hrabina_niczyja
29.01.20, 18:52
Spotkanie znajomych w pubie. Przychodzi koleś z koleżanką moich znajomych wyjątkowo gadatliwy.
Sedno- koleś w trakcie rozwodu z żoną, piana na pysku i rzucanie qami podczas rozwodowych opowieści. Zabawne, bo nikt go o to nie pytał, więc i gadać nie musiał. To można zlać, furiat niech sobie pianę toczy. Strzeliło mnie jak zaczął ubolewać, że:
1) ukrywa dochody, bo i tak już 400 zł płaci, a była chce więcej, a więcej to on płacić nie będzie, żeby małpa na ciuchy wydawała
2) dzieci mają zła matkę, bo uwaga matka się nimi nie zajmuje. A nie zajmuje, bo pracuje na etacie od-do
3) zabezpieczenie alimentów w kwocie tych 400 zł ściąga mu komornik, bo on nie bankomat, żeby na żądanie kasa pluć
4) kłóci się o widzenia z dziećmi, a kłóci się, bo on nie będzie dzieci oddawał w niedzielę o 19 i gówno go obchodzi, że w poniedziałek mają szkole
Więcej nie dałam rady, wstałam i wyszłam. Ale pytanie jak? Jak te nowe baby są w stanie wziąść sobie taki odpad i z nim żyć? Niechbym miała samotna zejść na trąd to opcja za chiny ludowe. Chyba bym patafiana zatłukła młotkiem. A ta siedzi zadowolona i jeszcze przytakuje 🤦♀️