niktmadry
18.08.19, 15:06
Dziecko lat 16. Warsztaty organizowane przez jedna ze szkol 320 km od naszego miejsca zamieszkania. Dziecko moze mieszkax w akademiku i miec wykupione posilki w pobliskim bistro. Szkola oddalona od akademika- 15 min piechota. Opieki osoby doroslej nie bedzie. Dziecko zostaloby odwiwzione i przywiezone przez rodzica ale te 12 dni byloby bez nadzoru osoby doroslej. Jedynie mialoby uczestniczyc w warsztatach- w tym codziennie zajecia 1 na1. Zatem nie ma mozliwosci by nauczyciel nie zauwazyl nieobecnosci dziecka. Corka chce jechac. Ja sie zastanawiam czy nie za szybko. Maz chce ja zawiezc, zobaczyc w jakich warunkach by mieszkala. Nie mamy urlopu w tym czasie - nie mamy mozliwosci byc tam z nia te 12 dni. W poblizu jest dworzec kolejowy skad ma bezposrednie polaczenie do naszego miasta gdyby z jakiegos powodu chciala wracac szybciej.
Niby sie boje. Z drugiej srtony byla na obozie ze znana firma. Ona lat 16 - opiekunka jej grupy lat 19. Wszystko bylo ok ale mialam wrazenie, ze to przeciez prawie rowiesnicy i o jakiej opiece mozna tu mowic. Pewnie w praktyce kierownik obozu ( lat okolo 50) mial pod opieka uczestnikow i opiekunow.