Jeśli ktoś ma już dość moich wątków i skojarzeń ciążowych, bardzo przepraszam, to już końcówka. Wkrótce zacznę tematy okołoniemowlęce
Z sentymentu do pierwszej grupy forumowej sprzed 13 lat, na której siedziałam w ciąży - siedzę na podobnej i teraz.
I tam oczywiście dwie kluczowe kwestie, czy ten czop już odszedł oraz by - cokolwiek przyjdzie do głowy - jechać na izbę przyjęć.
Początkowo trochę mnie to śmieszyło.
Dziś dostałam po łbie osobiście. Ponieważ i ja tam w końcu pojechałam (trzeci raz w życiu, z tego samego powodu) - by zapisać się na cięcie. A tam - dzikie tłumy.
Pani w rejestracji mówi, żeby lepiej jutro od rana. Bo po południu partnerzy/mężowie wracają z pracy i wiozą wszystkie kobiety na osławione IZBY PRZYJĘĆ.
Ale jak się dziwić. Na pytana: dziewczyny, co robić - mam tętno 60 albo dziecko było z prawej, teraz z lewej albo taka jakaś niespokojna jestem albo strasznie się pocę albo całą noc nie spałam - zaniepokojone otrzymują jedną odpowiedź: JEDŹ NA IP!!!
Czy one nie mają swoich lekarzy, o rozumie nie wspominając?
Wyobrażam sobie że dziewczyny z zagrażającym poronieniem czy niewyczuwalnymi ruchami lub tężyczką muszą siedzieć kilka godzin z tymi histeryczkami i smutno mi.
A 30-40 lat później będą siedzieć na SORach z bólem gardła czy wzdęciem.
A, taki tam wątek wyżalno-oburzony.
I, obiecuję, ostatni na ten temat.