Zacznę od tego, że straciłam swoje naturalnie kręcone włosy. Nie sądziłam, że to możliwe, bo od zawsze pamietam siebie w sprężynkach. Przetrząsnęłam internety (myślałam że to niemożliwe) no i rzeczywiście, czasem zdarza się taka sytuacja...
Obecnie po paru latach odpowiedniej pielęgnacji, strzyżenia, ploppingu i innych cudów muszę pogodzić się z faktem, że zostawały mi smętne fale.
Od paru miesięcy rozważam trwałą ondulację. Kurde no słabo się czuje w „nieswoich” włosach.
Mam obecnie zdrowe, naturalne włosy za ramiona. Są cienkie i jest ich bardzo dużo.
Chciałabym osiągnąć taki efekt:
Któraś z Was miała ostatnio trwałą, albo chociaż znacie kogoś kto ma? Nie chce skończyć ze spalonym baranim łbem z lat 80tych. Help!