Przepraszam, za pesymistyczny temat, ale został u mnie zdiagnozowany nowotwór złośliwy. Jestem od 3 tygodni na L4. Ponieważ został zdiagnozowany przypadkiem, nie daje on żadnych (na razie?) dolegliwości fizycznych. Niestety psychicznie znoszę to bardzo różnie. Mam nadzieję, że z tego wyjdę...
Niestety mam duże problemy z L4. 2 tygodnie żyłam z podejrzeniami, choć bardzo realnymi. Poprosiłam rodzinną o L4, bo nie wysiedziałabym w pracy.. Dała na tydzień, tłumacząc się, że obie będziemy miały kłopoty

Kolejny tydzień też musiałam wyprosić. O kolejny pytałam w instytucie onkologii, odesłano mnie do rodzinnego. Znów dostałam na tydzień. Lekarka rodzinna nie widzi problemu w tym, żebym pracowała, bo przecież fizycznie nie mam żadnych dolegliwości

Ostatnio powiedziała mi, że ZUS już się mną "zainteresował" i że ona będzie wysyłać ksero mojej kartoteki. Jestem w psychicznej rozsypce, mam małe dzieci a tu taka diagnoza

(( W zeszłym tygodniu spędziłam w instytucie onkologii 2 dni, w tym będę 3, ale dojeżdżam z domu na badania. To kilka godzin dla mnie i moja lekarka rodzinna twierdzi, że bez problemu mogłaby mi wypisywać L4 na poszczególne dni, a nie tak ciągłe...
Moje pytanie brzmi, czy sama diagnoza "nowotwór złośliwy" nie uprawnia do normalnego L4, czy trzeba się do tego naprawdę fizycznie BARDZO ŹLE czuć?
I druga sprawa - w zeszłym roku pisałam o mojej szefowej, która bardzo źle mnie potraktowała w związku z moim (jej zdaniem) zawaleniem projektu. Teraz moja szefowa ma pretensje, że moje L4 jest tylko na kolejny tydzień. Jej zdaniem, powinnam się określić kiedy wrócę do pracy. Powiedziałam jej, że nie wiem. Usunięcie nowotworu, potem terapia - nie wiem. Dziś napisała do mnie SMSa, że ona musi wiedzieć, czy jeszcze kiedykolwiek wrócę
Nie wiem, czy coś jej odpisać, bo chętnie bym jej napisała tak, żeby jej w pięty poszło, ale...
I ostatnie pytanie - jeśli ZUS zechce mnie skontrolować - to jak? Mam L4 "chodzące". Dojeżdżam na badania, spaceruję, staram się jakoś zagospodarować czas z dziećmi. Będę musiała się zgłosić? Nie mam pojęcia - podpowiedzcie, proszę...