednak waga jest mocno ustabilizowana.
                                  Idzie do przedszkola - i waga idzie w górę, jeśli nie postawimy do pionu przedszkolanek albo sami nie ograniczymy dziecku jedzenia w domu. Mieliśmy do czynienia z czterema przedszkolami: w USA, w UK, w Niemczech i w Szwajcarii, więc to nie tak, że to jedno przedszkole jest złe smile
                                  • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 22:39
                                    Słowo, że to już ostatnie pytanie. Ale musicie ograniczać też "normalne" jedzenie. Np. limitować zupę? Czy tylko kaloryczne przekąski?
                                    • sfornarina Re: Słodycze w szkole 14.12.18, 09:26
                                      > Słowo, że to już ostatnie pytanie. Ale musicie ograniczać też "normalne" jedzenie. Np. limitować zupę? Czy tylko kaloryczne przekąski?

                                      No proszę Cię big_grin Ty naprawdę nie rozumiesz o czym ja mówię.

                                      Ograniczamy nadprogramowe jedzenie, nie podstawowe. Moje dziecko po zjedzeniu talerza z makaronem bolognese poprosi o dokładkę. Po zjedzeniu drugiego talerza makaronu poprosi o dokładkę. A po trzeciej dokładce o deser. A 10 minut po deserze o owoc.

                                      Nie ograniczam mu zup. Nie ograniczam mu drugiego dania. Przekąski pomiędzy posiłkami, jak drugie śniadanie i podwieczorek też dostaje; to dziecko i potrzebuje jeść dla prawidłowego rozwoju.

                                      Ale jeśli po zjedzeniu ziemniaków z kurczakiem i warzywami prosi o dokładkę, w pierwszej kolejności dostanie dokładkę warzyw lub kurczaka. A potem jogurt naturalny i ewentualnie jeszcze owoc.
              • amast Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:19
                Ja tylko chciałam się upewnić, czy dobrze przeczytałam: Twoje dziecko po przedszkolnym podwieczorku (ok 16? czy bardziej ok 18?) nie je już kolacji?
                • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:25
                  Ja tylko chciałam się upewnić, czy dobrze przeczytałam: Twoje dziecko po przedszkolnym podwieczorku (ok 16? czy bardziej ok 18?) nie je już kolacji?

                  Dobrze przeczytałaś. Podwieczorek jest po 16:00.
                  Moje dziecko o 18:30 już śpi i na kolację dostaje albo kubek mleka, albo jogurt naturalny.

                  Dodam tylko, że na podwieczorek mają orzechy i suszone owoce, podane w jednej miseczce dla wszystkich dzieci przy stole. Moje dziecko zjada 90% tej miseczki. Dzień w dzień.
                  • amast Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:28
                    To jeszcze 2 pytania, jeżeli mogę oczywiście: o której wstaje i o której je pierwszy posiłek?
                    Tak, kieruje mną ciekawość, bo jakoś nie mogę sobie tego policzyć.
                    • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:37
                      Wstaje o 6:20, śniadanie je - solidne - zawsze przed 7 rano.
                      • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:40
                        A, i jeszcze żeby było jasne, ja dziecku normalnie kolacji nie odmawiam. Ja po prostu wiem, że w przedszkolu ono zjada mocno kaloryczny podwieczorek piątce dzieci!

                        W dni, kiedy nie jest w przedszkolu, dostaje normalną kolację około 18:00 smile
                        A godziny snu 18:30-6:20 mamy zawsze stałe, dla młodszaka też.
                        • amast Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 15:40
                          OK, dzięki.
                        • cruella_demon Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 16:13
                          A inne dzieci nie protestują? Że tak spytam wink
                          • sfornarina Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 16:17
                            > A inne dzieci nie protestują? Że tak spytam wink

                            Właśnie nie.
                            Jakbym nie widziała na własne oczy, to bym nie uwierzyła.

                            Stwierdziłam, że w takim razie ograniczymy te kolacje i zobaczymy, co się z wagą dziecka będzie działo. Na razie - odpukać - działa i dziecko przestało tyć.

                            Jeśli nie zadziałałoby, musiałabym porozmawiać z przedszkolem, żeby zaczęli serwować podwieczorek indywidualnie każdemu dziecku, a nie wspólny dla wszystkich. Ale zgodnie z zasadą, że najpierw rodzice, potem placówka, w pierwszej kolejności zareagowałam sama.
        • edelstein Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:51
          Interesuj sie wlasnym dzieckiem,bo inne najwyrazniej tego problemu nie maja.
          • asasa5 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 07:58
            No pewnie, że nie. Reszta według relacji córki zjadła wczoraj wszystkie te słodycze (które my ostatecznie wywaliłyśmy wspólnie do kosza) i jeszcze im było mało. Problem mają, ale faktycznie to nie mój.
            • edelstein Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 08:03
              No straszne, zjedli pare cukierkow toz to faktycznie tony slodyczy 🤣
              • asasa5 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 08:05
                Ależ dla mnie mogą jeść nawet tonę smile
            • heca7 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:13
              Cudownie. Udowodniłaś sobie i dziecku, że jesteście lepsi od tej hołoty szkolnej wink Takiej odpowiedzi oczekiwałaś, prawda?
            • janja11 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:47
              asasa5 napisał(a):

              > No pewnie, że nie. Reszta według relacji córki zjadła wczoraj wszystkie te słod
              > ycze (które my ostatecznie wywaliłyśmy wspólnie do kosza) i jeszcze im było mał
              > o. Problem mają, ale faktycznie to nie mój.

              No faktycznie okropne te dzieciaki. Nie to co twoja dziubdzisia, która obżerała się "tylko" do momentu, aż jej się niedobrze zrobiło big_grin
        • janja11 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 08:43
          asasa5 napisał(a):

          > Nie je "tyle, że jest jej niedobrze", tylko właśnie nie jest przyzwyczajona, a
          > bierze że bo wszyscy inni biorą - ma 7 lat i jest dzieckiem. Ale faktycznie - n
          > auczę ją i po problemie, a inni niech się dalej zapychają big_grin

          Jasne. Paskudne dzieciaki ciskają jej bidulce na siłę paskudne żarcie big_grin
          A może jednak dzieciak bierze słodycze, bo lubi, a Ty się z tym nie możesz pogodzić, bo burzy to twoje wyobrażenia jakim jesteście lepszym sortem.
          Pobudka . Prawda jest taka, że to twój dzieciak obżera się słodyczami, aż do bólu brzucha!

    • lauren6 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 08:07
      Ale tak jest na codzień czy po prostu dzieciaki dostały za dużo słodyczy na Mikołajki i dlatego rozdają innym?
      • asasa5 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 08:13
        Nie, tak jest od pewnego czasu
    • heca7 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 08:55
      Mam już trójkę dzieci poza etapem wczesnoszkolnym i nie przypominam sobie ani jednej sytuacji z przynoszeniem toreb słodyczy. Poza urodzinami. Za to pamiętam dziki wątek tutaj albo na Małym dziecku właśnie o przynoszeniu i częstowaniu dzieci cukierkami z okazji urodzin. Autorka zrobiła awanturę bo ona po tym będzie musiała wydać mnóstwo pieniędzy na dentystę. Bo jej córka po każdym posiłku idzie myć zęby a w przedszkolu to niemożliwe.

      U nas wychowawczyni jeśli rozmawia o jedzeniu słodyczy to z konkretnymi rodzicami a nie obrabia doopę do innych. Dzieci mają zwykle kanapki i wodę, w automacie same zdrowe przegryzki, żadnych słodkich napojów lub gazowanych. A jak się komuś trafi coś słodkiego to jedna paczka żelków i nie ma szans aby to podzielić na garście dla całej klasy i jeszcze codziennie.
    • nihiru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:04
      Jakaś absurdalna rozmowa się zrobiła.
      Jedne matki nie widzą problemu w tym, że w klasie zrobiła się moda na grupowe jedzenie słodyczy całymi torbami, inne z kolei od razu chcą lecieć do dyrekcji.
      W naszej szkole co roku na pierwszym zebraniu rodziców wychowawczyni po prostu pyta się rodziców, jakie zasady chcą wprowadzić w tym zakresie i czy ona ma egzekwować od dzieci zakaz słodyczowy czy nie (zaznaczam, że mój syn jest teraz w III kl SP - domyślam się, że problem może być ze starszymi dziećmi, bo trudno, żeby wychowawczyni wyrywała batoniki 15-latkombig_grin). Generalnie zakazu nie ma, bo potem są dziwne problemy typu "ten lizak to lekarstwo na gardło" ale dzieci słodyczy do szkoły raczej nie przynoszą. A nawet jak ktoś przyniesie słodką bułkę na śniadanie, to ją sobie zje i nie widzę, żeby to powodowało jakieś awantury.
      Natomiast szkoła uczestniczy w różnych programach i dla dzieci jest dostępne darmowe mleko i warzywa.
      O ile dobrze pamiętam, w programie klasy II jest dość dużo o zdrowym żywieniu i temat był przerabiany na lekcjach.

      Biorąc pod uwagę co czytam na tym forum, mam coraz lepsze zdanie o naszej szkole. Niedawno w wątku o realizacji zaleceń z poradni była wielka awantura o to, że nauczycielka ma posadzić dziecko z opinią w pierwszej ławce i szczególnie dopilnować, żeby zapisywał prace domowe. No to wyobraźcie sobie, że nauczycielka mojego syna sama z siebie wyłapała, że dziecko ma problem z koncentracją (a dziecko bez opinii) i sama z siebie posadziła je z przodu i regularnie pilnuje żeby zapisywał prace domowe.
    • jowita771 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:16
      U mojej młodszej córki wychowawczyni na pierwszej wywiadówce poprosił, żeby dzieci nie przynosiły żadnych słodyczy. Argmentowała to tym, że nie wszystkie dzieci mogą jeść, a tym, które mogą język do dudy nie ucieknie, jak przez kilka godzin jeść nie będą. Kanapki z nutellą to też słodycze, pani przymyka oko naa drożdżówkę w poniedziałek, bo może po weekendzie pieczywa nie być w domu. Mnie to pasuje.
    • an.16 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:20
      Przede wszystkim pozbądź się słodyczy z domu. Niepotrzebnie przyzwyczaiłaś dziecko do jedzenia słodkiego po posiłku. Jeżeli w domu będzie zdrowo jadło i nie kończyło posiłku lizakiem (! ) czy czekoladą to po pierwsze nie będzie miało parcia na słodkie, a po drugie będą to jedyne słodycze które zje.
      • cruella_demon Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:29
        > Przede wszystkim pozbądź się słodyczy z domu. Niepotrzebnie przyzwyczaiłaś dzie
        > cko do jedzenia słodkiego po posiłku. Jeżeli w domu będzie zdrowo jadło i nie k
        > ończyło posiłku lizakiem (! ) czy czekoladą to po pierwsze nie będzie miało par
        > cia na słodkie,

        Ha ha ha big_grin Dawno się tak nie ubawiłam big_grin
        Tak tak, wtedy to na pewno tylko przepyszny jagielnik jej będzie smakował big_grin
        Ty masz dzieci?
        • nihiru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:37
          Ja też się uśmiałam z tej wiary w moc sprawczą rodzicówbig_grin.

          Pierwszy syn słodyczy nie lubił, za to chętnie sięgał po brokuły, sałatę i pomidory - ach jaka dumna byłam z siebie, że takie dobre nawyki w nim wyrobiłam. Po czym urodził się drugi, który najchętniej samym cukrem by się żywiłbig_grin.
          Jak im stawiam ten sam obiad na stół, to jeden zje samego kotleta, a drugi same ziemniaki z surówką. Jeden z rosołu zje same kluski, a drugi kluski zostawi. W sklepie jeden usiłuje mnie naciągnąć na chipsy, a drugi na oreo. I tylko colę lubią jednakowo, ale cola pojawia się u nas tylko razem z gośćmibig_grin.
          • an.16 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 14:15
            I temu co tak lubi słodkie dajesz lizaki po posiłkach? Desery? Mam dzieci i nie trzymam słodyczy w domu. Po prostu tak jest. Gdy chciały coś w sklepie to dostawały. Nigdy nie było tego dużo. Nie mam spiny na słodycze innych. Niech częstują do woli, bo nie dodawałam niczego słodkiego od siebie. Dom jest miejscem, w którym je się zdrowo. I tyle.
            • nihiru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 16:48
              Nie daję żadnemu. U mnie też nie ma słodyczy w domu.
              Chodziło mi o to, że upodobania żywieniowe obu synów są niezależne od tego, co im podaję.
              • nihiru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 17:06
                Natomiast, przemyślawszy sprawę, myślę że masz rację w trochę innym sensie.
                Nie da się nauczyć dziecka, żeby "nie lubiło słodyczy", ale da się nauczyć go ... jakby to określić ... kultury jedzenia.
                Czyli np tego, że nawet jeśli uwielbia słodycze, to je się je tylko po posiłku. Że nie wcina się czipsów zamiast obiadu. Że posiłki są określonych, stałych porach, itp.
                Francuzi w tym celują. Do tego stopnia, że jak kiedyś pewien Francuz został w firmie poczęstowany cukierkiem, to dosłownie stał, trzymając go w ręku i nie wiedział co z nim zrobićbig_grin. Dopiero szef, Francuz z dłuższym stażem w Polsce, usprawiedliwił go przed wszystkimi, że on zje tego cukierka, ale dopiero po lunchubig_grin
                Tyle, że aby wyrobić TAKIE nawyki żywieniowe, nie wystarczy przykład w domu. Całe społeczeństwo musi się do nich stosować. Z tego punktu widzenia, wspólne objadanie się słodyczami w szkole jest dużo bardziej szkodliwe niż lizak po obiedzie w domu.
      • edelstein Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 09:54
        Szczegolnie jesli rosnie i trenuje, wcale a wcale nie bedzie mial parcia na Kalorie.
      • alpepe Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 13:03
        Dzieci to widujesz w telewizji lub na ulicy, bo raczej sama ich nie masz, a jeśli masz, to czuję, że one po latach gdzieś napiszą, jak to okłamywały mamę.
    • aerra Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 12:54
      U nas w klasie jest ustalone, że słodyczy na co dzień dzieci nie przynoszą. Jedynym wyjątkiem jest dzień basenowy - przy założeniu, że słodycze są PO basenie, a nie przez cały dzień.
      Wszyscy rodzicie na pierwszym zebraniu w pierwszej klasie się na to zgodzili i do tej pory jest to przestrzegane.
    • mayaalex Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 16:52
      U nas dzieci nie moga przynosic slodyczy i juz. na drugie sniadanie ma byc owoc lub warzywa lub inna zdrowa przekaska (ale nie orzechy ze wzgledu na mozliwe alergie). Dwa razy do roku organizowana jest sprzedaz przyniesionych przez dzieci ciastek (upieczonych w domu), dziecko moze miec przy sobie max 2 euro (ciastka sa po 1 euro), zysk idzie na jakis cel charytatywny.
      Wolno tez przyniesc male slodkie przekaski z okazji urodzin.
      No ale to mala szkola wiec latwo to organizowac i kontrolowac a rodzice wspolpracuja.
      • edelstein Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 16:58
        Na drugie sniadanie nie mozr byc kanapka,wrap itp?tylko warzywa czy owoce?
    • scarlett74 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 18:48
      Nie chce mi się czytać całego wątku na twój bezsensowny post. Zasadą jest że to rodzic wyznacza dziecku granice. Młoda ma koleżankę i gdy do nas przychodzi nie jest dla niej problemem odmówić :My słodycze jemy tylko w weekend. Dla mnie to jest chore, że jakaś zafiksowana mamuśka ma pretensje o to, co przyniosą inne dzieci, tym bardziej że córka nie ma na nic alergii.

      • grrru Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 18:52
        A jakby miała alergię to co? Innemu dziecku nie wolno orzechów jeść? Jogurtu? Akurat przy silnych alergiach to rodzice dzieciom tłuką do głowy, że im nie wolno pewnych rzeczy, przecież nie wyczyszczą otoczenia z produktów mlecznych, orzechów, czy czegokolwiek innego.
        • scarlett74 Re: Słodycze w szkole 13.12.18, 18:58
          Dzieć z alergią to zupełnie inna sprawa. Ale i tu rodzic nie ma prawa wymagać od innych, aby dostosowały się do jego dziecia.A wręcz przeciwnie, uczyć dziecia kategorycznej odmowy.
      • bo_gna Re: Słodycze w szkole 14.12.18, 10:35
        wow twoje dziecko jest asertywne, oklaski na stojąco i pogarda dla tych nieasertywnych
    • bo_gna Re: Słodycze w szkole 14.12.18, 10:32
      Też by mi się to nie podobało, tym bardziej, że dziecko nie odmawia bo chce być fajne, takie jak inne... Nauczyciel nic nie może zrobić. Ale rodzice mogą działać, np. zrobić głosowanie co do przynoszenia cukierków, zorganizować spotkanie z dietetykiem, jakaś akcja informacyjna dla rodziców co się dzieje, jak się je dużo cukierków itd. Sama na urodzinki mojego dziecka w przedszkolu postawiłam biszkopty i owoce, moje dziecko je słodycze, ale chciałam byc w porządku wobec innych rodziców, no i wobec ząbków i brzuszków innych dzieci, bo wiem, że niektóre potrafią jeść garściami jak im się w domu zabrania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka