mamamisi2005
04.01.20, 21:24
Tak dumam sobie ostatnio o stosunkach panujących w części naszej rodziny. Konkretnie chodzi o przysługi. I jednostronność tych przysług. I chociaż nie traktuję krewnych jak partnerów biznesowych i że bilans musi być przynajmniej na zero, to po przemyśleniach zrobiło mi się przykro, bo zdałam sobie sprawę, że są takie osoby, i to w bliskiej rodzinie, które tylko ode mnie i męża biorą.
Nie chodzi o jakieś wielkie rzeczy - poświęcony czas i (głównie) naszą profesjonalną wiedzę, w mniejszym stopniu pieniądze (pożyczki - zawsze zwracane, ale oczywiście darmowe). Niby nic takiego, normalka w rodzinie, ale te przysługi świadczymy ja i mąż może nie jakoś drastycznie często, jednak regularnie od wielu lat, a właśnie sobie uświadomiłam drugą stronę zasadniczo nic (jedna osoba) lub prawie nic (druga osoba). Fakt, radzimy sobie i rzadko potrzebujemy czyjejś pomocy, ale gdy o nią zwróciliśmy to nic z tego ( w stylu pomyślę co da się zrobić - i na tym koniec).
Źle się z tym czuję.
Jak jest u was, co sądzicie na ten temat?