iwoniaw
24.02.20, 15:08
W toruńskiej podstawówce dyrekcja podzieliła klasy 7 i 8 na te bardziej i mniej zaawansowane z polskiego i matematyki (tak jak to w wielu szkołach się robi np. w przypadku języków). Chce, żeby tempo pracy i zakres rozszerzania podstawy był dostosowany do możliwości uczniów. Rodzice (ponoć "niemal 100% rodziców 6-klasistów") są oburzeni, protestują i ślą skargi do kuratorium:
tylkotorun.pl/podziela-dzieci-w-sp-nr-8-pojawil-sie-pomysl-utworzenia-klas-o-roznym-stopniu-zaawansowania/?fbclid=IwAR24JR2pa6ldNy6VCarGJlx88A61dt9G1kC_RklPqVIIqGjJaAB9hExbDkE
A Wy jak byście zareagowały, gdyby to było u Waszych dzieci w szkole? Mnie pomysł wydaje się b. dobry i nie dostrzegam w nim żadnej krzywdy dla rzekomo "dyskryminowanych" poprzez zapisanie ich do grupy mniej zaawansowanej. Naprawdę rodzice mało łapiącego Jasia uważają, że będzie mu lepiej w klasie z bystrym Krzysiem i rozwalającym olimpiady Zdzisiem?