Miałam podpiąć się pod powitalnym postem Kasibling , jako że również jestem nowym nickiem, od kilku miesięcy podczytującym, ale wyszedł mi nieco przydługi, stąd osobny wątek.
Generalnie traktuję ematkę jako przestrzeń poznawania swiata spoza mojej millenialsowej - do tego dość specyficznej - bańki. Podejrzewam, że większość użytkowniczek jest w wieku 40-50, więc konkretnie starszych ode mnie - w realnym życiu mam niewiele okazji do kontaktu z osobami powyżej 40tki.
Trochę anachroniczne wydaje mi się ematkowe przywiązanie do forumowych tożsamości i wizerunku, jak i do forum w ogóle. Jestem w stanie to jednak zrozumieć, biorąc pod uwagę, że dla wielu użytkowniczek forum stanowi od wielu lat społeczność sensu stricto, stąd obecność różnych rytuałów wieziotwórczych, nieufności, personalnych animozji, manifestów wykluczenia i aprobaty
Ciekawie obserwuje się, że dla wielu osób jest to nadal safe-space, gdzie kolektywnie przeżywa się życiowe zawirowania. Dla innych nieco mniej i podzielenie się czymś trudnym w obawie przed oceną (moim zdaniem często okrutną i małostkową) wymaga jednorazowego nicka.
Forum stanowi w moim odbiorze pewien relikt. Ta atmosfera schyłku, nieprzystawalności udziela się chyba wielu użytkowniczkom i uwidacznia się w postach o lęku o zamknięcie forum, reakcji na noworoczną awarię itd.
Miejmy nadzieję, że trochę jeszcze pożyje
Dzięki za możliwość doświadczania - polecę patosem -"internetu, którego już nie ma" i za fajną lekcję siostrzaństwa - nawet jeśli to czasem siostrzaństwo sióstr Kopciuszka