ienerta Re: Co za patafian... 14.06.19, 10:23 Forum ematka najbardziej cenie za prawdę objawioną (autor! autor! kto był autorem tego genialnego bon motu???): nie ma ofiar, są ochotnicy. Ta filozoficzna odpowiedź pasuje do tych wszystkich łzawych historyjek z cyklu "o jaka ja biedna, a facet taki okropny, a mnie się tak podoba bycie tą biedną". Nuda, wtórność, żenada, dwója, siadaj. Odpowiedz Link Zgłoś
grey.heart34 Re: Co za patafian... 14.06.19, 11:49 To chyba mało jeszcze wiesz o ludzkiej psychice i naturze. One nie dają się podsumować żadnym pojedynczym, choćby nawet najbardziej nośnym bon motem. Ja mam na to również filozoficzną odpowiedź/pytanie: czy ktoś nieświadomy, że jest ochotnikiem, rzeczywiście może być ochotnikiem? Czy to się aby nie wyklucza? Może łatwiej: Ktoś dobrowolnie wsiadł do samolotu, nie wiedząc dokąd leci. Samolot poleciał na wojnę. Ergo, ten ktoś zgłosił się na ochotnika na wojnę? No nie. I tyle zostaje z waszych bon mocików. Odpowiedz Link Zgłoś
ciszej.tam Re: Co za patafian... 14.06.19, 12:08 olej ja. ona jest jakas goopia albo udaje. zajrzyj do innych watkow jak chcesz potwierdzenia skup sie na tworzeniu sobie fajnego networkingu. I budowaniu swojej sily. bedzie dobrze. a w pewnym momencie dziadu znudzi sie dokuczanie Odpowiedz Link Zgłoś
sirella Re: Co za patafian... 14.06.19, 12:52 To jest kwestia dojrzałości emocjonalnej, braku naiwności, mylenia egzaltacji z miłością, uzależnienia z więzią - itd. Niedojrzali rodzice pokazujący całe życie fatalne niedojrzałe i przemocowe schematy zachowań dziecku- nie wypuszczą go w świat z dobrym wyposażeniem do budowania związków. Wiele osób nie dostało dojrzałego wsparcia na start życia. Ale w związku z tym, że jest się już dorosłym to trzeba tą czarną robotę odpracować samemu i z rodziny wziąć to co dobre a złe odrzucić- i od innych(lub w terapii) nauczyć się zdrowych reakcji i wypełnić tę dziurę. To zapunktuje na przyszłość, choćby tym, że teraz mądrze i z rozwagą i w szacunku wychowane dziecko będzie fajnym towarzyszem za lat 15 a nie problematycznym pyskującym smarkaczem z którym sobie nie radzisz. Ale żeby tak dziecko wychować, to samemu trzeba umieć tak żyć, trzeba się szanować , dużo z dzieckiem rozmawiać, mieć swoje oddzielne życie, nie wisieć na dziecku i nie robić z niego wymówki ani swojej tarczy lub rzeczy która ma z kims wiązać- bo to dla dziecka będzie obciążenie. Może jakies przedszkole Montesori -jeśli dobrzy nauczyciele to nauczą dziecko asertywnego wyrażania emocji. A dla ciebie jakaś terapia grupowa współuzależnień/grupa DDD. Bo to tak, że najważniejsze egzaminy zdaje się z życia. A jeden przygotowywał się do tych egzaminów w kiepskiej szkole, a inny w świetnej. Nie ma równości na starcie. Jest niezrozumienie czemu nie umiesz tak prostych rzeczy. Więc trzeba wziąć na klatę że to jest do nadrobienia, trzeba wziąć korki i nauczyć się nowych umiejętności, jesli chce się żyć na wyższym poziomie emocjonalnym/świadomościowym niż właśni rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: Co za patafian... 14.06.19, 13:15 Doskonały tekst. Wszyscy powinni go przeczytać. Odpowiedz Link Zgłoś
fawiarina Re: Co za patafian... 14.06.19, 16:05 > . > I tyle zostaje z waszych bon mocików. Podoba mi się twoje podsumowanie tej kwestii. Ale wiesz, tutaj panuje victim blaming w czystej postaci. Każdy czuje się taki lepszy, bo jemu się w danej dziedzinie udało uniknąć błędów. A potem tworzą nowe nicki i płaczą, że cośtam nie wyszło tak perfekcyjnie jak by chciały. Uszy do góry, wszystkiego można się nauczyć, gdy się chce. Nawet postępowania z durniem. I tego, żeby się pewnymi sprawami nie przejmować. Odpowiedz Link Zgłoś
grey.heart34 do każej emamy 14.06.19, 12:20 Dziękuję tym kilku z was, które udzieliły mi konstruktywnych porad, wsparcia, informacji. Były przydatne. Niestety, znaczna część ematek postanowiła się wypowiedzieć w sposób autorytarny, nie mając nawet bazowej znajomości psychologii, czy ludzkiej natury. A zatem: 1. To, że zakładam wątek, w którym chcę się wyżalić oznacza, że wystawiam się również na bezrozumne ujadanie - ale nie muszę go brać do siebie. I - uwaga - mogę nawet równie zjadliwie odpowiedzieć. 2. Część z was zarzuca mi bycie ofiarą, a inne dla odmiany mnie wręcz w tę ofiarę wtłaczają, bo mam nią być i koniec i "nie może być dla mnie ratunku", jak ktoś tam sobie by życzył. No więc nie. Nie mam obowiązku całe życie tą ofiarą być, wyobraźcie sobie, nawet jeśli bardzo byście chciały. 3. A to już największe kuriozum. Forum debatuje nade mną, że jestem podatna na wpływy, po czym kilka z was cytuje tu jakiś "genialny" bon mocik o ochotnikach, któremu brakuje podstaw logiki. Ale ktoś rzucił, to wszystkie powtarzają jak papugi. I kto tu nie ma samodzielnego krytycznego myślenia? Dorosłe kobiety, ponoć takie dojrzałe? 4. Nie jesteście ode mnie w niczym lepsze, żadna z was. A to, że ja mam odwagę pisać na forum o sobie krytycznie, to tylko świadczy o zdolności do samodzielnego myślenia. I życia nie tłumaczą mi bon mociki koleżanki o chyba zapewne małej wiedzy o życiu. Rozczarowuje mnie to forum, między stonowanymi, inteligentnymi kobietami przekrzykują się jakieś przekupki, co do wiedzy i inteligencji których mam pewne wątpliwości. Owszem, jest demokracja, ale naprawdę każdy musi się wypowiedzieć, nawet jeśli na jakiś temat nie ma nic ciekawego do powiedzenia? Czego tu brakuje najbardziej? Chyba refleksji po prostu. No i na koniec- nie jestem wojującą feministką, ale chyba zostanę. Nasze babki nigdy by niczego nie wywalczyły z taką postawą jak wasza. Matka jest chłopcem do bicia współczesnej kultury i to forum tak bardzo to potwierdza, jak kobiety potrafią sobie dowalać. Po czym, w wątku sąsiednim udają miłe i sympatyczne. Dobranoc P.S. A jeśli ktoś to przeczytał, to zapewne tak nie ten co trzeba... Odpowiedz Link Zgłoś
sirella Re: do każej emamy 14.06.19, 13:32 Terapia. Zobacz co robisz - masz trudną sytuację, cos potrzebujesz zmienić, piszesz na forum publicznym - skupiasz się na naprawianiu/pouczaniu tych co Cię skrytykowali. Rzeczą naturalną jest , że ludzie są różni i zawsze się znajdzie w otoczeniu/rodzinie/pracy ktoś czepliwy i krytykujący. Nie każdego musisz słuchać, nie z każdym wchodzić w interakcję a już absolutnie nie musisz się każdemu tłumaczyć. Weź z wątku to co ci się przyda i jakoś przemawia w tym momencie - a resztą sobie nie zaprzątuj głowy, bo nie ma czym. Zobacz, że bardziej skupiasz się na tych, które coś negatywnego powiedziały na twój temat - czy to nie jest podobny schemat jak masz z patafianem, że czujesz przymus ustawiania jego gdy źle robi, zwracania mu uwagi, jakiejś obrony przed nim- i wikłasz się tym coraz głębiej w niego coraz bardziej będąc sfrustrowana - zamiast zadbać o siebie by ci nie właził na głowę, ustawić wyraźnie swoje granice a resztę olać? Tym schematem sama pozbawiasz się energii rozwoju. Bo wyszukujesz i dołączasz się do energii negatywnej i tracisz czas na tłumaczenie innym że powinni być inni. Rozejrzyj się wokoło bo tam też są tacy ludzie tylko ich oceniasz wczesniej wzrokiem. Trzymaj się rzeczy/osób pozytywnych i wnoszących w twoje zycie wartość dodaną. Przeanalizuj to sobie z dystansu. Forum akurat jest dobrym miejscem na ćwiczenie komunikacji i analizowaniu własnych reakcji na czyjeś słowa/osądy, a ematka zawsze była ciut patologiczna jesli chodzi o poziom agresji, niemniej w internecie w wielu miejscach jest dużo gorzej. Natomiast jest to forum publiczne a nie zamknięte terapeutyczne- i pisząc tu powinnaś być świadoma , że nie zamawiasz sobie takich wypowiedzi jak tobie pasują a dostaniesz wszelakie, osób różnych, 20 i 50 letnich, panien, trzykrotnych rozwódek, specjalistki IT i pani ze zmywaka w Niemczech, dzieciatych i niedzieciatych a nawet się zdarzy podstarzały facet z odpałami. Więc znowu - czy wypowiadając się na forum publicznym, niezamkniętym, moderowanym tylko w kwestii wulgaryzmów- jesteś świadoma gdzie się wypowiadasz. Ucz się przyjmowania odpowiedzialności za własne decyzje i brania na klatę ich skutków. To jest istotne w całym życiu, wręcz takie abecadło życiowe by nie być wiecznie urażonym, z kimś skłóconym lub sfrustrowanym że to on/ona i jak on/ona śmie tak o mnie..! Trzymając się negatywów, krytyk, je podkreślając i najdłużej zapamiętując - sama się nakręcasz do depresji. Więc jeśli chcesz zmian, to trenuj w sobie umiejętności oddzielania- dopieszczania rzeczy ważnych/rozijających i odcinania rzeczy zbędnych/negatywnych. Jeśli wejdziesz na drogę rozwoju, to to się robi bardzo przyjemne uzyskać nad tym władzę, nad kierowaniem swoim własnym samopoczuciem. Wybór jak daleko w tym dojdziesz oczywiście należy do Ciebie, bo każdy sobie układa tak życie jak to jemu samemu pasuje. W naszej kulturze kobieta jest winna na dzień dobry. Rozumiem, że to widzisz i cię drażni, bo też sama tkwisz w tej roli wobec ojca swojego dziecka. Wywalcz zmianę zasad u siebie w domu. Naucz syna, że jest inaczej. Nie musisz zmianiać całego świata, wystarczy że w swoim domu zrobisz porządek i wychowasz potomstwo ktore nie będzie wtłaczać kobiety i mężczyzny w określone szuflady ale zauważy w obu płciach człowieka. www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,16013067,Uwolnic_matke.html?disableRedirects=true Odpowiedz Link Zgłoś
sirella Re: do każej emamy 14.06.19, 14:12 emocje.pro/jak-poradzic-sobie-z-depresja-instrukcja/?fbclid=IwAR1MpGVqctH9LWBIyWelgywGJoC3KQ-Zp5SYDa2--6kPC4sfaeTT-Y8syzA swiadomosc-zwiazkow.pl/narcystyczne-rodziny-narcystyczne-kobiety/?fbclid=IwAR38a4E4ZW15FNn0UuLKEL-L8A_N2GxO0nd6yqmliZ1rIln7DuiaBnQ4HA4 www.youtube.com/watch?v=KoxPSZzwNjE&fbclid=IwAR3ujPCenY_ZpItvLYTAAgbckZI6PzF8O_vwqrACk0sh71IIurWnw5cBHoU to tak do poczytania, natomiast najlepiej dobra terapia u fachowca (wykształcony terapeuta a nie kołcz) zajmującego się problemem przemocy emocjonalnej, bo to masz wzorzec od korzeni. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: do każej emamy 14.06.19, 14:46 Po co ta analiza forumowych wypowiedzi? Sirella ma rację, że skupiasz się nie na tym, co ważne, ale znowu ustawiasz sytuację tak, żeby zostać ofiarą, nawet tutaj. Zobacz to w końcu. Mnie bardzo uderzyło to czułostkowe: facet PLĄCZE MI SIĘ PO DOMU. Słitaśne takie. Nie po prostu: przyjechał, zatrzymał się, odwiedził, itd. Nie, to jest taka pobłażliwa czułość, oj, biedny misiek. Co on u ciebie robi? Przygląda się, jak zajmujesz się dzieckiem? Telewizję sobie obejrzy, obiad zje, kolację, co mu pod nos podstawisz? Ja się zrobią nudy, to cię podrażni i sprawdzi, że nadal ma nad tobą władzę? I nad twoim dzieckiem? Czuje się pewnie łaskawcą, że przyjeżdża i "ma kontakt", co? Może czasem się nawet z tobą prześpi? A jak już się nasyci tym cyrkiem, to bierze walizeczkę i jedzie do swojego życia, a ty zostajesz wytrącona z równowagi, z mętlikiem w głowie, jednocześnie wyczerpana i WDZIĘCZNA, że przyjechał i POBYŁ... Może jednak zakończ związek z nim, tak na początek? Odpowiedz Link Zgłoś
fornita111 Re: Co za patafian... 14.06.19, 14:01 Zmien terapeutke. Ona nie powinna diagnozowac twojego eks (ze narcyz i piotrus pan) tylko tobie pomagac. I nie w taki sposob, ze cie zapewnia, ze szybko sobie znajdziesz nowe portki, litosci! A teraz jeszcze sobie wymyslilas weekendowa terapie- powodzenia. Zacznij zmieniac swoje postepowanie zamiast je analizowac i rozstrzasac bez konca. Popsychologia cie nie uratuje, tylko naprawde dobry terapeuta i twoja autentyczna chec zmiany. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Co za patafian... 14.06.19, 16:22 Nie ograniczysz dziecku taty tylko pozbawisz dziecko patafiana. Nie zabierzesz kochającego taty, bo takuegi nie ma. Uratujesz dziecko przed kontaktem z zaburzonym przemocowcem i dasz szanse na wyrastanie w bezpiecznym domu i posiadanie odważnej mamy Odpowiedz Link Zgłoś
umi Re: Co za patafian... 18.06.19, 02:38 Jeśli dzieciak ma głupiego ojca, to mamę musi miec mądrą. Inaczej powieli schemat i się wykolei jak szanowny tatuś. Duzo mądrych rad padło, więc się nie dołoże, ale zyczę Ci siły w zawalczeniu o siebie. Ja z tych, co docisną gada, zeby dzieciak miał normalne kontakty, ale o ojcostwo faceta w takim stanie, jak Ty jestes teraz specjalnie bym nie walczyła. Skup sie na sobie, a jak sie wzmocnisz, będziesz miała większa kontrolę nad zyciem w ogole. A to wpłynie tez na zachowanie się exa przy dziecku w czasie odwiedzin. Natomiast ono pewnie nigdy nie bedzie idealne i tego nie zmienisz, bo to ex musiałby zmienic sam. Ty za to mozesz pokazac właściwe postawy i sposob postepowania. Nie przejmuj sie tymi, którzy przezywaja, ze "syn musi miec ojca i bez tego ni rusz". Głupiego ma, kontakt ma, wiec dziury emocjonalnej mial nie bedzie. Ale jak zyc musi sie nauczyc od Ciebie (i spokojnie, nauczy się, dzieci nie są głupie). Wiec postaw na siebie i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś