nenia1
07.10.19, 18:29
Tak, wiem, trochę dziwnie brzmi, ale tak właśnie mój partner określa dolegliwość, którą ma z dłuższymi przerwami od kilku lat, a dokładniej to opisuje "pikanie" jako "wbijanie się w skórę tysiąca szpileczek" jakiś rodzaj swędzenia, ale takiego właśnie "wbijającego się szpileczkami" w głąb skóry. Jak to chłop, do lekarza nie chce iść, bo: "co powiem lekarzowi, że mnie pika?"
Na skórze nie widać nic, żadnych przebarwień, krostek, łuszczenia, kompletnie nic. Głównie zdarza się to "pikanie" na nogach, ale też na plecach, na ramionach, leci wtedy pod prysznic, spłukuje się lodowatą wodą i przez chwilę ma ulgę. Kiedyś myślałam, że to od temperatury, przegrzania, bo najczęściej zdarzało mu się to latem, i co ciekawe, wystarczyło, że wziął rano prysznic, albo nawet głowę mył, trochę kropli spadło na ciało i od razu "szpileczki".
W tym roku jednak nic się latem nie działo, pływaliśmy w morzu, w basenie, kompletnie nic.
No to teraz się zaczęło, dzisiaj znowu latał pod lodowatą wodę i siedział potem ze zbolałą miną. Problem może wydaje się błahy, ale widzę, że to go jednak boli no i zaczyna też ograniczać aktywność, bo nie chce przez to iść np. na basen ("bo mnie będzie pikać").
Podobno ematka wszystko wie, może któraś zetknęła się z takim dziwnym problemem?