tanebo2.0
01.02.20, 21:45
To jak w tych poradnikach typu "bądź zołzą": udawaj słabszą, udawaj głupszą, niż jesteś?
D.P.: Nie mów o polityce, nie mów o zagrożeniach ekologicznych na randce, niech facet nie wie, że umiesz do trzech zliczyć, bo od mądrych kobiet faceci uciekają, a lecą na głupiutkie. Oraz na mądre "zołzy", które dobrze udają głupsze, niż są w rzeczywistości. Jest taki nurt amerykańskiego poradnictwa, to prawda. Tylko że kiedyś trzeba będzie z tej roli wyjść.
I co się wtedy stanie?
D.P.: Wyobraźmy sobie wyzwoloną, dorosłą, niezależną kobietę, która przy drineczku zaczyna odgrywać tę słabiutką istotkę, którą ktoś ma się zaopiekować. Jeśli partneruje jej w tej grze mężczyzna, który też udaje, bo wcale nie jest żadnym rycerzem-obrońcą, a za to jest zakompleksiony i nie do końca sobie z samym sobą radzi, to prosimy się tu o kłopoty. Bo po miesiącu już wiadomo, że ona to żadne biedactwo do zaopiekowania, tylko ogarnięta babka, która ma swoje granice i swoje zasady, których jej partner powinien przestrzegać, a on wcale nie jest prezesem, i to nie jest tak, że nie ma pracy od dwóch tygodni, tylko od roku, a to piwo z kumplami to jednak pije codziennie, a nie co sobotę. No i zaczynają się te wszystkie tragedie trzydziestek piątek poszukujących męża w Warszawie...
Rodzi się więc pytanie do kobiet: po co wchodzicie w rolę rannej antylopy i udajecie słabsze niż w istocie jesteście? A potem narzekacie na brak samców alfa? Nie lepiej od razu powiedzieć że interesujecie się astrofizyką oraz polityką i nieźle zarabiacie? Oczywiście większość panów ucieknie ale tak działa SELEKCKCJA.