koronka2012
16.01.20, 19:11
Wątek lajtowy.
Lubię literaturę epoki. Oglądam sobie ostatnio 4 sezon Poldarka i "Powrót do Cranford" i nieopatrznie sięgnęłam po inne powieści E. Gaskell - i naszła mnie taka refleksja:
jak to możliwe, że był to szczytowy moment imperium, skoro większość tzw. arystokracji (a więc tych, którzy tę potęgę budowali) w ówczesnej literaturze jest opisywana tak, jakby masowo byli co najmniej lekko opóźnieni w rozwoju?
Oczywiście biorę też pod uwagę upodobanie do egzaltacji, ale naiwność czy wręcz piramidalna głupota jest po prostu porażająca. I co dziwniejsze - budzi to co najwyżej czułe roztkliwienie, a nie naturalny, odruchowy wqrw. Ciekawe, czy to czysta fikcja czy ludzie aż tak mieli wyprane mózgi?
Ze świecą szukać kogoś, kto wykazywałby się choćby śladową inteligencją. Rozumiem naiwność panien na wydaniu, przy takim wychowaniu trudno o inne podejście, ale dorosłe kobiety wcale im specjalnie nie ustępują, a
faceci to już w ogóle - umysłowo stoją na poziomie 3 latka w fazie buntu - "ja chcę" i koniec. i ta duma, te śmieszne fumy, to zadzieranie nosa, te "maniery"...
Serio...?