Usg w ubiegłym roku pokazało 2 kamienie - 18 i 15 mm w woreczku żółciowym. Żadnych objawów nie miałam, niezależnie od diety. Nie szkodzi mi jedzenie powszechnie uznawane za niedobre dla woreczka (dużo błonnika, surowe warzywa i owoce, cytrusy a nawet lody, sery i czekolada). Lekarz kazał obserwować. Usg powtórzone w ubiegłym tygodniu, kamienie oczywiście nadal są, pęcherzyk cienkościenny, objawów nie ma. Chirurg operować nie chce, przepisał Proursan. Twierdzi, że skoro nie ma objawów, wyniki wątrobowe ok to trzeba spróbować je rozpuścić. Czy któraś z Was próbowała tej metody? Warto się w to bawić, czy odwiedzić innego chirurga? Wątki bergamotki i matrioszki czytałam