halo, halo, dawno nas tu nie bylo
Otoz kilka dni temu wypuscilam ptaszeta, rozrzucilam okruchy po stole i w sekunde zasnelam.
Obudzilam sie przerazona, bo cos jakos mi nie pasowalo. Za cicho i w ogole nie powinnam spac jak felusiefruwajace. Patrze, a Fafuszka, taka malutenka i zolciutka, siedzi na samym srodku pokoju, na podlodze, rozkokoszona jak kura co to pod skrzydlem ukrywa milion dzieci i spi. Felus z kolei siedzial z duma na prestizowym szczebelku pokojowej suszarki do prania i lypal na swiat.
I wiecie co? Oblala mnie fala endorfin, prawie jak po urodzeniu pierworodnego. strasznie kocham te co skacza i fruwaja