piataziuta
18.09.19, 19:22
Godzina 18, parking Lidla, wokół tłum ludzi.
Pcham wózek z zakupami do samochodu.
Przy samochodzie sięgam do torebki po kluczyki.
I w tym momencie zaczepia mnie facet, pytając czy mogę mu pomóc.
Jest koło 50tki, wygląda przeciętnie.
Słucham, co ma do powiedzenia.
Otóż twierdzi, że zabrakło mu paliwa, żeby wrócić do domu - po czym robi ruch ręką w stronę jakiegoś hatchbacka i otwiera pilotem drzwi (błyskają światła) - i pyta czy poratuję go 20zł, i że stoi tu już tak długo, że już zmarzł (w oczach na sekundę jakby zbierają się łzy).
Co robi ematka?
Wyciąga kasę, czy czuje podstęp i odmawia?