sylwiacmok
19.09.19, 18:18
Kuzynka z mężem zginęła w wypadku pół roku temu, zostawili po sobie dwóch synów 10 latka i 2 latka.
Od czasu kiedy byłyśmy nastolatkami nie miałyśmy ze sobą większego kontaktu, jako dzieci lubiłyśmy się, byłyśmy w zbliżonym wieku, więc kontakt był. Potem ona poszła na studia do innego miasta, później z mężem za pracą wyjechała do miasta na drugim końcu Polski. Co u niej i że ma synów wiedziałam z FB i od ciotki, siostry mojej mamy. Kilka miesięcy temu ta wiadomość doslownie wmurowała mnie w ziemię, nie potrafiłam się długo podnieść.
Dzieci wróciły w rodzinne strony i teraz mieszkają u cioci. Starszy bardzo przezył śmierć rodziców, do tej pory przeżywa. To świetny chłopak, utalentowany sportowo, bardzo dobry uczeń (przynajmniej tak było przed śmiercią rodziców), teraz też dodatkowo bardzo zajmuje się bratem. Młodszy to istny słodziak, śliczne, wesołe i kochane dziecko.
Ciocia z wujkiem to już ludzie w okolicy 70tki, teście kuzynki też, tam dodatkowo teść jest bardzo schorowany, mają kontakt z dziećmi, dzieci są do dziadków przywiązane.
Ja z mężem odkąd dzieci przyjechały do cioci staramy się pomagać, jesteśmy na każde zawołanie, starszy chyba tylko przy moim mężu zaczyna się uśmiechać i zamienia z opiekuna brata w dziecko. Mąż ma z nim świetny kontakt, sam też przez wiele lat trenował, zapisał młodego na piłkę w naszym mieście, wozi go. Kiedyś powiedział mi, że bardzo przypominam mu mamę, położył się na moim ramieniu i płakał, a ja razem z nim.
Mamy oboje po 37lat, mamy adoptowaną córkę 4 letnią, nie możemy mieć biologicznych dzieci.
Jak zobaczyłam tych chłopców z miejsca ich pokochałam.
Chcielibyśmy stworzyć im dom, obojętnie czy to adopcja czy rodzina zastępcza, mamy warunki lokalowe i materialne, a co najważniejsze kochamy ich.
I teraz takie pytanie jak cioci i wujka zapytać czy byłaby taka możliwość, żeby jej nie urazić. Oni i teściowie kuzynki bardzo ich kochają, ale w naszym odczuciu zdrowie jak i wiek nie pozwala im na stworzenie normalnego domu w którym mogliby dorastać.
Co o tym myślicie czy nasze pytanie będzie nietaktowne? Boję się, że w sytuacji kiedy odmówią, poczują się zagrożeni i odseparują nas od chłopców.