kosmos_pierzasty
18.03.20, 17:06
Zastanawiam się. U mnie nadal znaczna część półek świeci pustkami, a to już przecież mija tydzień od szturmu w dzień zamknięcia szkół.
Znalazłam taką analizę:
Poniżej opis sześciu etapów różnych zachowań konsumentów w zależności od stadium rozwoju pandemii, które opracował Nielsen:
1. proaktywne zainteresowanie zdrowiem: pierwsze przypadki potwierdzonych zachorowań - większe zainteresowanie produktami mającymi wpływ na zdrowie i dobre samopoczucie;
2. reaktywne zakupy produktów sanitarnych: pierwsze przypadki lokalnych zarażeń oraz zgon pacjentów - zakup produktów sanitarnych takich jak żele antybakteryjne oraz maseczki;
3. zakupy spożywcze na zapas: wzrost liczby zachorowań i zgonów - zakupy na zapas suchych produktów spożywczych i środków higienicznych;
4. przygotowanie do kwarantanny: znaczący procentowy wzrost liczby zachorowań i uruchomienie działań kryzysowych na szczeblu krajowym - wzrost zakupów online, mniej odwiedzin w sklepie, braki w zatowarowaniu, przerwy w łańcuchu dostaw;
5. życie z ograniczeniami: masowe zachorowania, kwarantanna lokalnych społeczności - znaczący spadek zakupów w sklepach, ograniczenia w dostępności zakupów online, niepokój związany z możliwością wzrostu cen;
6. nowa normalność: zniesienie kwarantanny - powrót do codziennej rzeczywistości (szkoła, praca) jednak większa ostrożność i uważność na kwestie zdrowotne, zmiany w łańcuchu dostaw, większe zainteresowanie e-commerce oraz higieną.
www.money.pl/gospodarka/koronawirus-wciaz-kupujemy-na-zapas-robi-sie-jednak-spokojniej-6489874184787585a.html
Do tego niektórzy producenci mówią o przewidywanych problemach z personelem i ryzyku przerwania, produkcji czy łańcucha dostaw...
I jednocześnie zewsząd uspokajanie.
Co uważacie?