alba27
02.04.20, 21:19
Myślałam że psychicznie jestem silniejsza. Niby nic złego się nie dzieje, pracę nadal mam, pracuję z domu, jesteśmy zdrowi, ale świadomość że nie mogę bezkarnie wyjść powoduje u mnie że jest mi słabo, nie umiem złapać oddechu. Mam psa, więc jakieś spacery są, ale te ograniczenia zaburzają moje poczucie wolności i z tym sobie nie radzę. Dotychczas w chwilach kryzysu, kiedy psychicznie ledwo zipalam po rozwodzie uprawianie sportu mnie ratowało, teraz nie mogę jeździć na rowerze bo jak spotka mnie policja to nie uwierzą że to nie rekreacyjnie. Czuję że się duszę i jest coraz gorzej. Dziś zepsuł mi się tablet i się rozpłakałam, wyłam przez godzinę i coś czuję że to nie tablet był powodem. I jeszcze taka myśl mnie męczy że nie mogę narzekać bo inni mają gorzej. Może i tak, ale ja się rozsypuję.