stephanie.plum Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 10:03 najgorsze jest to, że "oficjalnie" nie ma się oo co do gościa przyczepić. no, kolega. no, zwiał. no, poszedł się bawić. trudno powiedzieć, że to łajdak. nic nikomu przecież nie zrobił, nikogo nie skrzywdził, no nie? to, że uciekł, nie oglądając się na dziewczynę, to jedno, za to bym go nie potępiała, każdy ma prawo się bać. ale że, oddaliwszy się na bezpieczny dystans nie zawiadomił natychmiast policji, nie wezwał pomocy dla niej - to dowód skrajnego, podszytego czystym debilizmem sobkostwa. z tego się nie wyrasta. jego rodzice pewnie tacy sami. generalnie - omijać szerokim łukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kocynder Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 10:35 To NIE JEST dobry kolega ani twojego dziecka ani nikogo z tej, pożal się Boże, "paczki". To jest kawał gnojka i nic więcej. Nota bene - jak i cała reszta imprezujących. I nie, nie dlatego, że uciekł. To jest ok, ma instynkt samozachowawczy. Słusznie. Tym bardziej, że zapewne nic by nie pomógł, a co najwyżej tylko dostał łomot. Ale to, że uciekłszy NIC nie zrobił? Nie zatrzymał się te kilkaset metrów, nie wrócił potem sprawdzić co z koleżanką? Że poszedł na imprezę i BALOWAŁ wraz z całą ekipą? Że NIKT z tejże balangowej ferajny nie pomyślał, że twoja córka a ich koleżanka może właśnie być gwałcona, tłuczona na śmierć... Że nikt nie pomyślał ani o tym, żeby powiadomić policję, albo chociażby was, jej rodziców?! Na miejscu córki wolałabym wyalienowanie z grupy niż takich parszywych gnojów jako "dobrych kolegów"... Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 14:06 Zgadzam się z kocynder. Dlatego uważam, że postępowanie tych dzieciaków powinno być wyraźnie napiętnowane. Niech się przestaną przyjaźnić z twoją córką, OK, ale żeby nie wyszło na to, że oni fajni i super goście, a córka ofiara losu i czepialska. Niech będzie wyraźnie powiedziane, że chłopak-sukinsynek zachował się niedopuszczalnie, a cała reszta jak szmaciarze, z którymi nie warto się znać. Na takich zasadach zerwanie towarzyskie z tą grupą może być nawet wzmocnieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 14:31 Ostro powiedziane, ale ze wszystkim się zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
lot.ti Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 10:41 na tym etapie martwiłabym się bardziej o to czy dziewczyna nie zostanie czarną owcą w klasie, tym bardziej że okazało się że nie ma w tej klasie żadnej osoby z którą łączyłaby ją relacja prawdziwie koleżeńska, kto by się nią autentycznie interesował. może być tak, że po wakacjach stanie się "TĄ ofiarą" i nikt nie będzie chciał z nią utrzymywać kontaktów, tym bardziej ze to chłopak jest lubiany, a nie ona. po drugie skoro teraz się odcięła to dała impuls do zerwania kontaktów. może to wydać się zbyt drastyczne, ale rozejrzałabym się szybko za inną szkołą. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: kolega mojego dziecka 26.06.19, 00:28 o znieczulicy to się mówiło już za "moich czasów". W USA wyszedl nawet taki program "Co ty bys zrobil?" dochodze do wniosku ze nie jest tak zle What would you do Domestic violence Boyfriend abusing his girlfriend in public Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: kolega mojego dziecka 26.06.19, 00:39 Kobiety sa odwazniejsze: Teen boy physically and verbally abuses his girlfriend | What Would You Do? | WWYD Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: kolega mojego dziecka 26.06.19, 00:43 Wniosek z tego jest prosty: jezeli matki (rodzice) nauczaja dzieci "spieprzajcie i nie patrzcie sie na nic" to wyrasta spoleczenstwo w ktorym kwitnie przemoc. w prostych słowach: "macie co chcecie." Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
maly_fiolek Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 08:30 > jezeli matki (rodzice) nauczaja dzieci "spieprzajcie i nie patrzcie sie na nic" Oczywiście że tak. Dlaczego chłopak miałby narażać się dla koleżanki z klasy? Jaki w tym jest jego interes? Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: kolega mojego dziecka 26.06.19, 17:49 Muszę przyznać, że ta sprawa nie daje mi spokoju. Chłopak zostawia koleżankę w niebezpieczeństwie, idzie na imprezę, towarzystwo o wszystkim wie i nic z tą informacją nie robi, uznając rejteradę kolegi za rzecz normalną, oczywistą. Czyli w obecnych czasach takie panują zasady? Jak to się mówi - czas umierać. Na razie się jednak wstrzymam z umieraniem, bo ta sytuacja wydaje mi się tak absurdalna, że aż nierzeczywista. Ludzie nie mogą być aż tak głupi. Jeden może być głupi, jeden ma prawo być głupi i beznadziejny, ale nie cała klasa. A może to było trochę inaczej? Trochę - ale istotnie różnie. Może to było tak, że na przystanku do chłopaka i dziewczyny podeszła grupa młodzieży, dziewczyny zaczepiły dziewczynę, zażądały pieniędzy i telefonu. Dziewczyna oddała, co miała. Kolega miał do czynienie z podpitymi chłopakami, było groźnie, ale postawił się, nie chciał oddać telefonu, udało mu się uciec. Przypuszczam więc, że chłopak WIDZIAŁ, że dziewczynie napastnicy dali spokój, że mogła się spokojnie oddalić, wrócić do domu. Mogła też, oddaliwszy się, od razu poprosić kogoś o wezwanie policji, tak samo, jak mógł to zrobić chłopak. Z punktu widzenia chłopaka jego sytuacja wyglądała na groźniejszą, bo się postawił; napastnicy mogli go dogonić i pobić, gdy tymczasem dziewczyna, oddawszy telefon, miała już spokój. Może też z punktu widzenia chłopaka cała scena nie wyglądała tak groźnie, jakby wynikało z relacji rodziców dziewczyny. Ot, zostali zaczepieni przez rówieśników, koleżanka oddała telefon, straciła humor i poszła do domu, on nie oddał, poszedł na imprezę. Nie widział powodu powiadamiania policji. Widział, że dziewczynie nic się nie stało. Komu coś zabrano, niech powiadamia. Dziecinne to, ale zrozumiałe. To nie jest próba tłumaczenia postępowania chłopaka. To jest próba przekonania siebie, że świat jeszcze nie zwariował. Odpowiedz Link Zgłoś
nostalgia81 Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 02:21 I jak w 2024? W Centrum wawy gwalt, swiadkowie uciekaja. Jak dzis sie czuja obroncy niuniusiow? Odpowiedz Link Zgłoś
vivi86 Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 05:32 No cóż, wedle stosowanej tu logiki oddala telefon i kasę dobrowolnie. Odpowiedz Link Zgłoś
maly_fiolek Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 08:27 Że chłopak miał absolutnie rację że uciekł - tak też radzę moim synom. Uciekać. Nie warto bezsensownie narażać się z byle powodu, życie jest tylko jedno. Odpowiedz Link Zgłoś
nostalgia81 Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 10:33 problemem nie jest ucieczka, ale kompletne olanie napadnietej wspoltowarzyszki. Na to wytlumaczenia nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
maly_fiolek Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 14:23 > Na to wytlumaczenia nie ma. Ależ jest wytłumaczenie - miał ją kompletnie gdzieś. Można? Można. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 13:55 Ale zaskoczenie? Gdyś napisała cos innego to forum by chyba szok przeżyło. Odpowiedz Link Zgłoś
cranberries1983 Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 10:43 jej kolega to p...zda ona miała pecha - bydło jest wszędzie niestety bardzo dobra reakcja z pójsciem na Policję, rozmawiajcie z nia, dajcie poczucie oparcia, moze warto z pedagogiem szkolnym też? Odpowiedz Link Zgłoś
awf-33 Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 11:36 Co myślę? Przypomniał mi się zadźgany nastolatek, który stanął w obronie swoich koleżanek. Mój mąż i syn są bardzo honorowi. Zawsze stają w obronie kobiet/dziewczyn. To szlachetne, ale wolałabym mieć ich żywych, niż rycerskich. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
szafkanocna Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 11:46 awf-33 Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 11:36 Co myślę? Przypomniał mi się zadźgany nastolatek, który stanął w obronie swoich koleżanek. mogl uciec- ale potem zawiadomic pomoc: policje/ rodzicow i upewnic sie czy kolezanka sama nie stala sie ofiara zadzgania. a nie isc jak gbyby nigdy nic na impreze. ludzie, no co z wami…. Odpowiedz Link Zgłoś
awf-33 Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 15:08 szafkanocna napisała: > awf-33 Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 11:36 > Co myślę? Przypomniał mi się zadźgany nastolatek, który stanął w obronie swoich > koleżanek. > > mogl uciec- ale potem zawiadomic pomoc: policje/ rodzicow i upewnic sie czy kol > ezanka sama nie stala sie ofiara zadzgania. a nie isc jak gbyby nigdy nic na im > preze. ludzie, no co z wami…. Ale co? Dlaczego tak piszesz, co z wami? Jakimi nami? Czy ja pochwaliłam postawę późniejszą? Naganna. Ale z drugiej strony co mi po martwym, bohaterskim dziecku? Uczę swojego syna prawidłowych, ludzkich postaw, ale tylko przysparza mu to kłopotów, niczego więcej. Nawet skończyliśmy w sądzie, bo jakieś gnojki go nękały. Może ludzie powinni uczyc swoje dzieci, że nie napada się na drugich? Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 16:27 Tak, patologia będzie uczyć. Takie dzieci nie biorą się z księżyca. Odpowiedz Link Zgłoś
szafkanocna Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 11:45 bardzo wspolczuje. dzisiejsze pokolenie nie ma jaj, ani morali. wszyscy obwiniaja tych, ktorzy nie udzielili pomocy zamordowanej Lizie, a widac to specyfika spoleczenstwa- tumiwisizm. potrzebna solidna edukacja i zmiana modelu wychowania, no ALE….. Odpowiedz Link Zgłoś
dzikka Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 12:05 Czytając komentarze jestem w szoku. Naprawdę. Przestaje mnie dziwić całkowita znieczulica społeczna, skoro rodzice tak wychowują dzieci, ze w trakcie niebezpieczeństwa należy zostawić kolegów samych sobie, nie zadzwonić po pomoc, nie zainteresować się osoba znajomą. To są dla mnie ludzkie zachowania. Dokąd zmierzamy jako społeczeństwo? Co maja w głowie matki/ojcowie tak wychowujący dzieci? Nie chodzi o bohaterstwo, chodzi o jakakolwiek przyzwoitość. Mógł nawet uciec ale zadzwonić po pomoc, po odpowiednie służby. Dla mnie dramat, po prostu upadek człowieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
nat007 Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 12:28 Ja bedac wczesną nastolatką wracałam ze starsza siostra ze szkoly do domu. Byla zima wiec ciemno. Szedł z nami kolega i mowil ze nas odprowadzi. W pewnym momencie sie rozejrzal i powiedzial ze jednak wraca do domu i szybko zawrócił. Po kilku minutach zaatakował nas z nożem jakis facet. Siostra cudem uskoczyła i uciekłyśmy. Tamten kolega widzial ze cos jest nie tak a nam nic nie powiedzial tylko zwiał🙄 Odpowiedz Link Zgłoś
tol8 Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 13:06 Chłopak miał rację uciekając. Powinien jednak z bezpiecznej odległości zawiadomić służby i zostać dopóki tamci nie zostawią dziewczyny. Było już kilka takich zdarzeń, że za staniecie w obronie, chłopaka pobito na śmierć. Odpowiedz Link Zgłoś
backup_lady Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 13:30 Targa mną w dwie strony: z jednej - pierwsza zasada pomocy, to upewnij się, że ty jako ratownik jesteś bezpieczny i nic ci nie grozi. Wprawdzie uczona na kursie Rescue nurkowania, gdzie częstą konsekwencją ratowania innego nurka w potrzebie mogą być dwa zgony, jeśli ratownik nie zadba najpierw o swoje bezpieczeństwo. Z drugiej - kolega bardzo niedojrzały i samolubny. Rozumiem, że znał swoje możliwości i wiedział, że sam nie da atakującym rady. Ale jak już oddalił się do bezpiecznego miejsca, to mógł zadzwonić na policję / po pomoc, a nie jak gdyby nigdy nic iść na imprezę. Reszta towarzystwa na imprezie, też ze średnią moralnie postawą. Na miejscu dziewczyny olałabym towarzystwo, bo nic jej nie daje. Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 14:11 A czemu córka zostala? Raczej by jej też nie gonili. Ucieczka w takiej sytuacji to najlepsze co można zrobić. W każdym razie chłopak to dupek, i wyraźnie powiedziała bym to towarzystwu głośno i wyraźnie. Jeśli już uciekł to z bezpiecznej odległości powinien zadzwonić na policję i obserwować sytuację. Na miejscu córki zerwała bym kontakty z całym towarzystwem gdyż są aspołeczni, a chłopak totalna znieczulica. Jeśli córka ma traumę to może psycholog? Odpowiedz Link Zgłoś