Ręce opadają.
Mąż miał operację. 3 grudnia.
I od tej operacji - rana mu się paprze. Ciągle coś cieknie. Ze szpitala wyszedł w ostatni czwartek. Opatrunek zmieniany codziennie. Dzisiaj był na kontroli u chirurga i... znowu skierowanie do szpitala.
Bo ma klebsielle. Szital o operacji zrobił posiew. Mąż nie mógł doprosić się o wyniki posiewu. Dopiero w wypisie zobaczył wyniki. Niby miał antybiotyk - ale jak widać nie pomógł.
Cholera mnie trzaska. Czy klebsiella to nie jest zakażenie szpitalne?
Druga możliwość, która kołacze mi się po głowie - czy mu czegoś nie zostawili w środku....
Ech... święta się szykują... Szpitalne