Dodaj do ulubionych

Love story?

11.03.20, 23:21
Lubie mojego meza. Truly smile Czasem nawet madly wink No ale sama nie wiem jak to by bylo gdyby nam teraz przyszlo spedzic 2 tygodnie tylko (tylko!) ze soba w domu, in case of quarantine czy jakies narzucone self-isolation. Nie mowie o chorobie, opiekowaniu sie soba wzajemnie etc. To oczywiste, ze sie poopiekujemy smile Mam na mysli takie ewentualne 2 tygodnie w zamknieciu (OK, mamy ogrodek ale to nie sa jakies hektary!) z tym moim jednym, jedynym ukochanym Nim … w pelnym zdrowiu. Hmmm … sama nie wiem jakby to bylo? Love story czy raczej 2 tygodnie na oddzielnych poziomach domu i tylko krotkie spotkania w kuchni?
Pytanie dotyczy wylacznie ematek z partnerami ale bez dzieci, bo dzieci zmieniaja sytuacje diametralnie. To tylko dla tych, ktore sa w parze - jak to sobie wyobrazacie u siebie?
BTW, nikomu nie zycze zeby sie musial przekonac na wlasnej (i partnera) skorze! Cheers.


--
"There is a crack in everything, that's how the light gets in"
Leonard Cohen
Obserwuj wątek
    • amsterdama Re: Love story? 11.03.20, 23:26
      Chyba bym chciała pobyć z mężem przez 2 tygodnie w domu. Może by się okazało, że nie dajemy rady, bo oboje nie jesteśmy łagodnymi barankami. Na tę chwilę ciągle nam mało, można by spróbować.
    • 12gram Re: Love story? 11.03.20, 23:36
      Mnie po ogłoszeniu zamknięcia szkół od razu przyszło na myśl pytanie - po takich 2 tygodniach przymusowej kwarantanny będzie więcej dzieci czy więcej rozwodów?
      • bi_scotti Re: Love story? 11.03.20, 23:42
        No ja wlasnie tez nie wiem. Bardzo lubimy razem podrozowac, robimy razem mnostwo rzeczy i codziennych, i takich od swieta wink Ale zawsze jednak gdzies dookola sa inni ludzie. Nawet gdy sie nie rozmawia caly czas z innymi to jednak sa, chocby in the background. A takie pelne 2 tygodnie tylko z jedna (chocby najbardziej ukochana) osoba budzi we mnie troche oporow. On natomiast przysiega, ze he would love it big_grin Przynajmniej jedno z nas nie ma watpliwosci tongue_out Cheers.

        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
    • snakelilith Re: Love story? 11.03.20, 23:45
      Sprawdzone, wiele razy. No ok, nie w całkowitym zamknięciu, ale wiele razy uciekaliśmy przed cywilizacją izolując się albo u siebie w domu, albo domku letniskowym gdzieś na zadoopiu. Ale temat interesujący, bo media podają, że w Chinach właśnie po zniesieniu kwarantanny eksplodują liczby rozwodów.

      --
      http://s19.rimg.info/465add77b59cebdc25f7ad6c03cc2f4a.gif
      • bi_scotti Re: Love story? 11.03.20, 23:55
        Wiesz, my tez wiele razy jakies tam 2 tygodnie canoe czy innym hiking w dzikiej gluszy i przez ten czas moze 3 osoby spotkane na szlaku, czasem tylko exchange "hi/bye" ale to jednak co innego niz 2 tygodnie w domu. Inne wyzwania, inne doswiadczenia. Nie to, ze sie boje rozwodu … just in case wink Raczej zastanawiam sie czy/kiedy zabrakloby nam tych innych ludzi. Wlasnie chocby na chwile smile
        Mowisz, ze w Chinach wiecej rozwodow? Ja czytalam o wiekszej ilosci ludzi z depression po zakonczeniu quarantine uncertain Tez smutne, eh. Life.

        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
    • lellapolella Re: Love story? 11.03.20, 23:55
      Mamy taką izolację przetestowaną- oboje pracujemy zdalnie od kilku lat. Na zadupiusmile

      --
      "Istnieje cel, ale nie ma drogi: to co nazywamy drogą, jest wahaniem." Franz Kafka
      • bi_scotti Re: Love story? 11.03.20, 23:58
        lellapolella napisała:

        > oboje pracujemy zdalnie od kilku lat. Na zadupiusmile
        >

        No tak ale to tez znaczy, ze Wasze szanse na koniecznosc self-isolation sa wlasciwie zerowe, bo gdzie/od kogo mieliscie ewentualnie pochwycic covid-19? Lucky you smile Cheers.



        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
        • lellapolella Re: Love story? 12.03.20, 15:13
          Jakieś zakupy się jednak robi, kurier czy listonosz chodzi... Można by powiedzieć, że izolujemy się prewencyjnie ale nie stuprocentowosmile

          --
          Człowiek, który zgadza się ze wszystkim, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał. W. Churchill
    • przepio Re: Love story? 12.03.20, 00:10
      Mam męża, ale dzieci już poza domem? Liczy się? My wyjeżdżamy od lat na parę tygodni na wieś zabitą dechami. Nie nudzę się, wszystko robimy razem, no mąż pływa, ja niekoniecznie. Lubię ten czas.
    • daisy Re: Love story? 12.03.20, 00:39
      super sprawa
      zdecydowanie love story, a gdyby jeszcze wina nie zabrakło to w ogóle
      nam strasznie brakuje spokojnego czasu

      --
      Fajna książka dla dzieciaka
      • bi_scotti Re: Love story? 12.03.20, 00:49
        daisy napisała:

        > gdyby jeszcze wina nie zabrakło to w ogóle
        > nam strasznie brakuje spokojnego czasu
        >

        big_grin Mieszkajac blisko Niagara Region i namietnie wspierajac "local business", wina to akurat mamy na duzo wiecej niz skromne 2 tygodnie wink Suszy sie nie obawiam.
        Ja tylko mysle, ze tzw. attitude jest inne gdy sie z wlasnej, nieprzymuszonej woli pracuje we dwoje z domu z opcja, ze zawsze mozna wyskoczyc chocby na pol godziny do local store czy do sasiada, albo gdy sie jedzie na wymarzone wakacje gdzies "w glusze", a zupelnie inne, gdy to jest "mus" narzucony z gory i tak jakby nie ma innego wyjscia tylko … hmmm … cieszyc sie soba bez zadnych przerw przez te prescribed 2 tygodnie. Life.



        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
        • snakelilith Re: Love story? 12.03.20, 01:28
          Przecież to jest tylko sprawa mentalnego nastawienia. Dwa tygodnie, to nie pół roku, normalny człowiek może wytrzymać. Jeżeli po tylu latach wspólnego życia nie jesteś też pewna, czy dasz radę to jakoś opanować, to trochę dziwne. Polecam jogą, czy inną medytację. Dla mnie problemem byłoby spędzić te dwa tygodnie z większą ilością osób, nawet z rodziną, czyli rodzice, teściowie, rodzeństwo i ich rodziny. To byłby horror, ale z mężem? Na jednym półdupku. Na szczęście mamy też spore mieszkanie, więc w razie czego możemy się cały dzień nie wiedzieć i nawet spać oddzielnie.

          --
          http://s19.rimg.info/465add77b59cebdc25f7ad6c03cc2f4a.gif
          • bi_scotti Re: Love story? 12.03.20, 02:37
            daisy napisała:

            > i wiesz co, z mężem chyba łatwiejsze niż w samotności
            >

            No to sie zgodze w 100% - lepiej z kimkolwiek (maz tez OK wink) niz samej. To chyba wlasnie ci samotni Chinczycy popopadali w depression w trakcie i/lub po isolation. Jestesmy stadni, eh smile Niemniej mnie by bylo ciezko. Tylko z jednym czlowiekiem nonstop przez 2 tygodnie w zakreslonym kolku przestrzeni (chocby i sporej, bo dom w koncu nie najmniejszy). I paradoksalnie z mezem moze nie latwiej, bo i wymagania wyzsze. Jedna dobra rzecz - wciaz mam stosik nieprzeczytanych ksiazek - swiatelko w tunelu big_grin Cheers.



            --
            "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
            Leonard Cohen
              • bi_scotti Re: Love story? 12.03.20, 17:05
                daisy napisała:

                > Bi, coś mi jednak mówi, że dalibyście radę i na koniec byłoby i truly, i madly
                > smile)
                >


                Taka wizje ma moj maz … ja jestem more skeptical ale staram sie nie wyprowadzac go z bledu tongue_out
                W sumie w watku wyszlo na to, ze prawie wszystkie wpisane ematki sa happily in love i lubia sie ze swoimi "mates" truly, madly, deeply - to bardzo podnoszace na duchu! Love is smile



                --
                "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
                Leonard Cohen
    • kropkaa Re: Love story? 12.03.20, 00:47
      Po takich 2 tyg. siedzenia w domu to rozwód albo terapia 🤣 Tak mi się dziś skojarzyło, gdy ogłosili zamknięcie szkół i coś zaczęto o pracy w domu przebąkiwać.
    • fragile_f Re: Love story? 12.03.20, 02:58
      >BTW, nikomu nie zycze zeby sie musial przekonac na wlasnej (i partnera) skorze! Cheers.

      Ekhem. Obydwoje z mężem pracujemy w domu, spędzamy ze sobą średnio 20h na dobę, czasami więcej. Aha, mieszkanie niezbyt duże, ogródka brak. I wiesz co? Fajnie jest, lubimy się, codziennie od prawie już 10 lat spędzamy wspólnie wieczory i chodzimy spać o tej samej porze.

      --
      Fragile
    • triismegistos Re: Love story? 12.03.20, 04:59
      Prawdę mówiąc wizja, w której zostajemy we dwójkę zamknięci w domu jest wizją niezwykle przyjemną. Mamy co czytać, w co grać i co oglądać. No i ten tongue_outa koty to by się pewnie skichaały ze szczęścia, że ich ludzie nie zajmują się jakimiś głupotami tylko siedzą w domu i głaszczą.

      --
      spotted madka to taki krzyk pustych macic.
      by mrozkagrazka
      • minniemouse Re: Love story? 12.03.20, 05:31
        nie byloby problemu smile
        do roboty jesteśmy zgrany team. ewentualnie big_grin
        poza tym mamy swoje zajęcia. potrafimy być razem a jednocześnie obok siebie.

        Minnie

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
    • lucerka Re: Love story? 12.03.20, 05:31
      Uwielbiam spędzać czas z mężem, właśnie bez innych ludzi. Ale my oboje jesteśmy samotnikami i wolimy ze sobą....

      Ale kazde małżeństwo ma swoją własną dynamikę. Do tego ten "przymus" spędzenia ze sobą dłuższego czasu działa na każdą osobę w różnoraki sposób. Radzę nie rozkminiać☺️

      --
      Why be racist, sexist, homophobic, transphobic, when you could be just quiet?
      • damartyn Re: Love story? 12.03.20, 06:25
        Gdyby nie okoliczności to powiedziałabym, że nie moge sie doczekac. Uwielbiam czas ze swoim mężem. Mamy o czym rozmawiać, co robić razem.
    • maggi9 Re: Love story? 12.03.20, 07:33
      Ja bym była zachwycona. Nie miałabym z tym najmniejszego problemu bo swojego męża po prostu lubię. I on mnie też. Czasem jak wracamy z jakiejś dłuższej imprezy, wsiadamy już do własnego samochodu i jesteśmy sami to słychać takie podwójne westchnięcie z ulgą. Uff nareszcie sami, we dwoje. Nie mamy z tym problemu, na urlopy jeździmy sami i często w miejsca, które są po prostu odludne.
      2 tygodnie w domu, no problem. Pewnie w ruch poszłyby filmy, seriale, gry i książki. Mieszkamy koło lasu więc pewnie nie musielibyśmy siedzieć ciurkiem w domu, zamknięci na 4 spusty,
    • fogito Re: Love story? 12.03.20, 08:15
      U mmie love story. Chyba z lozka byśmy nie wchodzili. Romantyczne fillmy, ksiazki, rozmowy, przytulanie i takie tam. Jestesmy przrmeczeni i zabiegani wiec to bylby prezent dla nas.
    • mona-taran Re: Love story? 12.03.20, 08:27
      Ja z moim wytrzymam bez problemu i dłużej wink
      Ale dziś rano stwierdził, że trochę go nie dziwi, że tak ciężko jest usiedzieć Włochom w domach, bo z włoską żoną takie siedzenie w chałupie jest nie do wytrzymania :p
      Coś o tym wie, wszak miał jedną przez 12 lat :p
    • 1matka-polka Re: Love story? 12.03.20, 09:08
      Nie ma problemu, kiedyś przez 6 tygodni byliśmy chorzy na jakieś niezydentyfikowane coś, (może korona?) i siedzieliśmy razem całymi dniami i nocami w jednym łóżku i razem jeździliśmy po lekarzach.
      Dziecko oczywiście zdrowe, jak zwykle, chodziło do przedszkola.

      --
      Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
      Wolter
    • beataj1 Re: Love story? 12.03.20, 15:50
      A ja bym mogła mieć problem. Mam fizjologiczną potrzebę dawki samotności. Jakbym była z nim (z kimkolwiek) zamknięta w domu ciągiem przez dwa tygodnie to bym była nieszczęśliwa i zestresowana. Ja murze pobyć sama. I to sama a nie z inną osobą w pokoju obok.

      --
      To nie cellulit. To moje ciało mówi, że jest atrakcyjne. Brajlem.
      • bi_scotti Re: Love story? 12.03.20, 17:03
        Well, wlasnie moje radio podalo, ze moj Prime Minister i jego zona rozpoczeli self-isolation, bo byli exposed to covid-19 .. Ciekawe jak im bedzie wink Cheers.

        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
          • bi_scotti Re: Love story? 12.03.20, 18:22
            Pytasz czy glosowalam Lib w ostatnich wyborach? Yes, I did choc troche zatykajac nos ale to temat na inny watek wink Cheers.

            --
            "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
            Leonard Cohen
            • bywszy Re: Love story? 12.03.20, 19:18
              bi_scotti napisała:
              > Pytasz czy glosowalam Lib w ostatnich wyborach? Yes, I did choc troche zatykaja
              > c nos ale to temat na inny watek wink Cheers.

              Jak się głosuje z przytkanym nosem, tego raczej nie musisz mi tłumaczyć. smile

              Ale pytałem o ocenę jego działalności po wyborach.
    • solejrolia Re: Love story? 12.03.20, 18:25
      Nie mamy z tym problemu ! smile
      Razem pracujemy, chociaż sporadycznie ramię w ramię: wiele kwestii musimy razem ustalić, ja-to, ty-tamto, i każde zajmuje się swoją działką.
      A potem spędzamy czas razem w domu. Albo ja w domu, mąż w ogrodzie, lub odwrotnie, i widzimy się dopiero wieczorem .
      Albo siedzimy razem a jednocześnie osobno, dokładnie jak teraz- komputer przy komputerze, mąż gra ze słuchawkami na uszach, ja forumuję i słucham muzyki, też mam słuchawkismile


      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
      • bywszy Re: Love story? 12.03.20, 19:21
        solejrolia napisała:
        > ...
        > Albo siedzimy razem a jednocześnie osobno, dokładnie jak teraz- komputer przy k
        > omputerze, mąż gra ze słuchawkami na uszach, ja forumuję i słucham muzyki, też
        > mam słuchawkismile

        I co, on może ci zajrzeć przez ramię? I zna twój nick, i w ogóle? shock
    • nenia1 Re: Love story? 12.03.20, 18:30
      Mnie nie martwi wspólny pobyt non stop pod jednym dachem, sporo czasu spędzamy razem, poza tym każdy ma swój pokój, więc nie o to chodzi, ale samo odizolowanie "od świata" mnie męczy, potrzebuję bodźców do życia, to nie to samo co wyjazd we dwoje, bo na wyjeździe coś się dzieje, gdzieś się chodzi, coś się robi, pojawia się nowe otoczenie, w domu przygnębi mnie monotonia, brak ruchu, dlatego zastanawiam się nad jakimiś wypadami do lasu, samochodem pojechać i pochodzić, bo siedzieć w "domu i w zagrodzie" będę miała ciężko, nawet nie chodzi o brak innych ludzi, bo to gdzieś telefon, internet na jakiś czas skompensuje, ale o takie poczucie braku swobody, ograniczenia alternatyw, powtarzalność.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka