28.12.18, 10:30
Niestety, nie o klapsach dawanych dorosłym przez dorosłych dziś będzie, tylko o tych dawanych dzieciom.

Dyscyplinujecie tak swoje kilkulatki?

Dla mnie jest to straszliwa rodzicielska porażka i skandaliczne zachowanie (ze strony rodzica).
No ale ja nie mam dzieci.

I tu do Was pytanie, drogie ematki: mam rację, czy nie bardzo?

Czy "kontrolowany" klaps uchodzi?
Czy na kilkulatka, który robi psikusy i nie słucha, nie ma innej rady?


Otóż, kilka dni temu byłam świadkiem, jak kilkulatek z rodziny został w ten sposób "zdyscyplinowany" w mojej obecności. Nie robił nic złego. Dwa razy zrobił coś, co nie spodobało się rodzicom. Po drugim razie dostał dość mocno klapsa, po którym rozległ się głośny płacz (a dziecko z tych niezbyt płaczących).

I szczerze powiem, że odebrałam to jako osobistą życiową tragedię, po której do dziś nie mogę się otrząsnąć.

Słusznie?
Niesłusznie?

Co się robi w takich sytuacjach?

Obserwuj wątek
    • profes79 Re: klapsy 28.12.18, 10:32
      Ignoruje się. W ostatnich latach zwykły klaps urasta do rangi znęcania się nad dzieckiem i bez mała okładania go batem.
      • marusia.00 Re: klapsy 28.12.18, 11:51
        profes79 napisał:

        > Ignoruje się. W ostatnich latach zwykły klaps urasta do rangi znęcania się nad
        > dzieckiem i bez mała okładania go batem.
        Tia, ignoruje...
        Potem na ematce poruszenie jacy Ci rodzice teraz nieudolni i leniwi, wychowujący bezstresowo, bo dzieciak darł japę na ulicy/w hipermarkecie a oni sobie spokojnie pieczywo wybierali 😉
        Ale ogólnie zgadzam się że klaps to wyraz bezradności rodzica. Mam dzieci, wiem że nieraz nic nie skutkuje. A klaps jest często dany odruchowo. Żeby móc ignorować, trzeba by było nie wychodzić z dzieckiem z domu do 5 roku życia.
    • lilia.z.doliny Re: klapsy 28.12.18, 10:33
      na forze wydajesz sie dosc wygadana, wiec pytanie brzmi: dlaczego nie zareagowalas i to w sposob absolutnie stanowczy?
      • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 10:47
        "Zareagowałam", to mało powiedziane.
        Zrobiłam aferę, którą rodzina zapamięta na długo.
        Ale w skuteczność wątpię, a skuteczność jest moim celem.

        Co mi na to poradzisz, Konwalio?
        • same-old_mona Re: klapsy 28.12.18, 10:49
          Do mopsu zgłoś:p
        • lilia.z.doliny Re: klapsy 28.12.18, 10:49
          na co? na to, ze zrobilas afere czy na wydarzenie jako takie?
          • janja11 Re: klapsy 28.12.18, 11:00
            Nic nie zrobiła, bo historia z palca wyssana.
            Takie odgrzewanie starego kotleta z zamiarem rozpoczęcia na forumowej awantury.
            • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 11:13
              Droga janju, jestem aktywną forumowiczką gazety od ponad dziesięciu lat.
              Gdybym chciała zrobić na forum trollową rozpierduchę, to wierz mi, znalazłabym dużo bardziej porywający temat i prowokowałabym dużo skuteczniej, niż zakładając wątek o czymś tak nieciekawym, jak klapsy dawane dzieciom. uncertain

              Potrzebuję zbiorczej opinii ematek.
              Ale jeśli pamiętasz jakiś stary wątek na ten temat, to podrzuć, chętnie poczytam.

          • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 11:04
            Na aferę to wiadomo, że się już nic nie poradzi. Część rodziny jeszcze długo będzie myśleć, że jestem czubkiem. A mnie z kolei długo nie opuści jeszcze poczucie niezgody i poczucie dramatu, w kwestii tego co widziałam.

            Pytania zawarłam w poście początkowym, ale powtórzę je dla ciebie:

            1)czy według ematki klapsy uchodzą?
            2)jakie są metody na zapanowanie nad kilkulatkiem, poza klapsami?
            3)co robić będąc obserwatorem takiej sytuacji?
            • lilia.z.doliny Re: klapsy 28.12.18, 11:14
              1- nie uchodza
              2- nie pamietam, prawdopodobnie wyparlam raz na zawsze, ale na oewno nie tluklam
              3- mialam wujka, stryjecznego dziadka konkretnie, ktory zyl kilkadziesiat lat w australii i jego poglady odbiegaly zgola od naszych rodzimych. Pamietam, jak przed wielu laty, gdy klapsy byly jeszcze jak podanie deseru, wujek zabral cala rodzine do zakopanego. i tak sie snulismy lajtowo, az nagle jakis ojcuec( zupelnie obcy nam) wydarl morde na cale krupowki, zamachnal sie na swojego dzieciaka... i juz mial go chlasnac, kiedy moj wujek dopadl w trzech susach, zlapal chlopa za reke i patrzac mu w oczy wycedzil: nie bij swojego dziecka. nie bij.
              chyba nie musze tlumaczyc stuporu, jaki zaoanowal wsrod tlumu.
              No, troche sie rozwinęłam w tym.watku, ale chcialam.to opowiedzuec.
              • stephanie.plum Re: klapsy 29.12.18, 17:15
                boski wujek!

                jakże chciałabym zobaczyć tę akcję...
            • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 12:33
              > 1)czy według ematki klapsy uchodzą?

              Nie uchodza nigdy. Nawet jak dziecko rwie sie pod samochod wpasc ani jesli nie chce polknac lekarstwa. To na wypadek jesli ktos stwierdzi ze owszem, w waznych sprawach nalezy dziecku przylozyc.

              2)jakie są metody na zapanowanie nad kilkulatkiem, poza klapsami?

              Nad kilkulatkiem latwo jest zapanowac bez klapsow. Rodzice juz mieli wystarczajaco duzo czasu aby nauczyc sie jakie metody dzialaja na ich dziecko. Jesli nie potrafia zapanowac bez uzycia przemocy to jest to ich, rodzicow porazka.

              3)co robić będąc obserwatorem takiej sytuacji?

              Wyrazic swoja dezaprobate bez ogrodek dokladnie tak jak w innych wypadkach uzywania przemocy w stosunku do slabszego. Nie nalezy przebierac w srodkach przekazu.
              • fifiriffi Re: klapsy 28.12.18, 15:10
                asia.sthm napisała:

                > > 1)czy według ematki klapsy uchodzą?
                >
                > Nie uchodza nigdy. Nawet jak dziecko rwie sie pod samochod wpasc ani jesli nie
                > chce polknac lekarstwa. To na wypadek jesli ktos stwierdzi ze owszem, w waznych
                > sprawach nalezy dziecku przylozyc.

                za to bys chciała dawać klapsa???? surprised surprised surprised
                O FCUK
                • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 15:15
                  fifiriffi napisał:
                  > za to bys chciała dawać klapsa???? surprised surprised surprised
                  > O FCUK

                  O FCUK
                  alez ty umiesz czytac!
                  Idzie ci jak po masle big_grin
        • profes79 Re: klapsy 28.12.18, 10:51
          Urodź swoje dziecko i zajmij się jego wychowaniem zamiast wtrącać się w sprawy innych.
          • cosmetic.wipes Re: klapsy 28.12.18, 10:56
            Ja urodziłam dwoje. Mogę się zatem wtrącać, kiedy jakiś idiota bije dziecko?
          • lilia.z.doliny Re: klapsy 28.12.18, 10:58
            mam swoje urodzone dzieci. czy moge zatem.sie wtracic? prosze o czytelna odpowiedz
        • lilia.z.doliny Re: klapsy 28.12.18, 10:57
          bo na robienie afery na goraco to polecam gleboki oddech; nie chcemy osiagnac efektu kuli sniegowej;
          juz po emocjach, zadaj rodzinie nieingerujacej (zakladam, ze zareagowalas solo) pytanie: co by zrobili, gdyby analogiczna sytuacja dotyczyla diroslych? tzn gdyby kobita zajeczala bo cos tam, wiec po drugim razie dostalaby od starego na odlew i do domu za kare. Pytanie zasadnicze dla rodziny: DLACZEGO wielkosc, wzrost, waga czlowieka jest argumentem pozwalajacym go tluc? dlaczego prawo ma nie dotyczyc tylko osob niewielkich wzrostem?
          • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 11:53
            "co by zrobili, gdyby analogiczna sytuacja dotyczyla diroslych? tzn gdyby kobita zajeczala bo cos tam, wiec po drugim razie dostalaby od starego na odlew i do domu za kare. Pytanie zasadnicze dla rodziny: DLACZEGO wielkosc, wzrost, waga czlowieka jest argumentem pozwalajacym go tluc? dlaczego prawo ma nie dotyczyc tylko osob niewielkich wzrostem?"

            Usłyszałabym, że dziecko jest małe i nie wie co jest dla niego dobre, a co nie. Że dziecko ma się słuchać rodziców dla własnego bezpieczeństwa i że czasami nic nie działa innego niż klaps. I, że w ogóle, rodzic powinien mieć "autorytet", a nie da się czasami go inaczej uzyskać w przypadku kilkulatka, niż za pomocą klapsa.
            Wiem, straszne uncertain. Ale oni w to naprawdę wierzą.
            A dziecko dostało klapsa oczywiście od tego rodzica, którego dziecko mniej się słucha, w ramach "budowania autorytetu" <rzyg>.

            Mówiłam, że jest to uczenie dziecka tylko i wyłącznie tego, że ten ma rację, kto jest silniejszy i że jest to zwykłe fizyczne zastraszanie. W odpowiedzi usłyszałam, jak tu poniżej: "nie wtrącaj się w wychowywanie nie swojego dziecka"/"oświeci cię się jak sama będziesz miała dzieci"/"zrób sobie swoje i wtedy zobaczymy jak sobie poradzisz". Itd.

            Co w tej sytuacji powinnam mówić dalej?

            • lilia.z.doliny Re: klapsy 28.12.18, 11:59
              w tej sytuacji, gdy juz zadzialalas rzeczowo, chyba pozostalby tylko jeden argument: to, co teraz robisz, jest prawnie zakazane pod rygorem konsekwencji sadowych.
              Okropne. Nie wiem. Mozesz drazyc temat metoda kropli i skaly, mozesz postraszyc radykalnym posunueciem w przyszlosci. Ale raczej nie bedzie wiecej rodzinnych kolacyjek indifferent
              • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 15:45
                Szczerze powiedziawszy, to argument, że to jest zabronione prawnie i takie rzeczy mogłabym zgłosić, też rzuciłam...


                O kolacyjki się nie martwię.
                Szkoda mi dziecka.
            • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 12:43
              >"nie wtrącaj się w wychowywanie nie swojego dziecka"/
              > Co w tej sytuacji powinnam mówić dalej?

              Ze to nie wtracanie a konieczna interwencja.

              Masz racje i niech ci zupelnie nie przeszkadza kiedy cie uwazaja za czubka. To forma ich obrony, a racja po twojej stronie.
              • super_hetero_dyna Re: klapsy 28.12.18, 16:41
                Wręcz przeciwnie - racja jest po ich stronie. Słusznie uważają ją za czubka. Bo lewackie zabobony są rozmaite, ale ten pt. "klaps to porażka wychowawcza" jest chyba najgłupszy. Kto w niego uwierzył, uwierzy we wszystko.
                • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 16:45
                  super_hetero_dyna napisał(a):

                  > Wręcz przeciwnie - racja jest po ich stronie. Słusznie uważają ją za czubka. Bo
                  > lewackie zabobony są rozmaite, ale ten pt. "klaps to porażka wychowawcza" jes
                  > t chyba najgłupszy. Kto w niego uwierzył, uwierzy we wszystko.


                  O, brakowało tu jeszcze zdrowego rozsądku dyńki.
                  Pocałunek śmierci dla zwolenniczek bicia dzieci big_grin
                  • super_hetero_dyna Re: klapsy 28.12.18, 18:34
                    A nie brakowało? Zdrowy rozsądek jest na emamie towarem deficytowym. smile
                    • owmordke Re: klapsy 28.12.18, 19:03
                      super_hetero_dyna napisał(a):

                      > A nie brakowało? Zdrowy rozsądek jest na emamie towarem deficytowym. smile

                      To po co tu siedzisz? Znajdz sobie jakies bardziej “zdrowo rozsadkowe” forum. Bracia samcy, wielodzietni, wykop...
        • triss_merigold6 Re: klapsy 28.12.18, 10:57
          Ja Ci poradzę żebyś urodziła własne dzieci i zajęła się ich wychowywaniem.
          • cruella_demon Re: klapsy 28.12.18, 11:06
            Może lepiej nie tongue_out
        • malia Re: klapsy 28.12.18, 11:47
          Nigdy w swoim życiu nie zrobiłaś nic złego pod wpływem stresu, strachu, zdenerwowania czy w twoim przypadku głupoty?
          • cosmetic.wipes Re: klapsy 28.12.18, 11:51
            Ile razy w swoim życiu przywaliłaś mężowi/szefowi/matce i ile razy skopalas psa?
        • 3-mamuska Re: klapsy 28.12.18, 14:54
          piataziuta napisała:

          > "Zareagowałam", to mało powiedziane.
          > Zrobiłam aferę, którą rodzina zapamięta na długo.
          > Ale w skuteczność wątpię, a skuteczność jest moim celem.
          >
          > Co mi na to poradzisz, Konwalio?

          Masz coś z głowa i to ostro.
          Dostałabyś taki opierdziel za wytrącanie się ze by ci w pięty poszło.
          • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 15:20
            Myślę że jeszcze powinnaś jej poprawić pasem (oczywiście jeżeli osoba wtrącająca się jest słabsza).
          • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 16:48
            "Masz coś z głowa i to ostro.
            Dostałabyś taki opierdziel za wytrącanie się ze by ci w pięty poszło."

            Dostałam.
            Odpowiedziałam również tak, że w bijącym w pięty poszło.
        • fifiriffi Re: klapsy 28.12.18, 15:08
          piataziuta napisała:

          > "Zareagowałam", to mało powiedziane.
          > Zrobiłam aferę, którą rodzina zapamięta na długo.
          > Ale w skuteczność wątpię, a skuteczność jest moim celem.

          serio zrobiłas aż taką?! awanturę????
          Na uj sie wpier.lasz tam gdzie nie masz? awanture??? serioooo??!!!
          • nutella_fan Re: klapsy 28.12.18, 16:32
            Popieprzona bezdzietna niunia.
    • cruella_demon Re: klapsy 28.12.18, 11:05
      odebrałam to jako osobistą życiową tragedię, po której do
      > dziś nie mogę się otrząsnąć.

      O ile nie pochwalam klapsów i one zwykle po prostu nie działają, to po tym zdaniu powątpiewam, czy wszystko z twoją głową w porządku.
      • lilia.z.doliny Re: klapsy 28.12.18, 11:17
        w tym przypadku ją rozumiem sad
        • smiechupara Re: klapsy 28.12.18, 11:42
          Zdecydowanie jestem przeciwniczką klapsów i szczerze jakoś ich nie widzę w otoczeniu. Kiedyś czytałam,że dobra metoda reakcji,gdy ktoś krzywdzi dziecko jest podejść i zapytać,czy w czymś pomóc? Kiedyś spróbowałam,rzecz się działa na przystanku matka z dwójką małych dzieci,eskalacja emocji była i czułam,że zaraz się coś zacznie.Troche się bałam,że mnie pośle na drzewo,ale odważyłam się.Ona podniosła głowę,spojrzała na mnie nawet nie jak na czubkasmilei jakoś się uspokoiło.A w sytuacji która opisujesz,jeśli nie chcesz aby doszło do agresji i piszesz że maluch dwa razy czegoś nie zrobil,pewnie atmosfera gęstniała,reaguj,odwróć uwagę.Moze to zadziała.A jeśli nie,to awantura chyba niekoniecznie,może rozmowa już lepiej z rodzicami.
          • lilia.z.doliny Re: klapsy 28.12.18, 11:44
            tez o tym.czytalam
            i wiem, ze trzeba miec duzo odwagi,zeby zareagowac w tak delikatnej sprawie sad
            • smiechupara Re: klapsy 28.12.18, 12:47
              To prawda.
          • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 16:32
            "Kiedyś czytałam,że dobra metoda reakcji,gdy ktoś krzywdzi dziecko jest podejść i zapytać,czy w czymś pomóc? Kiedyś spróbowałam,rzecz się działa na przystanku matka z dwójką małych dzieci,eskalacja emocji była i czułam,że zaraz się coś zacznie.Troche się bałam,że mnie pośle na drzewo,ale odważyłam się.Ona podniosła głowę,spojrzała na mnie nawet nie jak na czubka"

            Problem w tym, że w tej sytuacji nie doszło do utraty kontroli ze strony rodzica. Było spokojnie, a rodzic dał klapsa na zimno, z pełną świadomością, uważając, że jest to właściwa metoda wychowawcza, gdy dziecko nie reaguje na polecenia. uncertain
            • owmordke Re: klapsy 28.12.18, 17:50
              Ten rodzic to jakis psychol chyba. Dobrze ze zareagowalas.
      • dziennik-niecodziennik Re: klapsy 28.12.18, 12:33
        mam podobne odczucie do Twojego.
      • konsta-is-me Re: klapsy 28.12.18, 16:08
        Mnie tez ta egzaltacja smieszy
        I mam wrazenie ze jest obliczona na jatke
      • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 16:29
        >czy wszystko z twoją głową w porządku.

        Może jest, może nie jest, w obu przypadkach nie to jest tematem wątku.
        Tematem są klapsy. Zachęcam do wypowiedzi na ten temat.
    • same-old_mona Re: klapsy 28.12.18, 11:39
      Mój starszak raz dostał klapsa, ale to raczej jako wyraz przerażenia i bezsilności, nie kara. Wyrwał mi się i wyleciał na ulicę pełną samochodów. Miał coś koło 2,5-3 lat wtedy.
      Co do twojej sytuacji, to ciężko powiedzieć, jak rodzice powinni zareagować, bo nie napisałaś co dziecko zrobiło.
      • lilia.z.doliny Re: klapsy 28.12.18, 11:43
        kurna, same sad no chyba nir sprzedawalo heroiny zaproszonym gosciom i nie wynajelo swojego lozeczka karlom na seks
      • martaesz Re: klapsy 28.12.18, 16:22
        same-old_mona napisał(a):

        > Mój starszak raz dostał klapsa, ale to raczej jako wyraz przerażenia i bezsilno
        > ści, nie kara. Wyrwał mi się i wyleciał na ulicę pełną samochodów. Miał coś k
        > oło 2,5-3 lat wtedy.
        > Co do twojej sytuacji, to ciężko powiedzieć, jak rodzice powinni zareagować, bo
        > nie napisałaś co dziecko zrobiło.
        To ty powinnaś dostać klapsa ,za nie dopilnowanie dziecka.
        • frey.a86 Re: klapsy 28.12.18, 16:35
          A doczytalas, że jej się wyrwał? Trudno żeby go na łańcuchu trzymała.
          • same-old_mona Re: klapsy 28.12.18, 17:08
            Wyrwał się zupełnie bez ostrzeżenia. Po prostu wyślizgnął tą małą rączkę w pòł sekundy i wyleciał biegiem na jezdnię. Bo mu się wydawało, że widzi dziadka po drugiej stronie... długo potem bałam się z nim gdziekolwiek chodzić, w miarę możliwości chodziłam bocznymi drogami, byleby tylko omijać ruchliwe rejony. Na szczęście nigdy później już nic takiego się nie zdarzyło. Ale do dziś pamiętam ten strach.
      • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 17:05
        >mój starszak raz dostał klapsa, ale to raczej jako wyraz przerażenia i bezsilności, nie kara

        W tej sytuacji, byłoby mi was obojga szkoda.
        Sytuacja którą widziałam, to był klaps na zimno, z premedytacją, nie żaden strach o dziecko, przerażenie, niewyspanie czy inne rodzicielskie problemy dnia codziennego.
        • same-old_mona Re: klapsy 28.12.18, 17:12
          Tak na zimno, to traktowała dzieci moja bratowa. A mi wmawiała, że jestem kwoką. Nie mamy kontaktu od 5 lat.
    • aguar Re: klapsy 28.12.18, 12:08
      Tak, uważam, że masz rację.
    • potworia Re: klapsy 28.12.18, 12:08
      1.Nie uchodzi.
      2. Zawsze jest inna rada.

      3.Należy reagować.
      4. Reagując histerycznie, raczej szkodzisz.
      • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 16:44
        JAK w takim razie należałoby zareagować w takiej sytuacji?
        Napisz tak, żebym wiedziała na przyszłość.
        • potworia Re: klapsy 29.12.18, 07:33
          Ziuto, ja nie lubię dawać rad - poza jedną - najpierw myśleć, potem działać. Co chcesz osiągnąć, poza wyrażeniem dezaprobaty? Wesprzeć dziecko, zmienić poglądy rodziców, lub chociaż zasiać w nich ziarno wątpliwości, dać im odczuć, że ich modus operandi jest anachroniczny i współcześnie nie akceptowany (bo jeśli nie mają dość empatii, może liczą się z tym, co ludzie powiedzą). Kim są ci ludzie, na ile mają otwarte głowy, dobrze się znacie, czy nie, jakie jest dziecko, milion zmiennych.
          Kiedy kuzynka, moim zdaniem niesprawiedliwie, huknęła na swoją pięciolatkę, powiedziałam współczująco, że musi być przemęczona i zestresowana. Była. Załapała.
          • piataziuta Re: klapsy 29.12.18, 19:39
            Nie było czasu na myślenie.
            Rodziców znam dobrze, ale w życiu bym nie przypuściła, że mogą choćby pomyśleć o klapsowaniu tego dziecka, a już na pewno, że zobaczę to na własne oczy i to z tak błahego powodu.
            Oczywiście, że chciałabym ich skłonić do zaprzestania stosowania tej głupoty, żeby dziecko, które jest obecnie czystą radosną tablicą, nie zmieniło się w zgorzkniałą osobę jaką jest większość dorosłych w naszej rodzinie - wychowywanych właśnie w atmosferze toksycznej nadmiernej kontroli i psychicznej (a od czasu do czasu fizycznej) przemocy.
            Ten klaps to taka zapowiedź w moim odczuciu, że będą wychowywali to dziecko dokładnie tak, jak my byliśmy wychowywani - czyli mega źle. I tak mi szkoda tego dziecka, bo jest teraz takie fantastyczne, a tak łatwo jego najbliżsi ludzie, którym ufa najbardziej na świecie, mogą to spieprzyć.

            Użyłam wszelkich możliwych argumentów, na które zdołałam w tamtym momencie wpaść. Teraz po czasie, chciałabym dowiedzieć się, co mogłam zrobić lepiej, przygotować się na następną tego typu sytuację.

            Mam wrażenie, że tylko jedna rzecz wzbudziła cień niepokoju na twarzy jednego z rodziców - a była to wycieczka osobista w kierunku tej osoby, polegająca na przypomnieniu jak to było, kiedy ona dostawała lanie od rodziców - a dostawała regularnie i zdarzało się, że dostawała mocno. Piłeczka oczywiście została odbita, że rzekomo wyszło to tej osobie na dobre. Ale cień niepokoju był. Może ziarno wątpliwości zasiałam. Może. Nie są to osoby o otwartych umysłach niestety.
            • potworia Re: klapsy 30.12.18, 15:14
              Jeśli ten argument ma jakąś siłę, to nim próbuj coś zdziałać. Ale strategią drążącej kropli niż głowy o ścianę.
              Choć doskonale rozumiem, że z własnym bagażem takim a nie innym, trudno zapanować nad nerwami. Ale to już Twoja rzecz do przepracowania.
              • nutella_fan Re: klapsy 30.12.18, 16:04
                To do mnie? Ależ ja nic nie zamierzam przepracowywać, kolejny psycho bulshit.
                • eukaliptusy Re: klapsy 30.12.18, 16:29
                  nutella_fan napisała:

                  > To do mnie? Ależ ja nic nie zamierzam przepracowywać, kolejny psycho bulshit.

                  To co zamierzasz zrobić. Przypomniałam sobie twoje wątki i jedno co mnie w nich uderzyło to Twoja potworna bezradność wobec twoich dzieci. Sama wiesz, że tak do końca nie wiesz co jest normalne, co jest dobre. Nie mówię ci tego złośliwie, to tylko moja obserwacja. Do przemyślenia.
                  • nutella_fan Re: klapsy 30.12.18, 18:35
                    Nic nie zamierzam robić. Wiem co dobre i wiem co złe. Problemy dnia codziennego rozwiązuję na bieżąco. A żeby było zabawniej, córka z którą problemy opisywałam w 2017 roku wyszła na prostą i zachowuje się prawidłowo, chodzi na zajecia wyrownawcze dla dzieci z dysleksją, jest grzeczna, pracowita i osiąga w miarę dobre jak na nią wyniki w nauce. I to bez pomocy psychologa i terapii. A już dostała łatkę jakiegoś kozła czy kogos tam. Śmieszno straszne są wasze domorosłe diagnozy. Wirtualne.
    • dwanascie_kopiejek Re: klapsy 28.12.18, 12:10
      Zastanawia mnie, na ile funkcjonują jakiekolwiek systemowe rozwiązania, czy w wypadku zgłoszenia owych klapsów - czy np. są dostępne jakieś warsztaty dla rodziców z kontroli agresji
      • marusia.00 Re: klapsy 28.12.18, 12:21
        Powinny być ale nie z kontroli agresji a umiejętności wychowawczych, psychologii rozwoju itp.
        Obowiązkowe, w okresie ciąży , chociaż 5 spotkań 2h. Bez zaliczenia, zero becikowego, pomocy mops lub 500+, w zaleznosci kto co pobiera. Wiem, utopia.
        • profes79 Re: klapsy 28.12.18, 12:43
          Tak, najlepiej jeszcze za klapsa dzieci odbierać.
          • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 15:42
            Nie odbierać, każdy ma prawo do błędu, wychowawczego też. A tym którzy upierają się że dziecko zasłużyło i nie da się inaczej wystarczyłoby oddać, publicznie i za pomocą kogoś o podobnej skali dysproporcji fizycznej. W końcu kara za upieranie się przy błędach musi być, a na wychowanie nigdy nie jest za późno.
    • fawiarina Re: klapsy 28.12.18, 12:32
      Jak naskoczyłaś na wyprowadzonych z równowagi rodziców, to się zapewne zjezyli i nie dziw się, że ci wygarnęli, żebyś się najpierw sama sprawdziła jako matka zanim zaczniesz pouczać innych. Ja jako bezdzietna panna też myślałam, że tyle wiem o życiu i rodzicielstwie, bo z dziećmi krewnych radziłam sobie świetnie. Ale jako samotna matka zrozumiałam, że jest taki poziom wnerwienia na chorego, ząbkującego i zbuntowanego dwulatka, przy którym już tylko iskra wystarczy do eksplozji. W tym świetle zaczęłam inaczej postrzegać te straszne rzeczy, które dzieją się niektórym dzieciom w ich rodzimych domach. Ja mam warunki, przygotowanie oraz samoświadomość a i tak ledwie czasem się powstrzymuję przed krzykiem lub klapsem właśnie. A ktoś kto tego nie ma...

      Nawiasem mówiąc stosuję u młodej klasyczny Time out, który świetnie na nią działa i pomaga jej się skupić gdy zanadto się rozkręci i robi dzika. Kilkanaście sekund i po sprawie. W mojej rodzinie uchodzę przez to za potwora, który znęca się psychicznie nad dzieckiem, terrorystkę i tak dalej. A najwięcej na ten temat ma do powiedzenia moja matka która mnie regularnie tłukła ścierką...
      • cruella_demon Re: klapsy 28.12.18, 15:15
        Zwykle najwięcej cennych rad dotyczących wychowania dziecka udzielają bezdzietne stare panny.
        • nutella_fan Re: klapsy 28.12.18, 16:35
          Lub bezpłodne i/lub zaangażowane w opiekę nad zwierzętami.
      • mrs.solis Re: klapsy 28.12.18, 15:46
        Wierz mi gdyby time out dzialal na moja corke to moze obylby sie bez tych paru klapsow , ktore dostala. Moja corka nigdy nie dala sie postawic do kata, a zamkniecie ja w pokoju skutkowalo jeszcze wiekszym szalem i kopaniem po drzwiach.
        • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 16:58
          co oznacza "time out", w kontekście wychowywania dzieci?
          • mrs.solis Re: klapsy 28.12.18, 17:27
            Odprowadzenie ich do ich pokoju zeby ochlonely i rodzice rowniez.
      • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 16:57
        "Jak naskoczyłaś na wyprowadzonych z równowagi rodziców, to się zapewne zjezyli i nie dziw się, że ci wygarnęli"

        Widzisz, sedno sprawy tkwi w tym, że rodzice w momencie dawania klapsa wcale nie byli wyprowadzeniu z równowagi, a klaps nie był wynikiem utraty kontroli nad sobą rodzica. Klaps był dany na zimno, z premedytacją, bo rodzice głęboko wierzą, że to jest właściwa metoda wychowawcza. W sytuacji gdyby atmosfera była gorąca, a dziecko rozrabiało by ostro poza kontrolą, pewnie bym się nie wtrącała, albo próbowała co najwyżej pomóc opanować dziecko. Tymczasem nie było tu co opanowywać, bo dziecko bawiło się grzecznie, tylko zrobiło jakąś głupotę, o której rodzice powiedzieli wcześniej "nie rób tego".
        Poza tą sytuacją nigdy się nie wtrącałam w czyjekolwiek wychowywanie dziecka, nie uważam, że wiem cokolwiek lepiej, ale na bicie takiego małego szkraba, za to, że się bawi wesoło, patrzeć nie mogę i nie będę.
    • f.lamer Re: klapsy 28.12.18, 12:38
      > Co się robi w takich sytuacjach?

      rodzice.fdds.pl/wiedza/781/?fbclid=IwAR22Fv4e4wwguWmvd0Rzbx0ehg8FLr38zdjieFRS27ED2n8l_dnatL3FIwA
      • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 16:59
        dzięki!

        jakby ktoś miał inne sprawdzone lektury na ten temat (w tym książki) to proszę wrzucać!
        • kruszynka.net Re: klapsy 29.12.18, 00:32
          Proszę.
          Jak mówić żeby dzieci słuchały jak słuchać, żeby mówiły.
          • pade Re: klapsy 30.12.18, 12:34
            A czytałaś tę książkę? Bo akurat w niej są opisy sytuacji, w których autorki wpadały w furię i okładały dzieci czym popadnie. Bez względu na wnioski końcowe (czyli jak rozmawiać) dla mnie ta książka jest obrzydliwa.
    • fomica Re: klapsy 28.12.18, 12:45
      Są takie sytuacje kiedy rodzice gdzie się nie wychyla to dostaną po głowie, no bo jest tak: dzieciak się bawi, czymś rzuci, krzyknie - źle, sąsiedzi niezadowoleni, rodzic prosi, tłumaczy setny raz - źle, wychowanie bezstresowe, nieskuteczne, rodzic podniesie głos - źle, przemoc psychiczna, nie wolno, rodzic zatrzyma siła, coś zabierze - źle, przemoc, rodzic da klapsa - łolaboga, zaraz zabije. Oczekuje się dziecko będzie grzeczne, ciche i ułożone jednocześnie zabierając rodzicom wszelkie środki żeby cokolwiek wyegzekwować.
      • grrru Re: klapsy 28.12.18, 13:59
        A rodzic, czyli dorosły człowiek nie umie żyć bez wszechobecnej akceptacji z każdej strony?
    • beataj1 Re: klapsy 28.12.18, 12:51
      Zdarza się. Dumna nie jestem, ale też nadmiernie się nie samobiczuje. Jestem rodzicem co oczywiście daje mi super moce ale czasami i one zawodzą.
      Jak patrzę na moje dzieci, straszliwych strat psychicznych nie odnotowałam ale oczywiście mam świadomość czekającego na mnie na starość najtańszego domu opieki.
      Co by rodzic nie zrobił i tak ma przes...ne bo znajdzie się ktoś kto wie lepiej.
      • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 14:06
        > Zdarza się. Dumna nie jestem, ale też nadmiernie się nie samobiczuje.

        Wystarczy troche.
        Bylebys nie dorabiala do tego teorii, ze klaps to jedyne skuteczne rozwiazanie swojej chwilowej slabosci.
        • beataj1 Re: klapsy 28.12.18, 14:15
          Nie kłopoczę się dorabianiem jakichkolwiek teorii. To zawsze jest sytuacyjne. I zwykle faktycznie jest wynikiem mojej słabości, emocji itd. Nigdy nie zdarzyło mi się dać klapsa na zimno.
          Ale też z drugiej strony nie czuje potrzeby serwowania sobie poczucia zajebisto....ci w postaci przekonywania, że ja to nigdy i w ogóle i ze ja tak można.
          • szeptucha.z.malucha Re: klapsy 28.12.18, 14:28
            Jak się rodzicowi wyrwie krzyk, klaps z jego niemocy przy ogólnie pozytywnej atmosferze w domu, zwykle rozmowa z dzieckiem i przeproszenie dziecka oraz ustalenie, co w takiej sytuacji robimy następnym razem pomaga wszystkim stronom. Już od wczesnego przedszkola.
            • beataj1 Re: klapsy 28.12.18, 14:33
              Przepraszam dziecko jedynie w przypadku gdy potraktuje je niesprawiedliwe, np dam kare albo nawrzeszcze bez pełnego oglądu sytuacji albo gdy się po prostu pomyle. Za zasłużonego klapsa jeszcze nie zdarzyło mi się przepraszać. Ale ja jestem przeciętną matką a nie guru i kołczem wychowania.
              • szeptucha.z.malucha Re: klapsy 28.12.18, 14:42
                Rozumiem, ale jako osoba prowadząca czasem warsztaty dla rodziców, polecam zawsze rozmowę po wybuchu. Po to, by wypracować sposoby bezsiłowe. Pokazać, że rodzic też człowiek, któremu zdarzają się błędy i wie, że naprawienie zaczyna się od uznania swojej niemocy.
                Za często obserwuję bowiem, że dzieciak klapsowany, w przedszkolu lub szkole jest najczęściej tym, które innych fizycznie traktuje.
                I daję ku przemyśleniu, że dzieci mówią o tych zdarzeniach w placówkach a to może rodzić konsekwencje prawne.
                • milva24 Re: klapsy 28.12.18, 15:44
                  Ja dziecka nigdy nie uderzyłam ale zdarza mi się na moje nawrzeszczeć i odesłać.do pokoju lub opuścić ten w którym dziecko aktualnie się drze. I również polecam rozmowę po, na spokojnie. Wtedy wychodzi jakie te moje dzieciaki mądre smile
              • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 15:24
                beataj1 napisała:

                > Przepraszam dziecko jedynie w przypadku gdy potraktuje je niesprawiedliwe, np d
                > am kare albo nawrzeszcze bez pełnego oglądu sytuacji albo gdy się po prostu pom
                > yle. Za zasłużonego klapsa jeszcze nie zdarzyło mi się przepraszać.

                A kto na tego klapsa zasłużył, skoro wyżej sama piszesz że to wynik twojej słabości i emocji?
                • beataj1 Re: klapsy 28.12.18, 16:04
                  No ja. W ramach kary nie kupiłam sobie wczoraj gumy do żucia.
                  Niedobra Beata, niedobra.
                  • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 16:14
                    Cieszę się że chociaż na tyle ci to zgrzyta że uciekasz w ironię.
                    • beataj1 Re: klapsy 28.12.18, 16:19
                      Daruj sobie poppsychologie i poszukaj kogoś kto rzeczywiście się tym przejmie. U mnie raczej ironia pokrywa przekonanie, że trafiłam na świra z misją.
                      • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 16:23
                        To nie jest poppsychologia, tylko stwierdzenie oczywistego faktu że bicie dzieci jest złe i w dodatku karalne. Kiedyś to była norma, ale na szczęście podejście się zmieniło. U ciebie najwyraźniej potrzeba dodatkowego pokolenia.
                        • beataj1 Re: klapsy 28.12.18, 16:33
                          Możliwe. Albo sie w międzyczasie zmieni najnowsza teoryjka psychologiczna (wydana w ulotce sponsorowanej przez specjalistów od rodzicielstwa bliskości i zjadania łożyska) o straszliwych nieodwracalnych niszczących psychikę dziecka na zawsze skutkach pojedynczego klapsa. I wtedy te wszystkie niunie co to na myśl o klapsie dostają spazmów z żalu stwierdzą że w sumie da radę.

                          Nie mam nic do psychologii, naprawdę się przydaje. Ale preferuje zdrowy rozsądek i niepopadanie w egzaltacje.
                          • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 16:38
                            Dziwne, że nie lubisz egzaltacji, skoro pierwszy akapit twojej wypowiedzi wręcz nią ocieka.
                            • beataj1 Re: klapsy 28.12.18, 16:40
                              Nie. To ironia. Egzaltacja by była jakbym mamrotała o bitych żonach, karach dla mnie bi jestem nie dosyć dobrą matką i odmieniała słowo porażka przez wszystkie przypadki.
                              • beataj1 Re: klapsy 28.12.18, 16:42
                                A i jeszcze bo za szybko wysłałam. Na żywo dodawany jest jeszcze taki ton w stylu "a co ty tam wiesz". Takie zdanie z przewróceniem oczami: cóż zrobisz jak zechcesz, w końcu to twoje dziecko. Ale ja bym tak nie mogła.
                                Od razu widać świra z misją.
                                • pade Re: klapsy 30.12.18, 12:40
                                  Beataj, nie dość, że lekko piszesz: ja tam daję klapsy bo jestem słaba, to jeszcze agresywnie się bronisz pisząc coś o poppsychologii (najdurniejszy argument na tym forum, świadczący wyłącznie o używającym) i byciu świrem. I właśnie tym opisujesz siebie najbardziej. Swoją reakcją obronną.
                              • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 16:43
                                No cóż, moim zdaniem jesteś średnią matką. Nie dlatego że dałaś klapsa tylko dlatego że uważasz że się im należało.
                                Wiem że masz to gdzieś, ale ja z kolei mam gdzieś że ty masz gdzieś big_grin

                                Pa!
                                • beataj1 Re: klapsy 28.12.18, 16:48
                                  Oczywiście że jestem średnią matką. Przeciętną. Wystarczająco dobrą.
                                  Mi to w zupełności wystarczy.
                                  Nie startuje do miana matki roku. Nawet nie do miana matki miesiąca.
                                  • pade Re: klapsy 30.12.18, 12:41
                                    Dla mnie matka, która bije dziecko i nie ma z tym żadnego problemu nie jest wystarczająco dobrą matką.
                                    No chyba, że poprzez porównanie: nie leję kablem i nie przypalam żelazkiem.
                          • nutella_fan Re: klapsy 28.12.18, 16:39
                            Dokładnie Beata, dokładnie. Nie wiadomo, czy to co teraz jest prawnie zakazane nie będzie znowu dozwolone. Prawo tworzą przecież ludzie, to nie aksjomaty matematyczne.
                          • nihiru Re: klapsy 28.12.18, 16:52
                            beataj1 napisała:

                            > Możliwe. Albo sie w międzyczasie zmieni najnowsza teoryjka psychologiczna (wyda
                            > na w ulotce sponsorowanej przez specjalistów od rodzicielstwa bliskości i zjada
                            > nia łożyska) o straszliwych nieodwracalnych niszczących psychikę dziecka na zaw
                            > sze skutkach pojedynczego klapsa. I wtedy te wszystkie niunie co to na myśl o k
                            > lapsie dostają spazmów z żalu stwierdzą że w sumie da radę.
                            >
                            > Nie mam nic do psychologii, naprawdę się przydaje. Ale preferuje zdrowy rozsąde
                            > k i niepopadanie w egzaltacje.
                            >

                            Brawo! Podpisuję się pod każdym słowem.
                            Kiedyś obowiązującą teorią było "nierozpieszczanie" dzieci przez przytulanie, noszenie czy spanie razem z nimi. Teraz wahadło przechyliło się w drugą stronę.

                            I tak sobie myślę, jak czytam kolejne narzekania na pokolenie millenialsów - jacy to oni są roszczeniowi, leniwi, zapatrzeni w siebie, przekonani o swojej wyjątkowości: przecież to właśnie efekt nowoczesnych metod wychowywania dzieci! Dowartościowywania ich na każdym kroku, chwalenia, podporządkowywania się rodziców potrzebom dzieci (w większości - potrzebom wydumanym). Także spokojnie czekam na kolejny zwrot pt.: "a może to jednak nie tak powinno wyglądać"smile.
                            • grrru Re: klapsy 28.12.18, 16:56
                              A ja jak czytam kolejne narzekania to wiem, że to tylko rytuał, który odwala każde pokolenie po przekroczeniu 40. Na nas też tak narzekali, na naszych rodziców tez. Nie było pokolenia chwalonego za to, jakie jest udane.
                              • beataj1 Re: klapsy 28.12.18, 17:02
                                A to swoją drogą. I w jakimś zakresie masz rację.
                                Ale zjawisko helikopterowych rodziców istnieje i tak na dobrą sprawę dopiero z czasem zobaczymy co z tego przyjdzie.
                                Ja wychodzę z założenia - rodzic (ale w sumie bardziej matka) też człowiek. Ma prawo mieć wady, ma prawo czasem popełniać błędy, ma prawo mu się nie chcieć robić pewnych rzeczy, bo nie i ma prawo nie być glanowanym na każdym kroku za to że przecież nie jest najlepszą wersją matki jaką może być.
                                Mi w pełni wystarczy bycie średnią lub przeciętną matką.
                                Mam świetne dzieci, one nadrabiają w tym równaniu.
                              • nihiru Re: klapsy 28.12.18, 17:20
                                grrru napisała:

                                > A ja jak czytam kolejne narzekania to wiem, że to tylko rytuał, który odwala ka
                                > żde pokolenie po przekroczeniu 40. Na nas też tak narzekali, na naszych rodzicó
                                > w tez. Nie było pokolenia chwalonego za to, jakie jest udane.

                                To faktbig_grin
                                Tylko mnie nie chodzi o rytualnie narzekania cioć i babć przy herbacie i ciastku, a o analizy robione pod kątem rynku pracy, bo millenialsi zachowują się na nim zupelnie inaczej niż poprzednie pokolenia. Tutaj przykłady:
                                www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/rozwoj-osobisty/millenialsi-kim-sa-i-co-ich-wyroznia-aa-sj8X-2cWm-ZWBm.html
                                businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/kariera/millenials-pokolenie-x-y-z-i-baby-boomers-kim-sa-na-rynku-pracy/6e53lmr
                                • grrru Re: klapsy 28.12.18, 21:32
                                  Każde pokolenie zachowuje się inaczej na rynku pracy, bo ten rynek też się zmienia. Inaczej zachowają się ludzie wchodzący na rynek pracy w czasie prosperity, a inaczej ci, którzy startują w kryzysie.
                          • al_sahra Re: klapsy 29.12.18, 18:30
                            beataj1 napisała:

                            > Możliwe. Albo sie w międzyczasie zmieni najnowsza teoryjka psychologiczna (wyda
                            > na w ulotce sponsorowanej przez specjalistów od rodzicielstwa bliskości i zjada
                            > nia łożyska) o straszliwych nieodwracalnych niszczących psychikę dziecka na zaw
                            > sze skutkach pojedynczego klapsa.

                            Beata, jeśli znasz angielski, to tutaj masz opracowanie naukowe, które nie jest broszurką oszołomów, a prezentuje oficjalne stanowisko Amerykańskiej Akademii Pediatrii (stowarzyszenie lekarzy pediatrów i psychologów dziecięcych). W skrócie: bicie dzieci (włączając w to klapsy) jest nieskuteczne i szkodliwe. Badania pokazują, że zamiast zapobiegać, wzmaga agresję u dzieci i zaburza prawidłowy rozwój.

                            pediatrics.aappublications.org/content/142/6/e20183112
            • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 14:35
              Otoz to Szeptucho. To bedzie dobry sposob uczenia sie siebie nawzajem. Bardzo oplacalny kiedy przyjdzie nam obcowac z wlasnymi nastolatkami, a pozniej doroslymi juz dziecmi.
    • stephanie.plum Re: klapsy 28.12.18, 12:53
      nie wiem czy słusznie czy nie, ale nie dziwię Ci się.
      nie znoszę takich scen.
    • wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: klapsy 28.12.18, 14:16
      o ja cię, opanujcie się. Jak była tu kiedyś dyskusja o wychowaniu francuskich dzieci to trzaskanie ich po dziobach zostało uznane za lokalny koloryt i tyle. KLAPS to nie KATOWANIE. Zwykle nie działa, ale bez przesady. Z 90% z Was dostawała klapsy (KLAPSY, nie lanie pasem przez ojca alkoholika) w domu rodzinnym i naprawdę nic złego się nie stało. Inna rzecz, że tak ,to naprawdę wyraz bezradności rodzica. Jak najbardziej. Jednak trochę umiaru ze skalą histerii, która pojawia się jakoś od kilkunastu lat. Jak ludzkość dotrwała w ogole w całości do tych światłych czasów?
      • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 14:31
        > Jak ludzkość dotrwała w ogole w całości do tych światłych czasów?

        Wcale nie dotrwala w calosci. Ludzkosc bardzo ucierpiala od wszelkiej przemocy zadawanej sobie i na sobie od zarania owej ludzkosci. Najwyzszy czas przestac stosowac anawet tolerowac czy usprawiedliwiac przemoc. Dobrze zaczac wlasnie od zaprzestania klapsow, taki pierwszy maly kroczek.
        • wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: klapsy 28.12.18, 14:38
          Chyba ostatni kroczek. Klaps to nie katowanie.
          Dom w którym pojawiały się klapsy to nie jest zły dom z zasady. Gorszymi rodzicami mogą być tacy, którzy w życiu klapsa nie dali.
          • szeptucha.z.malucha Re: klapsy 28.12.18, 14:45
            Oczywiście, z racji zawodu rozmawiam i z klapsującymi i z takimi, którzy klapsa to nigdy ale potrafią odebrać dziecku poczucie jakiejkolwiek godności i nadziei „tylko” słowami.
            • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 14:57
              > którzy klapsa to nigdy ale potrafią odebrać dziecku poczucie jakiejkolwiek godności i nadziei „tylko” słowami.

              Tak, to prawda. Zabic slowem mozna tak jak nozem....jak to spiewal poeta.
              Dobrze byloby gdyby obowiazywalo jakies "prawo jazdy" dla rodzicow. Niektorzy powinni tracic licencje. I trudniej odebrac dziecko jesli siniakow nie nosi tylko rany w duszy. Tak, to straszna prawda.
          • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 14:46
            Wanda, nadal nie rozumiesz. Po ci porownanie klaps kontra katowanie? To tak jakbys kradla w sklepie....a banku nigdy nie obrabowala z uzyciem broni palnej. Po co to porownywac? Skala przestepstwa ma tylko znaczenie w kodeksie i wymiarze lat odsiadki.
            • szeptucha.z.malucha Re: klapsy 28.12.18, 14:49
              No, ale przy kradzieży batonika kara jest minimalna. Dlatego tu (przy klasie) jest zasadne upomnienie.
            • wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: klapsy 28.12.18, 15:03
              gdyż histeria jak zaprezentowała autorka wzięła się z przekonania klaps = katowanie. Osobiście wolałabym w emocjach dać klapsa na tyłek niż stosować poprawny model skandynawski czyli ignorować dziecko przez cały dzień. TO jest dopiero katowanie.
              • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 15:12
                > autorka wzięła się z przekonania klaps = katowanie.

                Nic takiego nie bylo, kiepsko ci poszlo zrozumienie.

                Skad ty Wando znasz model skandynawski i jego straszne skutki? Z prasy, ktora czytasz ze zrozumieniem?
                Wybierz sie na wycieczke i momentalnie zauwazysz jak wychowuje sie i traktuje dzieci w skandynawii.
      • grrru Re: klapsy 28.12.18, 15:13
        Spoliczkowanie kogoś to nie katowanie też, prawda? Kiedyś chłop czasem babę naprostował i jakoś ludzkość to przetrwała, bez przesady z tą skalą histerii.
        • piataziuta [...] 28.12.18, 19:22
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 19:32
            >Kiedyś chłop czasem babę naprostował i jakoś ludzkość to przetrwała, bez przesady z tą skalą histerii.

            Nadal ci rycerze nie moga odzalowac ze im tego nie wolno. Istna rozpacz i zgrzytanie zebow - jakies niebieskie karty barbarzyncy powymyslali, skryminalizowali gwalt na zonie, na prostytutce. I jak tu zyc rycerzom?
            • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 20:28
              to tak ja niektórzy rodzice bronią tutaj swojego prawa do bicia, niczym ostatniej ostoi ich (chwilowej) władzy nad światem (małego dziecka)

              mój facet zauważył, mądrze moim zdaniem, że jak ktoś ma ciężkie życie i od wszystkich zawsze jest zależny - np. z racji bardzo słabej pozycji w pracy, tudzież nieudanego życia prywatnego - to gdy napotka na swojej drodze kogoś nad kim może mieć wrażenie chwilowej władzy (np. pracownikami w usługach), to zawsze jedzie po bandzie
              • mondovi Re: klapsy 28.12.18, 22:26
                Bzdura.
                • pade Re: klapsy 30.12.18, 12:43
                  Dlaczego bzdura? To słuszna obserwacja.
    • mrs.solis Re: klapsy 28.12.18, 14:32
      Zalezy jeszcze co zrobil. Jesli na stole byly jakies gorace potrawy, a on ciagnal za obrus i ignorowal prosby rodzicow , wtedy klapsa rozumiem. Lepiej dla dzieciaka jak dostanie klapsa niz sie dotkliwie poparzy. Moja corka pare razy ode mnie tez dostala jednak nie bylo to za zadne psikusy ani za odmowe zrobienia czegokolwiek.
      • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 14:41
        Jak mozna dopuscic zeby malo dziecko ciagnelo za obrus. Przy malym dziecku ma sie oczy dookola glowy a nie glupio liczy ze klaps dziecko nauczy ostroznosci. Klaps male dziecko na chwile przestraszy. Moze i nie pociagnie za obrus po chwili ale jutro juz pociagnie, albo wlezie na ten stol. Przy malym dziecku trzeba miec szosty zmysl zapobiegania nieszczesciom. To obowiazek . Klaps ani 5 klapsow niczego pozytecznego nie nauczy.
        • fawiarina Re: klapsy 28.12.18, 15:17
          Ta, zapracowani rodzice, którzy po nocach przygotowują święta nie mają prawa nawet na chwilę wsadzić nosa w kubek od herbaty, bo muszą non stop patrzeć i zapobiegać.. Jaaaasne. Dziecko to takie zwierzę, które działa migiem. Moja spadła ze schodów, gdy przez chwilę jej nie o serwowałam bo byłam zajęta atakiem kichania. Więc no.
          • zabka141 Re: klapsy 28.12.18, 18:00
            I za spadniecie ze schodow tez dajesz klapsa?

            Byloby super jakby byly jakies obowiazkowe szkoly dla rodzicow.
            • fawiarina Re: klapsy 28.12.18, 21:47
              Tak, za to biję kablem od żelazka i przypalam papierosem. Matkoboska, pisałam już, że klapsow nie daję. Odnoszę się do tego, że rodzic ma dziecko pilnować, żeby sobie niczego nie zrobiło. Otóż to se ne da.
            • mrs.solis Re: klapsy 28.12.18, 22:01
              Idz sie lecz, nie widzisz roznicy miedzy specjalnym ciagnieciem obusa, a zwyklym wypadkiem?
        • mrs.solis Re: klapsy 28.12.18, 15:58
          To byl kilkulatek nie roczniak.
      • szeptucha.z.malucha Re: klapsy 28.12.18, 14:46
        Lwiej w takim razie wrzątku lub obrusów przy małych dzieciach nie używać.
      • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 15:37
        mrs.solis napisała:

        > Zalezy jeszcze co zrobil. Jesli na stole byly jakies gorace potrawy, a on ciagn
        > al za obrus i ignorowal prosby rodzicow , wtedy klapsa rozumiem. Lepiej dla dzi
        > eciaka jak dostanie klapsa niz sie dotkliwie poparzy.

        Przecież to nie jest jedyny wybór, albo uderzę dziecko albo się poparzy.
        Po prostu jeśli dziecko jest wystarczająco kumate to tłumaczę jak się obchodzić z gorącymi rzeczami (tłumaczę a nie brzęczę "zostaw to, zostaw to") a jeśli nie to po prostu fizycznie uniemożliwiam mu oparzenie się (brak obrusów, odstawianie gorących rzeczy poza zasięg).

        Niemowlaka też należy zbić jak ładuje paluchy do gniazdka? Bo przecież lepiej żeby dostał klapsa niż miałby go kopnąć prąd..
        • mrs.solis Re: klapsy 28.12.18, 16:02
          Jak sie ma niemowlaka to gniazdka powinny byc zapezpieczone tak ,zeby ten niemowlak nic tam nie wlozyl.
          Watkodajka jak juz chciala opinii to mogla dokladniej opisac sytuacje za co konkretnie ten dzieciak dostal i czy to dziecko 2 letnie czy moze 4 letnie, bo to duza roznica.
          • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 16:06
            Ano właśnie. Rodzic ma obowiązek zabezpieczyć teren a jak dziecko jest większe to skutecznie wytłumaczyć. Klapsa to można sobie zaserwować jeśli się tego nie potrafi zrobić.
            • mrs.solis Re: klapsy 28.12.18, 17:30
              Ty chyba nigdy nie widzialas dziecka, ktore ma w dupie co rodzice mu mowia badz tlumacza i z pelna premedytacja robi cos dalej.
              • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 17:41
                Widziałam różne dzieci, takie którym wystarczy powiedzieć raz i rozumieją, takie które mają gdzieś brzęczenie rodziców w stylu litanii "uważaj, nie rób tak, nie wolno, bo nie", a także takie które dostały lanie za to że popuściły w majtki.

                Dzieci są różne, a rodzice mają obowiązek wiedzieć co na nie działa poza klapsem.
                • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 19:24
                  "uważaj, nie rób tak, nie wolno, bo nie"

                  i to była właśnie taka sytuacja
                  • mrs.solis Re: klapsy 28.12.18, 22:05
                    Wez opisz normalnie sytuacje, bo narazie to same domysly sie tworza no chyba, ze zalezy ci na ilosci postow. Co takiego robilo to dziecko, ze dostalo od rodzicow? Wydlubywalo rodzynki z ciasta , plulo z nudow do kompotu?
                    • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 22:43
                      Mam opisać, żebyś mogła ocenić, czy klaps był słuszny, niczym w przypadku zupy za słonej?

                      Dziecko wyginało się na krześle w sposób niewłaściwy. Znaczy niewłaściwy w pojęciu rodziców, bo zgodnie z ich opinią, mogło spaść z krzesła. Dziecko radziło sobie jednak na tym krześle dobrze, więc robiło "niedozwolone pozy" z większą radością, niż gdyby nikt nie reagował.
                      Czy to, w twoim świecie, powód wystarczający do bicia dziecka?
                      • mrs.solis Re: klapsy 30.12.18, 15:49
                        Nie, nie jest. Wysadzilabym poprostu dzieciaka z krzesla i tyle. Nie trzeba bylo go bic ani robic scen przy swiatecznym stole tym bardziej, ze dziecko nie robilo tego zlosliwie tylko poprostu mu sie nudzilo.
    • 3-mamuska Re: klapsy 28.12.18, 14:52
      Dla mnie jest to straszliwa rodzicielska porażka i skandaliczne zachowanie (ze strony rodzica).
      No ale ja nie mam dzieci.

      I dla mnie koniec tematu.
      Urodź sobie dziecko potem krytykuj i wypisuj mądrości.
      • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 15:03
        @3-mamuska

        > Urodź sobie dziecko potem krytykuj i wypisuj mądrości.

        Tak jak ty sobie urodzilas i juz automatycznie najmundrzejsza z calej wsi big_grin
        Nie tobie decydowac kto co moze krytykowac. Coz za tupet! big_grin
        • wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: klapsy 28.12.18, 15:08
          ależ ona ma rację. Tylko rodzic to może pojąć. Czymś innym jest kontakt z dziećmi - nawet zawodowy - a czymś innym własne dzieci 24 h/ dobe bez chwili odpoczynku nawet w nocy (czujny sen). To jest rodzaj zmęczenia, jakiego nie-rodzic nie pojmie nigdy, zwyczajnie nie ma narzędzi.
      • cosmetic.wipes Re: klapsy 28.12.18, 15:08
        Dla mnie klapsy to też wyłącznie objaw niemocy rodzica i krzywda dla dziecka. Mam dwoje, więc jakby "argumenty" ci się skończyły tongue_out
        • wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: klapsy 28.12.18, 15:15
          wyżej napisałam że to przejaw bezradności. Jednak dawane sporadycznie żadną trauma nie będą. Co najwyżej sygnałem "NAPRAWDĘ przegiąłem, skoro mama się aż tak wkurzyła". Słowo klucz - SPORADYCZNIE.
          Ostatnio byli u nas znajomi z sześciolatkiem, rówieśnikiem mojego syna plus minus. Tak swiriwał pawiana, że autentycznie wychodzili ze skóry. Reakcją rodziców była gadka umoralniająca z uzyciem zwrotów "Zawiodłem się na Tobie" i w ten deseń. Straszne zwroty, ryjące psychikę, kompletnie nieprzystające do sytuacji. Dramat zrobili na całego. > Oboje z mężem uznaliśmy po wszystkim, że zdecydowanie wolelibyśmy na miejscu dzieciaka krótkiego klapsa gdzie się plecy kończą, skoro słowne argumenty nie działały. A z poczuciem bycia obiektem rozczarowania rodziców dziecko będzie żyć. Toksyczne i ohydne.
          • grrru Re: klapsy 28.12.18, 15:20
            Bardzo często reakcja rodzica nie zależy wcale od tego, co dziecko zrobiło tylko od tego, jaki ma dzień, jaki poziom zmęczenia itp. Jak miałam paskudny dzień, byłam niewyspana i wykończona, a do tego nie poszło mi w pracy i babka na mnie w kolejce koszykiem wjechała to ledwo się powstrzymałam, żeby jej z tym koszykiem nie odepchnąć tak, że by wyfrunęła za drzwi. Jak rozumiem, taki sporadyczny atak to coś akceptowalnego? Tyle tylko, że nie miał większego związku z nią, raczej z moim samopoczuciem.
          • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 15:22
            > Toksyczne i ohydne.

            Toksyczne i ohydne.ni sie zgadzam. Z opisu to bardzo nieporadni rodzice. Pelno takich.
            Jednak ten klaps nic by nie pomogl szesciolatkowi. Fatalnie wychowywany, fatalnie zaniedbany.
            • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 15:24
              Tu sie zgadzam - mialo byc. Ten telefon mnie dobije.
            • wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: klapsy 28.12.18, 15:56
              Jednak własnie o takich rodzicach rozmawiamy. Jak zabiera się ludziom krótka reakcję w stylu "klaps na dupsko", to trzeba być świadomym, że nie będa reagować nagle jak mistrzowie pedagogii tylko zastosują inne metody, być może dużo bardziej nieszczące.
      • grrru Re: klapsy 28.12.18, 15:11
        Czyli singiel nie może zwrócić uwagi żonatemu koledze, żeby nie policzkował żony? Bo po pierwsze policzek to nie katowanie, a po drugie niech się ożeni a potem krytykuje, tak?
        • wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: klapsy 28.12.18, 15:19
          Ile znasz żon, które mąż musi przed wyjściem złapać, wyciągnąć chichoczące spod łózka, ubrać im na siłę majtki, które one natychmiast zrzucą, jak tylko mąż je puści, sięgając po rajtuzki? Po czym rzuca się z pogoń kurcgalopkiem za wrzeszczącą żonką, podczas gdy czas biegnie nieubłaganie i za chwilę spoźni się do roboty? big_grin
          • grrru Re: klapsy 28.12.18, 15:21
            Rozumiem, że jak żona nie może się wyszykować, bo jej pięć minutek się w godzinkę zmienia, a mają jechać razem to już co innego i drobny klaps na otrzeźwienie nie przeszkadza?
            • wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: klapsy 28.12.18, 15:57
              do żony inne argumenty dotrą.
              • grrru Re: klapsy 28.12.18, 16:44
                A jak nie docierają? A jak do teściowej nie dociera, że ma się nie wpitalać z głupimi radami to też klaps? Jak mąż kolejny raz się spóźnia mimo argumentów?
                • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 19:31
                  "do teściowej nie dociera, że ma się nie wpitalać z głupimi radami to też klaps?"

                  zaraz założę ci fanklub
          • nihiru Re: klapsy 28.12.18, 16:20
            wanda_co_nie_chciala_niemca2 napisał(a):

            > Ile znasz żon, które mąż musi przed wyjściem złapać, wyciągnąć chichoczące spod
            > łózka, ubrać im na siłę majtki, które one natychmiast zrzucą, jak tylko mąż je
            > puści, sięgając po rajtuzki? Po czym rzuca się z pogoń kurcgalopkiem za wrzesz
            > czącą żonką, podczas gdy czas biegnie nieubłaganie i za chwilę spoźni się do ro
            > boty? big_grin

            Wreszcie ktoś to powiedział.

            Parę tygodni temu też toczyła się tutaj rozmowa o wychowaniu dzieci i też padały - nie boję się użyć tego słowa - te kretyńskie teksty o traktowaniu dzieci jak dorosłych.
            Podstawowa różnica jest taka, że za dorosłego nie jestem odpowiedzialna, a za dziecko - jak najbardziej.

            Zgadzam się oczywiście, że klaps to jedna z gorszych metod wychowawczych ale
            po pierwsze: jak ktoś nie umie inaczej, to lepiej taka niż żadna; mam w swoim otoczeniu przykład, kiedy matka strasznie broniła swoich synów przed wszelką przykrością i próbowała ich wychowywać za pomocą "tłumaczenia". Bardzo źle się to skończyło dla całej rodziny - łącznie z przypadkami okradania tych rodziców przez własnych synów.
            po drugie: ten klaps jest strasznie demonizowany i przedstawiany jako jakieś niesamowite upokorzenie i krzywda dziecka a tymczasem jest wiele innych zachowań rodziców, które dla dziecka są dużo bardziej destrukcyjne ale trudniejsze do wyłapania przez postronnych: począwszy od nierealnych wymagań do zwykłej nieobecności i braku zainteresowania dzieckiem.
            Ale oczywiście - jak się zrobi komuś awanturę o tego nieszczęsnego klapsa, to można potem pochwalić się na forum i chodzić w aureoli tej światłej osoby, która broni tych biednych, bezbronnych dzieciaczków:/.
        • cruella_demon Re: klapsy 28.12.18, 15:37
          Zasadniczo tak, człowiek który nigdy sam nie był w związku powinien się powstrzymać od dawania światłych rad, bo pojęcie ma zerowe.
          • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 15:43
            cruella_demon napisała:

            > Zasadniczo tak, człowiek który nigdy sam nie był w związku powinien się powstrz
            > ymać od dawania światłych rad, bo pojęcie ma zerowe.

            Serio trzeba być w związku żeby wiedzieć że żony nie powinno się bić?
            • cosmetic.wipes Re: klapsy 28.12.18, 15:48
              panna.anna.4 napisała:

              > Serio trzeba być w związku żeby wiedzieć że żony nie powinno się bić?


              Serio trzeba być matką, żeby wiedzieć, że dzieci nie powinno się bić?
              • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 15:50
                Nie, nie trzeba. O to mi właśnie chodziło.
            • cruella_demon Re: klapsy 28.12.18, 16:41
              Błędem jest stawianie dzieci na równi z dorosłymi i traktowanie ich jak dorosłych. Dorosły człowiek ponosi konsekwencje swojego zachowania w dużo większym zakresie i dużo gorsze niż zwykły klaps. Mąż niewiernej żony nie uderzy, za to złoży pozew o rozwód z jej winy i puści w przysłowiowych skarpetach.
              • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 19:41
                Ale ja odnosiłam się do twojego postu w którym piszesz ze osoba która nie była w związku nie ma prawa dawać rad na temat bicia żony. Nie zmieniaj tematu.
                • cruella_demon Re: klapsy 29.12.18, 00:35
                  Nie porównuj lekkiego klepnięcia w tyłek do bicia po twarzy, bo to nie ta kategoria.
                  Już pomijając, że relacja żona-mąż jest równorzędna i żona nie musi być mężowi posłuszna, dziecko rodzicom musi, plus rodzice odpowiadają za jego bezpieczeństwo.
                  A gdyby np. pijana żona próbowała wsiadać za kierownicę auta i wyszarpała kluczyki, to IMO strzał z liścia wyszedł by jej na dobre.
                  • danaide Re: klapsy 29.12.18, 21:20
                    Serio? A ja myślę, że takiej żonie na początek przydałaby się pomoc w rozwiązaniu problemów, które doprowadziły do tego, że w ogóle wpadła na pomysł usadzenia się po pijaku za kierownicą.
                  • panna.anna.4 Re: klapsy 29.12.18, 21:27
                    cruella_demon napisała:

                    > A gdyby np. pijana żona próbowała wsiadać za kierownicę auta i wyszarpała klucz
                    > yki, to IMO strzał z liścia wyszedł by jej na dobre.

                    W ogóle mnie nie dziwi że tak uważasz.
        • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 19:29
          "Czyli singiel nie może zwrócić uwagi żonatemu koledze, żeby nie policzkował żony? Bo po pierwsze policzek to nie katowanie, a po drugie niech się ożeni a potem krytykuje, tak?"

          big_grin
    • fifiriffi Re: klapsy 28.12.18, 15:04
      kto wie czy jakby czasem dzieciak nie dostała klapsa jednak byłby inny.
      Klaps to nie jakas tam znowu starszna tragedia.
      dżizas....chyba przesadzasz...a już na pewno z tym że to jakaś tam "rodzicielka porażka" czy "osobistą życiową tragedię" surprised

      Rodzice to nie robocopy...
      Bezstresowe wychowanie jakoś też specjalnie nie zbiera żniw... zwykły szit jak "karny jeżyk"
      • grrru Re: klapsy 28.12.18, 15:13
        A co to jest bezstresowe wychowanie? Masz na myśli wychowanie bez klapsow?
        • fifiriffi Re: klapsy 28.12.18, 21:28
          ogólnie napisałam... był swego czasu taki modny slogan... i odsyłanie dzieci na durnego jeżyka, bądx stanie w sklepie nad wrzeszczącym dzieckiem i czekanie "az mu przejdzie " big_grin
          • grrru Re: klapsy 28.12.18, 21:37
            To nie jest modny slogan tylko jeden z mitów i hasło bez treści, pod które każdy podkłada co chce. Coś jak "lewactwo".
            Karny jeżyk czyli metoda time out nie ma nic wspólnego z antypedagogiką czy innymi kierunkami, które od biedy można by uznać za zbliżone do tego, co ludzie zwykle nazywają wychowaniem bezstresowym.
            Ignorowanie zachowania, którego celem jest zwrócenie na siebie uwagi w sposób nieakceptowalny albo wymuszenie czegoś w wielu przypadkach działa, bo dziecko nie dostaje tego, co chce, czyli załapuje, że strategia jest chybiona. Ale to też nie ma nic wspólnego z teoriami np. Spocka.
    • stephanie.plum Re: klapsy 28.12.18, 15:16
      mój młodzieniec dostał ode mnie po łapie, kiedy znalazł ropuchę i zaczął sobie nią rzucać.

      łudziłam się nadzieją, że dzięki temu "kazanie" o szacunku do żyjątek zostanie lepiej zapamiętane.

      jeśli chodzi o lanie, jestem na straconej pozycji. ostatnio wyrwało mi się, po dłuższej przepychance słownej: "bo DOSTANIESZ LANIE".
      a młodzian (4,5 roku): jak dostanę lanie, to się z niego będę śmiał.

      w ten sposób perspektywa lań została raz na zawsze wykreślona z wachlarza zachowań wychowawczych.
      bo jak go znam, to podejrzewam, że faktycznie - śmiałby się.
      • asia.sthm Re: klapsy 28.12.18, 15:29
        > a młodzian (4,5 roku): jak dostanę lanie, to się z niego będę śmiał.

        Masz roztropnego mlodziana big_grin
        Lanie jest potrzebne jak dziura w moscie.
      • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 17:02
        ten Twój młodzian to cwany, niczym stary w ciele małego wink
        • stephanie.plum Re: klapsy 28.12.18, 17:08
          właśnie, kurka. stary maleńki.

          jedynak, niestety.
          • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 17:12
            drugiego przygarnąć, nie dałoby rady? suspicious
            • stephanie.plum Re: klapsy 28.12.18, 17:39
              pisałam już kiedyś tu komuś, że prawie było drugie dziecko...
              prawie. nie trafiło do nas.
              :~(
              to "prawie" spowodowało, że trzeci raz zaczynać procedury nie miałam odwagi. a teraz, cóż, jestem za stara.


              ale gdybyś jakieś niezagospodarowane znalazła, dawaj znać, bo ja mam wściek macicy!!!
              • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 19:45
                daj spokój z "za stara"
                nawet za dwadzieścia lat dzieciom u starej stefki-śliwki, byłoby lepiej niż tam, skąd przyszły


                akurat w moim środowisku dzieci to towar deficytowy
                większość tak długo rozważa posiadanie, że może się na to zwyczajnie nie załapać
                w tym ja
                • stephanie.plum Re: klapsy 28.12.18, 20:03
                  ha, no nie mówię, że nie :~)
                  ale obiektywnie, po czterdziestce nie adoptujesz niemowlaka, a ja starszego nie umiałabym.

                  co do rozważania, to ja z tej samej bajki, najpierw "mamy czas", potem "wciąż jeszcze mamy czas, ale chodźmy do lekarzy", a wreszcie "olaboga, ostatni dzwonek!!!".
                  cud, że z jednym zdążyliśmy.
                  • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 20:08
                    po czterdziestce nie adoptujesz, bo takie są zasady adopcji, czy nie czujesz się na siłach?

                    bo kobiety przecież rodzą po czterdziestce i to coraz częściej i coraz więcej
                    • stephanie.plum Re: klapsy 28.12.18, 22:12
                      zasady takie są.
                      • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 22:45
                        Slabe.
                        • stephanie.plum Re: klapsy 28.12.18, 22:55
                          a bo ja wiem? jakieś muszą być.

                          uczciwie? mogłabym w tej chwili adoptować trzyipółletnie dziecko. z niepełnosprawnością (bo w naszym okrutnym świecie na takie nie trzeba czekać...)
                          ale ...mam cykora. za cienka w uszach jestem. taka prawda.
                          • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 23:19
                            no i bardzo dobrze
                            grunt to racjonalna ocena własnych możliwości

                            ale z czterdziestolatkami niemogącymi adoptować niemowlaków, to przesada
                            czterdziestolatek to w dzisiejszych czasach po prostu młody człowiek


    • ichi51e Re: klapsy 28.12.18, 15:17
      Przestalam czytac po polaczeniu „porazka rodzicielska” z „nie mam dzieci”. Polecam zajac sie jakims dzieckiem i sie wypowiadac.
      • wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: klapsy 28.12.18, 15:20
        gdzie jest przycisk "lubię to"?
      • fawiarina Re: klapsy 28.12.18, 15:24
        Zajęcie się to za mało. Ja się zajmowałam cudzymi dziećmi i to jest zupełnie inny kaliber. Na noc jechały do siebie a ja się szłam realizować. Dopiero upitolenie samodzielną opieką 24 godziny na dobę 365 dni w roku pozwoliło mi zobaczyć czym jest hardcore rodzicielstwa i co znaczy stracić panowanie nad sobą. Nieomal, bo w sumie dziecka nie uderzyłam. Ale wiem jak bardzo można być bezradnym. I że wtedy rodzic potrzebuje realnej pomocy a nie opińdolenia przez bezdzietną, wyspaną kuzynkę.
        • wanda_co_nie_chciala_niemca2 Re: klapsy 28.12.18, 15:54
          w sedno.
      • maly_fiolek Re: klapsy 28.12.18, 16:22
        Niestety ostatnio namnożyło się nam specjalistek po wychowaniu wczesnoszkolnym i innych socjologiach, bezdzietnych starych panien co wiedzę czerpią z forów a nie z życia. Nie mają nic do roboty, to uczą rodziców jak wychowywać dzieci.
        Mam dla nich radę, jeśli czują się dobrze wychowane, to niech nie krytykują metod rodziców. Bo te metody działają.
        • cosmetic.wipes Re: klapsy 28.12.18, 16:58
          Tobie się zdaje, że tylko bezdzietne uważają bijących rodziców za debili? Otóż nie. Ja również tak uważam.
          • pade Re: klapsy 30.12.18, 12:46
            Ja też. I też mam dwójkę.
      • owmordke Re: klapsy 28.12.18, 18:22
        Ja mam dziecko (typ: choleryk-buntownik, wiec latwo nie jest) i sie z zuita zgadzam. Bicie dzieci jest zwyczajnie zle. Ludzi sie nie bije (za wyjatkiem sytuacji gdy siebie lub kogos innego bronisz). Po drugie uwazam ze klapsy sa prymitywne - jako ludzie wyjatkowo bogaty zestaw sposobow komunikacji, a bicie stawia nas w jednym szergu z pawianami czy innymi surykatkami.
        • ichi51e Re: klapsy 28.12.18, 20:33
          Mnie zawsze zastanawia gdzie ludzie gotowi osadzac innych jako porazki sa w sytuacjach kiedy matka z dzieckiem siedzi w foodcorcie i nagle dosiada sie do niej pijak straszac dziecko i domagajac sie posilku. Bo cholera jasna wszyscy w ostatnia srode siedzieli i patrzyli jak desperacko wrzeszczalam „chyba pan zwariowal dziecko mi pan straszy a musli pan ze panu na kanapke odpale” patrzyli patrzyli dziecko wylo pod stolem pijak sie domagal a ja darlam sie zeby mi dal spokoj. Zawsze ludzie pierwsi czepiac sie a jak mozna czlowiekowi pomoc to lepiej siedziec na d...
          • owmordke Re: klapsy 29.12.18, 01:22
            Trzeba bylo dac panu pijakowi klapsa.
    • panna.anna.4 Re: klapsy 28.12.18, 15:49
      Nie, nigdy nie uderzyłam dziecka i mam nadzieję nigdy tego nie zrobię. O ile impuls pod wpływem sytuacji typu wbiegnięcie na ulicę jestem w stanie zrozumieć to już racjonalizacja tego jest porażką na całej linii.
      • zabka141 Re: klapsy 28.12.18, 18:07
        Zgadzam sie z toba.

        Moja 5 latka tez raz dostala klapsa - od meza - pobiegla przez ulice na druga strone. To byla nasza wina jak nic, bo siedzielismy w restauracji juz dlugo i sie jej nudzilo. Ale maz tak sie zdenerwowal ze dal jej klapsa. Cieszylam sie ze nic jej sie nie stalo po tym wybiegnieciu, ale bylam tez zla na meza. On tez z siebie po wszystkim nie byl dumny, ale probowal to usprawiedliwic sytuacja.

        Ale to zadne usprawiedliwienie. Dzieci wychowywane z klapsami nie sa wychowywane. Tez bija, nie wiedza jak dac sobie rade ze swoja zloscia. Bicie nic nie przynosi.
    • strusinianka Re: klapsy 28.12.18, 16:18
      Na początek - tak, mam dziecko.
      Nigdy nie dałam choćby klapsa. Sama jako dziecko byłam klapsowana, również pasem czy kablem. Mówili, zobaczysz jak będziesz miała swoje. No to mam, od 8 lat i absolutnie nie wyobrażam sobie podnieść ręki na dziecko.
      Trzeba mieć siano w głowie chyba...
      • nihiru Re: klapsy 28.12.18, 16:26
        Pasem czy kablem to już nie jest klaps.
        Przestań mylić pojęcia i mieszać w dyskusji, bo nie da się sensownie rozmawiać, jeśli to samo słowo jest przez dyskutantów zupełnie inaczej rozumiane.
        • strusinianka Re: klapsy 28.12.18, 16:35
          Ależ nie mylą mi się pojęcia. Pas i kabel to bicie a klaps to klaps. Niemniej w mojej ocenie trzeba mieć nierówno pod sufitem żeby dawać dziecku choćby klapsa, i zdania nie zmienię.
          • nihiru Re: klapsy 28.12.18, 16:39
            Z pierwszego postu wynika co innego.
            Ale skoro żadna z nas nie ma zamiaru zmieniać zdania, to chyba i dyskusji nie ma sensu kontynuować, prawda?smile
            • strusinianka Re: klapsy 28.12.18, 16:56
              Ano nie ma.
              Z perspektywy dorosłego, także klapsowanego - bo o takim tutaj mowa - dziecka, powiem tylko tyle że był to pomysł iście kretyński.
              • nihiru Re: klapsy 28.12.18, 17:11
                Znowu powtórzę: nie byłaś dzieckiem klapsowanym, tylko zwyczajnie bitym.
                Ja też byłam bita. Nie klapsowana, tylko właśnie bita, chociaż nie pasem.
                Dopóki nie miałam własnych dzieci, uważałam, że jest to normalna metoda wychowawcza, do stosowania w uzasadnionych przypadkach.
                Jak miałam jedno dziecko, to się zorientowałam, że to nie jest metoda wychowawcza, tylko wyraz bezsilności rodzica, sposób na wyładowanie emocji, więc byłam zasadniczo przeciw.
                Jak miałam dwójkę dzieci i mniej sił, czasu i fizycznych możliwości poświęcania każdemu takiej uwagi jak kiedyś jedynakowi, to doszłam do wniosku, że do licha - też jestem człowiekiemwink.
                Trzeciego dziecka nie zaryzykowałam, mimo że mąż byłby chętnybig_grin.

                Na zakończenie dodam tylko, że mam dwójkę rodzeństwabig_grin
        • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 16:40
          "Pasem czy kablem to już nie jest klaps.
          Przestań mylić pojęcia i mieszać w dyskusji"

          Nie masz do końca racji.
          Od klapsa - którego rodzice stosują w przypadku małych dzieci, nad którymi zapanować łatwo, nie jest daleko do pasa czy kabla. Bo kiedy dziecko robi się większe, pyskate i bardziej oporne na argumenty, niż kilkulatek, klaps nie działa, trzeba sięgnąć po silniejsze argumenty.
          • nihiru Re: klapsy 28.12.18, 17:02
            Za jakieś 3-4 lata, jak starszak wejdzie w wiek dojrzewania to będę mogła podzielić się doświadczeniami i powiedzieć, czy faktycznie jest pokusa stosowania "silniejszych argumentów".
            Na razie starszak mnie wkurza, owszem, głównie niechęcią do nauki i jakiejkolwiek pracybig_grin, ale jednocześnie reaguje na argumenty, więc w jego przypadku nie miewam pokus na dawanie klapsów - inne metody wystarczają.
            Natomiast młodszy (i to pięciolatek, a nie trzylatek) ma takie fazy, że faktycznie dostaję czerwonej pianybig_grin
          • boo-boo Re: klapsy 28.12.18, 18:05
            Nie piernicz. Dostałam klapsa trzy razy w życiu- ręką na doopę. Pasem, kablem czy czymś innym nigdy w życiu,a uwierz mi wyszczekana i pyskata byłam do bólu.
            Najbardziej oporne na argumenty jest jednak dziecko młodsze niż starsze bo wynika to z rozwoju psychiki dziecka na poszczególnych etapach.
            Urodź, wychowaj i dopiero potem wypisuj "mądrości".
            • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 20:04
              Dostałam klapsa też tylko parę razy, bo jako małe dziecko byłam grzeczniutka.
              W miarę dorastania, kiedy wykształcił mi się bardziej indywidualny charakter i argumenty "nie, bo nie" i "tak, bo tak mówię" przestały skutkować, a i klapsy były za słabe, doszła ściera, pas, szarpanie - nieczęsto, bo wciąż byłam całkiem grzecznym dzieckiem, ale zapamiętam to na całe życie. Raz dostałam chyba nawet z kopa.

              I z racji tego, że pamiętam to wszystko tak dobrze, mogę ci bardzo świadomie powiedzieć: klaps i pas, szarpanie czy kopanie, to jest ten sam argument.
              Jest po prostu dostosowany do siły i wieku dziecka i rodzica. Wartościowanie tego, na przemoc gorszą i słabszą, jest podobne do wartościowania przemocy ze strony męża "tylko raz przyłożył w twarz, a mógł przecież zabić".

              Parę osób z tego wątku wytłumaczyło już parę razy dosadnie, dlaczego "urodź i wychowaj, a dopiero potem wypisuj mądrości" jest argumentem żałosnym i bez pokrycia - polecam tę lekturę, nie bój się, czytanie nie boli.



              Ach i "nie piernicz", bo skoro w życiu dostałaś tylko trzy razy klapsa, to nie masz pojęcia o czym mówisz.

              • boo-boo Re: klapsy 28.12.18, 20:33
                Więc jak ? głupia i oporna byłaś skoro po pierwszym klapsie nie wyciągnęłaś wniosków,a do tego rodziców miałaś do bani skoro nie potrafili ci tłumaczyć prostych rzeczy i to ze skutkiem- do tego sadystów.
                Czyli co ? po kopniaku zaskoczyłaś o co twoim oprawcom chodziło ? mniemam, że tak bo gdybyś nie zaskoczyła to pewnie byś na tamtym świecie wylądowała skoro takie metody "wychowawcze" twoi rodzice mieli.
                Klaps, szarpanie czy kopanie to nie jest ten sam argument- co wiele osób ci napisało.
                Równie dobrze możesz napisać, że otarcie sąsiadowi zderzaka na parkingu jest poważnym wypadkiem drogowym w stylu dachowania.

                "Parę osób z tego wątku wytłumaczyło już parę razy dosadnie, dlaczego "urodź i wychowaj, a dopiero potem wypisuj mądrości" jest argumentem żałosnym i bez pokrycia - polecam tę lekturę, nie bój się, czytanie nie boli."
                Samo czytanie nie boli ale jak czytam argumenty tych osób to trochę boli.

                Owszem- na temat wychowywania dzieci i tego jak się zachować w danej sytuacji to jednak trzeba mieć dzieci i to nie na 5 minut.
                Teraz skocz na forum dla psiarzy- pochwal się, że nie masz i nie miałaś psa, a potem zacznij ich instruować jak mają postępować ze swoimi czworonogami- potem wróć tutaj i napisz jaki miałaś odzew smile

                "Ach i "nie piernicz", bo skoro w życiu dostałaś tylko trzy razy klapsa, to nie masz pojęcia o czym mówisz."
                Czyli jednak widzisz różnicę między klapsem, a maltretowaniem skoro twierdzisz, że ja na podstawie trzech klapsów nie powinnam się w tym wątku wypowiadać bo nie doświadczyłam czegoś więcej czyli maltretowania.
                Ja dostałam w tyłek 3 razy. Za to moja koleżanka z ulicy regularny wpiernicz za każde przewinienie- czym popadło- pasem, kablem od żelazka, przedłużaczem. Śmiem więc twierdzić, że widzę różnicę.

                Tak na marginesie jeszcze dodam, że mieszkam w kraju gdzie kara fizyczna jest dozwolona- w przeciwieństwie do maltretowania i znęcania się fizycznego czy psychicznego. Co więcej rodzaj kary fizycznej jaki może być stosowany jest dość szczegółowo opisany żeby nie było wątpliwości czy klaps w tyłek jest jeszcze klapsem w tyłek czy ktoś wykroczył poza tą granicę i można go pociągnąć do odpowiedzialności karnej za maltretowanie.
                • piataziuta Re: klapsy 28.12.18, 23:33
                  "(...)głupia i oporna byłaś skoro po pierwszym klapsie nie wyciągnęłaś wniosków (...)"

                  "(...)po kopniaku zaskoczyłaś o co twoim oprawcom chodziło ? mniemam, że tak bo gdybyś nie zaskoczyła to pewnie byś na tamtym świecie (...)"

                  "(...)Równie dobrze możesz napisać, że otarcie sąsiadowi zderzaka na parkingu jest poważnym wypadkiem drogowym w stylu dachowania.(...)

                  "czytanie nie boli ale jak czytam (...) to trochę boli."

                  "(...)skocz na forum dla psiarzy- pochwal się, że nie masz i nie miałaś psa, a potem zacznij ich instruować jak mają postępować ze swoimi czworonogami(...)"

                  "Ja dostałam w tyłek 3 razy. Za to moja koleżanka z ulicy regularny wpiernicz (...)"

                  "(...)mieszkam w kraju gdzie kara fizyczna jest dozwolona(...)"


                  Sory, ale na bełkot ludzi niespełna rozumu nie będę odpowiadać.
                  • boo-boo Re: klapsy 29.12.18, 20:21
                    No tak.....skończyły się argumenty to zaczęło się o "bełkocie".
                    Pa pa smile
      • fifiriffi Re: klapsy 28.12.18, 21:30
        strusinianka napisała:

        > Na początek - tak, mam dziecko.
        > Nigdy nie dałam choćby klapsa. Sama jako dziecko byłam klapsowana, również pase
        > m czy kablem
        . Mówili, zobaczysz jak będziesz miała swoje. No to mam, od 8 lat i
        > absolutnie nie wyobrażam sobie podnieść ręki na dziecko.
        > Trzeba mieć siano w głowie chyba...
        WTF?
        i tu jest podstawowy błąd... ty byłas bita.... nie "kalpsowana" kablem czy pasem....JPRDL, to było bicie... a nie "danie klapsa"
    • maly_fiolek Re: klapsy 28.12.18, 16:19
      Jestem zdecydowanie za dawaniem klapsów.
      Klapsy stosowałam w wyjątkowych sytuacjach, jako środek ostateczny, skuteczny gdy nic innego nie działa.
      Jak na razie się sprawdza, moi trzej synowie są dobrze wychowani i nie ma z nimi problemów smile. A ziółka były niezłe, kiedyś starszy miał obsesję z wkładaniem długopisu młodszemu braciszkowi do ucha. Po klapsie przestał.
    • martaesz Re: klapsy 28.12.18, 16:24
      Na tę chwilę nie musiałam jeszcze swojemu 8 latowi lańska sprawić.
      Ale wcale nie wykluczam takiej opcji jeśli uznam że się należy.
      • nihiru Re: klapsy 28.12.18, 16:37
        Przy starszym też nie czułam takiej pokusy.
        Natomiast przy młodszym....

        I teraz pozostaje tylko pytanie: czy faktycznie starszy miał łatwiejszy charakter niż młodszy czy też ja, mając tylko jedno dziecko, mogłam się bardziej na nim skupić i lepiej go wychować? A może po prostu wtedy miałam więcej sił i na podobne zachowania mniej nerwowo reagowałam? Ciągle nie umiem sobie odpowiedzieć na te pytania.
    • nutella_fan Re: klapsy 28.12.18, 16:26
      A nie zaraportowałas na policję czy do Sądu Rodzinnego przemocy? smile
    • super_hetero_dyna Re: klapsy 28.12.18, 16:29
      > Co się robi w takich sytuacjach?

      Wzywa Straż Pożarną. Choć czasem wystarczy kubełek zimnej wody na rozgrzaną główkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka